IP: *.chello.pl 19.03.07, 21:32
Temat byc moze czesto poruszany, ale przez mnie uaktywniony:
czy instruktor moze rozmwaic prywatnie w czasie moich jazd przez telefon,
zabierajac mi tym samym czas: stoje i czekam az skonczy-ok.5 minut
czy instruktor moze isc: siku, kupe, kupic cos w sklepie, ladpwac bak i trwa
to ok. 5 minut
czy moze: konczyc jazde ZAWSZE 5-8 minut wczesniej?
a zaczynam, po malym wstepie typu: ladna pogoda, ustalamy termin nastepnej
jazdy, tu moze pan sie zapisac, tam nie moze, tu czegos szukam, tam nie
i czy instruktor na jezdzie numer 11 godzina moze przerabiac wciaz ta sam
trase, nacisajac mi na sprzeglo i hamujac za mnie? bo ja zniszcze samnochod,
bo nadal nie umiem itp......
boze-pomocy!bo mnie mnie ignoruje!
Obserwuj wątek
    • Gość: XZS Re: czas jazd IP: *.asta-net.com.pl 19.03.07, 21:37
      W moim przypadku kiedy instruktor szedł do sklepu bo coś musiał kupić było
      traktowane jako przerwa w czasie jazdy nie licząca się do mojej godziny.
      • Gość: michlaek Re: czas jazd IP: *.chello.pl 19.03.07, 21:40
        ale od pocatku tak bylo powiedziane?
        u mnie jest: 'musze wyjsc' i nic sie nie odlicza
        • Gość: ZXD Re: czas jazd IP: *.asta-net.com.pl 19.03.07, 21:45
          U mnie było "chłopaki musze wyjść do sklepu po to lub po to zrobiomy sobie
          przerwe 30minutową i bedziemy jeździć dalej, Za 30 minut wracam. Jak chcecie to
          zostańcie w samochodzie jak nie to idzcie sobie na miasto i za 30 minut przed
          samochodem".
    • linia.frontu Re: czas jazd 19.03.07, 21:43
      Nie może. Tzn. może. Nie powinien. Ale mu na to pozwalasz, więc dlaczego miałby
      nie móc. Przecież to są pytania retoryczne:D
      Jak można sensownie odpowiedzieć na pytanie retoryczne...
      • Gość: michalek Re: czas jazd IP: *.chello.pl 19.03.07, 21:49
        wiec co mam zrobic?
        'przerpaszam, ale doliczymy jeszcze sobie 5 minut wiecej'-to mi powie jestem na
        15umowiony z naasrtepnym klientem,
        ale jak dyplomatycznie tego prymitywa do tego zmusic,
        juz zmienilem instruktora z jeszcze wiekzzego prymitywa, zostalo mi troche tych
        jazd, ten jest w miare ok. ale wychodne sobie robi!
        • Gość: michhalek Re: czas jazd IP: *.chello.pl 19.03.07, 21:50
          i czy zachowanie, ktore zostalo przeze mnie opisane-na kazdej lekcji-jest
          norlamne?
          • Gość: michalek Re: czas jazd IP: *.chello.pl 19.03.07, 21:52
            to nie trwa 30 minut, to trwa po 5,7 ale nazbiera sie iwciagu jedej sesji i
            calego kursu...
          • linia.frontu znowu mnie zjadą, że się wdaję w dywagacje... :/ 19.03.07, 21:57
            Nie jest. Skoro jazda trwa godzinę, nie trwa 55 minut, nie trwa 45 minut, nie
            trwa minut 58. Trwa 60 minut. Pogadaj z nim i powiedz, że tak być nie może.
            Jeszcze zależy ile... no jak, powiedzmy, 3 minuty, to ja bym osobiście nie
            robiła sprawy, bez przesady. Tylko wiesz, no, zależy wszystko. Od tego ile
            czasu tak sobie ucina i na co, no ja bym faceta nie trzymała pół godziny z
            przepełnionym pęcherzem;p. Pogadaj.
            • Gość: michalek Re: znowu mnie zjadą, że się wdaję w dywagacje... IP: *.chello.pl 19.03.07, 22:05
              policze doklasdnie nastepnym razem i napisze ILE TO DOKLADNIE,
              najgorzej ze w sumie, na oko odpada z kwadranssssssssss
              • linia.frontu Pogadaj pogadaj... 19.03.07, 22:15
                Za dużo. W 15 minut można porozmawiać przez telefon idąc do sklepu i paląc
                fajka, by w chwilę potem znaleźć się w toalecie, wyjść i zdążyć łyknąć kawę z
                automatu załatwiając w biurze formalności, wiem, bo przerwy między wykładami
                trwają 15 minut i w tyle mniej więcej można się wyrobić. Gadaj.
                Chyba, że rozmowy telefoniczne to załatwianie spraw formalnych z kursantami, no
                to nie ma wyjścia, po pracy nie będzie tego robił, chociaż niektórzy to nawet
                po pracy, no ale obowiązku nie ma.
            • Gość: ziutek Re: znowu mnie zjadą, że się wdaję w dywagacje... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.07, 22:08
              Coć już 3 lata nie jestem instruktorem to linio frontu,choć jestem w Tobie
              prawie już zakochany,to muszę Cię sprostować.Jazda NIE TRWA!!!! 60min.Lekcja
              trwa 60min.W skład lekcji wchodzi przygotowanie teoretyczne do tematu,na końcu
              omówienie tego tematu.I nie chodzi tu o oszczędność paliwa przez instruktora.
              Chore jest oczywiście wychodzenie instr. do sklepu,czy nawet tankowanie.Ale
              pozwólcie instruktorowi wysikać sie i wyprostować kości ,że już nie wspomnę o
              ochłonięciu po jeździe z niektórymi (mam nadzieję,że z nie moją ukoczaną linią
              frontu).
              P.S
              Jak trafisz na mnie na egzaminie to masz zdane z Urzędu,hi,hi,hi.
              • linia.frontu Re: znowu mnie zjadą, że się wdaję w dywagacje... 19.03.07, 22:20
                Przepraszam Ziutku, mea culpa, mea maxima culpa! Oczywiście, że masz rację. Mam
                na myśli sprawy prywatne. Ja nie robiłabym problemów, gdyby się chciał kawy
                napić, czy odlać, nie popadajmy w skrajności.
              • Gość: Daniel Naborowski w kwestii termonilogii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.07, 23:00
                Lecz się wszystko zamyka w jednym OKA słowie:
                Pochodnie, gwiazdy, słońca, nieba i bogowie.
    • Gość: leon 60 min to IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.07, 22:34
      60 min lekcji to:
      - przygotowanie do jazdy,samochodu,kursanta,instruktora;
      - wszystkie czynności biurowe;
      - sprawdzenie teorii zadanej po poprzedniej lekcji, przypomnienie błędów;
      - omówienie tematu nowych zadań;
      - sprawdzenie ich zrozumienia;
      - wykonanie zadania poczas jazdy;
      - omówienie wykonania tylko na postoju w bezpiecznym miejscu;
      - ewentualne powtarzanie;
      - każdorazowo 10 minut przerwy po stworzeniu zagrożenia w ruchu;
      - wszystkie czynności kontrolno-obsługowe konieczne do wykonania wchodzą w
      skład lekcji (bez paliwa, ciśnienia w oponie pojazd nie pojedzie);
      - omówienie całej lekcji, zadania do ćwiczeń, ustalenie następnego terminu.
      pozdr
      • no-comments Re: 60 min to 19.03.07, 22:52
        Gość portalu: leon napisał(a):

        > 60 min lekcji to:
        > - przygotowanie do jazdy,samochodu,kursanta,instruktora;
        > - wszystkie czynności biurowe;
        > - sprawdzenie teorii zadanej po poprzedniej lekcji, przypomnienie błędów;
        > - omówienie tematu nowych zadań;
        > - sprawdzenie ich zrozumienia;
        > - wykonanie zadania poczas jazdy;
        > - omówienie wykonania tylko na postoju w bezpiecznym miejscu;
        > - ewentualne powtarzanie;
        > - każdorazowo 10 minut przerwy po stworzeniu zagrożenia w ruchu;
        > - wszystkie czynności kontrolno-obsługowe konieczne do wykonania wchodzą w
        > skład lekcji (bez paliwa, ciśnienia w oponie pojazd nie pojedzie);
        > - omówienie całej lekcji, zadania do ćwiczeń, ustalenie następnego terminu.
        > pozdr

        No wybacz ale przy takim przeliczaniu to chyba kursant na miasto by nie miał
        szansy wyjechać albo ewnetulanie na 10 minut kilka razy w ciągu całego kursu.
        Nikt tu nie twierdzi, że fakt ustawiania przez kursanta fotela czy umawianie na
        kolejną jazdę ma sięwliczać do przerwy a nie do jazdy, ale do cholery my przez
        te 30 godzin mamy jeździć a nie omawiać "skład lekcji":/ Błędy można omaiwać na
        bieżąco i to w czasie jazdy, nie trzeba za każdym razem isę zatrzymywać, żeby
        przez 5 minut debatować, dlaczego kursant zapomniał włączyć kierunkowskazu, nie
        popadajmy w przesadę.

        Michale, na Twoim miejscu bym NIE POROZMAWIAłA, tylko jasno i dobitnie
        zakomunikowała, że sobie nie zyczysz ucinania ci godzin, i że skoro płacisz to
        wymagasz!! Jazda praktyczna ma trwać 60 minut i tak na prawdę to Ciebie powinna
        to malo obchodzić, czy on między jednym a drugim kursantem zdąży zrobić siku.
        Więc jeżeli Ty pozwalasz mu na to, żeby jednak między Twoją a następną jazdą
        miał te 5 minut przerwy (bo o te kilka minut nikt przecież nie bedzie robił
        awantury) to i on powinien być fair i Ci jazd bardziej nie skracać, zwłąszcza na
        prywatne sprawy! Mój przykład- zawsze odjeżdzałam z parkingu ostatnia (na tym
        samym parkingu stało zawsze około 15 róznych eLek)- mniej więcej 7- 10 minut po
        czasie i zawsze przyjeżdzałam pierwsza - nie tylko ja, ale wszyscy jego
        kursanci(za 5, za 10 a nawet za 15 minut pełna)- łatwo sobie obliczyć ile
        traciłam, więc zaczęłam to ukrucać dając jasno do zrozumienia, że sobie nie
        życzę, upominać musiałam się o to stale (co niestety powodowało zadrażnienia
        między nami) ale efekt byl taki, że chociaż nie odjeżdzaliśmy prawie nigdy
        punktualnie i nie przyjeżdzaliśmy punktualnie to przynajmniej jazda nie trwala
        35, 40 czy 45 minut. I Tobie też jak najszybiej polecam zrób coś z tym, zanim
        się obejrzysz, że z uciętych minut mógłbyś przejeździc jeszcze z 5 dodatkowych jazd.
        • Gość: michal Re: 60 min to IP: *.chello.pl 19.03.07, 23:15
          Zwroce uwage bo:
          to nie chodzi o jedno 'siku' na mojej jezdzie. Sa to rozne zdarzenia-raz bylo
          paliwo, innym razem to siku, cos jeszcze, a zawsze jest kasowanie kilku-wiecej
          niz 5 minut jazdy. Dzisiaj az bylem zdziwiony, ze JUZ po wszystkim i doslzo do
          tego, ze zaparkowalem i pytam spojrzeniem- po co parkujemy, a on tu koniec.
          Rozumiem to umawianie sie na kolejna jazde, rozumiem omowienie przez niego
          termatu zajec. Ale on idzie gdzies-nie mowi gdzie, kazde mi jechac tam i tam-
          wysiada, a ja stoje. To nie trwa dlugo-gora 5 minut,ale ZAWSZE, kadezej
          lekcji,cyz 2 godzinnej czy jedno trace ok10-15 minut
          Nastepnym razem policze realnie
          • no-comments Re: 60 min to 20.03.07, 20:01
            Gość portalu: michal napisał(a):

            > Zwroce uwage bo:
            > to nie chodzi o jedno 'siku' na mojej jezdzie. Sa to rozne zdarzenia-raz bylo
            > paliwo, innym razem to siku, cos jeszcze, a zawsze jest kasowanie kilku-wiecej
            > niz 5 minut jazdy. Dzisiaj az bylem zdziwiony, ze JUZ po wszystkim i doslzo do
            > tego, ze zaparkowalem i pytam spojrzeniem- po co parkujemy, a on tu koniec.
            > Rozumiem to umawianie sie na kolejna jazde, rozumiem omowienie przez niego
            > termatu zajec. Ale on idzie gdzies-nie mowi gdzie, kazde mi jechac tam i tam-
            > wysiada, a ja stoje. To nie trwa dlugo-gora 5 minut,ale ZAWSZE, kadezej
            > lekcji,cyz 2 godzinnej czy jedno trace ok10-15 minut
            > Nastepnym razem policze realnie
            >

            I własnie o to chodzi, że nie zdarza się to raz, nie dwa ale ciągle i dopóki się
            nie upomnisz o to, to będize tak robiła nadal, bo skoror Ty nic nie mówisz on
            czuje , że nadzwycajniej w świecie moze sobie na to pozwolić, Ty tracisz minuty
            a w rezultacie godziny kursu, a on zadowolony oszczędza auto i benzynę- zró coż
            z tym, nawet jeśli bedziesz musiał posłużyć się groźbą odejścia do innego OSK,
            soryy ale notoryczne ucinanie minut to jest dla mnie zwyklę chamstwo i swego
            rodzaju świadoma kradzież- on ograbia cię z pieniędzy (bo płacisz za 60 minut) i
            z możłiwości uczenia się (w 10 minut można przejechać kilka skrzyżowań lub parę
            razy poparkować)- zrób coś z tym, nie czekaj!!
            • Gość: szok Re: 60 min to IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.07, 20:49
              Tak to czytam i śmiem twierdzić ze moje jazdy to była jakas patologia!U mnie
              instrukotr w czasie moich jazd notorycznie tankował gaz co trwal o ok 7
              min,czasami podjeżdzalismy pod jego dom zeby sobie skoczyl na góre po obiadzik
              ktory mu zonka przygotowala i spozywal go na mojej jedzie!:O No i nie raz
              musiał gdzies skoczyc na minutke (w zasadzie ok 5 min) i tak prawie na kazdej
              jezdzie!Czasanmi sie spoznial na jade i zamiast o pelnej godzinie przyjezdzal
              np 10 po !!Czy to było normalne???Wyjezdzialm chyba 20 godzin w zasadzie
              zamist 30!!
              • Gość: michalek Re: 60 min to IP: *.chello.pl 20.03.07, 22:23
                u mie to zdarza sie czesciej-czuje sie sprawdzany i jakby 'czekal na reakcje'
                jesliby jadl obaad na moich zajeciach-to zabral bym mu kluczyki i pojechal sam
                sie uczyc...


                szok- tez tak mam, te minuty, te kilka minut, ale sie tego zbiera
                pojutrze jazda i przyspiesze tempo

                lepiej brac pojedyncze godziny czy wiecej na raz?
                • Gość: michal Re: 60 min to IP: *.chello.pl 20.03.07, 22:26
                  jesli nawet robi to w ramach kumplostwa, wykuzwania sie-to kumplowi placic nie
                  musze..
                  • sarunia21 Re: 60 min to 21.03.07, 11:07
                    INSTRUKTOR NIE MOZE tak robić ale robi tak prawie kazdy, podczas jazd
                    załatwiaja swoje sprawy na miescie ....moze mu zwroc na to uwage jak bedzie sie
                    to zdarzac za czesto, ogolnie ztym załatwianiem sie no to wiadomo jak jest
                    potrezba no to bym nikomu nie zabraniała ale inne uwagi mu zgłos co ci se nie
                    podoba w koncu zapłaciłes za to duze pieniadze jesli nie poskutkuje zwroc sie
                    do własciciela osk
                    • Gość: michal dzisia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.chello.pl 21.03.07, 16:50
                      bylem dzisiaj na jazdeach i niestety,wszystkie moje dotad napisane tu skargi,
                      potwierdzily sie: z mety powiedzial,ze idziemy tankowac, pozniej do kibla, a
                      pozniej skonczyl 7 miut wczesniej-zwrocilem mu uwage, na co on: 'dobrze,
                      dobrze' i zrobil swoje
                      w sumie rowniutkie 15 minut w plecy z 2 godzin!!!!!!!
                      byl przytyk z moje strony i nie bylo rekacji!!!
                      • Gość: Adamus Re: dzisia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.03.07, 17:25
                        Jak Ci się nie podoba, to zmień instruktora:)
                      • no-comments Re: dzisia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!! 21.03.07, 17:48
                        Gość portalu: michal napisał(a):

                        > bylem dzisiaj na jazdeach i niestety,wszystkie moje dotad napisane tu skargi,
                        > potwierdzily sie: z mety powiedzial,ze idziemy tankowac, pozniej do kibla, a
                        > pozniej skonczyl 7 miut wczesniej-zwrocilem mu uwage, na co on: 'dobrze,
                        > dobrze' i zrobil swoje
                        > w sumie rowniutkie 15 minut w plecy z 2 godzin!!!!!!!
                        > byl przytyk z moje strony i nie bylo rekacji!!!

                        W takim razie słąby byłten przytyk Michale!! Jeśli on postępuje tak z każdym
                        kursantem (albo nawet tylko z tymi, któzy sobie na to pozwalają) to pewnie nie
                        raz syszla takie drobne przytyki, załtw to bardziej dosadnie- groźbą albo
                        szantażem, no sorry ale nie ma się co cackac, na Twoim miejscu powiedziałabym
                        mu, że albo robi to, za co mu płacisz albo niech oddaje pieniądze bo nie
                        będziesz tracił na niego czas. Jeśli będziesz próbował na niego wpłynąć
                        delikatnie (co już wiesz, że nie przynosi efektu) to nagle sie ockniesz pod
                        koniec kursu, jak Ci isntruktor powie, że nie dostaniesz zaświadczenia o
                        ukończenu kursu bo "nie zdążyłeś się nauczyć wszystkiego", a kiedy miałeś zdążyć
                        jak Cię okradał z minut! Albo go po prostu zmień i nie będziesz musiał sie
                        wykłócać o to, co Ci się należy i za co płacisz nie mało kasy! Radzę już dzisiaj
                        na wszelki wypadek porozglądać się za innymi instruktorami.
                        • Gość: michal Re: dzisia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!! IP: *.chello.pl 21.03.07, 21:05
                          oni wszyscy tak robia
                          juz zmienialem instruktora-po pierwszej godzinie: rozbroil mnie, bo nie dosc,
                          ze grubo sie spoznil, cala godzine opisywal mi zawartosc samochodu w srodku, to
                          jeszcze poszedl zapalic...
                          • Gość: loser Re: dzisia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.07, 11:44
                            Podstawowe pytanie- dlaczego tak jest?
                            Czy jest to winna szkoleniowców czy taka polityka szkoły.
                            Jeśli to szkoleniowcy olewają swoją pracę. To pomogłaby interwencja u kierownika
                            OSK.
                            Jeśli taka polityka szkoły to sprawa wygląda kiepsko.

                            Jeśli zapłaciłeś już za całość kursu to jest jeszcze gorzej bo nie masz żadnych
                            atutów.
                            Możesz co prawda skarżyć się u kierownika, możesz iść do Starostwa i tam też
                            wnieść skargę ale szkoleniowiec może powiedzieć co chce: np że to ty się spóźniasz.
                            Na rozmowę z kierownikiem OSK radziłbym pójść z kimś znajomym. Człowiek pewniej
                            czuje się jak ma kogoś kto go wspiera choćby samą obecnością. Gorzej gdy ma
                            przeciwko sobie 2-3 rozmówców.

                            Jeśli nie zapłaciłeś jeszcze całości i nie przekroczyłeś połowy jazd, to możesz
                            odebrać kartę zajęć i przenieść się gdzie indziej. Wówczas jeszcze zabawa z
                            prawem jazdy nie wyniesie Ciebie zbyt dużo.

                            Ale jeśli zapłaciłeś całość, to mogą oddać część lub wcale (pozostaje wówczas
                            interwencja federacji konsumentów).
                            W innej szkole może być różnie ale jedno jest pewne- nie dostaniesz papierka
                            uprawniającego do zdawania egzaminu po przejechaniu u nich kilku godzin. Raczej
                            gdzieś 15-20. Taka jest cena.

                            Ps. Na pierwszej godzinie standartem jest siedzenie w samochodzie. Chyba, że
                            ktoś powie, że umie jeździć.


                            • Gość: leon Dlaczego ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.07, 13:53
                              Gość portalu: loser napisał(a):

                              > Podstawowe pytanie- dlaczego tak jest?
                              > Czy jest to winna szkoleniowców czy taka polityka szkoły.

                              Odpowiem :
                              Przyczyną takiego stanu rzeczy jest:
                              - dopuszczenie do dzikiej konkurencji;
                              - brak ustalonych minimalnych cen, minimalnego przebiegu km w ramach 60 minut
                              lekcji.
                              Odpowiedzialnym jest Ministerstwo Komunikacji.

                              Jeśli za godzinną lekcje płacisz 40 PLN (odpowiada ok 25 km jazdy) to dlaczego
                              chcesz w tym czasie przejechać 50 km co by kosztowało 80 PLN.
                              Jakim prawem chcesz okradać swojego nauczyciela, instruktora, wychowawcę ?????
                              pozdr
                              • Gość: loser Re: Dlaczego ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.07, 15:53

                                Kto jest złodziejem?

                                Czy ten kto płaci zgodnie z cennikiem za kurs lub tzw jazdy doszkalające?
                                Czy ten kto w trakcie tych jazd (pracy) załatwia swoje sprawy itd?

                                Jak zareagowaliby szanowni "okradani" szkoleniowcy, gdyby tak jak oni
                                zachowywali się nauczyciele w szkole ich dzieciaka? Gdyby musieli skorzystać z
                                taksówki, a taryfiarz pojechałby na obiad.?

                                Co ma z tym wszystkim wspólnego kilometraż?
                                Przecież część osób oblewa egzamin państwowy z powodu łuku. Tenże łuk jest
                                robiony często pod koniec kursu. Kursant za bardzo go nie umie, nie umie
                                poprostu jeździć tyłem.
                                Czy na placu manewrowym, w trakcie jazdy tyłem, bez gazu, przejeżdża się więcej
                                kilometrów? Zużywa więcej benzyny?
                                Ministerstwo winnię tylko za wymóg wew. egzaminu, który jest często kpiną. Widać
                                to na egzaminie państwowym, po liczbie oblanych.
                                Zamiast tego powinien być wymóg wyjeżdżenia 30 godzin (płatność oddzielnie za
                                każdą godzinę). Nieważne z kim.
                                Jakby ktoś brał 5zł za godzinę i w trakcie załatwiał własne sprawy to każdy
                                poszedłby do konkurencji, nawet jakby brała 50zł ale szkoliłaby a nie robiła
                                ludzi w c...a.
                                • Gość: leon Re: Dlaczego ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.07, 19:31
                                  Gość portalu: loser napisał(a):
                                  > zgodnie z cennikiem za kurs lub tzw jazdy doszkalające?

                                  Nie ma takich cenników a jeżeli ktoś pisze cenę to ona nie ma nic wspólnego z
                                  kalkulacją.

                                  Weź taksówkę i pojedź nią godzinę po trasach egzaminacyjnych - podaj ile
                                  zapłacisz.

                                  Koszty godzinnej lekcji samochodem to przedewszystkim koszty przebiegu,wartość
                                  zużytego paliwa, olejów, kosztów obsługi, amortyzacji , zniszczonych sprzęgieł,
                                  skrzyń biegów, zawieszenia na polskich dziurach.

                                  Gdyby rozpoczynać i kończyć naukę na cofaniu niektóre osoby w ogóle by na
                                  miasto nie wyjechały (brak wyobraźni przestrzennej).

                                  Oczywiście to wszystko nie usprawiedliwia negatywnego zachowania instruktora
                                  ale jest tego podłożem.
                                  pozdr
                                  • no-comments Re: Dlaczego ? 22.03.07, 22:46
                                    No sorry ale zarzut o okradania instruktora jest co najmniej śmieszny? Nie
                                    opląca się jeżdzenie za 40 złotych za godzinę, a kto broni ośrodkom podwyższać
                                    ceny? Niech sobie ustalają takie ceny, jakie dadzą im zarobić, a jeśli ktoś nie
                                    może konkurować z innymi OSK dobrym poziomem szkolenia i ilością zadowolonych
                                    kursantów, a jedynie kusząco niską ceną - bo to przepraszam powinien zamknąć OSK
                                    i wziąść się może za inny biznes. Z jakiej racji to kursant ma płacić własnym
                                    niedouczeniem (a w konsekwencji również finansowwo bo będzie się musiał douczyć
                                    na doszkalających, za które ponownie zapłaci) za to, że instruktor oszczędza
                                    paliwo, skrzynię biegów itp. Nie wychodzi na swoje, podnieść ceny kursu i zrób
                                    coś, zeby mieć większą ilość kursantów, zatrudnij większą ilość instruktorów,
                                    żeby mieć czas pojechać na obiad we własnym czasie a nie podczas jazd i już, proste.

                                    Do loosera- sąd konsumencki nie jest potrzebny, radzę poczytać dokładnie
                                    odpowiednia rozporządzenia- kursant w każdej chwili bez wzgledu na ilość
                                    wyjechanych godzin oraz na wysokość dokonanej wpłaty może zrezygnować z OSK i
                                    przenieść się do innego - idziesz do kierownika OSK, mówisz że przenosisz
                                    papiery, odbierasz wtónik jazd, i jakie tam mają Twoje dokumenty, MUSZą Ci oddać
                                    pieniądze za niwyjeżdzone godziny (radzę zażądać jakiegoś kwitka na piśmie co by
                                    mieć pewnośc, że nagle jazda nie kosztuje 10 złotych i oddadzą tylko grosze), a
                                    w następnym OSK jak będziesz dobrze jeździć, a dla odmiany będą uczuciwi to
                                    wyjeździsz tyle jazd ile Ci zostało i już.
                                    Dodam, że mój instruktor tez miał tendencje do skracania jazd, a teraz jeżdzę z
                                    takim który NIGDY Tego nie robi, co więcej między kursantami nie idzie nawet na
                                    papieroska i każda jazda trwa tyle co trzeba, a jak kończę ostatnia to nawet
                                    czasem trochę więcej (co z poprzednim instruktorem było nie do pomyślenia),
                                    dlateog więcej wiry, istnieją porządni instruktorzy, warto ich poszukać:)
                                    • Gość: mivchlaek Re: Dlaczego ? IP: *.chello.pl 22.03.07, 23:49
                                      co do oszczedznia:
                                      trzyma ZA MNIE' hamulce, naciska sprzeglo-zeby sie nic nie popsulo, dochodzi do
                                      sutyacji, gdzie na skrzyzowaniu krzycze 'gdzie jest hamulec', 'samochodem
                                      trzesie, nie ruszam', a on na to-'ja trzymam'...........!!!!!!!!!!
                                      • Gość: loser Re: Dlaczego ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.07, 11:18
                                        Do Leona
                                        A taksówkarz ma klientów zapisanych na 2-3 dni naprzód po 7-8godzin? Trzeba do
                                        niego dojeżdżać?
                                        I jest się odstawianym w miejscu gdzie czeka na niego następny klient?

                                        Zapomniałeś dodać o podłożu paru rzeczy:
                                        Część instruktorów ma inną pracę, szkolenie to tylko dodatek. Część to emeryci
                                        (służby mundurowe)

                                        Za godzinę "kursową" szkoleniowiec dostaje inną stawkę niż za "doszkoleniową".

                                        Za tą drugą często płaci się do ręki szkoleniowca, bez żadnej faktury. (fiskus
                                        coś z tego ma?)


                                        Jak jest mniej kursantów to OSK potrafi "podziękować" części szkoleniowcom.

                                        Niekiedy OSK to szef odbierający telefony, prowadzący "księgowowść" wynajmujący
                                        dwa pomieszczenia (biuro i sala wykładowa), prowadzący zajęcia teoretyczne
                                        (czytanie kodeksu drogowego+puszczanie filmów) i zatrudniający szkoleniowców,
                                        którzy mają własne samochody.

                                        Szkoły rywalizują pomiędzy sobą promocjami a nie jakością szkolenia,
                                        zdawalnością, dodatkowymi szkoleniami (zrób to sam-czyli co można samemu
                                        naprawić w samochodzie, lub jak radzić sobie w trudnych warunkach-wychodzenie z
                                        poślizgu itp).

                                        I jeszcze jedno o skutkach.
                                        To nie tylko niezdawane egzaminy, to także część wypadków. Bo nie wszystkie są
                                        wynikiem czyjejś głupoty czy starych zużytych samochodów.
                                        ---------------------------------------------------

                                        Do Mivchlaek
                                        Czasami szkoleniowiec musi wcisnąć hamulec lub skorygować (kierownicą) tor jazdy
                                        żeby uniknąć wypadku.
                                        Problem jest wtedy, gdy nie tłumaczy co było źle zrobione przez kursanta i jak
                                        należało się zachować i przy najbliższej podobnej sytuacji tego nie przypilnuje,
                                        tak aby kursant to zrobił, a nie on.

                                        Sprzęgło to powinnien wciskać tylko żebyś nie rozwalił skrzyni biegów. Nie
                                        powinien tego robić, gdy je zrywasz, bo inaczej się nie nauczysz.

                                        A sprzęgło, klocki hamulcowe to się zużywają i jak wciska pedał kursant i jak
                                        robi to szkoleniowiec.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka