Dodaj do ulubionych

prawo jazdy na... nerwice

IP: 212.244.223.* 29.01.07, 18:01
W Polsce prawko zdaje się gorzej niż w USA licencje na czołg opancerzony lub F16
Obserwuj wątek
    • Gość: laik Re: prawo jazdy na... nerwice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.07, 18:12
      No i co z tego?
    • Gość: natalia Re: prawo jazdy na... nerwice IP: *.aster.pl 29.01.07, 18:27
      fajnie to ująłeś, taka jest cholerna prawda.Ja wyjeździłam z 60 jazd z
      instruktorem i ponoć jeżdże ok i już trzy razy oblałam.To jest dla mnie jakiś
      horror, w najgorszych snach nie śniło mi się że aż tyle podejśc będzie .Boli
      mnie to bo jestem bardzo ale to bardzo ambitna i najgorsze dla mnie jest to że
      straciłam pewność siebie we wszystkim co robię , w pracy itp.
      • Gość: laik Re: prawo jazdy na... nerwice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.07, 19:01
        "Im więcej potu na ćwiczeniach tym mniej krwi w boju" - Świerczewski (gen.)
        Kto powiedział (napisał), że wymagane przepisami ilości godzin na kursie dają
        gwarancję zdania egzaminu za pierwszym raze KAŻDEMU?
        Na studiach np. też różnie bywa i nie wszyscy zaliczają przedmioty w pierwszym
        terminie na sesji.
        Każdy jest indywidualnością i chyba ważniejsze od zdania za pierwszym razem
        jest przekonanie, że po ZDANYM egzaminie dam sobie radę SAMODZIELNIE w ruchu
        ulicznym.
        A chyba taki jest cel całej tej "zabawy"
        • Gość: s -> Re: prawo jazdy na... nerwice IP: *.aster.pl 29.01.07, 21:17
          Ja jeździłem 43 h i zdąłem za pierwszym razem.

          A tak woogle to skąd wiesz jak się zdaje licencje na F-16?
      • Gość: . Re: prawo jazdy na... nerwice IP: 195.116.125.* 29.01.07, 22:56
        Gość portalu: natalia napisał(a):

        > fajnie to ująłeś, taka jest cholerna prawda.Ja wyjeździłam z 60 jazd z
        > instruktorem i ponoć jeżdże ok i już trzy razy oblałam.To jest dla mnie jakiś
        > horror, w najgorszych snach nie śniło mi się że aż tyle podejśc będzie .Boli
        > mnie to bo jestem bardzo ale to bardzo ambitna i najgorsze dla mnie jest to że
        > straciłam pewność siebie we wszystkim co robię , w pracy itp.

        Doskonale Cię rozumiem Natalio- niby zwykłe prawko, mału kartonik a tak potrafi
        zatruć życie i zachwiać pewnością siebie, zatraca optymizm, nie pozwala
        dostrzegać innych pozytywów życia bo belką w oku stoi...ale nei poddawaj się,
        moze i parę bitew (egzaminacyjnych) przegrałaś ale to nie oznacza, że musisz
        przegrać całą wojnę...powodzenia i wytrwałości życzę.

        Laik co do tego, że "chyba o to w tej zabawie chodzi" - to może i o to chodzi w
        zabawie zwanej potocznie kurs prawa jazdy ale egzamin jest już mało zabawny i
        często nie jest decydujący o tym, czy ten co zdał za pierwszym razem będzie
        lepszym w przyszości kierowcą od tego, komu podwinęła się noga;)
        • Gość: natalia Re: prawo jazdy na... nerwice IP: 217.17.34.* 30.01.07, 09:40
          dziękuję za dobre słowa, tak też powiedział mi mój instruktor (fajny i miły
          gość) że przegram bitwę ale wygram wojnę.Zupełnie też zgadzam się z tym że ilość
          podejść nie świadczy o tym czy będzie się dobrym kierowcą i to co też wcale nie
          jest zabawne to koszty które cały czas rosną.
          • Gość: wrzuc Re: prawo jazdy na... nerwice IP: *.kolornet.pl 30.01.07, 10:35
            prawo jazdy na nerwice.... i na chudnący portfel:(
            Przed egzaminem wykupiłam sobie 13 godzin dodatkowych, za pierwszym razem nie
            zdałam, za parę dni mam drugie podejscie-dodatkowe 4 godziny, plus kasa za
            dodatkowy egzamin:/ mi portfel wyszczuplał już o 1,905 zl:(
            • mala_rewolucja Re: prawo jazdy na... nerwice 30.01.07, 11:08
              to fakt...można zbankrutować robiąc prawko w Polsce. Bardzo szybko zrobiłam cały
              kurs i co z tego...kiedy najpierw trzy tygodnie oczekiwania na egzamin
              teoretyczny, a następnie 3-4 tygodnie na egzamin praktyczny. Długa przerwa w
              jazdach robi swoje. Nie ma innej możliwości - jazdy doszkalające są niezbędne.
              Jestem optymistką, ale szansa na zdanie za pierwszym razem są małe. Więc kolejne
              oczekiwanie, kolejne jazdy doszkalające :( A kasa leci :(((
              • Gość: aaa Re: prawo jazdy na... nerwice IP: 213.199.253.* 30.01.07, 11:49
                z instruktorem jeździcie min.30h, na luzie. Egzamin trwa 40min i trzeba pokazać
                swoje nabyte umiejętności w "pigułce" plus stres z tym związany to i wyniki
                bywają różne. Posiadanie prawa jazdy to nie to samo co posiadanie
                umiejętności.Umiejętności uczymy się na drodze, a dobre wyszkolenie bardzo w tym
                pomaga.
                Wszystkim życzę zdania za pierwszym razem
                • Gość: linia frontu Re: prawo jazdy na... nerwice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.07, 13:22
                  Jak mi się w tym miesiącu nie uda skołować kasy na jazdy, to sobie odpuszczam
                  tę całą zabawę po pierwszym podeściu, bo już mam dosyć zachrzaniania i
                  rezygnowania ze wszystkiego w imię kawałka plastiku, ewentualnie kupy blachy na
                  kółkach.
                  • Gość: natalia Re: prawo jazdy na... nerwice IP: 217.17.34.* 30.01.07, 14:29
                    właśnie dlatego nie odpuszczaj bo szkoda juz tej inwestycji.Ja między innymi
                    muszę zdać żeby potem lepiej zarabiać będąc bardziej mobilną. Sama wychowuję
                    syna więc nie jest lekko, wkurzam się strasznie i łapię doły przez to ale staram
                    sobie tłumaczyć że jest to właśnie inwestycja w lepszą przyszłość.
                    • Gość: linia frontu Re: prawo jazdy na... nerwice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.07, 20:00
                      Właśnie mi uświadomiłaś, że mam przynajmniej z czego rezygnować w imię Prawa;)
                      jazdy. U mnie to Sztuka dle Sztuki (nie wierzę w przyszłość, jakąkolwiek,
                      hehehe;p). Racja, chyba szkoda by było, pytanie tylko, na ile warto się w to
                      angażować, czy nie rozsądniejsze [tak, tak: rozsądniejsze:)], byłoby
                      podejście "na lighcie"... tylko nie zawsze się da. Natka, nie łap dołów,
                      pamiętaj, że masz dla kogo powalczyć o to prawko:), a dzielna dziewczyna
                      jesteś, to na pewno dasz radę:)! A w godzinach pewnie niedługo Cię dogonię:)
                      Pozdrawiam!
                      • Gość: natalia do linii frontu IP: 217.17.34.* 05.02.07, 09:03
                        Dzięki, na prawdę to ważne, że mam dla kogo o to powalczyć i każdy powinien
                        sobie taki cel postawić, jest motywacja. Swoją drogą mój ośmioletni syn po
                        drugim moim niezdanym egzaminie powiedział że trzeci raz już nie będzie trzymać
                        kciuków bo i tak nie zdam. "Miłe", jak ja go wychowałam:)??? trzeci raz oblałam
                        i najbardziej wstydziłam się przed nim więc mu po prostu nie powiedziała że w
                        ogóle ten trzeci raz miał miejsce.
        • Gość: bena Re: prawo jazdy na... nerwice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.07, 10:08
          prawo jazdy nie jest bylejakim swistkiem jezeli nie umiesz jezdzic to stwarzasz
          wielkie zagrozenie dla siebie i dla innych.Sam bys nie chcial zeby niedouczony
          kierowca zabił ci dziecko na drodze.Troche zrozumienia,ze trzeba umiec
          jezdzic,a nie krytykowac instruktorow i egzaminatorów,bo robia wam krzywde.
    • Gość: marysia Re: prawo jazdy na... nerwice IP: *.citynet.pl 31.01.07, 11:21
      "Każdy jest indywidualnością i chyba ważniejsze od zdania za pierwszym razem
      jest przekonanie, że po ZDANYM egzaminie dam sobie radę SAMODZIELNIE w ruchu
      ulicznym.
      A chyba taki jest cel całej tej "zabawy""

      Popieram w 100%!!!

      marysia



    • Gość: rolanda Re: prawo jazdy na... nerwice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.07, 16:49
      Zgadzam się, że na egz chodzi głównie o wyciąganie kasy za kolejne podejścia.
      Bo jak się kogoś oblewa za to, że powiedział świadła "długie" zamiast "drogowe"
      i nawet nie daje mu się szansy wsiąść do samochodu i pokazać co potrafi to o co
      tu może chodzić! Ciekawe, jakby podchodzili do sprawy, gdyby kolejne egz były
      bezpłatne? Zdawalność wynosiłaby 90%. Jak nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo,
      że o kasę...
      • Gość: fgbhfg Re: prawo jazdy na... nerwice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.07, 19:03
        ja zdałam po 29 godzinach :P
        też mnie ogarniały chwile zwątpienia, ale skoro się to zaczęło i zainwestowało
        ponad tysiaka w kurs nie warto odpuszczać.. (najłatwiejsze wyjście nie zawsze
        jest lepsze..)
        ciagnąć to ciągnąć aż zdacie, w końcu kazdy kiedyś zda!
        (ja miałam o tyle dobrze, ze miałam ten "dryg")
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka