26.06.12, 15:57
Witam,

Od prawie 2 lata czytam forum, ale rzadko się udzielam. Dziś chyba sama potrzebuje rady i jakby pocieszenia. Mój syn niebawem skończy 2 lata i jakoś wszystko idzie nam pod górke sad. Nadal rehabilitujemy się ruchowo - ciągle mięśnie brzucha i pleców słabawe. Rehabilitacja to jedna wielka droga przez męke, młody wyje jak szalony sad Był okres kiedy było lepiej, ale od kilku miesięcy jest kiepsko. Od jakiegoś czasu uczęszczamy na zajęcia logopedyczne - tu akurat współpracuje chętniej. Mowa leży nam po całości - została oceniona coś w okolicy roczka. Do tego mamy podejrzenia autyzmu (kila wizyt u psychologa, który dostrzega problem), dziecko jakby chwilami żyje w swoim świecie, cienko idzie pokazywanie czego kolwiek i zabawa z nim też kiepska. Z jedzeniem bardzo długo mieliśmy problem, ciągłe wymioty i nie daj Boże kawałki. Od jakiegoś czasu wcina normalne jedzenie, ale ma swoje ulubione dania i na nic innego nie da się namówić. Sam nie jada tzn czasem jak coś lubi, a tak to go karmie. Nie upomina się o jedzenie. Wiem, że nie powinno się porównywać do rówieśników, ale widze że jesteśmy w tyle i to sporo sad. Od jakeigoś czasu złapał mnie jakiś dół i mam wrażenie, że jest coraz gorzej. Oczywiście wszyscy dookoła każa mi się pukać w głowe, że szukam dziury w całym co mi nie pomaga. Dziś po kolejnych ćwiczeniach oczywiście okupionych łzami i krzykiem, miałam ochote sama płakać jak dziecko. sad
Obserwuj wątek
    • mama-cudownego-misia Re: 2 lata 26.06.12, 16:44
      A jest ktoś, kto Cie wspiera? Może chociaż jakiś psycholog by się znalazł? Bo wiesz, to, ze Twoje dziecko w wieku 2 lat odstaje, to nie jest żaden wyrok. Moja też odstawała, byłam załamana tym, co inne dzieci robią na placu zabaw, a mimo to od 12 miesiąca życia była w rozwojowej normie (bo tak naprawdę te normy są bardzo szerokie). Ale dla Ciebie to jest ogromny ciężar, który Cie w końcu zgniecie, jak go z kimś nie podzielisz.
      • ona1983.10 Re: 2 lata 26.06.12, 18:09
        tylko mąż, nie mam nikogo pod "ręką". Od urodzenia syn jest tylko ze mną i mężem.
        syn nigdy z nikim nie został sam zawsze tylko mama no i tata popołudniami. Nawet jakbym chciała to nie mam z kim go zostawić nawet na 5 min. Kiedy powiedziałam koleżance o moich spostrzeżeniach to mnie wyśmiała, że jaki autyzm przecież autystycy to ludzie z którymi nie ma wogóle kontaktu - siedzą i gapią sie w sufit godzinami, a to że on np czegoś nie umie to jest tylko moja wina bo go nie nauczyłam i zaniedbałam sad Sama czuje, że jest mi coraz ciężej bo wszystko jakoś idzie nie tak. To co robi moje dziecko na placu zabaw a jego rówieśnicy to lata świetlne, ale ćwiczymy stymulujemy się itp.
        Zawsze byłam osobą, która cieżko złamać idącą zawsze do celu, a teraz czuje że padam na kolana i płakać mi się chce na samą myśl o kolejnym dniu. Mam nadzieje, że mi siły wrócą.

        • mama-cudownego-misia Re: 2 lata 26.06.12, 18:53
          Ojj... Ta koleżanka to stanowczo nie był "właściwy rodzaj tygrysa", jak mawiał tygrysek od Kubusia Puchatka... Tez takie dwie miałam i szybko z nimi kontakt zerwałam. Może i nie rozumiały, przez co przechodziłam i co groziło mojej córci, ale przynajmniej powinny były założyć, ze ja się jednak lepiej od nich orientuję, a nie że jestem głupia uncertain.
          A mąż też zauważa, że dziecko odstaje? Daje się wygadać?

          > To co robi moje dziecko na placu zabaw a jego rówieśnicy to lat
          > a świetlne, ale ćwiczymy stymulujemy się itp.
          moja panna w wieku 2 lat bała sie wejść na drabinki czy pohuśtać, nie umiała zjechać ze zjeżdżalni (traciła równowagę i waliła łebkiem w blachę), nie umiała nawet normalnie zejść z kanapy. O babce z piachu można było zapomnieć, w ogóle nie rozumiała zasady działania. A teraz to rezolutna, nie odbiegająca od normy 5-latka i nawet dużo tej stymulacji nie było trzeba, samo przyszło, jak z rok do przedszkola i figlogaju pochodziła. Dalej by mogło być lepiej, ale źle nie jest.
          Oczywiście każde dziecko jest inne, ale to, ze teraz idzie jak po grudzie, nie oznacza, ze tak będzie zawsze.
        • mamusianatusi Re: 2 lata 26.06.12, 23:59
          ona1983.10 napisała:

          > tylko mąż, nie mam nikogo pod "ręką". Od urodzenia syn jest tylko ze mną i męże
          > m.
          > syn nigdy z nikim nie został sam zawsze tylko mama no i tata popołudniami. Nawe
          > t jakbym chciała to nie mam z kim go zostawić nawet na 5 min. Kiedy powiedziała
          > m koleżance o moich spostrzeżeniach to mnie wyśmiała, że jaki autyzm przecież a
          > utystycy to ludzie z którymi nie ma wogóle kontaktu - siedzą i gapią sie w suf
          > it godzinami, a to że on np czegoś nie umie to jest tylko moja wina bo go nie n
          > auczyłam i zaniedbałam sad Sama czuje, że jest mi coraz ciężej bo wszystko jakoś
          > idzie nie tak. To co robi moje dziecko na placu zabaw a jego rówieśnicy to lat
          > a świetlne, ale ćwiczymy stymulujemy się itp.
          > Zawsze byłam osobą, która cieżko złamać idącą zawsze do celu, a teraz czuje że
          > padam na kolana i płakać mi się chce na samą myśl o kolejnym dniu. Mam nadzieje
          > , że mi siły wrócą.
          >
          >
    • helka.pentelka Re: 2 lata 26.06.12, 21:00
      Nie jesteś samasmile Może to marna pociecha, ale mam podobnie.
      Mamy dzieci prawie równe wiekowo (mój w połowie 23 miesiąca). Rehabilitujemy się od 2 miesiąca życia.
      Nie chodzi, nie stoi, nie raczkuje, siada albo zasuwa po swojemu pełzając.
      Z jedzeniem podobnie - niespecjalnie sam, choć podejmuje próby, potrawy tylko wybrane z na szczęście urozmaiconej grupy, ale muszą być w formie półpłynnej, bo nie chce gryźć.
      Mówi tylko mama, resztę dość komunikatywnie wymrukuje samogłoskami wink
      Zabawy zabawkami typu układanie wieży, nakładanie obręczy na patyk sprawnie robi dopiero od 2 miesięcy. Kilka rzeczy pokazuje na obrazkach, uwielbia książeczki, tańce i śpiewy.
      Rehabilitacji ruchowej nienawidzi, u nas przerodziło się to w nerwicę. Jak mówiłam o tym rehabilitantom, to mnie traktowali jak matkę wyrodną lub leniwą. Ale w końcu na własne ryzyko odpuściłam ćwiczenia od miesiąca całkowicie - mam wreszcie pogodne dziecko, spokojnie śpi, chętnie się bawi i skończył się problem nawykowych zaparć. Skok rozwojowy w tym miesiącu bez ćwiczeń był szokujący.
      Za to korzystam ze spotkań z pedagogiem w OWI, synek też świetnie bawi się przy ćwiczeniach logopedycznych, chętnie buzię stroi, ale nie chce dodać dźwiękówwink
      Jeśli chcesz, podaj @ odezwę się na prw.
      • helka.pentelka i jeszcze 1 26.06.12, 21:13
        U mojego syna rehabilitacja Vojtą wpływała na psychikę bardzo źle. Po pierwszej serii trwającej 8 miesięcy Młody się zamykał w sobie, unikał mnie, nie chciał się bawić, niespecjalnie interesowały go zabawki. Najchętniej leżał i ssał paluchy. Zamieniłam wtedy Vojtę na terapię CK, dodałam eyeq baby i odzyskałam dziecko. Po drugiej serii doszły zaparcia nawykowe. Rzadko, ale czasem niektóre dzieci bardzo źle znoszą tę metodę.
        • ona1983.10 Re: i jeszcze 1 26.06.12, 21:59
          Dziękuje wam dziewczyny. Mąż bardzo mi pomaga i nie znam lepszego ojca od niego - poważnie, zrobi wszystko i jest bardzo cierpliwy. Widząc dziś mojego doła poszedł z małym na spacer i kupił słodkości, przygotował obiady dla małego na jutro, zamówił pizze. Mój poprostu nieznosi rehabilitacji bardzo płacze, nie lubi jak coś mu sie każe zorbić. Logopedke chyba bardzo lubi i chociaż ta kobieta podbudowuje mnie optymistyczne - kiedy powiedziała, że z mojego dziecka będą ludzie to miałam ochote ją wycałować. Mój bardzo słabo mówi - kiedyś mówił więcej, mówił papapa, be, blee, mamamama, tattat itp - obecnie mówi NIE i czasem mama, a tak to chińszczyzna. Z jedzeniem jest lepiej np na kolacje zjadł 2 gofry, trzeba mu dawac w kawałkach ale zjadł. Jakieś 4 m temu było to nie przejścia. We wrześniu zaczynamy konkretniejszą diagnoze co do autyzmu - tak się umówiliśmy z psycholog, jeśli nic nie ruszy to bierzemy się konkretnie. Mój mail krosio@wp.pl.
          • polaa27 Re: i jeszcze 1 26.06.12, 22:15
            A moze spróbujcie Bobathy, skoro Vojta tak żle na niego działa?
            • ona1983.10 Re: i jeszcze 1 26.06.12, 22:29
              My bobathami cwiczymi - nawet nie chce myslec co by było przy voycie sad
              • polaa27 Re: i jeszcze 1 26.06.12, 22:40
                To moze rzeczywiscie przerwa dobrze mu zrobi, każdy w końcu ma dość jak go za bardzo cisnąsmile W takich wypadkach dobrze robi też zmiana rehabilitanta. I jakieś małe triki - nagrody, zabawy, wplatane w ćwiczeniasmile My swojego czasu ćwiczylismy przy teletubisiach, bo młody miał swój pomysł na spędzenie godziny rehabilitacji, niekoniecznie taki sam co rehabilitantsmile

                BTW skad jesteście? Rehabilitujecie sie prywatnie? My mieliśmy bardzo fajnego rehabilitanta (Warszawa), który przyjeżdżał do domu (prywatnie). Był bardzo profesjonalny (na codzień pracuje w CZD) i miał super podejście do dzieci. Jesli chcesz mogę podac Ci kontakt.
                • misiekjasiek Rehabilitacja 27.06.12, 09:11
                  Dziewczyny, nie łamcie się tak niechęcią do rehabilitacji - Michaś w wieku 2 lat koszmarnie przechodził każdą wizytę, płakał już jak widział budynek, też pisałam na forum o tym problemie. Nie widziałam sensu prowadzenia rehabilitacji, zastanawiałam się nad sensem jeżdżenia 30 km w jedną stronę tylko po to, żeby mały sobie popłakał. Odpuściliśmy rehabilitację po diagnozie SI ale w styczniu (po chorobie i pobycie na OIOMie) musieliśmy zacząć od nowa i bałam się, jak to będzie. Trauma poszpitalna trwała trochę, więc był płacz i niechęć ale od pewnego czasu jest super, Michu współpracuje, lubi jeździć na rehabilitację. Z powrotem zaczął lubić naszą rehabilitantkę wink
                  Myślimy, że po prostu dorósł do ćwiczeń albo przeszedł bunt pt. "nie dotykajcie mnie, chcę się teraz bawić sam". Wiem, jak taka postawa malucha dobija, bo przecież nie jeździmy na rehab dla relaksu. Myślę, że jeśli problemy ruchowe nie są mocno poważne, warto odpuścić przynajmniej na jakiś czas - teraz zbliżają się wakacje i może warto zrobić maluchowi przerwę wakacyjną, poczekać do września, może się coś zmieni.
                  -----
                  Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
    • zuzu-and-more Re: 2 lata 28.06.12, 09:04
      Może rzeczywiście taka przerwa od cwiczeń dobrze by zrobiła i Tobie i dziecku? Ja też zauważyłam ze w trakcie takiej przerwy Zuzia robi bardzo duże postępy.
      Moja Zuza dopiero od około 8 miesięcy je jedzenie w kawałkach i gryzie (a ma już 2,5 roku). Nadal nie chodzi sama, mowi pojedyncze wyrazy. Także też dosyć opornie wszystko idzie...
      Nie przejmuj się co inni gadają tylko rób swoje, w końcu matka wie najlepiej smile jak coś Cie niepokoi to mów o tym specjalistom, jeśli jeden Ci nie pomoże to leć do następnego, bo lekarze często ignorują co się do nich mówi.
      Masz szczęscie że chociaż mąż Cie wspiera, u nas w domu słowo "niepełnosprawna" jest zakazane smile
      • ona1983.10 Re: 2 lata 28.06.12, 15:56
        Niebawem bedziemy miec przerwe w cwieczeniach, a to my na ciut wyjezdzamy a pozniej rehabilitantka. Wydaje mi się, że kazdemu w pewnym momencie "konczy" się paliwo i łapie doła jak nie widać efektów. Zaczynają napływać czarne myśli i tak jest chybna u nas. Wczoraj na zajęciach logopedycznych też było tak sobie - popatrzyłam z boku i pomyślałam no kurna źle jest źle. Boje się też, że jak przyjdzie ten wrzesień i jednak padnie diagnoza o autyźmie.
        • aaalicja2 Re: 2 lata 28.06.12, 22:42

          Przerwa w ćwiczeniach dobrze wam zrobi, moja też ruszyła z kopyta dopiero po przerwie.
          Na 11 miesięcy urodzeniowych nie siedziała, potem ruszyła piorunem z raczkowaniem, i na 13 miesiącurodzeniowy postawiła pierwsze kroki.
          Długo raczkowała i chodziła - prawie pół roku.

          A z mową - no nie wiem - każde dziecię inaczej, moja na początku też nic, potem po roczku dopiero rozkręciła się z sylabami. A od miesiąca składa zdania.
          A to też chyba przypadkiem, bo po kolejnym pisku i wrzasku na niewiadomo co, powiedziałam jej wprost ( a raczej wykrzyczałam sad) " nie wrzeszcz, "powiedz Laura chce ....." i tak zaczęła od Laura chce (tzn. Laura to w jej języku Laja chce......
          Od jakiś dwoch tygodni dopiero trzyzdaniowe zdania i jedno ulubione w zasadzie Laja chce taty.

          Autyzm - każdy widzi wszystko w czarnych barwach, ja też odchodziłam od zmysłów, najważniejsze to nie szukać w sieci możliwych rozwiązań i wierzyć w dzieciaka.


          Pisałaś o umiejętnościach na placu zabaw.
          Dzieci są naprawdę różne. Moja typowo podwórkowa - 5 godzin na dworze i na drabinkę od śliwzgawki wchodzi dopiero od 2 tygodni samodzielnie, wcześniej wrzask że mama ma pomóc. Z paskownicy/do piaskownicy też nie potrafiła wejść jeszcze nie dawno.
          Ćwiczyłam tak: brałam za 2 ręce i mówiłam stoimy na 1 nodze (podosiła 2 do góry, teraz odwrotnie tą stawiamy, tą podnosimy) i jakoś załapała równowgę.
          A po schodach na 5 piąte piętro zasuwa najczęściej na czworakach, chociaż umie wchodzić trzymając się poręczy.
          A jak obserwuje inne dzieci - to naprawdę, jeden umie to, drugi tamto.
          Zawsze się pocieszam że do 18 - stki się nauczy smile

          Głowa do góry !

          I nie czytaj o autyźmie, czytaj pozytywne informacje typu 4 latka Julci Kiciusiowej smile
        • mama-cudownego-misia Re: 2 lata 29.06.12, 09:07
          Wiesz cooo... Diagnoza, nawet gdyby padła, tak naprawdę niewiele zmieni. Dziecko ma jakieś tam deficyty i nad nimi trzeba pracować, a diagnoza to tylko kierunkowskaz, nie wyrok.

          Ale wypalenie akumulatorów aż za bardzo rozumiem. Każda z nas chyba przez to przechodziła. Przychodzi taki moment, ze musisz wykroić czas dla siebie.
          • misiekjasiek Re: 2 lata 29.06.12, 09:23
            2 lekarzy i pani w poradni sugerowali diagnozę autyzmu u Michała - nawet odmówiono mi wykonania diagnozy psychologicznej w zwykłej poradni, miałam jechać do poradni autyzmu.
            1 lekarz sugerował Zespół Aspergera.
            Michał miał wiele niepokojących zachowań.
            Do poradni jechaliśmy z duszą na ramieniu. Na pierwszej wizycie pani po wejściu do gabinetu zapytała, co chcemy od tego dziecka, wg niej nic mu nie jest - na pewno nie ma autyzmu. Po prostu już w pierwszej minucie kontaktu z Misiem wiedziała, że mały jest zdrowy. Mówiłam jej o podejrzeniu ZA, pokiwała głową. Zasugerowała zrobienie diagnozy SI i poszliśmy w tym kierunku, okazało się, że większość niepokojących zachowań były wynikiem zab.SI.
            Dzisiaj Michał większości z tych zachowań nie ma. To raczej nie dlatego, że się do nich przyzwyczaiłam i nie zauważam, po prostu się skończyły (niektóre).

            Nie mówię, że każde dziecko może mieć tak samo jak mój syn. Po prostu chcę Ci powiedzieć, że nie ma sensu zamartwianie się i poddawanie przed wizytą w poradni. Na pewno strach będzie ale musisz przede wszystkim wierzyć, że autyzm Was nie dotyczy i z taką myślą przystąpić do diagnozy. Trzymam kciuki.
            -----
            Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
            • asia-5 misiekjasiek 29.06.12, 10:05
              Co to znaczy, że Michał miał wiele niepokojących zachowań? Czy chodzi tutaj np. o późne mówienie? Wymień proszę jakiś przykład bo chciałabym wiedzieć na co zwracać uwagę.
              • misiekjasiek asia-5 30.06.12, 11:32
                Sporo ich było. Były to sytuacje, które wywoływały konkretne zachowania, one wynikały z nadwrażliwości (słuchowej, dotykowej, wzrokowej) ale lekarze nie zwracali uwagi na samą nadwrażliwość (dopiero diagnoza SI to wyjaśniła) ale na zachowania, które były jej efektem. Dlatego mogło to wyglądać jak ZA czy autyzm ale nim nie było.
                Głównie:
                - nadwrażliwość emocjonalna, histeria pomieszana z "wyłączeniem" (brak reakcji na wołanie, patrzenie "przez" drugą osobę), strach przed różnymi dźwiękami, stymulowanie (mocny docisk, brak reakcji na ból głównie w przypadkach medycznych, rytuały dotykowe)
                - strach przed przestrzenią, lęk wysokości, "poplątane nogi" przy schodzeniu ze schodów, do dzisiaj nie potrafi z nich schodzić, brak świadomości przestrzeni,
                - specyficzne zabawy, wybrane potrawy do jedzenia, powtarzalność czynności i zabaw,
                - bardzo mocna potrzeba rytuałów, problemy z adaptacją w nowym miejscu i w nowej sytuacji, zaburzenia snu,
                - opóźnienie mowy w zasadzie jej brak,
                - bierność (tutaj akurat na tle Jasia),
                - chodzenie na palcach, brak wskazywania potrzeb fizjologicznych, badanie, poznawanie przedmiotów buzią,
                - oburęczność,
                - brak koncentracji w nowych sytuacjach, np. spacer w nieznanym terenie = potykanie, upadki,
                - brak umiejętności rozpoznawania niebezpieczeństwa, tzn. poparzenia, upadki z wysokości itp.
                - wszelkie zabawy manualne, b.trudne puzzle, klocki, przy tym max.skupienie

                To tak mniej więcej na szybko, pewnie jeszcze coś mi się przypomni.
                -----
                Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
                • ona1983.10 Re: asia-5 01.08.12, 16:13
                  Witam smile

                  Skończylismy 2 latka i w dniu urodzin było tak jak pisałam. Tego samego dnia zapakowałam młodziaka do auta i ruszylismy na wieś. Początkowo miła być tydzien, ale zostaliśmy na 2 tygodnie. Kiedy mąż po nas przyjechał był w szoku jak mały zrobił skok w przód. Zaczął naśladowac zwierzaki, lepiej rozumie i ma dużo dużo lepszy kontkat z nami. Bierze za ręke i np zaprasza do zabawy na placu zabaw. Chce żeby z nim zjeżdzać itp. Dlatego w weeken znów pakuje malucha i jade na tydzień. Bardzo zaskoczył mnie fakt, że młody przywiązał sie do dziadków - krzyczał wczesniej na nich i nie dał si edotknąc. Kiedy odiwedzili nas na chwile w piątek to mało nie oszalał, rzucił się babci w ramiona. Tak strasznie się cieszył - nie dał zjeść obiadu tylko brał ich wszystkich za rece i prowadził do swojego pokoju. Byliśmy na zajęciach u logopedy i tez to wszystko zauważyła - dizecko wzieło mnie za rek i kazało wejsc do tunelu. Lepiej reaguje i tp smile
                  • aaalicja2 Re: dziadki 02.08.12, 13:28

                    Zgadzam się, że coś z tymi dziadkami jest.
                    Moja Laura u dziadków pierwszy raz w życiu pozwoliła się wziąść na ręce, przez dziadka, którego widzi raz na pół roku, bez wrzasku i histerii.
                    Poszła z dziadkiem do piwnicy, na ogród, w ogóle cały czas łazi za dziadkiem. Gotuje mu zupę z trawy i robali, daje wodę do picia z kałuży smile

                    Także korzystaj z gościnności dziadków - to działa. smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka