Dodaj do ulubionych

artukuł i audycja o mojej Laurze

11.02.11, 10:54
Dziś o 11.25 w radiu Tok FM i artykuł
www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,9085143,Czy_Laura_musiala_umrzec__Rodzice_oskarzaja_szpital.html
Obserwuj wątek
    • czarnawrona.online Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 11.02.11, 11:01
      Brak mi słów....

      [*] dla Laury.
    • mama-cudownego-misia Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 11.02.11, 11:03
      Ech, zwazywszy na to, co w wywiadzie powiedziała Czyżewska, boję się, ze nie uda Wam się udowodnić, ze zaniedbania szpitala były przyczyną śmierci Laury sad
      Słuchaj, a jak Ty się trzymasz? Można Ci jakoś pomóc, nie wiem, zająć się kiedyś Igorkiem, albo co?
      • paulaiigi Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 11.02.11, 14:27
        Dziękuję za słowa wsparcia i światełka dla mojej ukochanej córeczki.
        Beatko, dziękuję. Ja jakoś sobie daje rade muszę ...jest Igorek i on daje mi siłę, chętnie spotkam się na jakimś spacerku z naszymi wcześniakamismile
        • mama-cudownego-misia Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 11.02.11, 14:34
          Bardzo by mi było miło.
          A za pozew... No trzymam kciuki, co innego można zrobić sad
        • donmari-2 Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 11.02.11, 14:59
          (*)dla Laury Jak to przeczytałam, to pomyślałam, że poroz***bym ich o kafelki, gdybym tylko mogła, najsprawiedliwsza kara. Dziewczyny, jeśli kogoś tymi słowami uraziłam, to przepraszam, a w szczególności Ciebie, Paulo, ale jestem naprawdę zbulwersowana. Masz rację: ŻADNE PIENIĄDZE NIE WYNAGRODZĄ JAKŻE NIESPRAWIEDLIWEJ ŚMIERCI LAURY (piękne imię, tak na marginesie). Walcz. I bądź dzielna. To, że słyszysz płacz jak na karmienie znaczy, że Laura jest przy Tobie! Nie jestem z Wrocławia, ale wiem, że nie jesteście pierwszymi poszkodoweanymi przez ten szpital.Na forum mamy przecież Jolę, mamę Oliwii, także ofiary tego szpitala. Trzymam za Was kciuki. Pozdrowienia dla Igorka
    • zbiszkopcik Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 11.02.11, 11:12
      Niestety znam ból straty dziecka. Strasznie, strasznie mocno Ci współczuję i jestem z Tobą całym sercem.
      Dla Laury światełka jaśniutkie (*)

      Jak przeczytałam te słowa, to mną zatrzęsło: "- Na wieszaku wisiały cztery fartuchy. Wymieniali się nimi wszyscy rodzice. Kiedyś zadałam pielęgniarce, pytanie dlaczego nie dezynfekuje rąk. Usłyszałam, że gdyby je dezynfekowała za każdym razem, to cały czas musiałaby chodzić w rękawiczkach, bo miałaby już tak zniszczone ręce - mówi Paula."

      W klinice, w której byłam z Zu, takie sytuacje są nie do pomyślenia...

      --
      https://www.suwaczek.pl/cache/5f9b605576.png
    • ewik74 Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 11.02.11, 11:19
      sad
    • zdunia1979 Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 11.02.11, 11:25
      Dla Laurki (*) (*) (*)! A za Ciebie (za WAS) trzymam mocno kciuki i życzę wytrwałości smile
      • wyspa-ela Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 11.02.11, 12:24
        zbiszkopcik napisała:

        >
        > W klinice, w której byłam z Zu, takie sytuacje są nie do pomyślenia...
        >

        ja też byłam w takiej klinice - i będę wdzięczna do końca życia że tam trafiliśmy smile i życzę każdej mamie wcześniaka/ów żeby wszyscy trafiali do takich, niech tak będzie w każdej klinice


        strasznie mi przykro i smutno - (*) dla Lauruni - dla rodziców i rodziny życzę dużo siły
        • fredka666 Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 11.02.11, 12:58
          w naszym szpitalu siostry kładły nacisk na dezynfekcje rąk.gdy przychodziła nowa mama to zawsze pokazywały jak myć ręce i jak wkładać ręce do inkubatora-czyli np.bez obrączki.pare razy widziałam jak biegły do jakiegoś maluszka i zawsze dezynfekowały szybko ręce i zakładały w biegu rękawice.szkoda że tak nie jest we wszystkich szpitalach.
    • ilovetwins Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 11.02.11, 12:56
      Kochana bardzo ci wspolczuję tej Straty,
      swiatełko dla Laurki... [*]
      Jesli macie sile, to walczcie ze szpitalem, niech ta smierdzaca dyrekcyjna pojdzie z dymem razem z olewajacym wszystko i wszystkich zimmerem...
      Moze dzieki tobie inne Dzieciaczki i ich Rodzice beda mogly uniknac tragedii utraty zycia i zdrowia.
      pozdrawiam mocno.
    • anetarosiak1 Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 11.02.11, 13:04
      Bardzo mi przykrosad
    • inge.borga Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 11.02.11, 13:32
      Słyszeliśmy dziś rano w wiadomościach w TOK. Brak mi słów...Popłakaliśmy się z mężem.
      Moja córka przeszła sepsę od zakażenia wewnątrzszpitalnego, była w stanie krytycznym...
      • alicjontko Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 11.02.11, 14:34
        straszne, po prostu straszne sad Pomodlę się dzisiaj za Laurę.
    • doroszka Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 11.02.11, 22:35
      Moja droga, ja tez na Dyrekcyjnej prawie trzy lata temu o tym, że mój Filip miał sepsę w 4 dobie życia dowiedziałam się... dopiero z wypisu!!!
      Gdybym wiedziała, nie wyciągałabym go z inkubatora WŁAŚNIE W 4 DOBIE ŻYCIA, żeby pierwszy raz kangurować. Pamiętam, że dziwiłam się, że on taki bidny i marny, a oni mu wtedy dwa antybiotyki ratujące życia zaczęli zapodawać - Meronem i cośtam... kiedy pół roku później dr Dołyk przeczytała nazwy antybiotyków w wypisie, to jej troche oczy wylazły na wierzch i bąknęła coś o tym, że w szpitalach najpierw dzieci ratują, a dopiero potem zastanawiają się, albo i nie, co dalej... o konsekwencjach takiego a nie innego sposobu ratowania nie myśląc...
      Na szczęście (właśnie! szczęście!?) Filip jest teraz świetnym prawidłowo rozwijającym się facecikiem.
      Ale pamiętam i nie zapomnę: info o sepsie zobaczone w wypisie, gdy skończył miesiąc i osiągnął wagę 2000 g.! I ta straszna refleksja, że go wówczas niepotrzebnie męczyłam - wyjęłam z inkubatora i próbowałam przystawiać do piersi... nic dziwnego, że nie miał siły. Ale gdybym wiedziała, nie robiłabym tego.
      Czy stałoby się coś złego, gdybym wiedziała? Nie!
      Czy mogłam ew. zaszkodzić w sytuacji, gdy nie wiedziałam? Tak!
      • ewelajnawrocek Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 15.02.11, 11:30
        Ja sie nawet o wylewach dowiedzialam przypadkiem, a szczegoly to dopiero z wypisu. Nie wspominając ze o kangurowaniu to dopiero wspomniano po miesiącu.


        Symiś, 23.12.2008, 31 hbd, 1720

        fotoforum.gazeta.pl/3,0,1929931,2,1.html
    • zbiszkopcik Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 12.02.11, 08:26
      O tym, ze Zu miala sepse rowniez dowiedzialam sie z wypisu. W sumie nie wiem czemu nam rodzicom nie mowia takich rzeczy, moze zeby niepotrzebnie nie straszyc. Chociaz z drugiej strony w takiej sytuacji jak Laury...Zreszta MAMY PRAWO wiedziec co jest naszym dzieciom...
      • dokaweja Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 12.02.11, 12:34
        (*) dla Laury, trzymajcie się kiss
        • kinder0610 Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 12.02.11, 14:57
          (*) dla Laury.
          trzymajcie się
          • dzika_puma Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 12.02.11, 19:26
            [*] Bardzo współczuję... Nie ma słów, które są w stanie ukoić ból straty...
            Sama 2 lata temu rodziłam na Dyrekcyjnej. Spędziłam tam z synem prawie 2 miesiące. W tym czasie widziałam naprawdę masę rzeczy, które absolutnie nie powinny mieć miejsca. Higiena to na pewno nie jest ich mocna strona. Obserwowałam "pracę" personelu w dzień i w nocy. Niektóre sytuacje - po prostu nie do opisania. Życzę siły do walki, sprawiedliwość rzadko zwycięża, szczególnie w takich sprawach jak ta, ale z całego serca życzę Ci, żeby winni śmierci Twojej córeczki ponieśli konsekwencje.

            Krzysztof-28.01.2009-34hbd-44cm-1480g
            • moniek7935 Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 12.02.11, 20:49
              [*] dla Aniołka
              Trzymajcie się
              • jak47 Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 12.02.11, 21:16
                dla mnie to jest nie do pojęcia, że ten szpital nadal istnieje. cały Wrocław wie o gronkowcu, który siedzi w murach tego zapyziałego budynku, a już dyrekcja tego szpitala z całą pewnością... Opieka jest taka jak pisze Paula. Szpital referencyjny 3 stopnia, do którego trafiają najcięższe przypadki, a opieka ginekologiczna tragiczna. jak nie masz lekarza prowadzącego ciąże z tego szpitala to zajmują się tobą młodzi lekarze bez specjalizacji i doświadczenia. Spora część lekarzy ze specjalizacją poodchodziła. mają dużo spraw w sądzie i mieli by jeszcze więcej, gdyby część rodziców nie chciała jak najszybciej zapomnieć o koszmarze jaki tam przeżyli.
                na neonatologii parę "jednorazowych" fartuchów dla wszystkich rodziców. pani Stasia która tym samym mopem i brudną wodą myje najpierw podłogi na położnictwie a potem na erce neonatologicznej. Rodzice, którzy zakładają ochraniacze na buty przy wejściu do szpitala, przemierzają w nich cały szpital, wchodzą na erkę. mleko mamy, które czasem przez godzinę, a może dłużej grzeje się w inkubatorze przed podaniem. rehabilitacja Vojtą bez konsultacji neurologicznej. nieprawidłowa pielęgnacja po trafieniu dziecka z inkubatora do łóżeczka- dziecko spętanie w bet, często leżące cały czas z główką zwróconą w jedną stronę. pielęgniarki, które wpisują, że dziecko jest karmione butelką, a karmią sondą, szczególnie w nocy. i mogłabym tak jeszcze więcej...
                • jak47 Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 12.02.11, 21:24
                  podczas naszego pobytu nie było chyba dziecka, które nie miałoby sepsy, a były takie dzieci, które podczas kilkumiesięcznego pobytu miały ich kilka. prokuratura powinna sprawdzić jaki jest procent zakażeń szpitalnych na dyrekcyjnej w porównaniu z innym oddziałami w kraju... i wyszłoby czarno na białym.
                  tak, zakażenia szpitalne się zdarzają, ale jeśli jakiś szpital znacząco odbiega od innych to coś jest nie tak...
                • ilovetwins ps. dodam jeszcze... 12.02.11, 22:27
                  ... jednorazowe butelki Nuka przelewane wrzątkiem przez pielęgniarki, "w ramach oszczedności".
                  • jak47 Re: ps. dodam jeszcze... 12.02.11, 22:34
                    a sterylne pojemniczki na kał do przechowywania małych ilości mleka...
                • nie_fikaj Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 13.02.11, 17:57
                  Przeważający odsetek skrajnych wcześniaków ma posocznicę.

                  Co do jednorazowych plastikowych nakładek na buty, to ludzie najczęściej kupują raz i noszą wiele razy do zniszczenia. A zakazy odwiedzin z powodu zachorowań na AH1N1 lekceważą nagminnie.
    • jak47 Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 12.02.11, 22:00
      a i jeszcze straszne w tym wszystkim jest, że ginekologią i neonatologią na dyrekcyjnej kierują konsultanci wojewódzcy...
      Dolny Śląsk ma najwyższy wskaźnik umieralności noworodków w kraju... cóż jeżeli tak wygląda opieka w szpitalu, który powinien być wzorem dla całego województwa.


      • bubu-siek Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 12.02.11, 22:29
        to jest straszne ,tragiczne. gdy dzis czytałam to poryczałam sie.
        po naszym pobycie na wczesniakach nawet nie pomyslałam,że gdzieś tak może być.
        szok i tyle.no ale jeśli są też pielęgniarki co dla frajdy zdjęcia z wcześniakami sobie robią to co sie dziwić o niemyciu rąksad
      • ewelajnawrocek a propos karmienia 13.02.11, 15:03
        i tak dobrze jesli dzieci są w ogóle karmione nocą, nawet sondą. Ja dostałam tel. o 23 ej od dziewczyny, która tez miała wcześniaka na różowej sali i była na miejscu, że dzieci nie były karmione wcale, te, których rodzice nakarmili miały szczeście, jeśli rodziców nie było dzieci nie jadły wcale. Narobiłam takiej awantury że się ponoć potem biły, która bedzie karmic mojego synka. Straszne to. Nie wspomnę o pewnej grubszeh pani szatyncer, która robiła na drutach kiedy jednemu dziecko spadała saturacja do 30tu przez ok 15 minut, i chyba moj mąż to dziecko uratował bo wymógl na babie, ze ma podejsc do dziecka, bo się dusi. I Symi tez przeszedl sepse o ktorej sie dowiedzialam z wypisu.
    • vanillafields Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 13.02.11, 04:37
      Szokujace...
      Dla Aniolka [*]
      • shalu Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 13.02.11, 13:51
        Do dyrekcyjnej dodalabym sporo. Fartuchy to kwestia zasadnicza, raz mielismy je my, raz inni rodzice, a zaraz potem studenci. Katastrofa w kwestiach konsultacji, wielodniowe oczekiwania w naprawde pilnych sprawach, u nas kardiolog i nefrolog + dermatolog, ktorego wogole sie niedoczekalismy. Mycie dzieci pod zlewem odpinanych od respiratora, bez zabezpieczenia ukł. oddechowego, a potem powrot na wyzsze parametry. Fatalny kontakt lekarzy z rodzicami, zerowy system informacyjny, nieumiejetnosc przekazania trudnych informacji.
        Z naszego dziecka tydzien zlazila skóra powodujac ogromne otwarte rany, nie bylo rzadnej reakcji, zero. Pielegniarki smarowaly wg wlasnych koncepcji a to oliwka a to kremem z cynkiem a to pudrowaly. Po przekazaniu na OITD szok, ze jak to, jak nie wiadomo co to,natychmiast dermatolog i bach gronkowiec, antybiotyk i parafina i blyskawiczna poprawa.

        Wiele zalezy od budynku i techniki,ale grom rzeczy to czynnik ludzki, troche checi, refleksji, przestrzegania higieny i i nie robienia z rodziców najwiekszych wrogów.
    • jola23061978 Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 14.02.11, 09:21
      [*] dla Laury, sił dla Pauli - wiesz kochana, że w kazdej chwili możesz zadzwonić, w grudniu mieliśmy kolejną rozprawe przeciw Dyrekcyjnej - zeznawalo 6 niezależnych rodziców i nieważne czy ich dziecko wyszło na prostą, jest lekko niepełnosprawne czy okaleczone na całe życie jak Oliwia - obraz Dyrekcyjnej jest jeden - brak higieny, zaniedbania, zbyt mało personelu, opóźnione konsultacje i brak informacji dla rodziców o stanie dziecka i problemach szpitala.

      Powinni wywiesić kartke, że brakuje sprzetu, leków, środków higieny, personelu i szpital nie spełnia standardów i procedur - żeby rodzic sam podjął decyzje czy chce zostawic najkochańsze dziecko w szpitalu z III świata czy chociazby za cene kredytu zawiezie dziecko gdzie indziej (można wypożyczyć karetke z tlenem i dr do przewozu). Za nawet wiele lat spłaciłabym koszty lepszej opieki a tak mam niewidome dziecko z ogromnym uszkodzeniem mózgu na całe życie a drugie na cmentarzu. Okaleczyli naszą rodzine i inne na całe życie.
      Ja nie mam pretensji do lekarzy nawet jak coś sie nie powiedzie ale jak widze że zrobili wszystko co mogli a tam - w wielu miejscach olewanie, zakłamanie, braki i brud.
      Czasu cofnąć już niestety nie można ale ostrzegam każdego przed tym szpitalem. Szkoda niewinnych bezbronnych dzieci.
      Spraw w sądzie Dyrekcyjna ma wiele także za parę lat może coś sie zmieni.

      Jola mama Oliwii
      jolaswierk@op.pl
      www.oliwiasiemieniecsmyki.pl

      "Dziecko z prawidłowo przebiegającej ciąży, wyciągnięte 13.12.2006 z przebitego podczas cesarki pęcherza płodowego w 26 tyg. z wagą 910 gram jako bliźniak II(czyste wody płodowe, posiewy dziecka jałowe), otrzymało 4,5,6 apgar , następnego dnia USG głowy nie wykazało żadnych wylewów czy uszkodzeń „Mózg wcześniaka bez zmian ogniskowych” zostało wypisane do domu 21.04.2007 jako dziecko niewidome (retinopatia V stopnia z obustronnym odwarstwieniem siatkówki w formie lejka) oraz z ogromnym uszkodzeniem mózgu (wylewy IV stopnia, wodogłowie wewnętrzne pokrwotoczne) po przebytych zakażeniach (posocznica gronkowcowa, bakteriemia Stenotrophomonas Maltophilia i inne), licznych niedotlenieniach , z dysplazją oskrzelowo-płucną, operacyjnym zamknięciu przewodu Bottala.
      Obecnie Oliwia Siemieniec zdiagnozowana jest jako dziecko niewidome z porażeniem mózgowym czterokończynowym spastycznym i lekooporną padaczką.

      - Brak inkubatora transportowego do przemieszczenia skrajnego wcześniaka z porodówki na oddział neonatologii położony piętro wyżej – konieczność pokonania schodów, brak możliwości podłączenia od razu do respiratora – personel wędruje z wcześniakami po porodzie niosąc je na rekach po schodach którymi wszyscy z zewnątrz przechodzą

      - Wielokrotne zakażanie dziecka co skutkowało pogorszeniem się stanu zdrowia, pogłębieniem niewydolności oddechowej, niedotlenieniem, uszkodzeniem mózgu

      - Brak konsultacji neurochirurga, decyzji o odbarczeniu płynu czy dokładniejszych badań (TK, RM) przy powiększających się wylewach (mc od urodzenia) i informacji od technika USG, że wodogłowie narosło i ma charakter prężny, tkanka mózgowa jest uciśnięta, wskaźnik komorowo-mózgowy wynosi 62 % – narażenie dziecka na nieodwracalne uszkodzenia mózgu

      - Brak terminowych konsultacji okulistycznych i przekazania na czas informacji rodzicom o stanie oczu dziecka aby mieli szansę uratować wzrok dziecka, brak profilaktyki ochronnej (np. okularków na oczy, ochrony przed światłem, zbyt dużym stężeniem tlenu) – narażanie dziecka na zniszczenie siatkówki i utratę wzroku

      - Niezastosowanie się do zaleceń kardiologa, który zalecił podanie leku Pedea na przetrwały przewód Bottala – dziecko przez dwa tygodnie nie otrzymuje leku mimo zaleceń- narażenie dziecka na pogłębienie niewydolności oddechowej, wzrost ryzyka krwawień

      - Brak konsultacji neurologa dot. szczepień i możliwości czy metod rehabilitacji. Dziecko w stanie skrajnie ciężkim zostało zaszczepione dwukrotnie i było rehabilitowane metodą Vojty mimo wodogłowia, odwarstwionej siatkówki

      - Umieszczenie dziecka w inkubatorze otwartym co dodatkowo narażało go na ryzyko infekcji, zakażenia hałas, światło, negatywne bodźce, stres - wykłady ze studentami, zimą sprzątaczka otwiera okna i myje

      - pielęgniarki kąpią dziecko na ręce pod kranem odłączając tlen – narażenie na niedotlenienia

      - pielęgniarki zabierają dziecko do dyżurki bez tlenu chociaż dziecko wymaga tlenoterapii
      - niereagowanie lub zbyt późne reagowanie na spadki saturacji nawet do 30 %
      - alarm włączający się w inkubatorze zdarza się wyłączać paniom sprzątającym
      - dziecko często nie ma prawidłowej pozycji ułożeniowej np. w gniazdku czy rożku co sprzyja pogłębieniu asymetrii i spastyki

      - rodzice nie są informowani o stanie dziecka i poważnych schorzeniach takich jak wylewy czy utrata wzroku,
      - karta obserwacji własnego dziecka jest zabierana i wręcz wyrywana z rąk, jeżeli rodzic chce zobaczyć znajdujące się w niej zapiski dot. jego własnego dziecka
      - rodzice nie są informowani o brakach leków czy sprzętu, który mogliby ewentualnie kupić aby wspomóc leczenie dziecka
      - rodzice są wypraszani na czas badań – często zapomina się ich poprosić ponownie z korytarza po wykonanej czynności, gdy rodzice przez szybę chcą obserwować czynności wykonywane przy dziecku szklane ściany OION są zaklejane aby rodzice nie mogli nic zobaczyć

      - niedobór personelu, na kilkanaście wcześniaków przypadała zbyt mała liczba personelu, mniej niż 1-2 pielęgniarki na 1 stanowisko – personel nie reaguje w odpowiednim czasie na spadki saturacji, niedotlenienia dziecka, nie myje i nie dezynfekuje rąk po każdej czynności przechodząc od jednego noworodka do drugiego,
      - powierzchnia na jedno stanowisko i odległość między nimi jest dużo mniejsza niż wymagane 10 m, inkubatory stoją praktycznie obok siebie
      - nieprawidłowa infrastruktura i rozmieszczenie oddziału – toalety dla personelu i rodziców, dyżurka lekarzy bez monitoringu znajdują się poza OION,
      - panie sprzątające ciągną worki ze śmieciami przez OION i oddział noworodkowy
      – pielęgniarki, personel medyczny i sprzątający podczas pracy i przemieszczania się krzyżują drogi czyste z brudnymi, nie zmieniają okrycia, obuwia, nie myją i nie dezynfekują rąk
      - zdarzało się, że brakowało podstawowych środków czystości (mydła, środka dezynfekującego czy ręczników)
      - fartuchy ochronne były wielorazowego użytku do dyspozycji różnych rodziców czy odwiedzających
      - brak krzeseł dla rodziców, odwiedzających czy karmiących dziecko – rodzice pożyczają między sobą 1-2 krzesła

      - mamy dowody potwierdzające fałszowanie dokumetacji medycznej

      - Pierwsza córeczka bliźniaczka żyła tylko 1 dzień - w szpitalu o tak wysokim stopniu referencyjności nie zdiagnozowano że ma przepukline przeponową - czesc jelit przesuneła sie w strone płuc, nie miała respiratora oscylacyjnego, odpowiednich badań, leczenia, o przyczynach i my i lekarze dowiedzieliśmy sie z aktu zgonu z sekcji zwłok - troche za późno. Mimo, że żyła 1 dzień i była w stanie skrajnie ciężkim lekarze przenieśli ją na rekach po schodach a potem zaszczepili. Jak umierała powiedziano mi, że to lepiej dla niej i dla mnie, nikt nie dał mi dziecka choć raz na rece, musiałam wrócić do sali z 3 mamami które karmiły swoje zdrowe bobasy – one cieszyły się swoim szczęściem a ja nie wiedziałam jak się odwrócić żeby spokojnie przeżyć śmierć dziecka.
      • aska1972 Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 14.02.11, 09:53
        Boże! Aż się dziwię, dlaczego ten szpital nie jest jeszcze zamknięty!!!!!
        Bardzo Wam współczuję sad
        • eter.nal Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 14.02.11, 14:21
          jestem w szoku że akie rzeczy się dzieją w "dobrym" szpitalu w dużym mieście. paulaiigi, jola bardzo mi przykro. ja rodziłam w Bytomiu, ludzie narzekali ze taki dziadowski szpital ale nic takiego się nie działo! sprzętu może brakowało ale reszta w porządku
      • ewelajnawrocek Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 14.02.11, 10:33
        Jolu, tak mi przykro..
        normalnie ryczec sie chce bo ja tez to wszyswtko widzialam, calkowita prawda co do joty, ja bym jeszcze dodała fakt, ze sie nie karmi dzieci na rozwej sali..
        Jakbys kiedys potrzebowala rodzica do zeznan to ja jestem gotowa.
        Ciagle mysle o tym, ze moze gdyby polozna nie biegla z dzieckiem po schodach na gore to moze nie dostałby wylewow po kilku minutach od porodu, slyszlama jak maly plakal po wyciagnieciu z brzucha a potem respirator i calkowita niewydolnosc oddechowa.
        Moja kolezanka stracila tam 3 ciąze, lezala na patologii ze mna, dziecko bylo juz wyczuwalne w pochwie a oni nie chcieli jej pomoc, kazali isc na nogach do zabiegowego a potem jakas lekarka bez uprawienien do tego rękami rozrywała jej szew na zywca w ktorym zaplątalo sie jej dziecko, po porodzie zylo (23 tydz) ale nie podjęli sie reanimacji. Na zywca ja lyzeczkowali, a na nastepny dzien musiala miec operacje bo zostawili kawal lozyska. Jej dokumentacja była ponoc sfalszowana.
        Wracając do mnie. Ja bylam za "kare" badana na samolocie. Jedna polozna ciagle mi zle zakladala ktg, za wysoko, a ja mialam b. nisko brzuch, nie pisaly sie zadne skurcze, prosta kreska a ja mialam skurcze co chwile ( wisiaslam na fenoterolu z jakiegos powodu!!), kiedy w koncu poweidzialam, ze mi źle podpina pasy to sie wydarkla na cala sale ze ja nie bede podwazala jej kompetencji, ze ona teraz wzywa lekarza na badanie ginekologiczne zeby mi udowodnic ze ja wcale nie rodzę. Inna rzecz: podczas USG dopochwowego leze prawie gola, wokol 10 studentow, a lekarz sobie gada przez tel z zona, w koncu mu mowie, ze mnie to krępuje takie lezenie a on mi na to, ze ja to sie nie mam czego wstydzic, bo szczupla jestem (wtedy bylam chuda jak patyk), wstydzic to sie moga takie grube slonice....
        • bubu-siek Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 14.02.11, 15:03
          wiecie jak sie czyta takie rzeczy to aż sie wierzyć nie chce ,że w tych czasach jeszcze tak może byc i nie ma na to sposobu .ja jestem w szoku. miałam wielkie szczescie,że Gabrysie urodziłam w Lublinie.pamietam jak pielęgniarki mówiły,że w innym szpitalu nie ma mydła do rąk a one w dozownikach maja krem do rąk.a ja myslałam,że one żartują.
      • nie_fikaj Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 16.02.11, 18:07
        Jolu, z tego, co napisałaś widzę, że Oliwia dostała "pomoc" zupełnie odwrotną od tej, jaką powinna otrzymać.

        *W najbardziej kryzysowej sytuacji, kiedy oddział intensywnej terapii noworodka pęka w szwach, musi być dostępny inkubator transportowy, ponieważ oddział patologii ciąży jest jak tykająca bomba zegarowa, w każdej chwili może pojawić się na świecie wcześniak, potrzebujący inkubatora, respiratora.
        *Zakażeń wewnątrzszpitalnych raczej nie wyeliminujemy, niestety. Świat poza łonem mamy dla wcześniaka jest środowiskiem chorobotwórczym. Jakkolwiek by nie wymyć wszystkich powierzchni, i tak nie uda się wyeliminować wszystkich zagrożeń - bakterii i wirusów, ale można zapewnić szybką i sprawną pomoc medyczną, odpowiednie leki i sprzęt.
        *W oddziale intensywnej terapii noworodka niezbędny jest kardiolog, neurolog, neurochirurg, chirurg, okulista oraz inni specjaliści, jeśli nie na co dzień, to na wezwanie. Nie wyobrażam sobie, jak można doprowadzić do V stopnia retinopatii wcześniaczej - przy II/III st. dziecko kwalifikowane jest do zabiegu laserokoagulacji, który najczęściej kończy się sukcesem dzięki szybkiej diagnostyce.
        *W razie rozpoznania u wcześniaka przetrwałego przewodu tętniczego, co może zdiagnozować dobry lekarz neonatolog badaniem ECHO, nawet w razie braku w zasięgu ręki kardiologa, sięga się po PEDEA. Nie wyobrażam sobie, by to odwlekać. Nie znaczy to , że PEDEA na pewno pomoże, czasem mimo podaży leku należy wykonać zabieg chirurgiczny. Jednak odwlekanie leczenia nie ma dla mnie wytłumaczenia.
        *W pozostałych kwestach nie wypowiadam się, bo nie znam szpitala, ale jak sądzę, większość problemów wynika z niedostatecznej ilości personelu. Wiele również wynika z wrażliwości personelu, której często, niestety, nie posiada. Wyposażenie szpitali również pozostawia wiele do życzenia. Rodzic nie ma możliwości przebywać ze swoim dzieckiem w ciszy i odosobnieniu, tłok, krzątanina wprowadza w stres.

        Moje doświadczenia z intensywnej terapii, jeśli idzie o kompetencje personelu, są skrajnie różne od tych Twoich, Jolu. I żałuję, że Ty i wiele innych Mam musiałyście przez to przejść.
      • fajnymaksnatan Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 30.03.11, 15:49
        To jakbym o nas czytała,niestety...


        natanek2009.blogspot.com/2011/02/nasz-synek-bardzo-ciezko-pracujeaby-mog.html
      • mimi0080 Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 01.04.11, 20:09
        Jestem wstrząśnięta tym co przeczytałam tak strasznie mi przykro, łzy same płyną
      • poinsencja Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 04.03.12, 18:43
        To przykre ale dziecko z wagą 900 g rodzone w 26 tyg ciąży to skrajny wcześniak z niewielkimi szansami na życie bez żadnych skutków tak wczesnego opuszczenia macicy. Po to ciąża trwa 37-42 tygodni aby dziecko mogło dojrzeć do życia poza łonem matki. Nie oczekujmy cudów od ludzi skoro sama natura nie jest doskonała-nie dotyczy zaniedbań.
    • marcowa82 Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 14.02.11, 15:35
      Czytam i nie wierzę, że takie rzeczy w tych czasach mają jeszcze miejsce. Takie miejsce w ogóle nie powinno istnieć. Ja narzekałam na Instytut Matki i Dziecka. Strasznie Wam współczuję.

      Światełko [*] dla Laury.
    • mojmikuniu Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 14.02.11, 16:21
      Czytam i.....mogłabym się pod tym i ja podpisać. Dwa lata temu w jednej z wrocławskich klinik zmarł mój synek...jedna z trzech a zarazam najważniejsza przyczyna śmierci to sepsa, którą moje dziecko dwa razy tam zwalczyło a trzeciego już nie dało rady. O brudzie i nieprzestrzeganiu podstawowych zasad higieny przez personel medyczny mogłabym książkę napisać ....Już dwa lata ciągnie się nasza sprawa w prokuraturze, jeździmy na przesłuchania i co jakiś czas odwołujemy się od decyzji biegłych według których oczywiście do żadnych zaniedbań nie doszło, bo gdzie tu coś niewłaściwego gdy pielęgniarka podchodzi do kilku dzieci w tych samych rękawiczkach lub cześciej bez nich uprzednio nie myjąc rąk, co dziwnego, że pielęgniarka opiekująca się dzieckiem z grzybicą krwi podchodzi do innego dziecka i pomaga drugiej czyścić rurki od respiratora, co w tym złego, że pielęgniarka wyjmuje dziecko z inkubatora i przechadza się z nim po korytarzu obok "brudownika" albo wchodzi z nim na rękach do izolatki i dyskutuje z koleżanką ????? Któregoś razu widząc coś takiego natychmiast poszłam ze skargą do lekarki dyżurujacej gdzie usłyszałam cyt: " pielęgniarki są jakie są bo to intensywna terapia, bardzo ciężki oddział i nikt nie chce tu pracować, jakbyśmy je zaczeli karać za takie zachowania to niedługo zostalibyśmy bez personelu....."



      Dla Twojej córeczki najjaśniejsze światełka (*)(*)(*)
    • an_7 Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 14.02.11, 18:32
      W pełni popieram oskarżenie szpitala. Takich przypadków zaniedbań jest, niestety, sporo. Lekarze ni mogą czuć się bezkarni. Niedawno czytałam o 7-miesięcznym dziecku, które zmarło z odwodnienia, bo lekarz zlekceważył biegunkę.
      Tacy partacze są w całym kraju. Przy każdej chorobie Małego przekonuję się o tym.
      [*]Dla Laury
      • ap77 Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 14.02.11, 19:25
        szok! Przytulam Wasza rodzine wirtualnie!
    • iksantia Paulaiigi 14.02.11, 20:47
      Jak słyszę o tej klinice na Dyrekcyjnej, to mnie szlag trafia. Aż się bałam przeczytać do końca. Córa moja w 7 miesiącu ciąży została tam przewieziona karetką z Kamieńskiego na siedząco, bo nie było dostępnych na leżąco. Na przyjęcie czekała ponad 3 godziny. Siedząc. A miała leżeć do rozwiązania. Leżała już ponad miesiąc. I dlaczego ciągle żałuję, że nie mogłam wyjść z pracy i opier** tą pi* na izbie przyjęć? Albo tych z dyspozytorki karetki? Bo jak przyszłam, to zrobiłam rozpierduchę, ale czy nie POWINNO to być OBOWIĄZKIEM szpitala, żeby NIE SZKODZIĆ? Ciągle mam w sobie złość, że mnie tam nie było szybciej, i muszę z tym żyć.
      Paulaiigi - walcz.
      A Tobie Jolu, po raz kolejny uchylam kapelusza.
    • szczota12 Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 16.02.11, 18:36
      Moja córka Gosia też przeszła trzy sepsy, dziś nie widzi, nie słyszy, ma mózgowe porażenie, niedorozwój móżdżku, dysplazję stawów kolanowych, padaczkę i wiele innych. Leżała na Ligocie 8 miesięcy prawie 7 lat temu. Ponieważ po przebytych sepsach ma całkiem zniszczone nogi zaczęłam proces sądowy z Ligotą-pewnie nie wygram : (.
      www.otogosia.na17.pl/
      https://lb2f.lilypie.com/TikiPic.php/7bNJ.jpghttps://lb2f.lilypie.com/7bNJp1.png
      https://lbyf.lilypie.com/TikiPic.php/CA9v.jpghttps://lbyf.lilypie.com/CA9vp1.png
      • joannapa Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 16.02.11, 19:24
        jaka śliczna ta Twoja Małgosia...
        poczytałam blog... matko jedyna, tak starasznie mi przykro, ze jest tak chora...

        i będę zaciskać kciuki za proces, życząc Ci dużo siły.
        • szczota12 Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 17.02.11, 12:12
          Dzięki : )
          www.otogosia.na17.pl/
          https://lb2f.lilypie.com/TikiPic.php/7bNJ.jpghttps://lb2f.lilypie.com/7bNJp1.png
          https://lbyf.lilypie.com/TikiPic.php/CA9v.jpghttps://lbyf.lilypie.com/CA9vp1.png
    • bijou82 przenoszą dyrekcyjną 19.02.11, 13:42
      prawdopodobnie pod koniec marca przenosza ginekologie z dyrekcyjnej do kliniki na borowskiej a potem kolejne 8 klinik akademi medycznej
      dzis o tym w faktach wroclaw
      • mama_janka007 i co z przeniesieniem? 06.04.11, 11:20
        cos sie ruszylo?
        i co to znaczy "przeniesc"? lacznie z calym personelem i oblozeniem stanowisk wg tego co bylo na dyrekcyjnej?
    • matka_courage Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 19.02.11, 16:57
      Mamie Laury gratulacje za odwagę i życzenia dużej siły.

      Ja rodzilam w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie. Przeleżałam tam 23 dni, w tym 21 dni z Damianem na porodówce, więc miałam możliwość zapoznania się z warunkami. O ile na oddziale noworodkowym było czysto, butelki były wyparzane w sterylizatorze itp. to na porodówce było strasznie brudno.
      - błoto na podłogach przynoszone przez odwiedzających, nie było limitów odwiedzin, w salach były tłumy, goście wchodzili w kurtkach, futrach i czapach, bo za oknem było -15C. Szatnia płatna czynna od 9 do 18, w weekendy nieczynna
      - brak automatow z foliami ochronnymi na buty,
      - w sali 5 osobowej był zlew gdzie mylo sie zarówno brudne ręce jak i butelki dla dzieci. Wyparzanie butelek odbywalo sie tez w tym zlewie, na papierowych serwetkach z użyciem jednego na korytarzu czajnika.
      - w jedynej na pietro toalecie gdzie byly dwa sedesy, w jednym ciagle pływaly fekalia bo nie dalo sie spuścic wody...
      - okna nieszczelne
      Można by było tak wymieniać. Co trzeba przyznać, to lekarze i pielęgniarki myli i dezynfekowali ręce za każdym razem. Za to należy się plus.
    • grazyna_s Re: artukuł i audycja o mojej Laurze 06.04.11, 11:01
      przesłuchałam, przeczytałam....
      mam łzy w oczach. Straszne to! Niestety w naszych szpitalach jest POTWORNIE brudno!
      POTWORNIE!!!
      Ściskam mamę Laury....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka