blue_a
10.11.03, 18:30
Z uporem maniaka, którego coraz bardziej w sobie kocham, chcę podrążyć temat-
Za co lubicie swoją chorobę?
Tych, którzy z jej powodu bardzo cierpią - przepraszam i naprawdę współczuję.
Dzięki CHAD:
fruwam
cieszę się
rozbawiam
łatwiej się uczę
wierzę (i wcale nie tak bardzo bezpodstawnie), że DUŻO MOGĘ
(wkurzają mnie wstawki z podręczników medycznych o megalomanii maniaków. Czy
zawsze? We wszystkich przypadkach? Lek, który przyjmuję (także działąjący
antylękowo) pozabierał wiele barier, które utrudniały mi życie i
naturalne "rozwinięcie skrzydeł"
mocniej czuję
Ten wątek podrzuciła mi książka Jamison.
W końcówce jej kontrowersyjne słowa: że nigdy nie chciałaby urodzić się bez
tej choroby. (Cytuję z pamięci)
Tak, właśnie tak.
Ja też.
Dzieki CHAD mocniej odbieram rzeczywistość, mocniej cierpię, ale też i
mocniej kocham. Nie chcę żyć letnio. Tak jest, gdy przychodzi depresja, od
momentu, gdy zaczęłam się leczyć, tj. pół roku, niemal nieobecna.
Jestem szczęśliwa.
Tak.
--
Zdegustowanym mówię przepraszam, ale ich zdegustowanie absolutnie nie
przeszkodzi mi w dalszej radości i cieszeniu się życiem.