Znowu targają mna wątpliwości, wiele z Was spotyka się z rehabilitantami, więc
może poradzicie mi coś. Problem polega na tym że Stasio raczkuje, wstaje,
chodzi jak sie trzyma. Czy mam go namawiać do chodzenia za rękę, stawiać, czy
raczej tak jak mówią rehabilitanci - sprowadzać go poziom niżej, do siedzenia
i raczkowania? Pytam dlatego ze Stasio już jest duży i wiekowo do chodzenia
jak najbardziej się nadaje, tylko czy jego ciałko da radę nowej pozycji, czy
miesnie trzymające kręgosłup nie są jeszcze za slabe?? On będzie duży, bo my
jesteśmy wysocy więc mamy przed sobą widmo wad postawy. Myślę ze nie powinnam
kierować się wiekiem, tylko tak bym już chciała zeby dogonił rówiesników i
zaczął chodzić. Jednak nie wiem czy operacja którą miał dwa miesiące temu -
przepuklina przeponowa ma znaczenie w tym momencie, jakiś wpływ na postawę? Na
pewno przez to jego rozwój fizyczny zatrzymal się na chwilę bo miesiąc leżał
badź siedział tylko. Oczywiście żadne chodziki nie wchodzą w grę

! Co myślicie?