mimi0080
04.12.07, 07:24
Chłopcy urodzili się o 12.54 początkowo nic nie wskazywało, że
będzie tak źle...Antek po pewnym czasie zaczął niepokojąco puchnąć i
sinieć..to ta duża ilość krwi, którą podkradł Jasiowi do tego
jeszcze infekcja wrodzona i doszło do niewydolności
krążeniowej...Antek odszedł... mąż mówił, że nasza lekarz
płakała...wczoraj zawieźliśmy na oddział Jasia zdjęcie z
podziękowaniami dla naszej doktor za ratowanie życia naszym
chłopcom...proszę pomyślcie dziś przeż chwilkę o moim synku będę Wam
wdzięczna...dziękuję za wsparcie ...marta