Refleksja

18.10.12, 09:45
Wyrzucając kolejną opaskę z motka zastanowiłam się nad faktem ile ton ( bo chyba już o tony chodzi) włóczek przeszło przez moje ręce, ile razy kulę ziemską przeszłabym po wyrobionych nitkach. Tu 10 dkg, tu kilogram , tu 130 m, i tak motek po motku... przez odpowiednią ilość lat... nie jestem w stanie tego objąć A tyle jeszcze naprodukowanych włóczek i ogromna ochota na ich przerabianie. Co robią osoby, które nie dziergają? Ja nawet zastanawiałam się ,że głównie co czytam to czasopisma dziewiarskie i schematy wzorów (wink no i oczywiście od czasu do czasu forum robótek . A jak jest z Wami? Czy jestem może dziwaczką?
Pozdrawiam
    • ela3s Re: Refleksja 18.10.12, 10:50
      parę lat temu wyrzuciłam siatkę pełną banderol tongue_out w sumie wkładałam je tam odruchowo....w razie gdyby zabrakło włóczki zawsze mogę sięgnąć po banderolkę smile było tego "trochę" tongue_out a ile mam jeszcze zapasów do przerobienia....masakra ! a e-dziewiarka wciąż kusi promocjami smile) nie tak dawno naszła mnie refleksja,że nie mogę tak szybko umrzeć bo mam zbyt dużo wełny do przerobienia smile) zawsze jakaś motywacja do życia,prawda ? smile)
      • vichta Re: Refleksja 18.10.12, 20:06
        Podpisuje sie rekami i nogami, ja tez nie moge za szybko umrzec smile Cala szafa wloczek do wyrobienia.
        Ksiazki czytam tylko w autobusie w drodze do/z pracy, bo mi szkoda czasu w domu. Gdyby bus tak nie trzasl, to bym brala druty, ale nie chce sobie oczu wydziobac. W domu, z drutami w rekach ogladam filmy, slucham muzyki albo audiobookow. Pasek zakladek ze stronami robotkowymi w przegladarce siega do podlooooooogi smile
        • ithija Re: Refleksja 19.10.12, 07:04
          Dziergam już.....ho,ho a może i dłużejsmile))I mam Dziewczyny podobnie jak Wy.A powiem więcej-odkąd się ujawniłam "robótkowo" poznałam mnóstwo wspaniałych osób o podobnych zainteresowaniach.I wiem jedno-chyba wszystkie jesteśmy takie same....
    • viola0507 Re: Refleksja 19.10.12, 11:01
      W tym towarzystwie dziwaczka napewno nie jestes, dziwakami sa ludzie, ktorzy potrafia siedziec przed TV i robic "nic" saczac piwko albo cos mocniejszego. W srodowisku, w ktorym teraz zyje (mieszkam od 7 lat w Szkocji, wiec mam do czynienia z "nowa" emigracja ...zupelnie inna od starej) nie zauwazulam, zeby kolezanki " niedziergajace" czytaly wiecej, robily cos wiecej, baaaa jestem chyba jedyna kobieta majaca jakies hobby (faceci maja wiecej) inne od obgadywania wspolplemiencow wiec tym sposobem ja jestem "notorycznie "obgadywana jaka to jestem zgnusniala i ze nie da sie ze mna pogadac czyt. poobgadywac.
      Ja tez juz sie martwie co stanie sie z moimi ukochanymi ksiazkami dziewiarskimi, drutami, wloczkami jak mnie juz nie stanie hahahahaha. Tak duzo chcialabym zrobic a tak malo czasu zostaje, bo jestem czesto po pracy zryrana jak pies, sil mam na jeden rzadek hahahaha.
      Corka robi na szydelku, robi tez koronki frywolitki ale jakos do drutow narazie ja nie ciagnie, wiec co?
      Mysle od dluzszego czasu nad zrobieniem jakis szczegolnych projektow, ktore zostawie po sobie na kilka pokolen. Czy jestem tez dziwaczka? Nie sadze, wole zeby prawnucze mowilo, ze prababcia robila fajne rzeczy i mam po niej to i tamto anizeli, ze prababacia ....no, ze byla taka osoba , bo byc musiala ale jaka byla...hmmmm nie wiem.
    • jochweta Re: Refleksja 21.10.12, 09:45
      ja kiedyś obliczyłam, że na jeden obrus, robiony co prawda na szydełku, zużyłam ponad 4 kilometry nici. Obrusów podobnych gabarytami popełniłam kilka, do tego dziesiątki innych rzeczy, więc na samym szydełku odbyłam podróż dookoła świata, a jak by tak jeszcze doliczyć druty ....
      • deviol Re: Refleksja 21.10.12, 16:17
        Mi na jedną sukienkę poszło 5 km nici, a obrus zużył 8 km. A to tylko 2 rzeczy.
Pełna wersja