Dodaj do ulubionych

taka sobie historia

05.11.07, 21:24
niedawno byłam bliska popełnienia wysokopunktowego wykroczenia:
jechałam ulicą i samochód jadący z mojej lewej zatrzymał się a ponieważ było to w okolicy skrzyżowania byłam pewna, że skręca w lewo i chciałam go wyminąć z prawej a tymczasem on zatrzymał się aby przepuścić pieszego; dobrze, że nie jechałam szybko a obok był bardziej doświadczony kierowca. Zdążyłam zahamować i postanowiłam nigdy więcej nie "być pewna"
Traktuję tę sytuację jako tzw nauczkę i opisuję ku pamięci przyszłych kierowców
Obserwuj wątek
    • Gość: Luzaczka Re: taka sobie historia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.07, 21:54
      Kazda jazda czegos uczy.Mnie np.ostatnio chcial hmm...jakby to
      okreslic?W kazdym razie jade sobie droga,naprzeciw inne auta sobie
      jada :)Ja chce prosto,a z naprzeciwka ciezarowiec chce skrecic w
      swoje lewo,a moje prawo-bo tam zakret byl.Ja mam pierwszenstwo,ale
      on mi mrugnal swiatlami,ze co ja sobie tak przed nim przejechalam!
      Pierwszenstwo,pierwszenstwem,ale uwazac trzeba.
    • naprawdetrzezwy Tak, mordercy są wszedzie na drogach... 06.11.07, 10:27
      "samochód jadący z mojej lewej zatrzymał się a ponieważ było to w okolicy
      skrzyżowania byłam pewna, że skręca w lewo"


      Oczywiście byłaś pewna z jakiego powodu?

      Bo w pobliżu jest skrzyżowanie?
      A gdyby w pobliży był cmentarz, to myślałabyś, że on… umarł?
    • no-comments Re: taka sobie historia 06.11.07, 18:41
      3_kropka napisała:

      > i po
      > stanowiłam nigdy więcej nie "być pewna"
      > Traktuję tę sytuację jako tzw nauczkę i opisuję ku pamięci przyszłych kierowców

      No własnie - to jedna z pierwszych rzeczy, których się nauczyłam jeżdżac
      samodzielnie - jak widzę włączony prawy kierunkowskaz kierowcy, który jedzie
      prawym kończącym się pasem (ja na lewym) - to zawsze biorę poprawkę na to, że
      on(a) wcale nei skręca w bramę po prawej tylko pewnie jednak chce się włączyć na
      mój pas.
      I nigdy już nie będę pewna, że skręcający przede mną w prawo nie zatrzyma się
      nagle przepuszczając pieszych, a ja z hamulcem do dechy będę w panice patrzeć,
      czy wyhamuje albo zdąże ominąć. A brak włączonego kierunkowskazu przez
      poprzednika na drodze - wcale nie oznacza, że ten nie zamierza nigdzie skręcać,
      zmieniać pasa - on po prostu oszczędza na żarówkach;)

      A z nauczek moimch własnych - na przyszłość dla innych kierowców - nigdy nie
      zadzierajcie z TIRami - są więksi (auta, nie kierowcy;), dłużej jeżdzą (i auta i
      kierowcy;), i czasem odzywa się w nich osobowość - mentora-nauczyciela, który
      zechce pokazać, czego na drodze robić nie nalezy... mówiąc krótko - wymusisz na
      TIrze, nie minie pół minuty, a Ci się odwdzięczy:/
      • Gość: Luzaczka Re: taka sobie historia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.07, 19:12
        Tiry lubia spychac do rowow i lubia tez wyprzedzac osobowki.Lepiej
        sie zatrzymac i odczekac kwadrans,moze troszke mniej,niech
        jedzie,nas te pare minut nie zbawi,ale moze zycie uratuje.
        • 3_kropka Re: taka sobie historia 06.11.07, 22:04
          nie jestem jeszcze na etapie wyprzedzania tirów ale bardzo nie lubie, kiedy wyprzedzający na przeciwnym pasie tir wcale się mną nie przejmuje bo wie, że choćby do rowu to i tak zjadę;
          a tak przy okazji: zjeżdzacie na pobocze żeby inni mogli was bezproblemowo wyprzedzić?
          • no-comments Re: taka sobie historia 07.11.07, 21:32
            3_kropka napisała:

            > nie jestem jeszcze na etapie wyprzedzania tirów ale bardzo nie lubie, kiedy
            wyprzedzający na przeciwnym pasie tir wcale się mną nie przejmuje bo wie, że
            choćby do rowu to i tak zjadę;

            Ja mam tak najczęściej z osobówkami, TIR jadący na czołówkę mi się jeszcze nie
            zdażył;)

            > a tak przy okazji: zjeżdzacie na pobocze żeby inni mogli was bezproblemowo
            wyprzedzić?

            Na początku tak robiłam, zwłąszcza jak mnie TIRy na początku (gdy nie jeździłam
            z zielonym liściem) głośnym klaksonem upominały, co bym zjechała, bo on będzie
            wyprzedzał na podwójnej ciągłej. Teraz na mnie nie trąbią kierowcy i też sama
            nie zjeżdzam za bardzo - z jednego powodu - jak zjadę na pobocze, a samochód
            (jakikolwiek) będzie się ociągał z wyprzedzaniem, mnie się nagle skończy
            pobocze, albo coś na nim będzie, moze rowerzysta, może babcia sprzedająca grzyby
            - to chcąc powrócić na swój pas - mogę wjechać w wyprzedzającego mnie - jeśli
            nie mam zbyt dużej widoczności pobocza naprzód - nie zjeżdzam, co najwyżej
            zbliżam się jak najbardziej do prawej, do pobocza - dając tym samym znak, co by
            mnie ten za mną w końcu wyprzedził a nie siedział mi tak na bagażniku;)
            Najczęściej w takiej sytuacji od razu wykorzystują okazję.
    • aniaweasy Re: taka sobie historia 08.11.07, 12:35
      To bardzo częste wykroczenie. Powodowane jest tym, że człowiek nie pomyśli, że
      jest konkretny powód zatrzymania sie auta. Jeszcze taki zwymyśla kierowcę, który
      zatrzymał się przed pasami na pasie obok.

      Szczęście, że nic się nie stało. to zasada jeden przepuści na pasach drugi
      przejedzie.

      Słyszałam, że taka historia zdarzyła sie podczas egzaminu, ale nie wiem w jakim
      mieście i jak to sie skończyło.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka