mmartiene
30.10.06, 20:23
raz na jakis czas moj brat dokonuje ponurego odkrycia - nie ma czym pachniec...
w jego przypadku jest to malo dyskretny sygnal, ze ma cos na oku i szuka siostrzanego wsparcia (chociaz oddaje mu honor, za pierwsza pensje zafundowal sobie Idole de Lubin, ktorego sfinansowal z wlasnych srodkow w 100% i jeszcze odlal mi 5 ml w ramach pomocy w uwodzeniu pewnego przystojnego architekta ;)) natomiast ja dzis odczulam glebie, bezdenna wrecz otchlan tego FAKTU - ja nie mam czym pachniec...
uzywana od lat OI stracila na atrakcyjnosci, bo od marca zlewam sie nia codziennie, mauboussin budzi we mnie panike, wszystkie figowe przyprawiaja mnie o fizycznie doslowny ból zębów! to samo tyczy się allure sensuelle, kenzo flower oriental i niedawno nabytego tumulte (po zrobieniu 10 odlewek mam go po prostu dosyc)...
Abril, aroma tonic, london, scenty - te sa za jasne, zbyt chrupiace...
Odkrywam na nowo smoka, ale nie moge pachniec jednymi perfumami!!!
mialam loty na insolence, ale powachalam na kacu i coz, nie moge sie juz do nich zblizac.
Moj burnt sugar czeka na mrozy, trouble juz tylko straszy, be21 ignoruje odkad stanely mi na polce, annayake tsukimi to nie to no i jestem w rozpaczy!!!
chce pachniec seksownie i niebanalnie (wiem, samo pragnienie bycia seksownym przez zapach jest tanie jak kostka bialego jelenia w biedronce, ale sie przyznaje), orientalnie i korzennie... przetestowalam t4t, delice d'epices, belle de minuit, generalnie wszystko (!!!) z sephory i douglasa (Poznan) i mam doline. Wielka olfaktoryczna doline.
Blagam wyciagnijcie mnie stad :(((