Dodaj do ulubionych

Odłączenie od respiratora bez zgody rodziców??

19.03.07, 13:31
Dziewczyny może się orientujecie czy można tj. czy lekarze mogą odłączyć
dziecko od respiratora bez zgody rodziców, jeśli stan dziecka jest
beznadziejny a dziecko nie przyjmuje leków (nie to,że mu nie dają ale po
prostu nie następuje poprawa po lekach i leki są zwracane).
Obserwuj wątek
    • tabaluga0 Re: Odłączenie od respiratora bez zgody rodziców? 19.03.07, 13:37
      wydaje mi sie ze nie, chyba ze serduszko przestaje bic i respirator juz nic nie
      pomoze.
      Moje dziecko mialo sepse, bylo bardzo źle, ale nikt nawet nie pomyslal zeby
      odlaczac go od respiratora, nawet gdy przez 15 godzin leki nie dzialaly i
      wlasciwie wszyscy czekali na "koniec".Lekarze nie poddawali sie az w koncu stał
      sie cud.
    • mamaigora1 Re: Odłączenie od respiratora bez zgody rodziców? 19.03.07, 13:38
      o matko, pojęcia nie mam sad((
      a cos takiego sie wydarzyło?
      • adi1311 Re: Odłączenie od respiratora bez zgody rodziców? 19.03.07, 14:18
        ja też nie mam pojęcie a skąd takie pytanie ? z tego co wiem np u dorosłych
        można odłączyć respirator kiedy nasąpi tzw śmierć mózgowa czyli nie odwracalne
        zmiany w mózgu spowodowane niedotlenieniem z tym że każdy taki przypadek jest
        idywidualnie rozpatrywany a czy zgoda rodziny jest konieczna nie wiem tak jest
        u dorosłych a z dziećmi niewiem ?
        • oyate Re: Odłączenie od respiratora bez zgody rodziców? 19.03.07, 18:43
          Czy się zdarzyło to nie wiemy, ale matka dziecka podejżewa. 19 czerwca 2006
          roku moja dobra koleżanka została wywieziona do Matki Polki w Łodzi i tam w 31
          tc urodziła synka z hipotrofią i w zamartwicy. Kacperek ważył 950 gramów. Jego
          stan określano cały czas jako ciężki ale stabilny. Moja koleżanka po 3 dniach
          opóściła szpital, ponieważ musiała wracać do dzieci a kilka godzin później się
          dowiedziała,że dziecko nie żyjesad(
          Nie dostała od szpitala dosłownie nic, żadnego wytłumaczenia, czy przestało bić
          serduszko czy co się stało?
          Szpital wydał tylko zaświadczenie,żeby mogła zarejestrować dziecko w Urzędzie
          stanu Cywilnego.
          Czy to normalne że matka nie dostała wypisu dziecka ze szpitala?? Czy może się
          o nie jeszcze starać?
          • mathiola Re: Odłączenie od respiratora bez zgody rodziców? 19.03.07, 22:39
            Pewnie powinna dostać jakiś wypis, ale ja wychodząc ze szpitala ze swoją
            dwójeczką zdrowych dzieciaków, tez nie dostałam żadnego wypisu! I
            zorientowaliśmy się dopiero jak w przychodni chcieli od nas metryczkę... a ja
            nie wiedziałam o co chodzi, bo dostałam jedynie swój wypis i nic więcej.
            Przypomniałam sobie wtedy że w przypadku starszego syna dostałam wypis i tam
            było: noworodek płci takiej i takiej, żywy/martwy itd.
          • ania290679 Re: Odłączenie od respiratora bez zgody rodziców? 22.03.07, 20:13
            Moja mała 820g.też urodziła się w ICZMP w łodzi i jest tam do tej pory,zaświadczenie o urodzeniu dziecka koleżanka dotała na oddziale poporodowym,zaś wypis dziecka?,a na jakiej podstawie otrzymała akt zgonu maleństwa??Nie wiem ale to rzeczywiście dziwne i nieprofesjonalne-choć nie chce się w to wierzyć-bo ja dostaję wyczerpujące informacje-każdego dnia o stanie mojej Madzi,przecież mamy do tego prawo!!!może wystarczy zwrócić się do lekarza prowadzącego,albo kierownika oddział(ordynatora,czy może do dyrekcji szpitala?
    • tolka11 Re: Odłączenie od respiratora bez zgody rodziców? 19.03.07, 22:52
      Mozna odłaczyć tylko wtedy jeśli nastąpi smierć mózgowa lub mimo reanimacji nie
      uda się utrzymać czy przywrócić pracy serca. A wypis dla dziecka musi być.
      • ewelina-s-82 Re: Odłączenie od respiratora bez zgody rodziców? 22.03.07, 23:57
        wydaje mi sie ze nie,a pozatym powinno sie zapytac rodzica czy wyraza zgode na
        przeprowadzane zabiegi dla ratowania zycia dziecka,ja dostalam cos takiego pod
        nos zanim mnie pokroili,a co do wypisu to tez powinnien byc a jak nie ma to
        szpital bez łaski powinnien go wydac,pozdrawiam
        • moni_flis Re: Odłączenie od respiratora bez zgody rodziców? 24.03.07, 22:57
          Ja równie urodziłam w CZMP ! Wypis dostałam, informacje przekazywano mi bez
          wypytywania, znalam na biezaco wyniki badan usg, echa serca, morfologie itd
          Nigdy nie musialam dopraszać sie infrmacji! Ja z opieki bylam bardzo
          zadowolona! Wybralam ten szpital na miejsce urodzenia dzieci (mieszkam na
          Podhalu) i uwazam, ze byla to najlepsza decyzja! A jesli chodzi o respirator
          nie wiem jak wyglada to z punktu prawnego ale wydaje mi sie niemozliwe co
          piszesz! Sama dostalam do podpisania dokument, ze wyrazam zgode na kazdy zabieg
          ratujacy zycie moim dzieciom! Dzieci były stabilne, sam oddychaly
          (1490,1580,1500- 30tc)W 3 dobie zycie nagle stan Marysi zaczął sie pogarszac,
          zaintubowano ją, nagle zastrzymalo sie krazenie, praca serca. Mała była
          reanimowana, stwierdzono odmę opłucną, odme osierdziowa, stan byl krytyczny,
          wykonano zabieg! Nikt sie nie poddal i nikt jej nie skreślił,a wrecz przeciwnie
          walczono o nią dzieki czemu jest dzis z nami!
          • oyate Re: Odłączenie od respiratora bez zgody rodziców? 24.03.07, 23:50
            Nie napisałam,że tak było,tylko,że matka tak podejżewa.
            Matka dziecka nie dostała żadnego dokumentu typu wypis, nie wie czym dziecko
            było leczone i jak!!!!
            Ja sama podpisywałam dokumenty odnośnie zabiegów ratujących życie oraz w razie
            takiej potrzeby wywiezienia dziecka do innego szpitala, więc to akurat wiem.
            • katarzyna.krajewska Re: Odłączenie od respiratora bez zgody rodziców? 20.05.07, 22:03
              Oyate!
              Teraz usłyszysz kilka wiadomości od osoby, która pracuje, opiekując sie
              najmniejszymi z najmniejszych. Czyli ode mnie.
              Otóż kolezanka Twoja moze czuć żal, złość, doszukiwać sie różnych przyczyn - bo
              straciła dziecko! A główną przyczyną - niestety tej straty było wcześniactwo.
              Maluszek ten nie dał rady "dzwignąć ciężaru swojego życia". W Polsce nie
              odłącza sie dzieci od respiratora, nawet jesli ich stan jest określany jako
              krytyczny. Reanimuje sie dzieci nawet, wtedy, kiedy widzimy, że szanse są nikłe.

              Zapewne Twoja kolezanka jest zaniepokojona faktem, ze maluch odszedł w tak
              krótkim czasie po jej wyjsciu ze szpitala. Cóz tak juz bywa, ze te maluchy
              umierają albo długo, albo tez nagle. Tak jakby ktoś zdmuchnął świeczke. Tak -
              pstryk! I już.
              Pamiętam dokładnie jedno zdarzenie, po którym dochodziłam do siebie kilka dni.
              Otóż na jednym z nocnych dyzurów, pewna Panna Oliwia właśnie tak zgasła. O 3.00
              saturacja powyzej 90%, akcja serca powyzej 140 i nagle STOP. Godzina reanimacji
              nie przyniosła zadnego pozytywnego skutku. Serce przestało bić nagle. Jak się
              pozniej okazało najprawdopodobniej było to wynikiem sepsy. Zatem prosze mi
              uwierzyć, nikt nie odłączy dziecka od aparatury wspomagającej oddech, ot tak
              sobie.

              Co do dokumentów. Otóż matka dziecka ma zawsze prawo dowiedzieć się, co działo
              się z jej dzieckiem. Pani kolezanka również. Natomiast wypis ze szpitala i
              kartę informacyjną dotyczącą przebiegu hospitalizacji otrzymuje sie tylko
              wtedy, kiedy ten wypis następuje. Dziecko Pani kolezanki nie zostało wypisane
              ze szpitala, poniewaz zmarło. Kolezanka mogła, oprócz karty do Urzedu Stanu
              Cywilnego otrzymać jedynie informacje z sekcji dziecka, o ile była
              przeprowadzona, dotyczące przyczyn smierci. Co do innych informacji powinna
              zasiegnąć ich bezposrednio u neonatologów.
              Ale jak znam życie nie miała siły się o nic pytać. A neonatolodzy, najcześciej
              nie mają siły odpowiadac. Dla nich czesto to jest porazka. Nie uratowali
              dziecka i nie ważne, że Bóg tak chciał........
              • ewikonka Re: Odłączenie od respiratora bez zgody rodziców? 22.05.07, 13:44
                pracuję na ioimie noworodkowym prawie 20 lat i nigdy nie zdarzyło się,żeby
                dziecko zostało odłączone od respiratora bez zgody rodziców..ba..nawet gdy
                rodzice o to proszą nie odłącza się dzieci do lat 5 od respiratora. U dziecka
                nie można stwierdzić jednoznacznie śmierci mózgowej. można jedynie
                domniewywać...na podstawie różnych badań. W mojej praktyce miałam pod opieka
                noworodka z martwicą rozpływową mózgu, żył 6 miesięcy i nikomu na myśl nie
                przyszło, żeby go odłaczyć, chociaż nie miał żadnych szans na dalsze życie. A co
                do wypisu. W przypadku zgonu nie ma wypisu ze szpitala, bo wypisuję się tylko
                żywe dziecko. Karta sekcyjna jest jedynym dokumentem, Natomiast w przypadku
                wątpliwości co do leczenia, zawsze można sprawdzić w archiowum szpitala, gdzie
                dokumenty sa przechowywane 5 lat.
    • ania.silenter Nie jestem lekarzem a "tylko" mamą wcześniaka, 22.05.07, 14:04
      ale - po tym co widziałam w IMiDz - wydaje mi się, że jest to niemożliwe, żeby
      odłączono dziecko bez zgody (i wiedzy) rodziców.
      Wielokrotnie pisałam już na tym forum jak bardzo walczono o moją Oleńkę, kiedy
      była w KPN IMiDz. Widziałam smutek i żal w oczach personelu (począwszy od
      ordynator a skończywszy na pani salowej), kiedy Ola była w stanie krytycznym
      (sepsa) i radość, kiedy pokonała infekcję. Informowano mnie na bieżąco o jej
      stanie zdrowia. Wiedziałam o wszystkim każdego dnia - ile przybrała, czy
      zrobiła kupkę, jakie leki jej podano, jakie miała badania.
      Gdyby - nie daj Bóg - miano zaprzestać leczenia mojego dziecka ze względu na
      beznadziejny stan chciałabym o tym wiedzieć.
      • lewana77 Re: Nie jestem lekarzem a "tylko" mamą wcześniaka 22.05.07, 17:59
        Dziewczyny mam pytanie, a czy jesli noworodek ma wade letalna, ale urodzi sie
        zywy to czy funkcjonuje cos takiego jak "dobra, godna smierc" tzn. nie ratuje
        sie Go za wszelka cene? Rozmawialam o tym z moja ginka i ona mowi, ze jest to
        praktykowane, jesli oczywiscie rodzice wyraza zgode. Dzidzius lezy wtedy w
        inkubatorku, podaja mu leki przeciwbolowe i ...odchodzi.
        Moj dzidzius jest bbb chorysad(
        • traganek Re: Nie jestem lekarzem a "tylko" mamą wcześniaka 22.05.07, 19:14
          Ja sama się zastanawiałam gdzie jest granica ratowania za wszelką cenę. Wiem,
          że polskie szpitale znacznie częściej ratują dzieci z ciężkimi uszkodzeniami
          niż to się dzieje na zachodzie ale czy rzeczywiście powinni. Niejednokrotnie
          słyszałam jak chwalono się uratowaniem wcześniaków ważącyh ok 400 gram.
          Neonatolodzy byli szczęśliwi i dla nich nie było ważne, że niektóre z tych
          dzieci do końca życia będą wiodły życie "rośliny"
        • katarzyna.krajewska Re: Nie jestem lekarzem a "tylko" mamą wcześniaka 22.05.07, 23:19
          Lewana, bardzo mi przykro z powodu choroby Twojego dziecka. W polsce wszystkie
          dzieci urodzone po 22 tyg ciąży ratuje się, ponieważ nie ma usankcjonowania
          prawnego, co do mozliwosci odstąpienia od reanimacji za zgodą rodziców w
          przypadku skrajnego wczesniactwa lub wady letalnej. Ginekolodzy czesto daja
          mylne informacje pacjentkom. Natomiast, jesli dziecko sie urodzi przed 22 tyg
          trwania ciąży, to tak, kładzie się je do ikubatorka i ..... odchodzi.
          Jedna z Pan naisał tutaj o ratowaniu zycia za wszelką cenę. Hmmm, kazdy kij ma
          dwa konce. Ale popatrzcie na wypowiedzi w forum, tutaj są rodzice dzieci, które
          są skrajnie niedojrzałymi wczesniakami. Czy oni chcą, zeby ich dziecko umarło?
          Sprawa zycia, badz nie-zycia dziecka jest bardzo tudną sprawą do
          rozstrzygnięcia - i to zarówno w aspekcie moralnym, etycznym, religijnym,
          emocjonalnym i zwyczajnie ludzkim.
          Lewana - trzymaj się. Bez względu na to jaka podejmiesz decyzję, zawsze
          bedziesz wspaniałą matką dla swojego dziecka, bo je juz kochasz.
          KK.
          • tartulina Do Pani Katarzyny Krajewskiej 23.05.07, 06:56
            Wszystko co Pani pisze jest prawda teoretyczna,ale w praktyce w wielu szpitalach jest tak jak Lewanie powiedziala lekarz ginekolog. Mojego dziecka nie ratowano pierwszego dnia(o pseudoporodzie nie wspomne). Mala dostala troche tlenu i glukozy,zeby nie cierpiala i mogla godnie odejsc. Na szczescie moja cora jest silna i ma prawie 17 miesiecy,a wiek ciazy 22\23 tygodnie, tylko spowodowal szacunek lekarzy do Malej i jej woli zycia.Dopisze jeszcze, ze rodzilam w Warszawie,w jednym z 2 szpitali ratujacych skrajne wczesniaki. Serdecznie pozdrawiam i przepraszam za brak polskich znakow. Agnieszka
            • bbasia7 Re: Do Pani Katarzyny Krajewskiej 23.05.07, 09:18
              Moje dziecko tez było ratowane na moja prośbę i przewiezione do innego szpitala
              po tyum jak sama załatwiłam mu tam miejsce (24 tyg) Dziś ma 11 miesięcy
              • katarzyna.krajewska Re: Do Pani Katarzyny Krajewskiej 27.05.07, 21:39
                Pani Basiu, a czy rodziła Pani dziecko w szpitalu III stopnia referyncji? Nie
                sądzę. A jesli nawet odmowiono w jakikolwiek sposób ratowania Pani dziecka,
                dlaczego o tym fakcie nie poinformował Pani prokuratury?
                Całuski dla maluszka!
            • katarzyna.krajewska Re: Do Pani Katarzyny Krajewskiej 27.05.07, 21:49
              Niestety nie zgodzę się. Nie jest tak w wiekszosci szpitali. Poza tym chyba nie
              zrozumiała Pani co pisałam, lub tez ja popełniłam błąd. Chodziło mi o to, ze
              lekarze neonatolodzy nie podejmują decyzji o zaniechaniu ratowania dzieci
              urodzonych po ukończonym 22 tyg. Ukonczony, czyli musi zaczac sie 23. Z małymi
              wyjątkami, np.: w przypadku dzieci z wadami genetycznymi uniemozliwiającymi im
              życie, np.: acranius. Nie podejmują tej decyzji, dlatego, ze w Polsce nie ma
              odpowiedniego usankcjonowania prawnego, co do podjęcia decyzji przez rodziców o
              tym, czy chcą, aby ich dziecko ratowac, czy nie. A dziecko urodzone w 22 tyg
              ciaży, jakos mi się wydaje z doswiadczenia, samo by nie oddychało. I po co w
              takim razie podłączono jej dozylnie glukozę?? Nie widzę celowosci takiego
              działania.
              • tartulina Re: Do Pani Katarzyny Krajewskiej 28.05.07, 06:40
                Pani Kasiu, ja nie proszę, żeby Pani mi wierzyła, czy nie, bo moje dziecko JEST i zadziwiło również lekarzy. Rodziłam na Karowej Warszawie,a córka ma na imię Kamila. Głukozę i odrobnę tlenu podłączają dzieciom, żeby bez bólu mogły godnie odejść(słowa lekarza). Cała moja historia jest bardzo skomplikowana, bo o rodzeniu po ludzku podczas tego porodu mogłam tylko pomarzyć(był to mój drugi poród).Dopiszę tylko, że lekarza neonatologa nie było przy porodzie, a lekarz ginekolog pojawił się jak dziecko zostało wyniesione w serwecie chirurgicznej na OIOM. Nie wiem, czy jest Pani osobą wierzącą, ale cuda nawet wbrew decyzji specjalistów bywają na świecie. Ale się rozpisałam. Bardzo serdecznie pozdrawiam. Agnieszka
                • katarzyna.krajewska Re: Do Pani Katarzyny Krajewskiej 28.05.07, 18:32
                  To nie chodzi o brak wiary. Ale dla mnie, osoby pracującej, jest
                  niewyobrazalne, zeby przy porodzie nie było neonatologa. Chyba, ze ginekolodzy
                  poinformują, ze jest to poronienie. To jakis koszmar co Pani opowiada. Poza tym
                  poród przedwczesny, zwłaszcza tak wczesny, nigdy nie bedzie "rodzeniem po
                  ludzku". Przeciez Wy, mamy wczesniaków, odczuwacie strach. A co dopiero, jesli
                  nikt nie daje na starcie szans na "malenką miłość". Chyba jedyne co mozna
                  zrobić to nic przed Wami nie udawać i stworzyc warunki jak najbardziej spokojne.
                  Pozdrawiam
              • gruchotka Re: Do Pani Katarzyny Krajewskiej 28.05.07, 20:38
                katarzyna.krajewska napisała:
                > lekarze neonatolodzy nie podejmują decyzji o zaniechaniu ratowania dzieci
                > urodzonych po ukończonym 22 tyg.

                I to, jest trochę przerażajace i zgadzam się z tym, co napisała wcześniej
                traganek. Granica ratowania życia wczesniaków przesunęła w dół, neonatolodzy
                chwalą się uratowaniem takiej kruszynki z wagą ledwie ponad 400 g. ale co
                poźniej się dzieje, to już problem dziecka i jego rodziców.
                W szpitalu gdzie urodziłsie Mat urodziła się dziewczynka w 22 tyg. 420 g. Ile
                to dziecko się wycierpiało, aż trudno mi sobie wyobrazić, była maleńka, nie
                jadła, nie rosła ciagle była reanimowana, mnóstwo kroplówek, nawet nie wydawała
                dzwięków. Ledwie poruszała rączkami pod ciężarem kroplówek i patrzyła się tymi
                nie widzącymi oczami. Przez dwa miesiace codziennie ją widziałam i nie
                chciałabym, żeby moje dziecko tak cierpiało. Chociaz z Matem też było ciężko,
                tą dziewczynkę będę pamiętała do końca życia. Odeszła w dniu, kiedy przenoszono
                nas do innego szpitala, po 5,5 miesiąca cierpień.
                Gdy urodził się mój syn w 26 tyg. mimo prawdobodonych diagoz, chciałabym, żeby
                przeżył niezależnie jak będzie niepełnosprawny. Teraz jest niepełnosprawny i
                niestety mimo, tej radości, że żyje jest, to jednak radość przez łzy.

                > A dziecko urodzone w 22 tyg ciaży, jakos mi się wydaje z doswiadczenia, samo
                > by nie oddychało. I po co w takim razie podłączono jej dozylnie glukozę?? Nie
                > widzę celowosci takiego działania.

                Skoro, jak twierdzisz pracujesz na oddziale neonatologii, to doskonale wiesz,
                że dzieci urodzone od 22 tyg. podłączane są do respiratora niezależnie od szans
                i nie ma to wiele wspólnego z humanitaryzmem, czy przysięgą hipokratesa, ale
                właśnie z najniższymi pobudkami człowieka. No i statystki lepiej wyglądają.
                • katarzyna.krajewska Re: Do Pani Katarzyny Krajewskiej 28.05.07, 23:42
                  Gruchotka, ale ja pisłam, ze to nie zalezy od neonatologów. Przeciez dobrze
                  wiesz, ze o tym stanowi prawo. A nasze nie dało i nie daje wyboru rodzicom, ani
                  tez lekarzowi. Jasno okreslona jest definicja porodu. A wszytkie dzieci
                  urodzone nalezy ratować. I w tym cały szkopuł. Dlatego napisałam, ze to jest
                  problem nie tylko etyczny, moralny, ale i społeczny oraz prawny. Czy wyobrazasz
                  sobie te glosy krzyczace na "matkę bez serca", która zdecydowała, ze dla jej
                  malenstwa mniejszym cierpieniem bedzie śmierć? Przeciez taką kobietę
                  zlinczowałby społeczeństwo, nie zważając na dramat jaki przezywa.

                  A co do drugiej wypowiedzi - Targanek napisała, ze jej malenstwo dostało tylko
                  tlen pod nosek. To nie jest intubacja i podłączenie do respiratora.
                  Poza tym staystyki wcale nie cieszą, no moze tylko głupców. A Ty sama sobie
                  odpowidz na pytanie czy, jako lekarz zaniechałabys reanimacji, a potem poszla
                  do matki i powiedziała - "zaniechałam, bo tak było lepiej, dziecko miało bardzo
                  małe szanse na przezycie oraz na zycie w zdrowiu."

                  Poza tym temat główny rozpoczetej rozmowy był inny. Czy lekarze odłączają
                  dziecko od respiratora bez zgody rodziców.
                  • gruchotka Re: Do Pani Katarzyny Krajewskiej 29.05.07, 00:29
                    katarzyna.krajewska napisała:

                    > Czy wyobrazasz sobie te glosy krzyczace na "matkę bez serca", która
                    > zdecydowała, ze dla jej malenstwa mniejszym cierpieniem bedzie śmierć?
                    > Przeciez taką kobietę zlinczowałby społeczeństwo, nie zważając na dramat
                    > jaki przezywa.

                    Teraz upewniłam się, że Twoja wiedza jest tylko i wyłącznie teoretyczna, bo nie
                    uwierzyłabyś, jak społeczeństwo podchodzi do skrajnych wcześniaków i problemów
                    z tym związanych...

                    > Poza tym temat główny rozpoczetej rozmowy był inny. Czy lekarze odłączają
                    > dziecko od respiratora bez zgody rodziców.

                    Taaak. I pomyśleć, że mam 3-cyfrowe IQ tongue_out

                    Może rozwinęłabyś temat, czemu lekarze podłączają nie rokojące nadziei
                    wcześniaki do respiratora. I coś o statytykach, bo statystki, wbrew temu co
                    piszesz, nie są dla głupców, np. NFZ się na nich opiera. Chociaż właściwie, to
                    masz rację... bo, co tu mówić o NFZ tongue_out

                    > A co do drugiej wypowiedzi - Targanek napisała, ze jej malenstwo dostało
                    > tylko tlen pod nosek. To nie jest intubacja i podłączenie do respiratora.

                    A może poczytałabyś posty traganka i dopiero wtedy się wypowiadała uncertain
                    • katarzyna.krajewska Do Gruchotki 29.05.07, 07:29
                      Gruchotka, dlaczego Ty mnie wciąż atakujesz?
                      Fakt, pomyliłam dwie Panie Targanek z Tortuliną, ale nie jest to grzechem. Po
                      drugie wcale nie wątpię w Twoją inteligencję, tylko zaznaczyłam, ze nie był to
                      temet główny tej rozmowy.
                      I jeszcez raz powtarzam podłączają, bo takie jest prawo. Nie ma ustawy
                      pozwalającej na niepodłączenie za zgodą rodziców.
                      A to, czy robi słusznie, czy nie - nie jestem w stanie ocenić. Jak widzę
                      cierpiące dzieci to myśle, ze rodzice powinni miec prawo decydowania ( ale
                      nalezałby jeszcze zając się świadomością zdrowotną - nie tylko rodziców
                      wczesniaków, ale całego społeczeństwa). Z drugiej strony - odwiedziłą nas
                      ostatnio 3 letnia dziewczynka. Urodziła się w 24 tyg ciąży - teraz biega,
                      smieje się - ma tylko wadę wzroku.

                      Osoby pracujące na reanimacji noworodków tez mają serce. Przerciez same wiecie,
                      ze czasem nie potrafimy wam spojrzec w oczy. My z tymi dziecmi tak dlugo
                      pracujemy, ze one stają sie naszymi dobrymi znajomymi. smile

                      Tematu tego nie rozstrzygniemy na forum, żadnym.

                      A co do społecznego nastawienia. Wiesz, moi znajomi, którzy są związani z
                      medycyną są wlasnie za tym, aby nie prowadzić "uporczywej" terapii wczesniaków.
                      Ale ciekawa jestem jakie byłoby ich zdanie na ten temat, gdyby urodziło im się
                      tak małe dziecko? A jakie byłoby ich podejscie do dziewczyny, która zdecydowała
                      sie na aborcję lub tez hipotetycznie na zaniechanie reanimacji dziecka? Myśle,
                      ze to tak samo draziwy temat jak aborcja.
                      pozdrawiam
                      KK
                      • gruchotka Re: Do Gruchotki 29.05.07, 17:53
                        katarzyna.krajewska napisała:

                        > Gruchotka
                        Powinno być gruchotka, z małej litery.

                        > dlaczego Ty mnie wciąż atakujesz?
                        Ależ ja Ciebie wcale nie atakuję, dyskutujemy tylko. A wątki mogą ewoluować w
                        różnych kierunkach, bo na tym polegają dyskusje netowe.
                        Moje sceptyczne nastawienie do Ciebie wynika z tego, że zapodajesz czysto
                        teoretyczne informacje, ale tutaj, na forum wiele historii wcześniaków świadczy
                        o tym, jak teoria opieki neonatologicznej różni sie od praktyki.

                        > I jeszcez raz powtarzam podłączają, bo takie jest prawo.
                        To poprosze podstawe prawną.

                        > Z drugiej strony - odwiedziłą nas ostatnio 3 letnia dziewczynka. Urodziła
                        > się w 24 tyg ciąży - teraz biega, smieje się - ma tylko wadę wzroku.

                        Wiesz, dziecko z 24 tyg, mające 4 kończynowe MPD, niewidzące i słabosłyszące
                        raczej nie odwiedzi oddziału neonatologii.

                        > Tematu tego nie rozstrzygniemy na forum, żadnym.
                        Zgadzam się. Ale podystkutować zawsze można, nawet mi sie to podoba.

                        Pozdrawiam
                        • katarzyna.krajewska Re: Do Gruchotki 30.05.07, 17:40
                          ok, moze byc gruchotka z małej litery.
                          Hmmmmm moze zreczywiscie dyskutujesz... ale dlaczego zatem cytujesz fragmenty
                          moich wypowiedzi. i to tylko te, które akurat pasują Ci do postawienia
                          pzreciwstawnej tezy. O choćby to
                          Napisałam
                          "Nie ma ustawy pozwalającej na niepodłączenie za zgodą rodziców.
                          A to, czy robi sie słusznie, czy nie - nie jestem w stanie ocenić. Jak widzę
                          cierpiące dzieci to myśle, ze rodzice powinni miec prawo decydowania ( ale
                          nalezałby jeszcze zając się świadomością zdrowotną) (...) Z drugiej strony -
                          (...)" A w odpowiedzi usłyszałam opis sytuacji zdrowotnej, jak mniemam Twojego
                          dziecka.
                          Wiesz mozemy polemizować, a czemu nie. MPD moze rowniez sie zdarzyc i przy
                          donoszonej ciąży. Moze zatem wszytskie dzieci urodzone z wadami, bądz chore
                          nalezy dobijać. W pierwszej kolejności dobiłabym sama siebie. Posiadam od
                          urodzenia wadę wzroku - krótkowzroczność "- 11".

                          A jakie teoretyczne informacje podaję, które nie są zgodne ze standardami
                          postępowania?

                          A teraz teoria prawna, bo praktycznie w necie nie potrafię pokazać ustaw:

                          Do tej pory w Polsce nie powstał dokument, który określałby, kiedy i w jakich
                          okolicznościach lekarze powinni walczyć o życie wcześniaków. Natomiast o
                          obowiązkach lekarza w kwestii ratowania życia stanowi m.in. ustawa o zawodzie
                          lekarza, Konstytucja oraz kodeks etyki i kodeks karny.
                          Art. 30 ustawy o zawodzie lekarza mówi: Lekarz ma obowiązek udzielać pomocy
                          lekarskiej w każdym przypadku, gdy zwłoka w jej udzieleniu mogłaby spowodować
                          niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego
                          rozstroju zdrowia, oraz w innych przypadkach nie cierpiących zwłoki". A zatem
                          dziecko urodzone i żywe w świetle tego artykułu powinno być ratowane.
                          Formuła tego zapisu nie wprowadza żadnej względności, ani też nie przewiduje
                          wyjątkowych okoliczności, w których lekarz byłby zwolniony od tego prawnego
                          obowiązku. Jest to zatem wymóg bezwzględny. W tej interpretacji utwierdza zapis
                          w art. 38 ustawy. Artykuł ten dotyczy tzw. klauzuli sumienia tj. warunków w
                          jakich lekarz m.in. ze względu na swój światopogląd może odmówić udzielenia
                          pomocy pacjentowi. Klauzula sumienia jest usankcjonowana prawem „o ile nie
                          zachodzi przypadek, o którym mowa w art. 30”.

                          Idąc dalej- Art.162 k.k.&. 1. Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu
                          grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego
                          uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia
                          siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego
                          uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
                          Konstytucja RP.
                          Art. 38.: Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę
                          życia.

                          Lekarski obowiązek ratowania życia jest wpisany w ustawę, a zatem, logicznie
                          rozumując, można go wypełniać nawet wówczas gdy ogranicza to wolną wolę
                          człowieka. Nie budzącą jakichkolwiek zastrzeżeń prawnych jest zatem sytuacja, w
                          której lekarz ratuje życie pacjentowi nieprzytomnemu, nie nawiązującemu
                          kontaktu a zatem nie mogącemu wyrazić swej woli (a takim człowiekiem jest m.in.
                          wcześniak). Lekarz musi wówczas podjąć wszelkie dostępne, zgodne z zasadami
                          aktualnej wiedzy lekarskiej działania ratunkowe w tym wszelkie konieczne
                          zabiegi lecznicze .
                          To tyle na temat prawa. Chciałam jeszcze dodać, że Rada Nuffield (brytyjskie
                          niezależne ciało opiniodawcze w dziedzinie bioetyki), w skład której wchodzą
                          wybitni profesorowie prawa, medycyny i etyki, przygotowała wytyczne zalecające,
                          żeby nie reanimować niemowląt urodzonych przed 23 tygodniem ciąży – ze względu
                          na ich wysoką umieralność oraz duże obciążenie niepełnosprawnością.
                          Pesymistyczne odniesiono się również do ratowania wcześniaków urodzonych między
                          23 a 24 tygodniem ciąży. Rada sugeruje, że w tym przypadku ostateczna decyzja
                          powinna należeć do rodziców. W odpowiedzi na to dr Jane Campbell, jedna z
                          czołowych aktywistek i organizatorek grupy Not Dead Yet (Jeszcze nie umarli),
                          sprzeciwiającej się eutanazji, oprotestowała fakt, że w komisji nie zasiadała
                          ani jedna osoba niepełnosprawna. Nikt z członków komisji nie zapytał tych osób,
                          czy chcieliby żyć, czy ich życie przedstawia jakąś wartość. Campbell jest jedną
                          z osób, które uważają każdą rezygnację z ratowania życia w sytuacji skrajnej
                          niepełnosprawności za rodzaj ludobójstwa na ludziach odbiegających od ideału.
                          Postrzega też aborcję i rezygnację z reanimacji z powodu niepełnosprawności
                          jako zamach na prawo takich ludzi do życia. Jednak takie podejście wyklucza
                          rodziców z dokonania wyboru, a przecież los wcześniaków zależy od ich
                          gotowości do poświęcania się i wychowywania dziecka, którego jakość życia może
                          być bardzo zła. Jak widzisz gruchotko (z malej litery) nie takie postaci jak my
                          zajmują się tą sprawą.
    • kd2 Re: Odłączenie od respiratora bez zgody rodziców? 29.05.07, 10:12
      Witam!
      Moi chlopcy blizniacy urodzili sie w 28 tc po isci bylam i jestem bardzo
      wdzieczna lekarzom ze uratowali im zycie .Potem zostali przekazani do innego
      budynku innym lekarzom.Pod respiratorem byli dosc krotko. Rozwijali sie
      prawidlowo ale musieli byc w szpitalu do osiagniecia wagi i nauczenia sie
      jedzenia z butelki.Byly wzloty i upadki jeden z blizniakow mial zachlystowe
      zapalenie pluc ale wyszedl z tego zblizal sie dzien wyjscia ze
      szpitala.Spedzilam z nimi 2 miesiace i 2 dni bylo prawie jak w domu karmilam ich
      przewijalam kapalam przytulalam bylo cudownie az nagle zaatakowal ich wirus rsv
      lekarze rozpoznali go zapozno tydzien czasu dzieci meczyly sie poniewaz mialy
      spadki saturacji i trzeba bylo ich caly czas reanimowac .Brakowalo inkubatorow
      ,respiratory byly przestarzale.Lekarze posadzili mnie ze to ja przyniosla tego
      wirusa do szpitala a przeciez kazdy mogl go przyniesc
      lekarze,pielegniarki,salowe inni rodzice.W tym czasie zachorowala jeszcze 2
      dzieci.Moje dzieci znalazly sie pod resiratorem.Jeden z blizniakow poradzil
      sobie drugi staral sie ,stan kliniczny byl coraz gorszy mimo ze obraz klatki
      piersiowej byl coraz lepszy.Respirator juz nie mogl mu pomoc .Jak znalazl sie
      wstanie agonalnym lekarze wypchneli go (dla statystyki )do innego szpitala
      powiedzieli ze tylko tam moga mu jeszcze pomoc,tam mieli inny rodzaj respiratora
      .Zyl 4 dni .W tym drugim szpitalu lekarze powiedzieli ze nigdy nie widzieli tak
      zniszczonym pluc przez respirator oprocz tego zarazili go posocznica gromkowcowa
      ktora wyciszyli antybiotykami .Z innym rozpoznaniem przyjechal do nich niz mial
      miec ,bylo tez wiele innych uchybien.Mam ogromny zal do lekarzy z tego
      pierwszego szpitala ,jak nie radzili sobie mogli go od razu przewiezc gdzie
      indziej .Uslyszalam jeszcze od Pani doktor ze mysleli 3 dni wczesniej o tym zeby
      go przekazac ale ze stan sie jego poprawil chwilowo to mysleli ze sobie
      poradzi.Stracilam ukochane dziecko na ktore tak dlugo czekalam.Zostal mi jeden syn.
      • traganek Re: Odłączenie od respiratora bez zgody rodziców? 29.05.07, 10:56
        Twoja historia jest bardzo podobna do naszej. Też mieliśmy kontakt z rsv (ze
        szpitala) ale moje bliźniaki przezyły. Też nas wypychano na inny oddział niby "
        w super stanie" a tam się okazywało, że stan dziecka jest bardzo ciężki. Albo
        wypisywano do domu "w stanie dobrym" a po godzinie pobytu w domu musieliśmy
        wzywać karetkę bo dziecko umierało nam na rękach. Byłam 10 mcy z dzieckiem
        (czasami z dwójką) w szpitalach i wiem jak się leczy dzieci- wiem jak dużo jest
        przy tym błędów. Najczęściej tuszowanych przez środowisko lekarskie. Gdyby nie
        takie błędy moje dzieci pewnie już dziś byłyby zdrowe. A tak musimy się zmagać
        z ich ciągłymi chorobammi (mają 14 mcy). A najgorsze w tym wszystkim jest ta
        bezsilność rodziców. Mój Antoś umierał w szpitalu na naszych oczach (miał 10
        mcy), lekarze mówili, że ma "tylko" niedodmę. Gdybym nie była bardziej
        zorientowana o co chodzi, to pewnie wmówili by mi, że nie musi być podłączony
        pod respirator. Tak twierdzili przez kilka godzin. Sami musieliśmy wywalczyć
        intubację. Lekarze jak już się ocknęli nie mogli znaleźć w całym województwie
        wolnego respiratora dziecięcego (było to zimą) i my rodzice musieliśmy go
        załatwiać przez prywatne znajomości. Na OIOMie powiedzieli nam po wszytskim, że
        Antek nie przeżyłby nocy. To jest dopiero paranoja medycyny polskiej.
        • katarzyna.krajewska Re: Odłączenie od respiratora bez zgody rodziców? 29.05.07, 16:49
          Targanek cały system jest chory! Ci, którzy jeszcze są zdrowi (lekarze,
          położne, pielęgniarki) muszą pracować w tej patologii. Juz w prowadzeniu ciąży
          mozna dopatrzec sie wielu nieprawidłowosci I ciągły brak informacji, jakby to
          nie było wasze ciało i byłaby ona wam zbędna. Trzeba mieć duzo zdrowia i
          szczescia. Proponuje zajrzeć do rekomendacji PTG w prowadzeniu ciąży
          fizjologicznej i mieć kontrolę nad tym co lekarze wykonuja, a czego nie.
        • katarzyna.krajewska Re: Odłączenie od respiratora bez zgody rodziców? 29.05.07, 16:50
          Traganek - sorry, literówkę strzeliłam. tak juz to bywa jak sie pisze szybko.smile
          • u_brzoska Re: Odłączenie od respiratora bez zgody rodziców? 30.05.07, 08:36
            KAsiu,
            czy mozesz podac gdzie znalezc takie rekomendacje KTG? Chce sie dobrze
            przygotowac do nastepnej ciazy. Juz bedac w ciazy z Berenia chodzilam do
            lekarza z ustawa w rece zeby miec pewnosc ze wykonuje mi wszystkie badania.
            Niestety nie ustrzeglam sie przed katastrofa...
            • katarzyna.krajewska Re: Odłączenie od respiratora bez zgody rodziców? 30.05.07, 16:02
              Nie KTG tylko PTG - Polskie Towarzystwo Ginekologiczne.
              Na wstępie zaznaczam, ze czasami, mimo dobrej opieki połoznika dochodzi do
              komplikacji w ciazy lub podczas porodu, które, ani od lekarza ani od pacjentki
              nie sa zalezne. Jednak większość zaburzeń mozna wykryć i im przeciwdziałać.
              Wytyczne co do prawidłowej opieki przedkoncepcyjnej oraz podczas ciąży
              fizjologicznej znajdziesz na stronie:
              www.gpsk.am.poznan.pl/ptg/rekomendacje/rekomendacjaopiekaprzedporodowa.htm
              Znajdziesz tam badania jakie powinno się wykonac przed planowaną ciążą oraz w
              trakcie jej trwania. Podzielono je na te obowiązkowe i zalecane. Z zalecanych
              szczególną uwagę zwróciłabym na toksoplazmoze oraz w 33 tyg na posiew z pochwy
              w kierunku paciorkowców. Jedną z przyczyn wczesniactwa jest zakażenie dolnego
              jaja płodowego, a w zwiazku z tym przedwczesne pęknięcie pęcherza płodowego.
              czasami tez dzieci rodzą się z wrodzonym zakazeniem, jesli bakterie przejda
              przez barierę, jaką stanowi worek owodniowy. Moim skromnym zdaniem, lepiej
              dmuchac na zimne. Nawet jesli uznają nas za przewrazliwione mamuśki.
              Zatem owocnych przygotowań.
              • gruchotka [OT] Do katarzyna.krajewska, opieka przedporodowa. 30.05.07, 17:12
                Mam pomysł. Może założyłabyś wątek dotyczący opieki przedporodowej. W jednym
                wątku mogłybyśmy się dzielić informacjami, Ty masz dużą wiedzę, my
                doświadczenia. A temat jest dość istotny, szczególnie, gdy pierwsze dziecko
                rodzi się wcześniakiem.
                Pozdrawiam.
                • katarzyna.krajewska Re: [OT] Do katarzyna.krajewska, opieka przedporo 30.05.07, 17:43
                  No mogłybyśmy, czemu nie. Napisłąm do ciebie list. Mam jeszce wiel pomysłów. W
                  ogole mam pasję i pomysły. Mozna by tez zaczac cos robic na rzecz rodziców, nie
                  tylko wczesniaków ale takze tych, którzy stracili swoje dzieci. Zapraszam na
                  strone kneur2.webpark.pl/smierc/
                  Organizujemy Konferencje, co prawda o śmierci i przemijaniu. Ale w tym roku
                  bedzie poruszany temat tzw śmierci społecznej, a to czesto dotyka osoby
                  niepełnosprawne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka