Musze wyluzowac...

28.09.09, 15:27
Chyba w mojej sytuacji doradzane jest wyluzowanie… Po raz drugi w
tym roku trace prace (tym razem ta luzna, na która chlop mnie
namowil), bo szef nie ma dla mnie jednak zadań. Nie mam kasy na nic,
a nie chce przerywac nauki jazdy konnej, musze kupic buty. Zarabiam
tak malo, ze nawet na jedzenie przed wyplata pożyczam. Od 13
sierpnia wyslalam około 170 aplikacji, na razie zaliczyłam 4
rozmowy, z których nic nie wyszlo, w maju, nim dostalam ta ‘prace’,
bylam po 20stu… Chlopu nie zalezy, nie wspiera, znow chciał mnie
rzucic, zreszta caly czas jest w delegacji. Pogodziłam się z tym, ze
seksu już nie będzie. Nie wspominam tu o moich potwornych
niezakonczonych problemach rodzinnych. Niestety chlopa nie rzuce, bo
nie mam szansy na innego, a tak przynajmniej mogę się przytulic w
weekend… Nikt inny mnie nie chce, nikt mnie nigdy nie kochal.
Jeszcze do niedawna bylam szczesliwa wewnętrznie, ale teraz już
jestem zla na los, ze jestem w takich tarapatach mimo staran. Na
dodatek ‘przyjaciele’, którym wcale wszystko się nie udaje,
naśmiewają się ze mnie. Najgorszy jest ten brak kasy. Już się
zdążyłam od tego odzwyczaic… Startuje w kryzysie, z niskiego poziomu
o dobra prace… Mam nadzieje, ze chlop to zaakceptuje, zreszta już
widział, ze nie mam na jedzenie, wczesniej mi nie wierzyl… On sam ma
powazna prace, tylko uwaza, ze kobiety sa gorsze… Caly czas mnie
krytykuje. Ze niby wszystko robie zle. Ale przeciez nie mogę być
zawsze singlem. Wcale to nie było wesole… No wiec chce cos zrobic,
żeby się trzymac. Może jestem zbyt spieta, może powinnam wyluzowac.
Inni tez maja problemy, tylko ich nie akcentuja.
    • jemejska Re: Musze wyluzowac... 28.09.09, 15:34
      no i masz racje.
      Pracy szukaj dalej, na pewno coś się znajdzie, chłopa zostaw, za dużą cenę
      płacisz tymi jego wygadanymi pierdołami za przytulenie się w weekend. Lepszy już
      miś, bo kota nie wykarmisz narazie :)

      No i makówka do góry! Co nas nie zabije, to nas wzmocni!
    • sweet_pink Re: Musze wyluzowac... 28.09.09, 15:40
      Wiesz co ja cię podczytuje od jakiegoś czasu i dochodzę do wniosku, że masz w
      życiu gó..., bo jak ci się gó... trafi do ręki to je trzymasz i nie puszczasz i
      nic innego złapać nie możesz bo już masz zajęte ręce. I jeszcze próbujesz sama
      siebie przekonać, że to gó... to prawie jak cukierek i że dobrze że chociaż
      gó... Ci sie trafiło.
      Wyrzuć to gó..., umyj rączki i zacznij pracować sama nad sobą na cukierki.

      Na początek poszukaj kursów "Spadochron" w okolicy (zdarzają sie darmowe) i zrób
      porządek z metoda szukania pracy, bo wysyłanie 170 aplikacji to jakiś chaos
      który nigdzie Cię nie doprowadzi.
      • mahadeva Re: Musze wyluzowac... 28.09.09, 15:43
        NIESTETY TERAZ nie ma pracy... lepiej wyslac 170 niz 2... wysylam na
        wszystko co sie nadaje, zeby nie umrzec z glodu
        to nie jest tak, ze jestem jakas ofiara losu, zawsze sobie radzilam,
        jak najlepiej sie da w mojej sytuacji
        jesli chlopa rzuce, to bede sama znow, w tym syfie... dlaczego mam
        byc sama...
        • sweet_pink Re: Musze wyluzowac... 28.09.09, 15:55
          Nie nakręcaj się aż tak że nie ma pracy, ja prace znalazłam na wiosnę gdy kryzys
          mocniej szalał (po za tym nawet jeśli nie wierzysz w moc pozytywnego/negatywnego
          myślenia to ono i tak działa, więc nie rzucaj sobie sama kłód pod nogi). Mówię
          Ci uporządkuj sobie tą prace w głowie, to się lepiej sprzedasz i zwiększysz
          szansę na pracę, która będzie Ci w miarę pasować.

          Co do chłopa to nie zależnie czy rzucisz czy nie rzucisz to i tak psychicznie
          jesteś sama. Zrobisz jak zachcesz tylko, że pewnie przegapiasz z powodu misia
          wartościowych ludzi na swojej drodze.
          • mahadeva Re: Musze wyluzowac... 28.09.09, 16:05
            tylko, ze ja nie mam rodziny...
          • chalida Re: Musze wyluzowac... 28.09.09, 16:10
            > (po za tym nawet jeśli nie wierzysz w moc pozytywnego/negatywnego
            > myślenia to ono i tak działa, więc nie rzucaj sobie sama kłód pod
            nogi)

            A skad wiesz, ze dziala ???
            • sweet_pink Re: Musze wyluzowac... 28.09.09, 16:20
              Z praw psychologii, akurat takie proste mechanizmy są zbadane nie gorzej od
              podstawowych praw fizyki.

              Wystarczy zrobić np. prosty eksperyment. Bierzesz zespół ludzi i każesz im
              skręcać długopisy na czas (albo właściwie wykonywać jakąkolwiek pracę) i raz
              dajesz im za członka zespołu/nadzorującego osobę która napędza negatywne
              myślenie (mówi o wszystkim co może nie wyjść, ze nie zdążymy, że to że śmo), a
              drugi raz dajesz osobę budzącą pozytywne myślenie (damy radę itd.) i porównujesz
              wyniki (kiedy skręcili więcej długopisów, lepiej wykonali pracę). Choćbyś
              powtórzyła eksperyment nie wiem ile razy zawsze grupa myśląca pozytywnie
              osiągnie lepszy wynik.
              Jak chcesz sprawdź osobiście, bo akurat nie chce mi się szperać po literaturze i
              szukać dokładnych danych o takich eksperymentach.
              • chalida Re: Musze wyluzowac... 28.09.09, 17:10
                To jest dowod na podstawie ktrego WIESZ, ze jesli obiektywnie nie ma
                ofert pracy na rynku z powodu kryzysu, pozytywne myslenie pozowli ci
                prace znalezc ? To co opisujesz to tylko wplywanie na motywacje i
                nic wiecej. Nie musi przelozyc sie automatycznie na sukces w kazdej
                sytuacji, choc w sprzyjajacych okolicznosciach moze. Wyobraz sobie
                co sie stanie w Twoim eksperymencie, gdy dlugopisy beda zepsute lub
                gdy w zostana skradzione.
                • sweet_pink Re: Musze wyluzowac... 28.09.09, 21:30
                  1. Obiektywnie to oferty pracy są skoro maha znalazła ponad setkę miejsc, do
                  których wysłała aplikację. Tylko ona z jakiegoś powodu nie zdobyła pracy i
                  rzadko jest zapraszana na rozmowy.

                  2. Co do okoliczności to dobrze zmotywowany człowiek znajdzie nowe lepsze
                  długopisy i nawet w tych beznadziejnych okolicznościach to czego dokonałabym
                  pozytywnie nastawiona grupa było by lepsze od grupy źle nastawionej.

                  Czarnowidztwo i negatywne nastawienie sprawia, że nie umiemy dostrzec okazji i
                  wykorzystać w pełni możliwości. Dobre nastawienie daje większe
                  prawdopodobieństwo sukcesu niż złe w tych samych okolicznościach.

                  Współczuje każdemu kto uważa, że jego sukces zależy głównie od okoliczności. Ja
                  nie znam takich okoliczności, których nie da się przekuć na jakiś sukces.
                  • chalida Re: Musze wyluzowac... 28.09.09, 22:34
                    > 1. Obiektywnie to oferty pracy są skoro maha znalazła ponad setkę miejsc, do
                    > których wysłała aplikację. Tylko ona z jakiegoś powodu nie zdobyła pracy i
                    > rzadko jest zapraszana na rozmowy.

                    Obiektywnie może też być np. stu kandydatów na każde z wolnych stanowisk, co
                    zmniejsza szanse, powoduje obnieżenie płacy, a nawet zatrudnianie na czarno.

                    > 2. Co do okoliczności to dobrze zmotywowany człowiek znajdzie nowe lepsze
                    > długopisy i nawet w tych beznadziejnych okolicznościach to czego dokonałabym
                    > pozytywnie nastawiona grupa było by lepsze od grupy źle nastawionej.

                    Tak, taki bajer sprzedają akwizytorom :) Ale badania to udowodniły tylko nie
                    chce Ci się poszperać :) :)

                    > Czarnowidztwo i negatywne nastawienie sprawia, że nie umiemy dostrzec okazji i
                    > wykorzystać w pełni możliwości. Dobre nastawienie daje większe
                    > prawdopodobieństwo sukcesu niż złe w tych samych okolicznościach.

                    Większe prawdiopodobieństwo i nic więcej. Nie jest to pewność sukcesu.
                    Indywidualna sytuacja nie jest też ( niestety ) oderwana od okoliczności. Na
                    sukces albo porażkę składają się indywidualne okoliczności, szczęście,
                    obiektywne warunki, wewnętrzna motywacja człowieka i jego poczucia własnej
                    wartości, siła przebicia.

                    > Współczuje każdemu kto uważa, że jego sukces zależy głównie od okoliczności.

                    Ja współczuję ludziom, którym nie chce się logicznie myśleć.


                    > Ja nie znam takich okoliczności, których nie da się przekuć na jakiś sukces.

                    >Jakiś< sukces - to zabrzmiało jakby mniej pewnie...
                    • sweet_pink Re: Musze wyluzowac... 29.09.09, 00:42
                      "Jakiś", bo nie zawsze ten o którym mieliśmy w zamiarze.

                      > Indywidualna sytuacja nie jest też ( niestety ) oderwana od okoliczności. Na
                      > sukces albo porażkę składają się indywidualne okoliczności, szczęście,
                      > obiektywne warunki, wewnętrzna motywacja człowieka i jego poczucia własnej
                      > wartości, siła przebicia.

                      Zauważ, że są ludzie którzy siłą przebicia i dobrym nastawieniem nawet w
                      trudnych warunkach wychodzą na swoją drogę. Są też ludzie którzy najlepsze
                      szanse zaprzepaszczają przez swoje nastawienie.
                      To nastawienie i motywacja jest tym co przechyla szalę.
                      Warunki jakie są takie są, nie zmienimy rynku pracy własnymi rękami. Ale możemy
                      przechylać szalę na swoją korzyść lub niekorzyść...uważasz że nie warto?

                      > Tak, taki bajer sprzedają akwizytorom :)

                      A kim jest osoba szukająca pracy jak nie akwizytorem, który ma sprzedać swoje
                      umiejętności potencjalnemu pracodawcy :P Uważasz że bajer, Twoje prawo...ja
                      uważam że to ważne, a co więcej sprawdziłam to na własnej skórze.

                      • chalida Re: Musze wyluzowac... 29.09.09, 09:47
                        > Zauważ, że są ludzie którzy siłą przebicia i dobrym nastawieniem
                        nawet w
                        > trudnych warunkach wychodzą na swoją drogę. Są też ludzie którzy
                        najlepsze
                        > szanse zaprzepaszczają przez swoje nastawienie.
                        > To nastawienie i motywacja jest tym co przechyla szalę.
                        > Warunki jakie są takie są, nie zmienimy rynku pracy własnymi
                        rękami. Ale możemy
                        > przechylać szalę na swoją korzyść lub niekorzyść...uważasz że nie
                        warto?

                        I z tym sie zgodze. Ale nie jest to 100 % pewnosci. Tylko ( i az )
                        wieksze szanse. Zadnej pewnosci i gwarancji, ze - jak wczesniej
                        pisalas - w kazdych okolicznosciach, zawsze i wszedzie da sie
                        osiagnac sukces poprzez odpowiednia motywacje. Czasem trzeba sie
                        nameczyc, zeby w ogole przetrwac...

                        > Uważasz że bajer, Twoje prawo...ja
                        > uważam że to ważne, a co więcej sprawdziłam to na własnej skórze.

                        Jesli podajesz siebie jako przyklad, a swoja historie jako argument
                        w dyskusji to chyba powinnas skonkretyzowac. Byc moze to, co Ty
                        szumnie nazywasz sukcesem dla mnie jest np. kiepskim planem minimum.
                        • sweet_pink Re: Musze wyluzowac... 29.09.09, 10:34
                          No ja uważam, że nie ma okoliczności z których nie można zrobić sukcesu.
                          Chcesz przykład na argument? Akurat mam taki związany z szukaniem pracy.
                          Po studiach nie mogłam znaleźć pracy. Sytuacja była bardzo ciężka, bo z
                          wyjątkiem miesięcznych praktyk i 3 miesięcznego stażu nie miałam żadnego
                          doświadczenia, a co więcej moje dość ogólne studia nie ukierunkowywały mnie i
                          nie wiedziałam co chcę robić. Wysyłałam masy cv gdzie się tylko dało, nie
                          dostawałam praktycznie wcale zaproszeń na rozmowy. Miałam zdiagnozowany zespół
                          zmęczenia przewlekłego i ogólnie ledwo radziłam sobie ze sobą, bo byłam
                          wykończona długą opieką nad chorym mężem (teraz już eks), z pieniędzmi było
                          bardzo źle, a musiało oprócz chleba starczać na rehabilitację. Miałam fatalne
                          nastawienie i sytuacja utrzymywała sie około roku.
                          W pewnym momencie postanowiłam zacząć chodzić na wszelkie darmowe kursy jakie
                          znajdę skoro i tak siedzę w domu. I znalazłam warsztaty aktywizujące i kurs
                          uczący jak szukać pracy. Kursy przede wszystkim zmieniły to moje fatalne
                          nastawienie, bo przecież w kilka dni nie można jakoś super poprawić swoich
                          walorów na rynku pracy.
                          Za największa porażkę do tej pory uważałam fakt, że przez ten rok nie trafiłam
                          na ani jedna rozmowę do firmy z branży, w której wydawało mi się że potrzebni są
                          ludzie z moim wykształceniem. Po zmianie nastawienia zamiast załamywać się tą
                          porażką postanowiłam dociec jej przyczyn. Osobiście udałam się do jednej z firm,
                          które nie odpowiedziały na moją aplikację i bardzo uprzejmie przekonałam panią
                          recepcjonistkę by pomogła mi umówić się z jakąś osoba z firmy, która mogłaby mi
                          powiedzieć jakie kwalifikacje powinnam podnieść, żeby mieć szansę na prace w
                          firmie tego typu. Tego samego dnia dostałam telefoniczne zaproszenie na
                          rozmowę...z prezesem owej firmy. Po tej rozmowie zaproponowano mi pracę na
                          warunkach przechodzących moje najśmielsze oczekiwania mimo, że firma nie miała
                          nawet ofert pracy na swojej stronie, ani oficjalnie nie prowadziła akurat
                          rekrutacji. Po prostu prezes uznał, że brakuje mu w zespole osoby z takim
                          nastawieniem jak moje. W tamtej firmie zdobyłam pierwsze doświadczenia i teraz
                          jestem cenionym specjalistą w swojej dziedzinie.

                          Ja nie zamierzam twierdzić że motywacja gwarantuje 100% sukcesu takiego jakiego
                          sie oczekuje. Jednak z każdej sytuacji można sprobować wyciągać naukę na
                          przyszłość, a z takich nauk składają się sukcesy. Każda trudna to nawóz dla
                          przyszłych sukcesów.
                          A złe nastawienie to zawsze rzucanie sobie kłód pod nogi na drodze do sukcesu i
                          utrudnianie sobie życia.
                          • chalida Re: Musze wyluzowac... 30.09.09, 13:32
                            > Ja nie zamierzam twierdzić że motywacja gwarantuje 100% sukcesu
                            takiego jakiego sie oczekuje.

                            To super, ze przestalas tak twierdzic, bo byla to bzdura :)
                            • sweet_pink Re: Musze wyluzowac... 30.09.09, 13:38
                              Nie przestałam, bo nigdy tak nie twierdziłam.
                              Albo mnie w którymś momencie nie zrozumiałaś, albo nie wyraźnie napisałam, albo
                              sobie coś wymyśliłaś.
                              • chalida Re: Musze wyluzowac... 30.09.09, 23:15
                                Albo się nieprecyzyjnie wyraziłaś.

                                Różnica między stwierdzeniem, że motywacja i właściwe nastawienie pomaga, a
                                gwarantuje sukces jest ogromna. A rzucanie banałów na temat gwarancji powodzenia
                                dzięki odpowiedniemu nastawieniu osobie, która próbuje coś osiągnąć mimo
                                obiektywnych przeciwności jest niesprawiedliwe i często demotywujące. Poza tym
                                praca nad motywacją nie jest tym, co nazywamy >pozytywnym myśleniem< - a o tym
                                wspomniałaś w pierwszym poście stwierdzając dość autorytatywnie, że ono działa
                                czy się w nie wierzy czy nie. Napisałaś, że to wiesz i że zostało to
                                udowodnione. Sęk w tym, że co najwyżejsz możesz wierzyć w siłę sprawczą myśli
                                tak jak wierzy się w Boga czy pecha wywolanego przez czarnego kota.
                                • sweet_pink Re: Musze wyluzowac... 01.10.09, 10:44
                                  "Pozytywne myślenie" to termin szeroki i widocznie rozumiesz go inaczej niż ja.

                                  "Sęk w tym, że co najwyżejsz możesz wierzyć w siłę sprawczą myśli
                                  tak jak wierzy się w Boga czy pecha wywolanego przez czarnego kota." - ja
                                  nigdzie o takich bzdurach jak siła sprawcza myśli nie pisałam. Sile sprawczą to
                                  ma działanie, a myśli mają wpływ na jakość tego działania, a co za tym idzie
                                  efekty tych działań.

                                  Zwyczajnie wzięłaś z mojego wpisu zwrot "Pozytywne myślenie" i przypisałaś mu
                                  znaczenia jakie znasz z książek Murphego i chyba przez cały czas nie zauważyłaś,
                                  że piszę o czymś zupełnie innym. Pan Murphy nie ma monopolu na ten zwrot i to ze
                                  napisał książkę z tymi słowami tytule nie odebrało temu zwrotowi innych jego
                                  znaczeń.
                                  Nazwanie postawy "dam rade poradzę sobie", "nie jest dobrze, ale ta sytuacja ma
                                  na pewno dwie strony", "nie będę tracić czasu na zamartwienie się warunkami
                                  tylko zastanowię się jak mogę najlepiej je wykorzystać" pozytywnym myśleniem,
                                  moim zdaniem nie jest nieprecyzyjne.

                                  Napisałam autorce żeby się nie nakręcała kryzysem, bo rzuca sobie kłody pod
                                  nogi, bo niezależnie czy wierzy czy czy nie wierzy w to że myśli mają wpływ na
                                  działanie (a co za tym efekty) to właśnie tak jest. Nie wiem na ile czytasz
                                  wpisy mahy, ale ja uważam, że sposób myślenia jest główną przyczyna większości
                                  jej problemów.
                                  Ty przez pryzmat swoich poglądów dostrzegłaś we mnie tylko autorytarną
                                  fanatyczkę Murphego, która nie jestem.
                                  Uważam, że w swoich postach dostatecznie wyjaśniłam swoje poglądy, dłużej
                                  udowadniać, że nie jestem wielbłądem nie zamierzam.
                                  • chalida Re: Musze wyluzowac... 01.10.09, 15:58
                                    Napisalas:

                                    "(po za tym nawet jeśli nie wierzysz w moc pozytywnego/negatywnego
                                    myślenia to ono i tak działa, więc nie rzucaj sobie sama kłód pod
                                    nogi)."

                                    To zdanie jest jak zywcem wyjete z Marphiego i podobnych :)
                                    Szczegolnie slowa >moc< i >dziala<.
                                    • sweet_pink Re: Musze wyluzowac... 01.10.09, 16:08
                                      Nie byłam świadoma, że jak żywcem wyjęte, bo książki przeczytałam pierwsze może
                                      10 stron i odpuściłam. Kurde muszę znaleźć jakąś bazę cytatów z książek w tym
                                      stylu, co by sprawdzać czy kogoś nie cytuje ;)

    • hermina25 Re: Musze wyluzowac... 28.09.09, 15:40
      oj Maha,Maha-mądra babka z Ciebie,ale jak piszesz o tym Misiu,to się zachowujesz
      jakby Ci lobotomię ktoś zrobił :/
      Ja Twoim znajomym nie dziwię,że się śmieją-no kurcze zachowujesz się jak
      ubezwłasnowolniona ...
      Eh, będę Ci to zawsze powtarzać-Twoje wszystkie problemy ( w tym kompleksy)
      pójdą sobie,jak olejesz w końcu Misia...
      • jemejska Re: Musze wyluzowac... 28.09.09, 15:48
        Dokładnie też tak uważam.
        Facet nie daje Ci nic - ani wiary w siebie, ani poczucia bezpieczeństwa.
        Przecież powinien ie wspierać, o pomocy już nie wspomnę, np. w znalezieniu
        pracy. I na co ci taki grzyb w chałupie?
        jak to mówią: złap sie za ja.ja i uwierz w końcu ze z takim garbem jak on daleko
        nie dojdziesz.

        I tak, jak Ci inni radzą, zrób porządki na jesień - i z szukaniem pracy i z życiem.

        powodzenia
    • tata.kasi Re: Musze wyluzowac... 28.09.09, 15:48
      Zrewiduj budżet wydatków, jazda konna przecież może poczekać na
      lepsze czasy...Weź się w garść, znajdź cokolwiek do roboty, a w
      międzyczasie coś lepszego Ci wypali. Dasz radę! :)
      • zapachwiatru Re: Musze wyluzowac... 28.09.09, 16:00
        czy Ty jestes zupelnie sama na świecie? bo jakos tak mi się wydaje z Twoich
        postów...... tylko ten dziwny miś obok Ciebie. co z Twoją rodziną, jeśli mozna
        wiedzieć? nie wspierają Cię?
        • tata.kasi Re: Musze wyluzowac... 28.09.09, 16:02
          Poczytaj więcej niż ostatnich kilka postów.
          • mahadeva Re: Musze wyluzowac... 28.09.09, 16:04
            rodzice nie zyja, a siosta z mezem grozili mi kiedys, ze mnie zabija
            i naprawde sie balam, Mis mi pomogl w koncu i zawiozl mnie na
            komisariat i ich zglosilam
            • jemejska Re: Musze wyluzowac... 28.09.09, 16:09
              współczuję bardzo, ale to, że nie masz rodziny nie znaczy, że jestes już na
              straconej pozycji i szansy dla ciebie nie ma.

              Mnie rodzina znać nie chce. i powiem ci po tym, co zazło miedzy nimi a mną jest
              mi z tym w życiu lżej.
              Przyjmij to za dobrą monete i ruszaj w zycie!
              • mahadeva Re: Musze wyluzowac... 28.09.09, 16:11
                jakos bardzo mnie to w sumie nie martwilo...
                chyba najtrudniejsze sa te sprawy zwiazkowe
            • zapachwiatru Re: Musze wyluzowac... 28.09.09, 16:11
              no to niefajna ta Twoja sytuacja. moze masz przyjaciółki? albo chociaz
              kolezanki? kurcze, wiem jak ciężko jest się tak dołować samemu. ale przeciez
              wiesz, ze będzie kiedyś lepiej..........
    • karoll_p Re: Musze wyluzowac... 28.09.09, 16:00
      O rany, mam prawie dokładnie to samo, i już nie wyrabiam. Dlatego
      napisałam, że u mnie coś się skończyło, bo ja nie mam siły na takie
      szarpanie, udowadnianie, że mówię prawdę, że szukam pracy, że to, że
      tamto, a gdy jest obrażony/zły, to karze mnie brakiem seksu... Jakaś
      masakra z tymi facetami, nie daję rady!!!
    • mrsnice Re: Musze wyluzowac... 28.09.09, 16:16
      złóż cv w biurach pośrednictwa (np. Randstat, Fabryka Kadr czy
      innych). Moi znajomi właśnie tak, w tych czasach kryzysu robotę
      znaleźli. Zdaje się, że jesteś po finansach czy bankowości. Na pewno
      coś ci znajdą.
      Na temat misia już się nie wypowiadam, bo mnie mierzi (i temat i
      cały ten misio).
      • mahadeva Re: Musze wyluzowac... 29.09.09, 08:33
        eh juz kontaktowalam sie z masa headhunterow, obskoczylam wszystko,
        co sie da, albo pisza, ze teraz nic nie ma, albo olewaja
        a Mis powiedzil, ze to moja sprawa i nic go nie obchodzi
    • drsamaprawda Re: Musze wyluzowac... 28.09.09, 21:33
      a moze alkochol? nie pomaga?
    • green-chmurka Re: Musze wyluzowac... 28.09.09, 21:39
      A dlaczego sadzisz ze nie masz szansy na innego? Jak chlop jest w delegacji to
      ty polataj troche gdzies z kolezankami. Moze czycha na ciebie jakas nowa milosc.
      No a o prace to musisz dalej sie starac.Trzymam za ciebie kciuki.
    • ziereal Re: Musze wyluzowac... 28.09.09, 23:01
      nie mogę Ciebie czytać.
      nie mogę.
      niestety, jesteś kwintesencją tego, co kobieta może zrobić ze sobą najgorszego.
      czyli pozbawić się godności, dać się zgnoić, uczepić się czyjegoś ramienia
      niczym rzep psiego ogona i nie puszczać, mimo iż już dawno należałoby sobie
      odpuścić.
      weź uporządkuj swoje życie.
      małymi krokami.
      najpierw praca, potem facet - rzuć go. Nie warto marnować czasu dla byle czego.
      miej honor, szanuj się. Bo inaczej, będzie coraz gorzej.
      • zuzann-a Re: Musze wyluzowac... 29.09.09, 09:26
        ziereal napisała:

        > nie mogę Ciebie czytać.
        > nie mogę.
        > niestety, jesteś kwintesencją tego, co kobieta może zrobić ze sobą
        najgorszego.
        > czyli pozbawić się godności, dać się zgnoić, uczepić się czyjegoś
        ramienia
        > niczym rzep psiego ogona i nie puszczać, mimo iż już dawno
        należałoby sobie
        > odpuścić.
        > weź uporządkuj swoje życie.
        > małymi krokami.
        > najpierw praca, potem facet - rzuć go. Nie warto marnować czasu
        dla byle czego.
        >
        > miej honor, szanuj się. Bo inaczej, będzie coraz gorzej.
        >

        Mam identyczne zdanie, uwazam,ze jedyna osoba odpowiedzialna za
        wszelkie niepowodzenia Mahy jest ten cholerny Mis. Obawiam sie
        jednak ,ze ona nie chce przyjac tego do wiadomosci. Przykre.
        • mahadeva Re: Musze wyluzowac... 29.09.09, 10:04
          a propos pracy, opowiadal mi np. ze jak posuwal jakas byla, to
          myslal o pracy, ja o pracy w czasie seksu nie mysle, zreszta on mi
          odmawia seksu, albo, ze jakas wyskakiwala z lozka, zeby pracowac -
          obrzydliwe jest to, slyszalam wiele historii o jego nagich bylych...
          a to wieszcholek gory lodowej
          • annjen Re: Musze wyluzowac... 29.09.09, 10:56
            wierzchołek... a poza tym, to masz, czego chciałaś i nic cię to nie nauczyło. od
            miesięcy setki ludzi życzliwie ci tłumaczą, że się nie szanujesz, a ty swoje.
            nie wyobrażam sobie, jak mogłabym być z psychopatą, który czerpałby przyjemność
            z poniżania mnie, nawet gdyby to był jedyny facet na ziemi. nie wiem, czy
            przerabiałaś ten problem z terapeutą, ale dla mnie to trzeba leczyć.
    • jack20 Re: Musze wyluzowac... 28.09.09, 23:04
      a na chleb dla konia starcza ci kasy?
    • mamba8 Re: Musze wyluzowac... 29.09.09, 00:48
      no cóż, dużo ludzi tu trzyma za Ciebie kciuki :) dasz radę.
      • aurelia_aux Re: Musze wyluzowac... 29.09.09, 00:58
        Dołączam się do postów powyżej zacznij coś robić!:) może zamiast jazdy konnej
        (wiem świetne zajęcie,ale nie pomoże Ci znaleźć pracy) poszukasz jakiegoś kursu
        który może Ci pomóc w otwarciu większej ilości furtek.
        A misia olej. Też myślałam (heh.. w wieku 21lat) że jak zostawię mojego misia to
        już nigdy nikogo nie znajdę.. co prawda od 8miesięcy jestem sama, ale nie
        powiem, że jest mi gorzej.
        Jeśli nie zaryzykujesz nie zyskasz na pewno...

        Powodzenia:)
        • mahadeva Re: Musze wyluzowac... 29.09.09, 08:59
          w sumei to kiedys sobie radzilam lepiej od moich znajomych, nim
          poznalam chlopa mialam angazujaca, ale fajna prace, awansowalam,
          jeszcze niedawno on lekcewazaco o tym mowil, a ja oceniam to jako
          spore osiagniecie, inni tez; sam ma absorbujaca prace, ale innymi
          pracujacymi pogardza, mimo, ze mi to sprawialo frajde
          • mamba8 Re: Musze wyluzowac... 29.09.09, 10:50
            ale nikt nie ma prawa Ci mówic, gdzie masz pracowac :/
    • paco_lopez Re: Musze wyluzowac... 30.09.09, 13:56
      maha ty jesteś typem famme fatale. musisz tylko pamietać zeby przy
      pierwszych symptomach odprowadzić sie do domu opieki, bo sie kiedyś
      przewrócisz połamiesz i umrzesz z głodu obsrana i obsikana.
      • nanai11 Re: Musze wyluzowac... 30.09.09, 14:16
        Myśle twoje problemy wynikaja właśnie z posiadania tegoż jak to nazywasz
        "chłopa", gdyz nie jest ani oparciem dla Ciebie a wpędza Cię tylko w doły. Wiem
        wiem, łatwo mówić mi, która zarabia powyżej średniej krajowej, jednak...ja też
        nie mam rodziny. W ogóle. Nie mam rodziców, Mamy nawet nie poznałam... Zadnego
        oparcia i wiem że dlatego los dał mi siłe. Tobie też. Tylko za bardzo ufasz
        innym zamiast zdać sie na siebie. Za każdy bład w życiu sie płaci. Twój to
        pseudo zwiazek z żonatym facetem ,który nawet nie chce z Tobą być, chociażnie
        tak dawno pisałas że jest Twój. I tylko Twój. Weż sie w garść. Ja 4 lata temu
        straciłam dach nad głową, a miałam wtedy juz synka. Zaczęłam wszystko od nowa. I
        dałam rade. Ty też dasz. Tylko mniej siedzenia na necie, wiecej ludzi w realu....
    • butterflymk zacznij pisac opowiadania lub ksiazki - bedziesz 30.09.09, 14:25
      milionerką ... :D
      • mahadeva Re: zacznij pisac opowiadania lub ksiazki - bedzi 01.10.09, 19:14
        juz w drugiej klasie podstawowki wygralam kopnkurs literacki :)
    • kadfael Re: Musze wyluzowac... 01.10.09, 12:46
      Oj Maha, Maha. Jestes jedyna znana mi (choc tylko z forum) osobą,
      która kompletnie nie uczy sie na własnych błędach. I w dodatku zadne
      terapeuta nie będzie Ci w stanie pomóc póki sama nie dojdziesz do
      tego ,co jest dla Ciebie dobre....
      • alpepe Re: Musze wyluzowac... 01.10.09, 19:16
        Zgadzam się w 100%
Inne wątki na temat:
Pełna wersja