Dodaj do ulubionych

Nauczyciele nauki jazdy

IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 04.08.01, 17:21
Ja zdawałem na prawo jazdy w 1996 r. w Krakowie. Egzamin jak egzamin, jazdę
zdałem za drugim razem co uważam za sukces (mogłem za pierwszym, wystarczyło
iść do kibla i przeczytać ile który z egzaminatorów bierze - wszystko było
wypisane na ścianach przez "życzliwych"). Chcę jednak napisać o nauczycielach
nauki jazdy. Ja miałem takiego człowieka, który notorycznie spóźniał się na
jazdy 15-20 min., nic do mnie nie mówił w czasie jazdy, tylko mi hamował, łapał
za kierownicę itp. Jak taki człowiek może uczyć jeździć. Ja go bardzo szybko
zmieniłem (co prawda na niewiele lepszego), ale są ludzie którzy boją się
odezwać. Dlaczego nauczyciele nauki jazdy nie odpowiadają za swoje wyniki? Może
najlepszym wyjściem byłoby pozbawianie prawa do wykonywania tego zawodu ludzi,
którzy mają najgorsze wyniki wśród swoich uczniów. Mój pseudonauczyciel nazywał
się Ryszard Suder - szkoła jazdy na Topolowej w Krakowie. Z daleka od tego
typa. Z rzeczy zabawnych - jak się zepsuła w dużym fiacie wentylacja i w lipcu
jeździliśmy z włączonym gorącym powietrzem (!!!) to przez dwa tygodnie nie
umiał tego naprawić.
Obserwuj wątek
    • Gość: abba Re: Nauczyciele nauki jazdy IP: 212.244.154.* 28.08.01, 10:04
      Mój instruktor również si cały czs spóźniał i załatwiał swoje prywatne sprawy w
      czasie jazdy.Na ostatniej jeździe powiedział, że nie wyda mi dokumentów o
      dopuszczenie do egzaminu państowego, gdyż jeszcze nie jeżdżę dobrze. Gdy
      powiedziałem, że będę się uczyła na własną reękę to oświadczył, że mimo
      wszystko muszę u niego wykupić dodatkowe dwie godziny. Gdyby zsumować wszystkie
      jego spóżnienia to wyszłoby na to, że te dwie godziny powinnam dodatkowo
      jeździć za darmo. Wybrałam tę szkołę zasugerowana ceną (100 zł. taniej niż
      gdzie indzej), ale teraz muszę i tak dopłacić. Bandyctwo!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: Evik Abba IP: 213.77.30.* 04.09.01, 14:11
        Gość portalu: abba napisał(a):

        > Mój instruktor również si cały czs spóźniał i załatwiał swoje prywatne sprawy w
        >
        > czasie jazdy.Na ostatniej jeździe powiedział, że nie wyda mi dokumentów o
        > dopuszczenie do egzaminu państowego, gdyż jeszcze nie jeżdżę dobrze. Gdy
        > powiedziałem, że będę się uczyła na własną reękę to oświadczył, że mimo
        > wszystko muszę u niego wykupić dodatkowe dwie godziny. Gdyby zsumować wszystkie
        >
        > jego spóżnienia to wyszłoby na to, że te dwie godziny powinnam dodatkowo
        > jeździć za darmo. Wybrałam tę szkołę zasugerowana ceną (100 zł. taniej niż
        > gdzie indzej), ale teraz muszę i tak dopłacić. Bandyctwo!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        Doskonale Cię rozumiem. Mam dokładnie ten sam problem. Jazdy trwały 45 min. Jeśli
        pomnożyć 15min. x 20 h = 3 godz. nieodbytych jazd. Odsyłam Cie do mojego tekstu
        pt. Instruktor nauki jazdy. Do tego dochodziła monotnia jazdy (w kółko po tej
        samej ulicy, na tym samym biegu) i mały zasób słow, z których mogłabym się
        czegokolwiek dowiedzieć. Miałam wrażenie , że powinnam już umieć jeździć
        przychodząc na kurs. A jeżeli nie to on mnie nauczy, ale wtedy kiedy zacznie mu
        się to opłacać.
        Jestem ciekawa Twoich dalszych losów. Napisz coś.
        Pozdrawiam
        Ewa

        • Gość: Adam Re: Abba IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 08.09.01, 09:48
          Ja myślę, że nazwiska takich ludzi, którzy oszukują porządnych ludzi, a tylko
          chcą wyciągnąć kasę należy publicznie podawać. Niech gamonie wiedzą, że nie są
          bezkarni.
    • Gość: evik Instruktor nauki jazdy IP: 213.77.30.* 04.09.01, 14:05
      Nie będę się posługiwała nazwiskami, ale wiele zależy od instruktora. Mój był
      fatalny. Przez 20 godzin tak uczył, abym jak najmniej umiała. Po czym
      oświadczył, że kartę podpisze dopiero, jak wykupię sobie u niego dodatkowe
      godziny. To mi się nie mieściło w głowie, że można tak uczyć by kogoś celowo
      nie nauczyć. Uświadomiły mi to konsultacje z instruktorem z innej szkoły. Facet
      przez dwie lekcje powiedział mi tyle o sposobie jazdy, ile nie usłyszałam przez
      cały kurs u mojego instruktora. Czuję się oszukana i straciłam cały zapał do
      nauki, który miałam. Minęły dwa tygodnie, a ja ciągle się zastanawiam, czy
      kontyuuować naukę. Żal mi poświęconego czasu (od połowy czerwca) i pieniędzy
      (900zł). Ponadto dowiedziałam się, że nie mogę kontynuować nauki w innej
      szkole. Paranoja! Ktoś wziął ode mnie kupę szmalu i dyktuje warunki. Poradźcie
      coś mądrego.
      • Gość: Elka Re: Instruktor nauki jazdy IP: 195.136.122.* 14.06.02, 16:49
        Gość portalu: evik napisał(a):

        Przez 20 godzin tak uczył, abym jak najmniej umiała. Po czym
        > oświadczył, że kartę podpisze dopiero, jak wykupię sobie u niego dodatkowe
        > godziny. To mi się nie mieściło w głowie, że można tak uczyć by kogoś celowo
        > nie nauczyć.

        Przez 20 godzin faktycznie nie mozna sie nauczyc jezdzic. Za malo. Ile potrzeba?
        To kwestia predyspozycji i oczywiscie dobrego instruktora. Ja jezdze 25 godz. i
        wlasnie teraz poczulam sie swobodniej za kierownica, choc widze braki. Ale
        dopiero poczucie pewnej swobody pozwala poprawiac te braki, w spieciu i panice
        nie mozna mowic o dobrym prowadzeniu.


        > przez dwie lekcje powiedział mi tyle o sposobie jazdy, ile nie usłyszałam przez

        Ja na takiego trafilam po 10 godz. jazd z innymi w swoim osrodku. Doceniam teraz
        przyjety przez nich system zmiany instruktorów (nie ma stalego) Teraz jak sie
        zapisuje to pytam kto bedzie jezdzil danego dnia i zapisuje sie tylko do 2
        wybranych. Sa swietni, zadnego wykorzystywania czasu kursantow do zalatwiania
        prywatnych spraw, zadnych spoznien, wymuszen itp. Najlepszy z instruktorow ma 40
        letni staz w nauczaniu jazdy. To profesor kierownicy. Nie sposob przecenic tego
        czego uczy.

        > cały kurs u mojego instruktora. Czuję się oszukana i straciłam cały zapał do
        > nauki, który miałam. Minęły dwa tygodnie, a ja ciągle się zastanawiam, czy
        > kontyuuować naukę. Żal mi poświęconego czasu (od połowy czerwca) i pieniędzy
        > (900zł). Ponadto dowiedziałam się, że nie mogę kontynuować nauki w innej
        > szkole. Paranoja! Ktoś wziął ode mnie kupę szmalu i dyktuje warunki. Poradźcie
        > coś mądrego.

        Ja czekam na kazda lekcje z niecierpliwoscia. Moze zmien instruktora albo zostaw
        ten osrodek (nie bez walki, zglos roszczenia) a jesli zastanawiasz sie czy w
        ogole odpuscic prawko to nie wiem co ci radzic. Z niewolnika nie ma pracownika, a
        bez przyjem,nosci jazdy nie bedziesz dobrym kierowca.

        • Gość: mala Re: Instruktor nauki jazdy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.06.02, 12:15
          Hmmm.
          Ja jestem w trakcie robienia kursu. Mój instruktor, co tu dużo mówić, jest po
          prostu świetny. Nie stresuje mnie, wszystko tłumaczy, a jednocześnie wymaga.
          Przy tym ma tak fajne poczucie humoru.
          Uczę się we Wrocławiu w PZMocie na Niskich Łąkach. Nie będę podawać nazwiska
          instrukora. Tutaj wszyscy są na swój sposób fajni i bardzo dobrze uczą.
          • Gość: igielka Re: Instruktor nauki jazdy IP: 62.233.130.* 09.07.02, 13:23
            robilam kurs rok temu. moglam wybrac instruktora, jezdzilam z kilkoma roznymi,
            ale ten, z ktorym jezdzilam najwiecej byl bardzo mily, cierpliwy, spokojny,
            wszystko bylo w porzadku i nie byl tam jedyny). tylko ja z tego powodu mialam
            straszne wyrzuty sumienia, kiedy cos mi nie wyszlo. od razu powiedzial mi, ze
            najgorzej jest robic kurs u prywaciaza.
            • piotr_kropotkin Re: Instruktor nauki jazdy 11.07.02, 21:02
              Ja miałem świetnego instruktora no i co z tego już dwa razy mnie ulali za jakieś
              pierdółki na mieście. Skrót nazwy ośrodka jazdy MORD - jak tak dalej pódzie
              będzie to prorocza nazwa.....
              • Gość: Kuba_Wr Re: Instruktor nauki jazdy IP: *.barlinek.sdi.tpnet.pl 20.08.02, 17:02
                Ja za pierwszym razem trafiłem na instruktora, który na 4 godzinie spytał mnie
                wprost, po co zapisałem się na kurs, skoro tak fatalnie jeżdżę... Wydawało mu
                się, że ja już powiniennem umieć jeździc, przychodząc na kurs i tylko odbębnic
                te 20 godzin. Zmieniłem. Obecna instruktorka nauczyła mnie sporo, jeśli chodzi
                o pracę w samochodzie, tzn. praca nóg, zmiany biegów itp. Nie nauczyła mnie
                natomiast orientacji na drodze. Na szczęście za namowa pewnej osoby
                postanowiłem wziąść kilka godzin z szefem ośrodka. Gościu jest super. W 2
                godziny nauczył mnie tego, co inni w 10. TAk więc wiele zależy od instruktora

                Jakub
                • Gość: jolka Re: Instruktor nauki jazdy IP: *.stacje.agora.pl 21.08.02, 15:21
                  A gdzie jest ten osrodek? Jesli w Warszawie, to moze mozesz dac namiary. Ja ucze sie w PIKU na Ursynowie i jak
                  uda mi sie trafic na jakiegos fajnego instruktora, to zaraz okazuje sie, ze juz nie pracuje w osrodku.
                  Pozdrawiam wszystkich wytrwalych.
                  • Gość: Kuba_Wr Re: Instruktor nauki jazdy IP: *.barlinek.sdi.tpnet.pl 22.08.02, 09:20
                    Gość portalu: jolka napisał(a):

                    > A gdzie jest ten osrodek? Jesli w Warszawie, to moze mozesz dac namiary. Ja
                    uc
                    > ze sie w PIKU na Ursynowie i jak
                    > uda mi sie trafic na jakiegos fajnego instruktora, to zaraz okazuje sie, ze
                    juz
                    > nie pracuje w osrodku.
                    > Pozdrawiam wszystkich wytrwalych.

                    Szkoła Kierowców "Polonez"
                    Henryk Winiarski
                    ul. Czereśniowa 6
                    66 - 400 Gorzów.

                    Mają 4 instruktorów na B, choć obecnie robi tam też gostek, który prowadzi
                    naukę w filii w Dobiegniewie. Poza tym 2 czy 3 nauczycieli na C, D i C+E. NAukę
                    na motor prowadzi sam szef. Generalnie nie prowadzi on lekcji na kat. B, ale
                    pomoże, jak ktos sobie rady nie daje. Jest nie tyle ostry, co stanowczy. Mnie w
                    2 godziny nauczył przełożenia przepisów z kartki na przepisy w ruchu, tzn.
                    gdzie patrzeć, komu ustępowac itp. A nie każdy instruktor to potrafii...

                    Generalnie zauważyłem dwie metody uczenia jazdy:
                    1. Przejażdżki po mieście, głównymi ulicami - nic nie dają. Jedziesz cały czas
                    główną drogą, o niczym nie musisz myślec.

                    2. Powtarzanie wkółko jednego manewru. Tak uczy szef tego ośrodka. Np. tak
                    długo będziesz zawracał na rondzie, aż zrobisz to dobrze. Dopiero wtedy
                    bierzemy następną rzecz. Efekty rewelacyjne.

                    Pozdrawiam, Jakub
      • Gość: tytan Re: Instruktor nauki jazdy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.02, 13:59
        Kobieto nie słyszałaś o szkole VIKING? najlepsza w mieście Karmelicka 13 ja tam
        zrobiłem i zdałem za 1 razem facet na początku mówil że to norma za 1 razem i
        miał rację tel. 609 020 173
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka