Dodaj do ulubionych

Ranking 2010, czyli zapachowe podsumowanie roku

28.12.10, 19:46
2010 już prawie za nami, zatem zgodnie z naszż forumową tradycją, zbliża się czas na nasze kolejne podsumowanie tego, co w mijającym roku było najbardziej godne uwagi, co nas urzeklo lub rozczarowalo i jakie mogliśmy zaobserwować trendy na rynku zapachowym.

Ranking jak zwykle subiektywny i stricte rozrywkowy, a wybór kategorii również jak najbardziej dowolny.
Spis premier 2010 znaleźć można na:
forum.gazeta.pl/forum/w,15707,104914467,104914467,PREMIERY_2010_zbiorcza_lista_nowosci_i_zapowiedzi.html, a niszowe nowości opisywaliśmy w kolejnych edycjach odpowiednikch wątków.
Pełne kompendium również na Now Smell This:
www.nstperfume.com/new-perfumes-fragrances/

Zapraszam do wpisów i własnych refleksji, nie tylko o premierach, ale również i innych zapachowych odkryciach, których dokonaliście w ostatnim okresie.

Zanim przedstawię wkrotce moje typy- tutaj blogowe podsumowania 2010:
www.nstperfume.com/2010/12/28/perfume-the-best-of-2010/
graindemusc.blogspot.com/2010/12/my-top-10-perfumes-for-2010.html
boisdejasmin.typepad.com/_/2010/12/best-of-2010-fragrance-reflections-perfume-launches.html
perfumeposse.com/2010/12/27/best-of-2010/
perfumeshrine.blogspot.com/2010/12/2010-perfume-recap-best-worst-in-scent.html
perfumesmellinthings.blogspot.com/2010/12/best-of-2010.html
Obserwuj wątek
    • forevermore79 Ranking 2010- moje podsumowanie cz.1, czyli trendy 28.12.10, 21:29
      To był dobry rok obfitujący w wiele ciekawych zapachow i debiutów.
      Oczywiście, nadal zdecydowana większość premier nadawała się do zapomnienia chwilę po powąchaniu.

      Zanim przejdę do odkryć i rozczarowań 2010, najpierw chwilę o trendach.
      Przede wszystkim nadal widać sporą ekspansję na rynku niszowym, gdzie co chwila pojawiają się nowe, mniejsze lub większe marki, często o organicznym lub stricte tematycznym charakterze.

      W Polsce mieliśmy do czynienia z prawdziwym wysypem niszowych debiutów, dzieki dalszemu rozwojowi perfumerii Quality i Galilu, działalności mniejszych butików typu Horn and More, czy nowym dystrybutorom. Są już u nas i zapachy Frederic Malle, Tom Ford, Tauer, rozsądnie wyceniony Maison Francis Kurkdjian, Ajmal, pojawiły się niektóre Boadicea the Victorious, cala seria Honore des Pres, rownocześnie ze światowym debiutem wprowadzono linię Huitieme Art Parfums, można dostać u nas i mniejsze marki typu M. Bekkali, Jacques Zolty, czy Designer Sheik. Minus to nadal odbiegające od światowych ceny, w niektórych przypadkach kontrast nie jest jednak już tak duży.

      W perfumeriach selektywnych również nowe marki, a przede wszystkim coraz częstsza walka o klienta- kuszenie dużymi rabatami, promocjami, czy mniejszymi pojemnościami, zaś w Super-Pharm i czasem w Rossmann i Natura sporo porządnych zapachów za naprawdę niewielkie, dyskontowe pieniądze.

      Parę powarzających się trendów w premierach:

      - ciągłe tworzenie wariacji- tansze, niż wprowadzanie zupełnie nowych kompozycji- doczekaliśmy się choćby Tresor in Love, Chance Eau Tendre, Belle d'Opium, Sensuous Noir, czy nieśmiertelnych, licznych męskich odmian "Sport" (Chrome, Burberry Sport, Lacoste, Gucci by Gucci Sport itd.) i jak zwykle sporo edycji letnich.
      W wielu przypadkach miały to być także wersje bardziej zmysłowe i wieczorowe, czy też zimowe (Givenchy).

      - podejście organiczne- od selektywnych DKNY Pure, linię Organic Glam, czy wspomniane Honore des Pres

      - napopularniejsze nuty- nadal w modzie oud, z kwiatów niewątpliwie tuberoza, modne są nuty drzewne, widać także powrót zapachów z piżmowymi, animalnymi akordami
      Pojawiło się sporo zapachów inspirowanych ogrodami, mitycznym rajem (Paradis de Nina, Eau de Paradis, Eau des Jardins, Ninfeo Mio)

      - kolejny rok fascynacja Orientem- tu własnie oud, czy mocna, przyprawowa róża- od Malle'a, arabskich Armani Prive po Diora (Mitzah, Leather Oud) i b. udaną, nową markę SoOud.
      O dziwo, po te zapachy częściej sięgają obecnie Europejczycy- podpytywałem zresztą nieraz moich znajomych z państw arabskich- kobiety wolą tam pachnąć choćby zapachami YSL, a mężczyźni Pradą, bo aromaty typowo orientalne wydają się Im... za mocne :-)

      - obecne już w zeszłym roku wypuszczanie całych serii naraz- Chloe Eaux de Fleurs, kolejne Life Threads, Benefity, trio Prive, aż 8 naraz Huitieme Art Parfums, siedem butikowych Diorów, cztery Opusy Amouage i wiele innych.
      Zabieg oczywiście nadal typowo marketingowy, choć zwykle ciężko się spodziewać, iż każdy z nowych zapachów będzie równie dobry.

      - ultraluksus- nic nowego w niszy, ale niektóre zestawy Forda, specjalne, wielkie edycje ekstraktów Guerlain, czy zdobione flakony Bonda zawsze pokazują, iż nie ma nigdy odpowiednio wysoko postawionej poprzeczki cenowej- zwłaszcza, jeśli istnieje grupka osób, które są w stanie pozwolić sobie na takie przyjemności, czy też tworzenie perfum na zamówienie (usługi te oferuje MFK, Guerlain, czy L'Artisan).

      - mniejsze pojemności- przydatne i dla kieszeni i w podrózy. Tutaj zwłaszcza warto wymienić Womanity 10ml- w Polsce zresztą w bardzo przyjaznej cenie, sporo niższej, niż zagranicą.

      - wciąż zalew celebrity scents- w sporej części wypuszczanych przez gwiazdki, o których prawie nikt nie słyszał. Do Polski na szczęście docierają zapachy jedynie "większych" nazwisk- choćby w 2010 Beyonce Heat.

      - niestety nadal reformulacje- dotknely i Opium, sporo Diorów, czy Boucheron, temat jednak nieraz już poruszaliśmy.

      Wkrótce w części 2 już tylko o zapachach, które najbardziej lub też najmniej spodobały mi się w 2010 roku.
      • forevermore79 Re: Ranking 2010- moje podsumowanie cz.1, czyli t 28.12.10, 21:39
        Do trendów i zjawisk można dodać jeszcze:

        - wycofywanie zapachów- niestety nadal obecne, zwłaszcza po przejmowaniu marek przez większe koncerny. Wyszło to na dobre np. marce Van Cleef and Arpels, ale choćby w przypadku Gucci wycofano najciekawsze kompozycje- choćby Envy PH i znikający w ekspresowym tempie z wielu państw Pour Homme- udanych następców póki co w ofercie marki brak.

        - stawianie na zapachy do wnętrz- coraz więcej marek niszowych ma w ofercie spraye do pomieszczeń, czy świece- niedawno zadebiutowały świece Parfum d'Empire, czy Juliette Has A Gun, ze swoją ofertą wszedł Frederic Malle, wybór odswieżyła marka Amouage. A i popularniejsze marki doceniają ten rynek- vel The Body Shop.
    • forevermore79 Ranking 2010 cz.2 - zapachy 28.12.10, 23:21
      Pora na zwyciezcow w poszczegolnych kategoriach- identycznych, jak dla poprzednich lat.

      Najlepszy zapach damski 2010 - selektywny (w perfumeriach sieciowych).

      Tutaj wygrana jest Womanity- kolejny sukces Muglera, moze nie na miare Angel, ale jednak majacy z nim wspolny element: mozna go kochac lub tez nienawidzic. Upajajaca slodycz z figa i slonawa nutka, flakon, ktory sie podoba lub odpycha, spora kampania reklamowa (pamietam nadal Londyn z czasu lansowania zapachow, autobusy do dzis sa oblepione plakatami.
      Plus za wspomniany, hitowy limitowany flakon 10ml po niskiej cenie w Sephorach i b. dobra linie kapielowa- Mama uwielbia krem do ciala z tej linii.

      Na uwage z premier selektywnych zasluguja tez Sensuous Noir- udana reinterpretacja klasyka (mojego zeszlorocznego faworyta), Love Chloe, Givenchy EauDemoiselle, warto wspomniec pierwsze trio Life Threads debiutujace u nas z poslizgiem (seria Gems nie jest juz wg mnie tak interesujaca), Chloe Eau de Fleurs i Balenciaga.
      Nie zapominam takze o aldehydowym, unisexowym Sex Pistols bardziej masowego dzialu Etat Libre d'Orange dystrybuowanym przez polskie Sephory.

      Najlepszy zapach męski 2010- selektywny (w perfumeriach sieciowych).

      Tutaj miałem paru faworytow, finalnie jednak zwycieza Midnight in Paris Van Cleef and Arpels-za udany mariaz orientalnej słodyczy, skóry i herbacianych nut. EdT jest selektywne, EdP już bardziej niszowe przez ograniczoną dostępność- obydwie wersje są jednak zbliżone i warte poznania.

      Poza tym solidne zapachy to pieprzny, niemalze niszowy Marc Jacobs Bang (pomijac kampanie reklamowa i nieporeczny flakon i niestety zbyt mala trwalosc zapachu), Kenzo Homme Woody, Gaultier Le Male Terrible, ktoremu udalo sie zmiekczyc moc razenia klasyka i YSL La Nuit De L'Homme Le Parfum- wariacja, ktora przewyzsza oryginal i nad ktorej zakupem sie nawet sporo zastanawialem- finalnie dostal ja Brat i sprawa zostala zalatwiona :-)

      Najlepszy zapach niszowy 2010.

      Tutaj naprawde spory wybor.
      Zwycieski tytul dostaje jednak SoOud Asmar w wersji Nektar- za piekna mieszanke ambry, pizma, tytoniu, kawy, winogron i wanilii, choc i Nur tej samej marki jest wart poznania.

      Na rowna uwage zasluguja zdecydowanie duet Amouage Memoir, dekadencki Portrait of A Lady F. Malle'a, komfortowy Like This ELDO, Vamp a NY Honore des Pres, czy Absolue Pour Le Soir MFK, spodobaly mi sie rowniez Durbano Pink Quartz, Diptyque Eau Duelle, Opus V Amouage, slodki Sucre d'Ebene Huiteme Art Parfums, odwazny, jak na ta marke Byredo M/Mink, nieco zachowawczy Wonderwood, czy arabskie trio Armani Prive z Oud Royal na czele. Obojetnym pozostawil mnie Coeur de Vetiver Sacre, Bas de Soie, czy tez jasminowy By Kilian.
      Nie znam nadal butikowych Diorow niedostepnych wciaz poza Francja i Niemcem, ich miejsce znajdzie sie wiec w kolejnym rankingu.

      Najlepsza edycja limitowana 2010.

      Edycji stricte limitowanych bylo w tym roku nieco mniej, zamiast nich postanowiono lansowac stale wariacje typu Sport, Elixir, Le Parfum itd. Tegoroczne Sunessence Muglera nie byly zbyt spektakularne, procz mile cytrusowego i lzejszego A*Mena, dobrze mogly sie nosic tuberozowe i wetiwerowe Infusion Prady, wersje Noir Absolu Miyake nieco rozczarowaly, podobnie jak tegoroczne Aqua Allegoria.
      Zwyciezca w kategorii jest jednak zdecydowanie Guerlain Shalimar Ode a la Vanille za podkreslenie piekna klasyka i nadanie mu dodatkowej zmyslowosci.

      Najwieksze rozczarowanie 2010.

      Tutaj podwojna nagroda wedruje niestety do Chanel- za wtorne do bolu Bleu i koszmarne w porownaniu do calej reszty Chanel Chance Eau Tendre.
      Kiepsko jest niestety z Vanitas, Guilty, Belle d'Opium (pomimo ciekawej otoczki), Marry Me i szeregiem innych kwiatowych kompozycji. Minus to takze wspominana nowa formula Opium.

      Ponadto z 2010 warto wspomniec udane kampanie reklamowe Bleu, Love Chloe i Tresor z Penelope Cruz, nowy image flakonow Shalimar, piekne krysztalowe flakony Diptyque, czy tez swietne swiece F. Malle.
      Czekam na Wasze typy, pozdrawiam!
      • forevermore79 Re: Ranking 2010 cz.2 - zapachy 29.12.10, 09:13
        Do solidnych zapachow 2010 moge jeszcze dodac Fareb Huiteme Art Parfums- wlasnie zrecenzowany blogowo przez Elve, czy tez Nuit de Tubéreuse.
        Moich oczekiwan nie spelnil zdecydowanie duet Escentric/Molecules 03, czy tez nie do konca przekonal Sartorial, ktory bylby interesujaca propozycja, gdyby nie fakt, iz istnieje szereg klasycznych meskich zapachow o podobnym charakterze.
        A przy edycjach limit. nie wspomniałem jeszcze o dwoch Parfumerie Generale- w tym Gardenia de Soir. Tyle tytulem uzupelnienia :-)
    • olaj.j Re: Ranking 2010, czyli zapachowe podsumowanie ro 29.12.10, 15:48
      Na poczatek taka sobie refleksja: zawsze jak przeczytam to co ze znawstwem tematu napisze Forever, moje "kompetencje";) (i tak, jak mi sie wydaje, dosyc mikre;-) ), topnieja jako sniegi w czasie odwilzy.;-)
      No, ale jesli moge cos napisac o perfumach ktore zwrocily moja uwage - to niewatpliwie w grupie selektywnych zapachow bedzie to Womanity "ubermenscha" Muglera. Co prawda uczciwie przyznaje, ze moj slepy zachwyt ta figa i orzeszkami macademia nie trwal zbyt dlugo i moge pokusic sie o stwierdzenie, ze towarzyszka na dlugie lata (jak Angel) to ona mi raczej nie bedzie;), ale tak czy inaczej moim zdaniem to najciekawszy zapach tego roku. Inne jakos specjalnie nie zwrocily mojej uwagi, co najwyzej pomyslalam sobie o nich, ze sa przyjemne, ciekawe, albo tylko przez chwile rozwazalam ewentualny zakup (jak w przypadku Love, Chloe) i na tym sie konczylo.

      Jesli chodzi o niszowce to z tych, ktore dane mi bylo poznac najbardziej przypadl mi do gustu urokliwy Ninfeo Mio Annick Goutal.:-)

      Meskich perfum selektywnych oceniac nie bede, bo z wiekszoscia nawet sie nie zapoznalam.:-)
      Choc najwiekszym rozczarowaniem roku byl dla mnie bez watpienia -wymieniony przez Kube meski wlasnie- Bleu Chanel: piekny flakon (!), ciekawa kampania a zawartosc wlasciwa bardzo mizerna. W stosunku do damskich zapachow Chanel nie mam juz wiekszych wymagan, bo od paru lat zadna z premierowych propozycji marki nie wzbudzila mojego zainteresowania, ale meskie perfumy trzymaly poziom, wiec i oczekiwania byly... Zreszta nie mam wiekszych oczekiwan takze w stosunku do damskich zapachow w ogole, wiec i nie przynosza mi wiekszych rozczarowan, nawet te najmniej udane - jak nowa wariacja na temat Opium YSL.
      I tak to.;-)
      • olaj.j Re: Ranking 2010, czyli zapachowe podsumowanie ro 29.12.10, 17:21
        No i zapomnialam napisac, ze w kategorii "nieselektywnej" procz Ninfeo Mio bardzo polubilam tez Une Rose au Bord de la Mer. Oczywisie zaden to rewolucyjny zapach;), ale mam po prostu slabosc do roz oraz do Les Parfums de Rosine.;-)
      • forevermore79 Re: Ranking 2010, czyli zapachowe podsumowanie ro 29.12.10, 20:44
        Oj, dziekuje-choc nie przesadzajmy z ta wiedza- po prostu rozpisalem sie jak co roku :-)
        Choc przyznam, ze za kazdym razem, jak to czytalem, przypominaly mi sie zapachy, o ktorych nie wspomnialem w poscie lub te, ktorych jeszcze nie testowalem (Six Scents no.3, DelRae Panache itd.). Duzo premier, wsrod ktorych latwo bylo zagubic prawdziwe perelki i za ktorymi ciezko nadazyc. Ale przynajmniej nie bylo tylko nudno, rozowo i "szamponowato", jak to lubi pisac blogowo Octavian.

        A ja jeszcze podlinkuje ciekawe podsumowania na:
        www.cafleurebon.com/the-fragrant-year-in-review-2010-from-top-to-bottom-notes/
        www.cafleurebon.com/the-best-and-worst-of-fragrance-2010-tom-ford-takes-two-marc-jacobs-more-the-best-of-draw/
        • ele_gancki Re: Ranking 2010, czyli zapachowe podsumowanie ro 29.12.10, 21:19
          Jest szansa na pojawienie się Midnight in Paris w Polsce, i jak tak, to kiedy? Poczytałem trochę w przedmiotowym wątku o Twoich zachywatach, więc ciekaw jestem... : )
          • forevermore79 Re: Ranking 2010, czyli zapachowe podsumowanie ro 29.12.10, 21:32
            Mysle, ze sie wkrotce pojawi- skoro jest juz i Van Cleef Feerie i tez od niedawna damski Oriens, ale i tak calosc bedzie na wylacznosc Sephory, jak cala marka i zapewne tylko jako EdT. Miga tez na Allegro.
            Zachwyty- tak, ten zapach jest po prostu porzadnie skomponowany- cos dla zwolennikow Diora Homme i Bulgari Black. Jednych i drugich uzywalem, ale cos mnie chwilami w nich odrzucalo- w Midnight tego nie czuje. Pozdrawiam!
        • olaj.j Re: Ranking 2010, czyli zapachowe podsumowanie ro 29.12.10, 22:22
          forevermore79 napisał:

          > Oj, dziekuje-choc nie przesadzajmy z ta wiedza- po prostu rozpisalem sie jak co
          > roku :-)


          Uhm, skromny jak zawsze;-))
          Swoja droga przepiekny jest ten zwycieski, limitowany flakon Lalique de Lalique z linka. Szkoda, ze go nie moge zobaczyc "na zywo", bo musi byc jeszcze ladniejszy.
    • furka_dusz Re: Ranking 2010, czyli zapachowe podsumowanie ro 29.12.10, 23:31
      Choć 2010 z dystansu przychodzi mi ocenić jako trudny i wymagający pod różnym względem, to w odniesieniu do perfumowej pasji był dla mnie wyjątkowy przychylnie. Przyniósł mi dużo radości z odkryć i zaskoczeń, jak również, zwłaszcza u schyłku, po prostu z niezwykłej ilości następujących po sobie błyskawicznie pięknych premier.
      Zatem dla porządku i by skończyć na miłym;) zacznę moje osobiste podsumowanie od zbioru (kilku nieodzownych?) kitów:
      Nomen omen: Belle d'Opium - mój kolejny, ogromny zawód na YSL, po wprowadzeniu w ub. roku spauperyzowanego prostacką reformulacją klasyka w tak pięknym nowym flakonie. To nie tylko rozcieńczenie legendy, ale jej ubicie. Niska jakość tej produkcji mnie naprawdę zszokowała. Legendarny dżin wypuszczony z flakonu – na zawsze – ku chwale profitów koncernu. Wytwór YSL był zresztą ostatnim rzutem tegorocznego wysypu nieudanych flankerów: okropność Chanel Chance Eau Tendre, O d'Azur i Tresor in Love Lancome, taki kwiat jak i drzewo w L'eau d'Issey Fleur de Bois I. Miyake czy – już nie tak nieudane, przyznaję, ale nieznośnie nijakie: Flora Nymphea AA. Zgadzam się też oczywiście z Wami, Olu i Kubo, że nowość natomiast, która niewątpliwie sięgnęła po palmę pierwszeństwa zwykłej brzydoty i nieprzystawalności 'formy' do 'treści' to Bleu de Chanel – poziom tandety głęboki niczym oceaniczny granat opakowania. Wśród niszowych drakul zaś na specjalne wyróżnienie zasługuje według mnie Au Lac Eau d'Italie – za wybitne osiągnięcie na polu deprecjacji marki. Byłam bardzo zła, gdy przyszło mi to testować.
      I już wskakuję w to, co dobre – bo: raz - dużo tego;) a dwa - na niemiłe zaskoczenia doprawdy szkoda czasu i energii.
      Dobre flankery na początek dobrego zatem;), zaprzeczające mitowi o wykorzystywaniu sprawdzonych recept tylko w celach nikczemnych: Laura Mercier Ambre Passion Elixir i Ambre Passion Velvet - dwa nowe (i już niestety trudno dostępne) wcielenia kultowej ambry tej marki, w mojej opinii, a naprawdę lubiłam klasyczną AP, z większą dawką żywiołu i fakturą bardziej mięsistą niż 'pierwowzór'. Chwile oddechu, piękna robota.
      Guerlain Shalimar Ode a la Vanille – nie mam wiedzy i doświadczenia Octaviana, by napisać, że to ekstrakt Shalimarowości, dla mnie ta kompozycja łączy po prostu w sposób genialny ukochane przez mnie nuty – wanilia Guerlainowa, piżmo Roucelowe to już byłoby wspaniale. A tu znajduję znacznie więcej. Nie dowiedziałam się jeszcze, co dokładnie;) - i to właśnie jest w tym dziele również wspaniałe. Podróż przed nami.
      Christian Dior J'Adore L'Or – niebywale różne od pierwowzoru różane odbicie klasyka, gęstość kompozycji kontrastująca z krystalicznością nuty przewodniej. Chyba moje największe tegoroczne zaskoczenie. No i Estee Lauder Sensuous Noir – w odróżnieniu od wielu osób, które kochają pierwowzór, przyznaję, że dopiero zawarcie tutaj niepokojącej różanej smugi mnie zauroczyła.

      O zbiorze zaś moich tegorocznych hitów aż obawiam się pisać – jest przyjemnie, nieekonomicznie oraz antykryzysowo długi :)
      Początek roku upłynął mi jeszcze na zachwycie ubiegłorocznymi premierami w postaci Oriental Lounge TDC, Midnight oud JhaG iBy Kilian Back to Black. Na to, by nowości skradły mi serce nie musiałam jednak czekać długo. W kolejności zatem pojawiania się: Papyrus de Ciane 24 PG, kolejne porywające oddanie zielsk, siana i traw; MMM Untitled – jedyna tegoroczna wyczekiwana przeze mnie surowość w obejściu; Coup de Foudre DelRae –ikoniczna muślinowa różana sukienka na łące - jak się okazało dopiero wstęp do różanych tegorocznych olśnień; i co za tym idzie - Pink Quarz Oliviera Durbano oraz – last but not least - Portrait of a Lady Malle'a, moja ostatnia miłość. W międzyczasie: tuberoza uderzająca w splot słoneczny, a nie do głowy w Nuit de Tubereuse L'Artisana, elektryzująca dynia w Like This ELdO, wreszcie trzeźwy a bardziej od alkoholizowanych dekadencki De Bachmakov TDC, niezwykła, nie dość moim zdaniem ceniona, Mona di Orio z pięknym Les Nombres d'Or trio – piżmo tutaj wyjątkowe. Maison Francis Kurkdjian z Absolue Pour Le Soir był moim sercołamaczem na miarę zeszłorocznego Al Oudha: zwycięzca w kategorii skankfest na Grain de Musc, dla mnie zapach pozwalający wyzwolić się od potrzeby pachnienia 'ładnie' i jednocześnie zbliżający do naturalnego zapachu skóry, najintymniejsza chyba z kochanych przeze mnie kompozcyji.
      W kategorii Zmiana Nie do Poznania wygrywa natomiast dla mnie bezapelacyjnie Honoré des Prés z różną od poprzednich propozycji kubeczkową kolekcją, Diptyque z prześliczną a tak 'nie swoją' Eau Duelle i Byredo z niepokojącym M/Mink, które w otoczeniu reszty wyrobów tego brandu znajduję jak karafkę Lalique'a wśród promocyjnych szklanek na kolę z McDonaldsa.
      Do tego niezwykłej urody produkcje mainstreamowe - Van Cleef & Arpels Midnight in Paris na czele, świetny Bang Marka Jacobsa i – figa wieńcząca dzieło;) - Womanity Muglera, bezkonkurencyjne dla mnie w kategorii Dobro Ogólnodostępne. Radocha z jego używania nie mija i – jak w przypadku większości zapachów Muglera – zupełnie nie przeszkadza mi jego popularność.

      Wydarzenia dla mnie najważniejsze:
      Rok Bertranda – dla mnie zawsze będzie jak pistolet z przysłowia: nawet nie naładowany raz na rok wystrzeli;) Ale takich i tylu efektów jego twórczości sobie nie mogłam wymarzyć - a czekam jeszcze niecierpliwie na Les Ailes du Desir dla Frapina.
      Zmiana gabarytu: pojawienie się 75tek Exclusifów Chanel, 50tek By Kilian w formie refila, wersji EdP kompozycji Vero Profumo, limitowanego solidu Black Orchid TF w zestawie.
      Trendy: powtórzę za Kubą: powrót do wielkich kolekcji - dużego La Collection Couturier Diora, Cartier, Opusy Amouage, Van Cleef & Arpels, Huitième Art Pierre Guillaume , La Prairie
      No perfume - La Tulipe Byredo, L'Eau Lutensa, JHaG Not A Perfume.
      Tuberozowy amok w pierwszej połowie roku: i nisza, i mainstream - Vamp a NY, La Prairie, L'Artisan, Trio Histoires de Parfums, Prada Infusion d'Tubereuse, Gardenia Grand Soir PG aż do Outspoken Avonu (skądinąd całkiem zgrabnego).
      No i na koniec mój ukochany, ogromny tegoroczny wątek różany - Une Rose Vermeille Tauera – pierwsza jego róża, która mnie nie przerosła, patetyczna Rose Oud By Kilian, trylogia Goutal, wspomniana Sportretowana Dama Malle'a i dziewczęca miłość u DelRae, Imogen Rose Lush jak wstrząs elektryczny dla kwiatolubnych,  Cabanel w dobrej formie znów z Early Roses, kolejne Montale różane, róża w Sensous Noir, Naughty Alice V Westwood...Było mi dobrze:)
      • forevermore79 Re: Ranking 2010, czyli zapachowe podsumowanie ro 30.12.10, 00:17
        Piekna lektura, Malgosiu- dziekuje za tak cenne podsumowanie roku! Na tyle milsze, ze sporo naszych zaskoczen recenzowalismy na biezaco na Forum, a teraz mozna z perspektywy czasu jeszcze je raz zebrac i ocenic. Nie wytluscilem w tym roku czcionki faworytow jakos :-)
        Perfumowo faktycznie duzo sie dzialo, a czekaja jeszcze chocby SoOud, Diory, faktycznie mocno spozniajacy sie Frapin (choc juz jego sama koncentracja Absolue de Parfum wiele pokazuje) i inne cuda majace objawic sie w 2011, szkoda, ze i na mniejsze Chanel w Europie przyjdzie jeszcze chwilke poczekac. Zapomnialem w istocie wspomniec o pieknym J'Adore L'Or- i flakonowo i pod wzgledem bogactwa kompozycji. Bylo dobrze, niech bedzie jeszcze lepiej :-)
        A Was zachecam do kolejnych wpisow!
      • olaj.j Re: Ranking 2010, czyli zapachowe podsumowanie ro 30.12.10, 15:00
        Alez mnie ten Twoj "watek rozany" zainspirowal:)... ale juz na przyszly rok, rzecz jasna.;)

        A skoro juz cos wspominalam o flakonach, to nie sposob nie docenic Paris Balenciagi, choc w Polsce ten fiolkowy zapach bedzie mial premiere zdaje sie dopiero w lutym.
        • olaj.j Re: Ranking 2010, czyli zapachowe podsumowanie ro 30.12.10, 15:54
          No i procz wspomnianego flakonu Ghesquiere'a bardzo podobala mi sie rowniez kampania Paris Balenciaga z Charlotte Gainsbourg i zdjeciami Stevena Meisel'a. To tak dla porzadku:-)
    • forevermore79 Re: Ranking 2010, czyli zapachowe podsumowanie ro 30.12.10, 10:36
      Jeszcze kolejne blogowe podsumowania:
      thenonblonde.blogspot.com/2010/12/best-perfumes-of-2010.html
      sorceryofscent.blogspot.com/2010/12/new-year-blogging-event-2010-in-review.html
      makingscent.blogspot.com/2010/12/scented-year-2010.html
    • forevermore79 Artykul- sprzedaz zapachow w 2010 07.01.11, 10:41
      www.nytimes.com/2011/01/06/fashion/06Skin.html?_r=1
    • renia.renia Re: Ranking 2010, czyli zapachowe podsumowanie ro 07.01.11, 16:12
      W 2010 odkryłam zapachy by Kilian, z których dwa szczególnie mnie ujęły i zagościły w
      kolekcji: Back to Black oraz Love. Drugim ważnym w tym roku kreatorem jest Andy Tauer i z jego oferty znów wybrałam dwa zapachy: L'Air du desert maroccain oraz Orange Star. I to właściwie byłoby na tyle. Poznałam sporo nowości, zarówno niszowych jak i powszechnie dostępnych, jednak nic więcej szczególnie mnie nie zainteresowało. Także podsumowując: 2101 był dla mnie mało urodzajny i tym bardziej niecierpliwie zerkam w przyszłość oczekując mocniejszych wrażeń.
    • furka_dusz Re: Ranking 2010, czyli zapachowe podsumowanie ro 08.01.11, 08:39
      Nie mogę się powstrzymać, by nie dodać podsumowania skromnej Olfacty - bardzo Ją lubię i często Nam po drodze:

      olfactarama.blogspot.com/2010/12/best-and-worst-of-scent-in-2010-group.html
    • furka_dusz Ranking dekady:) 26.01.11, 10:12
      Na blogu Szanownej Jubilatki :)

      nosthrills.blox.pl/2011/01/Ranking-dekady-2001-2010.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka