Dodaj do ulubionych

Jutro braciak ma 1 exam!!!

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.07, 08:55
Jutro mój braciak ma 1 podejście do examu i nie bardzo wie czy w W-
wie na Bemowie w Corsach sa elektryczne lusterka. Ja nie bardzo moge
odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ zdawałam ( zresztą nie raz) w
Ciechanowie.Czy ktoś mógłby pomóc i przy okazji powiedzieć w którym
miejscu znajdują się te przyciski do ustawiania tych lusterek? A
może ktoś też zdaje jutro na Bemowie o 11-tej? Życze powodzenia
wszystkim zdającym!!! POZdro!
Obserwuj wątek
    • Gość: Monika Re: Jutro braciak ma 1 exam!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.07, 09:18
      Te przyciski znajdują sie na drzwiach kierowcy, zorientuje sie.Ma
      rowniez prawo spytac sie egzaminatora, jak to działa, skoro uczył
      sie na Corsie z recznie ustawiaanymi lusterkaami.Ja sie spytałam na
      egzaminie.
      • Gość: Rodzyn Do Moniki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.07, 09:36
        Dzięki za odpowiedź. A zdałaś?
        • Gość: Monika Re: Do Moniki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.07, 11:27
          Zdałam za 4 podejściem.Cieszę się, ze mam te męki za sobą.Powodzenia
          dla brata.
          • Gość: Rodzyn Re: Do Moniki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.07, 12:16
            Gratuluje, zdanie za 4 razym to wielki sukces. Ja zdałam dopiero za
            czternastym.
            • Gość: nieudacznik a mnie się nie udaje IP: *.acn.waw.pl 14.08.07, 08:31
              a ja już zdaję 20 raz i nic:):):):):)buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
              {{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{)
    • ibby2 Re: Jutro braciak ma 1 exam!!! 13.08.07, 12:04
      W niektórych samochodach, nie wiem czy przypadkiem też nie w corsie te przyciski
      znajdują się koło hamulca ręcznego. Są stronki z opisem wnętrza samochodów i
      świateł, ja nich korzystałam przy powtarzaniu tego. Gdzieś tu się przewijają
      stale na forum. Najlepiej wpisać w wyszukiwarce forum: światła lub coś takiego i
      powinny wyskoczyć te posty w którymś na pewno będzie link to tego.
    • Gość: Rodzyn Pytanie o światła w Corsie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.07, 17:48
      Mój brat nie pamięta które ze świateł w Corsie to drogowe a które
      pozycyjne. Czy mógłby ktoś podać jakąś str. internetową z opisanym
      rysunkiem. Wiem, że ten wątek już kiedyś był, ale szukałam i nie
      mogę znaleźć.Z góry dziękuję.
    • Gość: patite są elektryczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.07, 18:23
      jest przełącznik na rączce, na drzwiach po stronie kierowcy i tam są
      przyciski.
    • Gość: Rodzyn Re: Jutro braciak ma 1 exam!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 07:18
      Dzisiaj czuję się jakbym to ja znowu miała następne podejście do
      egzaminu. Zaraz idę się przygotować bo zawożę brata na ten egzamin.
      Mam nadzieję, że zda i nie będzie się męczył tyle razy ile ja.
      Pozdrawiam!!!
      • linia.frontu Re: Jutro braciak ma 1 exam!!! 14.08.07, 08:01
        Gość portalu: Rodzyn napisał(a):

        > Dzisiaj czuję się jakbym to ja znowu miała następne podejście do
        > egzaminu. Zaraz idę się przygotować bo zawożę brata na ten
        > egzamin. Mam nadzieję, że zda i nie będzie się męczył tyle razy
        > ile ja. Pozdrawiam!!!

        Rodzyn!!! Trzymamy kciuki za brata!!!! :)
        Mam nadzieję, że nie będzie przywracał mi wiary w prawko i zda
        spokojnie za pierwszym, w końcu facet:).
        Zdaj relację!!!! :)
        • Gość: Rodzytn Do linii. frontu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 08:55
          Na pewno po przyjeździe zdam relację.
        • Gość: Rodzyn Re: Jutro braciak ma 1 exam!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 16:38
          No niestety mój brat nie zdał,wszystko było dobrze, wyjechał z
          placu, jeździł 40 min., ale na samym końcu przy wjeżdzie do ośrodka
          na Bemowie (tam chyba duzo osób oblewa)przejechał przez dwie ciągłe
          linie no i niestety przesiadka. Teraz cały czas myśli o tym i nie
          może sobie darować bo jeszcze instruktorzy ostrzegali go przed tym
          wjazdem. Mi sie wydaje, że poprostu pod koniec egzaminu za bardzo
          sie rozluźnił. Stwierdził, że już jest blisko to pewnie zda. Mówił
          też, że podczas egzaminu widział czarnego kota. Na dodatek przy
          powrocie z egzaminu zepsuł nam się samochód, trzeba było wezwać
          pomoc drogową i część drogi pokonalismy autobusem.
          Następne podejście ma 1 października i myślę, że wtedy to juz zda. A
          ja myślałam, że będzie tak: brat zdał za pierwszym, a ja za
          czternastym.
          Brat żałuje też, że juz sobie nie pojeździ w wakacje.
          W imieniu mojego brata bardzo dziękuję linii. frontu i wszystkim
          innym osobom, które trzymały za niego kciuki. POZDRAWIAM i życzę
          zdania egzaminów!!!
          • linia.frontu Re: Jutro braciak ma 1 exam!!! 14.08.07, 18:38
            Eeeeee, dobrze było!!! Całe 40 minut!!! Następnym razem na pewno mu
            się powiedzie!!! :) Trzymam kciuki!!! :)
            • Gość: mała Re: Jutro braciak ma 1 exam!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 20:15
              no szkoda... ale powiedz bratu ze nie jest pierwszą ani ostatnio osobą ktorej
              sie nie udalo zdac.nastepnym razem napewno sie uda:)

              Rodzyn opowiedz o twoim zdawaniu na czym sie nie udawalo?
              kiedy zaczynalas kurs? podziwiam cie za wytrwalosc. ja bym chyba wymiękła.
              przede mna 4 podejscie...
              pozdrawiam mała
              • Gość: ... Re: Jutro braciak ma 1 exam!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 11:01
                Ja też jestem pełna podziwu dla Twojego uporu, wytrwałości i
                determinacji.Ja oblałam 5 egzam i stwierdziłam, że przeznaczone jest
                mi miejsce pasażera. Wydaje mie się że zwyczajnie nie mam
                predyspozycji, musiałabym baardzo duzo ćwiczyć, a niestety nie mam z
                kim.
                Podpisuję sie rówież pod prośbą o opis Twoich "egzaminacyjnych
                przygód".
                Pozdrowienia dla brata. Następnym razem zda.
                Ps.Cały czas wierzyłaś, że wreszcie zdasz?
                • linia.frontu Re: Jutro braciak ma 1 exam!!! 15.08.07, 11:12
                  Gość portalu: ... napisał(a):

                  > Ja też jestem pełna podziwu dla Twojego uporu, wytrwałości i
                  > determinacji.

                  Rodzyn to jest moja dziołcha;)! Kurcze, te Twoje 14 razy trzyma mnie
                  przy życiu.
                  • Gość: Rodzyn Do linii. frontu: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 10:39
                    linia.frontu napisała:

                    > > Ja też jestem pełna podziwu dla Twojego uporu, wytrwałości i
                    > > determinacji.
                    >
                    > Rodzyn to jest moja dziołcha;)! Kurcze, te Twoje 14 razy trzyma
                    mnie
                    > przy życiu.

                    Linio. frontu bardzo Ci dziękuję za te miłe słowa. Bardzo się
                    cieszę, że w ten nietypowy sposób mogę Ci pomóc.

                    Mi się wydawało, że zdałaś jeszcze dużo wcześniej niż ja a tu się
                    okazuje, że nadal walczysz.
                    Z całego serca życzę Ci sukcesu na egzaminie, powiedz tylko kiedy
                    zdajesz, to będę trzymała kciuki.


                • no-comments Re: Jutro braciak ma 1 exam!!! 15.08.07, 14:27
                  Gość portalu: ... napisał(a):

                  > Wydaje mie się że zwyczajnie nie mam predyspozycji,

                  gościu a jak ci się wydaje ile tu jest osób, które mają predyspozycje, którym
                  wszystko wychodzi i w ogóle byli super pojętnymi kursantami i świetnymi
                  kierowcami, hę????

                  Zdobycie góry polega na tym, że trzeba się na nią wspianć, czasem sie upadnie,
                  czasem zleci trochę w tył, ale droga jest tylko jedna - do przodu... i nie ważne
                  czy 1 czy 5 czy 10 podejśc. Skroro Rodzyn mogłą to każdy może!!

                  > musiałabym baardzo duzo ćwiczyć, a niestety nie mam z kim.

                  A intruktorów Ci w mieście niedostatek?? Ja też nie miałam z kim, i dlatego
                  wykupiłam dużo godzin eLką - i nie mów, że nie ma za co, bo jak sie człowiek
                  uprze to spod ziemi wytrzaśnei pieniądze.... mozna darować sobie kino, fajki,
                  ewentualnie nawet pooszczędzać na jedzeniu czy jakichś rozrywkach - wszystko
                  tylko kwestia priorytetów, no i można bylo popracować w wakacje.
                  Tak więc bez żadnych ociągań - nie po to chyba zaczęłaś to prawko, żeby spowodu
                  paru niezdanych egzaminów i przeświadczenia o braku jakichś tam predyspozycji,
                  których nawet nikt nie potrafi określić - co oznacza je mieć - że tylko z tego
                  powodu się poddasz!! A poza tym - nie szkoda Ci pieniędzy i czasu, kóre dotąd
                  poświęciłaś prawku?? Jeśli w końcu to prawko zdasz (nie ważne za którym) - nie
                  będą one stracone - (każda kolejna jazda czegoś Cie nauczy na przyszłość), ale
                  jeśli sobie odpuścisz to rzeczywiście szkoda było w ogle brać się za kurs. Nie
                  poddawaj się tak latwo.... zobaczysz jaka będzie radość jak po wszystkich tych
                  perypetiach w końcu zdasz:)
                  • Gość: Rodzyn Do no-comments: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 11:00
                    O i takie trzeba mieć podejście do sprawy! Wiem, że zdałaś za
                    pierwszym razem (wielkie gratulacje), ale widzę też, że gdyby "noga
                    Ci się podwinęła" (oczywiście dobrze, że tak się nie stało)to
                    walczyłabyś do samego końca.
                    Większość osób, które zdały za pierwszym podejściem krytykują
                    innych, którzy męczą się więcej razy.Osoby te są bardzo pewne siebie
                    i uważają, że ktoś zdający więcej razy nie nadaje się do jazdy.
                    Fajnie, że są tacy ludzie jak Ty, którzy umieją pomóc i
                    pocieszyć.POZDRAWIAM i życzę szerokiej drogi!
                    • no-comments Re: Do no-comments: 19.08.07, 20:22
                      Gość portalu: Rodzyn napisał(a):

                      > O i takie trzeba mieć podejście do sprawy! Wiem, że zdałaś za
                      > pierwszym razem (wielkie gratulacje), ale widzę też, że gdyby "noga
                      > Ci się podwinęła" (oczywiście dobrze, że tak się nie stało)to
                      > walczyłabyś do samego końca.
                      > Większość osób, które zdały za pierwszym podejściem krytykują
                      > innych, którzy męczą się więcej razy.Osoby te są bardzo pewne siebie
                      > i uważają, że ktoś zdający więcej razy nie nadaje się do jazdy.
                      > Fajnie, że są tacy ludzie jak Ty, którzy umieją pomóc i
                      > pocieszyć.POZDRAWIAM i życzę szerokiej drogi!

                      Ja po prostu wiem, że fakt iż zdałam za pierwszym razem nie robi ze mnie
                      lepszego kierowcy niż Ci, któzy zdają za 5, 10 czy 15 razem. I masz rację, że w
                      razie podwinięcia się nogi walczyłabym dalej bo tak jak Ty- naprawdę lubię
                      prowadzić i z niecierpliwością czekam na moment, kiedy jazda samochodem będzie
                      mi sprawiać więcej przyjemności niż stresu. A egzamin to tylko zbieg
                      szczęśliwych okoliczności - trasy, egzaminator i sztuka uniknięcia błędów i
                      opanowania stresu. Całą nauka zaczyna się od nowa we własnym autku. Poza tym,
                      gdybym wyjeździła tylko kurs, na którym jeździłąm po najprostszych i wciąż tych
                      samych trasach i wtedy jakimś cudem zdała egzamin to myślę, że bałabym się sama
                      wsiadać do auta i większość skrzyzowań, pzejazdów itp omijałabym szerokim łukiem
                      czyniąc jazdę samochodem bezcelową. A tak ja i moje autko wciąż się czegoś
                      uczymy i jeszcze nie mamy się siebie dość;)

                      Również serdecznie pozdrawiam i jeszcze raz wielki podziw dla Twojej wytrwałości
                      - myślę, że swoim przykładem możesz tu często wesprzeć tych, którzy chcą
                      rezygnować po kilku oblanych egzaminach i pokazać, że warto dążyć do celu, bo
                      tylko wtedy to ma sens:) I za to też Ci dzięki:)
                  • Gość: ..... Re: Jutro braciak ma 1 exam!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.07, 16:15
                    Dziekuje za list motywujacy mnie do dalszej walki. O swojej
                    przygodzie z prawkiem i braku predyspozycji opisalam w innym miejscu.
                    Jesli masz ochote przeczytaj.
                    Gratuluje zdania za 1 razem.
                    • no-comments Re: Jutro braciak ma 1 exam!!! 19.08.07, 20:33
                      Gość portalu: ..... napisał(a):

                      > Dziekuje za list motywujacy mnie do dalszej walki.

                      Mnie też ktoś musiał kiedyś zmotywować jak miałam ochotę po prostu zrezygnować w
                      środku kursu i odpuścić sobie "zachciankę" posiadania prawa jazdy, za to
                      forumowiczom dziękuję (zwłaszcza jednej;) i teraz sama, jesli mogę to czasem
                      powspieram choć slowem innych. Z perspektywy czasu z całą stanowczością
                      stwierdzam, że było warto, nawet jeśli droga nie byłą prosta ani lekka.

                      To, co opisujesz jako swoje problemy podczas prowadzenia auta jest mi barzo
                      dobrze znane. Też nie mam wyobraźni przestrzenej, kompletnie nie oceniam
                      odległości ani rozmiarów pojazdu, którym jadę, do tego jestem wiecznie
                      roztargniona i rozkojarzona co mi nie ułatwia sprawy. Na kursie totalnie nie
                      mogłam sobie z tym wszystkim poradzić, czułąm się jak totalna idiotka, że
                      najprostsze nawet sprawy wydają się być nie do przeskoczenia, a instruktor nei
                      wyprowadzał mnie z błędu. Po kursie wyjeździłam dużo godzin dodatkowych -
                      chciałam iść na egzamin z przekonaniem, że zrobiłąm wszystko, co mogłam, żeby
                      zdać. I nie żałuję ani jednej z tych godzin - teraz widzę, jak wiele mi dały te
                      różne sytuacje, które zdarzaly się na jazdach. Po kursie znalazłam świetnego
                      instruktora - cudotwórcy są wśród nas, wierz mi:) warto takiego poszukać:) i to
                      ona naucyzł mnie wszystkiego. Oprócz niego zdarzyło mi się jeździć parę razy z
                      innymi dwoma isntruktorami - oni też dali mi inne wskazówki, czego inengo mnie
                      nauczyli - dlatego warto trochę poprzebierać w instruktorach. A co
                      najważniejsze warto walczyć, bo jest o co:) Wszystko jest do przeskoczenia,
                      wszystko jest do zrobienia, łuk też:)

                      Pozdrawiam i życzę wytrwałości i wpadnij do nas od czasu do czasu z wiadomością,
                      że walczysz i że są efekty tej walki:)
                • Gość: Rodzyn Do gościa: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 15:11
                  Szkoda, że zrezygnowałaś, ale zawsze możesz to naprawić. Mój
                  instruktor zawsze powtarzał, że każdy kiedyś zda tylko jednym
                  przychodzi to łatwiej drugim troche gorzej, dlatego nie trzeba się
                  załamywać. Poza tym egzamin nie zawsze odzwierciedla nasze
                  umiejętności, tu liczy się też szczęście. Wiadomo, że dużo zależy od
                  egzaminatora: jeden może przepuścić zdającego, któremu samochód
                  zgasł np. 4 razy a drugi tego nie zrobi.Mój instruktor powiedział
                  kiedyś, że uczył chłopaka, który nie jeździł zbyt dobrze, a zdał za
                  pierwszym podejściem, mimo że samochód zgasł mu sporo razy.Później
                  instruktor słyszał, że chłopak ten nie jeździ, ponieważ ojciec boi
                  się z nim jeździć a już na pewno pożyczyć mu samochód.
                  Na zdanie egzaminu wpływa również stres, który jednym pomaga a innym
                  wręcz przeciwnie (u mnie chyba było raczej to drugie, nawet jeść nie
                  mogłam).
                  Wiem również, że cały kurs, egzaminy i jazdy dod. są bardzo drogie.
                  Rzeczywiście jak powiedziała no-comments można pooszczędzać albo
                  popracować (rozumiem, że wtedy to wszystko się przedłuża ale później
                  w końcu dochodzi się do celu).

                  Jeżeli chodzi o mnie to wierzyłam, że w końcu kiedyś zdam, chociaż
                  były chwile załamania jak już gdzieś pisałam, ale później podnosiłam
                  się i brnęłam dalej. Przy początkowych podejściach po nie zdaniu nie
                  obyło się bez łez.
                  Wierzyłam dlatego, że z każdą kolejną jazdą czułam, że jeżdżę
                  lepiej. Uważam, że gdybym jakimś cudem zdała po kilku pierwszych
                  podejściach to po prostu bałabym się jeździć.

                  Uwierz mi, że mimo tych 14-tu podejść teraz jeżdżę po W-wie i coraz
                  lepiej czuję się w samochodzie, ja to po prostu uwielbiam. Myślę, że
                  właśnie dlatego się nie poddałam bo barrrrrrrdzo chciałam jeździć
                  gdyby mi ktoś kazał to pewnie od razu bym się poddała.
                  Stwierdziłaś, że przeznaczone jest Ci miejsce pasażera, ale jednak
                  napisałaś, że musiałabyś bardzo dużo ćwiczyć więc widzisz, ze
                  mogłabyś jeździć. Jeden z moich instruktorów powtarzał, że ćwiczenie
                  czyni mistrza.
                  Ja przez kilka pierwszych egzaminów to nawet z placu nie wyjechałam.
                  Zachęcałabym Cię do spróbowania jeszcze raz, jeżeli oczywiście
                  możesz.Pozdrawiam i napisz jeżeli zmienisz zdanie.
                  • Gość: .... Re: Do gościa: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.07, 16:10
                    Dzięki Kochany Rodzynku:-)za taka dluga odpowiez skierowaną wlasnie
                    do mnie.
                    Pisząc slowa podziwu dla Twojej wytrwałosci nawet sie nie
                    spodziewalam ze wywolam taki odzew z Twojej strony. Naprawde gdy
                    przeczytalam pierwszy raz ze zdalas za 14 razem pomyslalam TO JEST
                    DOPIERO DZIEWCZYNA.Nie przejmuje sie komentarzami w stylu: Ty to
                    chyba zdobedziesz uprawnienia do kierowania wozkiem dziecinnym a nie
                    samochodem,albo jak ktos tyle razy oblal na placu, to powinien
                    zapomniec o jezdzie samochodem, albo jak sam egzamin jest takim
                    stresem to co dopiero bedzie dalej?
                    Ja niestety nie zaliczam sie do osobników zbyt odpornych na uwagi
                    innych i to utrudnia mi funkcjonowanie w wielu dziedzinach zycia(
                    choc nad tym pracuje to wiem ze jeszcze dluga droga przede mna)Ktoś
                    dolozy mi taki komentarz i wiara w moje umiejetnosci blyskawicznie
                    maleje:( Zaczynam myslec: Chyba rzeczywiscie jestem glabem
                    motoryzacyjnym skoro znow mi nie wychodzi.
                    Jak juz pisalam zdawalam 5 razy i az wstyd sie przyznac( zaraz
                    posypia sie komentarze na temat moich zdolnosci)nawet nie wyjechalam
                    z placu. Na pierwszym egzamninie bylam tak zestresowana, ze oblalam
                    juz na przygotowaniu samochodu do jazdy. Zreszta wtedy jeszcze dosyc
                    slabo jezdzilam i zwyczajnie nie moglam zdac tego egzaminu. Sama
                    nauka tez szla mi opornie. Piszac o braku predyspozycji mialam na
                    mysli mylenie strony lewej z prawa, brak wyobrazni przestrzennej,
                    nieumijetnosc ocenienia odleglosci- czesto mialam wrazenie ze wjade
                    w kraweznik czy tez brak wyczucia samochodu.Dlugo nie moglam
                    zrozumiec o co chodzi z jazda po rondach i dlatego poswiecilam na
                    jazde o wiele wiecej godzin niz przewiduje kurs. Co sie z tym wiaze
                    wydalam tez duzo kasy, ale nie bede juz rozpamietywac tego co bylo.
                    Po 5 niezdanym egzanminie poddalam sie wlasnie dlatego, ze chyba
                    jestem "nienauczalna", bo luk jest dla mnie nie do przejscia" mimo
                    ze jest szeroki jak pas startowy lotniska"-w przyblizeniu slowa
                    jednego egzaminatora. Dobilo mnie, ze nawet nie moge wyjechac z
                    placu, a mysle o tym zeby byc "kierowniczka".
                    Po przemyslenich doszlam do wniosku, ze dalsze inwestowanie moich
                    pieniedzy w ten interes jest bezsensowne, bo nie przynosi efektow.
                    Szczesciem w nieszczesciu jest fakt ze od 3 lat pracuje i pieniadze
                    mam do wlasnej dyspozycji inaczej przygoda z prawkiem zakonczylaby
                    sie o wiele wczesniej.
                    W tej chwili stac mnie na kolejne jazdy i proby, ale stwierdzilam ze
                    to troche wywalanie pieniedzy w bloto i pomyslalm ze moze ja sama
                    chce sobie udowodnic ze sie nadaje do jazdy,choc prawda jest inna?Ze
                    sama siebie oszukuje, a trzeba realnie ocenic sytuacje i przestac
                    sie oklamywac, ze kiedys sie uda, bo tak wcale nie musi byc.
                    Byc moze bledem z mojej strony byla jazda z jednym instruktorem?
                    Dosyc dlugo z nim jezdzilam, inni zdawali za 1, 2 czy 5 podejsciem a
                    ja nie. Osoby, ktore zaczynaly ze mna kurs juz odbieraly
                    plastik,jezdzily samochodzikami, a ja dalej sie uczylam, usilowalam
                    zrozumiec na czym to wszystko polega.
                    Jak ktos napisal na tym forum nie kazdy instruktor bedzie dobry dla
                    kazdego kursanta i w moim przypadku chyba sie potwierdza to
                    stwierdzenie. Dlaczego tak dlugo z nim jeżdzilam, dlaczego nie
                    zmienilam po kolejnych niezaliczonych probach? Chyba sie balam oceny
                    kogos stojacego z boku, bo ten juz wiedzial na co mnie stac tzn,
                    czego sie moze spodziewac, jakie glupoty robie. W zasadzie nie mam
                    nic do zarzucenia mojemu instruktorowi, choc moze czasami
                    bywal"nadopiekunczy", bo nie olewal jazd i naprawde staral sie mnie
                    nauczyc. Obawiam sie jednak, ze ja potrzebuje nie dobrego, czy
                    wybitnego instruktora, ale cudotworcy.
                    Jeszcze raz dziekuje. Szczere gratulacje, tym bardziej ze jeździsz
                    po W-wie. Respekt.
              • Gość: Rodzyn Do małej: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 09:11

                Gość portalu: mała napisał(a):

                podziwiam cie za wytrwalosc. ja bym chyba wymiękła.
                > przede mna 4 podejscie.

                Nie można być miętkim, tylko trzeba być twardym!!! Ja oczywiście
                miałam chwile załamania, ale rodzinka i instruktorzy podnosili mnie
                na duchu.
                Życzę Ci powodzenia na czwartym i na pewno ostatnim egzaminie na
                prawko. A kiedy i gdzie zdajesz, jeżeli mogę wiedzieć (będę trzymała
                kciuki w tym dniu)?

                Jeżeli chodzi o mój egzamin, właściwie egzaminy- opiszę je tylko
                muszę znaleźć trochę czasu, bo sporo tego było.POZDRawiam!!!

    • Gość: Rodzyn Re: Jutro braciak ma 1 exam!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.07, 10:32
      Jutro mój braciak ma 3 podejście do examu! Czy ktoś z Was też ma
      jutro egzamin w W-wie na Powstańców o godz. 8.00? Pzdr.!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka