Dodaj do ulubionych

to tylko kot :((((

28.08.07, 11:22
Jechałam dziś do pracy ulicą Rycerską....
Nagle na jezdnię wypadł czarny kot. Samochód jadący z przeciwka nie
miał raczej szans, żeby wyhamować......Jednak nawet nie
próbował...nie wykonał ruchu kierownicą, w celu ominięcia kota, nic.
Wypadki się zdarzają, wiem...Może akutat patrzył na zegarek i nie
zauważył...
Ale gdybym to ja przejechała zwierzę (kota, psa, wiewiórkę, jeża -
jakiekolwiek!), z całą pewnością bym się zatrzymała.
Nie wiem, może kierowca był w szoku, bo jest jeszcze większym
miłośnikiem zwierząt, niż ja - w każdym razie oddalił się z miejsca
zdarzenia bez jakiejkolwiek reakcji.
Jestem od samego rana przybita...dlaczego życie zwierząt tak mało
dla nas znaczy?
Obserwuj wątek
    • marta_i_koty Re: to tylko kot :(((( 28.08.07, 14:18
      Ja ostatnio byłam u znajomych na wsi - i akurat za płotem odbywało sie
      swiniobicie!!! Koszmar - swinia kwiczała ze 20 minut - z tego co wiem jej
      oprawca jest amatorem, jeśli chodzi o ubój i nie sądze, aby starał sie
      oszczędzić zwierzęciu cierpienia.. Robi tak co tydzień i przyznam, ze nie
      dalabym rady na dłuższą metę wytrzymac takiego sąsiedztwa.. Tym bardziej, ze od
      kilkunastu lat jestem wegetarianką...
      Ale co tam, to tylko świnia..
      Patsik, strasznie Ci współczuję tego widoku.. Na wiosnę sama straciłam dwie
      kotki, ktore zginęły pod kołami samochodów... Przeżyłam to strasznie i chyba
      tylko pociesza mnie fakt, ze tego nie widziałam.. Chociaz to gówniane pocieszenie..
      • marek_wawrzyn Re: to tylko kot :(((( 29.08.07, 08:35
        Gadu, gadu, a czemu nie dzwonisz na policje w sprawie tej świni?
        Przecież to znęcanie się nad zwierzęciem. No tak, przecież to tylko
        świnia.
        Powiem wam coś - jeśli widzę, że ktoś znęca się nad zwierzęciem (raz
        widziałem), to nie przejdę obojętnie. Przy okazji - wegetarianinem
        nie jestem. Tak więc Marto droga: odpowiednie zawiadomienie albo
        lepiej w tym temacie nie zabierać głosu. Pzdr.
        • marta_i_koty Wawrzyn.. 29.08.07, 13:29
          ..jakiś czas temu wzywałam policję z komisariatu w Wiązownie w sprawie psa,
          ktory się powiesił na zbyt krótkim łancuchu.. W rezultacie zwierzę sie udusiło,
          a policja, która przyjechała na miejsce po godzinie, nie stwierdziła "znamion
          przestępstwa".. Wybacz, ale jeśli zadzwoniłabym do nich w sprawie tej świni
          (zdarzenie miało miejsce obok Wiązowny), to jak myslisz - przyjechaliby????
    • juki4 Re: to tylko kot :(((( 29.08.07, 08:56
      patsik napisała:
      > Nagle na jezdnię wypadł czarny kot. Samochód jadący z przeciwka
      > nie miał raczej szans, żeby wyhamować......Jednak nawet nie
      > próbował...nie wykonał ruchu kierownicą, w celu ominięcia kota,
      nic.

      o dżizas! nie wykonał ruchu kierownicą!!!
      może powinien gwałtownie skręcić:
      a) w lewo i ew. pójść na czołówkę
      b) w prawo, i huknąć w drzewo albo w przechodnia?

      Patsik, używaj szarych komórek a nie tylko serca, bo pewnego razu
      znajdziesz sie w szpitalu albo w kostnicy!
    • kowalik26 Re: to tylko kot :(((( 29.08.07, 09:42
      Ja kiedyś zrobiłem tak jak Ci się wydaje, ze powinno się zrobić -
      próbowałem psa, który wybiegł na jezdnię ominąć. Obiecałem sobie, że
      nie zrobię tego nigdy więcej!! Tylko szczęściu zawdzięczam, że żyję
      ja i moja rodzina, którą wtedy wiozłem. Trudno, miłość do zwierząt
      miłością ale nie kosztem ludzi. Jeśli mogę zareagować i uniknąć
      kolizji w sposób spokojny i bezpieczny - unikam jej ale jeśli miałby
      to być gwałtowny manewr narażający mnie lub kogokolwiek na ryzyko
      utraty zdrowia lub życia to go nie wykonam i po prostu z żalem w
      sercu zwierzę przejadę. Na szczęście takie sytuacje mimo wielu
      przejechanych kilometrów zdarzają mi się bardzo rzadko.
      Pozdrawiam
      • judyta50 Re: to tylko kot :(((( 29.08.07, 10:51
        Kowalik ma rację. Na początku sierpnia taki wspaniałomyślny kierowca wymijał psa
        i trąbiły o tym wszystkie serwisy. Stracił panowanie nad kierownicą , wpadł na
        chodnik. Efekt: 2 braci w wieku 3 lat zginęło na miejscu, kobieta i mała
        dziewczynka w stanie krytycznym. Tutaj to był TYLKO kot.
        • marek_wawrzyn Re: to tylko kot :(((( 29.08.07, 10:59
          Tak czy inaczej szkoda biednego zwierzaka. Żeby nie okazało się
          zaraz, że wszyscy napadną na założycielkę tematu i zaczmniemy
          pochwalać zabijanie zwierząt.
          • kowalik26 Re: to tylko kot :(((( 29.08.07, 11:38
            ależ nikt do tego nie zmierza!!! Staram się tylko uzmysłowić Autorce
            wątku, że nawet przy duuużej sympati dla zwierząt (choć ja wolę psy
            od kotów ;-))) ) czasami musi zdarzyć się nieuniknione i wtedy
            ludzie są ważniejsi. Skrytykowany przez Nią kierowca postąpił
            prawidłowo!

            pozdrawiam
            • patsik Re: to tylko kot :(((( 29.08.07, 11:56
              ekhem, ekhem...
              to ja tam byłam i widziałam sytuację, więc czemu twierdzicie, że
              postąpił prawidłowo?

              Napisałam, że z przeciwka jechały samochody, napisałam, że kot
              wyskoczył na drogę, nie wszedł krokiem spacerowym....
              Nie chodziło mi o to, że kierowca nie wykonał GWAŁTOWNEGO manewru,
              chodziło mi o to, że nie wykonał ŻADNEGO. Wystarczyłoby delikatne
              hamowanie lub delikatny ruch kierownicą, nikt nie mówi o wjeżdżaniu
              w drzewo czy czołowym zderzaniu się. Po prostu - nie robiąc NIC,
              żeby ominąć zwierzaka, kierowca spowodował moje odczucie, że niejako
              specjalnie w niego wjechał(być może mylne odczucie). Poza tym na
              jego niekorzyść przemawia fakt, że się nie zatrzymał, chociaż musiał
              poczuć(skoro trzymamy się wersji, że nie ZAUWAŻYŁ), że na COŚ
              najechał....
              Wiem, że gwałtowne hamowanie i gwałtowne ruchy kierownicą to zły
              pomysł, ale ja zupełnie nie to miałam na myśli....
              • juki4 Re: to tylko kot :(((( 29.08.07, 13:49
                patsik napisała:

                > Napisałam, że z przeciwka jechały samochody, napisałam, że kot
                > wyskoczył na drogę, nie wszedł krokiem spacerowym....
                > Nie chodziło mi o to, że kierowca nie wykonał GWAŁTOWNEGO manewru,
                > chodziło mi o to, że nie wykonał ŻADNEGO. Wystarczyłoby delikatne
                > hamowanie lub delikatny ruch kierownicą, nikt nie mówi o
                wjeżdżaniu
                > w drzewo czy czołowym zderzaniu się. Po prostu - nie robiąc NIC,
                > żeby ominąć zwierzaka, kierowca spowodował moje odczucie, że
                niejako
                > specjalnie w niego wjechał(być może mylne odczucie). Poza tym na
                > jego niekorzyść przemawia fakt, że się nie zatrzymał

                Mógł jechać z nadmierną prędkością. To może być jego jedyna wina.
                Przy gwałtownym wtargnieciu zwierzaka na jezdnię, opanowany kierowca
                jest w stanie co najwyżej zdjąć nogę z gazu, nie ma mowy o
                skutecznym hamowaniu. Rzecz dzieje się w ułamku sekundy! Szarpnięcie
                kierownicą, nawet minimalne - niewskazane.
                Nie sądzę, żeby przejechał go specjalnie - mógł mu porysować lakier
                lub uszkodzić zderzak. No chyba, że kot mu wbiegł i wtedy
                przypieszył.
                A to, że kierowca sie nie zatrzymał, wg mnie świadczy o tym, że:
                1. ma obojętny stosunek do zwierzaków
                2. uznał, że straty jakie doznał w wyniku zderzenia nie są na tyle
                duże by warto było zatrzymać sie i dokonać oględzin przodu auta.
                Uwierz mi, że gdyby to był wiekszy pies (taki to potrafi zrobić
                demolkę), napewno by to zrobił. O dziwo, zazwyczaj w takiej
                sytuacji, właściciel psa zapada się pod ziemie i nie ma kto zapłacić
                odszkodowania.
                • marta_i_koty Re: to tylko kot :(((( 29.08.07, 14:00
                  juki4 napisał:

                  A to, że kierowca sie nie zatrzymał, wg mnie świadczy o tym, że:
                  > 1. ma obojętny stosunek do zwierzaków
                  > 2. uznał, że straty jakie doznał w wyniku zderzenia nie są na tyle
                  > duże by warto było zatrzymać sie i dokonać oględzin przodu auta.

                  Czyli generalnie wychodzi na jedno: dla niego to TYLKO KOT..
                  Tak czy siak, niezależnie od mojego rażącego braku reakcji podczas świniobicia,
                  dla wielu ludzi w naszym kraju los zwierząt jest czymś, czym na dłuższą metę nie
                  należy zaprzątać sobie głowy..
                  • judyta50 Re: to tylko kot :(((( 29.08.07, 17:18
                    Patsik, rozumiem, że Ty się zatrzymałaś i zabrałaś kota do weterynarza. Czy
                    może zabrałaś denata ze sobą, alby wyprawić mu godny pochówek. Jestem bardzo
                    ciekawa jak się sprawa zakończyła.

                    Pozdrawiam. J.
                    • marta_i_koty Re: to tylko kot :(((( 29.08.07, 18:28
                      judyta50 napisała:

                      > Patsik, rozumiem, że Ty się zatrzymałaś i zabrałaś kota do weterynarza. Czy
                      > może zabrałaś denata ze sobą, alby wyprawić mu godny pochówek.

                      Naprawdę dziwi cię, że ktoś mógł sie przejąć widokiem rozjeżdżanego zwierzęcia?
                      No to bardzo serdecznie gratuluję wrażliwości...
                      • judyta50 Re: to tylko kot :(((( 29.08.07, 19:41
                        Nie dziwi, ani trochę. Ciekawi mnie tylko jak zachowała się osoba, która tak
                        potępia zachowanie kierowcy. Nie ma tu ani krzty ironii.
                        • kolejarek Re: to tylko kot :(((( 29.08.07, 20:01
                          powinien być pogrzeb? kościelny?
                          A swoją drogą prawdziwą obłudą jest troska o zwierzęta i wcinanie schabowego,
                          noszenie pięknych skórzanych torebek(oczywiście z krokodyla), bucików w
                          mięciutkiej cielęcej skórki;
                          • kostka-rubika Re: powinien być pogrzeb? kościelny? 29.08.07, 22:55
                            skąd ten sarkazm w tak młodym wieku?

                            jakiś czas temu w Świdrze samochód potrącił młodą suczkę
                            kolejni kierowcy jadący za tym autem nawet nie zwolnili,
                            tylko jechali jakby nigdy nic
                            chociaż zwierzę leżało na ulicy
                            serce pękało
                            dziś psinka podrosła, ma się dobrze
                            i jest najukochańszym psem w rodzinie

                            rozumiem więc co masz na myśli rozpoczynając ten wątek
                            a to, że przy okazji zostałaś posądzona o brak szarych komórek i dewotyzm to już
                            inna sprawa-w ogóle się tym nie przejmuj
                            cudowne rady w typie "zadzwoń na policję"
                            też chyba można puścić mimo uszu
                            kiedyś dzwoniłam w sprawie sąsiada maltretującego swoją żonę
                            w odpowiedzi usłyszałam, że jest sobota i dyżurny nie ma aktualnie
                            kogo przysłać, najlepiej żebym wzięła więc swoją rodzinę i sama udała się na
                            interwencję (do furiata w białej gorączce :-))
                            -choć myślę, że interwencja w sprawie kota to mniej kłopotliwa sprawa
                            ale nie wiem czy to rozwiązuje sprawę,
                            bo chodzi chyba o to, że ludzie nie mają serca
                            i traktują zwierzęta bez szacunku, jak rzeczy.
                            Chyba niewiele kosztuje zatrzymanie samochodu,
                            bo przecież kocur mógł jeszcze żyć.
                            Wypadków nie da się uniknąć, ale gdy potrąci się człowieka
                            to nie udzielenie pomocy i ucieczka z miejsca zdarzenia
                            jest karalne, a przecież zwierzęta też odczuwają ból,
                            można chyba ostatecznie poświęcić te parę minut,
                            zatrzymać auto, sprawdzić co ze zwierzęciem, ewentualnie
                            zabrać do weterynarza...





                            • judyta50 Re: to tylko kot :(((( 30.08.07, 14:47
                              Jak widać, autorka wątku, mimo iż obecna na forum, nie odpowiedziała na pytanie
                              o los kota, a konkretnie w jaki sposób się nim zajęła. Kostka, miłośniczka
                              zwierząt zachowała się zgodnie ze swoimi przekonaniami i sumieniem. Patsik,
                              również miłośniczka zwierząt, milczy. Komentarz zbędny?
                              • marta_i_koty Re: to tylko kot :(((( 30.08.07, 20:15
                                judyta50 napisała:

                                > Jak widać, autorka wątku, mimo iż obecna na forum, nie odpowiedziała na pytanie
                                > o los kota, a konkretnie w jaki sposób się nim zajęła. Kostka, miłośniczka
                                > zwierząt zachowała się zgodnie ze swoimi przekonaniami i sumieniem. Patsik,
                                > również miłośniczka zwierząt, milczy. Komentarz zbędny?

                                Czy ja dobrze rozumiem: wymagasz, aby Patsik złozyła zeznanie dotyczącego jej
                                postępowania w związku ze śmiercią kota i może jeszcze została przez ciebie
                                oceniona?
                                A ty niby kim jesteś, ze Patsik ma sie przed tobą tłumaczyć?
                                • patsik Re: to tylko kot :(((( 30.08.07, 22:52
                                  Na szczęście nie byłam ani właścicielką kota, ani sprawcą wypadku.
                                  Kot nie miał szans na przezycie - to nie było potrącenie, tylko
                                  przejechanie po nim kołem, więc nie miałam się po co zatrzymywać.
                                  Tyle tłumaczenia.
                                  A o 14.45 nie byłam na forum, bo miałam dziś dużo pracy.
                                  • juki4 Re: to tylko kot :(((( 31.08.07, 09:23
                                    Wcześniej napisałaś:
                                    "Ale gdybym to ja przejechała zwierzę (kota, psa, wiewiórkę, jeża -
                                    jakiekolwiek!), z całą pewnością bym się zatrzymała."
                                    "Poza tym na jego niekorzyść przemawia fakt, że się nie zatrzymał"
                                    I później:
                                    "Na szczęście nie byłam ani właścicielką kota, ani sprawcą wypadku.
                                    Kot nie miał szans na przezycie - to nie było potrącenie, tylko
                                    przejechanie po nim kołem, więc nie miałam się po co zatrzymywać.
                                    Tyle tłumaczenia."

                                    Nie no, to już jest żałosne! Sorry, ale jak dla mnie, nie różnisz
                                    sie NICZYM od tamtego kierowcy. Piszesz o tym, jakie to smutne
                                    wrażenie wywarł na Tobie los kota, ale postąpiłas DOKŁADNIE TAK SAMO
                                    JAK TAMTEN KIEROWCA. I jeszcze próbujesz sie głupawo
                                    usprawiedliwiać...
                                    Moralność Kalego!!!!!
                                    Żenada do kwadratu!!!!!!!!!!!!!!!!
                                    • patsik Re: to tylko kot :(((( 31.08.07, 12:14
                                      juki...na szczęście nie jesteś dla mnie autorytetem
                                      kot nie przeżył wypadku, widziałam, bo jechałam z przeciwka
                                      kierowca, który go przejechał nie mógł tego widzieć
                                      • juki4 Re: to tylko kot :(((( 31.08.07, 15:01
                                        Zdarzyło mi sie kiedyś wyciagać człowieka z samochodu. Człowieka,
                                        który zasnął przed zakrętem i pojechał prosto w drzewo. Był
                                        przytomny, blady jak papier i cały się trząsł. W samochodzie
                                        zaklinowały się wszystkie drzwi. Trzeba je było wyrywać gołymi
                                        rękami, bo spod maski wydobywało się coś na kształt dymu i samochód
                                        w każdej chwili mógł się zapalić. Od uderzenia ciałem kierowcy,
                                        kierownica wywineła się w stronę szyby. Zatrzymałem się ja i jeszcze
                                        jedna osoba. Kilka samochodów przejechało nieco zwalniając. Nie
                                        uciekłem, pomogłem, choć długo potem miałem przed oczami ten okropny
                                        widok.
                                        ************************************
                                        Patsik, ja rozumiem, że jest to dla Ciebie traumatyczne wspomnienie.
                                        Ale nie rozumiem, dlaczego zarzucasz kierowcy, że się nie zatrzymał,
                                        skoro jak twierdzisz nie mógł tego widzieć, a Ty widziałaś i nie
                                        zareagowałaś??? Nie zatrzymałaś się i nie sprawdziłaś, czy
                                        faktycznie kot został zabity, czy tylko poturbowany i potrzebuje
                                        pomocy. Bez zatrzymania się nie byłabyś w stanie tego stwierdzić.
                                        Bardziej przejęłaś się tym, że doświadczyłaś nieprzyjemnego uczucia,
                                        niż losem kota.
                                        A podobno jesteś zadeklarowaną miłośniczką zwierząt...
                                        • lamelka007 Re: to tylko kot :(((( 31.08.07, 15:08
                                          do czego miala się zatrzymywać? do rozjechanego kota, który w
                                          postaci krwistego placka spoczywał na jezdni....
                                          przepraszam za tak dokłady opis.....
                                          skoro napisał że kot nie żył to znaczy że nie żył, a wiercenie tego
                                          tematu robi się niesmaczne!
                                          koniec kropka!
                                          • marek_wawrzyn Re: to tylko kot :(((( 31.08.07, 22:40
                                            Szkoda kota, szkoda życia jakiegokolwiek, szkoda że ludzie są
                                            obojętni wobec zwierząt, wobec życia. Ale człowiek dokonał wyboru,
                                            być może właściwego, być może mógł postąpić inaczej i zaryzykować
                                            swoje życie lub zdrowie. W końcu życie=życie.
                                            Mógł się zatrzymać i sprawdzić... napady na autorkę tematu są
                                            nieuzasadnione, przynajmniej te emocjonalne. Kobieto, tak czasami
                                            jest. Giną ludzie, giną zwierzęta, życie się kończy, inni żyją
                                            dalej. Nie ma tu miejsca na katolickie rozważania o ciągłości zycia
                                            ludzi czy kotów. Po prostu przypadek.
                                            Czasami staramy się zastanawiać nad sensem życia i śmierci. To ma
                                            sens w przypadku hycla czy rzeźnika, ale nie w tym PRZYPADKU. Przy
                                            okazji - proszę nie oskarżać autorki, chyba dobrze, że ktoś
                                            interesuje się losem zwierząt? Ja się interesuję i uważam, ze to
                                            dobrze. Pzdr.
    • szadoka Re: to tylko kot :(((( 31.08.07, 15:27
      Ludzie, przeciez w tym wszystkim nie chodzi o tego konkretnego kota, tylko o to
      ,jak niewiele znaczy zycie zwierzat dla niektorych. Czasem naprawde wystaczy
      lekko przyhamowac. Kiedys bylam swiadkiem jak kierowca przepuscil rodzine jezy.
      Innym razem jak kierowca celowo gonil po jezdni zajaca.
      Z drugiej strony nie rozumiem jak mozna pozwolic zeby pies biegal luzem ( kota
      raczej trudno powstrzymac, jedynym sposobem jest na glucho zamknac w domu).
      Czesto widze latajace bez opieki zwykle burki i calkiem rasowe i conajmniej raz
      w tygodniu, ze zginal taki czy inny pies.
      • patsik Re: to tylko kot :(((( 31.08.07, 17:11
        lamelka, dzięki....
        bo już myślałam, że wyrażam sięnie po polsku i nie można mnie
        zrozumieć......

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka