Pracowalam, pracowalam i sie tak "nakreciłam" i zestresowałam, że wczoraj mnie
chcieli na neurologi w bielanskim zamknąć bo doprowadziłam organizm do takiego
zmeczenia i stresu, ze zaburzen blednika dostalam i nie moglam utrzymac sie na
nogach....Czas powaznie porozmawiac ze swoim psychiatra.... bo teraz to juz
nie zarty. Dzis jest lepiej dlugo spalam, ale samopoczucie mi sie pogorszylo i
smutek sie zaczyna....Chyba musze spojrzec prawdzie w oczy. Zdaje sie ze mam
elementy ChAD...
Tylko moj facet mi powiedzial, ze jesli to sobie wmowie to nasz zwiazek stanie
pod znakiem zapytania. jego zdaniem mam depresje, a w ogole to sie wkrecam bo
nic mi nie jest...bo nie zawalam waznych spraw praca itp, skonczylam dwa
kierunki, w domu czysto, jestem wesola, a nad zjazdami panuje...przezylam
smierc Bliskich....bla bla bla...Ryczec mi sie chce....