remulak 12.09.02, 16:35 Żeby usadzić kolejnych zdających? Słyszałem, że w dającej się przewidzieć przyszłości manewrówka ma przestać być częścią egzaminu, czy to prawda? (Przyznaję, oblałem egzamin, ale akurat nie na placu) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
chaladia Re: Plac manewrowy - po co? 12.09.02, 22:16 Po to, żeby nie było tylu "szkód parkingowych". Odpowiedz Link Zgłoś
remulak Re: Plac manewrowy - po co? 12.09.02, 23:17 No to w takiej Holandii mają przerąbane ;) Jak oni muszą tłuc te samochody, skoro na egzaminie nie ma placu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ramzes:) Re: Plac manewrowy - po co? IP: *.dip.t-dialin.net 08.11.02, 08:09 > No to w takiej Holandii mają przerąbane ;) Jak oni muszą > tłuc te samochody, skoro na egzaminie nie ma placu... w neiczech tez nie ma... i jezdza... ramzes:) Odpowiedz Link Zgłoś
kuba_wr Re: Plac manewrowy - po co? 13.09.02, 09:21 chaladia napisał: > Po to, żeby nie było tylu "szkód parkingowych". Naprawdę? W trakcie 20 godzin kursu bardzo rzadko kursant ma okazję ćwiczyć manewry parkowania na mieście, no bo od tego niby jest placyk, by się na nim tego uczyć. W końcu słupek tańszy od czyjegoś samochodu. Niezaprzeczalnym faktem jest jednak to, że każdy plac manewrowy musi mieć z góry określone wymiary. A oznacza to nic innego, że uczymy sie wykonywac manewry tylko w jednych określonych warunkach. Weźmy chociażby zatoczkę. Za każdym razem ta zatoczka ma te same wymiary, startujemy do niej z tego samego punktu. Niech wypowiedzą się tu Ci, których instruktor nie uczył wjeżdżać do zatoczki na zasadzie: obrót prawo, słupek na zagłówku, do połowy wycieraczki itp. Przecież gdy będziemy musieli kiedyś zaparkować na ulicy między dwoma samochodami, czyli zrobić zatoczkę, raczej nie mamy co liczyć, że jej wymiary będą takie, jak na placyku. A wówczas cały "algorytm" bierze włeb. Inna kwestia to same słupki. Narazie czekam na odbiór prawa jazdy, więc niewiele ma doświadczenia z parkowaniem na mieście. Jednakże jestem przekonany, że wjeżdżanie do rzeczywistego garażu czy zatoki nijak ma się do wjazdu między 4 słupki. Inna kwestia, spędzająca sen z oczu wielu kursantom, to łuk. Rozumiem, że każdy kierowca powinien umieć utrzymać tor jazdy i zatrzymać się w określonym punkcie. Gdzie jednak, w trakcie praktycznej jazdy samochodem, zmuszeni będziemy wykonać taki manewr, jaki wykonujemy na łuku, tzn jazda kilkanaście metrów na półsprzęgle po zadanym torze. A co do zatrzymywania się - jasne jest, że kierowca powinien mieć wyczucie samochodu, wiedzieć, na ile może podjechać, by nie rąbnąć w ścianę/krawężnik/samochód przed sobą czy też by nie przejechac linii przed sygnalizatorem lub nie stanąc metr od niej. Temu jednak powinna służyć jazda na mieście, gdzie są kierowcy przede mną, gdzie są sygnalizatory itd. Przecież ten łuk też ma tylko jedne wymiary, i chyba każdy instruktor uczy zatrzymywac się na nim na zasadzie wymierzania punktu, tzn. albo według wycieraczki, albo słupka. ciekaw jestem, czy przeciętny kursant, gdyby mu dano inne auto na plac, byłby w stanie wykonać poprawnie łuk. Teoretycznie łuk powinien uczyć wyczucia samochodu. W praktyce nie wiem czemu służy Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
brenya Re: Plac manewrowy - po co? 29.10.02, 17:13 Hej. Ja tez slyszalam, ze maja zlikwidowac plac manewrowy. Ale kiedy? No kiedy? Ja jestem po prostu jakas tepa, za cholere nie moge pojac gdzie mam sie ustawic do nastepnego manewru, czy linia ciagla ma byc z prawej strony, czy z lewej, czy pod samochodem, a czy wycieraczka ma byc w polowie szyby, czy tez nie. Czarna magia. Probuje jechac na czuja i wtedy najlepiej mi wychodzi, ale... nie zawsze :( Najsmieszniejsze jest to, ze w miescie bez problemu parkuje miedzy samochodami, wciskam sie, manewruje, wjezdzam, wyjezdzam. Ale ten cholerny plac mnie wykancza. Jak sie patrze na slupek w lusterku to sie pozniej okazuje, ze to nie ten, tylko ten bardziej z prawej. Dwoja sie i troja te slupki. A na ulicy widze samochody i umiem ocenic ich gabaryty tak, ze bez trudu unikam spotkania z nimi. Jedno wiem, manewrow nie zdam nigdy w zyciu. Kiedy je zlikwiduja? Powiedzcie prosze!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kama Re: Plac manewrowy - po co? IP: 62.233.135.* 30.10.02, 10:21 Plac zniknie zanim wejdziemy do Unii. Mówi się o przyszłym roku. Zmieni się też teoria i egzamin praktyczny. Będzie czas reakcji na pytanie, nie odpowiesz w danym czasie i pytanie znika bezpowrotnie. Jazdę po mieście można będzie zaliczyć we własnym samochodzie lub w samochodzie, na którym uczyłeś się jeździć. Przy egzaminie będzie mógł asystować instruktor. Wszystkich zwolenników bzdurnego piłowania manewrów na placu, zapraszam na plac. Zobaczymy jak sobie poradzicie. Strata czasu i uczenie się na pamięć (inaczej nie da się!) wjeżdżania między słupki i linie, konkretnym samochodem, ze wspomaganiem. Zmiana samochodu, z opcją bez wspomagania i cała nauka bierze w łeb. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: noras Re: Plac manewrowy - po co? IP: sunserver:* / 212.244.59.* 30.10.02, 10:35 Gość portalu: kama napisał(a): > Wszystkich zwolenników bzdurnego piłowania manewrów na placu, zapraszam na > plac. Zobaczymy jak sobie poradzicie. Strata czasu i uczenie się na pamięć > (inaczej nie da się!) wjeżdżania między słupki i linie, konkretnym samochodem, > ze wspomaganiem. Zmiana samochodu, z opcją bez wspomagania i cała nauka bierze > w łeb. No jak się ma głupiego, albo wygodnego instruktora, to nie da rady. Jemu łatwiej powiedzieć "lewą nogą za prawe ucho" i iść na kawkę lub papieroska z kolegami. Dużo trudniej wytłumaczyć po co to wszystko. Ktoś tu pytał po co łuk - a po to, że łuk jest podstawą następnych manewrów i uczenie wszystkich manewrów równocześnie jest bez sensu. Miałem przypadek kolegi, który po kursie poprosił mnie, żebyśmy pojeździli na placu, bo ma problemy (uczył się Punto/Micra, a ja miałem Favoritkę - więc cały algorytm szlag trafiał od razu). Po 2 godzinach jazdy, a wcześniej 20 minutach tłumaczenia o co chodzi (przestawienie z patrzenia do tyłu na patrzenie w lusterka i zapomnienie o jakimkolwiek algorytmie) plac przestał być dla niego jakimkolwiek problemem - wszystko robił bezbłędnie. Problemem jest to, że w ramach "placu" chce się zrobić wszystko - ruszanie, operowanie kierownicą i pedałami oraz manewry. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: noras Re: Plac manewrowy - po co? IP: sunserver:* / 212.244.59.* 30.10.02, 10:36 Gość portalu: kama napisał(a): > Wszystkich zwolenników bzdurnego piłowania manewrów na placu, zapraszam na > plac. Zobaczymy jak sobie poradzicie. Strata czasu i uczenie się na pamięć > (inaczej nie da się!) wjeżdżania między słupki i linie, konkretnym samochodem, > ze wspomaganiem. Zmiana samochodu, z opcją bez wspomagania i cała nauka bierze > w łeb. No jak się ma głupiego, albo wygodnego instruktora, to nie da rady. Jemu łatwiej powiedzieć "lewą nogą za prawe ucho" i iść na kawkę lub papieroska z kolegami. Dużo trudniej wytłumaczyć po co to wszystko. Ktoś tu pytał po co łuk - a po to, że łuk jest podstawą następnych manewrów i uczenie wszystkich manewrów równocześnie jest bez sensu. Miałem przypadek kolegi, który po kursie poprosił mnie, żebyśmy pojeździli na placu, bo ma problemy (uczył się Punto/Micra, a ja miałem Favoritkę - więc cały algorytm szlag trafiał od razu). Po 2 godzinach jazdy, a wcześniej 20 minutach tłumaczenia o co chodzi (przestawienie z patrzenia do tyłu na patrzenie w lusterka i zapomnienie o jakimkolwiek algorytmie) plac przestał być dla niego jakimkolwiek problemem - wszystko robił bezbłędnie. Problemem jest to, że w ramach "placu" chce się zrobić wszystko - ruszanie, operowanie kierownicą i pedałami oraz manewry. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Plac manewrowy - po co? IP: 213.195.171.* 31.10.02, 07:15 Gość portalu: kama napisał(a): > Plac zniknie zanim wejdziemy do Unii. Mówi się o przyszłym roku. Zmieni się też Tak do końca ne jest to jeszcze pewne... nikt nie policzył kosztów ani zysków z proponowanych przez "Szczecin" rozwiązań... tak szczerze rok to chyba za malo na przeprowadzenie tak rewolucyjnych zmian. > teoria i egzamin praktyczny. Będzie czas reakcji na pytanie, nie odpowiesz w > danym czasie i pytanie znika bezpowrotnie. To akurat ma sens >Jazdę po mieście można będzie > zaliczyć we własnym samochodzie (...), na którym uczyłeś się > jeździć. To ma niewielki i nie umozliwiaz pomocy instruktora w sytuacji kryzysowej/niebezpiecznej >Przy egzaminie będzie mógł asystować instruktor. > Wszystkich zwolenników bzdurnego piłowania manewrów na placu, zapraszam na > plac. Zobaczymy jak sobie poradzicie. Strata czasu i uczenie się na pamięć > (inaczej nie da się!) wjeżdżania między słupki i linie, konkretnym samochodem, > ze wspomaganiem. Zmiana samochodu, z opcją bez wspomagania i cała nauka bierze > w łeb. TO akurat odwieczna dyskusja. Sam nie wiem czy wjechałbym teraz prawidłowo, natomiast daje to jednak opanowanie samochodu, umiejętność kombinowania i zastanawiania się gdzie kończy się wóz Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Plac manewrowy - po co? IP: 213.195.171.* 31.10.02, 07:24 kuba_wr napisał: > > Naprawdę? W trakcie 20 godzin kursu bardzo rzadko kursant ma okazję ćwiczyć > manewry parkowania na mieście, no bo od tego niby jest placyk, by się na nim > tego uczyć. W końcu słupek tańszy od czyjegoś samochodu. Niezaprzeczalnym > faktem jest jednak to, że każdy plac manewrowy musi mieć z góry określone > wymiary. A oznacza to nic innego, że uczymy sie wykonywac manewry tylko w > jednych określonych warunkach. Weźmy chociażby zatoczkę. Za każdym razem ta > zatoczka ma te same wymiary, startujemy do niej z tego samego punktu. Niech > wypowiedzą się tu Ci, których instruktor nie uczył wjeżdżać do zatoczki na > zasadzie: obrót prawo, słupek na zagłówku, do połowy wycieraczki itp. Przecież > gdy będziemy musieli kiedyś zaparkować na ulicy między dwoma samochodami, czyli > > zrobić zatoczkę, raczej nie mamy co liczyć, że jej wymiary będą takie, jak na > placyku. No ale jeżeli umiesz tylko na algorytm to oznacza, że nie powinieneś jeżdzić samochodem... i mozna wysnuć wniosek, że na placu powinno być czterdzieści losowo wybranych manewrów... a nie dwa > Inna kwestia, spędzająca sen z oczu wielu kursantom, to łuk. Rozumiem, że każdy > kierowca powinien umieć utrzymać tor jazdy i zatrzymać się w określonym > punkcie. Gdzie jednak, w trakcie praktycznej jazdy samochodem, zmuszeni > będziemy wykonać taki manewr, jaki wykonujemy na łuku, tzn jazda kilkanaście > metrów na półsprzęgle po zadanym torze. A co do zatrzymywania się - jasne Korek na łuku, dojazd, odjazd - pare pomysłów można mieć jest, > że kierowca powinien mieć wyczucie samochodu, wiedzieć, na ile może podjechać, > by nie rąbnąć w ścianę/krawężnik/samochód przed sobą czy też by nie przejechac > linii przed sygnalizatorem lub nie stanąc metr od niej. Temu jednak powinna > służyć jazda na mieście, gdzie są kierowcy przede mną, gdzie są sygnalizatory > itd. Przecież ten łuk też ma tylko jedne wymiary, i chyba każdy instruktor uczy > Gorzej jeżeli nie uda Ci się wykonac manewru.... Pozdrowienia PS. Zdawałem kiedy trzeba było jeszcze wykonać wszystkie manewry i kupiłem po trzecim razie... ale nauka na placu - w czasie kursu i po każdym egzaminie, kiedy brałem dodatkowe place, sporo mi dała... od 150 tys. nawet bez draśnięcia... Odpowiedz Link Zgłoś
adriana24 Re: Plac manewrowy - po co? 07.11.02, 17:29 Nauczcie się, a zdacie. Zdalam egzamin bo się nauczylam. Nie chce mowic, ile godzin dodatkowych mi to zajelo, ale się udalo. Trzeba mieć wyobraznie, patrzec w lusterka, wiedziec kiedy i po co krecic ta kierownica, a nie tylko uczyc się na pamiec algorytmow. Rozumiem, ze sytuacja, kiedy egazaminator oblewa, bo mu luterko nachodzi na linie nigdy nie powinna mieć miejsca, ale jeśli ktos nie potrafi cofac na luku, straca slupki przy parkowaniu – nigdy nie powinien dostac prawa jazdy i jest sluszne, ze jest oblewany. Az się nauczy. Odpowiedz Link Zgłoś