3s7374
20.11.04, 12:06
wszędzie w mediach trąbią o wyleczalności depresji, rzucają procentami (70,
80), a jak czytam to forum to widzę, że to bullshit. czy CHAJ lepiej rokuje? o
jakie więc depresje chodzi, które to są tak wyleczalne? chyba sytuacyjne, ale
te to i bez leczenia przechodzą tylko wolniej. mówiąc bez ogródek jestem
przerażony odkryciem u siebie CHAD. to kompletnie zmienia moje życie, oznacza,
że już z tym/na to zdechnę. dotychczas myślałem, że to "tylko" depresja, jedna
z tych "uleczalnych". jakoś tam na leki reaguję, więc miałem nadzieję. teraz
już mam coraz mniej.
wiem, że nazwa choroby mało się liczy, ale chciałbym wiedzieć, co mi jest.
niby te zaburzenia są lekkie, ale ruinują moje wyobrażenia o życiu. lekkie
tzn. w depresji nie chce mi się wstać z łóżka, ale w końcu wstaję itd. poza
tym b. często mam różne stany mieszane. rano depresja i lęki, wieczorem
spokój, czasem pobudzenie/rozgadanie.
jak sobie w ogóle życie ułożyć? jaka praca sprzyja życiu z tym choróbskiem?
dotychczas myślałem, że się wyleczę, teraz czuję się inwalidą.
m.