Dodaj do ulubionych

Kto zauważył lub wyczuł CHAD?

14.06.09, 00:25
Ja mam taki problem, że w czasie depresji czekam i myślę tylko i
wyłącznie o śmierci i zastanawiam się jak najszybciej i
najskuteczniej popełnić samobójstwo, ale jestem w stanie w miarę
normalnie funkcjonować (nie gniję w łóżku itp.) i w ostateczności
powstrzymuję się od prób samobójczych. Tak mi cierpi dusza, że nie
mam sił na lanie łez - cierpię wewnętrznie. Mania natomiast
podwyższa mi jedynie wydajność pracy umysłowej, samopoczucie i
poczucie własnej wartości (czuję, że stać mnie na wszystko) - hipo
nie miewam. W związku z tym nikt z najbliższych mi nie wierzy, że
mam CHAD, mimo że na 99% jestem o tym przekonana i to czuję. Czy
mieliście coś takiego, że sami na początku zaczęliście czuć depresję
i zaskakujące wahania nastroju, skarżyć się najbliższym na depresję
i potem dopiero po jakimś czasie rodzina i inni ludzie to zauważyli?
Czy we wszystkich przypadkach na początku choroby zostaliście przez
rodzinę skierowani do lekarza?
Obserwuj wątek
    • awanturka Re: Kto zauważył lub wyczuł CHAD? 14.06.09, 01:03
      U mnie nikt niczego nie wyczuwa nawet jak jest bardzo źle (poza mężem - bo on mnie widzi ciagle i odczuwa na własnej skórze skutki moich problemów i to dotkliwie, no i poza rodzicami i siostrą, którzy wiedzą).


      Choruję od dzieciństwa, od młodosci nauczyłam sie maskowac moje stany emocjonalne i doszłam w tym prawie do perfekcji nawet sie nad tym nie zastanawiając (tak! tak!). Potem tylko doskonaliłam warsztat...

      W 19 roku zycia byłam na imprezie pozegnalnej dobrego znajomego, w przeddzien jego wstąpienia do klasztoru (tak, tak...) i wszyscy uwazali, że bawię sie swietnie a ja miałam przy sobie w swojej torebce skierowanie do szpitala... Do szpitala poszłam następnego dnia (na 3 miesiące)

      Ostatnio dowiedziałam się od osoby, której powiedziałam, że choruję (własnie byłam po serii elektrowstrząsów), ze chorobe sobie wymysliłam i ta osoba nie rozumie jak lekarze dali sie na to nabrać skoro to widać gołym okiem, ze nic mi nie jest! (powiedziała to osoba z którą znam się od urodzenia, mój wujek, ale tak sie składa, ze tylko trochę starszy ode mnie).

      I podobne sytuacje mi się zdarzają dosć często.

      W czasie ostatnich lat dokonuję swoistego coming out (przed tem jak było mozna to się nie ujawniałam z tym, ze choruję psychicznie)i bawi mnie to jak widzę zupełne zbaranienie na twarzach osób z którymi rozmawiam.

      Czasem słyszę, że zawsze uwazały mnie za osobę bardzo odporną psychicznie (i odporna to jestem, o tak, skoro mimo koszmarnych depresji jeszcze zyję...)i chodzace "zdrowie psychiczne".


      Z kolei jestem bezbłędnie "wyczuwana" przez inne osoby z CHAD-em i ja takie wyczuwam na odległosć (wyczuwa swój swego...)

      Zagrałam vabank i powiedziałam koleżance z pracy, ze myslę, że choruje na CHAD i trafiłam w dziesiątkę. Rozmawiałam z innymi ludźmi, wiedziałam co o niej myslą, nikt nie domyslał się jej problemów psychicznych. Zresztą jak teraz myslę to tez nie bardzo miałam podstawy, zeby CHAD podejrzewać, to jakaś taka niesamowita intuicja, jakies niesamowite wyczucie...
      • daifak26 Do Awanturki... 17.06.09, 16:50
        Awanturko bardzo Ci dziękuję, pocieszyłaś mnie... też potrafię
        świetnie maskować swoje stany emocjonalne... tak jak Ty... Dobrze,
        że jesteś na świecie... dlatego nikt mi nie wierzy w ten CHAD i
        depresje...
    • 36.a Re: Kto zauważył lub wyczuł CHAD? 14.06.09, 02:28
      daifak26 napisała:

      >Mania natomiast podwyższa mi jedynie wydajność pracy umysłowej <cut>

      trudno spekulować i dyskutować, skoro nie masz diagnozy, ale tak na zdrowy chłopski rozum - w manii zaburzone jest celowe działanie, etap zejściowy, że tak go nazwę to w ogóle niezdolność do wydajnej pracy umysłowej... może masz jednak hipo? mania jest zauważana zwykle przez otoczenie, często kończy się hospitalizacją

      • 36.a pomyliłaś 14.06.09, 03:13
        może hipo z hiper...
    • dzedlajga Re: Kto zauważył lub wyczuł CHAD? 14.06.09, 11:33
      u mnie bylo ciekawie...

      bo na depresje (silniejsza lub slabsza, moze nawet z okresami remisji) to
      cierpie odkad pamietam. Jak sie zaczynala pierwsza mania, to Mama byla
      przekonana, ze ja po prostu znienawidzilam za to, ze musialsmy razem zamieszkac.
      Czula, ze cos jest ze mna nie tak, jednak tak sprytnie to sobie wytlumaczyla.
      Gdybym nie dostala psychozy, i nie wrocila w srodku nocy na bosaka itp. to w
      zyciu by mnie do lekarza a konkretnie szpitala nie zaprowadzila. Spedzilam tam 4
      miesiace i wciaz sie smialam, ze skoro trzymaja mnie tu juz tak dlugo, to pewnie
      jeszcze pare lat posiedze (sciagnelam sobie co sie dalo z domu, zeby czuc tam
      dobrze). No bo skoro trzymaja zdrowego czlowieka...

      Ja sama po 30-letnim smutku bylam zachlysnieta swoja mania i nie uwazalam, ze
      cos nalezy z tym robic, bo pierwszy raz w zyciu czulam sie naprawde dobrze. Pod
      kazdym wzgledem.

      Zaraz po wyjsciu mialam naprawde ciezka depresje, a swiadomosc choroby przyszla
      dopiero prawie rok po trafieniu to szpitala.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka