Dodaj do ulubionych

Nasze sukcesy część 3

18.12.07, 13:14
Odgrzewam temat, bo uważam, że warto!
Wiecie, co mi się dzisiaj zdarzyło? Studenty, jak się dowiedziały, że wcale
nie mają gwarancji, że to ze mną będą mieć zajęcia w następnym semestrze, to
wpadły w autentyczną nieudawaną rozpacz! I prosiły, żeby jakoś tak zrobić,
żeby mieć zajęcia ze mną, bo ja dobrze tłumaczę, atmosfera na zajęciach
przyjemna i mnie lubią i UWAGA: dla mnie chcą się uczyć! Ludzie, ja naprawdę
nie spodziewałam się czegoś takiego, aż mi się oczka wilgotne zrobiły... no
lubię tę grupę, dobrze mi się z nimi pracuje, ale żeby aż tak?! Taki mały
sukces...
Wpisujcie Wasze sukcesy, no kurczę polepszmy sobie nastrój trochę, proszę!
Obserwuj wątek
    • 35.a Re: Nasze sukcesy część 3 18.12.07, 13:31
      Zamierzałam ten temat założyć wczoraj, wiesz? smile

      Sukcesy na moją miarę: posprzątane dziś rano mieszkanie,
      no i targam zakupy przedświąteczne do domu od paru dni.
      Z jednej strony czuję się jakoś głupio (nie jestem w końcu mężczyzną...),
      z drugiej - zrobiłam to, działam, współuczestniczę (zwykłam mieć
      tendencję do wycofywania się przed świętami,
      wiecie, czytanie książki choćby). Opiekowałam się Małą 2 dni,
      chociaż wczesnym rankiem czułam się bardzo śpiąco. Jest mi
      bardzo bliska i cieszę się, że mnie potrzebuje. Że potrafię
      się z nią bawić, śmiać. No i - odchudzam się. Jabłka na kolację.
      Joga. Beatrix, gratulacje.
      • 35.a Re: Nasze sukcesy część 3 18.12.07, 13:36
        Oglądam filmy w oryginale i łapię!! smile Przy drugim oglądaniu
        rozumiem już więcej niż mniej smile
      • beatrix-kiddo Re: Nasze sukcesy część 3 18.12.07, 13:50
        35.a napisała:

        > Zamierzałam ten temat założyć wczoraj, wiesz? smile

        Ha, to się nazywa czytanie w myślach wink
        >
        > Sukcesy na moją miarę: posprzątane dziś rano mieszkanie,
        > no i targam zakupy przedświąteczne do domu od paru dni.
        > Z jednej strony czuję się jakoś głupio (nie jestem w końcu mężczyzną...),
        > z drugiej - zrobiłam to, działam, współuczestniczę (zwykłam mieć
        > tendencję do wycofywania się przed świętami,

        Oj, jak ja to rozumiem... A., to jest naprawdę WIELKI sukces! Bo święta potrafią
        być dołujące...

        >Beatrix, gratulacje.

        Powinnam napisać: dziękuję. Ale napiszę: wiesz, kiedy mi to powiedzieli,
        naprawdę miałam mokre oczy. Kurczę, no nie wierzę w siebie i taka rzecz rozkłada
        mnie na łopatki... Zadzwoniłam do Mamy, popłakałam się jej w telefon, jak jej to
        opowiadałam... ze wzruszenia. To mnie można lubić?! (To nie kokieteria,
        przysięgam, chociaż tak wygląda, to tylko naprawdę zdumienie osoby
        zakompleksionej na maxa). Jestem szczęśliwa, wiecie? Przynajmniej na tym odcinku.
    • i_am_the_army Re: Nasze sukcesy część 3 18.12.07, 13:33
      Wow, congrat! Ja to bym po czymś takim pewnie w ostrą manię wpadłabig_grin big_grin

      A ja napiszę skromnie - bo tkwię obecnie w ostrej depresji - że jestem w stanie
      nie leżeć cały dzień w łóżku, że mimo lęków wstaję, gotuję coś-nie-coś i przede
      wszystkim - ŻE JESZCZE ŻYJĘ

      ... nie słyszę braw i sztucznych ogni, hahahahahahahahahahahahahahaahahhaha
      • 35.a Re: Nasze sukcesy część 3 18.12.07, 13:37
        Jesteś ważna dla wielu osób na forum...
        Wiesz o tym, co nie?
        • i_am_the_army Re: Nasze sukcesy część 3 18.12.07, 13:41
          Gdybym chciała zachować pozory normalności odpowiedziałabym:
          - Dziękuję, mam nadziejęwink
          Ale nie jestem normalna i odpowiem szczerze:
          - Dziękuję, ale nie wiem...
          smile
    • poetkam Re: Nasze sukcesy część 3 18.12.07, 14:57
      Gratuluję, Beatrix, A., Gąsienico!
      Ja tam skromna jestem: nareszcie odrobiłam zaległości w pracy z
      okresu mojego L-4! Jupi!!!
      Mam nadzieję, że choć kapkę podniosłam na duchu Vinciego smile- marnie
      z nim było- serio...(dołuję?)
    • i_am_the_army Re: Nasze sukcesy część 3 19.12.07, 11:56
      Kolejne sukcesy na miarę całej armii:
      Przyszyłam sobie ładną łatkę w kratkę na moje dresy domowe.
      Powiedziałam sobie: "PIER**LĘ WSZYSTKO" (łącznie z papierkami po cukierkach
      porozrzucanymi po całym pokoju, bo nie mam ochoty ich teraz sprzątać, hahahaha)
      i od razu lepiej mi się zrobiło ;-P
    • 35.a Re: Nasze sukcesy część 3 21.12.07, 10:28
      Cześć. Dzisiejsze potencjalne sukcesy:
      - pójść do lekarza i nie zwariować w godzinnej kolejce,
      - pojechać do księgarni, odebrać prezenty dla Małej,
      - pojechać do apteki, nie zastanawiając się, dlaczego
      apteka pod domem nie ma tego specyfiku,
      - nie zwariować w dwugodzinnych korkach, gdy będę wracać.

      Chcę na wieśsmile
      • poetkam Re: Nasze sukcesy część 3 21.12.07, 10:37
        > Chcę na wieśsmile
        A zapraszam, zapraszam, A. do siebie. U mnie cisza, spokój, tylko
        mróz srogi...Brrryyyyyyyy
        • 35.a Re: Nasze sukcesy część 3 21.12.07, 10:43
          I nie ma u Was korków i nie słychać samochodów, i Potwora
          z Metra? To ja chcę smile
          • poetkam Re: Nasze sukcesy część 3 21.12.07, 11:02
            A co to jest metro? hehehehe

            Góry, doły i górale, li tylko!
            A przyjeżdżaj, przyjmę Cię czym chata bogata smile
            • 35.a Re: Nasze sukcesy część 3 21.12.07, 11:52
              Dziękuję...A teraz W Imię Ojca i Syna trzeba mi do lekarza.
    • poetkam Re: Nasze sukcesy część 3 23.12.07, 10:55
      -Wczoraj sama wykonałam generalny porządek w pokoju, w którym
      odbędzie się jutro wigilia.

      -Odmówiłam mężowi wykonywania idiotycznych telefonów każąc samemu mu
      je wykonać-wykonał. ("Dawaj-Lamo(trygino)" jestem asertywna? wink)
    • paulaa29 Re: Nasze sukcesy część 3 24.12.07, 09:14
      Beatrix, myślę że to naprawdę jest coś - sama jako studentka
      pamiętam że niewielu było wykładowców którzy nam - studentom
      przypadli do gustu. Jeśli już znalazł się ktoś kogo lubiliśmy -
      musiał być naprawdę wyjątkowy, także możesz być z siebie dumna smile

      Też się nieśmiało dopiszę z sukcesami:
      - największy to chyba to że mam dziecko i wydaje mi sie że jestem
      niezłym rodzicem. Mam do mojego dziecka ogromną cierpliwość, większą
      niż mój zdrowy mąż. Spełaniam się w wychowywaniu dziecka i jak widze
      efekty swoich "działań pedagogicznych" to jest mi naprawdę miło

      - skończyłam studia na Uniwersytecie- (wprawdzie przez chorobę
      zajęło mi to więcej czasu, w miedzyczasie byłam w psychiatryku po
      próbie "S", potem dostałam okropnego uczulenia jednym z leków i
      wylądowałam na oddziale alergologii w "noramlnym" szpitalu) - ale
      udało się i jestem z siebie dumna bo wiem ile wysiłku mnie to
      kosztowało (Choć niestety nie raz od mojej mamy słyszałam jak ją
      zawiodłam że tyle czasu mi to zajęło)

      - pracuję w niezłej firmie, w niezłym zawodzie i daję sobie radę. Na
      początku strasznie się bałam że coś pomieszam, że wykonam obowiązki
      nie tak jak trzeba, ze jak będę miala gorszy dzień to nie
      zrozumiem... A jest ok, w pracy jestem bardziej skrupulatna niż w
      życiu codizennym; na codzień jestem roztargnioną i trochę chaotyczną
      osobą, w pracy tak nie jest chyba dlatego że bardzo się staram żeby
      jej nie stracić

      - no to jeszcze tylko sobie pokadzęwink że w domu też nieźle sobie
      daję radę, jest to dla mnie o tyle ważne że moje początki mieszkania
      z meżem to też początki choroby - w moim domu wówczas panował burdel
      niestety, najpierw miałam manię gdzie sprzątanie w ogóle mnie nie
      itneresowało, a potem depresję gdzie chociaż się starałam to nic mi
      nie wychodziło, wszystko szło mi wolno, po prochach byłam
      otumaniona, ciuchy do prania segregowałam godzinę... A teraz myk myk
      i już smile Nawet Święta przygotowałam - tzn nie wszystko, kilka potraw
      bo idziemy w gości ale mimo wszystko, jestem z siebie dumna smile

      Miło się móc gdzieś pochwalić, bo normalnie te moje "osiągnięcia"
      (praca, porządek)to takie zupełnie zwyczajne rzeczy..

      Pozdrawiam!
      • czareg Odp: Paulaa 24.12.07, 10:11
        big_grin
    • lolinka2 Re: Nasze sukcesy część 3 24.12.07, 17:05
      wylazłam z domu i od początku do końca posprzątałam całe podwórze - poukładałam
      drewno na opał, gałęzie na rozpałkę na jedną kupkę a większe dechy na drugą,
      pozgarniałam śmieci i zdechłe liście oraz psie kupy (hehe, nie mam ani sztuki
      psa, a gówna całe tony na podwórzu - nie ma to jak posiadać sąsiadów),
      poukładałam zabawki dzieciowe z ogrodu pod dach, grilla schowałam, bo nie
      przetrzymałby zimy na podwórku i takie tam... W końcu nie strach ludzi zaprosić
      i widok z balkonu nie straszy smile
      Poza tym nie zabiłam Dużej dzisiaj.... a powodów od kilku dni mam tysiące na
      dobę: Dużej się ODD nasiliło i ewidentnie koleżanka córka robi mi na złość,
      porwała i pogryzła swój szkolny zeszyt, ma go teraz przepisywać i staje na
      uszach, żeby nam dni wolne "umilić". I nadal żyje!!!
    • poetkam Re: Nasze sukcesy część 3 26.12.07, 00:39
      Złożyłam Duczce tory i kolejki z wagonami, i stację PKP, i stację
      paliw, i ludzi, i drzewa , i udawałam razem z nią pociąg wink
      I nic nie pospułam!
      Dobrze się przy tym bawiłam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka