Dodaj do ulubionych

debiut na ulicy :)

    • Gość: arturr Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.08, 19:26
      dziewczyny...
      ile juz jestescie po tych kursach?

      najsmieszniejszy post /nie cytuje slowo w slowo/

      "kierowcy autobusow czasami nie zdaja sobie sprawy z tego ze maja pierwszenstwo"

      ...

      • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) IP: 212.182.107.* 16.04.08, 20:46
        A Ty mądralo, jak tu trafiłeś? Pewnie jesteś ze 20 lat po kursie,
        wszystkie mądrości pozjadałeś, więc czego szukasz na tym forum????
        Twój post nie jest ani zabawny ani śmieszny, jest żałosny;-((((.
        • kasia07l Re: debiut na ulicy :) 16.04.08, 20:52
          Dzisiaj kolejna 100 - idzie mi coraz lepiej:):) No i wykazałam się
          refleksem:D Dzieliły mnie centymetry od faceta, który nagle mi
          wyjechał ale zdążyłam:)
        • Gość: artur :/ Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.08, 09:35
          Jesteście psychiczne.
          Zapytałem się tylko ile czasu minęło od zakończenia kursu.

          ok, już tu nie będę wchodził,
          odstraszacie.
          trudno, męczcie się.

          PS. Mam lat 34, a prawo jazdy od 12 lat.
          • Gość: xcv Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.08, 10:04
            "kierowcy autobusow czasami nie zdaja sobie sprawy z tego ze maja pierwszenstwo"

            Co w tym śmiesznego?

            Rozmawiałem kiedyś z instruktorem o jego jeździe z synem kierowcy autobusu.
            Instruktor mu wytłumaczył, że ma przepuszczać autobusy wyjeżdżające z zatoczki,
            bo mają pierwszeństwo w terenie zabudowanym. Na kolejnej jeździe okazało się, że
            ojciec kursanta (zawodowy kierowca miejskich autobusów) nie miał pojęcia o tym,
            że ma pierwszeństwo włączając się do ruchu.
          • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 17.04.08, 10:48
            Chyba tytuł: "debiut na ulicy:)" coś Ci mówi???
            Widać 12 lat to pamięciowa przepaść dla Ciebie. Bo widzisz, jest
            pewna subletna różnica pomiędzy bezpieczną jazdą z instruktorem, a
            samodzielnym wyjazdem na ruchliwe ulice... Widocznie już tego nie
            pamiętasz.
            I jeszcze coś... przepisy ciągle się zmieniają i często rutynowani
            kierowny nie wiedzą zupełnie o czymś, co jest oczywiste dla nowych.
            Nie wspomnę już nawet o tym, że kiedyś egzaminy były o wiele
            łatwiejsze (czasem to było pół literka dla egzaminatora...),
            wystarczyło przejechać dosłownie kawałek, a ruch na ulicach był
            znacznie mniejszy.
            Jeśli nie rozumiesz, czy nie chcesz zrozumieć, co czuje
            odpowiedzialna osoba rozpoczynając jazdę w wielkim mieście, to się
            przynajmniej nie nabijaj. Co znaczy "trudno, męczcie się"??? Może
            chcesz nam pomóc? W taki sposób, nabijając się z nas??? Jeśli
            śmieszą Cię te wyznania, to są fora dla zaawansowanych, może tam
            sobie wchodź.
            Ty może nie jesteś psychiczny, ale przemądrzały, złośliwy i
            zwyczajnie źle wychowany.
      • Gość: monia Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.08, 21:30
        ignorując wypowiedź arturra - lecimy dalej, Dziewczyny;))

        nie wiem co sie dzisiaj stało, ale jakieś żenuła na parkingu mi
        wyszło... Podchodzę, wyłączam alarm, otwieram drzwi a tu wyje... No
        to wyłączam. Za chwilę znowu zaczyna, no to ja znowu wyłączam... I
        tak pare razy... Nie wiem o co chodziło...

        co tam z Niomą się dzieje, że tak milczy od dwóch dni...??? ;)
        • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) IP: 212.182.107.* 16.04.08, 21:43
          Ja dzisiaj byłam ze swoim w myjni;-). Wiem, pogoda może nie ta i
          efekt nie będzie zbyt widoczny, ale rano myślałam, że się
          rozpogodzi. Poza tym zaplanowałam to sobie od dwóch dni, więc
          wykonałam. No i brudas z niego był...
          Przy okazji pan w myjni (poprosiłam o pomoc...) zauważył, że nie
          świeci mi się jedno światło mijania... Faktycznie, dziś nie
          sprawdziłam;-(. Mam nadzieję, że długo tak nie jeździłam... Na
          szczęście pan był miły i kompetentny i wymienił żarówkę i już jest
          OK.
          • nioma Re: debiut na ulicy :) 16.04.08, 22:32
            zyje, zyje i juz sie melduje
            z nowinek: u mnie z kolei nie chcial sie zamknac centralny zamek,
            pstrykalam, pstrykalam a tu dupa - jakies dziwne ruchy, dziwniejsze
            dzwieki a samochod jak otwarty tak otwarty. Po dobrych 5 minutach
            wpadlam na to, ze nie byly domkniete drzwi od strony pasazera :))
            Jutro po pracy jade na badania techniczne bo musze tego mojego
            drania przerejestrowac na siebie.
            • hugo43 Re: debiut na ulicy :) 17.04.08, 22:24
              dziewczyny,ale wam zazdroszcze!!!ja czekam na plastik,a punciak na
              parkingu samotnie czeka.podobnie jak niomy,bez wspomagania,ale
              przebieg mikro,czysciutki,w srodku nowka sztuka.pani od ktorej
              kupilam nawet smietnik malutki wozila.zal bylo nie kupic.a listek
              naklejony?ja nie wiem czy to pomaga,czy prowokuje piratow?mam
              mieszane uczucie.
              • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) IP: 212.182.107.* 17.04.08, 23:22
                Zdałaś 15., więc jeszcze chwilkę poczekasz... Ale co znaczy takie
                czekanie:-). Na pewno jeszcze w tym miesiącu wystartujesz! Czekamy
                na relację!
                Jednak punciaki to fajne chłopaki, nie? (Wypróbowałaś go troszkę tak
                nieoficjalnie??)
                • hugo43 Re: debiut na ulicy :) 17.04.08, 23:44
                  po parkingu,jak wszyscy do pracy pojechali,turlalam sie troche w
                  kolko.komfort nie ten co w yarisce,ale narzekac nie ma co.moj
                  tata,przyzwyczajony do olbrzymich aut,powiedzial ze czuje sie w nim
                  jak w skrzynce na listy:)ja uwazam,ze na poczatek wystarczy.dla mnie
                  jest piekny i tylko moj!!!
                  • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) IP: 212.182.107.* 17.04.08, 23:53
                    A kolor? Niby nie taki ważny, ale tak pytam z ciekawości;-)
                    • hugo43 Re: debiut na ulicy :) 18.04.08, 00:33
                      czerwony jak pomidor,3-drzwiowy,totalny golas wersja sole z 1999r
                      • Gość: monika Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.08, 00:46
                        witam,prawko u mnie od 21.02.08,tak więc niedawno.Najpierw Peugeot
                        106 bez wspomagania-było trudno,ale to było autko tak na
                        rozruch.Teraz czekam na odbiór Clio z 2003(już nim śmigałam),super
                        wersja:)-i powiem,że prowadzi się bez porównania.
                        Co do jazd-na razie ze spokojem,raczej z Małżem-nawet nie wspomnę
                        jaki wynudzony,że tak wolno i w ogóle...sama byłam :u Mamy,u lekarza
                        z dzieckiem,w markecie.Tak więc pomalutku się rozkręcam...
                        specjalnie na tą chwilę nie mam gdzie sama jeżdzić.Jestem jeszcze na
                        wychowawczym ,więc siedzę w domu z dziećmi.Prawdziwa jazda zacznie
                        się od lipca-i to pod każdym względem:)
                        pozdrawiam wszystkich początkujących-nie przejmujcie się
                        filozofami ;)
                        ps.ja liścia już mam na szybie:)nawet jeżeli nie pomoże,to napewno
                        nie zaszkodzi.Wskaże za to napewno poziom naszej odpowiedzialności,
                        świadomości umiejętności i pokory:)
                        • nioma Re: debiut na ulicy :) 18.04.08, 08:33
                          moje punto wymaga troche pracy, tez czysciutkie w srodku, wygodne,
                          ale ma okropna karoserie - trzeba wypolerowac i zrobic male poprawki
                          lakiernicze na masce.
                          musze wymienic piorka w wycieraczkach i zamowilam na allegro kolpaki
                          bo mam tylko dwa :))
                          Prowadzi sie wygodnie, miejsca jak dla mnie duzo, ale strasznie
                          glosny jest silnik i doskwiera mi troche brak wspomagania, alepoza
                          tym ok.
                          Wczoraj bylam na badaniu technicznym i dostalam stempelek na rok.
    • Gość: monia Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.08, 18:19
      ufff...
      po zrobieniu przez weekend prawie 300 km, oznajmiam, że moje lęki
      zostają na chodniku jak wsiadam do autka mego ukochanego....

      zaliczona jazda przy paskudnym deszczu, dziwne zjazdy gdzieś po
      trasie, tiry (na ogonie, wymijajace, i w ogóle...)

      jest dobrze!!!

      • hugo43 Re: debiut na ulicy :) 20.04.08, 18:47
        no to super.jeszcze nie jezdze ,ale skora mi cierpnie na mysl o
        tirach.mam tez pytanie do dziewczyn od punto,ile pala wasze auta?i
        do nimy-co z ubezpieczeniem,wzielas tez ac?ja jutro mam zamiar to
        zalatwic.jak dowiadywalam sie wczesniej to sa straszne roznice w
        cenie pakietu,najdrozej bylo w link4,najtaniej w ptu.
        • Gość: monia Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.08, 18:59
          moja metoda na tira - nie mysleć o tym, że ten kolos jedzie obok.
          Nie skupiać się na nim tylko patrzec przed siebie, i obserwować co
          tam przed nami - jakby nigdy nic.. ;-)) Ale fakt - pęd powietrza
          przy nich jest taki, że aż autem trzęsie...

          No i niezły klimat (?!), jak któryś z kierowców z przeciwka
          wyprzedza i... jedzie prosto na twoje auto... I odrazu mam mysl czy
          on zdazy i noga z gazu, żeby dać mu szanse...



          • w357 Duże pojazdy obok..... 21.04.08, 09:27
            Gość portalu: monia napisał(a):

            > moja metoda na tira - nie mysleć o tym, że ten kolos jedzie obok.
            > ____________________________________________

            Coś Wam podpowiem w tym temacie (może już wiecie, ale.....)

            Jazda obok duuuużych pojazdów bywa niebezpieczna nie dlatego, że
            jego szofer olewa innych, ale dlatego, że w wielu dużych pojazdach
            są za małe lusterka boczne!!!
            Po prostu ten szofer nie widzi małego pojazdu jadącego obok.

            Jeżeli Ty widzisz twarz Szofera w jego lusterku, to on będzie
            widział Ciebie !

            W większości przypadków sprawdza się metoda:
            - wyprzedzić
            - jechać na wysokości tyłu dużego pojazdu(jeżeli nie możesz Go
            wyprzedzić).

            ps.
            Duże pojazdy (szczególnie autobusy) ścinają zakręty(taka ich
            konstrukcja).
        • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) IP: 212.182.107.* 20.04.08, 19:01
          Ja mam OC i AC w PTU. Nie wiem, czy najtaniej czy nadrożej, wzięłam
          tutaj, bo mam zniżkę z racji współwłaściciela, który od lat ma auto
          ubezpieczone w tej firmie. Zawsze trochę taniej... Zniżka również za
          to, że jestem nowym klientem, że nie będzie jeździł nikt poniżej 25
          roku życia i coś tam jeszcze. Ale zwyżka za prawo jazdy krócej niż 2
          lata:-) Cóż...
          Kurcze, nie wiem ile pali mój puncio:-(. Pewnie w mieście sporo...
          • nioma Re: debiut na ulicy :) 20.04.08, 22:18
            ja mam AC OC i NW (i cos tam jeszcze) - wyszlo najtaniej w AXA, za
            pelen pakiet place 445zł/kwartal - taniej by bylo jednorazowo, ale
            nie mialam az tyle gotowki pod reka.
            • hugo43 Re: debiut na ulicy :) 20.04.08, 22:45
              dzieki za odpowiedz.jutro musze ubezpieczyc autko.mam nadzieje,ze do
              piatku odbiore prawko.zaczyna mi sie stres,jak to bedzie?to jest
              obled,wczesniej balam sie egzaminu.najbardziej obawiam sie wariatow
              na drodze,niecierpliwosci innych kierowcow no i braku wspomagania
              tez,ale do tego chyba mozna sie przyzwyczaic?
              • nioma Re: debiut na ulicy :) 20.04.08, 22:49
                mozna, na poczatku jest ciezko ale potem juz luzik, w czasie jazdy
                to wlasciwie nie ma roznicy, schody pojawiaja sie przy parkowaniu.
                Ja wczoraj jezdzilam nie swoim samochodem tylko mojego faceta ( ze
                wspomaganiem ) to parkowalam niemal jednym paluszkiem, wolajac w
                myslach "Dzieki Ci panie za wspomaganie" :))

                nie stresuj sie bo bedzie dobrze i nie warto nerwow tracic.
                ja sobie jezdze po miescie na luzaczku, przestrzegam przepisow,
                szczegolnie tych o ograniczeniu predkosci i w d.. mam, ze 99%
                kierowcow mnie wyprzedza. Robie swoje.
                • hugo43 Re: debiut na ulicy :) 20.04.08, 22:59
                  ja tez tak bede jezdzila,to juz dwie jestesmy:)))
                  • Gość: MONIKA Re: debiut na ulicy :) IP: *.173.2.165.tesatnet.pl 21.04.08, 07:52
                    NI,nie,już trzy...złość na mnie w oczach kierowców,że przestrzegam
                    prędkości,stopuję na zielonej strzałce,mnie powala.Dobrze ,że nie
                    jestem policjantką(predyspozycje ponoć mam:),zastrzeliłabym ich
                    wzystkich:-)
                    • nioma Re: debiut na ulicy :) 21.04.08, 08:24
                      ja tez, noz sie w kieszeni otwiera jak sie widzi jak oni jezdza
                      w sobote jade do Hamburga samochodem - tam sie przestrzega
                      przepisow, jak jest ograniczenie do 30km/h to wszyscy tak jada
        • Gość: hjena Re: debiut na ulicy :) IP: *.mofnet.gov.pl 24.04.08, 11:53
          moje pali ok 7.5 litra na 100km benzyny, gazu ciut mniej
    • Gość: Ula. Re: debiut na ulicy :) IP: *.chello.pl 21.04.08, 13:19
      Ja swój debiut miałam w piątek.Pierwszy raz sama do pracy..Trema
      niesamowita!!!Wydaje mi się ze jechałam jak paralityk!!!Ale w
      niedzielę już było zdecydowanie lepiej.Wprawimy się!!!!
      Życzę tego Tobie,sobie oraz wszystkim debiutującym kierowcom.
      Pozdro.
      • asiara74 Re: debiut na ulicy :) 21.04.08, 15:19
        A ja dopiero przed debiutem, z tym, że prawko mam od ładnych paru lat ale po
        prostu nie jeżdziłam. Wykupilam kilka jazd, jedna mam za soba a za godzinę mam
        kolejną. Zadebiutuję byc może za tydzień bo czekam na nowe prawko. Bardzo już
        chcę jeżdzić sama chociaż obawy są nie powiem.
        • nioma Re: debiut na ulicy :) 21.04.08, 17:39
          a ja wlasnie wrocilam z wydzialu komunikacji - przerejestrowalam
          autko na siebie i wydebilam tablice rejestracyjne z numerem 13 :))
          • Gość: iwona Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.08, 09:36
            hej kobitki bardzo mi się podobają Wasze porady, refleksje itp.
            Poradźcie mi kochane kobitki za 3 tygodnie muszę jechac sama w trase
            do Poznania z Sulechowa !!(muszę) a mam prawko od miesiąca,
            strasznie się boję macie jakieś pomysy co zrobić żeby dojechac i
            wrócic?????
            • nioma Re: debiut na ulicy :) 22.04.08, 09:57
              iwona> przede wszystkim sie nie bac bo nie ma czego. wiesz przeciez,
              ze sobie radzisz, prawda? w trasie jest latwiej niz na miescie,
              wrzucisz piatke i jedziesz. jesli moge doradzic:
              - zachowuj wiekszy odstep od poprzedzajacego samochodu
              - 10 razy sprawdz zanim wyprzedzisz, a jesli nie bedziesz na 10000
              procent przekonana, ze dasz rade to nie wyprzedzaj. Lepiej wolniej
              ale bezpieczniej.
              - wyjedz z zapasem czasu, zeby jechala na spokojnie bez patrzenia na
              zegarek. mozesz sobie jechac prawym pasem z duzo mniejsza predkoscia
              niz inni to nie grzech ani wstyd.
              - jak poczujesz, ze jestes zmeczona albo cos cie wyprowadzi z
              rownowagi, zjedz na parking przy stacji benzynowej i odpocznij.

              i nie martw sie - na pewno bedzie dobrze.
              a tak przy okazji: ile to jest kilometrow do przejechania?

              ja w sobote jade do hamburga okolo 1000km. Chlop mi powiedzial, ze
              czesc trasy mam ja prowadzic, zeby zobaczyc jak sie jezdzi po
              autostradzie. Tez mam lekki stres ale wierze ze dam rade.
              • Gość: iwona Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.08, 10:27
                dzieki nioma jesteś kochana podnioslas mnie na duchu tak na oko
                chyba ze 150 km , podziwiam cię jedziesz tak daleko!!!!!ale bedziesz
                miala polówkę koslo siebie a sama jak palec, dzieki za otuche jak
                wracam opowiem jak sie jechalo brrrrrr
                • nioma Re: debiut na ulicy :) 22.04.08, 10:37
                  iwona> powiem Ci na ucho, ze wolalabym jechac sama - jakos tak mam,
                  ze pewniej sie czuje jak jade sama niz z kims. Pewnie z czasem mi
                  sie zmieni.
                  A na pocieszenie powiem, ze pierwsza trase (z polowka) robilam po 4
                  dniach od odebrania prawka, wracalam z radomia do warszawy po
                  ciemku, tylko pierwsze kilka minut bylo stresujacych a pozniej juz
                  ok.
                  pozdrawiam
            • Gość: monia Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.08, 21:39
              Iwona, spokojnie - ja tez sie stresowałam (po miesiącu w długą
              podróz. Samiutka.) Ale więcej obaw niz to było warte. Jeśli będziesz
              jechała jakąs dwupasmówką - to już w ogóle luz (jedziesz prawą -
              nikomu drogi nie zawalasz)

              Dobrze będzie, nie ma się co martwić!!!
    • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) IP: 212.182.107.* 22.04.08, 15:31
      Dzisiaj miałam głupi, jak się potem okazało, problem. Podobno dałam
      dowód swej ciemnoty, ale cóż;-)))).
      Pojechałam do marketu, zrobiłam zakupy, wracam, wsiadam, kluczyk do
      stacyjki i.... NIE DAJE SIĘ PRZEKRĘCIĆ! I wkładam i wyjmuję i nic;-
      (. Nie da się uruchomoć auta! Mam je zostawić na parkingu???? Coś
      zablokowałam, ale co i jak to odblokować? Na szczęście wymyślono
      komórki. Dzwonię i uzyskuję pomoc:-). Ech, kiedy ja będę taka mądra?
      • Gość: monia Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.08, 21:33
        Kamila, ale co się stało...? (coś zrobiłaś nie tak - daj więcej
        info, bo to wiesz - jutro moze sie to zdarzyć każdej z nas:)

        p.s. a mi wczoraj zgasł... Ja tu manewr zawracania a on mi gasnie...
        Obciach. Juz mi się takie rzeczy nie zdarzały od jakiegoś czasu - a
        tu takie wpadki...
        • Gość: ja Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.08, 21:53
          Pewnie nie odblokowałaś kierownicy, prawda?
          Ja ostatnio dowiedziałam się ;-), że w moim aucie takowa się blokuje :).
          Ehhh...cudnie jest jeździć i codziennie przeżywać nowe sytuacje.


          Pozdrawiam Was, Debiutki! Roczna "kierowczyni" ;-)) z trzytygodniowym stażem we
          własnym aucie.
          • Gość: Zorka Re: debiut na ulicy :) IP: *.adsl.inetia.pl 22.04.08, 22:05
            W sobotę pojechałam z warszawy pod zachodnia granicę po samochód - z powrotem
            prowadziłam swoje żółte cudeńko (450 km) i powiem Wam, że po powrocie do domu
            padłam na twarz ze zmęczenia. I wcale sie nie dziwię kierowcom, ze zasypiają za
            kółkiem, ja po tej eskapadzie byłam wypompowana.. Ale wreszcie mąz mnie
            pochwalił i stwierdził, ze zaliczyłam chrzest bojowy:) I mam swój wymarzony
            samochód - jednak w najblizszym czasie nie zamierzam powtarzać tego wyczynu.. W
            lipcu jadę z synem w Bieszczady, ale wtedy prawko będę mieć JUŻ 9 miesięcy...;)
            • nioma Re: debiut na ulicy :) 22.04.08, 23:01
              to pochwal sie co to za zolte cudo i gratuluje
        • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) IP: 212.182.107.* 23.04.08, 08:00
          Tak, zablokowała mi się kierownica;-). Trzeba wtedy poruszać nią w
          obie strony ruszając równocześnie kluczykiem w stacyjce. Tylko skąd
          mogłam to wiedzieć? Ale teraz już wiem:-)))))))
          Ale lekki straszek był, że auto w markecie będę musiała zostawić.
          Dobrze, że są te komórki:-).
          • hugo43 Re: debiut na ulicy :) 23.04.08, 18:57
            status mi sie zmienil,mam cicha nadzieje,ze w piatek prawko bedzie
            gotowe.punto ubezpieczone czeka.juz nie moge sie doczekac!!!
            • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) IP: 212.182.107.* 23.04.08, 19:38
              A my się nie możemy doczekać na relacje z Twoich pierwszych
              samodzielnych jazd;-)
              • nioma Re: debiut na ulicy :) 23.04.08, 20:53
                mi sie z dnia na dzien lepiej jezdzi moim punto, na poczatku nie
                moglam sie przekonac do tego autka, ale zaczynam je powoli lubic.
                Nawet brak wspomagania robi sie coraz mniej dotkliwy.
          • Gość: monia Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.08, 20:55
            ale co z tą kierownicą...? (drążę temat...)
            kiedy się blokuje i czy to w każdym autku może się tak zdarzyć?
            • Gość: yellow Re: debiut na ulicy :) IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.04.08, 20:59
              Kierownica blokuje sie kiedy zosatwisz ja mocno skrecona, tez
              musialam sie o tym przekonac, 3 dnia prowadzenia wlasnego
              samochodu :P myslalam ze mi sie pyzio zepsul :P

              Moj prawdziwy debiut byl 2 tygodnie temu mimo ze prawko mam od 2-ch
              lat, ale nie jezdzilam, a teraz mam wlasne autko. Uczucie
              przerazenia, niepewnosci i niepokoju juz minelo - wsiadam i jade :)
              Za ten czas tylko raz mnie otrabili i mieli racje, jezdze grzecznie
              chyba calkiem, chociaz spod swiatel ruszam zawsze pierwsza :)

              • nioma Re: debiut na ulicy :) 23.04.08, 21:06
                mam to samo, tez pierwsza ruszam spod swiatel :)
              • Gość: monia Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.08, 21:09
                to dobrze wiedzieć o tej kierownicy, dzięki

            • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) IP: 212.182.107.* 23.04.08, 21:11
              Gdy się mocno skręci kirownicę, ale również gdy się (podobno) skręci
              ją przy np. wysiadaniu. Tak mnie olśniły koleżanki z pracy, one już
              tak miewały:-). Szczególnie, gdy ma się fotel blisko przysunięty.
              Dziwne, odkąd jeżdżę, również na kursie, zawsze musiałam blisko
              przysuwać fotel, ale nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło;-). Ale
              teraz już wiem.
              • Gość: maja Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.08, 20:49
                Jezdze od 3 dni od razu jak odebralam prawko, wsiadlam za
                kierownice.pierwszy i drugi raz z mezem i przejechalam daleka trase.
                wszystko bylo ok ,bo troche mi mowil co i jak.dzis wsiadlam sama i
                to w godzinach szczytu,jechalam remontowana paskudna ulica, na
                ktorej nie ma zadnych pasow, to bylo dopiero, z boku na bok
                jezdzilam :-) wyjezdzajac z jakiejs ulicy jechalam droga 700m z
                wlaczonym kierunkiem ,przejechalam obok kilku uliczek i przez
                skrzyzowanie w ktore moglabym skrecic, (ciekawe co ci ludzie za mna
                mysleli) dobrze ze w ostatniej chwili znalazlam listek w domu i go w
                koncu nakleilam.parkowalam kilka razy, zawracalam, w sumie dobrze
                szlo, ale szukalam miejsca gdzie mogalabym sie zmiescic bez
                szfanku,co doprowadzilo do tego ze musialam isc po 500 metrow od
                zaparkowanego samochodu :-) oprocz tego wymusilam ze 3 razy
                pierwszenstwo, zablokowalam ulice,bo stalam i czekalam kiedy
                wszyscy z naprzeciwka przejada, zorientowalam sie ze nie w tym
                miejscu stoje a za mna juz korek sie robil i zaczeli mnie omijac :-)
                boje sie troche ale wiem ze jak nie bede jezdzic ,to zaraz
                wszystkiego zapomne, a wtedy bedzie gorzej.
                .....no i najgorsze, zapomnialam z jakiego biegu mam ruszac i to na
                zielonym jak staly za mna samochody, a w szczegolnosci jeden
                dziadek ktory jechal pozniej za mna jakis czas. tak sie na niego
                patrzylam w lusterko ze mnie rozpraszal,i wszystkiego zapominalam....
                • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) IP: 212.182.107.* 24.04.08, 21:42
                  Dobre:-)
                  Nie przejmuj się, wsiadaj i jedź, będzie coraz lepiej!
                  Najważniejsze jest odważyć się i jechać!
                  Powodzenia!

                  P.S. Ja jeżdżę sama już ponad miesiąc;-)
                • Gość: monia Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.08, 23:01
                  Maja, idealnie pasujesz do tej naszej grupy wsparcia :)))

                  muszę przyznać, że odkąd jestem kierowcą to... trochę inaczej
                  zachowuję sie jako pieszy :))
                  po pierwsze: jestem bardziej ostrożna gdy np. przechodzę przez
                  ulicę - bo to nigdy nie wiadomo co to za kierowca stoi przed pasami
                  i jak mu się pomyli hamulec z pedałem gazu - to nie żyję!;)))
                  po drugie - staram się nie być takim upierdliwym pieszym co to włazi
                  w ostatniej chwili na pasy, tuż przed autem - w trosce nie tylko o
                  siebie, ale i o komfort kierowcy (bo a nuż jedzie jakaś Kamila,
                  Nioma czy Maja :))) (o sobie nie wspomnę:)))

                  stres stresem ale jaka to wygoda z autkiem, nie..? Podjechać do
                  marketu, naładować bagaznik. Do pracy - zamiast tramwaj/autobus - to
                  autko własne...
                  No i fajnie, że zaczynamy tak na wiosnę - to do zimy powinnyśmy się
                  już doszkolić tak, żeby bezpiecznie po śniegu pomykać :)))


                  • Gość: marta Re: debiut na ulicy :) IP: *.idk.net.pl 25.04.08, 08:01
                    hehe,racja babki! jeździć jak najwięcej! sama pomykam od prawie 2 miesięcy i lęk
                    jest coraz mniejszy ;) wczoraj wracałam z "markietu" i normalnie zamiast
                    "dwójki" wbiłam "czwórkę"! -"Czyli można..."-skomentował mój mąż :) hihi a
                    wcześniej mi się to nie zdażało.Wszystko przez tych chłopów!człowiek chce jak
                    najlepiej, a tu ...zonk.Pozdrawiam.
                    Aha,jutro jadę sama(z córką)do teściów (kawałek drogi) brrrr
                    • nioma Re: debiut na ulicy :) 25.04.08, 08:27
                      dziewczynki> ja dzisiaj probowalam ruszyc na dwojce.
                      na szczescienei na srodku skrzyzowania tylko przy wyjezdzie z
                      parkingu pod dome. Biedne autko zakrztusilo sie potwornie.
                      • Gość: jolta Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.08, 09:17
                        hej kobitki, ja wczoraj przeżylam horror, wracalam z pracy i na
                        skrzyżowaniu duszę gaz a on NIC!!!!!! rozkraczylam się na środku
                        krzyżówki, STRACH, POT TRZĘSIAWKA !!!!ale ostatnim wysilkiem
                        wlączylam awaryjne i staję jak ten debil (na szczęście nikt nie
                        trąbil bo bym chyba zawalu dostala... Po chwili odpalilam i te moje
                        puntko pojechalo, dzwine , ale za chwile znowu to samo, więc po
                        pomoc do znajomego z warsztatu dzwonie (krzyczę, ryczę, wyję że
                        stoję) pomoc udzielona i wiecie co dziewczyny zatankowalam jakieś
                        trefne paliwo, bo czyścili mi bak, pompę jakąś paliwową i spuszczali
                        WODĘ.... teraz zwracam uwagę gdzie tankuję uffffffff(nie wiedzialam
                        że to ma jakieś znaczenie ale jestem jeszcze żóltodziub)
                        • nioma Re: debiut na ulicy :) 25.04.08, 10:12
                          ale kazde takie doswiadczenie uczy czegos nowego.
                          dobrze jest tez czytac tu na forum o roznych przygodach bo czlowiek
                          zapamietuje i dzieki temu moze czegos uniknie w przyszlosci.
                          mnie jutro czeka trasa do Hamburga, nei wiem czy czesciowo bede ja
                          prowadzic czy calosciowo - chlopina mi sie pochorowal, ma goraczke i
                          jak nie wydobrzeje do jutra to ja robie za kierowce
                        • Gość: monia Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.08, 21:54
                          mnie też uprzedzali, że z paliwem trza uważać...
                          (ja leję tylko na BP. Tam ponoć pewne)

                          p.s. ja się coś ostatnio rozkraczam na światłach... (a już było tak
                          dobrze). Coś mi ostatnio nie idzie to popuszczanie sprzęgła i
                          dodawanie gazu... :(
                          No nic. Poćwiczyć trzeba w weekend;-))
                          • hugo43 Re: debiut na ulicy :) 28.04.08, 16:23
                            dziewczyny,plastik odebralam!!!pojechalam z tata(3 mln km
                            przejechane),w drodze z urzedu juz ja prowadzilam.a on ciagle
                            szybciej,szybciej!!!trasa byla nastepujaca wolomin,zabki(zapomnialam
                            naklejki rejestracyjnej na szybe),pozniej do wulkanizatora za
                            radzyminska,pozniej do drugiego,wreszcie kola wymienione i z
                            powrotem do zabek.straszne te korki.raz mi zgasl,moja wina,3
                            wrzucilam zamiast 1.ogolnie ok,ale widze straszne roznice w technice
                            jazdy miedzy mna a tata.on ciagle na luz.teraz wiem ze to jest
                            bardzo niebezpieczne,jechalam na tym luzie,mialam skrecic w
                            uliczke,zupelnie sie pogubilam czy jest luz czy redukowac mam,no i
                            zakrecilam strasznie duzym lukiem,szczescie z naprzeciwka nic nie
                            jechalo.NO MORE LUZ!!!i ogolnie mysle,ze lepiej mi bedzie pod
                            wieczor samej,pojade do makro,pozniej do centrum,przeturlam sie max
                            50km,a nie 60-70,jak szalona.mi tam sie nie spieszy.zauwazylam ,ze
                            kierowcy strasznie blisko podjezdzaja,na 20 cm,zeby sie jakis nie
                            przeliczyl:)))punciak troche twardy,sprzeglo inaczej bierze,ale
                            ok,lepsze to niz maluch!!!naucze sie,to kupie cos mlodszego.bylo
                            fajnie.mysle,ze dlugo mi sie nie znudzi!!!!
    • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) IP: 212.182.107.* 28.04.08, 16:42
      A mój pundo dziś w warsztacie został;-((((.
      Płyn chłodniczy mu wyciekał;-(. Co zajrzę, to mniej.. Dolałam, za
      parę dni znów mniej... Nie wolno tak jeździć. Pojechałam, aby
      fachowcy postawili diagnozę. I niestety, jakaś uszczelka, drogo
      będzie kosztowało;-(((. Ale cóż, sama nie naprawię, nawet nie jestem
      w stanie ocenić, jak bardzo ze mnie zdzierają.
      Samochód to skarbonka... czyżby się zaczęło????

      A tak w ogóle dobrze, że na kursie nauczyli nas, jak te zbiorniki
      się nazywają i jak te poziomy sprawdzać, bo inaczej trudno by było
      fachowcowi zwerbalizować problem;-)
      • hugo43 Re: debiut na ulicy :) 28.04.08, 16:46
        no ja na razie za wymiane opon dalam 50zl.to i tak malo bo kolega 25
        od sztuki placil.ale juz wiem,ze mam gwinty pouszkadzane w srubach i
        nawet jedna piaste do wymiany.oj zaczelo sie.
        • Gość: jolta Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.08, 08:38
          hej kobitki wspaniałe królowe szos!!! w niedzielę zaliczyłam
          pierwszy wyjazd za miasto 25 km hahah nie dużo ale byłam tak
          zmęczona jakbym przejechała pół Polski Dziewczyny nie było tak źle
          jechałam ze stałą prędkością 90 km/h na zakrętach puszczałam stópkę
          z gazu pięknie mi to wychodziło (ale wiecie co co chwila ktoś mnie
          wyprzedzał LUDZIE to ile wy jeździcie po naszych dziurawych
          drogach???)Najgorszy był wielki TIR i Wielki PAn w Tirze hahaha jak
          mnie wyprzedzał miałam gęsią skórę wielkości strusich JAJ !!!!Będę
          się coraz dalej wypuszczać w trasy - chyba nie jestem zawalidrogą !!
          pozdrawiam
          • hugo43 Re: debiut na ulicy :) 01.05.08, 15:20
            dzis zostalam bez auta!!!kuzyn z mezem pojechali do pracy moim
            kropkiem.jezdzi sie coraz lepiej,jezdze wszedzie gdzie potrzebuje
            np.na drugi dzien smignelam przez grochow na lotnisko o godz 17-
            tej.korki na lazienkowskiej niesamowite,ale dalam rade na tych
            wzniesieniach.najwiekszy problem to wciaz parkowanie,ale od czego
            poprawki?
            • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 01.05.08, 15:39
              Ja też poprawiam! Co prawda parkowanie idzie mi całkiem przyzwoicie,
              ale jeśli wjadę trochę krzywo, poprawiam! W ten sposób doskonalę
              podporządkowanie sobie mojego puncia. Niech wie, kto tu rządzi... Ma
              stać tak, jak mu każę, nie?
              Wczoraj odebrałam go z naprawy... Uszczelka (kurcze, inaczej sobie
              wyobrażałam wygląd uszczelki...) była rzeczywiście jak sito... Przy
              okazji przejechałam się raczej nie najkrótszą drogą do domu. Chyba
              ze 2 km na jedynce, tylko momencikami na dwójce, bo szybciej się
              zupełnie nie dało... Stawanie co parę metrów pod górkę i potem
              ruszanie... I niech się auto nie cofnie, bo za mną sznur! Bardzo
              dobrze, każdy trening jest potrzebny. Wbrew pozorom taka wolna jazda
              jest chyba trudniejsza od szybkiej, co sądzicie?
              • Gość: jolta Re: debiut na ulicy :) IP: *.dialog.net.pl 01.05.08, 20:06
                witaj Kamila masz racje powolna jazda to jest coś !!!! Trzeba
                bardzooo uważac aby nikomu w dupsko nie wjechac , ani nikomu przodu
                nie zdeformowac hahaha tez tak juz jechałam ale dałam radę !!!
                Dziewczyny minęła mi w końcu trzęsiawka juupiii Ale dalej jak
                wsiadam pełna koncentracja i jeżdżę juz co raz dalej bardzo się
                cieszę !!!A parkowaniem się nie przejmuj ja tez poprawiam brawo !!
                pozdrawiam (acha w moim kochanym punciaku dmuchawa wysiadła trza do
                speców , a tymczasem potrójnie się pocę trochę z nerwów hahaha)
                • kasia07l Re: debiut na ulicy :) 01.05.08, 22:35
                  widzę, że nie jestem sama- raz mi się lepiej jezdzi, raz gorzej ale
                  dzisiaj- masakra!:(:( Aż odechciało mi się jezdzić. Ale nie poddaję
                  się, trzeba uwierzyć w swoje możliwości.
                  • Gość: Anna Re: debiut na ulicy :) IP: *.olsztyn.mm.pl 01.05.08, 23:51
                    Dzis drugi dzien za kolkiem, pierwszy raz sama - wlasnie wrocilam z imprezy przy
                    grilu - "dziekuje ale ja prowadze" to najczesciej powtarzane dzis zdanie. Super
                    sie jechalo samej, lepiej niz z mezem:))))Ciemno strasznie, droga waska ale poszlo.
                    W dzien tez jechalam za miasto i mialam nawet 80 na liczniku, rany tak szybko to
                    jeszcze nie jechalam:))))

                    Boze jak fajnie jest byc mobilna!!!!
              • Gość: monia Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.08, 11:47
                Racja, Kamila. Taka jazda po parę metrów, to dopiero hardcore;-))
                mi tylko sen z powiek spędza, że... gaśnie mi coś ostatnio przy
                ruszaniu (dobrze było - a teraz się cofam w rozwoju... Wrrrr! No
                nic - może znowu przyjdzie lepsze:)) Więc taka jazda w korkach,
                gdzie na odcinku paruset metrów, parę razy trzeba ruszyć - to
                dopiero niezłe ćwiczenie...
                • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 02.05.08, 19:40
                  Jeżdżę "już" 1,5 misiaca. Bywają dni, że wyjadę, objadę miasto nie
                  zgaśnie mi ani razu. A bywa, na szczęście sporadycznie, że zaraz na
                  pierwszym (lub kolejnym) skrzyżowaniu... Na szczęście nie trąbią na
                  mnie, szybciutko zapalam i jadę... I potem bardzo uważam!
                  Zauważyłam, że bywają dni, na szczęście nieliczne, że jeżdzę...
                  lepiej nie mówić jak;-(. A potem wszystko OK.
                  Ogólnie jednak nie jest źle, daje radę!


                  Teraz Wam napiszę, co dziś mi się zdarzyło. Jak pisałam wyżej
                  przedwczoraj odebrałam mojego puda z naprawy. Na koniec zapytałam
                  jeszcze pana, czy czegoś jeszcze nie zauważył... Odpowiedział, że
                  nie.

                  Wczoraj trochę pojeździłam, dla treningu. I dziś też miałam zamiar.
                  Wsiadłam do mojego puncia, uruchomiłam i jadę. Tak ze 100 metrów. I
                  nagle kontrolka akumulatora się zapaliła i samochód po prostu mi
                  zgasł! Na środku!!!! Dobrze, że jeszcze z osiedla nie wyjechałam!
                  Awaryjne i komórka: co robić, auta w ogóle nie można uruchomić,
                  stoję na środku! Doradca poradził mi, abym na luzie, asekurując się
                  ręcznym hamulcem, próbowała zjechać z tego środka. Ulica jest pod
                  górkę. I tak powoli zrobiłam, nawet udało mi się skręcić kierownicą,
                  choć była zablokowana i wylądować na parkingu! Tyle, że niedokładnie
                  w stanowisku. Wszystko to tyłem! Trochę go jeszcze dopchałam i już
                  nie wystawał. Dobre i to, zawsze bezpieczniej. Telefon do mechamika,
                  który go dopiero naprawiał... I zaraz przyjechał, odholował mojego
                  puncia do siebie do warsztatu i znów jestem bez auta! Mój
                  konsultant, którego sprowadziłam w międzyczasie, stwierdził, że to
                  PASEK ROZRZĄDU jest pęknięty. I że może to być związane z poprzednią
                  naprawą.
                  Cóż, zobaczymy co będzie. Na razie piechotka, autobusy i pewnie
                  następne koszty... I lęk, co będzie, jak się rozkraczę na środku
                  ulicy???? Tym razem miałam szczęście, na ulicę jeszcze nie
                  wyjechałam. Ale gdybym tak była na mieście lub gdzieś w trasie????
                  Kurcze, ja się przecież wcale nie znam!!!! I skąd wziąć tyle kasy????
                  Ech, skarbonko ty moja.....
                  • hugo43 Re: debiut na ulicy :) 02.05.08, 20:00
                    a jaki masz przebieg?moj tata tez mowi,ze rozrzad trzeba robic w
                    punto.moj ma dopiero 52 tys i prawie 9 lat.uzywala go pani,co pol
                    samochodu wymienila w miedzyczasie,cala teczke faktur mam,ale
                    rozrzadu nie robila:((nie chce zapeszac,ale na razie u mnie jest
                    wszystko ok,tylko mocy brak:)
                    • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 02.05.08, 21:53
                      Nie wiem, czy rozrząd był robiony, trzeba by w papierach poszukać.
                      Ale ja go dwa dni temu z naprawy odebrałam, była wymieniana
                      uszczelka, która gdzieś tam głęboko jest i podobno (nie moje to
                      zdanie...) nie można jej wymienić, bez "zobaczenia" tego paska. A
                      nawet chyba trzeba było go wyjąć? Przepraszam, nie znam się ;-(. A
                      ja odbierając auto pytałam, czy może coś jeszcze jest niezbyt
                      dobrze, a pan powiedział, że reszta OK.
                      Martwię się przede wszystkim kasą, bo już jej nie mam po kupnie tego
                      auta. I jeszcze tym, że jak się już zacznie sypać....
                      Auto jest z 20000 roku i miało 95 tys na liczniku.
                      • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 02.05.08, 21:57
                        Oczywiście z 2000 roku:-))))))
                        • Gość: marta Re: debiut na ulicy :) IP: *.idk.net.pl 02.05.08, 22:20
                          dziewczyny,nie chcę was załamywać,i nie pisałam wcześniej,ale słyszałam że punta
                          są strasznie awaryjne :( u mnie w rodzinie ,wszystkie chłopy jak się
                          dowiedzieli,że chce kupić auto i mówiłam,że może punto, bo małe,tanie,mało
                          pali...stukali się w głowę (a na motoryzacji i autach się znają).I jak czytam o
                          awariach jakie się wam przytrafiają,to włos mi sie jeży.Ja od 2 miesięcy mam
                          prawko i jeżdżę 12 letnim volkswagenem polo i jedyne co leje to benzynę ,a
                          wymieniłam to opony.Poza tym pszczółka! Nawet mój instruktor ,na jazdach,gdy
                          pytał czym będę jeździć,powiedział tylko nie kupuj punta,więc może coś w tym
                          jest...
                          • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 02.05.08, 22:51
                            Wszystko zależy od indywidualncyh poglądów, a może i indywidualnego
                            doświadczenia... Mnie akurat instruktor, z którym jeździłam, polecał
                            Punto.
                            I właściwie jesteś pierwszą osobą, która mówi o Punto, jak o
                            WYJĄTKOWO awaryjnym aucie. Nikt więcej mi czegoś takiego nie mówił!
                            A zbierałam informacje...
                            Zawsze coś się może popsuć i w Twoim 15 latku też na pewno już coś
                            tam było wymieniane. W końcu są określone rzeczy, które co jakiś
                            czas trzeba wymienić, nie?
                            Moje Punto mam niecałe dwa miesiące, przed kupnem było sprawdzone.
                            Poszła uszczelka, zdarza się. Mój ekspert uważa, że w trakcie
                            wymiany tej uszczelki pasek rozrządu mógł zostać źle napięty czy
                            dokręcony (wybaczcie, jestem laikiem...) i stąd dzisiejszy kłopot.
                            Zobaczymy, co powiedzą w warsztacie, napiszę Wam;-).

                            Awaryjne może być lub nie być każde auto, nie zawsze zależy to od
                            marki, czasem od egzemplarza. Moje akurat miało jednego właściciela
                            i przyjechało z Niemiec na kołach. Ma 8 lat, nie jest nowiutkie, coś
                            tam ma prawo się popsuć, ale i starutkie też nie... Może to
                            skarbonka, a może po prostu przypadek? Zobaczymy. Dam Wam znać.
                            • nioma Re: debiut na ulicy :) 04.05.08, 09:02
                              czesc dziewczyny po weekendzie

                              ja w moim punto wymienilam rozrzad na dzien dobry, chlop mi
                              powiedzial, ze zawsze jak sie kupuje uzywany samochod to sie to robi.
                              wczoraj wrocilismy z Hamburga, prawie 2 tys kilometrow w dwie
                              strony, glownie autostrady - nie odwazylam sie, niestety. Jazda z
                              predkoscia 200km/h to jeszcze nie dla mnie. Samochod wyladowany, z
                              tylu dziecko - stwierdzilam, ze to jeszcze nie pora.
                              • kasiuuunia1 Re: debiut na ulicy :) 06.05.08, 09:58
                                Hmmmm dziś mój pierwszy samodzielny kurs samochodem. Mam lekkiego stresa, bo
                                samochód lekko przydługawy dla mnie, fotel na maksa przysunięty a i tak nie
                                wygodnie :). Mój wyjechał na szkolenie więc korzystam z okazji żeby pojeździć,
                                bo prawko prawie miesiąc w kieszeni a ja jeszcze nie jeździłam, nie no raz tylko.

                                Zobaczymy jak to będzie, zabieram małą w fotelik i jedziemy pojeździć po mieście
                                póki godzina wczesna i po powrocie będzie jeszcze dużo miejsca do parkowania :D.

                                Trzymajcie kciuki ;)
                    • Gość: hjena Re: debiut na ulicy :) IP: *.mofnet.gov.pl 06.05.08, 11:58
                      a które punto mam moc?
                      1,2 ma silnik 44kW to co ma ciągnąc?
                      chyba koń bo na 5 pod górkę nie daje rady.
                      ja mam swoje z 2005 roku,40000 przebiegu używane , jeżdze nim od
                      grudnia jak tylko zdałam, i do tej pory od momentu nabycia roblismy
                      tylko sondę lambdę. małe zwrotne i nieżle po miescie jeżdzi. a jako
                      ciekawostke wam podam kto byl I włascicielem - ośrodek egzaminacyjny
                      w gdansku .
                    • Gość: Magnus To wymien ten rozrzad i to szybko!!!!! IP: *.dip.t-dialin.net 27.06.08, 23:09
                      Regula jest taka, ze wymienia sie przy przebiegu 90 tysiecy.I wielu
                      sie tego skrupulatnie trzyma,ale zapominaja, ze druga regula brzmi-
                      90 tys albo po 3 latach.Jak twoje autko ma 9 to szybko wymien pasek
                      rozrzadu, bo jak ten sie zrwie, to masz silnik do wymiany
                      praktycznie.
    • Gość: monia Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.08, 21:38
      cześć Dziewczyny:)

      jak u Was?
      Ja już dawno nie zrobiłam nic głupiego ale dzisiaj....
      Dzisiaj przejechałam parę ulic ze... złożonymi lusterkami
      bocznymi ;))
      Tak stoję w korku i nagle taka myśl: dlaczego ja SIEBIE widzę w
      prawym lusterku ???? :D

      Ale tak poza tym u mnie już całkiem OK :)
      • Gość: hugo Re: debiut na ulicy :) IP: *.chello.pl 15.05.08, 22:50
        u mnie tez!w ciagu 2 tygodni zrobilam 800 km po warszawie.jezdze
        wszedzie,niewazna pora i korki.oczywiscie trabia jak za wolno jade
        tj.60km na moscie poniatowskiego.a wczoraj bylam prowodyrem
        interwencji policji kolo palmy.grzecznie czekalam przed torami
        tramwajowymi,nie chcialam blokowac,zwlaszcza ze na obu przystankach
        tramwaje juz ruszaly.no i oczywiscie zostalam strabiona przed pana w
        duuuzym aucie.trabil ze 30 sekund,ale bidak nie zauwazyl,ze policja
        nadjezdza na motorkach::))))ja grzecznie po zapaleniu zielonego
        odjechalam,co z nim,nie wiem,ale byl zaproszony na rondko.pewnie
        troche palcem mu pogrozili.ogolnie nienawidze osob nieuzywajacych
        kierunkowskazow,a sa to szczegolnie taksowkarze.w nocy to oni jezdza
        jakby byli bohaterami gry komputerowej,aby szybko,nie patrzac na
        innych.tylko szkoda ,ze zycie maja jedno.
        • nioma Re: debiut na ulicy :) 16.05.08, 08:24
          taaa, ostatnio na mnie pan trabil ze nie jade w prawo na czerwonym
          swietle bez zielonej strzalki :)
          Pomachalam mu.

          a mnie wkurzaja strasznie ludzie wyrzucajacy pety przez okno na
          ulice. Masakra.
          • Gość: maja Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.08, 11:46
            idzie mi coraz gorzej i pewnie dlatego ze za kierownice wsiadam 1-2
            w tygodniu,oprocz poprzednich wpadek,teraz jestem jakas bardziej
            roztrzepana.skupiam sie jak moge,ale jak zapomne,zmuli mnie w korku
            lub na swiatlach to koniec.wczoraj wyjezdzalam z 1-kierunkowej w
            prawo,samochodow nie bylo bo wczesniej na skrzyzowaniu czerwone sie
            zapalilo, przepuscilam wszystkich az pan za mna sie zdenerwowal ze
            tyle czasu stoje. jak juz wyjechalam przejechal kolo mnie samochod.z
            kad sie wzxial nie wiem...malo tego, jechal moim pasem,jak
            przejezdzal obok to zjechal na drugi pas,wiec musialam mu sie
            wepchac.....a kilka dni temu zatrzasnelam kluczyki w samochodzie.nie
            mamy zapasowych i problem byl.maz jakos sie wlamal na szczescie, ale
            zajelo mu to sporo czasu.
            • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 20.05.08, 15:19
              Nie poddawaj się!
              Kiedyś bEdziesz się z tego śmiać!
              I pisz tutaj, jak się wygadasz, będzie łatwiej.
              Ja niestety ani się nie cofam ani nie idę do przodu;-(. Moje auto
              jest zepsute i wcale nie jeżdżę:-(((((. Strasznie mi tego brak, ale
              cóż... Czekam.
              • nioma Re: debiut na ulicy :) 20.05.08, 15:30
                ja jezdze codziennie i niby super, ale dwa dni temu jakos strasznie
                szarpalam zmieniajac biegi, jakbym zapomniala jak to sie robi, wiec
                moze to standard, ze przychodzi taki dzien ze dajemy ciala?
                na pewno ma na to wplyw zmeczenie, cisnienie, pogoda itd.
                glowa do gory.
                • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 20.05.08, 17:51
                  Może to tak jak na kursie, na którejś tam godzinie przychodził
                  kryzys i jeździłyśmy gorzej, chociaż wedle wszelkich wskazań
                  popwinnyśmy lepiej?
                  Wiem jedno: nie wolno się poddawać! Niestety, mnie to na razie nie
                  dotyczy, nie mam auta:-(. Mam nadzieję, że to chwilowe.
                  • Gość: monia Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.08, 22:03
                    ja jeżdżę już codziennie - i nie wymyslam już, że dziś nie autem bo
                    tam gdzie jadę cieżko zaparkować, że leje - to niebezpiecznie na
                    drodze, że coś tam... I efekty są - bo stres mnie już opuścił. To
                    jest fajne uczucie jak już panujesz nad autem, jak jesteś w stanie
                    ocenić czy zaraz zapali się pomarańczowe i lepiej zwolnić, czy pchać
                    się na skrzyżowanie.
                    No i już nie gaśnie! Dziewczyny jaki to komfort jak nie rozkraczam
                    się na jakichś jerozolimskich w porze szczytu... :) (komfort i dla
                    mnie, i dla tych co to za mną jechali:)) Ćwiczenie czyni mistrza! I
                    tyle. Czyli u mnie około dwóch miesięcy towarzyszył mi stresik...

                    Aha, a dzisiaj jakaś baba w terenowym nissanie pokazała mi fucka...
                    bo... nie reagowałam na jej trąbienie (nie wjeżdzałam na
                    skrzyżowanie bo za pasami nie było miejsca, więc mogłabym nie
                    zjechać ze skrzyżowania). Pogratulować kultury!
                    • nioma Re: debiut na ulicy :) 21.05.08, 08:25
                      trzeba jej bylo pokazac jezyk i jechac 5km./h przed nia - to
                      naprawde skutukuje!
    • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) IP: 212.182.107.* 21.05.08, 21:32
      Dziś bardzo późnym popołudniem oddano mi (pod dom!) mojego puncia z
      naprawy. Nie mogłam sobie darować i zrobiłam rundkę ulicami
      miasta... W końcu nie jeździłam od piątku, może zapomniałam? Nie,
      nie zapomniałam! Wszystko OK! Tylko ta mżawka i zapadajace
      ciemności... Wróciłam, elegancko zaparkowałam między dwoma
      samochodami pod blokiem i fajnie:-). Pojeżdżę jutro.
      Niesamowiecie lubię jeździć:-)
      • Gość: monia Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.08, 22:21
        pogoda dzisiaj była makabryczna...
        Lało, siadła sygnalizacja - okropnie się jeździło...

        Ale się dojechało. No i cieplo w autku, i na głowę nie padało :))

        Miłego powrotu na drogi, Kamila :)
        • arc-en-ciel Re: debiut na ulicy :) 25.05.08, 22:30
          czesc kobiety, mam prawko od 2 tygodni, moja pierwsza samodzelna jazda
          zakonczyla sie porysowaniem calego boku auta, co mnie niesamowicie zniechecilo i
          teraz jezdze z pasazerem zawsze, zeby opanowac auto,bo jest szersze od pandy,
          chce znow zaczac jezdzic sama ale mam stresa strasznego, jeszcze czasem mi auto
          gasnie, jezdze codziennie i widze efekty, ale boje sie jezdzic sama...
          • hugo43 Re: debiut na ulicy :) 25.05.08, 22:57
            witam ponownie!!!prawie miesiac od odbioru prawka,ponad 1000km,na
            razie bez strat:),idzie niezle,wciaz lubie jezdzic sama,maz czasem
            panike sieje bez powodu:)przeciez ja lepiej czuje odleglosc po lewej
            stronie,a on ciagle UWAZAJ!tylko te korki!!!jak stoje na
            poniatowskim,to z przyjemnoscia wskoczylabym w tramwaj!
      • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) IP: 212.182.107.* 25.05.08, 23:10
        Zaczynam trzeci miesiąc jazdy!!! Idzie mi dobrze, nic nie
        zmalowałam, jeżdżę po mieście, również w korakach i pod górkę.
        Zaliczam trudne parkowania, nikogo nie podrapalam! Auto już mi nie
        gaśnie!!! Sądzę, że jestem na dobrej drodze do zdobycia wymaganego
        doświadczenia:-).
        Mój instruktor powiedział mi jakiś czas temu (zwierzyłam mu się, że
        towarzyszy mi jeszcze taki malutki stresik...), że pomoc nie jest mi
        już potrzebna i jeszcze 2-3 miesiące, a nabiorę potrzebnej pewności!
        Uwierzyłam mu!!!

        Wierzcie, jedyną drogą do coraz lepszego jeżdżenia, jest
        jeżdżenie!!! Inaczej się nie da!
    • Gość: Karolina Re: debiut na ulicy :) IP: *.autocom.pl 28.05.08, 17:21
      Ja swój pierwszy raz miałam w ekstremalnych warunkach. Odebrałam prawko w
      połowie marca i parę dni później pojechałam w odwiedziny do mieszkającego w
      Niemczech brata i jego będącej w ciąży żony, Niemki (pojechałam pociągiem). Parę
      dni po tym jak przyjechałam, a brat był akurat w pracy na drugim końcu miasta,
      Klaudia dostała skurczy porodowych i ktoś musiał zawieźć ją do szpitala
      (mogłyśmy czekać na karetkę, ale to by trwało, a ciąża przebiegała z
      komplikacjami i liczyła się każda minuta). Tak więc w obcym kraju, nie znając
      miasta, nie znając języka, po raz pierwszy siedząc za kierownicą nie znanego mi
      auta, nie mającego L na dachu, za to z rodzącą kobietą na tylnym siedzeniu.
      Dałam radę, choć jak już dojechałyśmy do szpitala, to najpierw sprawdziłam, czy
      tapicerka mojego fotela nie nadaje się do wymiany. A przynajmniej solidnego
      osuszenia.
      • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) IP: 212.182.107.* 28.05.08, 20:01
        O, to podziwiam i gratuluję;-))
      • Gość: monia Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.08, 21:34
        to nieźle się zaprawiłaś :)
        pogratulować!
    • miedzianowlosa Re: debiut na ulicy :) 01.06.08, 10:04
      Witam słonecznie wszystkie kierowniczki. Sama jeżdżę od tygodnia (prawko zdane w
      lutym 2008), boję się, ale próbuję... Od tego czasu schudłam ponad kilogram...
      Czasami ktoś na mnie zatrąbi, bo "spóźnię się" ułamek sekundy z ruszaniem na
      światłach, ktoś mnie wyprzedzi na ciągłej albo i po powierzchni wyłączonej, bo
      jadę za wolno (tzn. 40 - jeśli MAMY takie ograniczenie, albo 50+). Trzęsą mi się
      wówczas łapki i wiem, że moje ruchy mogą być w danej chwili nerwowe.
      Od jakiś dwóch dni, mam problemy ze sprzęgłem przy ruszaniu, pojawia się
      "żabka", już trzykrotnie opelek zgasł mi - w tym raz skrzyżowaniu (na całe
      szczęście malutkie skrzyżowanie i nikt nie jechał, ale com się zestresowała to
      moje.
      Dziś z samego rana postanowiłam pojeździć sobie pod mieście - jestem z Gdańska.
      Siódma rano, mała herbatka i w drogę :O Myślałam, że o tej porze to kierowcy
      śpią przy swoich żonach - jeśli takowe posiadają - a tu całkiem spora ilość
      autek. Jak dla mnie to o 100% za dużo ;). Ale jakoś przejechałam trasę, którą
      sobie obrałam.

      Dziewczyny, myślę sobie, że jesteśmy dzielne
      Pozdrawiam Was serdecznie i szerokości

      PS.Wiecie może gdzie można nabyć zielone listki. Obeszłam (nie objechałam ;))
      parę stacji ale tam robili wielkie oczy gdy o nie pytałam.
      • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) IP: 212.182.107.* 01.06.08, 12:23
        Zrezygnuj z listka! Może on nasilić agresję innych! Tak Ci radzę,
        ale zrób jak chcesz.
        Jedyną drogą do lepszej jazdy i mniejszego stresu jest
        jeżdżenie!!!!! Innej drogi nie ma! Na mnie też w pierwszych dniach
        zatrąbili ze trzy razy, choć uważam, że wcale niesłusznie! Cóż, taka
        kultura niektórych. Myślałam wtedy: a trąb sobie trąb cymbale jeden!
        A jak mnie wyprzedzają (staram się jeździć z dozwoloną szybkością,
        nie tamować ruchu, ale jak wiadomo inni...) myślę: a wyprzedzaj
        mnie, co mnie to obchodzi.
        Mieszkam w bardzo trudnym miejscu, już gdy wyjadę z osiedla, jestem
        na bardzo ruchliwej ulicy, w dodatku wyjazd mam pod górkę.
        Początkowo trochę się stresowałam, ale jeśli chcę jechać, muszę
        wyjechać! Potem od razu zmiana pasa w dużym ruchu, bo ten
        najbliższy, prawy kończy się zaraz za rondem... Itd. Ale cóż,
        przecież o to mi chodziło, by jeździć:-).
        Wczoraj miałam bardzo przykre i niebezpieczne przeżycie. Chciałam
        zmienić pas, włączyłam kierunkowskaz, jedno auto było blisko więc
        przejechało, ale następne zdawało mi się, że jedzie wolniej i mam
        dość miejsca, by wjechać. Tymczasem tamten kierowca chyba
        przyspieszył... Strasznie się wystraszyłam, wróciłam na swój pas,
        tamten przyhamował... Obiecałam sobie bardziej uważać i upewniać!
        Takie sytuacje, choć bardzo niebezpieczne, wyostrzają naszą uwagę!
        Kurcze, jeżdżę "JUŻ" od trzech miesięcy i pierwszy raz zdarzyło mi
        się coś takiego... Ktoś udawał, że mogę wjechać, a potem mnie nie
        wpuścił! Muszę bardziej uważać!!!!!

        Trzymaj się, nie dawaj, jeździj, a będzie coraz lepiej!
        • miedzianowlosa Re: debiut na ulicy :) 01.06.08, 14:08
          Kamila, dzięki ogromne za wsparcie.
          Czytam sobie posty i myślę, że fajnie, iż są tacy ludzie jak Ty. Dobrze, że
          można się wzajemnie powspierać, czasami to i ponarzekać na "doświadczonych"
          kierowców (o poniektórych można by powiedzieć "zapomniał wół jak cielęciem był").
          Mam już swoje autko, cieszę się, ale po niepowodzeniach nachodzą mnie myśli "po
          co mi to, było", że "jestem za tępa na prowadzenie autka" i "lepiej kupić sobie
          bilet miesięczny i nie martwić się". Wiem, że to takie "pierwsze pierwsze
          początki" i jeszcze wiele wody w Wiśle musi upłynąć zanim zacznę w miarę
          poprawnie jeździć, ale taka myśl gdzieś się pojawiła.
          Na razie jeżdżę na trasie dom-praca-dom z ewentualnie niewielkimi odskokami w
          bok, poprzedzonymi wielkimi planami - jak jechać ;)))) Chcę planować sobie, tak
          jak dziś, inne trasy, ale w godzinach o małym natężeniu ruchu (optymalna pora to
          zapewne noc). Chcę po prostu oswoić się z ulicami ...
          Może sie wydawać śmieszne to co piszę, ale wolę być śmieszna niż wyrządzić komuś
          krzywdę.

          Kamila, Twój wyjazd z osiedla jest rzeczywiście trudny, skoro Ci się to udaje to
          jesteś GENIUSZEM

          PS. A o listu myślę dla swojego i innych bezpieczeństwa. Pomyślałam sobie, ze to
          będzie taki znak, że jestem świeżynka, chociaż po mojej jeździe i tak widać, żem
          zielona ;) To tak bardziej dla tych, co to potrafią uszanować. A pozostali
          ....szkoda słów. Oby nic złego im się na drogach nie stało
          Pzdr serdecznie
          • Gość: monia Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.08, 16:16
            Miedzinowłosa, mnie też na początku nachodziły takie myśli, że po co
            mi było to auto... Jak rano zbierałam sie do pracy i wiedziałam że
            MUSZĘ jechać autem (no, skoro zakupione zostało...:), to dopadały
            mnie nudności (idiotyczne! tak jakbym za karę jeździła!). Miałam
            takiego stresa, przed każdym wyjazdem. Dziesięc razy sprawdzałam,
            czy zwolniłam reczny, czy mam światła, jak wyjechac z parkingu.
            Zanim wyjechałam to tak z 5 min mijało:) Był tez moment, że
            zaczełam mysleć, ze może ja po prostu nie mam predyspozycji do
            bycia kierowcą.. ;)
            Ba, zanim gdzies wyruszyłam to tez najpierw z mapą opracowywałam
            trasę (z uwzględnieniem jakichś awaryjnych objazdów - na wypadek
            gdyby mi którąś ulice wyłączyli czy coś :)))

            A teraz? po prawe 3 miesiącach - wsiadam i jadę. :) Parkuję bez
            większego problemu, nie gaśnie mi (co uważam za mega sukces. Bo to
            mnie cholernie stresowało). Nie stresuje się jak jadę w nowe
            miejsce. Jasne, że miewam wpady (w pt mnie pan motorniczy obtrąbił
            (obdzwonił?;)), nawymachiwał się łapą, krzyczał coś tam potwornie -
            bo nie zdażyłam zjechać ze skrzyżowania. Ale go zignorowałam.
            Trudno, zdarza się. Dwie minuty go nie zbawią. Grunt to nie dać się
            sterroryzować na drodze) ale wpady zdarzają się każdemu - nawet z
            długim stażem. Bądźmy ostrożne - a wszystko będzie dobrze!!!

            A Ty miedzianowłosa - głowa do góry! Kwestia praktyki!!!!
            I dawaj koniecznie znać - jak postępy! :)

            • miedzianowlosa Re: debiut na ulicy :) 01.06.08, 16:41
              Monia dzięęęęęęki za dobre myśli.
              Oki - głowa do góry, jak się odważę to może pojadę jutro do pracy trochę inną
              drogą.
              Dam znać jak idzie, nawet jeśli będzie pod górkę ;)
              Teraz wiem, po co są grupy wsparcia :)))
              Serdeczności
              • hugo43 Re: debiut na ulicy :) 03.06.08, 18:49
                dziewczyny!jestem wsciekla!wczoraj kuzyn meza 2!!!!razy obtarl mi
                samochod tzn.pozyczyl i wyjezdzajac porysowal bok mojego auta na
                dlugosci 40cm.pozniej to ja go poprosialm o wyjazd z bardzo trudnego
                miejsca(jazda tylem,duzo bardzo ciasno zaparkowanych aut,zawsze
                robie to powoli i uwaznie)po prostu myslalam ,ze zrobi to szybciej i
                lepiej,a on puknal bmw,dobrze,ze lampy nie potlukl.ogolnie oprocz
                tej rysy wiekszych strat nie ma.tylko ja jestem wsciekla!!!nawet
                przepraszam nie uslyszalam.co gorsza on zawodowo zajmuje sie
                przewozem ludzi:(((((((i uwaza sie za megasuperkierowce.do wczoraj
                zawsze chichral sie z moich bledow,badz niezbyt udanych
                parkowan.teraz to nawet boi sie na mnie spojrzec.w ramach zemsty
                rozpowiedzialam wszystkim znajomym,zwlaszcza chlopakom,jak to
                swietnie mu idzie.
                • Gość: monia Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.08, 20:19
                  nie dziwię się, że jesteś wściekła!

                  My, początkujące, może i dłużej wykonujemy wszelkie manewry ale
                  chyba 1000 razy ostrożniej...
                  • nioma Re: debiut na ulicy :) 03.06.08, 20:58
                    nie prosic nikogo o pomoc!
                    ktoregos pieknego dnia nie moglam wyjechac na parkingu pod domem,
                    pozastawiali mnie strasznie, zadzwonilam do chlopa (byl jeszcze w
                    mieszkaniu) zszedl, popatrzyl i powiedzial, ze dam rade.
                    to go prosze: wyjedz za mnie bo nie dam rady.
                    nie. masz prawo jazdy to sama wyjedz.
                    kurde, bylam na niego tak wsciekla, ze moglam zabic, wnerwiona
                    wrzucilam wsteczny, bluzgi pod nosem i wyjechalam.
                    wiecie co mi powiedzial wieczorem? "jakbym za ciebie dzisiaj
                    wyjechal to zawsze bym to musial robic, wiedzialem ze sobie poradisz"
                    • Gość: monia Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.08, 21:08
                      mądry ten Twój chłop, Nioma! :)))
                      pozazdrościć...

                      ;)
                      • nioma Re: debiut na ulicy :) 04.06.08, 08:49
                        nooo :)
                        a zeby nie bylo, to sie przyznal, ze podgladal z okna na klatce
                        schodowej czy wszystko ok :)) A ja go pokornie przeprosilam, ze sie
                        wciekalam ale ze mial racje.
                        No bo faktycznie - albo sie jezdzi samemu i sobie radzi albo wybiera
                        autobus.
                        • miedzianowlosa Re: debiut na ulicy :) 04.06.08, 15:22
                          Nioma, gratulacje, sukces przeogromny ... takie rzeczy to tylko kobiety potrafią!!!!
                          A że chłop Twój mądry to też ważne ;)
                          Miłego
                          • nioma Re: debiut na ulicy :) 04.06.08, 15:53
                            dziekuje, ale co sie nadenerwowalam to moje, normalnei spocona
                            bylam, wyjezdxanie na centymetry, samochod bez wspomagania, wszystko
                            pozastawianie - masakra. Ale faktycznie, cos w tym jest, bo nigdy
                            wiecej juz nie mialam sytuacjiw ktorej bym pomyslala: nie dam rady.
                            Wszystko jest dla ludzi, musimy tylko w siebie wierzyc
                            • Gość: monia Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.08, 19:27
                              ufff...
                              u mnie dzisiaj jakiś gorszy dzień (że się o nikogo nie obtarłam to
                              cud! Że mnie obtrąbili na skrzyżowaniu - to fakt...)

                              słabszy dzień i tyle.
                              Ale jutro na pewno będzie lepiej!!!
                              • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) IP: 212.182.107.* 04.06.08, 20:12
                                Ale co "zmalowałaś"? Pewnie nic takiego, ot jacyś "kulturali" Ci się
                                trafili...
                                Nie przejmuj się, w końcu jesteś już prawie rutyniarą:-). Jasne, że
                                będzie lepiej, a jak ma być:-)?
                                • Gość: monia Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.08, 20:32
                                  skrzyżowanie takie niestandardowe (?!) i jak już wjechałam do skrętu
                                  w lewo, to... nikt w żadną stronę przejechać nie mógł :D
                                  Ale najlepsze w tym to to, że nie wyczułam, że mogę się jeszcze z
                                  pół metra przesunąć do przodu (samochód w skręcie maksymalnym) - i
                                  chyba to ich wszystkich najbardziej wskurzało ;)

                                  no, nic to. Zdarza się :)) lepiej niech obtrąbią niż mam komuś w
                                  tyłek wjechać z rozpędu...
    • Gość: monia Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.08, 22:34
      i jak u Was, Dziewczyny..?

      żadnych stłuczek, otarć..? :))
      (u mnie - odpukać - wszystko OK)
      • hugo43 Re: debiut na ulicy :) 27.06.08, 22:58
        u mnie tez.malo tego,hasbendziak juz nie komentuje,wyluzowal
        znacznie,scysje w samochodzie sa max 1xtydzien.wczesniej mial duuuzo
        do powiedzenia.prawie 2 mies. i 2700 km za mna po warszawie
        • nioma Re: debiut na ulicy :) 27.06.08, 23:13
          u mnie wszystko super
          smigam sobie codziennie, bezstresowo, bez zadnych wpadek, obtarc itd.
          odpukac, jest extra
      • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) IP: 212.182.107.* 28.06.08, 00:01
        To już cztery miesiące:-). Po "swoich" trasach jeżdżę zupełnie
        swobodnie, ale uważam, że to mało! Staram się, jeśli tylko mam czas,
        pojechać gdzieś jeszcze, tam, gdzie nie byłam lub chociaż gorszą
        trasą, o której wiem, że bardziej ruchliwa lub, co u mnie częste,
        pod górkę. Dziś właśnie zrobiłam objazd trzech marketów w trzech
        całkiem różnych punktach miasta. Szczególnie jedna trasa była nie
        tylko zakorkowana, ale też pod górkę. Jazda chyba 5km/h i do tego
        stawanie co chwilę... Przede mną autobus, za mną jakaś śmieciara...
        Nie daj Boże nie utrzymać się między nimi... I wiecie co? Dałam
        radę! Coraz bardziej widzę, że daję radę! Jadę, parkuję, silnik nie
        gaśnie, okrążam ronda, wiem jak... Staram się maksymalnie uważać, bo
        i ruch taki...
        Będzie dobrze! Jeszcze chwila:-)
        Aha, wczoraj i dziś przejechałam obok mojej szkoły... Nie
        specjalnie, po prostu tamtędy wiodła trasa... I chciałam pomachać
        mojemu instrukorowi, ale niestety, nie było go na placu:-(. Szkoda.
        Oglądam się za prawie każdą Elką, ale mojego pana jeszcze nie
        dostrzegłam... Ciekawe, czy kiedyś go spotkam.
    • Gość: reeelx Re: debiut na ulicy :) IP: *.190.206-77.rev.gaoland.net 28.06.08, 22:31
      Ja mialem nastepujacy debiut. Po odebraniu prawka i IDL w Krakowie musialem
      zaraz leciec do USA. Pierwszy raz jechalem pozyczonym wozem z lotniska IAD w
      Washington DC do Manhattan NYC. Bylo spoxko, bardzo tanio, bez zadnych
      niespodzianek i mandatow. Nawet przekroczylem raz limit 65 MPH o 40 MPH :-) Po
      NYC tez spoxko, wiec raczej nie mozna z tym debiutem za bardzo przesadzac ;-)
    • miedzianowlosa Re: debiut na ulicy :) 08.07.08, 19:02
      Puk, puk...
      Puk, puuuuuuuuuk
      Drogie Kierowniczki, co tam na Waszych drogach?
      Mi dziś banan z twarzy nie schodzi :)))))))))
      Dobrze mi się dziś jechało, duży ruch, trudne skrzyżowania, lewoskręty
      przyprawiające o palpitacje serca - ale dałam radę i SZCZĘŚLIWAM
      Szerokości dziewczyny
      PS. Na wszelki wypadek odpukałam w niemalowane ;)
      • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) IP: 212.182.107.* 08.07.08, 20:35
        Dziś mój punto stoi, bo jego pani jest chora. Lipiec, upały, a ja
        przeziębiona;-(. Jak kaszlę, to mi oczy z orbit wychodzą...
        Wkrótce pierwsza rocznica rozpoczęcia przeze mnie kursu... Najpierw
        były wykłady:-). Ech, wspomnienia...
        • miedzianowlosa Re: debiut na ulicy :) 08.07.08, 21:47
          Tiaaaaa .. wspomnienia, to się jeździło ze świadomością hamulca pod stopą
          instruktora ;)A teraz .... własny refleks. Dobrze, że w ogóle jest
        • miedzianowlosa Re: debiut na ulicy :) 08.07.08, 21:49
          No i zdrówka życzę, bo puntek czeka ....
          Proponuję czym się rozgrzać ;)
      • Gość: monia Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.08, 22:57
        ...ja jeszcze jednej rzeczy nie zrobiłam - NIE PRÓBOWAŁAM WJECHAĆ DO
        GARAŻU PODZIEMNEGO :DD (jeżdzę więc tylko do tych centrów
        handlowych, w których parkingi są na powierzchni :)))
        ale może wreszcie sie odważę ;))

        a reszta to już bardzo OK
        pozdrawiam Was wszystkie :)
        • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) IP: 212.182.107.* 10.07.08, 07:30
          Kurcze, mam to samo!!
          Też jeszcze nie odważyłam sięć pod ziemię, choć zasięgałam języka u
          moich koleżanek i one powiedziały, że to nic trudnego, a miejsca do
          zaparkowania jest dość.
          Ale ja się boję! Strasznie żałuję, że nie wjechał tam ze mną
          wcześniej instruktor, ale cóż...
          Wiem, że wkrótce to zrobię!
          • miedzianowlosa Re: debiut na ulicy :) 10.07.08, 19:15
            Monia, Kamila - trzymam kciuki (obydwa, jeśli nie chwytam kierownicy) za Wasze
            podziemnie jazdy. Dla mnie na razie to daaaaaaaaaaleka przyszłość. Tak daleka,
            że nawet jej nie widzę oczami wyobraźni.
            PS. Podziemne parkingi - drżyjcie, jadą do was Mistrzynie ;)
            • Gość: Monika Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.08, 17:52
              Witam Was dziewczyny, Parę dni temu zdałam egzamin :) Na początku euforia -
              wiadomo, stwierdziłam optymistycznie,że dam sobie radę, a teraz zaczyna ogarniać
              mnie GROZA na myśl o samodzielnej jeździe...
              • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) IP: 212.182.107.* 17.07.08, 18:03
                Nie bój nic, chyba każda przez to przechodziła:-). Teraz wydaje się,
                że egzamin to pikuś w porównaniu z samodzielną jazdą:-)
                Najwżniejsze, to się nie poddawać! Wsiąść i jechać i już.
                Też miałam lęki przed pierwszymi jazdami, ale mój instruktor
                powiedział mi (dowiedział się, że już mam auto) że jeszcze 2-3
                miesiące i stres odleci! I że nie jest mi już potrzebny jakiś pilot
                obok (oczywiście gdy jest, to się przydaje). Uwierzyłam mu! Bo
                bardzo chciałam uwierzyć. I rzeczywiście, jest coraz lepiej, a mam
                nadzieję, że będzie bardzo dobrze!
                Życzę wszystkiego najlepszego ! Jeździj, tylko to Cię przybliży do
                mistrzostwa.
                • Gość: Monika Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.08, 20:43
                  Kamilo, dziękuję za ciepłe słowa a ile czasu jeździsz? I jak samopoczucie za
                  kółkiem?
                  Ja oczywiście zamierzam walczyć - tym bardziej,że mieszkam poza Warszawą i bez
                  samochodu - jak bez ręki, tym bardziej z małymi dziećmi... Także wyjścia nie
                  mam :) Myślę,że będzie dobrze, tylko przeczuwam,że na początku będzie mnie ta
                  impreza kosztowała sporo zdrowia. Nic to będę zgrzytać zębami , zawezmę się i
                  tyle:)) W każdym razie samochód już czeka...
                  • Gość: monia Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.08, 23:11
                    Kochana, poczytaj nas od początku:)))
                    ja jeszcze 4 miesiace temu drżałam jak wsiadałam do auta i 10 razy
                    przed ruszeniem zastanawiałam się czy wszystko OK - a
                    teraz...?! :))) Wszystko weszło w krew :)

                    Dobrze będzie! 2 m-ce i po stresie,
                    powodzenia
                    • nioma Re: debiut na ulicy :) 18.07.08, 18:25
                      he he
                      ja z kolei wybieram parkingi podziemne, zeby pod gorke nie jechac
    • jovik77 Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu 20.07.08, 14:28
      Cześć dziewczyny, alez Wam zazdroszczę jazdy :) ja mam prawko od
      tygodnia i jestem w fazie poszukiwania własnych 4 kółek, I już sam
      ten fakt przyprawia mnie o mdlości. W nastepnym tygodniu mam jechać
      z kolegą oglądać coś potencjalnego i siedzę od kilku dni na necie
      czytając, na co zwracać uwagę przy kupnie autka (kupuję uzywane) a
      dzisiaj po przeczytaniu kilkudziesięciu artykułów probowałam sobie
      uświadomić jak się zapala auto!!!! Skleroza wsteczna postepujaca.
      Jeszcze kilka tygodni i nie bede pamietała, gdzie jest kierownica :)
      A co dopiero, na co zwrócić uwagę.
      Ale i tak nie moge się doczekać, że kiedyś wsiądę do własnego
      samochodu i bedę mogla nim jechac, gdzie bede chciala, a nie tam,
      gdzie każe mi instruktor :)
      • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 20.07.08, 15:06
        Rozumiem Cię doskonale!
        Ja przez prawie cały kurs oglądałam sobie auta w necie... Tak dla
        informacji jakie marki po ile... Ale postanowiłam, że poważniej o
        zakupie pomyślę dopiero jak zdam.
        A gdy w końcu zdałam, zaczęłam intensywne poszukiwania. Mój brat
        powiedział, że może ze mną jeździć (sama nic bym nie zdziałała,
        zresztą ludzie z facetami inaczej gadają), ale tylko blisko, w
        rejonie miasta. Dalej się nie opłaci, bo każdy sprzedający chwali
        swe auto jakie to cudo całkiem nowiuśkie, choć 10-letnie, a jak
        przyjeżdżasz, to się okazuje, że wrak. Szkoda tylko pieniędzy na
        benzynę!
        Raz byliśmy na giełgdzie, aby ogólnie się rozeznać co jest do
        kupienia i po ile...
        Ale zakupu dokonałam z Anonsów. Wybierałam oferty sprzedaży, które
        mi odpowiadały (cena/rocznik/marka), potem dzwoniłam i wypytywałam
        właściela. I ewentualnie, jeśli był z mojego miasta, pytałam o adres
        i umawiałam się na oglądanie. Wybrałam kilka adresów, w sobotę
        pojechaliśmy z bratem obejrzeć te cuda i rzeczywiście, jedno auto
        wpadło mi w oko... Po powrocie do domu i przemyśleniu sprawy doszłam
        do wniosku, że chcę to auto! Jeszcze raz pogadałam z bratem, jeszcze
        raz umówiłam się z właścicielem auta i... już w poniedziałek auto
        było moje! Czyli od zdania egzaminu upłynęło chyba dwa tygodnie, a
        od otrzymania prawka chyba ok. tygodnia.
        Co prawda mój brat uważał, że powinniśmy tak pojeździć na giełdę z
        kilka razy i obejrzeć jeszcze więcej aut i że ja wszystko chcę za
        szybko, ale ja chciałam jeździć!!! I tak jak Ty bałam się, że jak
        minie za dużo czasu, to zapomnę!
        Oczywiście gdy już zdecydowałam się na to auto zostało ono
        sprawdzone przez specjalistów mojego brata, odbyła się jazda próbna
        (jechał brat i ja... ja z wielkim lękiem, bo auto inne niż na kursie
        i jeszcze nie moje!)
        A teraz śmigam moim punciem aż miło! Oczywiście mistrzem jeszcze nie
        jestem, na razie skupiam się na poprawności, ale zapuszczam się
        coraz częściej w nieznane mi części miasta, bo przecież się nie
        zgubię! Każda droga gdzieś prowadzi, w najgorszym wypadku zawrócę na
        jakimś rondzie lub "na trzy" i z powrotem!

        Tak, jeżdżenie własnym autem to wielka frajda! Oczywiście na
        początku jest trochę stresu, ale może to właśniue też ten smaczek?
        Ale jak okaże się, że jedziesz i to już bez żadnego instruktora...
        Ech!!!!
        Życzę powodzenia i przy kupnie i przy jeździe! I napisz jak Ci
        poszło!
        • jovik77 Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu 20.07.08, 16:58
          Póki co, to co piszesz, to dla mnie czarna magia :))) Niby zdałam
          egzamin i niby powinnam wszystko wiedzieć o jeździe samochodem, a
          prawda jest taka, ze nie wiem nic.
          Nawet sam wybor auta. Mam już określone, to znaczy mialam już przed
          egzaminem, ze bedzie to Yariska. Podoba mi się jej linia, parametry
          i wogole wszystko. Oczywiśce ważne, jesli nie najwazniejsze jest to,
          ze to samochod mały i "zmieści się w kazdą dziurę". Punto to chyba
          nawet ta sama klasa :) Więc teraz przy szukaniu jest mi łatwiej, bo
          przynajmniej typ mam okreslony. Ale poza tym mogiła! Ty wiesz, że ja
          musiałam dopiero na googlach sprawdzić, co to jest immobiliser!!! :)
          Porażka. I poza oceną, czy kolor mi się podoba czy nie, sama jestem
          w stanie niewiele osądzić. Trochę mnie to przeraża, bo zawsze
          starałam się do wszystkiego jak najlepiej przygotować, a tu kicha.
          Nie da się nauczyć tylko teorii, bez widzenia tego w praktyce. A
          przecież nie wyjde po każdym przeczytanym artykule pod blok i nie
          bede zaglądać do czyjegoś autka przez szybkę, nie mówiąc już o
          zaglądaniu pod maskę :))

          I boję się właśnie jazdy probnej. Ten mój kolega to właśnie z
          gatunku tych, ktorzy rzucają na głęboką wodę. Doradzi dobrze, na
          samochodach zna się jak mało kto, ale powiedział, ze jazdę próbną
          będe musiała zrobić sama. Bo przeciez ja nim bedę jeździla. Chyba
          bardziej się tego boję niż egzaminu. On bedzie siedział obok,
          patrzył i słuchał co i jak, ale reszta nalezy do mnie. I bądź tu
          mądra :) Ja to chyba zrobię listę, jak "któraś z przedmówczyń"
          pisała, co i jak i po czym i sobie położę przed
          kierownicą. :) "Teraz sprzęgło, kluczyk, hamulec biegi itd..." I
          mogę się założyć że zapomnę o np pasach albo światłach i się
          zbłaźnię.
          Ale w sumie, co mi tam... Nie pierwszy raz i pewnie nie ostatni...
          Do odważnych kobiet świat należy...
          A listę i tak zrobię ... :))))
          • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 20.07.08, 17:33
            Myślę, że aż nazbyt analitycznie do tego podchodzisz. Trudno jest
            analizować coś, na czym się człowiek nie zna:-). Ja aż tak bardzo w
            szczegóły nie wchodziłam. Za żadną porażkę nie uważam, że się czegoś
            nie wie, przecież mając do dyspozycji internet za chwilkę już wiesz:-
            ). Poza tym... zbyt wiele wymagań od auta może Ci w ogóle
            uniemożliwić kupno... Może najpierw coś wybierz, a potem oceniaj, co
            to auto ma... Bez niektórych rzeczy na początku można się obejść,
            może za jakiś czas kupisz lepsze auto?
            Ja szukałam tak: najpierw ile mam kasy. To chyba najważniejsze, bo
            droższego, niż masz na to przeznaczone raczej nie kupisz:-). Potem w
            necie (a robiłam to informacyjnie dużo wcześniej, niż zdałam
            egzamin) wyszukujesz jakie auto możesz za to kupić. I tu najpierw
            musisz wiedzieć np. czy chcesz benzynę czy gaz, 3 czy 5-cio drzwiowe
            itp. Czy chcesz jechać po to auto za granicę, czy ktoś ma Ci je
            sprowadzić "na zamówienie", czy po prostu kupisz z jakiegoś
            ogłoszenia, a może w autokomisie?
            Ja robiłam tak: oglądałam w necie, ale kupowałam z ogłoszenia. Mój
            brat nie miał przekonania do autokomisów, tam te auta jakoś tak
            bezpańsko stoją... Ale byliśmy też. Jednak co innego osobiście
            pogadać z właścicielem:-).
            I raz jeszcze kwestia kasy. Biorąc pod uwagę ile masz na auto i
            jakie auta są w tej cenie, szybko się zorientujesz, że im
            bardziej "wypasione", tym droższe, więc np. może rocznik
            wcześniejszy? Albo nowsze "gorszej" marki, lub mniej wypasione? Ale
            jak to mój brat mówi w dzisiejszych czasach taki golas to wiesz...
            Tylko, że czasem jeśli za niewielkie pieniądze to do nauki na rok -
            dwa wystarczy:-).
            Yariska owszem, też mi się podobała. Ale nie miałam aż ok. 20 tys.
            na nią. Bo po tyle mniej więcej były te najstarsze. Jeszcze
            starszych, a zatem jeszcze tańszych po prostu jeszcze nie
            produkowano:-).
            Radzę Ci wyszukać sobie coś biorąc pod uwagę swoje możliwości
            finansowe, ilość drzwi, miejscowość czy coś jeszcze... I zobaczysz,
            co możesz za swoją kaskę mieć. Masz tu adres strony. Oczywiście
            nie musisz stąd kupować, ale się zorientujesz.
            motogielda.interia.pl/index.php?sect=search&sub=car

            Co do jazdy próbnej... To ja głównie siadałam za kierownicą i się
            przymierzałam. Panowie zaś dyskutowali o walorach auta:-). Najpierw
            jechał właściciel auta, potem prosiłam brata, bo w końcu on się zna,
            a ja i tak niczego nie wyczuję. Ja jechałam tylko raz, właśnie tym
            puntem, które teraz mam. W tym aucie już na początku poczułam się
            jak w swoim:-). Może dlatego, że jest dość podobne do aut którymi
            jeździłam na kursie (czyli corsa, aveo i yariska). Co do innych aut,
            to zachowywałam się jak młoda dziewica: i chciałaby i boi się;-) i
            nie jechałam.

            Z bratem moim już autem jechałam tylko dwa razy. Raz prawie za
            miastem, a raz po trasach, które muszę pokonywać codziennie, czyli
            do pracy, do stacji benzynowej (nie umiałam tankować) i do marketu.
            No i powrót do domu... Potem już jeździłam sama. Brat ocenił, że
            uczyłam się w tym mieście i dam radę! (on sam mieszka gdzie indziej).
            Ty też dasz radę, nie panikuj.
          • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 20.07.08, 17:41
            Acha, ja według kolorów to jednak nie szukałam. Może nowe auto, to
            tak, ale używane lepiej żeby jeździło niż było czerwone:-).
            Brat tylko radził, aby nie kupować białego, bo wszystko na nim
            widać, a czarnego to raczej sama nie chciałam;-).
            I mam ślicznego pomarańczowego puncia, czyli w kolorze miedziano-
            złoty metalik, jak ma w papierach. Jest śliczny i mój:-))).
            • jovik77 Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu 20.07.08, 19:35
              Dokładnie opisalaś co teraz czuję i robię. Nie dość, że panika i
              lekkie zaczątki histerii, to na dodatek zbyt dogłębne podchodzenie
              do sprawy. Ale inaczej nie umiem, mówię o szczegółowym rozpatrywaniu
              danych. Z histerią sobie poradzę jutro, bo po urlopie wracam do
              pracy i bedę miała o czym myśleć. Teraz chyba cierpię na chorobę
              zbyt duzej ilości wolnego czasu. :) Jutro nadejdzie czas
              wyleczenia...
              A co do wyboru, to na szczęscie podstawowe rzeczy mam ustalone - jak
              już wspomniałam obowiązkowo Yaris, obowiązkowo 5drzwiowa,
              obowiazkowo wspomaganie bo nie należę do silnych kobiet :),
              obowiązkowo ABS i fajnie gdyby miała 4 poduszki (liczy się
              bezpieczeństwo) ale nie będę się czepiać. Reszta to rzeczy względne.
              I tutaj też zdaję sobie sprawę, ze jak przyjdzie co do czego, to
              będą liczyły się inne rzeczy, o których pojęcia nie mam. I tu liczę
              na kumpla.

              Wielkie dzięki za opis jazdy próbnej. Mam nadzieję, że u mnie bedzie
              tak samo. To znaczy namówię kumpla, żeby on prowadził, jak ja nie
              będę czuła się na siłach. A pewnie nie będę :) Jeny, i jak tu myśleć
              o jakiejś jeździe samej a przed pierwszym tankowaniem to chyba bedę
              chodzić (pieszo!!) od stacji do stacji i ogladać, jak się to robi :))

              Wlaśnie zerknęłam sobie jak wygladają miedziano złote punciaki.
              Śliczne są :)) Z ktorego masz roku?? I z jakim wyposażeniem??
              Ja pewnie trafię właśnie na biały, czarny albo majtkowo niebieski,
              znając moje szczęście. Poki co ten, który bedę oglądać w
              poniedzialek to srebrny metalik. Więc nie jest źle :).

              Ja na początku (jeszcze w trakcie kursu)zaczęłam od wyboru grupy 3
              autek - toyotka, corsinka i punto. One wydawały mi się jakieś takie
              najbadziej "przyjazne" i odpowiadające moim wymaganiom - jazda do
              pracy, zakupy i od czasu do czasu wyjazd poza miasto. Poza tym, pod
              moim blokiem jest straaasznie mało miejsca do parkowania więc,
              chciałam żeby było małe. A tak wogole pierwsze parkowanie pod
              blokiem bedzie moim chrztem bojowym - póki co sobie tego nie
              wyobrażam. Ale juz obejrzałam inne parkingi w okolicy i bedę
              zaczynała od nich :) Później coraz bliżej domu...
              • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 20.07.08, 20:25
                Mój puntek ma ABS, klimę, jest 5-cio drzwiowy (choć myślałam o 3-
                drzwiowym...), 3 poduszki powietrzne... Jest z 2000 roku. Oczywiście
                ma wspomaganie. Teraźniejsze w miarę nowe auta raczej je mają.
                Też brałam pod uwagę corsę. Nawet jedną oglądałam: srebrną. Ale mój
                brat się czegoś dopatrzył i odpadła. A ja nie czułam się w niej jak
                w swojej... Ogladałam też pegota, ale nie wydał mi się "mój".
                Yriski były dla mnie po prostu za drogie.
                A w moim puciu jak tylko wsiadłam, poczułam się jak w swoim:-). Jest
                naprawdę przyjazny człowiekowi!
                Przyznam się, że na razie tankuję tylko na tej jednej stacji, co
                pierwszy raz z bratem. Bardzo daleko jeszcze nie jeździłam, więc ta
                stacja mi starczy, mam ją w miarę blisko, zatankuję, przy okazji
                umyję autko, jak jest brudne, bo już i obsługiwać myjnię się
                nauczyłam. Wszystko to jest naprawdę łatwe!
                Też mam mało miejsca na parkingu w obrębie osiedla, szczególnie jak
                wrócę po południu. Ale się nie poddaję, przecież na kursie
                parkowanie szło mi dobrze! Przyjeżdżam, parkuję, najwyżej poprawiam.
                Widzę, że inni też tak robią! Mam co prawda lekkie uwstecznienie, z
                instruktorem parkowałam często tyłem, a teraz się boję! Boję się, że
                uszkodzę czyjeś auto! Nie mam gdzie trenować, wszędzie auta, nie
                chcę ich rozjechać.
                Tak naprawdę chętnie pojeździłabym TERAZ chociaż ze dwie godzinki z
                instruktorem, aby skorygować błędy. Myślę o tym i kto wie... Bo mam
                wrażenie, że z instruktorem byłam odważniejsza, robiłam co kazał i
                udawało się. Teraz ta odpowiedzialność... Ale mam nadzieję, że wrócę
                do tego, niech tylko nabiorę trochę więcej praktyki! Dziś już
                zaparkowałam tyłem, ale na pustym parkingu, żadna sztuka, jak
                wjechałam, tak było... Chciałabym między autami!

                Życzę Ci pomyślnych zakupów! Będzie dobrze! Yariski się bardzo
                dobrze prowadzą! Jeździłam jedną aż dwie godziny:-). Powodzenia! I
                daj znać jak poszło...

                • jovik77 Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu 21.07.08, 16:06
                  Buuuuu.... Mój pierwszy przeglad potencjalnego samochodu skończył
                  się totalną kichą, bo autko dwa dni temu ktoś zaliczkował. Buuuu....
                  A tak śliczny był, chociaż głebiej mój kolega nie zaglądał, więc
                  może pod maską był beznadziejny... :) Ale z drugiej strony, może tak
                  miało być, dziwne by to zresztą było, gdyby pierwszy lepszy samochód
                  to był już ten. Pewnie za szybko by to było i nie czułabym tej
                  satysfakcji z wyboru swojego autka... Taką wersję sobie
                  wmawiam. :)))
                  • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu IP: 212.182.107.* 21.07.08, 16:21
                    No trudno:-). Mój braciszek mi mówił, że ja chcę wszystko zbyt
                    szybko, dwa tygodnie od egzaminu już jechać! Ja mam inne zdanie, ale
                    jakby trzeba było chwilę jeszcze poczekać, to bym czekała. Ty też
                    wytrzymasz:-).

                    Nauczka: zanim pojedziesz oglądać, raz jeszcze zadzwoń, czy oferta
                    jest aktualna:-)
                    Buziaczki!!
                    • jovik77 Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu 21.07.08, 22:23
                      No niestety. Jestem umówona na środę na następne oględziny. Autko
                      trochę nowsze, z 2001 i też srebrny metalik, czyli nie jest źle :)
                      Majtkowy niebieski mam jeszcze przed sobą :)) I oczywiście zadzwonię
                      w środę, czy wszystko aktualne ;)
                      Ale tak czy inaczj wytrzymać już nie mogę. Jeżdżę do pracy z
                      koleżanką i doczekać sę nie mogę, jak już siądę sama za kierownicą.
                      A narazie póki co muszę się powstrzymywać, żeby nie prawić jej
                      morałów typu - nie przejeżdżaj ciągłej, tu jest ograniczenie, masz
                      wolne do wyprzedzania i takie tam... Bo wiem, jakie to jest
                      wkurzające :)

                      Kamila, a Tobie jak idzie jazda?? Napewno już śmigasz na całego, ale
                      nie bój się - za niedługo Cię dogonię :)))
                      • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu IP: 212.182.107.* 21.07.08, 22:37
                        Uważam, że jazda idzie mi przyzwoicie:-). Daję radę.
                        Zauważyłam, że jak jadę z kimś, mogę z nim prawie cały czas gadać o
                        czymś, a auto i tak prowadzę:-). Obserwuję to już kolejny raz.
                        A co do upominania innych kierowców... Gdy jechałam jako pasażer
                        (widać tak już taki pasażer-kierowca ma:-) ) też bardzo się
                        powstrzymywałam, aby nie pouczać mojego brata!!! który jeździ od
                        wielu lat i ja z nim to nawet w najmniejszym stopniu porównywać się
                        nie powinnam!!!
                        Zobaczysz, będziesz jeździć i będzie dobrze!
                        • jovik77 Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu 23.07.08, 16:24
                          No i znowu klapa. Tym razem samochód nie podobał się mojemu koledze,
                          coś tam w nim było nie tak. Następna próba w sobotę ale też bez
                          wielkich nadziei. Dopiero w następnym tygodniu zacznie się coś
                          konkretnego. Ten dzisiejszy za 14 tys, więc nie tak strasnie. Ale co
                          zrobić, w tej kwestii nie zamierzam się kłócić z moim kolegą.
                          Ach, a tak juz bym chciała jeździć. A tutaj coraz bardziej to
                          wszystko się odwleka.
                          • Gość: bianna Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu IP: *.chello.pl 23.07.08, 20:41
                            Uh, kochane jak ja was dobrze rozumiem :)
                            Prawko od 2 tygodni, autka szukam intensywnie. A na razie muszę jezdzic starym
                            peugeotem bez wspomagania :( Radzę sobie średnio na jeża, zwłaszcza jak parkuje
                            lub wyjeżdżam. Mój "M" nie chce mnie nim samej puścić na miasto... Buuu...
                            Też rozważam Corsę lub Polo, oczywiście ze wspomaganiem.
                            A w sobotę przede mną pierwsza długa trasa. jedziemy na wakacje nad morze
                            jakieś 300km. Już się boję, zwłaszcza wyprzedzania. Ale mój "M" będzie obok,
                            uparł się, ze ja mam prowadzić, bo inaczej nie nauczę się jeździć.
                            Paradoks - niby prawko mam, ale idzie mi gorzej niż z instruktorem.
                            Ja chcę już swoje autko :-(
                            • Gość: marta Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu IP: *.idk.net.pl 23.07.08, 22:00
                              Droga Bianno ;) ja jeżdżę od prawie 5 miesięcy,ale nadal są momenty na drodze,że
                              czuję się tak,jakbym zasiadła za kółkiem po raz pierwszy :)może nie ma już
                              takiego stresu,jak na początku,ale niektóre sytuacje zaskakują i ciarki po
                              grzbiecie przechodzą :)
                              Ja też ,przed zakupem autka,rozważałam corsę ,polo i jeszcze micrę.
                              Obejrzałam kilkanaście aut i ostatecznie zdecydowałam się na polo. Uważam,że to
                              był dobry wybór,bo prowadzi się świetnie,jest małe ,zwinne,mało pali no i
                              podobno,nieawaryjne (pożyjemy,pojeździmy,zobaczymy :)) życzę Wam
                              dziewczyny-debiutantki,dużo cierpliwości przy zakupie autka (wiem,że to trudne)
                              oraz trafnych wyborów!
                              Bianno ,daj znać, na jaką furkę się zdecydowałaś.
                              Szerokiej drogi,Laseczki !
                              PS.co z niomą ?jakoś mało aktywna :)
                              • Gość: bianna Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu IP: *.tdi.tktelekom.pl 24.07.08, 06:31
                                Nad Micrą też się jeszcze zastanawiam :) Dla mnie liczy się też mały silnik,
                                przecież na początku będę sporo za to autko płaciła...

                                Na razie nadal będę się szkolić na naszym starym aucie. Jak opanuje peugeota bez
                                wspomagania to żadne auto nie będzie mi straszne :)
                                • nioma Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu 24.07.08, 08:19
                                  ja mam samochod bez wspomagania
                                  kilka pierwszych dni bylo strasznych ale teraz to bulka z maslem
                                  • jovik77 Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu 24.07.08, 11:00
                                    och, jak ja bym już chciała powiedzieć, że to bułka z masłem.

                                    Ale słuchajcie, dzisiaj koleżanka dała mi poprowadzić (ma dziewczyna
                                    zaufanie, bo ja bym pewnie nie miała)swoje autko w drodze do pracy i
                                    nie tak najgorzej ;)... Zgasł mi 3 razy, o mały włos nie pomyliłabym
                                    gazu z hamulcem, nie zwróciłam uwagu na prawie ani jeden znak, bo
                                    patrzyłam przede wszystkim tylko na drogę. No i jechałam 40km/h i
                                    nawet nikt nie trąbił. Porażka... To ja nie wiem, jak to bedzie w
                                    moim własnym... Chyba też zacznę od prób w niedzielę poza miastem.
                                    • Gość: marta Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu IP: *.idk.net.pl 24.07.08, 11:30
                                      joviku77,chyba każda z nas tak miała (albo prawie każda:)) dlatego rada jest
                                      jedna:jeździć,jeżdzić i jeszcze raz....
                                      • nioma Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu 24.07.08, 11:55
                                        nie bedzie tak zle, wsiadasz, odpalasz i jedziesz.
                                        na znaki zwracasz uwage automatycznie. zobaczysz, ze pojdzie jak z
                                        platka
                                        • jovik77 Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu 24.07.08, 12:30
                                          marta, a Ty masz swoje Polo z jakiego rocznika? I ile Ci pali mniej
                                          więcej? Ja słyszałam że trzeba się z nim trochę posiłować i to mnie
                                          odstraszyło. I przerzuciłam się na Yariski. Rozważałam też Punta i
                                          Corsy.
                                          • miedzianowlosa Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu 24.07.08, 19:24
                                            Cześć kierowniczki!!!!
                                            Jeżdżę corsą, co prawda z 1997r. - bez wspomagania i innych bajerów, ale JEŻDŻĘ.
                                            Zaczynam to swoje autko lubić, jak dałam ją na warsztat to myśl, że jacyś obcy
                                            mężczyźni będą jej dotykać przyprawiała mnie o przyspieszone bicie serca ;))))))
                                            A tak poważnie, to fajne, zwinne autko, dobrze się prowadzi.
                                            Życzę powodzenia w zakupie
                                            Pozdrawiam serdeczie
                                          • Gość: marta Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu IP: *.idk.net.pl 24.07.08, 19:52
                                            Joviku77,moje polo rok 97.Pali niewiele, ok.5,5-6 l na stówę.Silnik
                                            1,4.Wspomaganie.Pełna elektryka.Otwierany elektr.dach (robi wrażenie
                                            :)).Butelkowa zieleń, metalik.Po prostu cudo! hehe Nie wiem co miałaś na myśli
                                            mówiąc o siłowaniu (?) Mi osobiście jeździ się rewelacyjnie! jeździłam innymi
                                            autkami,(nawet busem!),ale zawsze z przyjemnością wsiadam do mojej
                                            polóweczki.Yariski są piękne,ale nie miałam aż tyle kaski na pierwszą furkę.
                                            • nioma Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu 24.07.08, 20:11
                                              a ja moje punto jutro musze dac do warsztatu
                                              dzisiaj jak wracalam z pracy zablokowala mi sie linka gazu, samochod
                                              zaczal wyc, nie chcial zwolnic, obroty rosly do strasznych
                                              wielkosci, mialam wrazenie ze mi samochod wybuchnie.
                                              hamowal, ale wyl nadal i obroty nie spadaly. Jakos sobie poradzilam
                                              zjezdzajac na pobocze, o malo nie wjezdzajac facetowi przede mna w
                                              tyl, na awaryjnych i z pomoca recznego: MASAKRA!
                                              • Gość: Monika Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.08, 09:26
                                                Hej :)

                                                3 dni temu odebrałam papierek, na razie trenuję na lokalnych drogach (mieszkam
                                                za Warszawą) Wyprawa do sklepu opodal to moje osiągnięcie na razie. Mam rozterkę
                                                czy jechać w trasę 40 km w nieznany teren do koleżanki, ech, chyba jednak pociąg
                                                wybiorę..... :(
                                                • nioma Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu 25.07.08, 09:39
                                                  jechac, pewnie ze jechac
                                                  nic sie nie boj, dasz rade, na spokojnie, bez nerwow i bedziesz z
                                                  siebie bardzo dumna
                                                • jovik77 Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu 25.07.08, 11:05
                                                  Jechać! Ja korzystam z wszelkich możliwych okazji, a nadażyły się aż
                                                  dwie ;)
                                                  • Gość: Monika Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.08, 12:53
                                                    Dziewczyny, czy Wy też tak miałyście, jak mam gdzieś jechać to kilka godzin sie
                                                    denerwuję... Dziwne, bo zawsze na kursie i godzinach doszkalających (a było ich
                                                    sporo) jazda mi sie podobała , ogólne wrażenie miałam bardzo pozytywne....
                                                    Teraz zaczynam rozumieć, co mieli na myśli znajomi mówiąc: "jak zdasz to jeździj
                                                    jak najwięcej, nie przestawaj, nie zniechęcaj się !!" :D
                                                    No nic, może dziś odważę się po męża pojechać do pracy, skończy późno wieczorem
                                                    także będzie luźno.
                                                    Boję się,że na kogoś wjadę, że mi się samochód rozkraczy,że go rozbiję,że
                                                    wyląduję na wózku... itp.
                                                    Ale się nie dam :) Trzymajcie kciuki :)
                                                  • nioma Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu 25.07.08, 13:14
                                                    ja tak nie mialam
                                                    wyszlam z zalozenia, ze skoro zdalam to cos w tej mojej glowie mam.
                                                    denerwowalam sie w wieczor poprzedzajacy pierwsza samodzielna jazde
                                                    do pracy.
                                                    ale jak rano wsiadlam do samochodu to wszystko odpuscilo i
                                                    pojechalam bez stresu, co wiecej: nie zrobilam nic glupiego,
                                                    samochod mi nie zgasl i wszystko bylo super.
                                                    z Toba tez tak bedzie.
                                                  • jovik77 Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu 25.07.08, 15:24
                                                    Ja tak mam ale troszkę i jak siadam za kółkiem to o tym zapominam.
                                                    Staram się korzystać z okazji i jeździć jak najwiecej. Dzis będę
                                                    mieć trzecią okazję, co w sumie nie powinno się liczyć bo będę
                                                    jechać prostą drogą łącznie 100km. Mam nadzieję, że to nie będzie
                                                    trudne i wręcz przeciwnie. Ale póki co, nie jeżdżę swoim autkiem i
                                                    to moje podejscie może się zmienić jak już wsiądę do swoich 4 kółek.
                                                    Wtedy pewnie dopiero się zacznie :)
                                                  • Gość: Monika Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.08, 16:23
                                                    Nioma, oto głos rozsądku :D
                                                    Jovik, no pewnie ,że się liczy te 100 m. Ja tez jak już wsiądę to biorę się w
                                                    garść i walczę, ale w sumie to pierwsze jazdy,
                                                    Z Waszych wypowiedzi wynika, że później jest coraz lepiej. I tego się trzymajmy :)))
                                                  • nioma Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu 25.07.08, 18:25
                                                    dokladnie tak, z kazdym dniem jezdzi sie lepiej, plynniej,
                                                    bezpieczniej.
                                                    cwiczy sie refleks, podzielnosc uwagi itd
                                                  • jovik77 Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu 25.07.08, 22:28
                                                    Ha!Wróciłam i żyję. Coprawda oczy na zapałkach, w gardle sucho,
                                                    głowa boli ale żyję :) Chyba za dużo jednak ja na poczatek,
                                                    zwłaszcza po nocy... Zresztą w nocy jechałam pierwszy raz... Coś
                                                    strasznego... I te przelatujące stwory przez ulicę, czy one nie mają
                                                    co robić o tej porze???
                                                  • Gość: bianna Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu IP: *.chello.pl 25.07.08, 22:53
                                                    Hihi, testują twoją podzielność uwagi :-D

                                                    A ja oglądalam dzisiaj śliczną złotą Corsę, jutro jadę nią do znajomego
                                                    mechanika i byc moze już w ten weekend będę miala swoje autko.
                                                    A przed chwilą o mało nie wpadlam pod autobus. Autem oczywiście. Bo mojemu "M"
                                                    nie chciało się przestawić lusterka po swojej stronie. Niestety musi rękę
                                                    wystawić za szybę i trochę nią pomachać :]. jechalismy raptem ze 2 km, ale
                                                    zawsze! Ma nauczkę, bo nic nie widziałam.

                                                    No, ale Corsa ma elektryczne lusterka i będę je sobie sama ustawiać :)
                                                    Czy też macie taaaaakie problemy z parkowaniem? Zwłaszcza tyłem. Wciąż to dla
                                                    mnie czarna magia :(
                                                  • jovik77 Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu 25.07.08, 23:16
                                                    Och, zazdroszczę autka. Ja jeszcze poczekam :(

                                                    A Corsa jaki rocznik i silniczek? Corsy są zresztą fajne, jeździłam
                                                    na niej 2 razy i było oki.
                                                    No i niestety wyższość lusterek elektr. nad ręczn. jest ogromna i
                                                    tyle. Ja też będę chciała z elektr. lusterkami ale zobaczymy jak
                                                    wyjdzie.
                                                    Co do parkownia tyłem wychodzi mi wyśmienicie, bo... nie parkuję
                                                    tyłem :) Narazie dopracowuję parkownie przodem lub skośne. Jak te
                                                    opanuję bezbłędnie - a stanie się to za min. 10 lat - to zacznę
                                                    parkować tyłem.
                                                    Ale Ty ćwicz, będę miała motywację i może spróbuję po 8 latach, no
                                                    może po 5 :)))
                                                  • Gość: bianna Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu IP: *.chello.pl 26.07.08, 09:17
                                                    Piękna złota Corsa. Też się bałam, ze trafi mi się jakiś modrakowow niebieski
                                                    albo rażącozielony, bo takie też widziałam jeżdżące po mieście :) złoty jest OK,
                                                    choć marzy mi się żywe srebro... Samochód dziesięcioletni, silnik 1,0. Ale ma
                                                    wszystko co potrzeba: ABS, PP, WK, EL, i cale mnostwo innych rzeczy, ktorych nie
                                                    umiem rozszyfrowac. Dla mnie ważne est także regulowanie siedzenia w górę i to
                                                    też ma.
                                                    Niestety fundusze nie pozwalają na nic lepszego, ale uważam, że dla
                                                    początkującego kierowcy szkoda lepszego autka.
                                                    Ma taki ładny lakier, a jak znam życie to szybko ją poobciram.
                                                    Ale się rozmarzyłam :-D
                                                    Na razie jedę tylko do mechanika, zobaczymy co powie :)
                                                  • nioma Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu 26.07.08, 10:27
                                                    nic nie poobcierasz bo bedziesz uwazac!
                                                    corsy sa swietne, poza tym pamietaj ze to opel, a ople naprawde sie
                                                    swietnie sprawuja. drugi samochod w naszej rodzinie to astra kombi,
                                                    wlasciwie tylko paliwo sie leje i jezdzi jak marzenie, a ma juz
                                                    swoje pare lat na karku.
                                                    mi sie marzy opel tigra, zakochalam sie na zaboj.
                                                    jak troszke uzbieram to sprzedam punto, doloze i sobie kupie, a co!

                                                    chyba, ze dzisiaj w totka wygram te 21 milionow :)))
                                                  • jovik77 Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu 26.07.08, 12:36
                                                    Właśnie sobie z ciekawości (bo przyznam się, ze nie wiedziałam jak
                                                    wygląda) obejrzałam ople tigry. Piekne są, ogldałam taki zielony
                                                    metalik - poprostu rewelacja, kolor niespotykany. Akurat był to
                                                    kabriolet z 2005, normalnie szczęka mi opadła. Ale na widok ceny
                                                    też. :))
                                                    To tak jak mówisz Nioma, jak już sobie pojeździmy i oswoimy się z
                                                    tym wszystkim, mozna skoczyć na wyższy poziom. Póki co, mi to zajmie
                                                    następną dziesięciolatkę. No chyba, że też wygram, to będzie mi
                                                    wszystko jedno. Wykupię dodatkowo zakład blacharski i będę mnie
                                                    klepać co tydzień po moich parkowaniach tyłem :)))
                                                  • Gość: bianna Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu IP: *.chello.pl 26.07.08, 12:37
                                                    Powodzenia!
                                                    Trzymam kciuki, a jak wygrasz to tak z 10% odpal koleżance, która cię tak
                                                    wspiera... :)
                                                    Tigry są jak najbardziej ok, moja znajoma miała, sprzedała i teraz za nią bardzo
                                                    tęskni.
                                                    A corsę mój mechanik sprawdził, czepiał się nieziemsko, ale to tylko dlatego, ze
                                                    nie miał jej nic konkretnego do zarzucenia :)
                                                    Samochód ekonomiczny, części tanie - w poniedziałek mam zamiar kupić i załatwić
                                                    wszystkie formalności.
                                                  • jovik77 Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu 26.07.08, 13:08
                                                    U mnie masz gawrantowane!! To może teraz jakoś zadziałaj, zebyśmy
                                                    wygrały ;) To bedzie po połowie...

                                                    Bianna, czyli już zdecydowane????
                                                    No to spoko!!! Też tak chcę!! A czego się czepiał?? Ja narazie dalej
                                                    wybieram ;( i wybrać nie mogę, to znaczy kolega nie może.
                                                    To może ja się pozbędę kolegi i wezmę pierwszy lepszy i będę
                                                    remontować moje autko i zmieniać mu części w ramach relaksu, bo
                                                    napewno trafiłabym na dziadostwo. To jednak poczekam...
                                                  • Gość: bianna Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 17:29
                                                    Ufff, jak gorąco... :)

                                                    Mechanik się czepiał, że silnik się trzęsie na niskich obrotach. Ale to akurat
                                                    jest normalne w silnikach 1,0 z 3 cylindrami. Wiadomo faceci jak kupują auta to
                                                    chcieliby od razu super brykę i mechanik podszedł do tego z męskiego punktu
                                                    widzenia. A to ma być auto dla kobiety na miasto.....
                                                    No i, że mam kupić diesla a nie benzynę, itp. Nie znalazł żadnych braków,
                                                    samochód tydzień temu przeszedł przegląd, całkiem legalny :)

                                                    W każdym bądź razie mój mechanik stwierdził, że dla siebie by takiego auta nie
                                                    kupił.
                                                    Dobrze, że mój "M" patrzy na to obiektywnie, przeanalizował wszystkie plusy i
                                                    minusy i wyszło więcej na plus :)
                                                  • jovik77 Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu 27.07.08, 17:42
                                                    No tak, skąd ja to znam. Też chcę silnik 1.0, tylko że z 4 cylindrami bo toyota
                                                    tak ma. A mój kolega, że nie, bo to za mało koni. No a po co mi więcej??? Ja też
                                                    do jazdy miejskiej - praca, zakupy itp. I mnie namawia przynajmniej na 1.3 lub
                                                    1.4. Ale poszliśmy na kompromis - jak będzie autko dobre i w dobrym stanie, to
                                                    nie patrzymy na silnik i odpuszczamy sobie jakiekolwiek konie ;)
                                                    Daj znać, co i jak jutro. Trzymam kciuki za dobrą cenę, no chyba, że już
                                                    ustalona... Ja oględziny (ufff)następnego autka mam we wtorek. Może tym razem...
                                                  • nioma Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu 27.07.08, 18:19
                                                    pamietaj jeszcze, ze im wieksza pojemnosc silnika tym wiekszy koszt
                                                    ubezpieczenia, a w przypadku swiezego kierowcy to niebagatelna suma.
                                                    ja wlasnie dlatego zrezygnowalam z zakupu megane z silnikiem 1,4 i
                                                    wybralam punto 1,0
                                                  • jovik77 Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu 27.07.08, 19:12
                                                    A tego to nie wiedziałam. Dzięki wielkie nioma :)
                                                    W takim razie obowiązkowo 1.0!

                                                    Czy są jeszcze jakieś rzeczy związane z samochodem, które mają wpływ
                                                    na ubezpieczenie?? Oprócz stanu ogólnego.
                                                  • Gość: bianna Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu IP: *.chello.pl 27.07.08, 21:11
                                                    Jovik - na pewno pojemność. Dlatego ja biorę 1.0
                                                    To i tak przynajmniej 700 zł na początek samo ubezpieczenie. Przy 1,4 to min.
                                                    950 zł :(
                                                    A to i tak zależy od ubezpieczyciela. W PZU chcieliby od razu 1400....

                                                    Na pewno biorą pod uwagę wiek kierowcy, od kiedy masz prawko, oraz pojemnosc
                                                    auta. Co jeszcze to nie wiem.
                                                    Mogłabym się ubezpieczyć z moim "M", ale nie chcę ryzykować. Bo w przypadku
                                                    stłuczki jemu także odbiorą zniżki.

                                                    Dla mnie konie nie są ważne, grunt, żeby auto spełniało swoje funkcje - czyli
                                                    woziło mnie po mieście :)
                                                  • nioma Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu 27.07.08, 21:40
                                                    zalezy tez do czego samochod ma sluzyc, jesli glownie do jazdy po
                                                    miescie to silnik 1.0 naprawde wystarczy.
                                                    moje punto ma 55 koni i po miescie spisuje sie doskonale,
                                                    przyspieszenie ma takie jak trzeba a srednie zuzycie paliwa w
                                                    trybie miejskim jest ponizej 6 litrow na 100 kilometrow.
                                                    ja ubiezpieczylam samochod w AXA, sprawdzilam wczesniej pzu, hestie,
                                                    link, liberty direct i cos tam jeszcze i w axa wyszlo najtaniej.
                                                    przy okazji jak ostatnio kupowal nowa polise moj chlop to podal moj
                                                    numer polisy i za samo to dostal 100zł znizki a ja bon na 50zł :))
                                                  • Gość: bianna Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu IP: *.chello.pl 28.07.08, 15:40
                                                    Tadammmm.....
                                                    mam autko!
                                                    co więcej - sama nim jechałam przez miasto w godzinach szczytu :-D
                                                    Kupno zajęło nam 6 godzin - sprawdzanie papierów, wizyta na policji, u elektryka
                                                    i oczywiście odstanie swojego w urzędzie po rejestrację...
                                                    A w taki upał to naprawdę wyzwanie :)
                                                    Dzdisiaj ajdę autkiem nad morze, zobaczymy jak się będzie sprawować :)

                                                    Pozdrawiam gorąco
                                                  • jovik77 Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu 28.07.08, 16:32
                                                    GRATULACJE!!!
                                                    Ja też chcę!!! Ale sobie poczekam... Fajnie masz. Ale za to planuję
                                                    króciutki urlopik w sierpniu i może wtedy...

                                                    I niestety znowu wyjdzie moja głupota i nierozeznanie w temacie, ale
                                                    po co policja?? Sprawdzanie czy nie kradzione, czy coś innego??
                                                    I z tego, co piszesz wynika, że autko ubezpiecza się przed jego
                                                    kupnem. Bo przeciez nie pojechałaś bez OC ;o

                                                    Ileż człowiek musi się jeszcze nauczyć.
                                                  • nioma Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu 28.07.08, 17:43
                                                    a ja kupilam auto bez sprawdzania i po ciemku
                                                    a co.
                                                    na szczescie wszystko bylo i jest OK
                                                  • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 28.07.08, 18:20
                                                    OC załatwiasz zaraz po kupnie, nawet jeszcze przed rejestracją lub
                                                    zaraz po. Ja załatwiałam przed, bo wolałam mieć auto ubezpieczone,
                                                    choć niby jakieś tam ubezpieczenie miało. Ale ja jako poczatkujacy,
                                                    nawet bardzo początkujący kierowca....
                                                    Miałam z tym pewną przygodę... Najpierw załatwiłam OC, rejestrację
                                                    na drugi dzień (brakowało papierka z urzędu skarbowego...). Od razu
                                                    więc z Wydziału Komunikacji poszłam do firmy ubezpieczeniowej podać
                                                    nr rejestracyjny, który trzeba było dopisać do polisy. Potem jeszcze
                                                    na małe zakupki... I gdy wróciłam do domu zaraz zadzwonił telefon
                                                    (podobno już któryś tam raz) od pana z rejestracji... Okazało się,
                                                    że na dowodzie rej. pomylono nr, zamiast 2 wpisano 3. Oczywiście
                                                    tablic rejestracyjnych nie oglądałam:-). Musiałam więc iść jeszcze
                                                    raz do Wydz. Kom. a potem do firmy i wszystko prostować... Szkoda,
                                                    że pan nie zadzwonił na komórkę, ale cóż, widać w Wydziale nie mają
                                                    komórek:-).
                                                    Nie martw się, wszystko załatwisz, ja też bladego pojęcia nie miałam
                                                    co i jak, ale po prostu posyłano mnie i szłam:-). Nieodzowny okazał
                                                    się mój brat, który jakieś tam pojęcie ma no i ma doświadczenie
                                                    kierowcy. Ja się trochę bałam jeździć nieubezpieczonym autem po
                                                    jakichś ciasnych ulicach:-). W pierwszą swoją naprawdę samodzielną
                                                    jazdę wybrałam się już po rejestracji i z ważnym OC i AC.
                                                  • jovik77 Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu 28.07.08, 21:14
                                                    Będę chciała zrobić wszystko jak najszybciej, więc OC/AC postaram
                                                    się załatwić jak najszybciej. Pewnie jakoś w trakcie, żeby przez nie
                                                    nie mieć opóźnień w korzystaniu z autka. Z autka, którego nadal nie
                                                    mam. W sobotę mam następne oględziny, już się zdążyłam do nich
                                                    przyzwyczaić - poprostu stoję i patrzę :) Ciężkie zadanie.

                                                    Dzisiaj dostąpiłam zaszczytu jazdy samochodem mojego faceta. On to
                                                    bardziej przeżywał niż ja. "Tego nie rób, to źle trzymasz, źle masz
                                                    siedzenie, źle kierownicę i źle nogi (miałam spódnicę która mi
                                                    zjeżdżała, więc nie mogłam trzymać normalnie nóg, tylko bliżej
                                                    siebie), źle zapalam i źle jadę". Po 15 minutach jazdy przesiedliśmy
                                                    się i wtedy moje kochanie stwierdziło, że niezły ze mnie kierowca,
                                                    bo wytrzymałam z jego gadaniem i zachowałam stoicki spokój.
                                                    I wytrzymaj tu z facetem :)))
                                                  • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 28.07.08, 22:04
                                                    Masz fajnego samokrytycznego faceta:-)
                                                    Jak oglądasz autko, to usiądź w nim, przymierz się, czy Ci pasuje,
                                                    chociaż tyle. Jak już się zdecydujesz to oczywiście próbna jazda...
                                                    Ja do swojego puncia jakoś przypasowałam od razu... A może to on do
                                                    mnie:-). Poczułam się w nim jak w swoim i jest mój!
                                                    Dziś zrobiłam mu przegląd i dezynfekcję klimatyzacji. Ma teraz taki
                                                    świeżutki oddech...
                                                  • nioma Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu 28.07.08, 22:13
                                                    jak kupujesz samochod to na ogol ma wazne OC przynajmniej przez
                                                    jakis czas i zanim sama na nowo nie ubezpieczysz to mozesz
                                                    bezpiecznie jezdzic, tylko trzeba sie umowic ze sprzedawca kiedy
                                                    wymowi swoja polise
                                                  • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 28.07.08, 22:36
                                                    Owszem, jeśli kupujesz od kogoś z Polski. Ale ja kupiłam auto
                                                    sprowadzone z Niemiec i oczywiście jakieś OC miało, chyba na
                                                    miesiąc? Ale ręczyć za to OC raczej bym się bała:-). Dlatego
                                                    pierwszą rzeczą którą zrobiłam, to załatwienie mojemu autku
                                                    polskiego OC na mnie.
                                                    Ale jeśli auto ma ważne OC, to wiadomo...
                                                  • jovik77 Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu 29.07.08, 07:39
                                                    Kamila, ja to się niestety boję, że jak zasiądę w autku podczas
                                                    oględzin, to mi się spodoba i pomimo odradzania mojego kolegi bym go
                                                    kupiła. Więc stoję sobie z boczku cichutko i czekam. Do tej pory
                                                    żadne z oglądanych aut nie przypadło mu do gustu. Więc i ja nawet w
                                                    nie nie siadam :(. Zaglądam tylko do środka, czy są ładne i niestety
                                                    tak, więc dla bezpieczeństwa stanu psychicznego mojego i mojego
                                                    kolegi nie robię nic więcej.
                                                    I w tym tygodniu będę oglądała autka sprowadzane. Niby są gotowe do
                                                    rejestracji (tak pisze w ogłosszeniach) ale różnie się może okazać.
                                                    I dziwne, bo przy niektórych pisze, że są zwolnione z opłaty
                                                    skarbowej. Nie wiedziałam, że do aut opłaca się jakąś opłatę
                                                    skarbową :0
                                                    Dlatego zrobię jak Ty, Kamila. Też wolę czuć się bezpiecznie, jak
                                                    już w końcu wsiądę do swojego własnego... Może w tym roku jeszcze
                                                    się uda... :))))
                                                  • Gość: Carter Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu IP: *.sta.asta-net.com.pl 29.07.08, 10:31
                                                    Ja po ojcu wlasnie bede mial silnik 2,5 Litra wiec ubezpieczenie zwlaszcza, ze
                                                    mam 18 lat wynosiloby z 1,5 tys zl rocznie. Na szczescie jest lepszy sposob
                                                    czyli zapisanie auta na wspolwlasnosc. Jako ze moj starszy bedzie mial wtedy 4
                                                    pojazdy zapisane na siebie to bede mial to skladke kilka razy mniejsza wiec da
                                                    sie przezyc.
                                                  • jovik77 Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu 29.07.08, 11:54
                                                    Carter jesteś poprostu szczęściarz :) Ja niestety auto kupić sobie
                                                    muszę sama, za własne pieniądze i ubezpieczenie też opłacać sama.
                                                    Więc muszę patrzeć na cenę....
                                                  • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 29.07.08, 20:33
                                                    Oczywiście, ja też mam auto na współwłasność z bratem. On jeździ
                                                    bezwypadkowo wiele lat i ma spore zniżki, z czego pozwolił i mnie
                                                    skorzystać. Nawet pytałam, czy się nie boi, że przeze mnie coś
                                                    straci, ale jakoś się nie bał:-).
                                                    Co do wsiadania do wnętrza... Masz rację jovik, po co wsiadać, jeśli
                                                    auto całkiem nie to? O moim mój brat miał dobre zdanie, więc
                                                    wsiadłam. I bardzo mi pasowało, może dlatego, że jakoś przypominało
                                                    auta z kursu... Od razu poczułam, że jestem u siebie... Nie
                                                    kupiliśmy jednak, lecz pojechaliśmy oglądać inne samochody. Taki
                                                    jeden pegocik może nawet by mógł być, ale jednak odpadł. Po powrocie
                                                    do domu przemyślałam sprawę jeszcze raz i doszłam do wniosku, że
                                                    chcę to auto! Na drugi dzień umówiłam się ponownie z właścicielem
                                                    punta. Wtedy pojechaliśmy do blacharza i mechanika, a ja się nim
                                                    przejehcałam. Choć akurat z tej przejażdżki jakiejś wielkiej
                                                    przyjemności chyba nie miałam:-) Za duży stres.

                                                    Życzę Ci, aby Ci się udało. Choć rzeczywiście, lepiej trochę
                                                    poczekać i powybierać, niż kupić byle co i za chwilę żałować.
                                                  • jovik77 Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu 08.08.08, 08:00
                                                    A ja nadal leżę i kwiczę. Samochodu jak nie ma tak nie ma, mojemu
                                                    koledze nic się nie podoba, a to co mu się podoba, to za daleko jest
                                                    i nie mamy kiedy jechać bo przygotowuję się do urlopu i pracuję po
                                                    12/14 godzin dziennie.
                                                    W sam raz przydałoby mi się autko, bo zostają mi albo nóżki albo
                                                    komunikacja miejska. Miałam nadzieję, że na urlop pojadę już
                                                    samodzielnie a tu ani wdiu ani słychu.
                                                    A Wy jak dziewczyny? Śmigacie ostro? Biannę gdzieś widziałam na
                                                    forum, pewnie już wróciła i jak widać - zapewne - w jednym kawałku ;)
                                                  • Gość: bianna Re: debiut na ulicy :) - przygotowania do debiutu IP: *.chello.pl 09.08.08, 22:37
                                                    Wrócilam dzisiaj - cała i zdrowa :)
                                                    autko też, ale już 3 razy dało znać o swoich latach.... Odezwały się rzeczy,
                                                    których żaden mechanik tak od razu nie wykryje. Po prostu elektronika :(
                                                    Ale poza tym wszystko jest OK, autko pali bardzo mało i przejechałam nim w 2
                                                    tygodnie pawie 2,5 tys. km :)
                                                    A od poniedziałku do pracy ;-(
    • Gość: madzia Re: debiut na ulicy :) IP: *.adsl.inetia.pl 31.07.08, 23:09
      A ja zdałam egzamin 5 lipca, jutro jest 1 sierpnia, czas leci, pod blokiem stoi
      autko i czeka, a ja się nie moge odważyć, żeby wsiąść i pojechać...
      • jovik77 Re: debiut na ulicy :) 31.07.08, 23:16
        Wsiadaj i jedź. Im dłużej bedziesz się zastanawiać, tym bardziej
        bedziesz się bać.
      • nioma Re: debiut na ulicy :) 31.07.08, 23:41
        to po co robilas prawko?
      • famona Re: debiut na ulicy :) 01.08.08, 10:59
        ja zdałam 26 czerwca...prawko odebrałam 18 lipca. Tak długo bo
        zdawałam w Wawie, a musiałam odbierać w Słupsku. Moi rodzice
        mieszkają 40 km za Słupskiem i Tato bez żadnego problemu dał mi
        wracać do domku (tuż po odbiorze prawka)swoją starą Suzuki bez
        wspomagania :( Sama się zaparłam że pojadę...:) W dodatku z tyłu
        siedziała moja mama i o dziwo nic nie mówiła (tylko raz jak się
        trochę zabardzo rozpędziłam) a po powrocie do domu stwierdziła że
        ona to może ze mną jeździć, bo się nie boi:) To wielki komplement z
        jej ust...:)
        Ja, wsiadając do autka bałam się cholernie tej mojej pierwszej jazdy
        (tym bardziej że ciężko jest mi wyczuć sprzęgło w Suzuki). Ale jak
        wsiadłam, odpaliłam i ruszyłam, to cały stresik (no prawie cały)
        minął:) I wszystko poszło gładko, oprócz tego że czasami jechałam za
        blisko prawej krawędzi jezdni...a kręcenie kierownicą bez
        wspomagania jest koszmarne...ale dałam radę!!!
        Każda i każdy z nas kto ma trochę wyobraźni i oleju w głowie boi się
        początkowych samodzielnych lub prawie samodzielnych jazd i to jest
        zupełnie normalne...grunt to się przełamać. I pomimo trzęsących się
        rąk, nóg itd itp JEŹDZIĆ!!!Choćby jakimiś bocznymi uliczkami, za
        miastem, wieczorem czy kiedy tylko tam sobie ktoś chce...z czasem
        nabierze się tyle odwagi żeby zrobić następny krok, a potem
        następny...i w końcu nawet nie wiadomo kiedy okaże się że naprawdę
        potrafimy jeździć i nie boimy się tego...
        powodzenia i dużo odwagi życzę wszystkim mocno zestresowanym...
        • nioma Re: debiut na ulicy :) 01.08.08, 12:13
          brawo dziewczyno!!!
          • famona Re: debiut na ulicy :) 01.08.08, 13:32
            a dzięki, dzięki...ja ogólnie nie boję się jeździć...bardziej boję
            się wariatów drogowych. Bo co z tego że ja jadę przepisowo i
            naprawdę dobrze się czuję w samochodzie, jak znajdzie się jakiś
            debil np podobny do tego ktorego spotkalam na egzaminie i ktory mnie
            wyprzedzal na trzeciego. Szczęśliwie byłam na tyle opanowana że
            zdążyłam przyhamować ostro, tak że pan egzaminator mało co by sobie
            zębów nie wybił...hihi...bo inaczej to bym kolesiowi w tyłek
            wjechała...tego najbardziej sie boje...
            a ogólnie rzecz biorąc to jazda samochodem to dla mnie wielka frajda
            i uwielbiam to...i nie mogę się doczekać aż bedę miała swój
            własny...narazie brak kasiory...ale może zmienię sobie pracę na taką
            gdzie będę musiała jeździć autkiem firmowym...hihi...i takiej
            właśnie szukam...
            • jovik77 Re: debiut na ulicy :) 01.08.08, 14:07
              Ach, ja niestety albo stety mam do dyspozycji autko służbowe. Ale
              póki sobie nie kupię swojego i tak naprawdę nie nauczę się jeździć,
              to do niego nie wsiądę. Bo się boję. Zawsze co swoje auto to swoje,
              jak coś uszkodzę to sobie. Więc póki co - nie ryzykuję.
              • Gość: pilna Re: debiut na ulicy :) IP: *.fastnet.pl 07.08.08, 21:07
                Dziś dołączyłam do Waszego grona rozdziewiczonych na szosie;-)
                Stres był nie ukrywam ale do opanowania...wypuściłam się do samego centrum
                ogromny parking pod marketem pełno aut i dałam radę!!!
                Prawko odebrałam w pon. dziś sama bez męża za kółkiem...
                Duma 10 normalnie...
                pozdrawiam
                • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 07.08.08, 21:16
                  No to gratulacje:-)
                  I czekamy na dalsze relacje...
                  A ja swojemu (i mnie też) kupiłam nawigację. Na razie taką tanią,
                  ale zabawa świetna! Najfajniej jest wtedy, gdy zmieniam trasę i nie
                  jadę tak, jak mi zalecają... Mam wrażenie, że "nawigarot" obraża się
                  na mnie, bo przez jakiś czas milczy. Gadam wtedy do niego:-).
                  Wszystko to na razie tylko zabawa, jeżdżę po mieście, dość znanymi
                  trasami, ale fajnie jest:-)
                  • Gość: pilna Re: debiut na ulicy :) IP: *.fastnet.pl 07.08.08, 21:55
                    myślałam o nawigacji, ale w sumie stwierdziliśmy , że zakup może poczekać nie
                    jeździmy aż tak dużo w trasę...
                    kiedyś pewnie będziemy mieć...
                    Póki co gęba sie sama śmieje...jak to cudnie rozkręcić w brumie patefon i mknąć
                    po dupolandzie ;-)
                    • Gość: din din Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.08, 09:11
                      Odebrałam prawko w środę, wytargałam samochód brata (z bratem, jego
                      żonką i ich 10 miesiecznym synkiem-obstawa musi być)i ledwo zaczełam
                      wyjeżdzać z domu walnęłam w płot sąsiada...q..wa!
                      Spanikowałam, przekonana o szkodach niewiadomo jakich..Uspokoiłam
                      się i pojeachałam dalej...omijając płoty szerokim łukiem...tylko na
                      skrzyzowaniu z piskiem i okej..przeżyłam!
                      Dopoki jestem bez swojego samochodu..trzeba targać brata wóż...może
                      jak drugi raz normalnie wyjadę..to mnie samą puści wreszcie (tak to
                      sobie optymistycznie wykombinowałam :) już sie nie moge doczekać...a
                      wiadomo stresik jest!
                      Ps. pocieszające te historie z forum
                      • nioma Re: debiut na ulicy :) 13.08.08, 08:51
                        a ja ostatnio pojechalam jakas dziwna droga z Piaseczna w strone
                        Konstancina pod Warszawa i sie zgubilam.
                        Zajelo mi pol godziny zanim (bez mapy) trafilam na wlasciwa droge do
                        domu....
                        • Gość: din din Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.08, 14:22
                          :)i tak nie jest źle..30 minut plataniny..mogłoby byc gorzej :)
                          • jovik77 Re: debiut na ulicy :) 13.08.08, 15:06
                            I tego się właśnie boję. Z moją ogólną orientacją w terenie jest
                            kiepsko. I jeśli chodzi o znalezienie drogi z punktu A do punktu B,
                            to już mogę się założyć, że wybiorę najdłuższą. I najbardziej
                            pokręconą trasę.
                            • nioma Re: debiut na ulicy :) 13.08.08, 15:11
                              a wiecie jaka to radosc jak sie w koncu zobaczy tablice z nazwa
                              wlasciwego miasta ? Bezcenne :)))
                              • jovik77 Re: debiut na ulicy :) 13.08.08, 15:25
                                :)
                                A jak Twoje autko?? Już po naprawach??
                                • nioma Re: debiut na ulicy :) 13.08.08, 15:33
                                  Tak, wymieniona linka gazu i przednie wahacze - odpukac, smiga jak
                                  rakieta :)
                                  W zeszly weekend zrobilam prawie 200km i to glownie w trybie
                                  miejskim i podmiejskim wozac rozne osoby w ta i z powrotem.
                                  • jovik77 Re: debiut na ulicy :) 13.08.08, 16:24
                                    Trening czyni mistrza...

                                    > W zeszly weekend zrobilam prawie 200km i to glownie w trybie
                                    > miejskim i podmiejskim wozac rozne osoby w ta i z powrotem.

                                    Mam nadzieję, że nie zbierałaś ludzi z ulicy bądź przystanków, żeby
                                    ich tylko powozić ;) Pobieraj oplaty może, zawsze to jakiś zwrot
                                    kosztów.
                                    No i jak spalanie?? da się wytrzymać??
    • Gość: monia Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.08, 18:42
      dziewczyny jak Wam?
      żadnych stłuczek? wszystko OK? ;-)

      bo u mnie super..... moje nowe autko ciagle jak nowe [odpukać :-) ]
    • Gość: aquira Re: debiut na ulicy :) IP: *.infoglob.com.pl 04.10.08, 19:25
      Mój debiut miał miejsce 27-ego :) Przejechałam jakieś 45 kilometrów, w tym ze 25
      autostradą ;) Było super! xD Szybko przyzwyczaiłam się do Lanosa.
      • nioma Re: debiut na ulicy :) 04.10.08, 19:45
        u mnie super
        smigam sobie bez klopotu
    • Gość: goniamonia Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.08, 12:41
      Ja wczoraj miałam swój debiut i o mało we mnie nie wjechałoby auto z
      duzą prędkością. Pojechałam z mojego miasta w stronę jakiejś wioski.
      Było już ciemno droga dwukierunkowa, zwykła. Postnaowiłam zawrócić.
      Byl to teren zabudowany i chciałam to zrobić poprzez wykorzystanie
      infrastruktury. Widziałam, że nic nie jedzie i zaczęłam tyłem
      wjeżdzać w ten podjazd i nagle auto mnie wyminęlo z wielką
      prędkościa, zatrąbiło a mi jeszcze przod wystawał na drodze. Matko
      jak się wystraszyłam gdyby nie dał rady mnie ominąć to chyba
      byłabym już na cmentarzu:( Przeraziłam się tym co zrobiłam. Nie
      powinnm w ogóle tam zawracać:( To była droga poza miastem więc
      pewnie tam można jechac tą 100:( boję się teraz wyjechać. Czy
      mieliście takie przypadki? Albo zmieniając pas tak się zapatrzyłam w
      lusterko (był bardzo duzy ruch) że o mało nie wjechałam na przeciwny
      kierunek ruchu. Patrzyłam w prawe lusterko a kierownica poszła
      bezmyślnie w lewo. Sama nie mogłam uwierzyć, że robię takie błędy a
      ogólne dobrze sobie radzę? Co robić może powinnam dać sobie spokój
      zanim kogoś zabije albo siebie?:(
      • nioma Re: debiut na ulicy :) 11.10.08, 13:12
        dac spokoj? co Ty. Kazdemu sie cos zdarzy glupiego zrobic, zwlaszcza
        na poczatku. Kazdy taki blad uczy nas czegos na przyszlosc.
        Ja na samym poczatku samodzielnych jazd tak zmienialam pas ruchu ze
        prawie wjechalam czlowiekowi w bok. To byl ten slynny martwy punkt w
        lusterku, wedlug mnie pas byl pusty. Od tamtej pory uwazniej
        wszystko kontroluje, pamietam, ze w lusterka (wszystkie) nalezy
        patrzec caly czas i ze upewniamy sie dwa razy zanim zrobimy manewr
        zmiany pasa.
        Najwazniejsze, ze nic ani Tobie ani nikomu innemu sie nie stalo.
        A teraz gleboki oddech i wsiadaj do auta.
        Pamietaj, ze z kazdym dniem bedzie lepiej i lepiej i lepiej
        • Gość: goniamonia Re: debiut na ulicy :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.08, 10:08
          Wiesz wczoraj było duzo lepiej chociaż strach mnie nie opuszcza.
          Druga sprawa jeżdzę wielkim starym kombi. Po opelkach te gabaryty
          poprostu mnie przerażają. Najgorsze jest to, że jutro muszę pojechać
          150 km do drugiego miasta trasą szybkiego ruchu!!! Nie ma mnie kto
          zawieść a muszę mieć tam samochód. To dopiero będzie chrzet bojowy;)
          Już spać nie mogę na samą myśl. Kiedy po raz pierwszy wybrałaś się w
          daleką trasę?
          • hugo43 Re: debiut na ulicy :) 12.10.08, 13:21
            a ja juz bym punciaka sprzedala!jako,ze za pare miesiecy rodzina sie
            powieksza,to mysle o jakims 3-letnim,moze corolla,moze megane,badz
            focus.a jezdzi mi sie wysmienicie.nawet moj tata,od 30 lat
            warszawski taksowkarz,nic nie komentuje.malo tego,kaze mi mame
            wozic,co na poczatku bylo niemozliwe:)
            • kasiuuunia1 Re: debiut na ulicy :) 12.10.08, 18:53
              Zdałam prawko pół roku temu i od tego czasu byłam za kółkiem yyyy 6-7 razy??
              Jestem zła. Mój mi chce dawać samochód ale gdzie, w lesie jak jedziemy do jego
              rodziców. Ja już zaprzestałam próbować mówić mu żeby dał mi od domu jechać, bo
              przecież będzie dłużej jechał :/.
              Do soboty mam się nauczyć ruszać naszym nowym, bo w sobotę mam go odebrać z
              dworca, ale jak tu się kufa nauczyć ruszać jak za pierwszym razem z pretensją w
              głosie komunikował że jak może samochód zgasnąć 3 razy przy ruszaniu, a za
              drugim jak u teściów oczywiście o ręcznym zapomniałam ( bo przecież przy tak
              częstej jeździe zawsze się o czymś zapomni )i znowu pretensje. Sama jak siedzę
              za kierownicą to jest ok. O niczym nie zapominam, wszystko wychodzi, ale z nim
              błąd na błędzie. Mam ochotę powiedzieć mu że prawko zrobiłam i na tym koniec i
              nie muszę jeździć :/.

              Do d.... to wszystko
              • Gość: Kamila Re: debiut na ulicy :) IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 12.10.08, 19:15
                No wiesz??? Chyba odwrotnie! Prawko zrobiłaś i MUSISZ jeździć!
                Czy to auto jest tylko mężulka? Dostał w spadku? Jego odrębny
                majątek? Jeśli tak, nie masz wyjścia, musisz sobie po prostu kupić
                swoje.
                Ale jeśli nie, jeśli to Wasz wspólny dorobek, to niestety, może to
                mu się nie podobać, ale masz prawo jeździć tym autem! I
                niekoniecznie z Twoim, jeśli tak źle to znosi. Nie musisz go brać,
                są autobusy! Poza tym są zakupy, wycieczki... Jeśli taki nerwowy nie
                musi Ci towarzyszyć. I dążyj za wszelką cenę do kupna swojego auta.
                Może auto mieć mężuś, możesz i Ty.
                W żadnym wypadku się nie poddawaj! Nie te czasy...
    • Gość: Kamila A skoro tu znowu zajrzałam... IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 12.10.08, 19:25
      To napiszę, że mija właśnie siedem miesięcy, jak jeżdżę sama! Dobrze
      mi idzie, a co najważniejsze lubię to! Właściwie jestem w stanie
      pojechać wszędzie, gdzie mi potrzeba. Zaliczyłam nawet podziemny
      parking, którego długo się bałam.
      Nie jeździłam tylko zbyt często na dalsze odległości, bo po prostu
      nie było takiej potrzeby. Tzn. owszem, jeździłam, ale nie tyle razy,
      ile bym chciała, nie tak często i nie tak daleko...
      Mój puncio sprawuje się świetnie, lubię go i cieszę się, że właśnie
      na to auto trafiłam.
      Jak ja mogłam żyć do tej pory bez auta?
      • kasiuuunia1 Re: A skoro tu znowu zajrzałam... 12.10.08, 20:14
        A u mnie to jest tak, że od początku się zastanawiałam jak ja zdam i cholerka
        będę mogła tak sobie samochód wziąć i jechać. Nie wyobrażałam sobie tego i chyba
        dobrze, bo jak na razie to ciekawie nie jest i się nie zapowiada :).
        Trochę żałuję że sprzedaliśmy drugi samochód, ale on był za duży dla mnie i trza
        było w nim zreperować to i owo. Cóż, poczekam na swoją kolej :/
        • nioma Re: A skoro tu znowu zajrzałam... 13.10.08, 08:48
          a wiecie, ze juz kolejna osoba powiedziala mi, ze nie wierzy ze do
          niedawna mam prawo jazdy bo tak sobie swietnie radze?
          strasznie mi milo bylo!

          ja juz mam wszystko za soba: trasy (tazke po ciemku), podziemne
          parkingi, gorki, wiadukty, myjnie, blokade linki gazu na drodze i
          takie tam

          tez nie wiem jak ja moglam zyc bez samochodu
          • kasiuuunia1 Re: A skoro tu znowu zajrzałam... 18.10.08, 18:37
            Aaaaaaa dziś jeździłam :D, o 5.00 rano jechałam po mojego na dworzec :D. Fajnie
            było jechać sobie samej. Bałam się że będę miała przejścia z ruszaniem, bo jakoś
            mi nie szło, ale luziik :D.

            W piątek kolejna wyprawa na dworzec po mojego. Tylko że teraz po 22.00 :D
            • Gość: monia Re: A skoro tu znowu zajrzałam... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.08, 19:08
              mała rzecz - a cieszy ! :)
              powodzenia!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka