mama-cudownego-misia
01.06.12, 09:56
Moja panna (lat 4,5) po kilku rozmowach zdecydowała, że jest gotowa spać w nocy bez pieluchy. Start miała bardzo dobry, wpadki były co 3-4 noce, a że stosowaliśmy podkłady jednorazowe na łózko, więc i wymienianie takiego podkładu było bezproblemowe.
Oczywiście za suchą nockę jest chwalona i widać wtedy, że jest z siebie bardzo dumna.
Ale po kilku tygodniach zaczęło iść coraz gorzej - aktualnie sucha nocka zdarza się co 3-4 dni, a dziecię albo w ogóle się nie budzi i śpi na mokro (te podkłady są chłonne jak pielucha, więc właściwie w mokrych gaciach), albo w nocy sama się przebiera, zdejmuje mokry podkład i idzie spać dalej.
No i nie wiem, co teraz? Próbowałam wstawać ze 2x w ciągu nocy i ją wyganiać do wc, ale słyszę tylko "maaaama, idź spać, jest ciemna noc" i dzieć twierdzi, że wcale mu się nie chce sikać. Wyciągnięta zdecydowanie z łózka zaczyna płakać i potem nie może zasnąć.
Rozmowy nie pomagają. Tzn. młoda przejmuje się możliwością ponownego zapieluchowania, ale i tak sika do łóżka.
Mam oszczędzić sobie i jej kłopotu i zapieluchować na pewien czas? Macie jakieś pomysły?