Dodaj do ulubionych

praca domowa nr 3: Envy edt kontra Jadore edt

08.04.04, 12:10
+ special bonus w postaci kontrowersyjnego (jak Simply Clinique) zapachu Skin
Trussardi.

Przypominam o wstawianiu fajnych informacji, dotyczących produktów
uzupełniających linię:)
Obserwuj wątek
    • luloo1 Re: praca domowa nr 3: Envy edt kontra Jadore ed 09.04.04, 08:01
      1) Envy Gucci (30 ml 180 zł;50 ml 270 zł; 100 ml 360 zł)

      Kiedys był jednym z moich ulubionych zapachów. Teraz psiknę się resztką od
      czasu do czasu. Mam miłe skojarzenia, konkretna sytuacja życiowa.
      Dla mnie to czyste konwalie, zroszone, zadziorne, z wilgotnego lasu, ogrzane
      ciepłymi promykami wiosennego słońca. Niestety nie ma w składzie konwalii... To
      złudne uczucie to zasługa irysa i hiacynta. Irysa (on jest podobny do tego w
      Hiris Hermesa) czuć bardzo wyraźnie, momentami pudrowo (ale dopiero w nucie
      głębi), jego łagodność ginie jednak, pozostaje w tle przykryta lilią, hiacyntem
      i magnolią.
      Momentami zapach sprawia wrażenie bardzo sztucznego i nabałaganionego, czuć w
      nim aldehyd.

      W nucie głowy i serca podoba mi się na 4, natomiast w utrwalonej bazie jest
      piękny. Ja zaliczam go do zapachów najbardziej kobiecych na świecie w kanonie
      kwiatowym.



      2) "Jadore" (l'edt) Ch.Dior (50 ml 280 zł; 100 ml 410 zł)

      Piękny, ale też dopiero w bazie. Czysty, esenscjonalny, kwietny, zwiewny,
      mocny, zroszony. Dla mnie to zapach oderwany zupełnie od innych linii Diora, za
      wyjątkiem sezonówek.Inne zapachy Diora nie podobają mi się, wydają się
      przeładowane, krzykliwe, ciężkawe. Natomiast przeładowanie w Jadore bardzo mi
      odpowiada i zachwyca niezmiennie. Jest szalenie kobiecy! Duża bardziej nawet
      niż Envy.Czuć w nim dominującą nutę róży i czystości.Pachnie jak dobry kwiatowy
      płyn do płukania tkanin, wlany do wody w dużym stężeniu.Czuć w nim rzeczywiście
      ten słodki kolorowy groszek. Pozostałych składników nie rozpoznaję. Poza tym
      jestem dosyć kiepska w tym. Określiłabym go dwoma słowami: mocno kwietny.


      Bosnus:
      Trussardi "Skin"
      To taka puszka Pandory, bo w głowie nie zwiastuje tego wielkiego mdłego bum,
      które ma nastapić już w sercu. Dla mojego nosa to bomba z opóźnionym zapłonem.
      Ponieważ zaliczam ten oleisty zapach do grona największych śmierdzieli na
      świecie (nawet przed Rive Gauchem YSL), moja recenzja nie będzie pochlebna.
      Zaliczyłabym go do tej samej kategorii sztuczności, co Simply Clinique. Są
      podobne, zrobione nie wiadomo z czego...Mdłe, oleiste, syntetyczne w 100% chyba.
      Moje skojarzenia: zapach podjełczałego łoju na tłustej świecącej skórze,
      rozgrzanej słońcem lub zapach niezbyt czystej skóry głowy.. Strasznie oleisty,
      niby lekki i delikatny, ale mdłość strasznie przytłacza.
      Niestety zapach ten popsuł mi odbiór wielu innych. Jeśli tylko wyczuję podobną
      nutę, koniec. Tak było w przypadku moich niegdysiejszych faworytów: Romance i
      Pleasures.
    • sorbet Re: praca domowa nr 3: Envy edt kontra Jadore ed 14.04.04, 02:47
      J'adore jest świeże, kwiatowe i słodkie:-) Zapach bardzo trwały, przestrzenny,
      otaczający. Na papierku teraz pachnie jak Jil Sander Pure * 1 mln:-) Słodkie
      mleczko, chłodny, lekki powiew świeżych kwiatów i czyste, aksamitne tło.
      Słodycz trwa i trwa, pewnie utrwałona przez bardzo bardzo bardzo czyste piżmo:-)

      Przyjemny, kwiatowy zapach. Dość złożony, aby sprawiać wrażenie luksusu, ale i
      na tyle sterylny i "śliczny", aby się podobać. Butelki mi się nie podobają,
      zwłaszcza wersja z długą "złoconą" szyjką.

      Gucci Envy pachnie natomiast zielono. Jest tam jakaś gorycz, (niestety) czysta
      i "bez soczku" (ze zrywanego kwiatu:-), bardzo "wirtualna". Jest też coś dla
      mnie mile mydlanego, jakby łagodzącego gorycz:-) Zapach jest kompozycją kwiatów
      (magnolia, jaśminu, irysu i fiołki) oraz drzewa sandałowego, mchu, wetiweru i
      piżma. Jednakże żaden ze składników nie dominuje, nie odsłania się, nie
      rozkwita. Nie czuję "staromodnego" pudru irysa, słodkości fiołki, wilgotności
      mchu, ani świeżości wetiweru, chyba tylko muśnięcie słodkiego drewna, jakby nie
      istniały:-)

      Ale zapach jest, zielony, świeży i lekko słodki, trochę jednak bezbarwny, z
      kamiennym wyrazem twarzy:-)


      Trussardi Skin jest okropny. Już lepsze są ich skórzane teczki. Przynajmniej
      skóra jest prawdziwa.


      Jakoś mi się żaden zapach ostatnio zbytnio nie podoba. Mam nadzieję, że to
      minie :-)
      • luloo1 Re: praca domowa nr 3: Envy edt kontra Jadore ed 14.04.04, 07:30
        sorbet napisał:

        > Jakoś mi się żaden zapach ostatnio zbytnio nie podoba. Mam nadzieję, że to
        > minie :-)

        To uważaj, bo mnie po Trussardi "Skin" już nic tak nie fascynuje w świecie
        zapachów. Zespół szokowy przeżyłam, wykręcenie nosa. Jeśli istnieje coś, co
        zwane jest estetyką zapachową, to projektant "Skin" na pewno o tym nie słyszał:)

        Swoją drogą nasz plan pracy domowej legł w gruzach...ludziska nie mają czasu,
        zatem może ustalimy termin wykonania na dwa tygodnie?! Prosze myślcie, co
        przetestujemy następnym razem: męskie.
        • sorbet Re: praca domowa nr 3: Envy edt kontra Jadore ed 14.04.04, 12:36
          luloo1 napisała:


          > To uważaj, bo mnie po Trussardi "Skin" już nic tak nie fascynuje w świecie
          Haha.

          > Swoją drogą nasz plan pracy domowej legł w gruzach...ludziska nie mają czasu,
          > zatem może ustalimy termin wykonania na dwa tygodnie?! Prosze myślcie, co
          > przetestujemy następnym razem: męskie.

          OK, 2 tyg to dość czasu, myślę też, że trzeba jednak testować te nowe zapachy i
          te bardzo stare:-), (których już nie bardzo się pamięta). Popularne jako bonus.
          • luloo1 Guerlain, CdG 14.04.04, 13:39
            Ja godzę się na wszystko, masz rację.
            Wczoraj wieczorem na ulubionym portalu anglojęzycznym basenotes przeczytałam w
            City Guide (Where better place for the fragrance fanatic than Paris?) o butiku
            Guerlaina, gdzie można kupić te relikty z 1904 roku!
            Przeczytałam też o niekonwencjonalnym wystroju sklepu CdG:)))))
            • sorbet Re: Guerlain, CdG 14.04.04, 16:02
              luloo1 napisała:

              >> Przeczytałam też o niekonwencjonalnym wystroju sklepu CdG:)))))

              podam link. Zdjęcie (parfum shop) zrobiłem rok temu :-)

              groups.msn.com/commedesgarcons/cdgparfumshopinparis.msnw
              W albumie są też zdjęcia innych sklepów...
              • luloo1 Re: Guerlain, CdG 15.04.04, 07:18
                Sorbet, co za miła niespodzianka:))) Z opisem na basenotes się zgadza, choć ten
                nie jest zbyt dokładny. W sumie teraz jak zaczęłam szukać, jest bardzo dużo
                informacji o CdG:)
                • sorbet Re: CdG 15.04.04, 12:59
                  Sklep jest b. fajny. Wiesz że ta różowa szklana ściana jest "nałożona" :-) na
                  budynku? Przy otwarciu była tylko seria Leave, ale w 3 pojemnościach i jakoś
                  także wypełniała sklep:-) (razem z tzw. regularnymi). Jak coś wypuszczą to
                  namalują na szybie :-) np. przy okazji lansowania CdG3.

                  Sklep jest zawsze pusty, chyba że wchodzi klient/ka. Butelki do sprzedania
                  chowają w szafkach z tyłu sklepu. Tak więc kiedy kupiłem Vettiveru to
                  dziewczyna musiała ze 7,8 razy przejść tam i z powrotem, pokazując dodatkowo
                  Citrico i Anbar, schować je, wziąć pieniądze, wydać resztę i perfumy...
                  Strasznie to skomplikowana operacja:-)

                  Aha, mają fajne papierki do testowania, ułożone w "lejkę". Spryskasz na
                  wewnątrz, nałożysz na nosa i voila:-)

                  W necie jest sporo info na temat CdG. Rekompensuje brak reklamy :-)
                  • lolik2 Re: CdG 15.04.04, 13:03
                    sorbet, ten sklep wygląda jakby wszyscy w nim umarli....dom pogrzebowy dla
                    lalek
                    • sorbet Re: CdG 15.04.04, 13:07
                      lolik2 napisała:

                      > sorbet, ten sklep wygląda jakby wszyscy w nim umarli....dom pogrzebowy dla
                      > lalek

                      Oj ja się nie zgadzam :-)
                      • lolik2 Re: CdG 15.04.04, 13:31
                        nie no, oczywiście ja tam nie byłam itd, ale z tych 4 zdjęć to średnie wrażenie
                        na mnie zrobił... może jakby to był inny kolor...
                        • sorbet Re: CdG 15.04.04, 13:38
                          może :-) Kolor jest różowy. Chyba folia między warstwami szkła. Tak chyba mniej
                          więcej wygląda aczkolwiek nie zrobiłem obróbki kolorystycznej na skanowanych
                          zdjęciach.
                      • sorbet Re: CdG 15.04.04, 13:34
                        Moim zdaniem koncepcją sklepu jest "koncentrowanie się na perfumach". Wnętrze
                        sklepu są "neutralne" (w bieli), surowe i dość przejrzyste, bo mają nie
                        przeszkadzać. Ma być człowiek i perfumy:-) Miejsce do przeżycia aspektów (ich)
                        perfum, chyba powietrze, zapach, wrażliwość, pamięć, światło, dotyk i wzrok.


                        Nie ma dodatkowych bajerów zachęcających do kupowania, czy podkreślających
                        prestiż, tradycje lub inowacje. Eksponowane są same butelki (które mają też
                        dość "neutralne" kształty) Raczej to wygląda jak stoisko w supermakecie, albo w
                        GC:) tyle że niewyładowane perfumami.


                        Druga sprawa że cały sklep jest oszklony i widać co się dzieje wewnątrz.
                        Napisano, że to jest rodzaj "spektakl uliczny", haha, ponieważ sklepy CdG w
                        Europie były 2 (Paryż i London) i są do tej pory raczej schowane.


                        Odznalazłem art.
                        shopping.guardian.co.uk/howtoshop/story/0,5802,147932,00.html
                        • charade Re: CdG 15.04.04, 13:40
                          Halo ! Co to za rozmowy o sklepie na wątku o Jadore i Envy ??? ;P
                          • lolik2 Re: CdG 15.04.04, 13:47
                            charade napisała:

                            > Halo ! Co to za rozmowy o sklepie na wątku o Jadore i Envy ??? ;P


                            oj pardąsik!!! już koniec :)
                        • lolik2 Re: CdG 15.04.04, 13:46
                          The pink glass-fronted shop is a quiet haven away from the hustle and bustle of
                          Parisian streets.

                          no tak-po prostu musiałabym się znaleźć na tej ulicy i zobaczyć sklep na własne
                          oczy :) moze kiedyś...
                  • luloo1 Re: CdG 15.04.04, 21:09
                    sorbet napisał:

                    > Sklep jest b. fajny. Wiesz że ta różowa szklana ściana jest "nałożona" :-) na
                    > budynku? Przy otwarciu była tylko seria Leave, ale w 3 pojemnościach i jakoś
                    > także wypełniała sklep:-) (razem z tzw. regularnymi). Jak coś wypuszczą to
                    > namalują na szybie :-) np. przy okazji lansowania CdG3.
                    >
                    > Sklep jest zawsze pusty, chyba że wchodzi klient/ka. Butelki do sprzedania
                    > chowają w szafkach z tyłu sklepu. Tak więc kiedy kupiłem Vettiveru to
                    > dziewczyna musiała ze 7,8 razy przejść tam i z powrotem, pokazując dodatkowo
                    > Citrico i Anbar, schować je, wziąć pieniądze, wydać resztę i perfumy...
                    > Strasznie to skomplikowana operacja:-)
                    >
                    > Aha, mają fajne papierki do testowania, ułożone w "lejkę". Spryskasz na
                    > wewnątrz, nałożysz na nosa i voila:-)
                    >
                    > W necie jest sporo info na temat CdG. Rekompensuje brak reklamy :-


                    Sorbet super:))) MNie podoba się minimalizm galeryjny tego sklepu. Jeśli
                    wybiorę się do Paryża,odwiedzę to miejsce. O nałożonej szybie przeczytałam:)
                    Marka CdG to i tak niszowy target, ale taki musi być przecież by zachować swój
                    charakter. Przynam, że im więcej czytam, tym bardziej odczuwam spowszednienie
                    tego co selective u nas:)
    • forevermore79 Re: praca domowa nr 3: Envy edt kontra Jadore ed 18.04.04, 13:31
      To ja wtracam swoje trzy grosze :-)

      Envy- podobal mi sie kiedys, subtelny, nieco ulotny i kwiatowy- ale w sposob
      sztuczny- wiadomo, ze konwalia jest syntetyczna, za to wyczuwalny jest irys, a
      unikatowosci dodaja tez liscie winogron. Envy to minimalizm, z klasa- od
      flakonu, niczym wiezowiec, pierwsza kampanie reklamowa- dwie twarze wyrazajace
      zazdrosc- potem, wraz z meska wersja i rozwojem ery Toma Forda- czyli nowego
      stylu Gucci, zmieniono ja na 2 ciala w erotycznej konwencji.

      J'Adore EdT- ta koncentracja jest w miare bezpieczna i lzejsza do noszenia, ale
      wciaz to J'Adore- zapach zreszta jest oferowany az w 5 natezeniach i wersjach-
      perfumy, EdP, EdT, Eau d'Ete ( bez alkoholu, ale diablo trwala), no i b. rzadki
      L'Or J'Adore- ekstrakt najbardziej charakterystycznych nut.
      Nie umiem odrozniac poszczegolnych skladnikow, co jest b. charakterystyczne dla
      wielu osob- sukces J'Adore to obecnosc kwiatu Champaca. EdT jest zwiewne,
      chlodne, ale ciagle zachowuje styl oryginalu- czyli luksus stworzony dla
      eleganckich, chcacych pachniec rozpoznawalnie kobiet (i dlatego w klubach
      pachnie J'Adore, Coco Mme, Chance, Angelem :-).
      Flakon, dla mnie kojarzacy sie z antycznymi amforami, nie kazdemu musi sie
      podobac, ale na pewno jest oryginalny. Linia kapielowa ( same EdT sa oferowane
      w 3 pojemnosciach) jest b. odzywcza i naprawde trwala ( byl w niej takze
      skrzacy sie puder do ciala), a reklamy- to oczywiscie zloto, jak zwykle z
      estonska modelka Carmen Kaas.
      Na ten sezon zmieniono reklame, tym razem jest to cala sylwetka :
      www.dior.com/pcd/International/Images/Home/prehome/image5.jpg
      • forevermore79 Trussardi Skin 18.04.04, 13:35
        A, jeszcze slowko o Skin- ten wyszperalem w probkach mamy i uzylem na wlasnej
        skorze- tylko krople, ale to byl maly szok- z czasem zrobil sie jakos drazniacy
        i musialem zmyc go b. szybko :-).
    • dori7 Re: praca domowa nr 3: Envy edt kontra Jadore ed 19.04.04, 17:26
      Cos mi sie uparcie nei chce wyslac, najpierw sie wyslalo do innego watku, a
      teraz wcale nei chce, czyzby czas przyniesienia pracy domowej minal? :((

      ENVY

      najpierw, bo za nimi nie przepadam. Pachna mi jakos tak bezbarwnie, ubogo i
      bezplciowo-zwalszcza, gdy sie je zestawia z J'adore... Ja czuje w nich konwalie
      i drzewo sandalowe, cos jakby wymieszac Diorissimo z L'eau d'Issey i baardzo
      rozrzedzic :) Dla mnie sa mdle i za malo wyraziste. Flakon sredni.

      J'ADORE

      Zapach EDP uwielbiam, ale tak, jak sie wielbi krolowa - na dystans :) Jest to
      zapach "ZBYT": zbyt elegancki, zbyt kobiecy, zbyt wyrazisty, zbyt intensywny,
      zbyt ostentacyjny... Budzi respekt i jest rozpoznawalny na kilometr. Wole
      glebsze nuty, kiedy odparuje juz nieco ta ostra swiezosc z poczatku i zapach
      przycichnie, ociepli sie troszke i oslodzi, tak po 1-2 godzinach. Butelka jest
      idealnie dopasowana do zapachu!

      Natomiast mam w domu letnie J'adore, te wersje bezalkoholowa, i bardzo ja
      lubie. Jest w nich charaktersytyczna nuta J'adore, ale bez tego calego
      przepychu i pompatycznosci: sa lekkie, zwiewne, trwale, ciut chyba podrasowane
      jakimis cytrusami.
      • charade Re: praca domowa nr 3: Envy edt kontra Jadore ed 19.04.04, 21:47
        J'adore Dior

        Ten zapach był od początku skazany na sukces. Kwiatowy, nieco rozwodniony,
        świeżawy i generalnie przyjemny dla nosa. Spodoba się chłopcu na pierwszej
        randce i przyszłej teściowej też. Teściowa na pewno również go kupi. Czuć, że
        to przebój, J'adore jest jak piosenki Destiny's Child - chwytliwy, poprawny
        politycznie, ładny, ugładzony, polukrowany, nieco nudny i wtórny. Nie jest dla
        mnie dziwnym fakt, że swojego czasu był tak popularny jak Coco Mademoiselle
        teraz.

        Envy

        Kiedyś miałam Envy, oszołomiły mnie na promie i kupiłam je. Zaraz potem okazało
        się, że po pierwsze to do mnie nie pasują, a po drugie to nikt ich na mnie nie
        czuje nawet zaraz po popsikaniu się, co mnie doprowadziło do szewskiej pasji.
        Zapach jest zupełnie nie w moim typie, bo kwiatowo-zielony, ale muszę uczciwie
        przyznać, że jest diablo kobieco, powiedziałabym nawet, że seksowny. Pasuje do
        zimnej i bladej blond femme fatale o gładkich włosach, takiej Tippi Hedren albo
        Grace Kelly. Kiepska jestem w nutach, ale faktycznie czuć tam konwalię. Pachnie
        trochę jak luksusowe mydło.

        Skin Trussardi

        Dziwna sprawa z tym Skinem. Już któryś raz z rzędu go testuję i za każdym razem
        rozwija się na mojej skórze ładnie. Serio, nie uzyskuję żadnego efektu
        skremowanej skóry, czy nadmiernej oleistości. Niestety ciężko mi stwierdzić, co
        tak naprawdę mi się w nim podoba, bo znowu sie ulotnił szybciej niż myśl.
        Trochę mi przypomina typem zapachu Envy właśnie. Na mnie rozwija się słodko-
        zielono, z lekką goryczką.
        Dziwne to trochę ze względu na niezbyt pozytywne opinie. Na mojej koleżance
        pachniał na przykład zgniłymi liśćmi. Oto przykład czego może dokonać PH skóry.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka