Dodaj do ulubionych

zniechęcenie..

IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 27.06.09, 11:12
Jak nie popadać w zniechęcenie ucząc się jazdy ? za mną ósma godzina
jazd na której był moment że zachowałam się na drodze wyjątkowo
bezmyślnie.. przestraszyłam się i mam uraz..
Obserwuj wątek
    • sarawi zniechęcenie.. 27.06.09, 11:59
      Spokojnie. Najwazniejsze to nie wmawiac sobie, ze nie dasz rady.
      Pamietaj, ze kolo Ciebie siedzi czlowiek, ktory jest tam wlasnie po
      to, zeby zareagowac w niebezpiecznej sytuacji. Dodatkowo, na dachu
      Twojego samochodu jest elka, wiec inni kierowcy powinni zdawac sobie
      sprawde z tego, ze sie uczysz. A poza tym - nie Ty jedna w calym
      miescie robisz glupie rzeczy na drodze, wiec nie warto sie
      przejmowac. Pomysl sobie, jak bedzie swietnie, kiedy to wszystko
      opanujesz i bedziesz mogla sama poruszac sie po miescie wlasnym
      samochodem, ile zaoszczedzisz czasu, ze w taka brzydka pogode jak
      teraz nie bedziesz musiala stac na przystanku i moknac :) itd. Bez
      obaw, prowadzenie samochodu wcale nie jest takie trudne, po prostu
      trzeba pocwiczyc.
    • Gość: a ja napisze tak Re: zniechęcenie.. IP: *.t-mont.net.pl 27.06.09, 18:08
      Jezu..ja na 30 tej komus w dupe chcialam wjechac a zyje ;)
      w koncu nauczylam sie i zdalam i mam prawko, NIE WOLNO SIE
      ZNIECHECAC! WORDY zarabiaja Wlasnie na takiech jak ty, co
      odpuszczaja. Dasz satysfakcje takim?
      • toyota08 Re: zniechęcenie.. 27.06.09, 19:46
        Na ósmej godzinie to masz absolutne prawo popełniać głupoty. Lepiej
        teraz niż póżniej w samodzielnej jeżdzie. Po prostu zapamiętaj sobie
        te błędy,ale nie nie wmawiaj sobie, że się nie nadajesz do
        jeżdzenia. Ja mam prawko od prawie 6 miesięcy i nadal popełniam
        błędy, ale muszę je sobie wybaczać i jechać dalej. Najważniejsze
        żeby nikomu sę nic nie stało. Reszta nieważna.
    • Gość: justka Re: zniechęcenie.. IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 02.07.09, 22:52
      Dzięki za slowa otuchy..
      faktycznie, wzięłam się w garść, zniechęcenie odrzuciłam i już coraz
      lepiej mi się jeździ. Tylko tak nie do końca jestem pewna czy
      wystarczy mi te 30 godz..
      jestem na półmetku i nie wiem czy umiem już tyle ile powinnam czy to
      za mało..
      • kazaszka Re: zniechęcenie.. 03.07.09, 08:51
        Witam!
        Ja miałam mocno średniego instruktora. Miałam zawsze 2 godziny jazdy pod rząd i
        skupialiśmy się na tym głównie, żeby spod szkoły dojechać na placyk, żeby mógł
        mnie zostawić i iść na papierosa. Wyjeździłam z nim te 30h, wzięłam dodatkowe 2,
        chciałam kolejne 2 na dzień przed egzaminem, ale mój instruktor nie miał czasu,
        więc jeździł ze mną kto inny. I był załamany. Powiedział, że potrzebuję jeszcze
        min. 10h, bo nie potrafiłam wykonać wielu podstawowych rzeczy (np. jeśli
        skręcasz z ulicy jednokierunkowej w lewo, należy przybliżyć się do lewej
        krawędzi, jeśli w prawo to do prawej. Niby banał, ale mnie nikt tego nie
        nauczył. Byłam tak zestresowana po tych dwóch godzinach, że nic nie umiem (mimo,
        że naprawdę wiele się nauczyłam), że nie zdałam egzaminu (wymuszenie). Kolejny
        już zdałam, też po 2h dodatkowych. Czyli w sumie 36h, a byłam przekonana, ze
        będę potrzebować 50. Mam prawo jazdy od października, jeżdżę od wtedy sama i
        nadal robię głupoty na drodze. Ale na razie bezwypadkowo:) Po prostu trzeba
        nabrać doświadczenia - jak się spotkasz z pewną sytuacją na drodze, następnym
        razem bedziesz już wiedziałą jak zareagować
        • kazaszka Re: zniechęcenie.. 03.07.09, 08:51
          Po tylu godzinach naprawdę nie masz obowiązku bycia świetnym kierowcą:) Powodzenia!
          • Gość: a ja napisze tak Re: zniechęcenie.. IP: *.adsl.inetia.pl 03.07.09, 13:50
            ja ponad 100 wyjezdzilam, i nadal sie boje jezdzic sama.
            • Gość: staś Re: zniechęcenie.. IP: *.idc.net.pl 04.07.09, 21:05
              Po 8 godzinach to jeszcze nie umiesz zbyt wiele. A błędy popełniają i
              doświadczeni kierowcy.
              Dobrze Ci radzą, przemyśl błąd i nie popełniaj go ponownie.
              A czy wystarczy Ci 30 godzin ? Zobaczysz sama.
              Pod koniec kursu powinnaś umieć jeździć "sama". Czyli oczywiście z
              instruktorem, ale bez podpowiedzi. Szkoda iść na egzamin z przekonaniem,, że się
              go nie zda. Tym bardziej, że egzamin egzaminem, a Ty chcesz bezpiecznie i już
              naprawdę sama jeździć.
              PS:
              Szkoda płacić za egzamin i przyglądać się jak inni zdają :-)
              Powodzenia.
              • Gość: sandra20071 Re: zniechęcenie.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.09, 12:23
                Ja potrzebowałam 25 godzin dodatkowo, ale pod koniec jeździłam bezbłędnie, jak
                stwierdził instruktor i czułam frajdę z jazdy. Zdałam za drugim razem, bo za
                pierwszym, dotknęłam tyczki na placyku. Niestety, kiedy jeżdżę bez elki, jest
                fatalnie, jestem tak spięta, że popełniam błędy np. przy ruszaniu na górce
                gaśnie mi silnik, nie czuję się pewnie przy pokonywaniu niektórych zakrętów. To
                jakiś koszmar, zupełnie w siebie zwątpiłam. Jeżdżę tylko z mężem, który słusznie
                się denerwuje, widząc jak jeżdżę. Marzyłam o tym, że będę wozić naszego synka
                samochodem do przedszkola, które jest daleko od mojego domu,bo mieszkam za
                miastem, ale chyba się do tego nie nadaje. Zostanie mi moknięcie na przystanku
                ze zmęczonym dzieckiem, a potem jeszcze kawał do domu z przystanku. Kurczę żal
                mi tej kasy i nerwów.
                • Gość: Anna Re: zniechęcenie.. IP: 94.230.17.* 26.07.09, 11:08
                  Niepotrzebnie się poddałaś! Nie powinnaś rezygnować, lecz dalej
                  ćwiczyć! Może bez męża? Ale też lepiej na razie bez dziecka.
                  Pod górkę może lepiej ruszaj na razie z ręcznego, jak tak robiłam
                  jakiś czas, bo rzeczywiście, miałam lęk, że się stoczę do tyłu na
                  samochód za mną. Z tego lęku silnik mi gasł... Ale okazało się, że z
                  ręcznego i lęku nie mam i nie gaśnie i się nie staczam. No i
                  dowiedziałam się praktycznie po co na egzaminie jest ruszanie pod
                  górkę, bo wcześniej nie bardzo widziałam przydatność tego manewru:-).
                  Teraz już ruszam normalnie, chyba, że znowu poczuję strach, wtedy
                  ręczny i...
                  Aby dobrze jeździć trzeba jeździć i trenować, nie na innej drogi i
                  innej możliwości. Jak teraz odpuścisz (a przecież egzamin zdałaś!!!)
                  to już raczej do jazdy nie wrócisz, a jak sama piszesz, SZKODA!!!!!
                  • Gość: sandra2071 Re: zniechęcenie.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.09, 23:00
                    Dzięki za słowa otuchy, bardzo mi są potrzebne. Będę mi lęku próbować dalej,
                    choć mąż po tej wczorajszej mojej jeździe, na pewno nie puści mnie samej, ale
                    też nie radzi mi się poddawać. Pozdrawiam!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka