Gość: Żyrafka
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
15.05.06, 15:03
...chciałam się "pochwalić". Jako początkujący kierowca (jeżdżę od jakiś
dwóch miesięcy) miałam wczoraj swoją pierwszą stłuczkę, ewidentnie z mojej
winy. Na szczęście latarnia nie domaga się odszkodowania ;o))) Cofałam sobie
na parkingu tyłem, bezstresowo, a ona mi nagle wyrosła na drodze :o(
Najśmieszniejsze w całej sytuacji jest to, że u siebie na ogrodzie, żeby
zaparkować, muszę się nieźle namanewrować między drzewami, i nic. A tu jedna
latarnia na prawie pustym parkingu. Fakt faktem samochodem do cofania
trudnym. Skończyło się na tym, że zderzak do wymiany. A tak zupełnie na
poważnie, to wrażenie niesamowite, cieszę się tylko, że na miejscu latarni
nie stał samochód. A jakie są wasze wrażenia z pierwszych niekontrolowanych
manewrów??