02.10.07, 07:45
Sniło mi sie dzisiaj że umieram. Czułam jak powoli słabnie moje
ciało. Jak gaśnie moja świadomość. Nie bałam sie. Wiedziałam że tak
naprawde każdy wczesniej czy później będzie musi przez to przejść.
Potem świadomość zgasła.
Kiedy obudziłam się byłam bardzo zdziwiona że żyję. To był znowu
tylko sen. To troche tak jak bym przechodziła kurs umierania.
A i nie ma to żadnrgo wpływu na tak zwany nastrój. Ten jest do dupy.
ale bez myśli "s"
Obserwuj wątek
    • poetkam Re: umieranie 02.10.07, 19:30
      A ja mam czasem wrażenie, że całe życie jest snem. Tak jakbym śniła
      na jawie. Często się na tym łapię,że zastanawiam się nad tym, czy ja
      jestem naprawdę i cały świat wraz ze mną, czy mi się całe życie
      tylko śni...
    • kmka Re: umieranie 02.10.07, 20:51
      Ja też tak czasem mam i doszłam do wniosku ze jedyna różnica między
      snam a jawą to to że na tak zwanej jawie jest więcej kontynuacji
      watków niz we snie a tak poza tym są tym samym.... gra naszej
      wyobraźni. Mnie często zastanawia jak to możliwe ze ludzie te same
      żeczy widza i odbierają zupelnie inaczej. Ktoś sie myli a moze
      rzeczywistośc to tylko nasz wymysł nie rozny od snu?
    • gasiennicaaa Re: umieranie 04.10.07, 13:10
      pożycz mi tego sna...

      ja też tak chcę...
      • obecna57 Re: umieranie w praktyce 04.10.07, 13:33
        A ja umierałam rzeczywiście: było ciemno, cicho-nic, żadnych tuneli,
        oglądania się z góry itp. Byłam rozczarowana, kiedy wyrwano mnie z
        tego stanu po tygodniu intensywnej terapii. Po OIOM-ie szpital
        psychiatryczny i trudny powrót do chcenia. Nie boję się śmierci
        jedynie bolesnej agonii. Myślę też, że lepiej iż jestem, bo chłopaki
        gorzej by sobie radzili beze mnie- i to jest moja melodia na życie.
        Kiedy mam pokaźnego doła i poczucie bezsensu mantruję: żyjesz i to
        już bardzo dużo.
        • miriam11 Re: umieranie w praktyce 05.10.07, 07:05
          Ja także umierałam - po próbie s. i potwierdzam - żadnych świetlistych tuneli.
          Natomiast pamiętam błogi spokój, wcale nie martwiły mnie jakieś nie
          pozałatwiane,nie dokończone sprawy. Było mi właśnie tak - to dobre słowo -
          błogo. Cicho, dobrze, jak dziecku w kołysce. Było wręcz pięknie.
          Może dlatego teraz w depresjach myśli s. są dla mnie odskocznią, taką furtką, że
          jeśli będzie już naprawdę nie do wytrzymania, to mogę to przerwać. Bo już nie
          boję się śmierci.
          • czareg Re: umieranie w praktyce 05.10.07, 07:58
            Ja w niebyt weszłem w pełnej manii (pamiętam te piękne słońce w śnieżnym lesie), która była efektem pewnie użytych leków. Z odratowywania mam niejasne, bardzo przykre przebłyski. Po, obudziłem się w manii z poczuciem misji od Stwórcy. Dość szybko mi przeszła (mania), co wzbudziło niepokój w IPiN-ie, ale to tylko wzmocniło moją niechęć do teologicznych dyskurs.
            • czareg Re: umieranie w praktyce 05.10.07, 08:02
              Też nie boję się śmierci, ale trafił do mnie tekst jednego współpacjentów- "Po co się spieszyć, jutro też jest dzień, zawsze zdążysz." Od tego momentu ulubionym moim słowe stało się "maniana" (hiszpańskiego nie znam, więc mam jedynie nadzieję, że jakiegoś babola nie strzelam).
              • kmka Do niedoszłych samobójców 05.10.07, 18:49
                Ja tego też doswiadczyłam ale niazpominajmy o jednym że żadno z nas
                nie umarło i tak naprawdę gówno wiemy jak jest po drugiej stronie.
                Czasem moze zaczyna sie miło ale to jeszcze nie smierć. Tą też z
                cała pewnością poznamy.
    • poetkam Re: umieranie 15.10.07, 23:18
      A wiesz, że dziś też mi się śniło jak umieram? Topiłam się w basenie
      i było mi bardzo dobrze...Jednak ratownicy wyciągnęli i odratowali
      mnie...To było jak wielka euforia. Bardzo dziwne uczucie...
      • kmka Re: umieranie 16.10.07, 09:31
        Ty też maasz wrażenie że po takich snach(przynajmniej przez jakiś
        czas) zmienia się perspektywa?
        Łatwiej żyć, niebrać tak wszystkiego do siebie kidy pamiętamy ży my
        kedyś a może całkiem niedługo umrzemy a wtedy nasze posiadania i
        braki nie mają już żadnego znaczenia....
        Sorry filozof ze mnie.
        • poetkam Re: umieranie 16.10.07, 10:35
          Teraz ogólnie wszystko wydaje mi się proste i do zrealizowania.
          Czuję się bardzo fajnie. Ale masz rację z tą perspektywą...Inaczej
          patrzy się na pewne sprawy, swoje dziecko...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka