Dodaj do ulubionych

wyleczenia

20.11.04, 12:06
wszędzie w mediach trąbią o wyleczalności depresji, rzucają procentami (70,
80), a jak czytam to forum to widzę, że to bullshit. czy CHAJ lepiej rokuje? o
jakie więc depresje chodzi, które to są tak wyleczalne? chyba sytuacyjne, ale
te to i bez leczenia przechodzą tylko wolniej. mówiąc bez ogródek jestem
przerażony odkryciem u siebie CHAD. to kompletnie zmienia moje życie, oznacza,
że już z tym/na to zdechnę. dotychczas myślałem, że to "tylko" depresja, jedna
z tych "uleczalnych". jakoś tam na leki reaguję, więc miałem nadzieję. teraz
już mam coraz mniej.

wiem, że nazwa choroby mało się liczy, ale chciałbym wiedzieć, co mi jest.
niby te zaburzenia są lekkie, ale ruinują moje wyobrażenia o życiu. lekkie
tzn. w depresji nie chce mi się wstać z łóżka, ale w końcu wstaję itd. poza
tym b. często mam różne stany mieszane. rano depresja i lęki, wieczorem
spokój, czasem pobudzenie/rozgadanie.

jak sobie w ogóle życie ułożyć? jaka praca sprzyja życiu z tym choróbskiem?
dotychczas myślałem, że się wyleczę, teraz czuję się inwalidą.

m.
Obserwuj wątek
    • awanturka Re: wyleczenia 20.11.04, 13:22
      Te procenty dotyczą kolejnego epizodu depresyjnego z nie choroby w ogóle.
      Depresja ani w CHAD ani CHAJ nie są wyleczalne w tym sensie, że prawdopodobieństwo wystąpienia kolejnego epizodu depresyjnego jezt duże w porównaniu z sobą mająca depresje reaktywną czy nerwicową.

      Ale są wyleczalne w tym sensie, że kolejne epizody depresyjne można wyleczyć podając odpowiednio dobrane (pod względem rodzaju i dawki) leki antydepresyjne. Ta reszta to przypadki nie reagujace na żadne formy terapii (przeważnie po dłuższym czasie objawy głebokiej depresyji ulegają same wygaszeniu, niestety czasem nie...).

      Nie wiem jaka praca sprzyja życiu z tym choróbskiem. Ja wybrałam fatalnie - jestem nauczycielem. Wiem, że osoby z dużo bardziej nasilonymi objawami są w stanie pracować zawodowo (np. Jagoda), a ja w moim zawodzie nie daję sobie rady (nachodzą mnie statnio znowu myśli o przejściu na rentę).

      Osobiscie czuję się inwalidą, niestety...
      Ale mówię sobie, że przcież wielu inwalidów też prowadzi jakies sensowne życie (chociaż jakby nie przystające do powszechnie przyjetych standardów), więc czemu mnie się ma to nie udać..

      No, ale, żeby tak myśleć musiałam radykalnie zmienić mój sposób patrzenia na życie, moje wyobrażenia o życiu, moje plany... I zrobiłabam to. Gdybym tego nie zrobiła nie byłabym w ogóle w stanie życ z tą chorobą.

      Nie wiem co Ci radzić, każdy przypadek jest inny. Jedyna rzecz jaka mogłam zrobic to napisać jak to jest u mnie...

      Wiem jedno, musisz użyć całego swojego sprytu, całej swojej inteligencji, aby tak ustawic sobie życie, żeby to choróbsko nie siało w nim spustoszenia. I powinno się udać, Twoje objawy nie wygladaja na bardzo nasilone więc masz duże sznse..

      Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.


      awanturka
      • 3s7374 Re: wyleczenia 20.11.04, 19:52
        dzięki. po prostu do tej pory "kalkulowałem" inaczej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka