Dodaj do ulubionych

Do tych co zdali...

IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.04.08, 12:49
Czy byliscie zadowoleni ze swojej jazdy egzaminacyjnej (tej podczas
zdanego egzaminu)i pewni, że jedziecie na tyle dobrze, że zdacie.
CZy może dla niektórych było to zaskoczenie, że wynik jest
pozytywny - bo nie byliście pewni jak Was egzaminator oceni.
Pytam bo nie wiem czy zdają tylko ci, ktorzy jadą już ekstra pewnie.
CZy może ta jazda nie musi być jeszce taka perfekt (oczywiście
zgodna z przepisa
Obserwuj wątek
    • Gość: Asik Re: Do tych co zdali... IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.04.08, 12:53
      za szybko poszło :)
      Ale chyba sens da się wyłapać. Pytam bo mam jutro egzamin i sama nie
      wiem jak siebie ocenić jako kierowcę.
      pozdrawiam
      • Gość: maricia Re: Do tych co zdali... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.08, 13:14
        ja czułam się pewnie za kierownica i to dało mi przewage. i wiedziałam, że
        bezpiecznie jade. miałam 2 małe wpadki, ale nie na tyle, zeby nie zdac:) i to za
        pierwszym razem;)) takze jak juz skończyła się jazda to przeczuwałam, ze zdałam,
        chociaz... była lekka niepewność jak wspomniał o tych 2 wpadkach...:)
        • Gość: Asik Re: Do tych co zdali... IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.04.08, 13:35
          Maricia, a jakie to wpadki - jesli moge spytac o szczególy?
          • Gość: maricia Re: Do tych co zdali... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.08, 14:58
            na skrzyżowaniu miałam jechac prosto, jeden pas był, a ja ustawiłam się zamiast
            do srodka jezdni, bliżej pasa to z prawej calkowicie, tak że ci jadący w prawo
            nie mogli mnie wyminac i skręcic sobie wczesniej. egzaminator powiedział, ze
            utrudniam ruch. druga wpadka to jak kazal mi zarócic na podjeździe to ja zamiast
            ułatwic sobie życie i skręcic w lewo(bo miałam do wyboru podjazd) to ja wjechać
            chciałam na podjazd z prawej, a wiadomo, ze trudniej było wykonac manewr i jakos
            po ukosie wjechalam. w ogóle mi to nie wyszło i spytałam czy moge jeszcze raz
            spróbwac. no i sie udało;)
    • Gość: lalka Re: Do tych co zdali... IP: *.zax.pl 18.04.08, 13:48
      Ja byłam zadowolona ze swojej jazdy egzaminacyjnej, czułam sie pewnie,
      wiedzialam, ze umiem jezdzic i tylko spokoj byl mi potrzebny.Do tego trafiłam na
      swietnego egzaminatora, cudowny starszy Pan, ktory potrafil sprawic, ze
      atmosfera egzaminu gdzies uleciała a ja sie czułam jakbym ojca gdzies wiozła:)
      Raz mialam sytuacje, przez ktora myslalam, ze mam juz pozamiatane, ale starałam
      sie o tym nie myslec i nie sciagac na siebie dodatkowych pomylek, bo wiadomo jak
      sie stres dopusci do glosu..:/ i jakos potem podczas jadzy zapomnialam o tym.
      Gdy wracalam do osrodka juz, czułam jak mnie duma rozpiera:), myslalam, ze
      pekne, bo czułam, ze zdam:) ale egzaminator sprowadził mnie na ziemie mowiac,
      zebym teraz niczego nie zepsuła i to byl znak juz total, ze jest OK:)


      Uwielbiam jezdzic autem, uwielbiam bardziej niz sex
      • nioma Re: Do tych co zdali... 18.04.08, 14:10
        ja tez bylam zadowolona ze swojej jazdy
        na poczatku sie denerwowalam i jak wyjezdzalam z placu to mi sie
        nogi trzesly, przemily egzaminator uspokoil mnie na tyle, ze moglam
        bez stresu kontynuowac jazde.
        nei popelnilam zadnego bledu za wyjatkiem jednej sytuacji w ktorej
        zgasl mi silnik (na swiatlach) i troche sie zdenerwowalam jak facet
        za mna zaczal trabic, egzaminator na to "spokojnie, prosze jechac" i
        pojechalismy.
        w trakcie jazdy kilka razy pomyslalam "jest dobrze, chyba zdam" ale
        ja juz bylo po i uslyszalam ze zdalam to dwa razy prosilam, zeby
        powtorzyl.

        Uwielbiam jezdzic autem ale wole seks - moj facet dziala na mnie
        bardziej niz najlepszy samochod swiata :)
        • Gość: em Re: Do tych co zdali... IP: *.76.classcom.pl 18.04.08, 14:30
          nioma ale to bylo pieknie powiedziane :) kurde ja bym oddala swoje
          zdolnie wypracowane prawko i wielerzeczy zeby miec takiego faceta :p
          • nioma Re: Do tych co zdali... 18.04.08, 15:00
            em> dziekuje, z reka na sercu moge powiedziec ze moj facet jest dla
            mnie najwspanialszy na swiecie i smiertelnie bym zgrzeszyla gdybym
            na niego zle slowo powiedziala.
            za dwa miesiace minie nam 8 lat,a poznalismy sie przez internet :)

            no i nie wolno zapomniec o tym, ze bez leku dawal mi jezdzic swoim
            samochodem.
    • Gość: anakonda Re: Do tych co zdali... IP: *.lanet.net.pl 18.04.08, 15:54
      za pierwszym razem mialam mieszane uczucia w trakcie jazdy, bo
      zrobilam wiele malych bledow i myslalam ze juz mnie facet zawroci do
      osrodka, ale skoro nadal jechalam to myslalam ze chyba nie jest az
      tak zle, ale ciagle mialam w myslach ze dojedziemy do WORDu a
      egaminator po podsumowaniu moich bledow powie, ze jednak nie
      zalicza;)
      np. wyjechalam z osrodka bez swiatel mijania:/- w pore sie
      zorientowalam; jechalam przez kilka minut na nie do konca
      spuszczonym hamulcu recznym:/ - tez sama sie zorientowalam
      no i ostatni blad, przez ktory oblalam - sciecie zakretu-przejazd
      przez podwojna ciagla linie:/ -> tego juz nie mogl wybaczyc;)

      a za drugim egzaminem jechalo mi sie wysmienicie, pewna siebie,
      spokojna, czulam ze panuje nad autem i wszytskim co sie dookola
      dzieje, ze mam czas na rekacje, bylam w 100% z siebie zadowolona i
      pilnowalam sie jak juz wracalismy do WORDu zeby nie spieprzyc tak
      jak za 1 razem:)
      bylam usatysfakcjonowana zdanym egzaminem, bo czulam ze na to
      zasluzylam, a nie przeslizgnelam sie liczac na przychylnosc i
      nieostre oko egzaminatora;)

      pzdr
    • julie1789 Re: Do tych co zdali... 18.04.08, 16:40
      Byłam zadowolona :) Jechałam pewnie, na mieście nie byłam już
      zdenerwowana, dokładnie obserwowałam co się dzieje na drodze i nie
      dałam się niczym zaskoczyć :) Zdałam, choć moja egzaminatorka, choć
      sympatyczna, ma w mieście opinię najgorszej kosy w całym WORDzie (na
      pierwszym egzaminie sama się o tym przekonałam :)) Cieszę się, że
      pozytywny wynik egzaminu nie był efektem szczęścia i wyrozumiałego
      egzaminatora, ale po prostu dobrej jazdy :)
      • Gość: żuliet Re: Do tych co zdali... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.08, 17:01
        Ja szczerze mówiąc nie byłam pewna swojej jazdy na egzaminie, miałam
        też kilka sytuacji, po których spodziewałam się przerwania egzaminu.
        Takie miałam nastawienie. Nawet kiedy za kółkiem wróciłam do WORDU,
        przygotowana byłam na negatywny wynik. A tu niespodzianka, jak się
        okazało, to co mi wydawało się dużym błędem, wcale nim nie było. W
        rzeczywistości egzaminator odnotował tylko 2 moje błędy : pierwszy
        brak kierunkowskazu przy parkowaniu i drugi przekroczenie prędkości.
        Był to mój pierwszy i ostatni egzamin :)
    • eurofan74 Re: Do tych co zdali... 18.04.08, 17:43
      Dla mnie wynik poztywny był zaskoczeniem. Egzaminator wybaczył mi 2
      dość istotne błędy, był ogólnie bardzo sympatyczny w trakcie jazdy.
      Tak więc dużo zależy od egzaminatora. Faktem jest jednak, że po dość
      długiej nauce i paru nieudanych podejściach jeździłem już
      dynamicznie, mając wyrobione pewne nawyki, jak np. szybką zmianę
      biegów. A to się liczy - egzaminator musi widzieć nie tylko, że
      znasz przepisy, ale również że pewnie czujesz się za kierownicą.
    • Gość: jogijoifg Re: Do tych co zdali... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.08, 18:33
      Za kierownicą czuję się pewnie, jednak pod koniec egzaminu byłem przekonany, że
      jeśli dojadę do WORDu na miejscu kierowcy, to i tak usłyszę, że wynik egzaminu
      jest negatywny. Było parę błędów, za które moim zdaniem powinienem oblać.
      Zamiast tego usłyszałem, że zmieściłem się w limicie błędów i że mam zgłosić się
      do wydziału komunikacji. :)
      • hugo43 Re: Do tych co zdali... 18.04.08, 18:51
        dwa razy mi zgasl,raz hamowalam na pomaranczowym za zebra.wiecej
        grzechow nie pamietam.jechalam naprawde jak natchniona.a jak po ok
        35 min wyjechalismy z wawelskiej na zwirki to wiedzialam,ze bedzie
        dobrze.sama nie wierze,ze zostalo mi tylko czekanie na
        plastik.zdalam za drugim razem,egzaminator starszy ,siwo-lysy,nie
        stresowal,usmiechal sie caly czas.
    • Gość: Kasia Re: Do tych co zdali... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.08, 18:51
      Ja podczas swojego 3 podejścia...czułam, że zdam....Pierwszym razem zaszalałam na placu....łuk zawaliłam ( jechałam za szybko ), za drugim razem wracając już do ośrodka( 38 minuta jazdy ) wbiegł mi na jezdnię facet i pan egzaminator ostro zahamował...Powiedziałam sobie,że więcej nie dam się wrobić i jeździłam wręcz flegmatycznie...( takie było moje odczucie ).....Raz nawet egzaminator chyba znudzony moją jazdą rzucił hasło abym sobie na skrzyżowaniu kółeczko zrobiła...Pomyślałam sobie ja ci dam kółeczko...I przepisowo zawróciłam na skrzyżowaniu...Wracając do ośrodka usłyszałam, abym uważała bo egzamin nadal trwa...I na zakończenie wynik pozytywny...wraz z uwagą, iż mogę jeździć szybciej...Cóż mogłam, ale jak sobie przypomnę tego gościa co mi za drugim razem zza krzaków wyskoczył to...Wolałam mieć oczy dookoła głowy...A teraz śmigam swoim autkiem i jestem szczęśliwa..
      • Gość: Anna Re: Do tych co zdali... IP: *.olsztyn.mm.pl 18.04.08, 19:28
        Jechalam w strasznym stresie ale wiedzialm ze jade dobrze i myslalam tylko zeby
        nie zrobic bledu. No i na swiatlach na zielonym facet z prawego pasa zagapil sie
        i zaczal wjezdzac w moj bok. Skrecilam mocno w lewo i ledwo ucieklam , nie
        wcisnelam sprzegla i samochod zgasl. Na szczescei zapalilo sie czerwone wiec
        czekalam. Egzaminator powiedzial tylko : trzeba przewidywac rozne zagrozenia na
        drodze. Zdalam za pierwszym razem.
        • Gość: margarita86 Re: Do tych co zdali... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.08, 22:36
          Ja tez byłam zadowolona z egzaminu bo zdałam za 1 razem:)Cociaz
          zrobiłam jeden głupi błąd-na placu nie zwolniłam ręcznego chociaz
          nawet trzymałam na nim reke:-D A na egzaminie jechało mi sie dobrze
          bo przedtem przez tydzien jezdziłam codziennie z instruktorem,a
          wogole przed samym kursem duzo uczyłam sie jezdzic samochodem,wiec
          na kursie nie musiałam sie przynajmniej uczyc ruszac.
    • judixj Re: Do tych co zdali... 18.04.08, 23:35
      Witam! Całkiem niedawno zrobiłam prawko kat. A, bo 8 kwietnia ::))
      i chciałabym dodać otuchy wszystkim tym , którzy przygotowują się do
      jego zdobycia. Dacie radę!!! Trzeba tylko uwierzyć w siebie no i nie
      zrobić jakiegoś kardynalnego błędu. Nie muszę dodawać, że ,,trzeba
      chcieć" bo to czuje zapewne każdy z Was. Mnie się udało za pierwszym
      razem, jednak jestem przekonana, że gdyby było inaczej to bym się
      nie poddała i próbowałabym do skutku. Muszę tu również dodać, że
      bardzo pomogły mi wskazóki otyrzmane od koleżanki Gochy - były
      bardzo trafne i rzeczowe ::)) dziękuję. Mieszkam w Bytomiu, ale
      egzamin zdawałam w Częstochowie i szczerze polecam to miejsce.
      Trzymam kciuki za wszystkich zdających - POWODZENIA !!!!!
    • kasia07l Re: Do tych co zdali... 19.04.08, 14:00
      Ja miałam szczescie bo egzaminatorem okazał się znajomy:D:D Dlatego
      czułam sie pewniej i wiedziałam, ze będzie dobrze- chociaż..jazde po
      łuku musiałam powtarzać bo za wcześnie się zatrzymałam. A na mieście
      poszło mi dobrze- raz tylko nie włączyłam kierunku przy omijaniu( bo
      już skręcałam i uznałam, że nie trzeba). No i pod koniec usłyszałam,
      ze nerwowo jeżdże ale egz.podarował mi tą nerwową jazdę za to, że
      ładnie zjechałam na bok karetce na sygnale;)
    • Gość: Asik Re: Do tych co zdali... IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.04.08, 16:54
      No i jestem po....
      Udalo się - zdałam, byo to moje 3 podejście.
      Jechalo mi się dobrze, dość pewnie. NAtomiast do ostatniej chwili
      byłam bardzo skoncentrowana i bardzo bałam się, żeby nie zawalić
      jakąś głupotą.
      Między pierwszym egzaminem a dzisiejszym (na drugim zawaliłam łuk)
      dokupiłam 10 h. jazdy doszkalającej i widzę ogromną różnicę. Podczas
      pierwszej jazdy egzaminacyjnej czułam się trochę jak sierota,
      jechałam nerwowo, malo plynnie. Teraz natomiast czułam sie już jak
      kierowca :)
      Pozdrawiam i życzę powodzenia tym, którzy jeszcze walczą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka