Dodaj do ulubionych

Proszę o RADY (bo wariuję..)

IP: 212.180.168.* 01.06.10, 07:36
Witam,
mam 31 lat,dwie małe córki i prawo jazdy jest mi baardzoo
potrzebne.Uczę się jezdzic od listopada 2009,najpierw 2 miesiące z
koszmarnym instruktorem,który na mnie wreszczał,resztę z
b.fajnym,któremu dużo czasu zajelo samo odstresowanie mnie po tamtym.
Problem w tym,ze jak jezdze z instruktorem,jest OK,on twierdzi,ze
nie ma juz co poprawiac.Na egzaminie za to pojawia sie u mnie
potworny stres,do tego stopnia,ze trzesa mi sie nogi,wali
serce,szumi w uszach i skupiam sie na tym by sie nie rozplakac,a nie
na jezdzie.W rezultacie 3 pierwsze egzaminy w ogole z placu nie
wyjechalam,wczoraj wyjechalam pierwszy raz i poleglam przy pierwszym
zadaniu za placem(W-wa,Radarowa)-parkowaniu prostopadlym(ktore z
instruktorem zawsze wychodzi).Teraz jade na wakacje,bede zdawac
jeszcze za 3 tyg,a potem juz we wrzesniu(2-gi raz bede musiala
zdawac teorie).Juz wiele razy myslalam,zeby odpuscic,ale chociazby
to,ze mlodsza corke przyjeto do przedszkola gdzie nie ma dojazdu
autobusem i auto przydaloby mi sie codziennie,dopinguje mnie do
walki.Probowalam jazd z innym instruktorem z tej szkoly,ale caly
czas mialam wrazenie,ze sie ze mnie wysmiewa i szlo
srednio.Powiedzcie czy macie jakas rade na takie nerwy?Ja siedze i
placze i juz nie wiem co zrobic.Z gory dzieki za jakakolwiek pomoc.
Obserwuj wątek
    • Gość: za 1 razem Re: Proszę o RADY (bo wariuję..) IP: *.acn.waw.pl 01.06.10, 08:37
      Jesteś absolutnie klinicznym przypadkiem takiej kobitki, co umie jeździć ale nie
      umie. To znaczy dobrze jeździ z instruktorem ale już na egzaminie głupieje.
      DOKŁADNIE TE SAME objawy opisują tutaj inne sieroty. Trzęsienie nóg na pedałach,
      łomotanie serca i płacz. Niech zgadnę, że przez egzaminem praktycznym latałaś co
      chwilę do kibla i skulona dygotałaś na krześle w ośrodku. Tak, ten widok
      pamiętam ze swojego egzaminu, już sporo temu. Więc nie szukaj tutaj porady,
      tylko weź się za siebie samą, bo problem masz sama ze sobą a nie z samochodem
      czy egzaminatorem. Albo weźmiesz się w garść i zdasz ten egzamin bez beczenia i
      dygotania albo już dziś przyzwyczaj się do świadomości zasuwania z córusią do
      przedszkola piechotą. Swoją drogą, to ja bym nie wziął sobie za żonę kobity,
      która nie potrafi nawet zdać prawa jazdy, bo ją stres na łopatki rozkłada.
      Trzęsące się nogi, walenie serca, płacz, szum w uszach. I wy, kobiety, dziwicie
      się jeszcze, dlaczego tak was mało biorą na kierownicze stanowiska i płacą za
      niskie pensje. Bo właśnie takie jesteście - wątłe i tchórzliwe. Padacie jak
      muchy ale nie z przepracowania a ze strachu na egzaminie. Takie właśnie jesteście!
      • Gość: margaret Re: Proszę o RADY (bo wariuję..) IP: 212.180.168.* 01.06.10, 09:02
        Dzieki za mile slowa,przy ostanim zapisywaniu sie trzech facetow zapisywalo sie
        na 6-ty raz tj ja,ale moze mieli inny powod niz nerwy:)
        • Gość: margaret Re: Proszę o RADY (bo wariuję..) IP: 212.180.168.* 01.06.10, 09:03
          tzn na 5-ty,bo jest rubryka tez na teoretyczny,a wiec po 4-tej teorii trzeba na
          nowo wypelniac druki itd,stad wiem,ze oni (ci Wspaniali Mezczyzni)tez nie zdali
          juz 4 razy
          • Gość: margaret Re: Proszę o RADY (bo wariuję..) IP: 212.180.168.* 01.06.10, 09:04
            4-tej praktyce mialo byc

        • Gość: mumin2500 Re: Proszę o RADY (bo wariuję..) IP: 109.207.54.* 03.06.10, 02:58
          Jest mi przykro że tak myślisz. te osoby nie zdały dlatego że nie są nauczone
          samodzielniejeźdźić autkiem.
          Jestem instruktorem od 5 lat ale jak mówię mojemu kursantowi że nadaje śie na
          egzamin to się nadaje idzie i zdaje, proszę Pamiętać że dlatego po 3 egzaminach
          nie zdanych jest obowiaskowe doszkolenie 5 godzinne oczywiście z jazdy, nikt nie
          jest nie omylny osoba która wyjeździ 30 godz. podstawowych chodźby niewiadomo
          jak dobrze jeżdżiła to na początku nie da sobie rady w nawet 80% poruszać się w
          miare samodzielnie autem zawsze czegoś brakuje, to kierunku , to biebu
          odpowiednio dobranego do obrotów silnika i prędkości auta, a znaki to inna bajka
          z mojego doświadczenia wynika mimo szczerych starań moi kursanci widzą tak okolo
          60% znaków a gdzie reszta w mieście jest ich asz tyle że to dopiero jest koszmar
          Życze powodzenia podczas jazdy autkiem egzamin to Pikuś w poruwnaniu z jazdą z
          prawkiem przez pierwsze 50 tyś. kilometrów. !!!!!
          przepraszam za ortografię ale się trochę śpieszyłem :-)
          • Gość: mumin2500 Re: Proszę o RADY (bo wariuję..) IP: 109.207.54.* 03.06.10, 03:07
            Najlepiej by było aby rady na takie tematy słuchać od swojego instruktora jeśli
            jest dobry w to co zrobi to zawsze coś poradzi jeśli nic nie podpowie to
            RADZĘ ZMIENIĆ
            .
            Ja uczę od 5 lat i zawsze znajduje jakieś rozwiązanie lub pomoc.
            Wiadomo jesteśmy tylko ludźmi i popełniamy jakieś błędy ale się staramy :-)
      • Gość: margaret Re: Proszę o RADY (bo wariuję..) IP: 212.180.168.* 01.06.10, 09:05
        Posty sie kasuja..same(?)
        mialo byc,ze wczoraj przy mnie na 5 ty egzamin zapisywalo sie 3 mezczyzn,ale
        moze oni nie zdali 4 razy nie z nerwow:)
        dzieki za milutkie slowa
      • Gość: qwerty a ty kim jestes? zwykłym kierowczyną IP: 94.75.81.* 08.06.10, 20:24
        na służbie u kogoś.. i co ?
        myslisz ze odniosłeś sukces? bo zdałeś prawko i zostałes czyimś podnóżkiem?
        rady swoje zachowaj dla siebie.. nie jestes dla nigo autorytetem..
      • Gość: Andy Do idioty IP: *.lublin.mm.pl 13.06.10, 17:15
        A ten jak zwykle... Człowieku, w skrócvie ci powiem, choć i tak bez
        wątpienia nie zrozumiesz, bo mówiono ci już wile razy: DEBIL i
        NADĘTY BUFON jesteś!
        • Gość: Andy Re: Do idioty IP: *.lublin.mm.pl 13.06.10, 17:18
          Było skierowane do "za pierwszym"
    • elfkabezhaltera Problem leży w głowie 01.06.10, 09:54
      Jeśli umiesz jeździć, a zżerają cię nerwy, to faktycznie zajmij się głową.

      Podobno pomaga baton z orzechami.

      Jeśli masz wrażenie, że instruktor się wyśmiewa, weź innego. Jeśli twoje
      wrażenie się nie zmieni, wówczas zastanów się nad tym, jak jeździsz.

      Jak się zachowujesz i jak się ubierzesz nie zrobi żadnego wrażenia na
      samochodzie. Na egzaminatorze też za specjalnie nie. Masz poprawnie pojechać i
      tyle - odrzuć wszelkie myśli o "jak ja wyglądam?!?" oraz "co on sobie
      pomyśli!?!" - jeśli pojedziesz poprawnie, wówczas zdasz. Jesteś tylko ty i samochód.

      A co do znikających postów - czasami serwer ma czkawkę i nowe posty raz
      pokazuje, a raz nie. Po jakimś czasie się uspakaja.
    • Gość: miss margo Re: Proszę o RADY (bo wariuję..) IP: *.uni.opole.pl 01.06.10, 10:53

      Najważniejsze byś czuła się pewnie za kółkiem. dokup jeszcze parę godzin, tak
      być wiedziała i czuła, że umiesz jeździć, że należy Ci się prawo jazdy a na
      egzamin idziesz jak na formalność. Od stresu uciec bardzo trudno, nie przejmuj
      sie komentarzem pana "Za 1 razem" bo wywnioskować można z niego, że jego
      znajomość psychiki ludzkiej jest mierna. Ja za pierwszym i drugim razem czułam,
      że jeżdże kiepsko i sama sobie bym wtedy prawka nie dała, ale potem dokupiłam
      sporo godzin i idąc na trzeci egzamin (na którym oczywiście też się stresowałam)
      wiedziałam, że jeżdżę dobrze i zasługuję na PJ- i oczywiście zdałam:)
      Najważniejsze zatem byś wyrobiła w sobie silne przekonanie że umiesz jeździć,
      nawet kosztem dokupienia dodatkowych godzin,
      pozdrawiam i życzę powodzenia:)
      • Gość: wasz egzaminator samodzielność IP: 212.191.200.* 01.06.10, 11:09
        takie zachowania to na ogół wina instruktorów. Całkowicie nie uczą
        samodzielnych zachowań. Potem pierwsze polecenie egzaminatora i
        adept głupieje. Brak mu wskazówek jak to wykonać.
        • Gość: kasia Re: samodzielność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.10, 11:52
          To racja. Uważam, że miałam super instruktora, wiele razy mówił, że
          mam sama myśleć i po wykonaniu zadań dopiero komentował czy bylo ok
          czy też na przyszłość coś poprawić.
          Jak jeździłam z nim często dzwonili do niego jego kursanci pochwalić
          się, że właśnie zdali. Wszyscy za 1-2 razem. To chyba coś świadczy. I
          miał zasadę "nie pochwalać" - było bardzo dobrze - mówi "może być,
          ale zawsze można jeszcze lepiej". Człowiek nie osiadał na laurach
          tylko ciągle chciał być lepszym.

          Wiele zależy od Ciebie, ale też wiele zależy od instruktora.

          Rada dla Ciebie: coś uspokajającego przed egzaminem - może zacznij
          ćwiczyć jakąś jogę?
          • Gość: margaret Re: samodzielność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.10, 12:54
            Dzieki Wszystkim za dotychczasowe odpowiedzi:)
          • Gość: Tak bywa Jeśli trzeci egzaminator nazwie cię osłem... IP: *.adsl.inetia.pl 09.06.10, 15:11
            > Jak jeździłam z nim często dzwonili do niego jego kursanci pochwalić
            > się, że właśnie zdali. Wszyscy za 1-2 razem. To chyba coś świadczy.

            Jeśli jeden egzaminator/instruktor mów Ci, że jesteś osłem - puść to mimo uszu.
            Jeśli powie Ci to drugi egzaminator/instruktor - trochę się zastanów.
            Jeśli trzeci egzaminator/instruktor nazwie cię osłem - idź do weterynarza.
        • Gość: smutna i zła Re: samodzielność IP: *.merinet.pl 01.06.10, 16:15
          Zgadzam się z tobą egzaminatorze.
          Pozdrawiam.

    • mika_p Re: Proszę o RADY (bo wariuję..) 01.06.10, 23:27

      Pojeździj z tym człowiekiem, z którym źle się czujesz, powtarzalność sytuacji
      minimalizuje stres. Zwłaszcza, jesli to stres na tle "patrzy mi na ręce i
      ocenia, a nastawienie ma negatywne".

      Mnie jeszcze bardzo dobrze zrobiło potworne zmęczenie, pisałam już o tym kilka
      razy: rano pobudka znienacka, bo dziecko zamiast do przedszkola z tatusiem, to
      ze mną do lekarza, potem dwugodzinna jazda w padającym śniegu, na koniec
      automat z batonikami mnie okradł i jak wsiadłam do samochodu, to miałam
      serdecznie dość wszystkiego, było mi wszystko jedno, płacenie za kolejny egzamin
      miałam i tak w planie dnia, więc marzyłam tylko o tym, żeby już stanąc pod
      okienkiem kasowym i zaraz wracać do domu. A tu dupa ;) jechałam, jechałam,
      jechałam, a egzaminator nic, tylko kolejne polecenia wydawał, zamaist się
      czepnąć, przesadzić i przywieźć do WORD.

      Jeszcze inna sprawa, że trafił mi się jeden z najsympatyczniejszych w całym
      WORDzie, po prostu czułam, ze on nie czyha na każdy mój błąd, tylko mamy zadanie
      do wykonania i tyle. Jeździłam 4 razy po mieście i jestem pewna, że osobowość
      egzaminatora robi różnicę.
    • elfkabezhaltera Pytanie pomocnicze 02.06.10, 08:45
      Czy masz już samochód, czy też kupisz dopiero po zdaniu?
      • Gość: margaret Re: Pytanie pomocnicze IP: 212.180.168.* 02.06.10, 14:42
        Mamy,ale maz zabiera codziennie do pracy do 19,wiec kupilabym drugi-
        uzywany.
        • elfkabezhaltera Re: Pytanie pomocnicze 02.06.10, 19:11
          Gość portalu: margaret napisał(a):

          > Mamy,ale maz zabiera codziennie do pracy do 19,wiec kupilabym drugi-
          > uzywany.
          Możesz ułatwić sobie życie. Możesz wziąć kilka godzin jazd samochodem z
          automatyczną skrzynią biegów. A następnie zdać na tym samochodzie egamin
          państwowy. Ponieważ WORD takiego samochodu nie ma, egzaminowany(a) podstawia
          taki wóz - czyli wypozycza od OSK.
          Zalety - łuk robisz operując wyłącznie hamulcem górka to formalność, w czasie
          jazdy skupiasz sie na jeździe, nie zmieniasz biegów.
          Wady - możesz jeździć wyłącznie automatem.
          Ja tak zrobiłem i jestem zadowolony.
    • to_bebe Re: Proszę o RADY (bo wariuję..) 02.06.10, 14:32
      Ależ proszę bardzo, moje prywatne sposoby:
      1. Każdy ma jakieś hobby: Ty np. masz ochotę zdawać sobie egzamin na prawko i
      nic nikomu do tego ile razy. Pomyśl, że jak zdasz to skończą się
      jazdy,instruktorzy, rozmowy w poczekalni, cała niezobowiązująca Cię do niczego
      przygoda, a zacznie się na poważnie jazda i to jeszcze z dziećmi (to dopiero stres).

      2. Pomyśl,że egzaminator to fajny gość. Nie zakładaj, że trafiłaś na gbura,
      który uwielbia pokazywać swoją wyższość. On świeżaków ma na co dzień, nawet nie
      zwróci uwagi na Twoją nieporadność.

      3. Nie czytaj tego forum (hehe). Udowodniono, że człowiek któremu się wmawia
      gorsze umiejętności, w istocie zaczyna osiągać gorsze wyniki. Jeśli czytasz, że
      kobiety nie mają predyspozycji i inne tego typu bzdury pt. "baba za kółkiem", to
      wzrasta tylko Twój stres.

      4. Pomyśl, że egzamin to bzdura, poniekąd loteria, przejażdżka. Stres to jest
      jak dziecko zachoruje i w szpitalu nie wiedzą co mu jest. Spójrz na to z
      szerszej perspektywy, egzamin to nie kwestia życia i śmierci, co najwyżej paru
      stów i kilku miesięcy (pomyśl o tym wsiadając do elki egzaminacyjnej).

      5. W poczekalni nie nakręcaj się ("o rany! jak się włącza przeciwmgielne","o
      rany, dzisiaj uwalili na placu wszystkich"itp.)
      Rozejrzyj się, policz ludzi, poobserwuj jak oni się stresują, sposób chodzenia
      egzaminatorów, jak gdybyś miała każdego opisać. Zwróć uwagę na pogodę, otoczenie
      budynku, wygląd poczekalni, jak byś chciała ze szczegółami zdać córkom zabawną
      relację.

      Serce pewnie i tak będzie Ci waliło jak szalone, ale nie przejmuj się,oddychaj
      głęboko, przynajmniej będziesz lepiej dotleniona :)
      Powodzenia.
      • Gość: margaret Re: Proszę o RADY (bo wariuję..) IP: 212.180.168.* 02.06.10, 14:47
        DZIEKI:)
        Bede probowac zastosowac to,masz racje,ze stres to dziecko w
        szpitalu,mialam tam starsza corke 2 razy,nawet w sytuacji zagrozenia
        zycia,wiec wiem co to stres:(
        Tutaj chodzi o to,ze chce wreszcie(!)stac sie niezalezna wlasnie od
        proszenia np mojego taty(ktory tez nie zawsze moze),zeby odebral
        dziecko,pojechal z nami wlasnie do lekarza itd.
        Poza tym,moze podswiadomie boje sie,jak potem bede jezdzila-swiezy
        kierowca z 2ka glosnych dzieci z tylu.Ogolnie,trudne jest dla mnie
        to pr.jazdy,dlatego tyle lat zwlekalam z zapisaniem sie na kurs.
        Ale na obecny moment nie poddam sie:)
        • luna333 Re: Proszę o RADY (bo wariuję..) 02.06.10, 19:23
          Znam ten mechanizm :) Muszę mieć prawko, bo dziecko do przedszkola nie ma jak zawieźć, bo wykończyć się można od dygania kilka kilometrów, kilka razy dziennie na piechotę. Im większa potrzeba szybkiego zdania, tym gorsze efekty :) Wyluzuj, co ma być to będzie :) Polecam aspargin (magnez + potas = jeśli piersią nie karmisz) brać przez kilka tyg przed egzaminem :)
          Ja również swoje przeszłam a prawko było mi niezbędne właśnie ze względu na dziecko :) Jako że dla dziecka zrobi się wszystko ;) To i prawko się zrobi. Nie odpuszczaj! Ps, tylko nie pitol, że stara jesteś, ja prawko zrobiłam w wieku 33 lat, bo właśnie wtedy odczułam taką konieczność. Zdałam ale miałam pewność, potwierdzoną opiniami wielu instruktorów, że dobrze jeżdzę. No i jeżdżę od prawie roku z dzieckiem i jest ok :) To właśnie byla moja metoda na egzaminatora, brałam jazdy doszkalające z różnymi instruktorami aby się obyć z faktem, że jadę z kimśtam, kto patrzy mi na ręce. Każdy instruktor był dla mnie nowym gościem, więc i na egzaminie już nie sprawiło mi stresu. Uświadomiłam sobie, że ja jadę i mam w D co on o tym myśli. Tak bym pojechała, jadąc z dzieckiem. Choć przyznam, że normalnie jeżdżę dynamicznie i szybko, więc za to by mnie na egzaminie 100 razy oblali :) Na egzaminie byłam prawidłowa aż do nudności ;)
          Dasz radę, zdasz w swoim czasie, nie spiesz się i nie myśl o tym , co to będzie, jeśli znowu ob,lejesz - skup się na tym, że to ty jesteś kierowcą i sama podejmujesz decyzje. Tak będzie gdy zdasz i wsadzisz dzieci do auta. Sama, samiuteńka, odpowiedzialna za tych, których najbardziej kochasz i za ich matkę ;))
          • Gość: margaret Re: Proszę o RADY (bo wariuję..) IP: 212.180.168.* 02.06.10, 20:17
            Dzieki za dalsze rady,moze rzeczywiscie wezme lekcje z roznymi
            instruktorami,a co do jazdy dynamicznej,to moja jest raczej
            babciowato ostrożna.W kazdym razie dziekuje Wszystkim za
            odpowiedzi,pomagaja:)
            • staszek585 Re: Proszę o RADY (bo wariuję..) 02.06.10, 22:00
              Tak miło się czyta co piszecie, to_bebe i luna 333 :-)
              To już nic nie dodam. Powodzenia Margaret :-0
            • Gość: 2 rady 2 rady IP: *.adsl.inetia.pl 09.06.10, 15:40
              > Dzieki za dalsze rady,moze rzeczywiscie wezme lekcje z roznymi
              > instruktorami,a co do jazdy dynamicznej,to moja jest raczej
              > babciowato ostrożna.

              Dwie rady.

              Pierwsza
              Nie trać pieniędzy na kolejne egzaminy.
              To nie zdrapka: uda się lub nie uda?
              Znajdź tak zwaną kiepską szkołę, czyli tanią.
              Weź ze 20 dodatkowch jazd lub więcej.
              Szkoda pieniędzy na szlifowanie niuansów jazdy, które wytłumaczyłby znakomity instruktor.
              Ty po prostu nie panujesz nad samochodem i nie potrafisz jeździć.
              Zaradzisz temu tylko w jeden sposób: DUŻO jeżdżąc.
              Potraktuj naukę jazdy jak naukę gry na instrumencie.
              Już wiesz o co chodzi?
              Nie potrzebujesz super nauczyciela, ale na początek mnóstwo praktyki.
              Tu na forum będą naganiali na tzw. dobre szkoły. Dobre i drogie.
              Znajdź tanią, ale wykup dużo godzin.
              Summa summarum wyjdzie cię to taniej. :-)

              Druga
              Z instruktorem u boku jeździj zdecydowanie bardziej zdecydowanie i szybko.
              Na egzaminie jeżdżąc już spokojnie wszystko wyda ci się prostsze i wielokrotnie przerobione w trudniejszych warunkach.
              Jeżdżąc "babciowato" z instruktorem przekreślasz szanse zdania egzaminu samodzielnie w normalnym ruchu.
              W stresie wszystko dookoła wyda ci się za szybkie, miany będą gwałtowne i popełnisz błędy.

              Jadąc z instruktorem 30 na godzinę i zastanawiając się trzy razy nad każdym manewrem nie nauczysz się jeździć w ruchu miejskim.
              Na egzaminie zagubisz się wśród pędzących aut i szybciutko wymusisz pierwszeństwo.
              Co najśmieszniejsze, to nie będzie wymuszenie w rozumieniu kierowców dookoła, bo tak się po prostu jeździ w mieście.
              Ale egzaminator cię przesadzi bo ma taki obowiązek i kilka kamer w samochodzie.
        • mika_p Re: Proszę o RADY (bo wariuję..) 02.06.10, 23:12
          Jak pierwszy raz jechałam z dziećmi (a moje są duże, miały prawie 12 i 5 lat),
          kazałam zamknąć buzie, nie kłócić się i zapowiedziałam, ze spokój ma być. Cisza
          była prawie do połowy trasy od babci do domu (poza subtelną krytyką, że tatus to
          wyjeżdża z parkingu tak sprawnie i szybko, a nie powolutku jak mamusia - ale
          przypomniałam, że spokój ma być), potem dzieci okrzepły i włączył im się tryb
          konwersacyjny. taki normalny, "Mamo, a wiesz, że..." - znaczy, nie robiłam nic
          takiego, co by je stresowało.

          Mimo, że mąż odgrażał się, że przez kilka miesięcy mogę wozić siebie, jego,
          własną matkę, a dzieci nie, wystarczyły trzy tygodnie od odebrania prawa jazdy,
          żeby mi zaufał.

          Głośne dzieci się ucisza albo ignoruje, moje już przywykły do tego, że mama je
          wozi i się żrą. Ale, jak wspomniałam, są duzi, więc jak nie reagują na "spokój
          ma być tam z tyłu", to ich ignoruję. Na razie działa jeszcze "Cicho, tu jest
          trudno, później porozmawiamy".

    • Gość: mumin2500 Re: Proszę o RADY (bo wariuję..) IP: 109.207.54.* 03.06.10, 02:38
      Prawda jest taka że nie czujesz się komfortowo za kierownica bo tak naprawdę nie
      zostałeś nauczony poruszać się samochodem.
      Ja uczę już od dawna i wiem że jak nie ma się komfortu panowania nad pojazdem to
      przy egzaminie państwowym jest właśnie taki stres, wiesz może i instruktor do
      którego trafiłeś na samym początku wywołał u ciebie jakąś blokadę psychiczną i
      nie możesz się wyluzować na egzaminie. Niestety nie tylko ty masz takie problemy
      rozwiązanie ich to tylko i wyłącznie jazda z pełną świadomością i kontrolą
      panowania nad pojazdem. wiem że to nie jest łatwe ale inaczej się nie da.
      Życzę spokoju i rozwagi za kierownicą.

      Najtrudniejsza będzie pierwsza samotna jazda autem nikt wtedy nie pomoże i cała
      odpowiedzialność spoczywa na kierowcy a co się dzieje jak jeszcze wieziemy małe
      dzieci w aucie i ktoś jedzie na tzw. czołówke ???????????? To dopiero problem
      wariatów nie brakuje a drogi to jóż nawet nie wspominam tragedia .
      • Gość: opelkaa Re: Proszę o RADY (bo wariuję..) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.10, 19:01
        Masz rację Mumin, pierwsze godziny samodzielnej jazdy są gorsze od egzaminu.
        Choć stres jest na każdym egzaminie, trzeba go opanować. Później to dopiero
        jazda. Nikt nic nie podpowie trzeba decydować samemu. Najlepiej jeździć od razu
        bo potem będzie coraz gorzej. Później jazda to już sama przyjemność.
        Ale praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka. I nie martw się jak znajdzie się
        taki "za pierwszym razem", który Cię otrąbi, taka juz ich kultura.
        Trzymaj się i nie poddawaj
        pozdrawiam
    • Gość: instruktor-ka Re: Proszę o RADY (bo wariuję..) IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.06.10, 18:43
      Tak to jeden z największych stresów w życiu, tak wszystkim trząsa sie nogi i ogólnie głupieją. Myślę,że z własnego doświadczenia najważniejsze jest to żebyś nie wymyślała Sobie dlaczego musisz zdać i że musisz, co się zmieni jak nie zdasz? dzień i Twoje życie będzie takie samo:) nie stracisz super ekstra atrakcyjnej pracy czy coś w tym stylu tak? Kasa? Ważne ale ona nie powinna spinać:( im bardziej spina tym więcej jej wydajesz:(. Pomyśl jak bardzo lubisz jeździć jak badzo sprawia ci to przyjemność. Nie jesteś słaba bo Twój instruktor by Ci to powiedział:) Nie Jesteś sierotą tylko młodym kierowcą który musi jeszcze duuużo sie uczyć:) a na egzaminie myśl o swoim instruktorze co Ci mówił i pokazywał na skrzyzowaniach i jak nie wierzysz w Siebie wierz w Nigo. Zdasz. Napewno:)A co najważniejsze Ty lubisz jezdzić!!!!! pokaż to:)
    • fairycharlotte Re: Proszę o RADY (bo wariuję..) 09.06.10, 20:42
      Ja tez mialam podobne problemy. Przed zdanym (4) egzaminem pomogła mi ulubiona
      muzyka. Zamiast dygotac w autobusie i 3 tramwajach w drodze na Odlewnicza,
      ładowałam się pozytywnie z mp3 na uszach. I wiem, że to mi pomogło. Jeszcze
      mozna zażyc ziołowy persen, ale czy to pomaga - nie wiem.

      A muzyka, ktora mi pomogla zdac, to zespół White Lies, zwlaszcza 2 utwory: To
      Lose my Life i Death :D

    • Gość: instruktor Re: Proszę o RADY (bo wariuję..) IP: *.quest-net.pl 17.06.10, 17:06
      może spróbuj pomóc sobie jakimś delikatnym środkiem uspokajającym ... np
      neospazminą. oczywiście nie pij całej butelki pół godziny przed egzaminem bo
      uśniesz egzaminatorowi na kolanach ale np. łyżkę stołową rano i wieczorem przez
      kolejne 3 dni przed egzaminem. Stresu ci to nie wyłączy ale powinno pozwolić nad
      nim zapanować. kilku moich byłych już kursantów posłuchało mojej rady i wielu z
      nich (tych którzy nie radzili sobie ze stresem) się opłaciło. ...myślę też że
      jednak twoje emocje mają źródło w braku pewności za kierownicą więc jeszcze
      potrenuj ale jednak z innym instruktorem. wiesz obca osoba, nowy stres... słowem
      nabierasz odporności.
      pozdrawiam i powodzenia
    • Gość: stefan Re: Proszę o RADY (bo wariuję..) IP: *.sta.asta-net.com.pl 20.06.10, 09:33
      zapraszam Letni wypoczynek połączony z kursem nauki jazdy zakonczony
      egzaminem panstwowym 17 08 2010 w Word Piła.Więcej na
      www.obozmotoryzacyjny.boo.pl
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka