Dodaj do ulubionych

METODA B.S.M.

01.11.08, 23:00
Witam Wszystkich. Czy ktokolwiek z Panstwa probowal metody B.S.M. w
chorobie afektywnej dwubiegunowej? Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • galene-semnai Re: METODA B.S.M. 01.11.08, 23:55
      nie wiem, bo nie wiem co to jest.
      rozwiń i opisz.
      • vecino Re: METODA B.S.M. 01.11.08, 23:58
        samoleczeniebsm.pl/
        Zdrowie w dłoniach

        Boli cię głowa, machinalnie ujmujesz ją w dłonie, by uniknąć
        dokuczliwości bólu. Po pewnym czasie ból słabnie. Czujesz senność i
        machinalnie wspierasz czoło na dłoni - jeszcze bardziej chce ci się
        spać. Czy to przypadki? Nie - zupełnie nieświadomie stosujesz
        technikę B.S.M.

        Wielu z nas zastanawia się, czy metody leczenia wykorzystujące siły
        drzemiące w naturze są skuteczne, czy nie. Wśród pacjentów,
        entuzjastów wszelkiego rodzaju naturoterapii jest tyle samo, co ich
        przeciwników. Inaczej jest wśród lekarzy, którzy zazwyczaj z gruntu
        odrzucają jako nieskuteczne, a często wręcz szkodliwe to, co nie
        należy do medycyny akademickiej.

        Metoda B.S.M. (bioemanacyjnego sprzężenia z mózgiem) jest jedną z
        najmłodszych technik samoleczenia, ale też zadziwiająco łatwą i
        skuteczną. Po to, by ją stosować, nie trzeba bowiem mieć żadnych
        nadprzyrodzonych zdolności (jak np. w bioeneroterapii), ani wiary w
        chęć wyleczenia (jak np. w metodzie Silvy). Może więc ją stosować
        każdy. Co ciekawsze, jest to metoda polska. Wynalazł ją całkiem
        przypadkiem nieżyjący już Eugeniusz Uchnast, były pułkownik Wojska
        Polskiego. Najprościej mówiąc metoda B.S.M. jest sposobem
        samoleczenia i leczenia innych przez przywracanie równowagi
        wewnętrznej organizmu, która została zachwiana w wyniku chorób i
        urazów.

        Jak pisze założyciel Fundacji B.S.M. Piotr Lewandowski w
        książce "Samoleczenie metodą B.S.M.", zabiegi polegają na
        przykładaniu dłoni do głowy w miejscach nad ośrodkami kory mózgowej,
        które odpowiadają za poszczególne części ciała. W ten sposób
        promieniowanie wysyłane przez żywą tkankę (dłonie), pobudza te
        ośrodki do rozpoczęcia procesów leczenia. Człowiek posiada tzw. pole
        L - pole elektromagnetyczne, zwane również polem życia. Zmiany,
        jakie się w nim pojawiają są oznaką stanu chorobowego. Leczenie
        metodą B.S.M. to zasilanie centralnego układu nerwowego, likwidujące
        zmiany w polu L, a zatem przywracające zdrowie. - Wykorzystujemy do
        tego energię, która i tak stale istnieje i jest bezużytecznie
        wypromienowywana z organizmu - mówi Piotr Lewandowski. Skuteczność
        tej metody polega przede wszystkim na tym, że zamiast skierowywać
        promieniowanie bezpośrednio na chore miejsce (a więc na nerwy
        obwodowe), kierujemy ją na ośrodek tym miejscem zawiadujący (a więc
        na centralny układ nerwowy).

        Do tego, by z powodzeniem zastosować metodę B.S.M. trzeba określić
        tzw. czubek czuciowy na głowie oraz kilka podstawowych linii
        przebiegających wzdłuż i w poprzek czaszki. Następnie, odpowiednio
        układając na głowie jedną lub obie dłonie, rozpoczynamy proces
        leczenia. Istnieje VIII pozycji leczniczych, które stosuje się w
        zależności od tego, które miejsca ciała chcemy leczyć. Pierwszy
        zabieg powinien trwać 30-35 minut, następne są już krótsze i trwają
        ok. 15-20 minut. Poprawy możemy oczekiwać już po kilku zabiegów,
        choć niektóre choroby leczy się tygodniami.

        Metodą tą można leczyć bardzo wiele dolegliwości od zwykłych bólów
        głowy, przez alergie, bezsenność, nerwobóle i nerwice,
        przeziębienia, bóle różnego pochodzenia, aż po cukrzycę, astmę, guzy
        i choroby układu krążenia.
        Piotr Lewandowski radzi, by przed rozpoczęciem kuracji dokładnie
        zdiagnozować chorobę. Istnieje bowiem szereg przeciwwskazań do
        stosowania metody B.S.M. Przede wszystkim chory nie powinien jej
        stosować w okresie przyjmowania innych leków z wyjątkiem kuracji
        suplementacyjnych (składniki mineralne i witaminy) oraz
        hormonalnych. Nie wolno w tym czasie stosować również innych
        zabiegów terapeutycznych i uzdrowicielskich. W przypadku niektórych
        dolegliwości stosowanie B.S.M. nie jest wskazane. Do takich należą
        np. tętniaki. Nie metody stosować również kobiety w ciąży.

        Dokładne zalecenia i przeciwwskazania można znaleźć w książce Piotra
        Lewandowskiego "Samoleczenie metodą B.S.M." oraz na kasecie wideo.
        Warto przytoczyć jednak kilka wypowiedzi pacjentów stosujących ją z
        powodzeniem. "Po trzech dniach zabiegów ustąpiły zawroty głowy" -
        pisze jedna z nich. "Pomogło mi na grypę, cukrzycę z insuliną,
        porażenie nerwu kulszowego i nadciśnienie tętnicze" - dodaje inna. A
        co sądzą na ten temat lekarze? "Stosuję tę metodę i leczę nią moją
        rodzinę, ale gdybym polecał ją pacjentom, poszedłbym z torbami" -
        twierdzi jeden z lekarzy. "Nie będę występowała przeciwko własnemu
        środowisku" - odpowiedziała inna lekarka.
        • 35.a Re: METODA B.S.M. 02.11.08, 00:27
          1 zasypiam zwykle z dłońmi na brzuchu. co mi to daje?

          2 "Piotr Lewandowski radzi, by przed rozpoczęciem kuracji dokładnie
          zdiagnozować chorobę. Istnieje bowiem szereg przeciwwskazań do
          stosowania metody B.S.M. Przede wszystkim chory nie powinien jej
          stosować w okresie przyjmowania innych leków z wyjątkiem kuracji
          suplementacyjnych (składniki mineralne i witaminy) oraz
          hormonalnych"

          panu już dziękujemy...

          3 Z czyjego ramienia tu piszesz? Bezinteresownie? To nieagresywne pytanie...
          • obecna_xyz Droga 35.a! 02.11.08, 06:31
            Nie denerwuj się, na świecie nie brak bezinteresownych (mam
            nadzieję) entuzjastów. Sama ostatnio pracowicie wizualizuję i do
            przytoczonej lektury chętnie zajrzę. A,że autor na pewno chory nie
            jest to już jego szczęście.
            Do czytaczy: Przeczytałam ostatnio "Szewców" Witkacego- momentami
            sztuka wydała mi się schizo-bełkotliwa, ale momentami arcy dowcipna
            np. określenie "Błogosławieństwo Pracy Zarobkowej". Teraz
            czytam "Tango" Mrożka ( w połowie) i jak dotąd jestem rozczarowana.
            • beatrix-kiddo Re: Droga 35.a! 02.11.08, 07:30
              Jeśli chodzi o Mrożka, to polecam jego opowiadania, turlałam się ze śmiechu.
              Ja teraz czytam opowiadania Olgi Tokarczuk "Gra na wielu bębenkach" i jestem pod
              wrażeniem.
              • vecino sam ma zaburzenia afektywne dwubiegunowe 02.11.08, 09:51
                nie jestem ani krewnym, znajomym, ani tez sympatykiem pana
                Lewandowskiego. ja po prostu chcialbym odzyskac moj stan sprzed
                pojawienia sie tych zaburzen. staram sie szukac innych sposobow
                (poza lekami) na uspienie tej choroby, nic wiecej. i poszukuje osob,
                ktore tej metody sprobowaly na sobie (w innych tez chorobach). bo
                jesli ta metoda innym pomogla, to moze tez i mnie (innym) mogla by
                pomoc, nic wiecej. od tygonia przyjmuje lek stabilizujacy nastroj,
                lamotrygine 25mg raz dziennie. co do ksiazki Lewandowskiego.
                kosztuje tylko 14 zlotych, to oznacza, ze nie stanie sie
                najzamozniejszym czlowiekiem na ziemi (poza tym w sieci mozna
                znalezc obszerne fragmenty w pdf). podobno sa osoby, ktorym ta
                metoda pomogla. chce wierzyc, ze tak wlasnie jest. pozdrawiam
                Wszystkich i prosze o info na ten temat.
                • 35.a Re: sam ma zaburzenia afektywne dwubiegunowe 02.11.08, 11:04
                  Jeszcze raz bardzo łagodnie powtórzę (obecna, dla Ciebie też):

                  Piotr Lewandowski wyraźnie napisał, aby podczas stosowania metody
                  B.S.M. NIE stosować leków.

                  Obecna, kilkanaście lat temu czytałam sobie o metodzie Silvy, nawet
                  zastosowałam, aby znaleźć sobie jedną z pierwszych ze swoich prac,
                  gdy jeszcze mi się studiowało. Pracę znalazłam. Metody niekonwencjonalne
                  (czasem trzymam ręce ułożone w jednej
                  z mudr) są pomocne, ale OBOK medycyny konwencjonalnej. Tutaj zaś
                  należałoby wyrzucić tabletki do zsypu... Poddaję się, ja nie.

                  Z bardzo łagodnymi niedzielnymi pozdrowieniami.
                  • vecino pozdrowienia dla 35.a i pewna opowiesc 02.11.08, 14:05
                    moja skromna historia.....
                    do 15 roku zycia, zylem w swiecie bajkowym, rodzice, brat, szkola
                    podstawowa, prawie wzorowy uczen, na koniec olimpiada (nauki
                    scisle). nastepnie przyszedl czas na wybor liceum.... dobre w
                    centrum Warszawy, klasa 20 osob, wielu z olimpiadami
                    przedmiotowymi..... wytrzymalem miesiac (warto zwrocic uwage na pore
                    roku). rodzice przeniesli mnie do innego blizej mojego dawnego
                    miejsca zamieszkania..... znowu klasa podobna do tej poprzedniej..
                    wytrzymalem rok. przenioslem sie do innej, juz normalnejsmile
                    skonczylem liceum i zaczalem studiowac.... po pierwszym roku, znowu
                    przyszla chec na zmiany...... poniewaz nie moglem zebrac sie w sobie
                    do zmiany nie doszlo.... kontynuowalem studia, az do 4 roku..... po
                    4 roku, doznalem olsnienia i postanowilem wyjechac na saksy... ot
                    tak, zeby zobaczyc swiat, zarobic odrobine grosza...... za oceanem
                    wytrzymalem 6 miesiecy (na poczatku bardzo dobrze, pozniej dolek).
                    wrocilem i skonczylem studia...... z wyroznieniem. po studiach w
                    ciagu roku zmienilem prace 3 razy... zawsze cos mi przeszkadzalo....
                    znalazlem pozniej prace poza Polska, wyjechalem.... od 5 lat jestem
                    poza Polska i wzglednie mam sie dobrze. w pracy bardzo doceniaja,
                    zajmuje kierownicze stanowisko... przez pierwsze 4 lata, male gorki,
                    male dolki. rok temu buuuuum, dol gleboki, skonczylo sie na wizycie
                    u specjalisty, 6 miesiecy na venlafaxinie, doszedlem do siebie,
                    znowu spokoj.... (mozna powiedziec, ze wtedy, rok temu, moj lekarz
                    sie pomylil w diagnozie, nistety nie otrzymal wiecej informacji o
                    mnie(bo podswiadomie nie chcialem mu o mojej przeszlosci opowiadac),
                    ale i tak mu jestem wdzieczny, ze mnie wyciagnal z dolka). pracy nie
                    stracilem, jestem bardzo uparty, pracowity i obowiazkowy, to chyba
                    mnie zawsze ratowalo...... 2 miesiace temu znowu wewnetrzy
                    niepokoj.... glowka znowu zaczela pracowac ciagnac mnie w dol...
                    doswiadczenie sprzed roku...... zapalila sie zarowka..... wizyta u
                    mojego specjalisty...... diagnoza zaburzenia afektywne
                    dwubiegunowe.... nastepny krok..... internet, co to jest i
                    dlaczego... i inne formy, metody leczenia.... znalazlem sporo
                    informacji o metodzie BSM, zamowilem ksiazke..... (generalnie ja w
                    czary nie wierze, mam umysl scisly i 2+2 to 4, a nie 5). i tez
                    slucham sie lekarzy.... zaczalem brac lek stabilizujacy nastroj 5
                    dni temu, a ksiazke odebralem na poczcie 3 dni temu.... ja nikogo
                    nie namawiam na przestanie pobierania lekow, ja tylko sie
                    zastanawiam czy aby przypadkiem nie powinienem sam sprobowac metody
                    BSM i przestac brac ten lek stabilizujacy nastroj.. bo moja przygoda
                    z tym zaburzeniem to juz 19 lat i wczesniej jakos tam sobie radzilem
                    bez zadnych lekow, bo nie wiedzialem co mi dolegalo..... dlatego tez
                    szukam osob, ktore sprobowaly stosowac te metode BSM i im pomogla,
                    albo i nie.... mam ochote sprobowac na sobie, ale tylko i wylacznie
                    jak poznam osoby, ktorym ta metoda pomogla.... i wtedy moze odstawie
                    ten lek stabilizujacy nastroj.... pozdrawiam.....
                    • oh-o Re: pozdrowienia dla 35.a i pewna opowiesc 02.11.08, 14:31

                      > jak poznam osoby, ktorym ta metoda pomogla

                      ciekawa jestem jak zweryfikujesz ich prawdomówność
                      • vecino Re: pozdrowienia dla 35.a i pewna opowiesc 02.11.08, 14:42
                        co do spawdzenia, juz o tym myslalem (podejscie bardzo teoretyczne,
                        w rzeczywistosci, chyba nie do osiagniecia). poprosilbym o
                        przedstawienie pewnych dokumentow, historii choroby, rozpoznania,
                        itp. i tez ostatnich dokumentow potwierdzajacych zanik, zmniejszenie
                        objawow choroby.......... oczywiscie zdaje sobie sprawe, ze nawet
                        gdybym znalazl taka osobe "wyleczona", to ciezko by mi bylo namowic
                        ja do udostepnienia ww dokumentow...... pozdrawiam
                        • 35.a Re: pozdrowienia dla 35.a i pewna opowiesc 02.11.08, 15:04
                          Aha. No tak. Aha.

                          Czytałam kiedyś o uzdrowieniach w Lourdes, nawet potwierdzały je konsylia lekarskie, ale czy znajdziesz je w swoim przypadku (ludzie z ChAD, stosujący B.S.M), co do którego się tak upierasz? Porywasz się trochę z motyką...

                          Twoja historia nie zdziwiła mnie nic a nic - przedstawiłeś dość typową historię chadowca. Oklasków nie będzie. Nie jesteś pod tym względem wyjątkowy. Dobre licea itp. nie robią na mnie wrażenia. Wredna jestem, co? Upierasz się, że pomożesz sobie metodami
                          alternatywnymi. Proszę bardzo, jesteś wolnym człowiekiem. A ja mam
                          prośbę. Odezwij się tu za pół roku, ale nie zmieniaj nicka i opowiedz, co stało się dalej, gdy przestałeś brać leki i uleczyłeś
                          się metodą B.S.M. (kurczę, nieświadomie myślę BSE smile

                          Ja także wylewnie pozdrawiam wink

                          P.S. Bawiłam się we wpływanie na podświadomość, afirmacje i sto innych rzeczy. I troszeczkę się cieszę, że biorę leki od paru
                          lat. Nie trułam się wcześniej. Ale: jakość życia mocno poprawiła się po przejściu na farmakologię.

                          Pamiętaj o mojej prośbie. Do przeczytania za pół roku. Bądź królikiem
                          doświadczalnym.
                          • oh-o Re: pozdrowienia dla 35.a i pewna opowiesc 02.11.08, 15:09
                            a co tu tak nerwowo?
                          • vecino 35.a 02.11.08, 15:53
                            Droga 35.a,
                            opisalem moja historie, nie po to zeby zrobic na kimkolwiej
                            jakiekolwiek wrazenie. To po pierwsze. Pewnie zwrocilas uwage na to
                            ze nie zamierzam przestac brac lekow, no chyba ze poznam osoby,
                            ktorym inne metody pomogly.. Jesli inne metody nie dzialaja, to
                            trudno, wole polykac prochy rano i wieczorem. to tak jak z cukrzyca,
                            nadcisnieniem, albo myciem zebow... jesli tabletki moga pomoc w
                            utrzymaniu normalnego nastroju, to ja jak najbardziej.... I doprawdy
                            nie wiem dlaczego starasz sie byc odrobine zlosliwa. Ja tak jak
                            wszyscy, ktorzy sa na tym forum, szukam zrozumienia, byc moze pomocy
                            i pewnyc wyjasnien. 35.a trzymaj sie cieplo i szanuj innych....
                            • 35.a SZANUJĘ CIĘ, BÓG MI ŚWIADKIEM, 02.11.08, 18:50
                              i jestem dziś w Zaduszki A.D. 2008 łagodna jak ta owieczka.
                              I powtarzam do znudzenia, że wymogiem tej metody jest ZAPRZESTANIE
                              LECZENIA FARMAKOLOGICZNEGO. Zatem mówię: spróbuj. I opisz tu swoje
                              świadectwo za czas jakiś.

                              Agresja: 0.

                              EOT
              • kruszonka1 Re: Droga 35.a! 02.11.08, 10:15
                pod wrazeniem Tokarczuk,czy bębenków? smile
                • obecna_xyz Vecino! 02.11.08, 16:11
                  Dziękuję za Twoją historię. Ja miałam pokiereszowane dzieciństwo i
                  myślałam, że to wina rodziców (nie bez grzechu); ale widzę,że można
                  mieć dobry start i też się przydołuje.Geny.
                  My tu NIEMAL WSZYSCY mieliśmy czas zaprzeczania chorobie i
                  odstawiania leków. Zwłaszcza perfekcjoniści uważają, że sobie
                  poradzą, bo im nie wypada być słabymi. Ja 8 lat nie przyznawałam się
                  przed sobą,że jestem nieuleczalnie chora psychicznie, nawet 1 rok w
                  szpitalu mnie nie przekonał. Mam nadzieję, że Lamo masz w planie co
                  najmniej 100 na dobę- to fajny lek; no i mój psychol (adiunkt i
                  ordynator kliniki) twierdzi,że stabilizatory działają w pełni po
                  około 1 roku stosowania. Ja oczywiście imam się wszystkiego-
                  ostatnio za Simontonem wizualizuję mitozę neuronów w hypokampie.Też
                  mnie tu wyśmali.Raz dziennie 15 min w relaksie. Efekt spodziewany
                  jest po dwóch latach i oczywiscie nikt nie pozwala odstawiać
                  leków.Mogę podać gg dla wzajemnego podtrzymywania się na duchu- też
                  cenne.No i bardzo ważne: wybaczanie (sobie i bliźnim), mnie ogromnie
                  odblokowało.Co do Lourd owe natychmiastowe uzdrowienia były zawsze
                  poprzedzone latami modlitw.
                  Do czytelników: opowiadania Mrożka owszem i cały Pratchett.Szykuję
                  się na" Miłóśc w czasach zarazy", ale mam jeszcze stosik do
                  przeczytania.
                  • vecino obecna_xyz 02.11.08, 16:35
                    ok, jesli mozesz to podaj gg
                    • obecna_xyz Re: obecna_xyz 02.11.08, 18:30
                      2650494
                  • 35.a Re: Vecino! 02.11.08, 19:03
                    Obecna, byłam TĄ OSOBĄ, która Twojego Simontona _nie wyśmiała_. Wypraszam sobie. I jestem jedną z nielicznych, która zaakceptowała diagnozę, bo nie ma sensu się szarpać. Można zająć się czymś innym. Niż udowadnianie, że się nie ma ZABURZEŃ NASTROJU (nie zaprzeczanie, po prostu moja osobista nazwa). A do dyskusji o książkach wolę forum gazetowe i tam sobie czasem popisuję. Mam wrażenie, że tu takie wątki
                    "nie łapią". Howgh!
                    • obecna_xyz 35.a! 03.11.08, 08:34
                      Pamiętam, pamiętam.Tu wiele wątków nie łapie. Na dodatek ostatnio
                      wszyscy mądrzy ludzie się okopali, odkąd zaczęły się bez umiaru
                      produkować miernoty. Ukłony smile
                      • obecna_xyz P.S 03.11.08, 08:39
                        Myślę konkretnie o jednej osobie, pozostałych nie chcę urażać.
                        • 35.a Re: P.S 03.11.08, 16:52
                          że mnie jest za dużo (stanowczo) to wiem. ze wstydem wyznaję, że pracuję nad
                          tym. wychodzi mi bardzo średnio. ale walczę, walczę.

                          mądrym ludziom ma przeszkadzać jedna miernota?
                          to co to za mądrzy ludzie, ja się pytam?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka