Dodaj do ulubionych

Wstyd i poczucie winy... jak z tym żyć?

29.09.07, 01:34
Zdiagnozowano u mnie chad rok temu podczas manii. Dzięki moim przyjaciołom i
rodzinie zostałam podstępnie umieszczona w klinice psychiatrycznej. Zalecono
lit, a potem antydepresant, bo depresja nadeszła wkrótce...
Po kilku miesiącach poczułam się lepiej i odstawiłam leki. Nie uwierzyłam, że
jestem chora. Wiatr dmuchnął w żagle i popłynęłam...
Znów nadeszła mania. Totalny irracjonalizm, absurd, imaginacja, w którą
wierzyłam tak głęboko, że uwierzyli w nią również zdrowi - moi bliżsi i dalsi
znajomi. Moje genialne pomysły i projekty, które miałam wkrótce realizować
spotkały się z taką aprobatą otoczenia, że wiele osób było gotowych i chętnych
do współpracy natychmiast. Byłam czarująca i mogłam wszystko.
Bywałam też agresywna, bezwzględna i wulgarna wobec tych, którzy w jakikolwiek
sposób próbowali mi się sprzeciwić, m.in. mamy, przyjaciół, starych, dobrych
znajomych.
Kiedy rodzina (znów używając sprytu) umieściła mnie na oddziale
psychiatrycznym i gdy znów nadeszła depresja, zrozumiałam, co się ze mną dzieje.
Analiza moich maniakalnych poczynań potwornie mnie przeraziła!
Od kilku miesięcy dręczą mnie wyrzuty sumienia i okropny wstyd za to, czego
dokonałam. Wspomnienia tych wszystkich wyczynów spędzają mi sen z powiek.
Poczucie winy, którego nie mogę się pozbyć, dołuje mnie doszczętnie.
Największy problem w tym, że moje środowisko zawodowe to bardzo hermetyczna
enklawa i wieści roznoszą się prędzej czy później. Dlatego swoje kontakty
zawodowe wyzerowałam zupełnie.
POTWORNY WSTYD I POCZUCIE WINY...
Pewnie wiecie, w czym rzecz.
Jak sobie radzicie w takich sytuacjach?
Obserwuj wątek
    • com_sui Re: Wstyd i poczucie winy... jak z tym żyć? 29.09.07, 01:48
      hm...

      w jakiś sposób zmagam się z czymś podobnym teraz,
      może w mikroskali. mnie doskonale obojętne, co
      ludzie, "normalni" o mnie jednak.

      pomoże Ci, jeśli powiesz sobie "to choroba"?

      secundo: Jamison i jej wybryki, pewnie czytałaś.
      jej środowisko, lekarskie, było jednak wyrozumiałe.

      spróbuj może zachowywać się teraz jak gdyby nigdy nic?

      uśmiechy, głowa do góry

      p.s. obecne poczucie winy teraz to składnik depresji,
      tak piszę, bo pewnie wiesz.
      • asiuniaa36 Re: Wstyd i poczucie winy... jak z tym żyć? 29.09.07, 08:40
        Mi pomogła psycholog która uświadomiła ze nie mogłam nad choroba zapanować-czyli
        nad jej objawami-nie wiedząc ze ja mam...będziemy pracować nad wyrzutami
        sumienia.Trzymam sie tez kurczowo tego ze powiedziała-ścisła współpraca z
        psychiatra i terapia z nią pozwoli na w miarę normalne juz życie.Dziękuje Bogu
        za to ze mam wreszcie diagnozę i pomoc.Wcześniej leczona byłam kilka lat na
        depresje.
      • asiuniaa36 Re: Wstyd i poczucie winy... jak z tym żyć? 30.09.07, 13:05
        Mam pytanie-czy biorąc leki i będąc pod opieka i psychologa i psychiatry-możliwe
        jest ze narobię coś złego,coś co wymknie sie z pod katroli?Tak jak kiedyś kiedy
        nie brałam stabilizatora,bo nie wiedziałam ze mam CHAD?
        • gasiennicaaa Re: Wstyd i poczucie winy... jak z tym żyć? 07.10.07, 19:07
          ryzyko jest zawsze ale spokojnie... będąc pod opieką jest ono zminimalizowane
          nie myśl o tym, nie stresuj się i bierze leki
    • maciusik Re: Wstyd i poczucie winy... jak z tym żyć? 29.09.07, 09:32
      WSTYD i POCZUCIE WINY bedzie we mnie chyba do konca,czesto powracaja wspomnienia
      i widze siebie z tamtych dni i lat i mowie w myslach- o Boze...!!!Troche mi
      "ulzylo" gdy sie dowiedzialam co zrobili -na wielka skale-inni(glupio tak,ale
      ulzylo,uswiadomilo bardziej niz lekarz-ze to choroba),troche pomogla
      psycholog.Jakos z tym zyje,chyba sama wypieram to ze swiadomosci.Tez dziekuje
      Bogu za diagnoze i za Depakine smile
      • obecna57 Re: Wstyd i poczucie winy... jak z tym żyć? 29.09.07, 13:25
        Wstyd i poczucie winy wypełniają CAŁE MOJE DOTYCHCZASOWE ŻYCIE, a że
        to więcej niż połowa więc to spory kawałek.
      • chysia7 Re: Wstyd i poczucie winy... jak z tym żyć? 24.10.07, 21:00
        Wiem o czym "mówisz" kiedy myślę o tym co się kiedyś działo to sama w to nie
        wierzę. Ja staram się tego nie rozpamiętywać tylko pilnować się,żeby to nie
        wróciło smile. Za diagnozę dziękuje głównie mojej siostrze , która pewnego
        strasznego dnia wezwała karetkę. A leczyli mnie od 12 roku życia sad
    • obecna57 c.d. 29.09.07, 14:50
      Wstyd i poczucie winy to nasza specjalność.Nikt nie wybierał
      choroby; schizofrenii,raka, cukrzycy,nadciśnienia ,udaru mózgu itd.
      też sie nie wybiera.
    • obecna57 to znowu ja 29.09.07, 17:12
      Tak mi przyszło do głowy: to wyda Ci się dalekie ale..
      Obejrzyj film Borat.Angielski komik Saha Baron Cohen, pożal się
      Boże,nakręcił film tak żenujący, że nie do wiary. Pod postacią
      kazachskiego dziennikarza pojawia się w Ameryce i robi tam tak
      kompromitujące rzeczy jak: mycie się w ubikacji, robienie kupy na
      skwerze,masturbacja na ulicy itd cały film. Ma to wywoływać
      nieoczekiwane reakcje u widzów, napiętnować.. tak piszą w Wikipedii,
      bo a nie wiem o co chodzi. Ten faceet ZROBIŁ TO NA PRAWDĘ.
      Czy Ty zrobiłaś coś podobnego?
      A np. Kwaśniewski na Ukrainie- po pijaku przed studentami.Itd,itd.
      My też nawywijałyśmy tylko o tym się nie pisze, to boli.
      • moonjah Re: to znowu ja 29.09.07, 18:31
        Widziałam Borata i zgadzam się z Tobą, że jest żenujący, ale to jednak świadoma
        od początku do końca forma pastiszu. Powstała, żeby obnażyć ignorancję
        amerykańskiego społeczeństwa i zdemaskować o nim mity. Film oczywiście
        pozostawia wiele do życzenia - brak smaku, wątpliwe dla mnie poczucie humoru,
        zaburzona mocno estetyka, ale to wszystko w konkretnym celu.
        O wiele bardziej niedorzeczne pomysły mają twórcy Jackazz. Robią z siebie
        totalnych kretynów na oczach milionów widzów MTV. Jest to jednak znów pewna
        umowna forma, w której mieszczą się te absurdalne wyczyny.

        Nasze zachowania i pomysły są odczytywane przez otoczenie zupełnie serio. W
        przeciwieństwie do w.w. brak nam świadomości działania.
        Oczywiście w pewnym sensie chad można nazwać taką swego rodzaju "formą"..., ale
        tylko "w pewnym sensie".
        • asiuniaa36 Re: to znowu ja 30.09.07, 14:27
          Mam pytanie-czy biorąc leki i będąc pod opieka i psychologa i psychiatry-możliwe
          jest ze narobię coś złego,coś co wymknie sie z pod katroli?Tak jak kiedyś kiedy
          nie brałam stabilizatora,bo nie wiedziałam ze mam CHAD?
          • maciusik Re: to znowu ja 01.10.07, 02:31
            Gdy czuje,ze "gora" rosnie-zwiekszam dawke stabilizatora.Mimo tego musze bardzo
            uwazac,bo potrafie narobic,chociaz skala tego jest nieporownywalna do tego,co
            zrobilam WTEDY.Obserwuj siebie.Pozdrawiam!!! smile
            • obecna57 Moj wina, moja wina, moja bardzo wielka wina. 01.10.07, 11:00
              Wczoraj wyskoczył mi z głowy straszny potwór: wyrzut sumienia
              dotyczący starszej pociechy.Sprawa jest stara,nie wydumana, ale
              chyba mniej istotna niż to odczuwam.To wina także mojego męża i
              dziadków.Ja jednak od wczoraj mimo autuperswazji jestem zupełnie
              zatruta. Wiem na pewno że z czasem to zblednie, ale teraz jestem
              chora.
    • obecna57 Nowe pomysły: 02.10.07, 09:16
      1.Powiedz o tym psychiatrze, oni wtedy zazwyczaj dodają neuroleptyk-
      pomaga.
      2.A propos filmów: pozbawiony sentymentalizmu i czułostkowości film
      Angel-A. O tym, że trzeba siebie pokochać bez kłamstwa.Balsam na
      serce.
    • niewierzacy_w_to Re: Wstyd i poczucie winy... jak z tym żyć? 07.10.07, 17:28
      Potworny wstyd i poczucie winy. Nie ma dobrej rady. Po prostu żyj, staraj się
      nie przejmować. Ludzie zapominają i wbrew czyimś egoistycznym mniemaniom aż tak
      bardzo sobie głowy nim nie zawracają. Jeśli wszystko jest ok, to pozostanie
      tylko wspomnienie niemiłego incydentu. Niestety... gdyby to nie była choroba, to
      można by wyciągnąć na przyszłość wnioski i mieć jako taką pewność, że będzie ok.
      Niestety tu wyciąganie wniosków nic nie da.
      Radziłbym też nie skupiać się na przykrych momentach, bo pewnych rzeczy
      zreinterpretować się nie da. Nie należy też na siłę wypierać przykrych myśli, bo
      wtedy są bardziej natrętne. Trzeba po prostu zająć się czymś, odwrócić uwagę.
      Powrót do środowiska jest trudny ale na pewno wyolbrzymiony w głowie głównego
      bohatera - inni mają swoje problemy i życie i po pierwszej konstatacji, że
      wszystko jest chyba ok, przechodzą nad nieciekawą przeszłością do porządku
      dziennego.
    • gasiennicaaa Re: Wstyd i poczucie winy... jak z tym żyć? 07.10.07, 19:05
      Ja z poczuciem winy i ze wstydem radzę sobie tak jak z większością przykrych
      uczuć, a mianowicie przez jakby oddzielenie się od siebie, patrzenie na siebie z
      boku... w takiej sytuacji można siebie zarówno pocieszyć jak i zganić.
      jednym słowem radzę sobie dzięki uprzedmiotawianiu samej siebie, swoich uczuć etc...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka