Gość: AAA
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
05.05.05, 17:02
Przypadek z mojej szkoły:
Maturę z polskiego pisał uczeń z dysleksją. Na początku egzaminu został
poinformowany, iż ze względu na nią bedzie mógł pisać pracę o 30 minut dłużej.
Uczeń rozplanował więc sobie czas pracy na 200 minut, pisząc pracę najpierw w
brudnopisie. Już w trakcie egzaminu, szkolny zespół egzaminacyjny doczytał
rozmaite regulaminy CKE i po 170 minutach zażądał zwrotu wszystkich prac.
Uczeń z dysleksją był wówczas w trakcie przepisywania pracy na czysto (do
czystopisu przeniósł około 50% pracy) i mimo zgłaszania obiekcji, pracę mu
"wyrwano". Racja była po stronie SZE, ale to on wprowadził ucznia w błąd.
Co robić w takiej sytuacji? Czy pisanie odwołania ma w ogóle sens?