Gość: niezapominajka
IP: *.kopnet.pl
21.01.07, 10:25
Ja te| myslalam,ze zdac egzaminto science fiction.Po dwoch nieudanych probach
mialam zal do calego swiata,przede wszystkim do egzaminatorow.po 2N zmienilam
szkile,instruktorow i...przejrzalam na oczy. Ja naprawde nie wiele umialam.
Dopiero w szkole Od A do Z w Bytomiu (koLo Opery)...otworzylam oczy.Wspaniali
instruktorzy nauczyli mnie wszystkiego,prawie od podstaw.Pokazali
tez 'pulapki " na trasach w BYTOMIU (nie jestem z Bytomia). Na 3 egzamin
szlam na pewniaka i...bez jakiego problemu zdalam.Nawet egzaminator
powiedziaB,ze bylo SUPER,|e nie widziaB tak dobrze i dynamicznie jezdzacej
osoby.
Dlaczego o tym pisze.Na to forum trafilam przez przypadek.Troche poczytalam.I
nasunal mi sie taki wniosek.Wielu z was uwaza,ze cale zlo jest w
egzaminatorach.TERAZ JUZ WIEM CALE ZLO JEST W ZLEJ SZKOLE Z INSTRUKTORAMI
KTORZY JEZDZA Z WAMI A NIE UCZA!!!!
Jak macie problemy,poszukajcie w waszym mmiescie czy okolicy szkoly z
prawdziwego zdazenia.Pytajcie sie tych ktorzy juz robili kurs w konkretnym
osrodku,jak bylo.Nie patrzcie na cene !!!!! a na jakosc.Ja sie wlasnie
skusilam niska cena.I tak mnie to drozej kosztowalo niz bym sie zapisala do
dobrej choc drozszej szkoly,np. w Bytomiu Od A do Z.Od miesiaca jezdze
BEZPROBLEMOWO wlasnym autkiem.
Dziekuje p.Zbyszku!