mama_pinki
17.11.08, 19:48
Witajcie wspomóżcie dobrym słowem. Za mną dwie pierwsze godziny
jazdy i jestem w potwornym dołku. Po pierwsze dowiedziałam się, ze
nigdy nie nauczę się jeździc i to od instruktora. Po drugie na
poczatku nie nauczył mnie ani ruszac ani hamowac, do wszystkiego
dochodziłam metodą prób i błędów sama, nauka na zasadzie to jest
sprzęgło to jest hamulec a to gaz. Instrukcje podczas jazdy były
lakoniczne, na moje pytania reagował wręcz agresją, prawie mi palce
połamał jak wyrywał mi kierownicę na ulicy. Jutro nastepne godziny a
mi się płakac chce. A co ciekawe szkoła chwalona jest problem żeby
umówic sie z innymi niż ten pan instruktorami, taki mają nawał
kursantów. Czytałam inne posty dotyczące pierwszych jazd ale żadne
nie były takie zniechęcające. Kurcze czy ja mam pecha:(