Poddać się???

IP: *.infoplus.com.pl 11.11.04, 12:45
Nie,nie chodzi o egzamin.Zdałam go 27 września.Od tamtej pory jechałam tylko raz(samochód w naprawie przez 3 tyg).Dzisiaj jechałam drugi raz i...mam potworny dół...Zacznę może od tego ze mój mąż ma fioła na punkcie swojego samochodziku-wypieszczona alfa,oczko w głowie.Włozył w nia kupe kasy i drży na kazdym kroku.Wsiadłam dzisiaj z nim,miałam prowadzić i od początku zaczął się na mnie wydzierać-o wszystko.A to żle zmieniam biegi,a to za blisko krawężnika(wiesz ile kosztuje felga???),a to za bardzo katuję sprzęło(zniszczy się!!!).Za szybko,za wolno,wszystko było kompletnie żle.Wprowadził mnie w taki stan że trzesłam się za tą kierownica jak barani ogon,dojeżdżamy do ronda oczywiście cały czas mi przygryzał no i o mało nie skończyło się wypadkiem.Natychmiast wygonił mnie zza kierownicy i przysiągł że więcej nie dotknę samochodu.Cholera,tyle wysiłku włożyłam w prawko a teraz wygląda na to że odłożę je do szuflady.Ryczę od godziny,nie wiem czy dać sobie spokój czy próbować jeżdzić dalej...Nie jestem półgłówkiem ale po kursie siedziałam za kierownicą drugi raz po miesiącu przerwy i nie wiem kto byłby w stanie myśleć z wrzeszczącym facetem obok.Jestem pewna że gdybym była sama albo z instruktorem to nie stałoby się nic złego,spokojnie bym pomyślała,tym bardziej że ruch był mały.Poradżcie coś,bo rzygać się chce...
    • Gość: Aneczek Re: Poddać się??? IP: *.lubin.dialog.net.pl 11.11.04, 12:56
      Kponij męża w dupę,żeby sie troszkę opamiętał!!!Przecież bez powodu ci prawka
      nie wydali, jakbyś nie wiedziała jak jeździć to dzisiaj pewnie byś go nie
      miała!!A następnym razem,jak on będzie prowadził,komentuj każdy jego krok:"Co
      ty robisz?Najechałeś 5 cm na linię!!A jakby tam była ściana???", "Zjedź
      bardziej do lewej!!Do lewej mówie!!!!!!", ""Nie hamuj tak nagle!!","Dlaczego
      nie wrzucasz jeszcze wyższego biegu???" i ulubione: "ZWOLNIJ!!!Chcesz mieć
      stłuczkę???" Moze takie gadanie go rozproszy i w końcu zrobi jakiś błąd,nie
      można tak pisać ale może on będzie o włos od jakiejś stłuczki i zrozumie,że
      wpadki zdażają się kazdemu,nawet takiemu doświadczonemu kierowcy jak on!
      Zwłaszcza jak ktoś mu cały zcas dogaduje nad uchem..;)Pozdrawiam cie goraco i
      napisz koniecznie jak sytuacja!!papa
    • agusiek0071 Re: Poddać się??? 11.11.04, 13:15
      poza tym to chyba tak juz jest z facetami ze samochod to ich ukochana
      zabawka...a jak cos by sie nie daj boze stalo to koniec,,,zalamanie
      narwowe...nie przejmuj sie ja tez mialam takie problemy...jakos sie przekonali
      ze jednak nie bez powodu mam prawko i cos tam umiem...
    • Gość: Aga Dzieki:),juz mi troche lepiej IP: *.infoplus.com.pl 11.11.04, 14:23
      Obstaję przy swoim,u niego nadal widzę poirytowanie,gdzie słowem biczowanie dochodzi obelżywem...:))).Powiem Wam w sekrecie,ze mój Wszechstronny robił niedawno testy i na 18 miał dobrze...5!
      • Gość: Aneczek Re: Dzieki:),juz mi troche lepiej IP: *.lubin.dialog.net.pl 11.11.04, 14:45
        Kto mu dał prawko???;)pozdrawiam!!
        • Gość: egal Re: Dzieki:),juz mi troche lepiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 17:57
          Ale tak to już w sumie jest, że tzw. stary kierowca popełnia masę błędów w
          testach, a co jest ich przyczyną ? Oczywiście nawyki kierowcy, dlatego jeśli da
          Ci wreszcie więcej pojeździć lub a nuż zafunduje Ci jakieś autko i pojeździsz
          trochę, to gwarantuję, że będziesz miała po kilka błędów ;)
          Swoją drogą, to powiem Ci, ze i tak jesteś w dobrej sytuacji, bo ja przez
          pierwsze 4 miesiące po egzaminie jeździłam RAZ, i to dosłownie z 200 m
          przejechałam, bo jeszcze wtedy nie miałam papieru (oczekiwałam ;)). A już z
          prawkiem nie jeździłam 3 miesiące :/
          Ale teraz już jest okej, bo śmigam własnym autkiem (chociaż pierwsze dni po tej
          olbrzymiej przerwie były bardzo nerwowe :/) :)
          pzdr
      • Gość: Eda Re: Dzieki:),juz mi troche lepiej IP: *.chello.pl 11.11.04, 17:51
        Daj mu popalic jako pasazer .Jezdzac z nim czepiaj sie wszystkiego co
        niewiekszosci znajomych nikt nie zatrzymuje sie na warunku tylko od razu
        skreca.poprzycinaj mu i powytykaj bledy moze sie opanuje .Testy z tego co
        widze fatalnie ,kto mu dal prawko moze kupil;).Jesli sie nie opanuje
        pozostaje Ci kkupic tare autko i stac sie niezalezna Pozdrawiam
        • Gość: I Re: Dzieki:),juz mi troche lepiej IP: *.ols.vectranet.pl 11.11.04, 18:28
          Ja odbieram prawko w przyszłym tygodniu czy to samo mnie czeka? A co do testów
          to napewno jesteśmy lepsze. Myślę ze i jezdzeniem tez zbędzie ok! Bądz pewna
          siebie i skorzystaj z porad juz napisanych albo zatrzymaj samochód i powiedz
          Pan juz ze mna nie jedzie tak zrobiła moja zanajoma i od tej pory ma spokój.
    • Gość: aga Re: Poddać się??? IP: *.infoplus.com.pl 11.11.04, 18:48
      Hmmm...,własne autko to byłoby to...Jesli chodzi o tę alfę to mam ogromne obciążenie psychiczne jak do niej wsiadam właśnie dlatego że to takie drogie auto,a w jakimś małym "kundelku"byłoby całkiem inaczej,wiem to!Ha,"pan ze mną juz nie jedzie"-dobre!!!Spróbuję...
      • Gość: Eda Re: Poddać się??? IP: *.chello.pl 11.11.04, 19:24
        Ja odbieram swoj "plasticzek" za 10 dni .I nie moge sie doczekac jak
        zabiore Tacie autko.Mam nadzije ze nie bedzie sie denerwowal .Jesli zacznie sie
        denerwowac a przy tym mnie pouczac zamieniam sie miejscmai niech jedzie
        sam.I wiecej nie wsiade do jego auta.Hehe zobaczymy...... jemu bardzo zalezalo
        by w domu byl drugi kierowca.Za bardzo mu zalezalo ...........wiec sam sobie
        bedzie winien
        • Gość: aga Re: Poddać się??? IP: *.infoplus.com.pl 11.11.04, 21:14
          To tak jak u mnie,tez potrzebny drugi kierowca,mąż ma firmę i czasem nie daje rady sam wszystkiego załatwiac.Jak nie będe jeżdzić to sam będzie miał więcej obowiązków.Eda,szerokiej drogi:)
          • Gość: Eda Re: Poddać się??? IP: *.chello.pl 12.11.04, 09:39
            Ham ja nie moge sie doczekac juz:)
            .Ale reakcja mojego ojca bardzo mnie interesuje ,oj bardzo bo byly fane
            sytuacje.Za nim zaczelam zdawac egzaminy na prawo jazdy moglam za kazdym
            razem pojkezdzic autkiem kiedy chcialam .Oczywiscie nie po miescie ale mamy
            dzialke i polne drogi byly moje:)))))))))))).W miare jak zaczelam oblewac
            egxzaminy autka dostawalm coraz mniej:)))))))))))).Mimo z e moj instruktoor
            byl ze mnie zdowolony i mowil to ojcu.Przed ostatnim egzaminem chcialam
            poszalec skrety w prawo i w lewo na ronorzednych a tu kluczykow nie
            ma:)))))))))))))))).Jak zdasz i bedziesz miala dokument.Myslalam ze pekne ze
            smiechu.Teraz nie moge sie doczekac jak ten dokument dostane do
            reki:))))))))))))) .PO zdanym egzaminie Tata zadal mi pytanie .:CZy plynnie
            wkladam biegi,bo jego smochod ma delikatna skrzynie biegow;))))))))))
            nie wytrzymalam i zaczelam sie smiac mowiac TAto czy gdybym chrobotala
            jezdzac skrzynia biegow to egzamoinator wogole by ze mna
            rozmaial?!!!!Nastapila chwila ciszy i szybko zmienil temat, a ja sie
            smialam ostro.NO jak by co to zostaje mi samochod szwagra ,ktory stoi u
            mnie na podworku i ktory juz przytarlam o lawke nie bylo dymu choc blotnik
            wgniotl sie troche ,ale szwagier machnal reka i powiedzial ja malo jezdze
            bedziesz potrzebowac bierz,ale ja nie lubie matizow,sa takie bez duszne a ten
            jest jescze czerwony /brrrrrrrrr/:))))))).No tak wybrzydzam alepiej na czym
            kolwiek jezdzic.Niz miec papierek.Zobaczymy co bedzie nie mam zamiaru sie
            poddawac o nie .Za bardzo polubilam jezdzenie.Tak wiec grunt to sie nie
            przejmowac i dazyc do celu .Pozdrawiam wszystkich .I zycze szerokiej i
            rownej drogi:)
        • Gość: Ania Re: Poddać się??? IP: *.net 11.11.04, 21:23
          Macie caaałkowita racje :) mój tata też sie mojego prawka nie mógł doczekać a
          jak już odebrałam i bałam siewsiaśc i powiedziałam ze potrzebuję trochę czasu
          to on do mnie "a z czym tu sie masz oswajać, to przecieżtyko samochód" a jak
          powiedziałam z esieboję to mi odpowiedział "żebyś wiedziała jużnigdy
          neinaciągniesz mnei na jakieś prawko bo widać wyżuciłem pieniądze w błoto" a ja
          mówie jestes stary kierowca i nie wiesz jak stresująca jest jazda nowych
          kierowców, wogóle ich nie rozumiesz, a mój tata "ależ nie wcale, to ty nei
          rozumiesz, ja nei wim czego tu się bać, wyżuciłem pieniądze w błoto, a prawko
          to tak jakbyś je spaliła" :(:(:( i jak tu sieeni stresowac :(...potem wsiadłąm
          do samochodu to mówił mi "szybciej jedź, no szybciej, kierowca powinien
          energicznie jeździć (jechałam 50 km/h) ja mówie że miesiac nie jeździłąm i
          musze sie przyzwyczaici chcę na początku wolniej, a mój tata "o matko, w takim
          tempie to my 2 godz do Wawy będziemy jechac, ja nie wiem czego tu sie bać" albo
          czepia sie najdrobniejszych szczegółów do mojej techniki jazdy :( a ja siewtedy
          jeszcze bardiej stresuję i jak mu próbuję wytłumaczyćto nic, ma jakieś swoje
          racjei koniec kropka nic mu sienie wytłumaczy :(:(:( ja chyba też siezaraz
          poryczę :(:(:( bo dochodzi do tego ze ja za każdym razem jak mam wsiaść z tatą
          do samochodu dostaję panicznego lęku :(:(:( jeździłam 3 razy zaledwie i teraz
          wszystk robiężeby tylko z nim ni epojeźdić :( to z kim mam w takim razie
          jeździć :( z nim ni ewytrzymam psychicznie ;(.....
          • Gość: aga Re: Poddać się??? IP: *.infoplus.com.pl 12.11.04, 00:02
            Boże,jak dobrze Cię rozumiem...U mnie jest dokładnie to samo,mój mówi prawie te same słowa co Twój tato...Dobrze to ujęłas-"dostaję panicznego lęku" ja też to mam,wprost przeraza mnie sam widok naszego samochodu.Wiesz,może lepiej z nimi nie jeżdzic,bo kiedyś naprawdę dojdzie do wypadku,ja w takim stresie tracę rozum i nie potrafię ocenić sytuacji.Zobaczysz,kiedys się doczekamy własnego autka i będziemy ich mieć w nosie,jeszcze będą nam buty całować:)))
    • Gość: Radek Re: Poddać się??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 21:37
      Najgorszą rzeczą jest mieć obok pasażera, który wytyka błędy. Tego nie lubi
      żaden, nawet najlepszy kierowca. A jak ktoś się z boku drze, to nic, tylko
      zatrzymać samochód i wysiąść. Denerwowanie kierowcy to najgłupsza rzecz, jaką
      można robić. Moim zdaniem powinnaś kupić sobie jakieś używane UNO (to są
      wytrzymałe samochody) za 12 tys i jeździć nim. Prawdziwym kierowcą ma się
      szansę zostać podobno dopiero po przejechaniu min. kilkudziesięciu tysięcy
      kilometrów różnymi samochodami. Bez praktyki nawet największy geniusz dobrym
      kierowcą nie będzie. Osoby po zdaniu prawka powinny się liczyć z tym, że mogą
      otrzeć felgi, zderzak czy lusterka. Dlatego warto mieć jakiś tani,
      niekoniecznie dobrze wyglądający samochód. I raczej powinnaś jeździć bez męża
      (o ile nie będzie to Twój samochód). I jeszcze jedno. Moim zdaniem z początku
      najlepiej jeździć samemu. Najmniej wtedy człowiek robi błędów, bo nie stara się
      podświadomie dobrze wypaść, rozpraszając przy tym uwagę.
      • Gość: aga Re: Poddać się??? IP: *.infoplus.com.pl 11.11.04, 23:54
        Masz rację,naprawdę wolałabym jechac sama.Wtedy wiedziałabym że jestem zdana tylko na siebie,sama oceniałabym sytuację,a przedewszystkim nikt by mnie nie denerwował.Zastanawiam się czy nie wziąć dodatkowych godzin,ale boje sie że to bez sensu bo jak wsiądę z mężem to stres mnie zje i będzie to samo.Postaram się kombinowac w kierunku własnego samochodu.Oh,jak marzę żeby się przejechac bez niego.Niestety nie ma o czym marzyć,alfe kocha bardziej niz mnie:)
        • olewin Re: Poddać się??? 12.11.04, 00:00
          NIE !!!!!!!!! i nie ma mowy o jakieś męskiej solidarności ..
          dobrze kombinujesz .. Własny samochod to wlasny .. Ja zdalem egzamin 2 miesiace
          temu ale u mnie w rodzinie nigdy nie bylo samochodu .. Ciągnie mnie bardzo do
          jeżdzenia ale .. za kilkaset złotych które udało się zaoszczędzić w ciągu roku
          nie kupię samochodu :P Jeśli masz jakąkolwiek szansę .. kupuj własną brykę a
          męża zmuś do tego żeby dołożył się do niej .. W końcu do przez niego myślisz o
          drugim samochodzie .. POZDRAWIAM !!! i nie przejmuj się ..
    • Gość: aga Przebłagałam,he he... IP: *.infoplus.com.pl 12.11.04, 11:43
      Da łaskawie jeszcze jedną szansę,w niedzielę o 6 rano:).Tylko będzie siedział z mordą zaklejoną na taśmę:)))
      • Gość: Eda Re: Przebłagałam,he he... IP: *.chello.pl 12.11.04, 12:59
        No to teraz pokaz mu co potrafisz.Aha na wszelki wypadek wez tasme taka
        bardzo mocnao przylkejajaca sie ze soba:)))))))))))))))))))))))))))))POWODZENIA
        • Gość: Aneczek Re: Przebłagałam,he he... IP: *.lubin.dialog.net.pl 12.11.04, 14:49
          Proponuję schować meża do bagażnika na czas jazdy,a jak bedzie krzyczał zbyt
          głośno to zgłośnij radyjko..;)pozdrawiam i miłej jazdy!
          • Gość: aga Re: Przebłagałam,he he... IP: *.infoplus.com.pl 12.11.04, 15:05
            Dzięki:),napiszę jak było...
            • Gość: Eda Re: Przebłagałam,he he... IP: *.chello.pl 12.11.04, 16:00
              Czekamy na relacje.....z tym bagaznikiem i radyjkiem to calkiem niezly
              pomysl:)))))))))))))))))))))))))
    • Gość: Moniczka Re: Poddać się??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.04, 11:05
      Aga, nie od dzis wiadomo, ze najgorzej jezdzi sie z wlasnym mezem!!!!!! To
      normalne. Ja dopiero robie prawko ale juz wiem, ze moj maz swa piekna nowa
      Honde bedzie sie staral przede mna uchronic :) powiedzialam, prosze bardzo jak
      chcesz, mozesz mi kupic cos malego, uzywanego. I to chyba wypali bo juz sie
      zaczal rozgladac za jakim jezdzidelkiem dla mnie. Bez sensu bowiem zrobic
      prawko a pozniej nie jezdzic. I tak jestes Laseczko szczesciara bo juz masz za
      soba walki z WORDem i prawko w kieszeni.
      PS. A meza mozna zawsze zmienic :))))
      • aga_olivka Re: Poddać się??? 13.11.04, 13:12
        Uff,namęczyłam sie z WORDEM,oj namęczyłam...Trwało to prawie roczek-trzy podejścia,kupa kasy,chwile rezygnacji i załamania.I teraz mam prawko schowac do szuflady???Nigdy w życiu!!!Pozdrawiam,życzę powodzenia i przychylności ślubnego:)
    • iigi Re: Poddać się??? 13.11.04, 19:34
      kup sobie samochód i jeździj
    • Gość: jagoda Re: Poddać się??? IP: *.ust.tke.pl 14.11.04, 12:10
      znam to; nie przejmój się; ja jak obebrałam prawko też tak miałam, ze swoim
      chłopakiem, byliśmy na urodzinach jego brata i popili oczywiście,miałam go
      odwieźć ale tak mnie zdenerwował,że zatrzymałam samochód wysiadłam i zostawiłam
      go.wróciłam do samochodu ale do końca drogi się nie odezwał
    • Gość: kwiatek Re: Poddać się??? IP: *.chello.pl 14.11.04, 12:26
      kup auto na raty albo jakiegos uzywanego grata i jedz przed siebie!!!nie po to
      sie meczymy zeby potem sluchac jakis zarozumialcow. a juz napewno nie nalezy
      sie nimi przejmowac.nie poddawaj sie!!!
      • Gość: Pattha Re: Poddać się??? IP: *.kolnet.com.pl / *.kolnet.com.pl 26.11.04, 10:45
        ehh skąd ja to znam... mój instruktor udostępnił mi swój plac i powiedział, ze mogę poćwiczyć jazdę po placu manewrowym z mężem, śmiałam się jak okleił lanosa wokoło pianką, (lusterka, zderzaki) żebym złotego metalicu nie zatarła...i byłam z siebie dumna, bo choć szersze to auto od punciaka, to tyczek nie poszerzaliśmy, a ja na ani jedną nie najechałam, nie mówiąc już o zwaleniu, ale żebyście wiedziały i słyszały jak się po mnie wydzierał, instruował, nie mógł zrozumieć, dlaczego po placu jeździ się na samym sprzęgle, mówił, że mu sprzęgło zniszczę, ale jak zobaczył, że tylko na nim da się aż tak szybko jechać, to ryczał po mnie zwolnij!!! przecież jak tak szybko będziesz wykonywać te manewry to na pewno nie zdasz :) ja mu na to ze łzami w oczach: "ty mnie nie ucz, to ja siedzę za kierownicą i będę jechała, tak jak mnie nauczono tutaj, a nie tak jak ty chcesz" ale muszę Wam powiedzieć, że dopiero mąż mnie nauczył wjazdu pod górkę a nie instruktor, pokazał w którym momencie i jak mam zsynchronizować sprzęgło i gaz, żeby było ok, ale też stresu było przy tym wiele...
        ciekawe, czy teraz jak już odbiorę prawko (a już na mnie czeka w urzędzie) to da mi pojeździć, jak się go o to pytałam, powiedział, że nie ma sprawy, zobaczymy, czy tak naprawdę będzie. :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja