Dodaj do ulubionych

przedszkole

11.11.14, 22:07
dziewczyny, mam pytanie.moja mala dzisiaj przy usypianiu zaczela opowiadac o przedszkolu..... chodzilo o jej ukochana pania i o to, ze tak bardzo na nia krzyczala.ogolnie-nie chciala jesc chlebka-nie smakowal jej a wedlug niej pani bardzo na nia krzyczala, uderzyla w glowe a jak hania plakala i chciala ja ukochac to pani mowila ze jej nie ukocha jest na nia zla itd.oczywiscie to nie jest tak , ze wierze 3-letniemu dziecku w to co mowi ale nigdy takich rzeczy nie opowiadala i bardzo mnie to zdziwilo.hanai jest bardzo grzeczna i nie ma z nia zadnych problemow.poszla do przedszkola jako straszny niejadek a gdzies od 2 tygodni slysze , ze je sniadania , czesto prawie cale obiady -nie wszystko ocztwiscie ale i tak duzo jak na nia! tu slysze ze zjadla kasze, n anastepny dzien jadla ryz itd co nigdy w zyciu tego nie tknela.w domu zaczela wiecej jesc tzn.jak sie pytam czy chce jesc to zawsze mowi , ze tak. nie odmawia.a potem zjada do konca a jak chce wyniesc jedzenie to wrzeszczy w nieboglosy , ze mam zostawic bo ona musi zjesc do konca.nigdy tyle nie jadla .az zaczelam sie zastanawiac jakie metody stosuja w przedszkolu.pewnie rozne ale czy wszystie wlasciwe? rozumiem namawianie dziecka do jedzenia, pomaganie mu itd.ale uderzenie w glowe, krzyczenie i zastraszenie???? nie chce mi sie w to wierzyc.moze mala zmysla, fantazjuje.......tego nie wiem.to bardzo dobre , niepublicze przedszkole...... dzieci w tym wieku duuuuuzo opowiadaja i sto razy zmieniaj wersje. u Hany tego nie bylo .opowiada , ze pani krzyczy na chlopcow bo sa niegrzeczni ale to inna sprawa. ona jest grzeczna i pani jej nie wyzywa..... ale z tym jedzeniem.....nie wiem sama co myslec.pani powiedziala , ze bardzo jej nie lubi,uderzyla,krzyczala.dopiero jak zjadla, uspokoila sie to pani ja 'lubila'nie wiem co myslec.rozne sa metody i ok, jestem za nimi ale to co opowiadala mala bylo straszne.ktos ma podobne doswiadczenia> jak to sprawdzic??????moze przesadzam?zalozyc jakis podsluch????
Obserwuj wątek
    • ewik74 Re: przedszkole 11.11.14, 22:36
      Z tym zakładaniem podsłuchu to musisz mocno uważać bo to nielegalne smile ale powiem Ci że nieraz sama miałąm ochotę.
      Mój W. mówił mi że nie chce iść do przedszkola bo...... i tutaj różne cytaty (dosłowne lub mniej) z książeczki którą akurat mu kiedyś czytałam (o przygodach chłopca w przedszkolu) albo mówił że np. boli go brzuszek i jest chory (bo zdarzyło się że nie poszedł do przedszkola jak go mocno bolał brzuch czy jak był po prostu chory). Trzeba wszystko "przeświewtlać".
      Czy u was nie ma tak, że coś córce surerujesz?? Zadajesz pytania w stylu "a pani krzyczała na ciebie że tak ładnie zjadłaś? " czy coś w tym stylu.... Zauważ że dzieci są uważnymi obserwatorami i widzą na co mogą sobie pozwolić albo jak mogą coś osiągnąć.
      A może zwyczajnie podejdź do pani i powiedz że córka ci powiedziała że pani ją zbiła...
      Ostatnio miałam z W. taką akcję że powiedział mi że nie lubi Pani Bogusi bo na niego nakrzyczała. Podpytałam go o co chodziło i jego wersja brzmiała tak : " pani na mnie krzyczała bo przewróciłem stołek podczas podwieczorku" wersja pani brzmiała tak: " usłyszałam grzmot i zobaczyłam że W. przewrócił i wpadł pod stół - niewiedziałam co się stało i krzyknęłam" I teraz wytłumacz dziecku że Pani Bogusia krzyknęła bo się przestraszyła a nie krzykneła na W. że robi grandę w przedszkolu.....W. do tej pory nie lubi Pani Bogusi smile
      Ale to typ megawrażliwca - ciężki przypadek.
    • macumi Re: przedszkole 12.11.14, 08:45
      Tak szczerze - też na początku nie wierzyłam dziecku, bo u nas w domu mówi się bardzo cicho, awantur nie ma w ogóle (jak się kłócimy, to mailowo smile ) i założyłam, że panie po prostu mówią głośniej, a młoda interpretuje to jako krzyk. Dopiero problemy w zachowaniu mnie otrzeźwiły.
      W obu prywatnych przedszkolach Gosi zdarzały się panie krzyczące - w pierwszym pani chciała dobrze, ale doprowadziła dziecię do powtórnego zapieluchowania na pół roku, bo młoda się wstydziła powiedzieć, że chce siku, a za mokre majty były krzyki i chodzenie za karę w przemoczonych ciuchach az do wyschnięcia (serio). Pani była nienegocjowalna, więc dziecię wypisałam. W drugim przedszkolu było długo ok, aż przyszła pani na zastępstwo, która Gosię doprowadzała do histerii komentarzami w stylu "no i czego ryczysz?" i podniesionym tonem. Efekt jest taki, że do dziś młoda bardzo emocjonalnie reaguje na krzyk.
      W zerówce już byłam asertywna, wprost mówiłam o nadwrażliwości na podniesiony ton i o swoich oczekiwaniach, by nie przymuszać. Było to w miarę respektowane.

      Do czego zmierzam: tak, może się zdarzyć, również w dobrym prywatnym przedszkolu, ze panie krzyczą i zmuszają. Nie powinnaś tego sygnału od dziecka ignorować, ale też nie ma co od razu robić afery. Jesteś klientem, masz prawo wymagać, wystarczy spokojnie powiedzieć każdej z pań (!), że prosiłabyś, żeby młodej nie przymuszać do jedzenia, a jedynie zachęcać, i że jest nadwrażliwa na krzyk, więc nie można przy niej podnosić głosu (nie jest, ale panie tego nie sprawdzą przecież).
      Kwestii uderzenia bym na razie nie ruszała, bo dziecko w tym wieku nie ocenia jeszcze, czy to było zamierzone, czy pani ją np. niechcący łokciem przejechała po głowie chcąc podnieść. Przedszkolanka i tak się nie przyzna przecież...
      • macumi Re: przedszkole 12.11.14, 08:52
        i obserwuj dziecko. Adatacja się powinna powolutku polepszać, jeśli się pogarsza, to jednak coś jest nie tak. Czasem warto nawet profilaktycznie przenieść w takiej sytuacji...

        Swoją drogą, zanim wybrałam prywatne przedszkole, łaziłam wokół okolicznych, podglądałam panie na spacerach, zwizytowałam i w ogóle dosc dokładnie sprawdzałam... W jednym mi się włos zjezył na głowie: słyszałam przez otwarte okno, jak pani się darła na dziecko na cały regulator, rzucajac mięsem, i to takim konkretnym bardzo, spacer polegał na tym, że dzieci wypuszczano na ogrodzony trawniczek 2x3 m i zostawiano samopas (tzn. panie sobie stały na środku trawniczka, ale paliły papierosy, a dzieci nie wiedziały, co mają ze sobą zrobić), dzieci były osowiałe i smutne... Dom grozy po prostu.
    • momoneymoproblems Re: przedszkole 12.11.14, 13:06
      ja dla pewności włożyłabym dziecku coś takiego www.electrogsm.pl/product/1058-Mini-Dyktafon do worka i zostawiła włączony na cały dzień. Serio to miałabym w nosie że to jest nielegalne - taka kontrola przydałaby się w każdym przedszkolu od czasu do czasu. Dziecko daje sygnały że coś jest nie tak więc mam prawo to zbadać. Na pewno bym tego nie zostawiła a rozmowa z przedszkolanką nie ma sensu, jeśli nawet doszło do takiego zdarzenia to na sto procent się wyłga.
      • macumi Re: przedszkole 12.11.14, 15:56
        Problem z tymi podsłuchami i dyktafonami polega na tym, że one bardzo słabo łapią. Mma w domu taki bardziej wypaśny w formie breloczka-misia (z podsłuchu nie korzystam smile Za to lokalizator GPS sie przydaje), i drugi standardowy dyktafon potrzebny do pracy, bardzo dobrej firmy i w ogóle wypasiony - żaden nie złapie z torby tego, co się dzieje na drugim końcu pokoju...
        • zosiak29 Re: przedszkole 12.11.14, 17:32
          Ja jestem nauczycielem w prywatnym przedszkolu. Co do jedzenia to jest tak, że dzieci zaczynają często więcej i lepiej jeść ze względu na inne dzieci. Napatrzy się, że inni jedzą i samo też zaczyna próbować. Jest to częste i nawet teraz, gdy wróciłam po urlopie niektórzy rodzice mówią, że w domu w życiu nie je zup, a w przedszkolu zaczął. My nie przymuszamy, co poniektórych nawet nie zachęcamy tylko obserujemy. Co do krzyków, to owszem czasem trzeba podnieść głos, bo zapanować nad 20krzyczących dzieci aby posprzątały to raczej inaczej się nie da. Często dzieci mówią, że krzyczę a ja mam donośny głos i rodzice już do tego się przyzwyczaili. Nieraz człowiek ma gorsze dni, ale o biciu to na pewno nie ma mowy. Prędzej byłabym za opcją potrącenia itp. Dzieci umieją koloryzować, wiem coś o tym i proszę nie myśleć, że bronię nauczyciela.
          • verdana Re: przedszkole 12.11.14, 18:32
            Tak naprawdę zaniepokoiłabym się tym, ze dziecko "musi" skończyć jedzenie. Strachu przed nieskończeniem zmyślać nie może - wiec dla mnie jest jasne, ze w przedszkolu wymagają , aby dziecko zjadło wszystko.
            • anias2000 Re: przedszkole 15.11.14, 11:40
              Wiesz, ja zęby zjadłam w zawodzie...
              Różne są metody motywowania dziecka. Prawdą jest tez to, że dzieci w grupie zachowują się zupełnie inaczej niż w domu. Często widać to na przykładzie jedzenia. W gromadzie dzieci jedzą ładnie, uczą się jedne od drugich - i co ciekawe - chętnie zjadają do końca. (Sama się dziwiłam jak zaczynałam pracę w zawodzie - dlaczego? Nie miałam wtedy jeszcze własnego dziecia, ale wydawało mi się to nieco "podejrzane")
              Teraz po zmianie pracy, patrzę na sytuację z drugiej strony, bo moje osobiste autystyczne zaczęło edukację w przedszkolu. Po tygodniu w zaczęło się w domu domagać kanapek, których w życiu nie jadło, bo nie wzięło chleba do ręki - teraz je. Domaga się dokładki zupy i kończy wszystko... nic nie zostaje. Znam go i wiem, że on już głodny nie jest.

              Niepokoilby mnie krzyk i bicie po głowie. (!) Wiadomo, że dziecko to tylko dziecko - ale 3 latek nie jest w stanie jeszcze zmyślać i fantazjować. Może przedstawić sytuację ze swojego, subiektywnego punktu widzenia, ale nie jest w stanie skłamać.
              Po prostu poszłabym do nauczycielki i zapytała co się zadziało.

              • anias2000 Re: przedszkole 15.11.14, 11:47
                A ile córcia ma lat?
                Założyłam, nie wiem czemu - coś mi się po głowie kołatało, że córcia ma 3 lata....
                Jesli ma już ponad 4 - to fantazjowanie i zmyślanie rozwija się lawinowo.
                4-5 latki opowiadają niestworzone historie o rodzicach, przygodach, ulubionych bohaterach - można książkę napisać.
                Dlatego, jeżeli ponad 4 lata - potraktowałabym sprawę poważnie - poszłabym na rozmowę do nauczyciela. Ale wzięłabym duży margines na to, że zmyślanie jest w tym wieku normalną sprawą - bo dziecku rozwija się wyobraźnia.
                • verdana Re: przedszkole 15.11.14, 14:24
                  Dziecko może zmyślać opowieści, nie może "zmyślać" zachowania. Jeśli dziecko krzyczy, że "musi zjeść do końca", a nie, że jeszcze je i chce jeść - to mnie by to zaniepokoiło. Bo "zjadanie do końca" , jeśli jest wymuszone, to jest to nadużycie, nie mówiąc już o tym, ze jest bardzo złym nawykiem.
                  • aga-600 Re: przedszkole 17.11.14, 00:39
                    dzieki dziewczyny za wasze opinie.Hanie obserwuje, wypytuje.ona wie , ze jakby cos sie dzialo zlego, to natychmiast ma mi mowic.rozmawiam z nia duzo o przedszkolu ale nic nie sugeruje.mam nadzieje, ze juz nigdy nie zdazy sie sytuacja tak niemila dla niej- zwiazana z jedzeniem.jezeli bedzie trzeba to porozmawiam z wychowawczynia.powiem jej , ze mala jest nadwrazliwa(naprawde jest i nie jest z tym lekko), zasugeruje, zeby delikatniej sie z nia obchodzili jezeli zajdzie taka sytuacja. mala jest w grupie integracyjnej wiec panie powinny miec na uwadze rozne potrzeby dzieci..... Hania skonczyla 3 latka, to co mowi nie biore doslownie ale jak kazda chyba matke boli mnie jak dzieje sie cos dziwnego.teraz jak ja pytam, mowi ze pani jest mila i nie krzyczy.wydaje mi sie , ze do jedzenia 'jakos 'naklaniaja dzieci bo cala grupa to straszne niejadki!bede dalej obserwowac i bacznie przygladac sie Hani, paniom itd.poki co musimy odwiedzic neurologa bo aktywnosc malej , ruchliwosc, nadpobudliwosc stawaja sie przeogromne.....sad
    • mamahubertusa Re: przedszkole 17.11.14, 20:34
      aga-600 ja bym w życiu tej sytuacji nie zostawiła, to Twoje dziecko, które ufa Ci bezgranicznie i faktycznie dzieciom zdarza się fantazjować, ale reakcja Twojej córci na wynoszenie niedojedzonego talerzyka to według mnie dowód na to, że źle się dzieje w przedszkolu. Ja jestem mamą 4 latka i też nauczycielem przedszkolnym i wiem, że własnemu dziecku trzeba ufać, bo kto ma je chronić jak nie mama. Uważam że rozmowa z wychowawczynią to niezbędny krok. Wiesz jakie konsekwencje może mieć coś takiego na psychikę dziewczynki? Ja bym oczywiście nie wparowała tam brzydko mówiąc z mordą smile ale przeprowadziła bym z panią rozmowę, żeby pokazać że dziecko z Tobą rozmawia, a Ty zawsze je ochronisz. Pozdrawiam. Aha nie przesadzasz, nie panikujesz, to Twoje dziecko do cholery i nikt nie ma prawa go krzywdzić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka