Dodaj do ulubionych

Piotruś 27 tyg. 660 g.

17.08.09, 13:48
Witam,
Dziś wyszłam ze szpitala. Tydzień temu urodziłam synka, miał 27 tygodni, ale
jego dojrzałość oceniana była na 25 tydzień ciąży. Ważył 660g. Od tygodnia
właściwie nie żyję. Teraz po powrocie do domu czuję się jeszcze gorzej niż w
szpitalu. Bardzo za nim tęsknię i drżę ze strachu za każdym razem gdy dzwoni
telefon. Nie wiem jak można przeżyć te tygodnie niepewności i bólu. Jak
przychodzę do dzieciątka to staram się trzymać i dawać mu wsparcie, cały czas
mówię do niego w nadziei, że to da mu wsparcie. Chce żeby wiedział, że jestem
i że będę walczyć o niego zawsze. Nazywam go małym rycerzem, dlatego, że jest
taki dzielny. Niestety mój Piotruś jest bardzo chory. Po 3 dobie życia robili
mu usg główki i jak na razie nie miał żadnego wylewu. Jego płucka są bardzo
niedojrzałe, ale oddechowo jest od początku stabilny. Oczywiście oddycha przez
respirator. Ma niski poziom leukocytów, ale troszkę rosną. Miał przetaczaną
krew. Poziom płytek się poprawił, ale być może przetoczą mu znowu. Nie miał
żadnych infekcji. Poprawiła mu się skóra. Niestety ma wysokie tętno. A te
leukocyty tylko nieznacznie się poprawiły i nadal są niskie. Boję się bo to
świadczy o poziomie odporności, a ich nie można przytoczyć tak jak płytek.
Dałabym wszystko żeby tylko minęło więcej czasu, żeby miał więcej szans na
przeżycie. Chwytam się dobrym wieści, ale lekarze nie chcą powiedzieć nic
więcej poza suchymi, medycznymi faktami. To mnie zabija. On jest taki kruchy...
Obserwuj wątek
    • moniek7935 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 17.08.09, 14:03
      Witaj! Ja jestem mamą siedmiomiesięcznej Marysi, która urodziła się
      również w 27 tygodniu. Była większa bo ważyła 1100 ale również
      przeżywaliśmy dramat. Na OIOMie Marysia spędziła trzy tygodnie.
      Miała wylewy IIgo stopnia. Fakty, które przekazywali nam lekarze
      były druzgocące. Nawet ochrzciliśmy malutką w obawie, żę nie wyjdzie
      z tego. Po drodze były infekcje, kilkukrotne przetaczanie krwi,
      uporczywe bezdechy, potem doszła jeszcze retinopatia (która potem
      samoistnie się wycofała) i dysplazja oskrzelowo - płucna. Ze
      szpitala wyszłam z dzieckiem po dwóch miesiącach i trzech dniach
      pobytu. Marysia ważyła już wtedy 2520smile W tej chwili waży 6800,
      rozwija się prawidłowo. Wciąż drżę aby się nam coś po drodze nie
      przyplątało ale rokowania mamy naprawdę dobre. Cały czas się
      rehabilitujemy i mimo, że wszystko jest ok narazie nie zamierzamy
      zrezygnować z ćwiczeń. Marysia nie ma problemów ze wzrokiem (choć
      niedugo wizyta kontrolna i zobaczymy), słuch też oksmile Mam nadzieję,
      że choć trochę będzie Ci lepiej i że swoim postem pomogłam Ci
      uwierzyć, że wszystko może się dobrze skończyć. Bąźcie dzielni,
      cierpliwi i spędzajcie dużo czasu z maleństwem. Trzymam mocno
      kciuki!!! Pisz na bieżąco jak ma się synulek. Pozdrawiam serdeczniesmile
    • jolantusia1 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 17.08.09, 15:45
      witaj na forum. Dobrze, że tu napisałaś i rób to jak najczęściej. Mi ponad 3
      lata temu bardzo pomogły dziewczyny. Lekarze na razie nie będą ci nic specjalnie
      mówić. Zresztą najczęściej będziesz słyszeć od nich najbardziej pesymistyczną
      wersję. Taka ich rola. Ja, że jest w miarę dobrze usłyszałam dopiero po ponad
      dwóch miesiącach. A po trzech wyszliśmy do domu. Mały urodził się w 28/29tc 800g
      (dojrzałość podobnie jak u ciebie oceniona na 26tc). Przeszedł zapalenie płuc
      dwa razy w tym jedno zachłystowe, bez wylewów ale ze zmianami malacyjnymi po
      niedotlenieniu w ciąży, martwicze zapalenie jelit na szczęście nie aż takie
      silne, obyło się bez operacji, żywiony przez to pozajelitowo przez 5 tygodni,
      retinopatia, która się wycofała na szczęście. Dziś to wesoły 3,5 letni łobuziak,
      którego wszędzie pełno. Mocno trzymam kciuki za ciebie i Piotrusia. W miarę
      możliwości przebywaj z nim jak najwięcej, on na pewno to czuje i łatwiej mu
      będzie przejść przez tą walkę. Gdzie leży Piotruś.
      • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 17.08.09, 16:06
        Piotruś leży na Karowej. Słyszałam, że to dla takich wcześniaków najlepsze
        miejsce. Położne, które do mnie przychodziły mówiły, że jeśli gdzieś może mieć
        największe szanse, to tam. Staram się tym pocieszać jak mogę. Lekarze robią co w
        ich mocy. Ja na początku bałam się, że mój synek to najtrudniejszy przypadek, że
        jest najmniejszy, że najwcześniej się urodził, że już trudniejszych nie było..
        Załamały mnie rokowania- tylko 20%. Ale na razie Dzięki Bogu minęło 6 dni i
        jeszcze nie spotkała go żadna tragedia. Codziennie lekarze mówią, ze stan
        stabilny. Ale niestety wciąż powtarzają, że to bardzo ciężko chore dzieckocrying(
        Ale ja się chwytam tej myśli, że nie jest gorzej. Boję się o ten niski poziom
        leukocytów, że przez to ma gorszą odporność. Boję się tych wylewów najbardziej
        na świecie. Ciągle sobie wmawiam, że skoro na razie te najgorsze rzeczy jak
        infekcja czy krwotoki go ominely to moze ich nie bedzie mial w ogole, ale z
        drugiej strony wszystkie wczesniaki, nawet urodzone pozniej niz Piotruś
        przechodza tego rodzaju choroby i załamuje sie, ze mojego synusia cos dopadnie,
        tylko ja jeszcze nie wiem cosad( tesknie za nim bardzo, jak bylam w szpitalu to
        wiedzialm, ze jest blisko, a teraz nie moge zejsc w kazdej chwili i musze byc
        daleko od niego w nocysad
        • nadusia1202 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 17.08.09, 18:48
          witam jestem mama Nadusi ur w 23tyg waga 620gram.reanimowana po
          urodzeniu.spedziala 4mc w szpitalu.przeszla 2 operacje serduszka i
          oczek.miala wylewy IIIstopnia,niedokrwistosc,infekcje koli itd 3mc
          na respiratorze. lekarze nie dawali jej szans na przezycie,mowili,ze
          ona jest jak bombel na wodzie. przeszlam pieklo.a mimo wszystko mala
          nie dala za wygrana teraz ma 2mc wieku korygowanego wazy 2800g i
          jest bardzo silna.zycze duzo optymizmu. pozdr
    • darecky-tata-ewy Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 17.08.09, 16:12
      Na wstępie gratuluje synka smile Na ta chwile jedyne co możesz i powinnaś zrobić to
      być z nim tak długo i często jak tylko się da. Z doświadczenia wiem, że nie jest
      łatwo, ale staraj się jak najmniej czytać o ewentualnych powikłaniach i
      chorobach, nic to nie zmieni a tylko będziesz tylko niepotrzebnie denerwować
      siebie i przy okazji dziecko - ono wyczuwa Twoje stany emocjonalne. Na razie
      jest ok i tego się trzymaj. Na ten moment nie staraj się też porównywać swojego
      synka z innymi dziećmi nawet urodzonymi w tej samej wadze i terminie. Z
      perspektywy czasu wiem, że to nie ma najmniejszego sensu...
    • wiwika12 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 17.08.09, 16:22
      Droga mamo,
      4 grudnia 2008 r. urodziłam córkę i nie był to najlepszy dzień mojego życia. PAmiętam tylko uporczywe myśli "nie mam wyjścia". Urodziła sie w 29 tygodniu z wagą 750g i informacją poprzedzającą jakże dla mnie wtedy okrutną "jeśli przezyje to może być upośledzona". Gdybym mogła krzyczeć to darłabym się nieustająco aż do utraty tchu a tak w milczeniu roniłam łzy. Zaskakujące ale Polka dostała 10 pktów w skali, mój starszy donoszony miał tylko 3, oddychała samodzielnie i nawet zakrzyczała... moze dla mamy.To oczywiście była hipotrofia - mała zatrzymała się tak jak i twoje maleństwo na 25 tygodniu i dzielnie trwała jeszcze 4 tygodnie. W szpitalu była 93 dni - najgorsze były początki, strach przed telefonem, obawa o wyniki kolejnych badań. Jak każdy wcześniak miała typowowcześniacze przypadłości - tak mysle o tym teraz wtedy był tylko strach i słowa lekarzy "o wszystkim decyduje dziecko" a ja oczekiwałam, że coś zrobią, podadzą leki i wszystko ruszy magicznie. Nie ochrzciłam jej - dla mnie oznaczałoby to gotowość do rozstania, pogodzenie się z nieubłaganym losem. Mała miała zamartwicę jelit więc moje mleko wylewałam do zlewu, była też anemia, więc i 2 toczenia krwi (po 8 mcach od urodzenia nie ma po niej śladu), wylew 2 stopnia do jednej komory (to ogromne szczęście, ze twój maluch nie ma wylewu - prawie wszystko można przewalczyc, ale jest znacznie łatwiej gdy głowa jest bez zmian. U nas wylew ustąpił magicznie - no i I i II stopnia są prawie bez konsekwencji). Żółtaczka i ursopol na zbicie podwyższonych wskaźników, potem objawiła się infekcja i na koniec cytomegalia
      • malgosia.3 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 17.08.09, 16:45
        Świetnie Cię rozumiem, chyba najgorsza to jest ta niepewnośc.
        Trzeba wierzyć i mieć nadzieję. Trzymam kciuki za Piotrusia i za
        Ciebie.
    • martha_sz2 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 17.08.09, 17:43
      Trzymamy za niego kciuki!! Mów do niego najczęściej, niech wie, że mamusia go kocha i jest z nim.

      Życzę dużo, dużo zdrowia dla Piotrusia, a Tobie dużo, dużo siły i wytrwałości.
    • ag0000 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 17.08.09, 19:36
      Witaj jestem mamą Ani z 25tyg. dziś ma prawie dwa latka i dobrze rozumiem ciebie
      i twój strach o malucha tak jak każdy rodzic wcześniaczków,ale twoje pozytywne
      nastawienie i myślenie to już bardzo dużo i tak trzymaj.Pamiętaj że dzidziuś
      doskonale odczuwa twoje emocje i też będzie tak reagował jak ty.Bądź dobrej
      myśli i wiary bo ona działa cuda.Życzę rycerzykowi mnóstwa zdrówka a tobie
      spokoju ducha abyś dobre fluidy przekazywała synkowi,
      Pozdrawiam
    • mama.ady Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 17.08.09, 20:43
      to, że nie ma komplikacji to świetne wieści! Ada ur.w 28tc i 600gr przeszła dwa
      razy sepsę, dwa razy zapalenie płuc, dysplazję, byłam świadkiem zapaści i
      reanimacji, m-c pod respi, 3 m-ce w szpitalu, po operacji serca i założeniu PEGa
      i jedyne z czym się borykamy to jadłowstręt i uporczywe wymioty ale i to
      przejdzie...trzeba tylko wierzyć, że będzie dobrze czego Ci życzę z całego sercasmile
      • fryzzia Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 17.08.09, 21:01
        nasz Krzysiek tez urodzony na Karowej. mozesz poczytac o nas , mnie
        takie pozytywne historie pocieszaly w tym trudnym czasie.

        Piotrus jest w dobrych rekach. OIOM na Karowej jest cudowny a dr
        Rudzinska jest najlepsza wiec trzymaj sie jej jak mozesz. Lekarze
        tam maja tylko tendencje do takiego suchego powtarzania ze stan
        ciezki. oni po prostu boja sie dac nadzieje.
        wiem jak ciezkie chwile przezywasz ale musisz byc silna dla
        Piotrusia. on jest w wysmienitej formie smile bez wylewow, infekcji..
        po prostu potrzebuje czasu zeby sobie troszke dorosnac smile
        odwiedzaj go i jesli mozesz to walcz o pokarm bo potem wyrosnie z
        niego maly glodomor wink bedzie dobrze , trzeba w to wierzyc .
        jak bylismy na OIOMie to byl z nami Piotrus 27tc, Ewa 27tc, Stas
        30tc, Krzys 27tc , Jacus 25tc i nasz Krzys 25tc a i jeszcze Malgosia
        24 tc i Nina chyba 27 tc i powiem Ci ze wszystkie dzieciaczki
        dzisiaj rozwijaja sie bardzo dobrze. byly latwiejsze i trudniejsze
        chwile ale przeciez najwazniejsze jest to ze dzieci nasze rosna i
        usmiechaja sie do nas. trzymamy kciuki
        • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 17.08.09, 21:15
          Dziękuje Wam za wsparcie. A historię Krzysia znam, mama przyniosła mi
          wydrukowany fragment forum żeby mi pokazać, jak niektóre wcześniaczki radzą
          sobie mimo przeciwności. Doktor Rudzińska jest cudowna, rozmowy z nią ratują mi
          życie. Dziś mój synek miał kolejne usg główki, zrobione po ponad 6 dobach i
          nadal nie miał wylewu. Zmniejszyli mu też dawkę leków na ciśnienie i teraz ma
          dawkę homeopatyczną. Nie wiem do końca co to oznacza, ale chyba tyle, że lek
          jest jakby rozcieńczony. Jutro będzie miał robione echo serca, więc znów umieram
          ze strachu. Może wiecie- czy z tego echa może wyniknąć, ze ma np. wadę serca?
          czy już by to wiedzieli gdyby miał? Co właściwie dokładnie ma pokazać to echo na
          tym etapie?
    • maly-mateuszek Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 17.08.09, 20:58
      Witam jestem mamą Mateuszka ur 13 maja 2009 w 27tc z wagą 750g.
      Matuś jest jeszcze w szpitalu ale już tylko musi przybrać na wadze
      waży w tej chwili 1605g a swoje przeszliśmy Mati był 2 miesiące pod
      respiratorem potem tlenoterapia miał wylewy II stopnia wchłoneły się
      po miesiącu,przewód Botala miał być zamykany operacyjnie ale mały
      miał bakterie potem grąkowca i to staneło na drodze do zabiegu, aż
      po półtora miesiąca sam się zamknoł. Mateuszek często się anemizuje
      i nawet dziś miał dostać krew. Nieomineła nas retinopatia po 2
      miesiąsach mój skarbek przeszedł zabieg laserowy na oba oczka.
      Mateuszek przeszedł też zapalenie płuc i dysplazje oskrzelowo płucną
      także cięzkie są początki naszych skarbów. w czwartek mały skończył
      3 miesiące niedostaje już tleny załapał ładnie butlę a jutro
      będziemy pierwszy raz przystawiać Matusia do piersi. Piotruś da
      rade nasze maluszki mają ogromną wole życia i są bardzo dzielne choć
      potrzeba dużo czasu i trzeba wiezyc,że wszystko będzie dobrze bo
      nadzieja może zdziałać cuda. A lekarze muszą mówić to co najgorsze
      taka ich rola.Życzę dużo zdrówka i woli walki dla Piotrusia i dużo
      cierpliwości dla mamusi.
      • skomroch1 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 17.08.09, 22:16
        Witaj na forum.Jestem mama Rocha, 27 t.c. 1164 gr.wylewy dokomorowe II st.w
        pierwszej dobie po urodzeniu. Mój synek spedził w zpitalu 93 dni, miał różne
        problemy, kilka infekcji, musiał wrócic przy SEPSie na respi, itd., itd.Reszta w
        galerii fotosmile
        Przede wszystkim trzeba mieć nadzieję, wierzyć w te drobinki. Pewnie przyjdzie
        taki moment, i to nie jeden, że niedobrze ci sie zrobi na slowo nadzieja, ale
        gdyby nie ona ja osobiscie nie dałabym sobie rady po urodzeniu Rocha.
        A, jesli chodzi o echo serca, to jest to standardowe badanie kazdego wcześniaka,
        przede wszystkim dlatego, że moze wystapić wada związana z tzw. przewodem
        Bottala. Roch nie miał, więc nie bardzo orientuję się w tym. Jakby wystąpił ten
        problem jest tu kilka mam, których dzieci miały to schorzenie. Wiem, że to
        okropnie trudne, ale spróbuj sie nie martwic czymś, czego być może się da uniknąć.
        My też leżeliśmy na Karowej i nigdy nie przestanę być wdzięczna za to, co ci
        ludzie zrobili dla synka.
        Bardzo gratuluję, że nie ma wylewów, silny chłopak!
        Pozdrawiam, Kaśka, mama Rocha
        • gojapio Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 17.08.09, 23:00
          Na Karowej Piotruś jest pod najlepszą opieką. I wygląda mi na baaaardzo
          silnego faceta, jak wszystkie Piotrusie smile
          Trzymaj się, Mamuśka, będzie dobrze!
          Mama Piotrusia i Filipka, który na Karowej spędził pierwsze 3 doby
          życia; kolejne 70 na Litewskiej, ale myślę, że już 3-4 tygodnie nas
          dzielą od wyjścia do domu. Ani się, Kochana, obejrzysz, jak i Ty
          będziesz się dziwić: "jak to, już? do domu? smile"
          Gosia
          • gojapio Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 17.08.09, 23:03
            no i koniecznie pozdrów dr Rudzińską od Filipka po małowodziu smile to
            anioł, nie kobieta - jak wszystkie na OIOMie.
            Wybieram się do niej z dziękczynną wizytą, ale będzie coraz trudniej,
            bo od dziś karmię mojego Zucha piersią - piszę to nie po to, by się
            chwalić, ale byś zobaczyła, że jest światełko w tunelu. Jak mój 950g
            glut leżał podpięty na Karowej do wszystkich możliwych czujników i
            pomp, karmienie piersią wydawało mi się marzeniem tak nieosiągalnym,
            że aż bezczelnym...
            jeszcze raz gratulacje i uściski!
            Gosia
    • mamazosienieczki mamazosienieczki 17.08.09, 22:52

      Witaj ja jestem mama ponad 2,5miesiecznej Zosi nadal przebywa w
      szpitalu urodzila sie w 25tyg z waga 550g przeszla juz 2operacje na
      martwicze zap jelit miala wylew 4stopnia zespol zab oddychania i
      wiele innego nadal jest pod respiratorem 8sierpnia miala pierwsza
      probe rozintubowania wytrzymala 5godz bylam tak szcesliwa ze prawie
      zemdlalam a teraz znowu sie pogorszylosad nasze skarby sa wielka
      niewiadoma tylko BOG WIE CZY BEDA ZYLY ale nasza wiara sila i
      nadzieja dodaje im skrzydel wiec zycze Tobie wytrwalosci ja ja
      czasem gobie ale zaraz sie budze i mowie tak nie wolno wiecej o mnie
      przeczytac mozesz pod nickiem judyta230686 zycze duzo wytrwalosci
    • bartosztomasz Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 17.08.09, 23:27
      Witaj,
      Ja jestem mamą Bartusia ur 28.I.2009 dzisiaj ma prawie 7 miesięcy smile) Gratulije
      silnego dzidziusia jest malutki ale ma silny organizm, minęły go już raczej
      wylewy, mój miał w pierwszych dobach II i IV stopień ale na dzień dzisiejszy nie
      ma żadnych objawów tak silnych wylewów rozwija się bardzo dobrze mam nadzieję że
      nie zaoeszę tutaj niczego wg wieku korygowanego jest ok. 1 miesiąca do przodu w
      stosunku do rówieśników a tylko 2 miesiące musi nadrobić oczywiście jeszcze nie
      we wszystkim co jest CUDEM rehabilitujemy sie cały czas (mamy reh.
      ogólnorozwojową) ze względu na te wylewy. Mieliśmy tyle szczęścia że ominęły nas
      problemy z jelitkami, przewód Botalla sam się zamknął, retinopatia doszła do II
      stopnia i się wycofała do terminu porodu już było ok z oczkami teraz we wrzesniu
      będziemy mieli nast. kontrole. Mieliśmy dysplazję i do dzisiaj bierzemy
      lekarstwa, 2 razy przetaczaną krew do dzisiaj bierzemy hemofer zobaczymy jak
      wyjdą badania kontrolne które mamy 3 września. Do domu wyszliśmy po nie całych 2
      miesiącach z wagą 1890g dzisiaj mamy 5400g ale mały je tylko z piersi no i
      zaczął jeść owoce. Masz na prawdę silne dziecko i jak jesteś u niego to chwal go
      za każdy kolejny dzień walki on to wbrew pozorom rozumie i go to cieszy że ty to
      doceniasz rozmawiaj z nim jak najwięcej to czyni CUDA. A tydzień życia takiego
      maleństwa to również jest pewien etap bardzo trudy za nim. Zobaczysz jak ruszy
      do przodu to do terminu porodu będziecie razem się tulić w domku. Tego Wam życzę
      z całego serca i trzymam kciuki.
      Pozdrawiam Basia
      • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 18.08.09, 09:10
        Dziękuję Wam z całego serca. Jak czytam o tych wszystkich szczęśliwych
        zakończeniach to coraz bardziej wierzę w to, że z nami będzie podobnie.
        Podziwiam Wasze dzieciątka za to, że tak dzielnie walczyły. Nie mogę się
        nadziwić ile te kruszynki mają siły i determinacji. Widzę, że każde musiało z
        czymś sie zmagać. Ale wszystkie przetrwały! Teraz uciekam do synka, po 12 będę
        już może miała info dotyczące tego echa serca. Wiozę mojemu rycerzowi "Małego
        księcia" do poczytaniasmile
        • ewelajnawrocek Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 18.08.09, 10:28
          Na pewno bedzie wszystko ok, super, ze nie miał wylewów. Naprawdę są
          powody, by być Bogu wdziecznym.
          Ja jak wyszła do domu to też bałam się kazdego dzwoniącego telefonu,
          a jak szłam do szpitala to miałam stany przedzawałowe. Minął już
          tydzien i zyje więc życ bedziesmile
    • justa-1234 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 18.08.09, 17:07
      Wszystko bedzie dobrze, Twoj synek jest na pewno bardzo silny - mimo
      ze jest malutki. Moj sie urodzil w 24tygodniu z waga 645gr, spedzil
      125dni w szpitalu- 28 dni na respiratorze,przeszedl pelno infekcjii
      wtym mrsa, mial wylew 2 stopnia, zamykany przewod Botala.
      Nie martw sie wczesniaki to silne dzieciaczki i potrafia
      zaskakiwacwink)
      • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 18.08.09, 18:06
        Kochane dziewczyny (i chłopaki teżsmile! Dziś znów dobre wieści. Rano dr Rudzińska
        przywitała mnie słowami: "Pani Agato jest dobrze, jest naprawdę dobrze". nigdy
        nikt z tych lekarzy nie powiedział mi nic lepszego. Okazało się, ze mojemu
        syneczkowi zwiększyła się liczba płytek i nie trzeba mu już na razie przetaczać
        krwi. Poza tym całkowicie odstawili mu leki na krążenie i ciśnienie utrzymuje
        się na dobrym poziomie. Płucka też się jeszcze odrobinę rozjaśniły. Nie mam
        jeszcze tylko wyników echa serca, ale bede miała za 2 godziny. Na szczęscie
        mieszkam 5 min dogi od Karowej i jezdze tam cały czas. Dziś czytałam mojemu
        syneczkowi przez 2 godziny i otwierał oczka, machał rączkami, nóżką i tak jakby
        sie przeciągał. No po prostu boję się zapeszyć, ale na razie jest lepiej niz się
        spodziewalismy. Dziękuje za wszystkie koemntarze, każdy nowy glos podtrzymuje
        mnie na duchu. Moja wiara rośnie także dzięki Wam.
        • fryzzia Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 18.08.09, 18:39
          no i sie poryczalam ze szczescia smile
        • bartosztomasz Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 18.08.09, 18:57
          Gratuluje i życzę tylko takich dobrych wieści, serduszko też jest dobre czuję to w kościach. Ściska mocno!!!!
    • ola_mi Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 18.08.09, 19:20
      Witam. jestem ciocia bliżniaczek urodzonych w 25 tc, dokładnie rok
      i trzy dni temu.Właśnie trzymam w rece wypis jednej z nich ze
      szpitala, a tam...niewydolność oddechowa,Zakażenie wrodzone, RDS,
      ostra niewydolnośc nerek, martwize zapalenie jelit, wylewy IVH
      III/IV, wodogłowie pokrwotoczne stacjonarne, niedotlenienie
      okołoporodowe, leukomalacja okołoporodowa, drgawki, niedokrwistość,
      retinopatia, dysplazja oskrzelowo-płucna, wcześnictwo....a dziś
      lekarze nie dowierzaja, ze to dziecko tyle przeszlo. Zreszta w mojej
      galerii sa zdjcia Lidki. jej siostrze Natalce nie udało sie uciec od
      pewnych następstw tych wszystkich chorób, ale tym sie nie sugeruj.
      Życzę dużo zdrowka dla Piotrusia i sił dla Ciebie.
      Ola ciocia Lidii i Natalki
      • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 18.08.09, 20:37
        To niesamowite, że te dzieciaczki walczą dzielniej od nas. Mają siłę, żeby
        stawiać czoła tym wszystkich chorobom. Ja zaczynam wierzyć w cuda. W tym całym
        koszmarze, mamy chyba ogromne szczęście. Tak wielkie, ze drżę o to aby się nie
        skończyło. Tak jak pisałam dziś same dobre wieści. A kolejna to taka, ze u
        mojego rycerza sam zamknął sie przewód Bottala i pan kardiolog powiedział, że
        serduszko to najmniejszy problem naszego synka. Są inne ale z każdym dniem coraz
        mniejsze. Wiem, że nie może byc ciągle dobrze, ale teraz jak głupia wierze w to
        że jednak będzie!

        Fryziu dzieki Ci, ja to się dopiero spłakałam jak czytałam o Krzysiu. Duzo duzo
        zdrówka dla naszych dzieci!
        • fryzzia Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 18.08.09, 20:52
          kiss

          a wlasnie ze moze byc ciagle dobrze smile
    • ag0000 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 18.08.09, 21:09
      Tak cuda są!!! i mocno wierz dalej!!! Ja też się bałam chwilami cieszyć ze
      szczęścia jak misia pokonywa choróbska i pokazywała jak jest silna na przekór
      wszystkiemu
      Zdróweńka!!!
    • u_brzoska Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 18.08.09, 21:45
      Witaj,
      wiem jak trudne chwile przechodzisz ale mam nadzieje ze wszystko o malenkiego
      Rycerzyka bedzie dobrze. Kazdy dzien bez zlych wiesci to dzien do przodu. Moja
      coreczka urodzila sie w 24tc z waga 490g, obecnie jest cudna zdrowiutenka
      czterolatka.
      Bede o Was myslec.
      • skomroch1 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 18.08.09, 22:44
        Na prawdę możesz być baaardzo dumna z synka. Wielki zuch z niego, choć malutkismile
        • tartulina Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 19.08.09, 06:58
          Trzymam kciuki za dzielnego Piotrusia!Dużo zdrówka dla Niego!
          Moja młoda tez z Karowej(22/23tc)
          fotoforum.gazeta.pl/5,2,tartulina.html
          Pozdrawiam cieplutko i zycze Ci juz tylko samych dobrych wiadomości,
          Agnieszka
          • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 19.08.09, 13:58
            Mój Piotruś od dziś jest karmiony mlekiem. Ma dostać 4 razy po 0,5 ml. Lekarka
            mi powiedziała, że pojutrze będzie wiadomo jak sobie radzi z trawieniem. Mam do
            Was pytanie: czy często zdarza się że wcześniaczkom zalega pokarm? Kiedy będę
            wiedziała czy nie cierpi na martwicę jelit? Ile czasu musi upłynąc żeby było
            wiadomo, że z trawieniem wszystko ok? dzieki za wszelką pomoc!
            • skomroch1 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 19.08.09, 16:58
              U nas było wiadomo na drugi dzień. Zalegania były, ale tak nieznaczne, że
              lekarze podjęli decyzje o kontynuowaniu karmienia mlekiem i nic zlego się nie
              działo.Roch był karmiony od bodajze 5 doby. Raz wystąpiły problemy wynikajace z
              mojej złej diety, np. byłam przekonana, że pieczywo razowe jest korzystne, a tu
              okazało się, że nie. Trzeba bardzo uważać.
              Gratuluję kolejnego kroku do przodu!
              • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 19.08.09, 19:23
                No właśnie mi dziś powiedziała pani doktor, że pierwsza porcja została strawiona
                i nic nie zalegało, ale zobaczymy co dalej. Na razie wszystko idzie jakoś nad
                wyraz dobrze, nawet lekarze mówią, że jest super, co w ich ustach jest wręcz
                nieprawdopodobne, ale ja znów sie podłamuje, że coś się musi złego zdarzyć.
                Wiem, że powinnam piać z radości, ale moja ciąża też była według lekarzy
                wzorowa. Wszyscy mówili, że dzieciątko wspaniale sie rozwija i nagle jednego
                dnia moje życie legło w gruzach. Czułam się świetnie, nie miałam białka w moczu
                , nic , a tu jednego dnia okazało się, że mam zatrucie ciązowe i nastepnego już
                byłam na stole operacyjnym crying Ale nic nie bede sie podłamywać. Niepokoi mnie,
                że mój maluch rusza strasznie gwałtownie rękami i uderza nimi w swoją główkę,
                poza tym wykrzywia buzię jakby potwornie płakał. Mam nadzieje, że nie wyrwie
                sobie zadnej z tych rurek..
                • niuniadr Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 19.08.09, 19:42
                  Trzymamy kciuki za Piotrusia, a co do jedzonka, to pierwsza
                  strawiona porcja jest wielkim osiagnięciem dla tego dzielnego
                  Rycerza. Mój był 19 dni karmiony pozajelitowo, były próby podawania
                  mleczka, ale nie trawił praktycznie nic i wszystko zalegało. Trzymaj
                  się kochana i nie dopuszczaj do siebie czarnych mysli, pozytywne
                  myslenie to połowa sukcesu, a wiara czyni cuda, naprawdę.
                  • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 21.08.09, 09:23
                    Niestety okazało się, że mów rycerzyk nie strawił jednak tej porcji i całą
                    następną dobę miał wydęty brzuszeksad Do tej pory nie podjęto próby karmienia go
                    znowu, a z drugiej strony wczoraj lekarze mi powiedzieli, że ma bardzo dobre
                    wyniki gazometrii i że będa za ok tydzień podejmować próbę odłączania go od
                    respiratora. To jakos strasznie szybko bo wyjdzie na to, ze bedzie pod respi ok
                    2tyg. Wczoraj doktor powiedziała, że już by taką próbę podjęli ale jest za mały
                    i na jego główke nie pasuje nawet najmniejsza maseczka tlenowa. Ja nie rozumem w
                    takim razie jak on ma podrosnąc przez tydzień, zwłaszcza, ze ciągle jest
                    karmiony pozajelitowo?
                    • moniek7935 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 21.08.09, 09:54
                      Mojej Marysi po tygodniu ustało trawienie, po paru dniach wszystko
                      znów ruszyło i jest ok do dzisiejszego dniasmile U Was też tak
                      będzie!!! Marysia niestety nic nie przybrała na wadze przez pierwszy
                      miesiąc, kiedy się urodzła ważyła 1100 a po miesiącu 990g...za to
                      potem ruszyła piorunem i w terminie porodu ważyła 3700smileZobaczysz,
                      że powolutku wszystko się samo poukłada a Twój synulek i tak
                      naprawdę świetnie sobie radzi. Nam maseczkę tlenową poprostu
                      kładziono koło buziaka kiedy była za duża a potem jak już była dobra
                      Marysia i tak ją sobie zrywała z buźki...
                      • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 21.08.09, 10:15
                        Jezu, ale mnie pocieszyłaś, ja ciągle się martwię tą jego niską wagą. A jest na
                        światku dopiero 1,5 tyg. także może niedługo zacznie nadganiać.
                        • moniek7935 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 21.08.09, 10:57
                          Cieszę się jeśli choć trochę poprawiłam Ci humorsmile Zobaczysz,
                          maluszek napewno nadgoni wagę. Ja sobie prawie włosy z głowy rwałam
                          jak Marysi zamiast przybywać ubywałosad Ale tak jak pisałam
                          wcześniej, jak już zaczeła nadganiać to potem rosła w oczach wprost
                          nie do uwierzeniasmile Trzymam kciuki!!!smile
                        • ag0000 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 21.08.09, 11:01
                          Mojej miśce również wstrzymywano 3 czy cztery razy jedzenie mleczka bo był wzdęty brzuszek ale na szczęście zawsze było ok z wynikami tak już miała i później nawet w domku gdy już była musiałam podawać jej przez jakiś czas kropelki na wzdęcia,teraz wcina wszystko i jest dobrze o złych rzeczach nie pamiętamy.
                          Będzie dobrze zobaczysz smile
                    • wiwika12 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 21.08.09, 11:39
                      Moja Pola 1 posiłek zjadła i strawiła po 17 dniach życia(1 ml mleka mamy). Wcześniej same nieudane proby. Potem wszystko jakoś poleciało. Zazwyczaj po zaleganiu odczekiwano jakieś 7 dni. Co do wagi - najdłuzej czeka sie na 1 kg, potem wszystko przebiega szybciej.
                      • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 21.08.09, 11:52
                        No to dobrze, a co do pierwszego kilograma, to Boże jak ja na niego czekam!
                        Dzięki dziewczyny, uwielbiam to forum, jakoś wszystko tu wygląda bardziej
                        optymistyczniesmile
                        • zaoknem.5 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 21.08.09, 12:28
                          Jeśli Cię to odrobinę pocieszy:
                          mój Młody z 28 tygodnia (waga urodzeniowa: 912g) potrzebował na
                          przekroczenie magicznego (wtedy) kilograma prawie miesiąc! A
                          przecież miał lepszą pozycję startową (o 250g!) od Twojego rycerzyka.
                          (Tuczenie o następny kilogram też zajęło miesiąc).
    • szczesliwi_rodzice Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 21.08.09, 13:46
      smile
      Witaj

      Wierze, że wszystko sie ułoży nam pielegniarki na neonatologi powiedziały
      najbardiej decydujace sa 2 godziny a potem to juz sie ma na lepsze i tego nalezy
      sie trzymac bedzie dobrze mi bardzo pomagała modlitwa moja i moich
      bliskichsmilebedzie dobrze bo musi byc dobrze
      • tolka11 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 22.08.09, 12:30
        Tu historia mojego Miłosza, teraz już 6 faceta. Trudna i bolesna
        droga, ale jaki efektsmile



        Miłosz urodził się nagle w 28 tygodniu ciąży 6 lat temu. Dlaczego?
        Teraz już wiemy, ze przyczyną była infekcja wewnątrzmaciczna i
        konflikt serologiczny - przeciwciała narastały i niszczyły malucha.
        Wazył 880 gram i dostał 1 pkt Apgar. Urodził się w zamartwicy, nie
        oddychał, nie ruszał się.
        Co przeszedł? Przez 40 dni był pod respiratorem, miał zapalenie
        płuc, zapalenie otrzewnej, 3 transfuzje wymienne, wylewy krwi do
        mózgu II/III stopnia, wodogłowie pokrwotoczne, wadę mózgu, brak
        odbioru w lewym uchu, miał też przepuklinę pachwinową obustronną.
        Spędził na oddziale 70 dni. Wypisano go w stanie wegetatywnym bez
        rokowań. Wszyscy mi współczuli. A ja uparcie przez łzy powtarzałam:
        dasz radę synku, dasz radę.
        Zaraz po powrocie do domu okazało się, że w lewym oku ma retinopatię
        V stopnia (nieodwracalna utrata wzroku) i jaskrę, a w prawym
        retinopatię III stopnia. Pomoc znaleźliśmy w Warszawie. 2 x
        przeszedł operacje lewego oka, usunięto jaskrę i częściowo
        przyklejono siatkówkę. na lewe oko widział zarysy do 1,5 m. W prawym
        ma wadę wzroku - niedużą.
        Pierwszy rok to było: 2 operacje usunięcia przepukliny, 2 operacje
        oka, rezonans mózgu, który wykazał, że wodogłowie zanikło
        samoistnie. Słuch ma rewelacyjny, wczesniakom często rozwija się
        później.
        Przez 10 m-cy, mimo rehabilitacji Vojtą, młody pozostawał w stanie
        wegetatywnym, bez ruchu, bez kontaktu. Potem przeszlismy na NDT
        Bobath. I ruszyło fizycznie: jak miał 14 m-cy chodził. Mówić zaczął
        w wieku 3 lat. Sikać na nocnik w wieku 3,5 lat.
        W wieku 5 lat okazało się, że jaskra zaatakowała ponownie lewe oko,
        szukaliśmy pomocy na całym świecie. Nikt nie może pomóc. Oko jest w
        zaniku.
        Miłosz jest fajnym, zwyczajnym sześciolatkiem, który wymaga pomocy
        logopedy i neurologopedy - kłopoty z wyraxnym mówieniem. Miał
        zaburzenia emocji, ale poradziliśmy sobie z nimi. Ot zwyczajny
        chłopczyk.
        • alicja_123 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 22.08.09, 13:15
          Tolka, wzruszyła mnie Twoja historia. Miłosz nie jest zwyczajny. Jest ślicznym,
          szczęśliwym chłopczykiem. Musiał mieć nieprawdopodobne wsparcie w rodzicach, że
          wygląda na tak beztroskiego dzieciaka.
        • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 22.08.09, 19:38
          Miłosz ma przede wszystkim niezwyczajnych rodziców, którzy przez tyle lat
          codziennie walczą o jego zdrówko!
    • mamamalegorycerza zapalenie płuc;( 22.08.09, 19:35
      No i tak, jak myslalam, nie moze być ciągle dobrze sad Mój Piotruś zachorował na
      zapalenie płuc, wszystko w wyniku infekcji, spowodowanej tymi wszystkimi
      rurkami..dostał dzis antybiotyk i bądą monitorowac dalszy przebieg choroby. Juz
      myslalam, ze najgorsze za mnąsad
      • tolka11 Re: zapalenie płuc;( 22.08.09, 22:23
        Każda z nas ci powie: przy wcześniaku jeden krok do przodu a dwa do
        tyłu. zapalenie płuc u skrajnego malucha rzecz normalna niestety.
        Bolesna dla ciebie, ale przy odpowiednim leczeniu na szczęście nie
        jest bardzo groźne.
        Przytulam mocno.
        A rodziców Miłosz ma zwyczajnychsmile takich jak kazdy wczesniak.
        Nikt z nas nie wie jak postąpi w sytuacjach ekstremalnych.
      • tolka11 Re: zapalenie płuc;( 22.08.09, 22:23
        Każda z nas ci powie: przy wcześniaku jeden krok do przodu a dwa do
        tyłu. zapalenie płuc u skrajnego malucha rzecz normalna niestety.
        Bolesna dla ciebie, ale przy odpowiednim leczeniu na szczęście nie
        jest bardzo groźne.
        Przytulam mocno.
        A rodziców Miłosz ma zwyczajnychsmile takich jak kazdy wczesniak.
        Nikt z nas nie wie jak postąpi w sytuacjach ekstremalnych.
        • ag0000 Re: zapalenie płuc;( 22.08.09, 22:31
          Dokładnie tak jak napisała tolka11 dwa kroki do przodu i wielki do tyłu , ale
          będzie dobrze i dalej mniej nadzieję bo ona jest wielka
    • mamamalegorycerza zaleganie 24.08.09, 09:08
      Wczoraj po kilku dniach przerwy znów podjęto próbe karmienia mojego synka i znów
      mu ten pokarm zalegasad Tym razem nie ma już wprawdzie wydętego jak poprzednim
      razem, brzuszka, ale nie wiem co mysleć o tym. CZy mozliwe, ze z jelitami jest
      wszystko w porzadku a tylko w żołądku mu zalega? jesli tak, to dlaczego tak sie
      dzieje? Wmawiam sobie, ze jest jeszcze bardzo niedojrzały i to dlatego, ale sam
      nie wiem czy powinnam sie juz tym zacząc powaznie martwic...
      • joannapa Re: zaleganie 24.08.09, 09:43
        u nas nie potrafią stwierdzić, dlaczego Małgosia nie trawi już ponad
        5 tyg (a jadła już po 30 ml) - niedrożność jelit wykluczona

        podobno tak bywa i potrzeba czasu, by znowu "zaskoczyło"

        pozdrawiam gorąco
        • tolka11 Re: zaleganie 24.08.09, 09:48
          Bywa. Miłosz nie trawił miesiąc, doszło nawt do zapalenia otrzewnej
          z zalegań.
          Ale potem dzieki leczeniu wszystko jakos poszło do przodu.
          • mamamalegorycerza Re: zaleganie 24.08.09, 10:23
            Ok, dziękuje dziewczyny za odpowiedzi, czyli wychodzi na to, że nie oznacza to
            jeszcze tej martwicy jelit, której się tak panicznie boję..
    • mamamalegorycerza przewód Botalla 24.08.09, 23:44
      Siedze i rycze od ponad 2 godzin. Po dobrych nowinach, zaczeła się czarna
      seria. Najpierw Piotruś zachorował na zapalenie płuc, dzis okazało się, że ma za
      wysoki poziom glikemii a do tego, co najgorsze- ma szmery w serduszku i lekarka
      powiedziała, że prawdopodobnie nie zamknął sie przewód Botalla. Juz myslałam, ze
      ten problem mamy z głowy, bo po ostatnim echu serca lekarz powiedział, ze
      przewód jest prawie zamkniety. Potem postanowili go domnknąc farmakologicznie,
      ale jak widac to nie pomoglo. Nie moge uwierzyc dlaczego tak sie stalo, przeciez
      mial prawie zamknięty, na tyle ze leki powinny bez problemu pomoc... Jutro
      kolejne echo serca i przekonamy sie czy przeczucia lekarki sa słuszne. Ale ja
      juz umieram ze strachu, wszedzie w necie jest napisane, ze to powazny zabieg a
      moj synus wazy niecałe 700 gramów crying Blagam napiszcie cos, boje sie, ze ten
      zabieg zagraza zyciu mojej kruszynkicrying
      • adminka74 Re: przewód Botalla 24.08.09, 23:47
        nie obawiaj się - jest zagrożenie nie można mówić że go nie ma-
        jednak jest to standardowy zabieg wykonywany bardzo często. Nerwy
        nic tu nie dadzą, uwierz on walczy i to najważniejsze - on chce żyć
      • kicius_85 Re: przewód Botalla 25.08.09, 07:46
        Kochana moja Jula urodziła się miała 610gr (25tydz) tego samego dnia spadła do
        580gr..jak miała kilkanascie dni (waga ok 700gr) tez miala zamykany
        przewód...tez nam mówiono ze to wielkie ryzyko bo to malenstwo..i nie wiadomo
        czy da rade..ale dala.. i twoj maly tez da rade!!!
        co do jelit u nas bardzo dlugo byly zalegania bo ok 1,5 miesiaca, az nagle
        pewnego dnia zaczela trawic i coraz ladniej to robila...potrzebujecie czasu..
        a co do zapalenia płuc i odpornosci..musisz sie przyzwyczaic do tego wiem ze to
        trudne ze pewnie zanim wyjdzie do domu przejdzie jeszcze nie jedna infekcje...
        takze jjeszcze duzo przed wami ale dacie rade!!!!

        kochana a w jakim miescie maly lezy?
        • tolka11 Re: przewód Botalla 25.08.09, 08:48
          Spokojnie, oni tak od razu operować nie będą. Jeśli stan małego jest
          dobry to poczekają jeszcze trochę.
          Przytulam.
          Taki nasz los, rodziców wcześniaków, trudny i bolesny. Nawet sobie
          nie zdajesz sprawy jak jesteś silna i ile człowiek może wylać łez.
          A co do serca, to moja trzecia, też wczesniak tyle, że z 33 tygodnia
          i baaaardzo duża, miała wadę dość poważną. Teoretycznie
          kwalifikującą ją do operacji. Ale wstrzymali się, bo dziecko było
          nienormalnie duże jak na ten wiek ciąży i narządy nie nadążały z
          rozwojem. i faktycznie serce się rozwinęło i obeszło się na strachu.
          jak ja się bałam, jak chciałam jej oszczędzić ciwerpienia, które
          było udziałem jej brata.
          Rozumiem i przesyłam moc ciepłych mysli.
          • eter.nal Re: przewód Botalla 25.08.09, 09:05
            może się obejdzie bez operacji. Tomek ma do tej pory nie zamkniętego Botalla i
            czekamy
          • tartulina Re: przewód Botalla 25.08.09, 09:11
            Pewnie jeszcze zrobią Rycerzykowi echo serducha i sprawdzą,czy zabieg jest wskazany.Moja młoda(22/23tc)miała zabieg zamknięcia Bottala w 11 dobie życia przy masie ciała ok 460g.Trzymam kciuki,zeby ingerencja chirurgiczna nie była potrzebna!Dużo zdrówka dla Małego-Wielkiego!
            • terenc Re: przewód Botalla 08.10.09, 00:29
              Witam,
              jestem ojcem malutkiej Niny z 23/24 tc, waga na dziś ok. 600 gr.
              Mała ma już 4 tyg. i niestety trzeba operować przewód Bottala.
              Proszę napisz mi gdzie wykonano ten zabieg u Twojego maleństwa.
              Pozdrawiam
        • mamamalegorycerza Re: przewód Botalla 25.08.09, 11:04
          Piotruś leży w Warszawie na Karowej, teraz też waży ok 700 gramów, tylkosad
    • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 27.08.09, 00:19
      Kochane mamy! Wczoraj okazało się, że przewód Bottala jest drożny, ale w
      niewielkim stopniu, dlatego zdecydowano o podaniu drugiej dawki leków i
      odroczono operacje. Ale juz sama nie wiem co lepsze. Doktor powiedziała mi dziś,
      ze pewnie i tak skonczy sie na zabiegu a przez to wszystko bede sie tylko 2 razy
      dluzej denerwowac, no i to opoznia decyzje o odłączeniu od respi, bo przeciez
      juz miały byc takie próby..A dzieciaczek, który lezy obok naszego miał duzo
      bardziej drozny przewód i dzis miał operacje i widziałam jak juz nózkami
      szczęsliwy, po niej machał, więc moze lepiej by było gdyby mój też miał i raz na
      zawsze byłoby z glowy. A z drugiej strony bede drzec ze strachu potwornie
      podczas operacji... Boze czy ja kiedys w zyciu jeszcze bede umiala zyc bez tego
      ciągłego lęku o zycie mojej kruszyny? Z pozytywnych wiesci- kolejne usg głowki
      zrobione po 2 tyg zycia wykazało brak wylewów i w ogóle pani doktor powiedziała,
      ze głowka wyglada sliczniesmile
      • tartulina Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 27.08.09, 06:54
        Wspaniale,że główka czyściutka bez wylewów!
        A może po następnym kursie leków akurat u Piotrusia przewód sam się zamknie?!Bądź dobrej myśli!Tym bardziej,że w wielu szpitalach przy niewielkiej niedrożności nie wykonują zabiegu,jeśli to nie ma zasadniczego wpływu na oddychanie.Trzymaj się cieplutko,pozdrawiam
        • nysia22 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 27.08.09, 07:37
          Masz naprawdę dzielnego i silnego rycerza smile
          Rycerze już tak mają, ze z honorem dzielnie do przodu i nic im nie
          straszne smile

          Mocno ściskamy kciuki!
          • fryzzia Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 27.08.09, 09:12
            glowa najwazniejsza.
            a z operacja to wiesz one sa faktycznie po to zeby poprawiac stan naszych
            maluszkow ale to zawsze zabieg i jezeli jeszcze nie ma takiej koniecznosci to
            dobrze a jak koniecznosc sie pojawi to zrobia i tez bedzie dobrze.
            twoja rola martwic sie wink a Piotrka zdrowiec. to ze inny macha to dobrze , twoj
            tez bedzie tylko powolutku . czasami lepiej tak wolniej.
            jak moj Krzysiek lezal to tez patrzylam na inne dzieci i zazdroscilam, ten
            oddycha, ten jest rozowy ten sie rusza ten krzyczy a moj P caly czas mowil
            poczekaj nasz Krzysiek tez bedzie i potem jako pierwszy opuscil OIOM !!!! a i
            tak odwlekalismy ten moment bo nam na tym OIOMie dobrze bylo .

            pozdrow Piotrka od Krzyska i Ciotki smile poczytaj mu Kubusia puchatka w naszym
            imieniu
            • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 27.08.09, 09:20
              Mój tez macha i wierzga stópkami, tylko tamten tak słodko machał juz po operacji
              i trochę zazdrościłam, że ma już ją za sobą. A bajki czytam różne, najbardziej
              podobała mi sie bajka o Paluszku- chłopcu, który był "najmnniejszy, ale
              najdzielniejszy"- zupełnie jak mój maly rycerzsmile Dzięki jak zwykle za słowa otuchy!
    • ag0000 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 27.08.09, 07:40
      Super że wylewów nie ma ,a i z reszta sobie poradzicie ,pamiętaj myśl pozytywnie i te dobre fluidy przekazuj synkowi.Wiem ze łatwo nam mówić że będzie ok,ale będzie ok!!!smile Jest tu wiele dzieci które wyszły jeszcze z cięższych opresji i mają się wspanialesmile
      Zdróweczka i jeszcze raz zdróweczka życzę rycerzykowi smile
    • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 30.08.09, 12:11
      Mam wrazenie, ze z moim wczesniakiem jest 5 kroków naprzód i 10 w tyłsad
      Biedaczek cały czas walczy z zapaleniem płuc i do tego prawdopodobnie Bottal sie
      nie zamknął, mimo podania 3 dawek lekówsad Boje sie, ze przez to bedzie bardzo
      długo na respi (ma juz prawie 3 tyg), a od tego są później same kłopoty. Z
      rzeczy pozytywnych- coraz wiecej je i mimo podania ibuprofenu, cały czas ładnie
      trawi, podają mu juz 40 ml na dobę.
      • ag0000 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 30.08.09, 12:43
        Kochana więcej wiary!!! a będzie dobrze smile Tak masz rację że są wspaniałe kroki do przodu i wielkie do tyłu, ale nie wolno się zamartwiać.Lekarze zapewne wiedzą co robią aby maluszek był zdrowy.Moja córa też wiele przeszła i była prawie dwa msc na respiratorze później cepap i sonda dosyć długo i na dzisiejszy dzień ma się świetnie po dysplazji ani śladu jedyne co to jest po zabiegu retinopatii ale jest ku dobremu z jej oczkami.
        Wspaniale że rycerzyk nadrabia z jedzeniem i to zapewne da mu jeszcze większa siłę do pokonywania przeciwności.smile
        Zdróweczka dla rycerzyka serce
        • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 30.08.09, 13:15
          Dzięki Aga! Właśnie dziewczyny wyjasnijcie mi na czym ta dysplazja polega i czy
          mozna się z niej raz na zawsze wyleczyc? Czy temu służy rehabilitacja? A co do
          retinopatii, czy długi pobyt na respi uprawdopodabnia jej wystapienie? dzieki!
          • tolka11 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 30.08.09, 18:56
            Dysplazja oskrzelowo-płucna to naprościek rzecz biorąc kłopoty z
            oddychanie wynikające najczęściej z problemów z płucami (dzieci po
            respitorze jak mój przez 40 dni), objawiające się częśtymi
            infrkcjami układu oddechowego, płytkim oddechem, itd. Uleczalen.
            Choć zanika w różnym tempie. U nas dzieki inhalacjom i trafionym
            decyzjom lekarza dysplazja zanikła już po roku.
            Jeśli chodzi o ROP to w największym stopniu liczą się tydzień
            urodzenia i waga dziecka. No i to jak siatkówka się rozwija. Respi
            wpływa, ale w nie tak dużym stopniu jak sądzono kiedyś. Są dzieci po
            dłygotrwałym pobycie pod respi bez ROP, a są takie, co respi się
            wywinęły a ROP i tak był.
            • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 30.08.09, 20:33
              To dobrze, ze ta dysplazja uleczalna. Ale ten ROP to wygląda na to, że bedzie
              miał murowany, bo ni dość, ze miał po urodzeniu 660 g, to jeszcze jak sie
              okazalo urodził się w 25 a nie 27 tygsad Czy rzeczywiście, wszystkie najmłodsze
              wczesniaczki to mają?
              • ag0000 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 30.08.09, 20:51
                Kochana wszystkie nasze maluszki maja jakieś problemy zdrowotne.Jedna większe inne trochę mniejsze.Nasza misia miała ROP3st zabieg laseroterapii podobno był dłuższy od planowanego(czasu nie pamiętam) bo było nie ciekawie, po zabiegu po kilku dniach na nowo zaczęła się siatkówka odklejać i groziła jej w najgorszym wypadku ślepota na prawe oczko,miała być przewożona gdzieś na południe kraju do profesora (znanego od takich maluszków ja nie pamiętam nazwiska) aby ratował jej oczko,ale udało się i wszystko stanęło po kilku dniach w miejscu ku uciesze naszej i lekarzy.Dziś mała ma się dobrze widzi no może nie dokładnie i lekko zezuje prawym oczkiem,tak jak stanęło po zabiegu tak jest już prawie dwa lata.Za msc mamy komputerowe badanie oczek i będziemy wiedzieć więcej,a misia ostatnio znalazła na jasnym dywanie (kawa z mlekiem) malutkiego koralika takiego przezroczystego i mi go podała, byłam w szoku bo ja go nie widziałam.Więc na zapas się nie martw bo rycerzyk może nie mieć takich problemów i zdróweczkasmile
            • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 30.08.09, 20:34
              Tolka, dziękuje za wszelkie info, jakos ostatnio mniej czytam literatury bo wole
              sie nie zadreczac, ale chyba wróce do "dokształcania sie"wink
              • tolka11 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 30.08.09, 22:17
                Ty się rycerzykiem zajmij, a nie dokształcaniemsmile
                Czasem lepiej wytłumaczy coś osoba, która przez to przeszła niż
                literatura, która bywa groźna i nie da się z nią polemizować.
                My z ROP przegraliśmy, ale to niestety z powodu zaniedbań lekarskich.
                ROP zazwyczaj operowane pieknie znika, ewentualnie jakieś okulary
                bywają potem, ale to też nie zawszesmile
                • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 30.08.09, 22:28
                  Tolka, przepraszam, ze pytam, ale co to znaczy, ze przegraliście? Jesli nie
                  chcesz to oczywiscie nie odpowiadaj...ja mam dziś natłok czarnych mysli, Boze
                  czuje, ze zaraz oszaleje, po prostu nie moge sie uspokoic. Moj Pawel wyszedl i
                  nie chce go zadreczać lękami, poza tym on ma biedny dopiero 24 lata i i tak
                  dzielnie sie trzyma..ja dzis cały wieczor czytam i boje sie coraz bardziej. Moj
                  mały ma gronkowca (stąd zapalenie płuc) i juz zdązyłam przeczytac, ze czasem
                  konczy sie sepsą, a do tego moze powracac, a niektórym dzieciom krwawią płucka
                  od tego. Juz miałam nawet dzwonic na oddział, ale boje sie ze mnie zabiją, ze im
                  o tej porze głowę zawracam. Ale nie wiem, tak sie boje, ze nie wiem jak
                  dotrzymam do ranasad Z drugiej strony mam do siebie pretensje za ten egoizm, bo
                  przeciez powinnam byc silna i nieustannie wierzyc w malucha, ze sobie poradzi..
                  • mama.ady Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 31.08.09, 00:16
                    dzwoń jeśli to ma ci przynieść ulgę - one tam są przyzwyczajone, zresztą nie
                    śpią tylko są w pracy i to zrozumiałe, że się martwisz... Ada miała gronkowca i
                    sepsę od niego i to dwa razy ale radzą sobie z tym, są podawane bardzo silne
                    (stosowane tylko w szpitalu) antybiotyki i wybijają dziadostwo. a ROP nas
                    ominęło więc nie jest to regułąsmile
                    • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 31.08.09, 01:01
                      Dziękuje. Juz dochodze do siebie. Wstyd mi, ze skupiam sie na swoich emocjach i
                      histeryzuje, zamiast myslec o maluszku. Musze w niego wierzyc, bo takie
                      niedojrzałe zachowanie niczego dobrego w tej sytuacji nie przyniesie.
                      Przepraszam, ze wam zawracam glowe tymi napadami histerii.
                      • tartulina Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 31.08.09, 07:07
                        Na pewno jest Ci trudno, bo kazda z nas tak się zamartwiała,wiec jeśli potrzebujesz wsparcia to pisz,bo na tym forum wszyscy są zyczliwi i chetni do pomocy.Moja mała urodziła się z wagą 580g(22/23tc)i była 32 dni na respiratorze,miała ROP 2(nie wymagała zabiegu),wygrała z sepsą. W karcie z automatu dostała wpis :dysplazja,a antybiotyk brała ok.3 razy po wyjściu ze szpitala(a ma już 3 lata i 8 miesięcy).
                        A wygląda teraz tak:
                        fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/1934981,2,11,DSCN3649
                        Trzymaj się i duzo zdrówka dla Piotrusia!
                        • tolka11 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 31.08.09, 08:08
                          Przegraliśmy - tzn. na wypisie było, ze oczy ok. Niestety już po
                          południu (coś mi się nie podobało) tego samego dnia okazało się, że
                          oko prawe ROP III, oko lewe ROP V i jaskra. Po latach walki i
                          operacjach oko lewe w zaniku (nie wiedzi na nie), oko prawe ok.
                          A w oku lewym wystarczyła laseroterapia w odpowiednim momencie. Nie
                          było, bo nikt go nie badał na oddziale.
                  • wiwika12 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 31.08.09, 09:27
                    Droga mamo rycerzyka nie czytaj tego co znajdziesz w internecie!!!!
                    to zazwyczaj najczarniejsze z informacji... Zazwyczaj szukamy
                    wszystkego na dany temat, zazwyczaj znajdujemy te okropne opcje i
                    rozpaczamy a każdy przypadek jest inny, inne są rokowania. Wiem co
                    piszę, bo moja córka ma cytomegalię - nie wiemy czy wrodzoną czy
                    nabytą. Po tej informacji spr internet i rozpadłam się na tysiąc
                    kawałków, a tak naprawdę co to zmieniło??? Dziecko nadal czekało na
                    mnie w szpitalu. trzeba było byc dzielnym, a nie ryczeć bo na to nie
                    ma czasu!!!! Musisz wierzyć, ze będzie dobrze bo musi być. Moja córa
                    dziś nie ma (odpukać) żadnych okropnych powikłań w związku z c. a
                    mogło byc/ miało być wg wiadomości internetowych strasznie... Maluch
                    wyjdzie z tego... Nim przeszukasz internet naciskaj lekarza na
                    konkretne informacje... Ja takie uzyskałam jak poryczałam koncertowo
                    w szpitalu. ktoś stwierdził, że trzeba mnie uświadomić odrobinkę
                    bardziej i wiedzę internetową odniósł do wyników mojego dziecka a
                    nie wielu przypadków. Co do sepsy - w szpitalu widziałam malucha w b
                    kiepskim stanie, który ją zwalczył ot tak na szybko - zawsze jest
                    nadzieja a nasze maluchy to najwaleczniejsze z dzieci.
    • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 01.09.09, 14:22
      Mo Piotruś jest juz na swiecie 22 dni i ciągle oddycha przez respirator. A do
      tego gazometria mu sie pogarsza i pani doktor mówi, ze jesgo płucka sa bardzo
      niedojrzałe i bardzo zle sie zachowuja. Do tej pory pocieszałam sie tym, ze nie
      ma wylewów i ładnie trawi, ale teraz jestm przerazona. Od 2 tyg jest tylkoz zle.
      Najpierw ten gronkowiec i zapalenie płuc, ale to juz podobno jest wyleczone.
      Potem ten Bottal, który był prawie zakmnięty a potem się powiększył i dziś
      kolejne echo serca. Jesli bedzie drożny tzn, ze to zle wpływa na oddychanie, ale
      wiem, ze nie tylko to, bo te płucka sa po prostu niedojrzałe. Nie wiem co robić,
      boję się, ze długi pobyt na respi mu szkodzi i zaczynam tracić nadzieję, ze sie
      go uda rozintubować. Boje sie konsewkencji tak ługiego trzymania na respi
      (retinopatia etc). ja juz nie wiem czy to sie kiedys skonczy i czy moje zycie
      wróci do jakiejs normalnościcrying
      • tolka11 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 01.09.09, 14:36
        To jeszcze nie jest długi pobyt na respi. Miłosz był 40 dni na
        respi, są dzieci, które były o wiele dłużej.
        Przy tak skrajnym wczesniaku 3 tygodnie to niewiele. Pamiętaj, ze
        jeszcze długo czekałby na przyjście na świat. Stało się inaczej,
        musi sobie radzić, a to bardzo trudne.
        Bądź przy nim i pamietaj, ze on ma szanse, a ty wytzrymasz to
        wszystko. Dla NIEGO. Nie będzie łatwo, ale dasz radę.
        Przytulam mocno.
        • mama-adamka-i-ewy Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 01.09.09, 15:04
          Tak jak pisze Tolka 22 dni na respiratorze przy tak skrajnym wcześniaku to
          jeszcze nie tak dużo. Moja Ewa na respiratorze była przez 50 dni. Dysplazja jej
          nie ominęła ale też nie jest źle (niedługo skończy 2 lata i prawie wcale nam nie
          chorowała). Jakimś cudem uniknęła retinopatii i z oczkami wcale nie miała
          kłopotów. Więc głowa do góry mamuśka i nie daj się czarnym myślą. Pozdrawiam
          • mamamalegorycerza operacja 01.09.09, 19:28
            Mój Piotruś będzie miał jutro zamykany przewód Bottala. Pani doktor twierdzi, ze
            to jest przyczyna tej gorszej saturacji i po zabiegu bedzie mozna szybko myyslec
            o odłączeniu od respiratora. Trzymajcie kciuki!
            • zaoknem.5 Re: operacja 01.09.09, 19:48
              Oczywiście, że mocno trzymamy (kciuki) za maluszka.
            • alicja_123 Re: operacja 02.09.09, 09:13
              Po zamknięciu Botala płucka zaczną na pewno duuużo lepiej pracować. A kciuki
              trzymamy mocno!
    • ada-15 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 02.09.09, 10:41
      Będę mocno trzymac kciuki, razem z moim Maksymkiem.
      • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 02.09.09, 13:55
        Wasze kciuki jak zwykle pomogły. Piotruś wrócił z operacji (była w innym
        szpitalu) i ma sie dobrze. Na razie jest znieczulony ale oddechowo już sie
        poprawiłsmile Teraz czekamy az wszystko ruszy z kopyta!
        • jolantusia1 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 02.09.09, 14:26
          zuch chłopak, niech teraz sobie odpoczywa a potem niech się bierze za ciężką
          pracę i sam oddycha. Trzymam kciuki
        • nysia22 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 03.09.09, 07:27
          Jak tam się miewa rycerzyk Piotruś?
          • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 03.09.09, 19:21
            Niestety na razie miewa się tak sobie, ale chyba i tak lepiej ode mnie. Dochodzi
            do siebie po operacji. Niestety pani doktor powiedziała dziś, ze ten nie
            zamknięty Bottal wywołał dużo szkód i lekarze, którzy go operowali stwierdzili,
            ze płucka mojego rycerza są w bardzo złym staniesad Na szczęście zmiany te są
            odwracalne, ale jak powiedziała mi lekarka może to zająć 5 dni, a może 5
            tygodni..mam nadzieje, że to bedzie jednak 5 dni bo inaczej sie wykonczę. Juz w
            taką deprechę wpadam, ze sama sie zastanawiam czy da sie z tego wyjść
            kiedykolwiek. Czytałam ten artykuł, który ktos tu podrzucił na forum pt. "Dramat
            rodziców czesniaków" i zgadzam się, ze ten koszmar można porównac do walki na
            wojnie. W pierwszym tygodniu byłam optymistką, bo synek pieknie trawił i nie
            miał wylewów, ale szybko znów dostałam obuchem w łeb i tym razem chyba na stałe.
            Nie wiem czy kiedys bedziemy normalną rodziną, bo przecież tego cierpienia,
            które mój maluszek musi przejsc nic mu nie wynagrodzicrying
            • niuniadr Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 03.09.09, 19:38
              Zobaczysz jak Piotruś wyjdzie ze szpitala, trochę podrośnie, z
              czasem to wszystko będzie coraz niej boleć, to wraca, owszem, ale z
              każdym rokiem jest coraz lepiej...
              Trzymamy mocno kciuki za Piotrusia i sę za niego modlimy, potrzeba
              troszke czasu, żeby jego maleńki organizm zaczął funkcjonowac tak
              jak nalezy, on jest jeszcze bardzo niedojrzały, ale z kazdym dniem
              rośnie i się rozwija, żeby w końcu stać się gotowym do zamieszkania
              w domkuwink Trzymaj się Kochana, życzę cierpliwości i wytrwałości,
              chociaz wiem, że nie jest to łatwe
              Ściskam
              • fryzzia Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 03.09.09, 20:57
                bedziecie zobaczysz smile
                jeszcze piekne chwile przed wami tylko dluzej musicie na nie
                poczekac , ale doceniac bedziecie wiecej niz inni ... to takie
                oswiecenie troche ... trzymamy kciuki i czekamy z Krzyskiem w
                piaskownicy na Was smile
            • nysia22 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 04.09.09, 07:48
              Będziecie normalną rodziną zobaczysz!
              A syn pewnie jeszcze nie raz przyniesie Ci wiele powodów do dumy!
              I na pewno kiedyś Ci bardzo podziękuje za siłę i wytrwałość.

              Artykuł też czytaliśmy. Chyba jak wszyscy tutaj smile
              A płucka, cóż...
              My spotkaliśmy się w szpitalu z rodzicami dziecka, które urodziło się
              z zaschnięta smółką w płucach. Diagnoza: bez szans. Po miesiącu walki
              dziecko samo oddycha, niedługo wypis do domu...

              Pozdrawiamy!
    • ada-15 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 04.09.09, 08:08
      Wszystko minie i będzie dobrze. A każdy późniejszy uśmiech twojego
      maluszka wynagrodzi te dni jego bólu i rozłąki. Każda z nas to
      przechodziła a w domku tuli do siebie nasze dzielne dzieciaczki. Mój
      w listopadzie kończy dwa latka i jest moim kochanym szczęsciem.
      • tolka11 Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 04.09.09, 13:30
        Masz rację, to w was zostanie. minie, ale zostanie. Będziecie
        szczęśliwi (my jesteśmy, mimo zmagań i walki o ratowanie oka, które
        cały czas trwają), ale będziecie INNI. Inaczej będziesz postrzegała
        rzeczywistość, swoje macierzyństwo. Inaczej będziesz reagowała na
        postępy swojego dziecka. Inne będziesz miała priorytety.
        Ale szczęście i normalna rodzina będą jak najbardziejsmile
        • mamamalegorycerza Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 04.09.09, 17:18
          Dzięki dziewczyny, mam nadzieje, ze będzie tak jak piszecie i ze kiedyś to
          wszystko będzie odległym wspomnieniem...złym ale odległym. Dziś rozmawiałam
          długo z dr Rudzińską. Powiedziała, ze płucka wyglądają bardzo brzydko, ale
          widywała gorsze i trzeba cierpliwości bo ona jest przekonana, ze w końcu uda sie
          go rozintubować. Za jakiś tydzień dostanie pierwszą serię sterydów i być może
          po tym uda sie go odłączyć. A jesli nie to będzie dostawał kolejne. Trzeba
          czekać i patrzec na dobre strony czyli to, ze do tej pory nie miał żadnych
          wylewów i w ogóle jego główka bardzo ładnie wygląda. Nie ma też problemów z
          jelitkami bo od poczatku ładnie trawi i wazy juz ok. 900 gramów. Staram się więc
          nastawić pozytywnie i wierzyć, ze te płucka poprawią się za 2 tyg a nie za 10.
          • lexmoniczka Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 04.09.09, 18:16
            czesc,
            od wczoraj na karowej lezy z twoim synkiem nasza kruszyna Janusz
            27/28 hbd, nasz co prawda jest wiekszy 1350g, ale tez na respi i
            raczej tak zostanie, jak chcesz to napisz na moje gg 1767457 jestem
            do poniedzialku w szpitalu a potem bede dojezdzac.
          • niuniadr Re: Piotruś 27 tyg. 660 g. 04.09.09, 18:56
            Trzymamy kciuki, żeby udało się okruszka jak najszybciej
            rozintubować. Zopaczysz, po sterydach powinno byc już lepiej.
            Piotruś jest bardzo dzielnym okruszkiem, walczy z całych sił bo wie,
            ze mocno go kochacie i czekacie na niego.Za kilka lat, te przeżycia
            bedą tylko bolesnymi wspomnieniami, ale z kazdym rokiem staną się
            one coraz mniej bolesne, zyczymy Wam tego z całego serducha.
            Ściskamy mocno
          • lexmoniczka sie nie łam bo nie wolno 11.09.09, 23:51
            Agatko - nawiązując do dzisiejszej naszej rozmowy ; 10 powodów żebys
            przestala sie zamartwiać - specjalnie dla ciebie je dziś obmyślałam:
            1. Masz dziecko - (biorąc pod uwgę jajniki- wiesz o czym mówię)
            2. Dziecko urodziło się żywe i doskonale sobie radzi.
            3. od porodu trawi
            4. nie ma wylewów
            5. ma niski poziom podawanego tlenu (procenty)
            6. waży 1,5 raza tyle co w dniu porodu
            7. płuca po woli zaczynają mu dojrzewać pomimo tego że dopadało go
            zapalenie płuc (!)
            8. masz mleko w ilości dużo (i niezaleznie od tego cholernego
            kalafiora to i tak najleprze co Piotruś może dostać)
            9. Jesteś mamą człowieczka który pchał się na świat w okresie
            granicznym dla swojego życia a pomimo to przetrwał i sie poprawia a
            jeśl nawet będzie miał dysplazję - to sie leczy (!!) jak wiesz, więc
            będzie ok.
            10. BEDZIE DOBRZE BO INACZEJ BYC NIE MOZE.

            i proszę mi tu się podłamywac, jest naprawde świetnie jak na
            problemy które mogły was dotknąć - trzymam kciuki że szybko spotkamy
            sie na górze..
            Monika
            • mamamalegorycerza Re: sie nie łam bo nie wolno 12.09.09, 00:46
              Dzięki! Wydrukuje twoj post i bede nosic przy sobiesmile I masz racje - musze sie
              skupic na pozytywach!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka