khamill
09.07.05, 12:38
Żaden z kandydatów na SGH, którzy zdawali nową maturę z historii, nie ma szans
dostać się na uczelnię. Mają za słabe wyniki w porównaniu z tymi, którzy
wybrali geografię. - Czeka nas fala procesów - bije na alarm rektor Marek Rocki
Wśród 2 tys. nowych maturzystów, którzy złożyli dokumenty do Szkoły Głównej
Handlowej, wrze. By dostać się do tej elitarnej uczelni, trzeba było na
egzaminie maturalnym zdać na poziomie rozszerzonym: matematykę, dwa języki
obce (jeden na podstawowym) i do wyboru historię (takich kandydatów jest na
SGH 539) lub geografię (1285). Jednak w całym kraju średnie wyniki maturalne z
historii są dużo gorsze niż geografii.
- To wina testu. Przypuszczam, że udzielane przez nas odpowiedzi nie mieściły
się w kluczu - uważa Wojciech Trochymiak, który startuje na SGH. Jego wynik z
historii (66 proc.) nie jest zły, ale w porównaniu z kolegami zdającymi
geografię - bardzo słaby.
To maturzyści zaalarmowali o sprawie rektora SGH. Prof. Marek Rocki zlecił
wyliczenie średniej z wyników kandydatów. Efekt? Średnia dla historii - 46
proc., dla geografii - 72 proc. Uczelnia może przyjąć 1000 osób. - A to
oznacza, że większość tych, którzy zdawali historię, nie ma szans - ocenia
prof. Rocki. - To niesprawiedliwe, skoro w całym kraju wyniki z tego
przedmiotu są gorsze.
Co robić, by nie skrzywdzić nowych maturzystów? - z tym pytaniem rektor Rocki
zwrócił się do Centralnej Komisji Egzaminacyjnej (układała matury) i
Ministerstwa Edukacji (ustaliło, że nowa matura będzie wstępem na studia). -
Ustawa o szkolnictwie wyższym mówi, że uczelnia określa zasady przyjęć rok
wcześniej. Teraz nawet minister nie może ich zmienić - twierdzi jednak
Mieczysław Grabianowski, rzecznik ministerstwa.
Z kolei Maria Magdziarz, dyrektor CKE, uważa, że uczelnie, które przy naborze
porównują kandydatów na podstawie wyników z dwóch różnych przedmiotów,
popełniły błąd: - Nowa matura zapewnia porównywalność wyników, ale w obrębie
jednego przedmiotu. Dwóch nie można zestawiać. Umknęło nam to, że uczelnie tak
robią - przyznaje.
Rektora Rockiego dziwi to tłumaczenie. - Zawsze przeprowadzaliśmy egzaminy
wstępne z geografii i historii. Przepaści między wynikami nie było - mówi. -
Nie wierzę, by w całym kraju gorzej uczono historii niż geografii. Test z
historii musiał być trudniejszy. A tak być nie powinno.
Wyjściem z sytuacji mogłoby być przeliczenie punktów kandydatów na SGH z
zastosowaniem wskaźnika krajowej średniej zdawalności historii. CKE gotowa
jest dostarczyć uczelniom dane do ułożenia wzoru. Pozwoliłoby to porównać
wyniki osób zdających historię i geografię. Maria Magdziarz przypuszcza, że
mogłyby się przydać także innym uczelniom. Np. Uniwersytet Warszawski na
zarządzaniu, europeistyce i archeologii też robi nabór na podstawie wyników
historii lub geografii.
Czy będą mogły z nich skorzystać? To zależy od tego, jaką odpowiedź da
rektorowi SGH Ministerstwo Edukacji. Tymczasem rektor Rocki ostrzega: - Jeśli
czegoś nie zrobimy, by wyrównać szanse kandydatów, czeka nas fala sądowych
procesów.