Dodaj do ulubionych

podejscie do seksu.

05.10.09, 00:07
Pora pozna, zberezne mysli zaczynaja chodzic po glowie. I mysle sobie, ze
czasem to chcialabym miec corke i nauczyc ja zdrowego podejscia do seksu -
radosci czerpanej z seksu, dumy z wlasnego ciala, afirmacji autoseksualnosci.

Ja sama, choc niby wyzbywam sie z wiekiem i swiadomoscia wielu dziwnych
przesadow dotyczacych tej dziedziny zycia, to jednak uderza mnie od czasu do
czasu, ile ja tez mialam glupot wpojonych, nie wiadomo skac. CHyba generalnie
przez kulture bedaca pod silnym wplsyem kosciola katolickiego i filozofii
katolickiej.

Np. kiedys czulam sie dziwnie po masturbacji. Mialam takie poczucie
obrzydzenia i winy. Brzydzilam sie swojego ciala. Np. wszlekich plynow,
sluzow, okresu. Nawet wlozenie sobie tampona wydawalo mi sie czyms zdroznym.
Potem wstydzilam sie masturbowac przy wlasnym partnerze, albo zwerbalizowac
moje fantazje erotyczne.

Na szczescie pokonalam te przeszkody, i potrafie cieszyc sie moim cialem i
seksualnoscia, i chcialabym miec corke, ktorej moglabym wpoic zasady dot.
zdrowej seksualnosci i akceptacji wlasnego ciala.
Obserwuj wątek
    • silic Najlepiej chyba podejść od tyłu...n/t 05.10.09, 00:08

      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Najlepiej chyba podejść od tyłu...n/t 05.10.09, 00:11
        Zalezy jak kto lubi. Ale masz racje, dobrze jest facetow od tylu podchodzic.
    • 2szarozielone Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 00:20
      Moze wystarczy po prostu nie wciskać córce kitu - że seks to tabu a ciało jest
      brudne i złe. Pewne potrzeby są naturalne i jak nikt w domu Ci nie wmówi, że coś
      z tym jest nie w porządku - to jest OK...
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 00:34
        Mi nikt w domu nic nie wmawial, a jednak skads pewne przesądy mialam.
        Chcialabym, zeby kolejne pokolenia kobiet nie musialy liczyc sie z irracjonalnym
        poczucie winy i "brudu".
        • kag73 Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 00:39
          No wlasnie, niby nikt nic nie mowil, wrecz temat tabu a
          jednak...Moze cos z lekcji religii, gdzie masturbacje nazywali
          samogwaltem. Juz wtedy sie zastanawialam jak ja moge sie sama
          zgwalcic, do czegos zmusic.
          Jakos tam mimochodem tkwily w czlowieku dziwne prawdy. Jest to dla
          wielu ogromnym problemem. Znam przypadek, ze kobieta niby chetnie
          kochalaby sie w niektorych pozycjach, ale sie waha, ma wyrzyty, bo
          to "nie po Bozemu". A ja sie pytam gdzie Bog mowi o pozycjach
          seksualnych.
          • princessofbabylon Re: podejscie do seksu. 07.10.09, 12:49

            Pamiętam jak kiedyś na religii w liceum ksiądz dyktował nam jakieś
            notatki. Było o grzechu, pomście i sodomii. Oczywiście o masturbacji
            jako grzechu wołającym o pomstę do nieba i homoseksualizmie jako
            chorobie. To pewnie stąd wiele takich odczuć, o których pisze
            grzeczna...
        • 2szarozielone Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 00:43
          Nie wiem... Może mnie jakoś szczęściem ominęły takie teksty na religii... A może
          po prostu kwestie religijne nigdy nie miały wysokiego statusu w moim domu... Ale
          zgadzam się, traktowanie seksu jako czegoś brudnego i złego bardzo kobietom
          szkodzi i paradoksalnie czyni bardziej podatnymi na męskie manipulacje :/
          Świadomość własnego ciała i jakaś miłość do niego, brak obrzydzenia, brak tabu -
          czyni kobiety silniejszymi.
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 00:55
            Wcale nie paradoksalnie. KObiety, ktore sa przekonane, ze ich cialo i ich
            seksualnosc nie nalezy tak naprawde do nich samych, tykko do ich partnerow, maja
            o wiele trudniejsze zadanie, jezeli chodzi o bycie stanowcza w kwestii seksu.
            Czyli kiedy go uprawiac, z kim, jak i jak czesto.
          • aurelia_aux Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 00:57
            nie można przeginać ani w jedną ani w drugą stronę.
            też uważam, że nie jest dobre wychowanie w obrzydzeniu do własnego ciała,ale
            jednocześnie nie można wpajać nikomu że seks jest tylko zabawą, że służy do
            zaspakajania wyłącznie potrzeb,
            • grzeczna_dziewczynka15 Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 01:00
              Nie pisalam, ze mam zamiar przekonywac, ze seks jest wylacznie zabawa i niczym
              wiecej. Seks ma rozne oblicza: moze byc zabawa, moze miec wymiar duchowy, mozna
              dzieki temu zaciesniac relacje, poznac clzowieka lepiej, moze miec aspekt
              intelektualny itd.
            • 2szarozielone Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 01:04
              Jak masz szacunek do swojego ciała i dobrze się w nim czujesz, to nie traktujesz
              go jako zabawki ani karty przetargowej. Podejmujesz mądrzejsze decyzje. w
              dodatku masz większą wiedzę na jego temat. Jeśli będę miała córkę, to postaram
              się jej wybić z głowy pomysł, że jej ciało służy do zaspokajania ambicji facetów
              i dysponowanie nim jest jedyną rzeczą, którą może sobie zasłużyć na szacunek. :)
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 01:08
                I konieczna jest rzetelna wiedza anatomiczna. My, kobiety, czesto bardzo malo
                wiemy o naszym wlasnym ciele. Nie ogladamy swojej waginy, nie mamy pojecia co
                jest w srodku i jakie rzeczy sie tam kryja. Nie wiemy co to punkt G albo
                dysplazja szyjki. Nie wiemy co nam sprawia przyjemnosc i co stanowi zagrozenie
                (zdrowia i zycia). Tego wszystkiego trzeba sie nauczyc.
                • 2szarozielone Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 01:11
                  A ja się czasem zastanawiam, dlaczego nie miałam z tym nigdy problemu, chociaż z
                  tego, co pamiętam, to rodzice ze mną takich tematów nie zaczynali... A śmiem
                  twierdzić, że nigdy nie miałam problemów z seksualnością. Poza okresem w którym
                  próbowałam dowiedzieć się o co chodzi z zakazem antykoncepcji w KK i odczułam
                  silny konflikt miedzy zdrowym rozsądkiem a wiarą (przegrany przez wiarę z
                  kretesem).
    • jan_hus_na_stosie Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 00:54
      ty masz coś z głową, wątpliwości nie mam żadnych

      wyświadcz światu przysługę i nie miej dzieci
      • kag73 Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 00:57
        A na jakiej postawie Tys to stwierdzil, Janie, ze ona ma z glowa?
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 01:00
          Jan zna sie swietnie na psycholach;) Moze bogate doswiadczenie wlasne? Kto wie;)
        • jan_hus_na_stosie Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 01:02
          jeśli Ty po przeczytaniu tylu ich postów do tej pory tego nie stwierdziłaś to
          współczuję
      • justysialek Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 01:26
        jan_hus_na_stosie napisał:

        > ty masz coś z głową, wątpliwości nie mam żadnych
        >
        > wyświadcz światu przysługę i nie miej dzieci

        Jan, uroczy jak zwykle! ;/
    • justysialek Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 01:24
      Ja bym jeszcze do tego kanonu wychowania seksualnego dziewczynek
      dodała świadomość, że ciało należy tylko do kobiety, nie do państwa,
      lekarza, męża, księdza czy innego moralizatora. I nawet nie mam tu
      na myśli aborcji a właśnie seksualność.
      Poza tym ważne jest aby kobieta sama budowała swoją seksualność -
      nie przez pryzmat pożądania przez mężczyzn.
      • kag73 Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 01:29
        Justysialek, dokladnie, SWIETE slowa!
        Lepiej bym tego nie ujela.
      • jan_hus_na_stosie Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 01:42
        justysialek napisała:

        > Poza tym ważne jest aby kobieta sama budowała swoją seksualność -
        > nie przez pryzmat pożądania przez mężczyzn.

        A przez jaki pryzmat, pożądania prze kobiety? Spróbuj zbudować swoją seksualność
        nie będąc pożądaną przez mężczyzn, powodzenia :D
        • justysialek Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 09:35
          > A przez jaki pryzmat, pożądania prze kobiety? Spróbuj zbudować
          swoją seksualność
          > nie będąc pożądaną przez mężczyzn, powodzenia :D

          Nie musze próbować, moja seksulaność co prawda wciąż się rozwija ale
          w dużej mierze jest już ukształtowana.
          Nie rozumiesz, o czym tu piszę! Przecież istnieją kobiety, które nie
          potrzebują mężczyzn w swoim życiu seksualnym, więc jak najbardziej
          jest to możliwe! Jednak ja odnoszę się bardziej do patrzenia na
          siebie i swoje ciało, potrzeby nie oczami innych - a w szczególności
          mężczyzn! Można budować swoją tożsamość i wiedzę o sobie i swoich
          potrzebach opierając się na swoim zdaniu, wiedzy książkowej (lub od
          innych kobiet), zbierając różne doświadczenia i ucząc się siebie np
          poprzez masturbację. Właśnie po to, żeby potem żaden facet nie
          wmówił kobiecie, jak ma przeżywać seks, co odczuwać i jak się
          zachowywać!
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 13:17
            Brawo Justysialek;) A Jan zaprezentowal typowa postawe ludzi, ktorzy traca
            "wladze". Faceci w obliczu kobiet, ktore maja poczucie wlasnej wartosci musza
            albo zredefiniowac swoje podejscie do nich, albo zadowolic sie jakas mniej
            swiadoma babka, ktora sie nie szanuje (czyli spelnia zachcianki mezczzyzn
            poswiecajac swoje), albo po porstu tacy mezczyzni nie zaznaja szczescia w
            relacji, bo jej nie potrafia zbudowac.

            Na szczescie sa tez mezczyzni, ktorzy nie boja sie swiadomych kobiet, ktore maja
            godnosc.
            • skarpetka_szara Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 16:23
              No wlasnie. Seksualnosc kobiety buduje sie z jej psychiki.
              • meetek Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 16:31
                TO JEST APSURT!
                • skarpetka_szara Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 16:40
                  a dlaczego tak myslisz:?
      • rumak.hrabiny Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 20:58
        justysialek napisała:

        > Poza tym ważne jest aby kobieta sama budowała swoją seksualność -
        > nie przez pryzmat pożądania przez mężczyzn.

        wystarczy ci paluszek mały, by mieć orgazm doskonały?
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 21:07
          Tak, czasem wystarczy. Wiedza to tez wytrawni kochankowie, bo seks rozgrywa sie
          w mozgu i wyobrazni w duzej mierze (moze w wiekszj?)
          Moj mezczyzna umie mnie nakrecic sama tylko historia, werbalizowaniem roznych
          fantazji opowiedzianych odpowiednio.
          To samo tyczy sie samych kobiet, ktore umieja wiele zdzialac dzieki sile fantazji.

          • rumak.hrabiny Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 21:36
            błąd w waszym rozumowaniu polega na tym, że myślicie, że bez pomocy mężczyzny
            jesteście w stanie poznać swoją prawdziwą kobiecość, seksualność. wasz złudny
            ideał to - poznajmy najpierw swoje ciało a później wytresujmy samców, by lampki
            się zapaliły. w większości przypadków jest jednak dużo lepiej. on i ona razem
            poznają seksualność swoją i partnera, ich seksualność ciągle się rozwija.
            • grzeczna_dziewczynka15 Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 21:47
              DLaczego mowisz "my", "wy". Seksualnosc to sprawa indywidualna i kazdy przezywa
              ja troche inaczej. Co do ciaglego rozwoju i wsoplnego poznwania sie, zgadzam
              sie. NIkt nie mowi o tresowaniu samcow. Zle cos odczytales.
              • rumak.hrabiny Re: podejscie do seksu. 06.10.09, 20:41
                bo wy chcecie postępować wbrew naturze. czy jeżeli będziecie budować swą kobiecość RÓWNIEŻ przez pryzmat pożądania partnera to źle? czy nie będzie ona bogatsza, pełniejsza?
                www.youtube.com/watch?v=QqOV9Oa3ZP8
      • silic Re: podejscie do seksu. 07.10.09, 01:55
        > Poza tym ważne jest aby kobieta sama budowała swoją seksualność -
        > nie przez pryzmat pożądania przez mężczyzn.

        No jasne. Wszak seksualność powstała w celu zaspokajania kobiet a nie dla
        rozmnażania się i kontaktów z płcią przeciwną. Kobieca seksualność bez mężczyzny
        to taka świnka morska - ani świnka ani morska. Oczywiście podobnie jest męską
        seksualnością i kobietami. Bez pożądliwego oka seksualność nie ma sensu.
    • gobi05 Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 08:31
      > radosci czerpanej z seksu, dumy z wlasnego ciala, afirmacji autoseksualnosci.

      Książka "Radość z seksu" już chyba jest, ale możesz
      napisać "Afirmację autoseksualnosci".

      > niby wyzbywam sie z wiekiem i swiadomoscia wielu dziwnych
      > przesadow
      Odrzucanie niezrozumianych zasad - to jeszcze nawet
      nie jest pół drogi...

      > glupot wpojonych (...)
      > przez kulture bedaca pod silnym wplsyem kosciola
      Wypełzła z kościoła czarna ośmiornica - tak, to ponura
      kultura, swymi mackami chwyciła cię i nasączyła jadem.
      Powiedz jeszcze, że katolicka filozofia odpowiada
      za przypadki ludożerstwa podczas Wojny Stuletniej
      i podczas głodu na Ukrainie w latach 1921–1947.

      > chcialabym miec corke, ktorej moglabym wpoic zasady dot.
      > zdrowej seksualnosci
      Dzieci nie do tego są.
      • zawszezabulinka Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 09:05
        ja tez chcialabym byc podpora dla swojej corki, a napewno nie bede sciemniac jej
        ze seks to jest taki wyraz milosc miedzy mamusia a tatusiem :]

        biorac pod uwage nasze spoleczenstwo, nalezalo by wytlumaczyc nastolatce ze
        1.dorosli mezczyzni uprawiajacy seks z mlodymi 15-17 latkami to takie zboczenie,
        nudza sie zyciem z zona, mozna z dziewczynami robic co sie chce,bo jest pelna
        wigoru itp itp, jest atrakcyjna, ma ladne cialo, a zone szanuja dlatego wszelkie
        brudne rzeczy robia na boku z innymi. i tym samym nalezalo by wytlumaczyc corce
        ze oni zwykle oszukuja takie mowiac ze beda z nimi i sie ozenia itp itd.
        2. chlopak ktory naciska na seks - kopnac go w zadek
        3. nalezy otwarcie rozmawiac o seksie z partnerem, porno od czasu do czasu jest
        fajne, a bez przerwy to juz rodzaj zaburzen z ktorymi trzeba udac sie do
        lekarza, i nie nalezy z nim walczyc bo facet bedzie takie rzeczy ogladal w
        ukryciu, np w wc. we 2 to juz jest fajne urozmaicenie ;p
        4. antykoncepcja, antykoncepcja i antykoncepcja!!!
        • gobi05 Re: podejscie do seksu. 06.10.09, 01:12
          > ze seks to jest taki wyraz milosc miedzy mamusia a tatusiem :]
          Jest.

          > 1.dorosli mezczyzni uprawiajacy seks z mlodymi
          O, to ciekawe!
          - nie wiem, czy zboczenie;
          - nie tyle nudzą się z żoną, co raczej nie dostają od niej
          czegoś, a nieraz nie są w stanie znaleźć żony;
          - można wyszukać dziewczynę, która pozwoli robić dziwaczne
          rzeczy;
          - łatwe dziewczyny łatwo się zmienia, wymienić żonę trudno;
          - nie szanują żony, skoro ją zdradzają. Może cenią swój
          czas poświęcony na zdobywanie żony, może cenią pieniądze
          włożone w zakup obrączki dla niej, może boją się konsekwencji
          rozwodu...

          > ze oni zwykle oszukuja takie mowiac ze beda z nimi i sie ozenia

          Wielu chłopców i mężczyzn oszukuje wiedząc,
          że wystarczy wstawić kit lasce a ona da to,
          co u prostytutki kosztuje pieniądze.
          Może nawet nie tak wielu, ale za to są oni
          aktywni i robią wrażenie wielkiej masy.

          Wielu nie potrzebuje oszukiwać, bo dziewczyny
          chętnie same sobie wyobrażają, że seksem
          uda się przywiązać mężczyznę do siebie.
          Kiedy im się nie udaje, są zawiedzione i złe
          na mężczyzn, że nie spełniają ich wyobrażeń.

          4. antykoncepcja, antykoncepcja i aids!!!
        • mahadeva Re: podejscie do seksu. 06.10.09, 20:23
          hehe te Twoje madrosci to kazda rozsadna dziewczyna zna - wystarczy wychowac
          inteligentna osobe ze zdrowym osadem i dostepem do netu
          moja mama nie musiala mi tłumaczyc, ze zle jest nieogladanie razem porno - sama
          do tego doszlam
          trzeba raczej uwazac, zeby nie przekazac znow jakichs ograniczajacych zasad -
          lepiej ingerowac minimalnie
        • liisa.valo Re: podejscie do seksu. 07.10.09, 02:26
          Ja się tylko odniosę do porno - fajne od czasu do czasu. A jeśli się nie lubi?
          Nie każdy lubi seks analny, nie każdy lubi seks oralny, nie każdy lubi kajdanki
          w łóżku, nie każdy lubi oglądać porno.
      • justysialek Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 09:40
        Niestety, panowie, ale słabe macie pojęcie na temat kobiecej
        seksualności i wpływów, jakie na nią wywierają: kultura, wychowanie,
        religia, seksualni partnerzy i ich "widzimisię". Ja wiem, że
        mężczyznom jest w tej sferze łatwiej, szybciej znajdują swoją drogę
        i nie ulegają tak wpływom ale też ich seksualność nie jest tak mocno
        napiętnowana kulturowo czy religijnie!

        > > chcialabym miec corke, ktorej moglabym wpoic zasady dot.
        > > zdrowej seksualnosci
        > Dzieci nie do tego są.

        A od czego? Rozwiń swoją myśl.
        • rumak.hrabiny Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 21:08
          justysialek napisała:

          > Niestety, panowie, ale słabe macie pojęcie na temat kobiecej
          > seksualności...

          słaba siła argumentu, ponieważ nie wiadomo ilu takich panów jej się trafiło,
          którzy nie mieli pojęcia o kobiecej seksualności. Na wszelki wypadek składam
          wyrazy współczucia i zachęcam do dalszych poszukiwań.
          • justysialek Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 22:57
            A pisałam o sobie czy odpowiadałam na konkretne wypowiedzi
            konkretnych osób w tym wątku?
            Poczytaj sobie wątek o netowych złośliwościach, to może następnym
            razem zastosujesz coś bardziej oryginalnego niż atak ad personam ;P
        • gobi05 Re: podejscie do seksu. 06.10.09, 00:58
          > Niestety, panowie, ale słabe macie pojęcie na temat kobiecej
          > seksualności i wpływów (...)

          Aż chciałoby się powiedzieć za Lindą
          "hej, koleżanko - a cóż ty koleżanko wiesz
          o seksualności?"
          https://www.youtube.com/watch?v=yvuqf0toel0 5:16 - 6:56
          Fala hormonów dotykająca każdego chłopca/mężczyznę
          da się porównać tylko do tsunami. Kobieca seksualność
          to fale wzbudzane przez lekki wiaterek.
          Kobiecy testosteron? Ha-ha-ha.

          > > Dzieci nie do tego są.
          > A od czego? Rozwiń swoją myśl.
          Dziecko to nie piesek, żebyś je miała tresować.
          Zadaniem dziecka nie jest realizowanie pragnień
          i wizji mamusi/tatusia/ojczyma/babć/pani z telewizji.
          To znaczy: zdrowa seksualność - owszem,
          ale nie WPOIĆ, tylko pokazać własnym przykładem.

          Nie jesteś w stanie opanować swego dziecka
          nie robiąc mu krzywdy, a to oznacza,
          że w wychowaniu trzeba koncentrować się
          na _głównych_ celach w życiu.
          Uprawianie seksu nie jest celem w życiu, ale środkiem.
          Posługujemy się seksem by realizować swoje życiowe
          cele. Stawiając seks jako nadrzędny cel deprecjonujesz
          (przepraszam) siebie jako osobę.

          Obrzydzenie do swego ciała to jedna skrajność,
          a podporządkowanie swojego życia seksualności
          to druga. Facet który rżnie wszystko co ma nogi
          i na drzewo nie ucieka to taka grzecznadziewczynka
          w męskim wydaniu.
          Kultura nie ma na celu niszczenia człowieka.

          Człowiek jest istotą społeczną, a jak się chce żyć
          w społeczeństwie to trzeba brać pod uwagę kulturę,
          wychowanie, religię, seksualnego partnera itd.
          Oczywiście bywają różne wizje, szczególnie filmowe.
          Na szczęście życie to nie fantazja zboczeńca.
          • justysialek Re: podejscie do seksu. 06.10.09, 18:30
            > Fala hormonów dotykająca każdego chłopca/mężczyznę
            > da się porównać tylko do tsunami. Kobieca seksualność
            > to fale wzbudzane przez lekki wiaterek.
            > Kobiecy testosteron? Ha-ha-ha.

            Ależ oczywiście, jesteście Bogami! Nawet wasze pożądanie jest
            lepsze/większe/silniejsze/bardziej znaczące... ręce opadają.

            Twój wywód dla mnie jest nie w temacie.
            Przede wszystkim nie pisz do mnie: robisz, jesteś w stanie, żebyś je
            miała tresować itd - bo nie wiesz jaka ja jestem, co zamierzam i co
            w życiu robię - na razie to sobie rozmawiamy...


            > Dziecko to nie piesek, żebyś je miała tresować.
            > Zadaniem dziecka nie jest realizowanie pragnień
            > i wizji mamusi/tatusia/ojczyma/babć/pani z telewizji.
            > To znaczy: zdrowa seksualność - owszem,
            > ale nie WPOIĆ, tylko pokazać własnym przykładem.

            Jak najbardziej wychowanie polega na wpajaniu dziecku pewnych
            rzeczy: np wpaja się dziecku, że nie wolno innych bić, że trzeba
            starszych szanować, że nie wolno wybiegać na ulicę itd. Podobnie
            można mu wpoić pewne rzeczy dotyczące seksu (np szacunek do swojego
            ciała albo jak to często bywa religijne zakazy w tej sferze). Jednak
            ja nie zamierzam tresować dziecka - mówiliśmy cały czas o
            wychowaniu, edukacji - ja nie wiem, gdzie wyczytałeś coś o
            tresowaniu...

            > Nie jesteś w stanie opanować swego dziecka
            > nie robiąc mu krzywdy, a to oznacza,
            > że w wychowaniu trzeba koncentrować się
            > na _głównych_ celach w życiu.

            ???
            Czyli jakich? ...jedzeniu i zarabianiu pieniędzy?!

            > Uprawianie seksu nie jest celem w życiu, ale środkiem.
            > Posługujemy się seksem by realizować swoje życiowe
            > cele. Stawiając seks jako nadrzędny cel deprecjonujesz
            > (przepraszam) siebie jako osobę

            A gdzie ja stawiam seks jako najważniejszy cel w życiu? Chyba już
            nie wiesz na czyj post odpowiadasz...
            Zresztą ja nie traktuję seksu jako środka do osiągania celów
            życiowych (no chyba, że mówimy o prokreacji ale to nie jest cel
            mojego życia w tej chwili).
            • gobi05 Re: podejscie do seksu. 06.10.09, 20:26
              > Ależ oczywiście, jesteście Bogami! Nawet wasze pożądanie jest
              > lepsze/większe/silniejsze/bardziej znaczące... ręce opadają.
              To nie ja zacząłem z tym seksizmem.
              Owszem - akurat jeśli chodzi o dojrzewanie,
              to dziewczynki mają to trochę przykre, ale
              o łagodniejszym przebiegu.
              Zresztą, wcale nie uważam, że należy to
              rozgraniczać pod względem płci.

              > Przede wszystkim nie pisz do mnie: [...]
              Sama chciałaś, żebym rozwinął, to rozwijam.
              Dzieciom się nie wpaja, dzieci się wychowuje,
              i to własnym przykładem głównie.

              > można mu wpoić pewne rzeczy
              > albo [...] religijne zakazy w tej sferze).
              I skąd niby tyle panien młodych z brzuchem,
              jak nie z takiego wpajania? To na nic.

              > ja nie zamierzam tresować dziecka - mówiliśmy cały czas o
              > wychowaniu, edukacji
              No, ja właśnie tego wychowania nie widziałem.
              Nie wychowuje się (własnych dzieci szczególnie)
              werbalnie, tylko praktycznie. Czy masz zamiar
              pokazywać córce, jak "zrobić sobie dobrze"?
              Bo w tym momencie mnie zaskoczysz.

              Edukacja - super, czyli jak to sobie wyobrażasz?
              Grzeczna_dziewczynka nie pisze o edukacji, tylko
              o tym, że chciałaby mieć córkę by jej wpajać...
              A ty? Nie zauważyłem.

              > > na _głównych_ celach w życiu.
              > Czyli jakich? ...jedzeniu i zarabianiu pieniędzy?!
              Smacznego.
              Nie - na (trudne słowo) działaniu. To jest
              nasz główny cel w życiu - "żyjcie i rozmnażajcie się".
              Po pierwsze - życie, po drugie - prokreacja.

              > nie wiesz na czyj post odpowiadasz...
              Chciałaś, to rozwijam. Może powinienem napisać
              "deprecjonuje się" - byłoby bardziej bezosobowo.

              > życiowych (no chyba, że mówimy o prokreacji ale to nie jest cel
              > mojego życia w tej chwili).
              A to jest ciekawe, i nie myślałem o tym jeszcze.
              Czy coś, co jest _w_ogóle_ celem życiowym
              może nie być celem życiowym w danej sytuacji.
              Chyba tak, np. dzieci nie mają za cel życiowy
              prokreacji, mimo iż są ludźmi, a ludzki cel
              to właśnie prokreacja. Dziwne. Z drugiej strony,
              to niby po co dziewczynki bawią się lalkami?
              • justysialek Re: podejscie do seksu. 07.10.09, 15:26
                > Owszem - akurat jeśli chodzi o dojrzewanie,
                > to dziewczynki mają to trochę przykre, ale
                > o łagodniejszym przebiegu.
                > Zresztą, wcale nie uważam, że należy to
                > rozgraniczać pod względem płci.

                Nie mówiłam o dojrzewaniu płciowym tylko rozwoju seksualności - to
                są dwie rzeczy. Np ja jestem dojrzała płciowo a rozwijam się nadal -
                rozumiesz?

                Mylisz (albo inaczej rozumiemy) pojęcia celu życiowego i sensu
                życia. Biologicznym sensem naszego istnienia może i jest prokreacja
                ale jednostkowe cele myślących ludzi (bo ze zwierzętami jest
                inaczej) są różne. Czy osoba nie posiadająca dzieci, nie
                zamierzająca ich mieć prowadzi życie bez sensu, bezcelowe? Moim
                zdaniem nie!
                Co ma znaczyć "życie" i "działanie"?! W moim mniemaniu dla jednego
                będzie to oznaczało jedna a dla drugiego drugie i trudno
                wartościować, który ma rację. Celem życia jednych jest praca, innych
                osiągnięcie sukcesu, pomoc innym itd. A ktoś inny poprzez
                stwierdzenie "żyję" będzie rozumiał hedonistyczną zabawę, podróże,
                seks i inne sposoby "korzystania z życia" i jego życie też nie
                będzie pozbawione celu!

                > Nie wychowuje się (własnych dzieci szczególnie)
                > werbalnie, tylko praktycznie. Czy masz zamiar
                > pokazywać córce, jak "zrobić sobie dobrze"?
                > Bo w tym momencie mnie zaskoczysz.

                Rozumiem, że jeśli chcesz dziecku przekazać, żeby nie wkładało palca
                do kontaktu to najpierw wkładasz swój, a jak już odzyskasz
                przytomność to mówisz: widzisz co się stało? ty tak lepiej nie
                rób...
                Bzdury wygadujesz... albo zupełnie inaczej rozumiemy pojęcie
                wychowania.
                Poza tym swobodnego podejścia do masturbacji mogę nauczyć córkę
                poprzez własne swobodne podejście do tego np: nie dostanę zawału,
                jak mnie o to zapyta, odpowiem na jej pytania bez zażenowania,
                przynam, że też to robię/robiłam w jej wieku.
                Moja mama miała na mnie spory wpływ w kwestii wychowania seksualnego
                i odbywało się to głównie poprzez rozmowy! A najlepsze jest to, że
                wpoiła mi zasady nieco inne (bardziej liberalne) od tych, które jej
                wpojono w tej kwestii, bo uważała, że tak będzie lepiej. Mówiąc
                wprost nauczyła mnie innego podjeścia w sprawach seksu i innych
                zachowań, niż jej własne!
                ...i twoja teoria o wychowaniu jedynie praktycznym właśnie upadła...
    • alpepe Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 09:37
      myślę, że, mówiąc oględnie, Janek ma rację. Współczuję dzieciństwa, które
      sprawiło, że jesteś tak pokręcona.
      • justysialek Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 09:46
        A ja jestem zszokowana waszymi "diagnozami". Spodziewałabym się
        takich tekstów od małolatów, które tu zaglądają ale od stałych
        forumowiczów nie.
        Jeśli uważasz, że jest pokręcona i nie wahasz się pisać o tym
        wprost - to rozwiń swoją myśl, napisz dokładnie o co ci chodzi, bo
        ja czytając twój wpis nie wiem - a patrzę sobie na to z boku, jako
        osoba postronna. Łatwo jest napisać: aleś ty pokręcona!
        współczuję dzieciństwa!
        nie uzasadniając tego, bo nawet nie ma z
        czym polemizować!
        Napisz dlaczego tak uważasz albo nie pisz tak wcale!
        • alpepe Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 09:51
          łał, przeczytaj wątki tej panny. Ja czytam, nie w każdym się wypowiadam, bo
          czasem wolę zmilczeć, ale np. wcale mnie nie zdziwiło to, co pisała o
          dorastaniu, nic, a nic. Dokładnie takiej buntowniczki z kompleksami bym się
          spodziewała po grzecznej dziewczynce 15. Za stara jestem na wywody logiczne, nie
          chce mi się już, sorry, wczoraj mi się chciało, to skasowano wątek i cały mój
          piękny post uleciał w kosmos.
          • justysialek Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 10:11
            Czytam jej wątki, choć nie mam fiksacji na jej punkcie i może nie
            wszystkie znam na pamięć - w każdym razie nic szokującego w nich nie
            widzę. Ani tym wątkiem ani tamtym IMO nie zasłużyła na wyzywanie od
            pokręconej. Jest jaka jest, każdy jest inny. Ty też nie jesteś
            idealna i Janowi też brakuje! Zapewne zarówno twoje, jak i jego
            zachowania też wynikają z dzieciństwa. Przyganiał kocioł garnkowi...

            Tamtego wątku nie czsytałam i dobrze, bo mierzi mnie takie coś...
            Jak ci się nie chce, to nie zaczynaj.
            • alpepe Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 13:20
              cóż za pech, na szczęście justysiałek nie wydaje prawa jazdy na forum, bo bym
              oblała.
              P.S. Janowi się chciało, przeczytaj poniżej, podpisuję się pod jego diagnozą.
        • jan_hus_na_stosie Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 10:19
          justysialek napisała:

          > Napisz dlaczego tak uważasz albo nie pisz tak wcale!

          a niech będzie, ja Ci napiszę.

          Pomijając, że dla grzecznej_dziewczynki całe jej życie to jedna wielka kopulacja
          (90% jej postów dotyczy seksu) i imprezowanie a nadrzędnym celem życia jest
          kopulowanie, kopulowanie oraz mówienie i pisanie o kopulowaniu. W zasadzie ona
          nie pisze na tym forum o niczym innych, wszystkie inne tematy dnia codziennego
          dla niej nie istnieją (cóż za ograniczenie umysłowe...).

          Ciągle ma jakieś problemy z własną seksualnością, zachowuje się jak mała
          dziewczynka, która przypadkiem wycierając ręcznikiem swoje krocze odkrywa, że
          jest to przyjemne i z wypiekami na twarzy próbuje tą informację obwieścić całemu
          światu aby inni też mogli to poczuć.

          O ile w przypadku małej dziewczynki takie zachowanie nie oznaczało by żadnej
          nienormalności o tyle u dorosłej kobiety oznacza co najmniej zdzecinnienie.

          wyobraź sobie justysialek, że zaczynasz myśleć o dziecku, że chciałabyś mieć
          własne. Jakie myśli przychodzą Ci jako pierwsze do głowy? Może jak by wyglądało?
          Jak by się zachowywało? Może gdzie zabierałabyś je na spacery i jak byś się z
          nim bawiła? Może zastanowiłabyś się jak urządzić mu pokój aby dziecko czuło się
          dobrze.

          Takie myśli przyszłyby w pierwszej kolejności NORMALNEMU człowiekowi, ale nie
          grzecznej_dziewczynce. Dla niej pierwsza, najważniejsza kwestia u nienarodzonego
          dziecka to edukacja seksualna. To jest najważniejsze dla kilkulatka... Marzy jej
          się aby wychować swoją małą kopię, małą dziewczynkę która od najmłodszych lat
          będzie miała seksualną manię prześladowczą jak sama autorka. Która być może jak
          autorka będzie zachwycała się seksem analnym, seksem bez zobowiązań w wieloma
          partnerami, dla której słowo rodzina będzie jakąś aberracją i która będzie
          lansowała model życia z każdym, wszędzie, w każdej pozycji i bez zobowiązań.

          Sorry, ale kobieta w wieku około 30, która ciągle ma fiu bździu w głowie, zero
          odpowiedzialności i dorosłości a jedynie skrajne dążenie do własnych
          przyjemności nie powinna mieć dzieci (które w jej przypadku prawie na pewno
          wychowywałoby się bez ojca).

          koniec.
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 13:45
            :) Seksualnosc uwazam za motor napedzajacy zycie kazdego czlowieka i
            czlowieczesntwo w ogole. Seksualnosc to wielka energia i jest powiazana z innymi
            sferami zycia - podejscie do niej odzwierciedla nastawienie do innych ludzi i
            nurtow polityczno-spoleczno-filozoficzno-ekonomicnzych.

            Co do oceny personalnej konkretnie mnie, dziwi mnie to, ze chociaz uwazasz sie
            za czlowieka oczytanego, wyksztalconego i inteligentnego, nie potrafisz odroznic
            pogladow od praktyki.
            Nawet gdybym kopulowala non-stop, jak piszesz, z roznymi partnerami, tez nie
            rozumiem w czym Ciebie to rani, jesli ja nie ranie tych partnerow i sprawia nam
            to obopolna przyjemnosc? No, ale zdecydowana mniejszosc potrafii wyobrazic
            sobie, ze ktos mysli inaczej i starac sie to zrouzmiec, zamiast pietnowania.

            Powiem Ci w sekrecie, ze nie kopuluje bez przerwy, bo znajduje chocby czas na
            napisanie czegos na forum. Ale owsze, lubie seks.
            Twoj post reprezentuje typowa postawe wypracowana pod wplywem radykalnie
            chrzescijanskiego konceptu moralnosci w odniesieniu do seksu, ktore zaklada, ze
            to cos brudnego, tajemniczego, wiaze sie z poczuciem winy jesli nie sluzy
            prokreacji z wlasnym wpolmalzonkiem.

            CO do dzieci, nie planuje na razie dziecka, i nie mowie, ze edukacja seksualna
            jest najwazniejszym puntkem programu. Tak o, nadeszla mnie taka refleksja.
            Oczywiscie jest to jedna z wazniejszych spraw, bo jak widac seks nie dzieje sie
            w izolacji od innych kwestii, ale idzie w parze z umiejetnoscia budowania
            roznego rodzjau relacji z inymmi ludzmi, miloscia i szczesciem.

            Co do wychowywania sie bez ojca, nie rozumiem czemu stygmatyzujesz samotna
            matke. BArdzo wiele dzieci wychowywanych jest przez samotne matki, ktore
            podejscie do seksu maja takie jak Twoje, albo jeszcze bardziej zradykalizowane.
            POwielasz mit "normalnej" rodziny, a czy Twoja byla normalna? Czy znsz wiele
            ludzi, kotrzy maja te mityczne normalne rodziny? Ja nie znam.

            Widzisz, nie mam nastawieniu konsumpcyjnego i przy okzaji rozwazan o dzieciach
            nie planuje glupot pt. kolor scian i rodzaj drogich zabawek, w jaki je obkupie.
            Wole myslec o edukacji wszlekiego rodzaju, tez seksualnej i przede wsyztskim
            samo-acpetacji.
            Jak tego uczyc? NIe mam zamiaru uczyc potencjalnych dzieci zadnych technik,
            jednak nie zamierzam wpajac przekonania, ze jakies praktyki seksualne sa godne
            potepienia.( Nie rozumiem co Cie tak oburza w seksie analnym? nawiasem mowiac, w
            sumie kulturowo mozna to latwo zanalizowac, wplyw chrzescijnstwa).

            A ze kolo 30-stki mysli sie o seksie, to jak najbardziej nrmlane. KObietom wtedy
            podobno libido wzrasta;)
            Co zlego w seksie? Dla mnie to przezycie o bardzo roznym chcxrakterze, czesto
            zwiazane z gleboko relacja i duchowoscia. O tak bardzo waznej sferze zycia wole
            rozmawiac niz o pie...ch typu jaki semochod kupic, co ugotowac na obiad, albo
            co zrobic jak sie poplami sukienke.
            • skarpetka_szara Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 16:38
              Wiesz... Jan zapewne cale dnie spedza przed kompem, zapewne
              ogladajac "grzeszne strony", albo w kibelku sie masturbujac.
              zaloze sie ze dziewczyny w realu nie ma (i moze nigdy nie mial).
              Ale tak to juz jest z tymi gikami komputerowymi.

              Ale jezeli to KOBIETA przyzna ze ma seksualnosc, ze uprawia seks i
              sie tego nie wstydzi - wtedy jego nerwy ponosza. No bo jak to tak
              mozna... Nie warto nawet z takim czlowiekiem dyskutowac, w jego
              glowie kobieta nigdy nie bedzie na rowni z facetem - a seksualnosc
              w jego glowie - jest meska i juz.
          • justysialek Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 20:09
            > Pomijając, że dla grzecznej_dziewczynki całe jej życie to jedna
            wielka kopulacj
            > a
            > (90% jej postów dotyczy seksu) i imprezowanie a nadrzędnym celem
            życia jest
            > kopulowanie, kopulowanie oraz mówienie i pisanie o kopulowaniu. W
            zasadzie ona
            > nie pisze na tym forum o niczym innych, wszystkie inne tematy dnia
            codziennego
            > dla niej nie istnieją (cóż za ograniczenie umysłowe...).

            Nie wiem... może trzeba mieć obsesję na jej punkcie, żeby to
            zauważać i żeby to aż tak w oczy kłuło, bo ja nie zauważyłam ani
            mnie nie kłuje. Dla mnie jest takim samym użytkownikiem tego forum,
            jak każdy inny. Dodam jeszcze, że każdy z nas korzysta z forum z
            innych powodów. Może dla niej forum jest po to, żeby pogadać o
            seksie? Nie musi to być reprezentatywna próbka jej myślenia czy
            podejmowanych tematów.
            Natomiast, jak już się czepiamy, to 90% twoich postów dotyczy tego,
            jakie kobiety są beznadziejne, interesowne, puszczalskie... też masz
            fiksację.

            > Ciągle ma jakieś problemy z własną seksualnością, zachowuje się
            jak mała
            > dziewczynka, która przypadkiem wycierając ręcznikiem swoje krocze
            odkrywa, że
            > jest to przyjemne i z wypiekami na twarzy próbuje tą informację
            obwieścić całemu
            > światu aby inni też mogli to poczuć.

            Wielu jest takich na tym forum, co prawda ich fiksacją nie jest
            seks - a tobie przecież właśnie to przeszkadza! Mahadeva, na
            przykład, ciągle coś pie..czy bez sensu, więc jej nie czytam po
            prostu.

            > wyobraź sobie justysialek, że zaczynasz myśleć o dziecku, że
            chciałabyś mieć
            > własne. Jakie myśli przychodzą Ci jako pierwsze do głowy? Może jak
            by wyglądało?
            > Jak by się zachowywało? Może gdzie zabierałabyś je na spacery i
            jak byś się z
            > nim bawiła? Może zastanowiłabyś się jak urządzić mu pokój aby
            dziecko czuło się
            > dobrze.
            > Takie myśli przyszłyby w pierwszej kolejności NORMALNEMU
            człowiekowi, ale nie
            > grzecznej_dziewczynce.

            Takie kategoryczne określanie granic normalności to arogancja. Każdy
            z nas ma jakieś odchyły.
            Poza tym wychodzi na to, że ja też jestem nienormalna, bo myśląc o
            dziecku wyobrażam sobie na jakiego człowieka wyrośnie, kim i jakie
            będzie oraz jak je wychowam (dotyczy to również edukacji religijnej,
            społecznej, seksualnej). Nigdy w życiu nie zastanawiałam się nad
            tym, jak będzie wyglądać a planując ciążę myślę o ciąży i porodzie,
            urządzanie pokoju jest gdzieś na szarym końcu. Za to często
            rozmawiamy z mężem jakie wpoimy dziecku zasady dotyczące tolerancji,
            religii, moralności oraz wielu innych w tym seksu.

            > grzecznej_dziewczynce. Dla niej pierwsza, najważniejsza kwestia
            u nienarodzonego
            > dziecka to edukacja seksualna

            ...a to już twoja nadinterpretacja, spowodowana chyba jakąś obsesją
            na punkcie Grzecznej i jej poglądów, szczególnie tych na temat seksu!

            > Sorry, ale kobieta w wieku około 30, która ciągle ma fiu bździu
            w głowie, zero
            > odpowiedzialności i dorosłości a jedynie skrajne dążenie do
            własnych
            > przyjemności nie powinna mieć dzieci (które w jej przypadku prawie
            na pewno
            > wychowywałoby się bez ojca).


            Nie Tobie o tym decydować!
            ... same bluzgi mi się po tym cisną na klawiaturę, więc kończę już.
      • atela Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 09:47
        Ciekawy artykuł a propos:
        www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96950,6272862,Zachwycajace_klejnoty.html?as=1&ias=4&startsz=x
    • stinefraexeter Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 10:00
      Ideały szczytne, ale obawiam się, że fiksujesz się nie na tym, co trzeba. Zdrowe
      podejście do seksu, afirmacja autoseksualności - co to w ogóle znaczy? Dla
      dorastającej dziewczyny to słowa, które można rozumieć różnie, również w dość
      niebezpieczny sposób.

      Nie przeceniaj swojej roli. Kiedy rozpoczyna się okres dojrzewania, opinia
      rodziców, zwłaszcza w tym temacie, zupełnie przestanie się liczyć. Twoja córka
      będzie obracać się w towarzystwie rówieśników, słuchać ICH opinii, nie twojej,
      czytać młodzieżowe magazyny i oglądać MTV, oglądać porno, pełnie silikonowych
      piersi i akrobacji.. Naprawdę sądzisz, że mamusia z jej "zdrowym podejściem do
      autoseksualności" będzie miała coś do powiedzenia? Może cię nie słuchać, a może
      nawet czuć się zażenowana i pójść w nadmierną cnotliwość.

      Najważniejsze, co rodzice mogą zrobić to, jak już pisano powyżej:
      1) dostarczyć dziewczynie żelaznej wiedzy z zakresu anatomii, zdrowia, ciąży, itp.
      2) zapewnić dziewczynie należytą dawkę pewności siebie. By działała dla swojego
      dobra, a nie pod wpływem namowy, by potrafiła powiedzieć "nie".

      To najważniejsze.

      Zahamowania będą zawsze, zwłaszcza na początku, i powinny być! Masturbacja nie
      jest koniecznym elementem spełnienia (niektórzy jej po prostu nie lubią).
      Otwartość na seks może być rozumiana różnie i przekonywanie córki, że miłość
      francuska jest fajna może przynieść odwrotny skutek (a co jak jej nie lubi i
      będzie się zmuszać, bo "każdy to powinien robić"?)

      Nie przeginajmy z indoktrynacją dzieci, bo im wyrządzimy krzywdę, tak jak
      wyrządzono niektórym z nas.
    • mamba8 Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 10:35
      Nie wiem, poniekąd masz rację. Jednak to mężczyzn trzeba uświadamiać bardziej.
      Deprymują kobiety właśnie za to, że są świadome swojej seksualności i wiedzą co
      lubią i czego potrzebują w łóżku. Potrzeby kobiet schodzą na dalszy plan i są
      traktowane z przymrużeniem oka (jako fanaberia), a najważniejsze są i tak ich.
    • cloclo80 Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 10:51
      Przede wszystkim zadbaj o to by panienka miała do dyspozycji własną łazienkę
      (łazienkę - nie klitkę 2x2) i wstaw do pokoju szafę(y) która na zewnętrznej
      stronie drzwi ma lustra. Od podłogi aż po sufit.
      • nanai11 Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 13:52
        80 procent meżatek udaje orgazm... 50 procent miało go tylko kilka razy w życiu.
        O jakiej świadomości piszecie??
    • meetek Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 13:59
      Poczytałem i dochodzę do wniosku, że kościół katolicki ma rację.
      Ciało jest grzeszne. Najpierw masturbacja, początkowo w nocy, a potem to już na
      każdej przerwie w szkolnym WC, bo to nałóg. Potem seks z kolegą z klasy na
      imprezie. Dalej koleżanka z koleżanką albo kolega z kolegą. Za mało bodźców, to
      porno obejrzeć. Następny krok to chyba z koniem albo z kozą.

      A po co natura (bo jak wiadomo Boga nie ma!) wymyśliła seks. Żeby mężczyzna mógł
      zapłodnić kobietę.
      A tu czytam o radosci czerpanej z seksu, dumy z wlasnego ciala, afirmacji
      autoseksualnosci.
      Mamy gatunek homo sapiens zachować i tyle.
      Po co do drapania łechtaczki albo walenia konia dorabiać takie teorie?
      • marionetta Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 16:41
        to nade mną to na serio?
        • bebena Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 16:59
          Ja nie bardzo rozumiem jakie znaczenie ma to, co autorka pisze w innych wątkach,
          skoro tu ma akurat zupełną rację?
          • mala_stara Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 17:08
            ano właśnie... zwłaszcza, że Polska jest krajem, w którym, nie ukrywajmy, ciało
            jest czymś straszliwie nielubianym... tu artykuł a propos ku zadumie:
            interia360.pl/artykul/nieczyste-potrzeby-polakow,26348
            • mariszkka Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 17:47
              Też uważam, że w naszym kraju jest to ciągle problem...
      • yannika Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 17:48
        To mam nadzieję nie było na serio pisane?
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 20:47
          To do mnie?
          • yannika Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 21:09
            Nie, do tego typa od seksualnych manifestacji bóstw wszelkich.
            • grzeczna_dziewczynka15 Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 21:13
              Hmm. Zagwozdka;)
      • rumak.hrabiny Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 21:21
        > Po co do drapania łechtaczki albo walenia konia dorabiać takie teorie?

        uczciwie muszę przyznać, że to piękne podsumowanie dyskusji
        • obscenka Re: podejscie do seksu. 06.10.09, 15:04
          tak, rzeczywiście, rumaku. "genialne podsumowanie". czasem żałuję, że demokracja
          wkradła się w nasze życie. pewne osoby nie powinny móc się wypowiadać. po prostu.
    • zeberdee24 Re: podejscie do seksu. 05.10.09, 21:25
      A ciekawi mnie w jaki sposób zamierzasz tego dokonać ? Jak ci się uda to daj
      znać, napiszemy zgrabny poradnik, ja zorganizuję środki na wydanie go(możesz być
      na okładce i figurować jako autorka, ale domagam się 50% udziałów w zyskach i
      30% zysku z ekranizacji) i zarobimy majątek.
      • mala_stara Re: podejscie do seksu. 06.10.09, 17:38
        w Polsce wszystko takie niemożliwe, nie?
    • mahadeva Re: podejscie do seksu. 06.10.09, 20:00
      to moze łatwiej zostac nauczycielem wychowania seksulanego :)
      ja tez mialam bariery, widze, ze inni maja, a wszystko to wynika z niewiedzy
      ale nie mialam poczucia winy po masturbacji :)
    • liisa.valo Re: podejscie do seksu. 07.10.09, 02:09
      My podchodzimy różnie ;)
    • liisa.valo Re: podejscie do seksu. 07.10.09, 02:22
      Dziwny jest ten wątek w ogóle.
      Bo tak - piszesz: nauczyć radości seksu. Cóż, mnie rodzice nie uczyli seksu. W
      domu nie mówiło się o seksie, chociaż nikt mi nie wciskał, że dzieci biorą się z
      bociana ;) Wszystko, czego się dowiedziałam, dowiedziałam się z gazetek i od
      rówieśników. A mimo to nigdy nie miałam problemu z tym, że masturbacja jest be,
      że okres jest be, że pochwa jest be (to przykład). A jakimś dziwnym trafem od
      zawsze miałam świadomość, że moje ciało jest moje i ja o nim będę decydowała,
      choć nikt mi tego wprost nie powiedział, i że nie sztuką jest się przespać
      pierwszy raz z byle kim, byle gdzie i byle jak. Jak to jakaś ludowa piosenka
      głosi: "Nie w tym rzecz, by nie dać, rzecz, by wiedzieć komu". I że ja będę o
      tym decydowała, a nie chłopak żądający dowodu miłości, albo ksiądz, który mi
      zakaże kontaktów seksualnych przed ślubem, albo koleżanki, które będą się
      śmiały, że jeszcze jestem dziewicą.

      Zgadzam się z tym, że masturbacja czy odkrywanie swoich fantazji pomagają
      rozbudzić własne ciało, ale jednak tej seksualność nie odkrywa w pełni. Swoją
      seksualność kształtować można dopiero w kontakcie z drugim człowiekiem (i ja
      pomijam fakt, czy z mężczyzną, czy kobietą, bo to nie ma znaczenia). Sama mogę
      dojść do tego, co mi sprawia przyjemność, jakie są najwrażliwsze miejsca na moim
      ciele, słowem - odkryć ciało, ale jednak to nie jest tak, że "wszystko sama,
      wszystko sama zrobię". Tak, ja o sobie i moim ciele decyduję, ale...
      Seks to współżycie - z naciskiem na "współ". I nie wyobrażam sobie, że palcem i
      wibratorem dałabym sobie to, co daje mi mój facet. W kwestii seksu zatem nie
      feminizowałabym zanadto, bo mężczyzna to bardzo przydatna instytucja.
      • liisa.valo Re: podejscie do seksu. 07.10.09, 02:31
        Aha, i może grzeszę strasznie w tych odchylonych czasach, ale ja buduję swoją
        seksualność dzięki mężczyźnie, w odróżnieniu od przedmówczyń. Akceptuję własne
        ciało głównie dzięki mężczyźnie, bez którego nigdy mogłabym nie dojść do
        wniosku, że piękna to nie znaczy idealna. I nie wiem, czy naprawdę tak
        pozytywnie spoglądałabym na swoje ciało, które nie jest przecież ciałem dajmy na
        to Nataszy Urbańskiej. I bardziej niż zabawa wibratorem kręci mnie błysk
        pożądania w oczach faceta. To źle?
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: podejscie do seksu. 07.10.09, 12:04
          Oczywiscie, ze jesli jestes szczesliwa i znalazlas faceta, dzieki ktoremu
          czujesz sie piekna i pozadana to super. Ale nie wszytskie dziewczyny sa takimi
          szczesciarami jak Ty. Wiele dziewczyn depseracko probuje zasluzyc na milosc
          mezczyzn, przez co staraja sie im przypodobac. Mysla, jak sie ubrac, jak sie
          zmienic, zeby wpasowac sie w konwencjonalne pojecie piekna. Oczywiscie, wiadomo,
          ze dla faceta, ktory nas kreci, chcemy wygladac seksownie, ale jesli go krecimy,
          to bedzie nas pozadal tak samo bez wzgledu na to czy zalozymy seksowna sukienke
          czy wytarte dzinsy.

          Przez budowanie autoseksualnosci, mam na mysli swiadomosc swoich wlasnych
          potrzeb, poszanowanie dla siebie - czyli ja decyduje co robie, z kim i kiedy, a
          nie uleganie presji faceta, spelnianie jego zachcianek i wstyd przed
          zakomunikowaniem wlasnych potrzeb, nawet przed soba.

          Wibrator tu nie ma nic do rzeczy, to gadzet, ktorego mozna uzywac samodzielnie
          albo wspolnie z mezczyzna, znowu nie zauwazam tu jakiejs alternatywy. Ale lepiej
          sie mastrubowac samotnie niz byz z debilem, wmawiajac sobie, ze to milosc, byle
          nie naruszyc norm spolecznych.
          • justysialek Lisa 07.10.09, 15:45
            Znów zgodzę się z Grzeczną ;)

            Nigdzie nie pisałyśmy o robieniu "wszystkiego samej" - nie wiem skąd
            takie zarzuty (w szczególności panów to zabolało). Przecież nie
            chodziło nam o to, że kobiety do seksu nie potrzebują nikogo i same
            sobie poradzą. Cały ambaras w tym, że do seksu potrzebny jest drugi
            człowiek i z tego wynikają wszystkie trudności, dlatego właśnie
            lepiej bazować na pewności siebie, szacunku do siebie i dużej wiedzy
            a nie startować z niczym! ...bo niestety, nie każdy ma takie
            szczęście do partnera jak ty, Liska! A co jeśli kobieta spotka w
            swoim życiu tylko takiego/takich, którzy jej tej akceptacji,
            zachwytu i szacunku nie dają? ...w sumie to chyba stąd się biorą
            gwiazdy porno i inne tego typu.
            Ja w każdym razie swojego zadowolenia z ciała nie opieram na
            zadowoleniu mojego partnera i osobiście uważam, że tak mi lepiej.
            • rumak.hrabiny Re: Lisa 07.10.09, 17:11
              > Nigdzie nie pisałyśmy o robieniu "wszystkiego samej" - nie wiem skąd
              > takie zarzuty (w szczególności panów to zabolało).

              oj jak boli, oj jak boli, oj jak boli, oj jak boli, oj jak boli
      • 2szarozielone Re: podejscie do seksu. 07.10.09, 02:42
        Się zgadzam. O tyle, że moim zdaniem rola rodziców to jest NIE-BUDOWANIE tabu,
        niestawianie granic, wolność. Resztę i tak musimy zbudować sami, mężczyźni i
        kobiety. Seksualność powstaje w zwarciu z opinia innych, zahartowana w
        proteście, przysposobiona w pożądaniu. Do tego moralność. Miłość. Czułość. I
        będziemy dobrymi ludźmi. Źebyśmy się tylko lubili nawzajem. Nawet nie kochali.
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: podejscie do seksu. 07.10.09, 12:07
          Zgadzam sie w calej rozciaglosci. No i jesli rodzice maja rozne ksiazki w swojej
          bibilotece (nie mowie tu nawet o ksiazkach instruktazowych, pt. kamasutra itd.)
          ale o lektury zajmujace sie problematyka ciala i seksualnosci to dzieci
          ciekawskie same siegna po takie lektury.
        • rumak.hrabiny Re: podejscie do seksu. 07.10.09, 17:08
          to się zgadzajcie, życzę dobrej jazdy, tylko naskórka z opuszka palców nie
          zniszczcie
          • justysialek Re: podejscie do seksu. 07.10.09, 17:34
            Po co te złośliwości? Serio! Co cie w sumie obchodzi, że jakieś tam
            obce kobiety uważaja masturbację za coś pozytywnego?
            • rumak.hrabiny Re: podejscie do seksu. 07.10.09, 19:06
              forum.gazeta.pl/forum/w,16,101129982,101169234,Re_podejscie_do_seksu_.html
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: podejscie do seksu. 07.10.09, 11:58
        Piszac o samoswiadomosci mam na mysli mniej wiecej to, co napisalas. Wiadomo, ze
        seksualnosc przede wszystkim oznacza wspolzycie z drugim czlowiekiem (albo
        trzecim, czwartym itd.), ale jednak masturbacje czesto wciaz sie pietnuje
        spolecznie. W obiegowej opinii istnieje taka hierarchia seksualnosci, ktora
        najwyzej umieszcza sterotypowe zachowania heteroseksualne, a inne praktykie
        seksualne uznane sa obiegowo za gorsze lub tylko marny substytut prawdziwego seksu.

        A seksualnosc realizowana z innym czlowiekiem/ludzmi nie wyklucza mastrubacji. Z
        tego biora sie potem nieporozumienia, pt. czesto laski piszace chocby na tym
        forum, uskarzajac sie na swoj los, ze ich faceci sie masturbuja, i czemu, czy
        one nie sa w stanie ich zaspokoic itd. Bo pokutuje sąd, ze masturbacja nie jest
        konieczna jak sie ma partnera. A masturbacja jest po prostu przyjemna i nie
        wyklucza inne aktywnosci seksualnej. (oczywiscie wszystko zalezy od potrzeb i
        libido).

        Co do wpajania zasad, uczenia dzieci - masz racje mowiac, ze w wielu wypadkach
        lepiej po porstu nie ingerowac. Informowac o anatomii i rzetelnej antykoncepcji,
        ale nie potepiac zadnych zachowan seksualnych (ktore nie sa nielegalne albo
        ktore moga wyrzadzic krzywde drugiej osbobie lub sobie samej).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka