Dodaj do ulubionych

Jeszcze raz o niesmiałości

06.02.02, 13:27
Był tu niedawno wątek o 20-letnim prawiczku.
Czytając go myslałem: ale temu to dobrze. Jam mam już 30 lat, a też dotąd tylko
trochę przytulałem, o żadnym seksie nie było mowy.
Pewnie tu większość mężczyzn, którzy to przeczytają postuka się w głowę albo
się za nią złapie :)))
Mogę oczywiście zapłacić prostytutce, która mnie odprawiczy, ale to nie jest
żadne lekarstwo. Taki płatny seks, to nie byłaby dla mnie żadna przyjemność.
Przecież ONA cały czas pewnie by tylko zerkała ukradkiem na zegarek i układała
w myślach listę jutrzejszych zakupów. To nie była by przyjemność! Nie zamierzam
płacić za seks. Przecież nie chodzi o sam fizyczny akt, ale o sferę psychiki.
Zawsze gdy byłem zakochany, to bez wzajemności. Chociaż jestem kulturalny i
przystojny, jak powiedziała jedna z tych nielicznych dziewczyn, o której
względy się starałem (może chciała mnie tylko pocieszyć?) Może ja po prostu nie
umiem uwodzić?
Na pewno główną przyczyną jest nieśmiałość i, co za tym idzie, niewielki krąg
znajomych. Mało udzielam się towarzysko, zresztą większość moich kolegów ma
podobne problemy (tak podejrzewam). Jeden z nich szuka żony dając ogłoszenia
matrymonialne.
Ja też tego już raz (kilka lat temu) próbowałem biura matrymonialnego - na
razie bez sukcesu.
Zamierzam spróbować jeszcze raz, ale teraz jestem dodatkowo jeszcze bezrobotny.
Więc doszedłem do wniosku, że teraz trzeba przeczekać. Chcę wyjechać zagranicę,
trochę zarobić, może za jakiś czas, gdy wrócę? A tu czas płynie i życie
ucieka...

Zazdroszczę temu 20- letniemu prawiczkowi, jeszcze ma dużo czasu, może wyrośnie
z nieśmiałości.
Ja już wkroczyłem w wiek dojrzały i już nie mam tych złudzeń. Nie zmienię się,
będzie raczej coraz trudniej. Najgorzej jest wtedy gdy na przykład kiedyś
tańczyłem z jedną dziewczyną. Jak poczułem jej bliskość, to zdałem sobie
boleśnie sprawę co wspaniałego tracę na co dzień. Rozpamiętywałem to kilka
tygodni.
Czy ja jestem nienormalny? Chyba nie, przecież tacy księża jakoś żyją i nie
wyglądają na nieszczęśliwych.
Może napisze do mnie ktoś, kto się z tego wyleczył / wyleczyła?
Będę wdzięczny za każdą odpowiedź tutaj lub na moje privo:
lonely@poczta.gazeta.pl
Możecie pisać nawet za kilka miesięcy, bo u mnie zanosi się, że jeszcze
baaaaardzo długo nic się zmieni.

Ciężki Przypadek.
Obserwuj wątek
    • Gość: Angelos Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: 157.25.121.* 06.02.02, 13:41
      Co się przejmujesz. Czas jest płynny, nic tu nie idzie etapami. Niczego na czas
      nie trzeba robić. Nie ma żadnych reguł.
      • lonely Re: Jeszcze raz o niesmiałości 06.02.02, 14:53
        Dzięki za pocieszenie. Ale to trochę za mało
        • Gość: Angelos Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: 157.25.121.* 06.02.02, 15:00
          lonely napisał(a):

          > Dzięki za pocieszenie. Ale to trochę za mało

          Zapuść włosy, zrób sobie dziary potem idź do baru i już po kłopocie. Zmień trochę
          swoją osobowość. Nie ma rady. Przestań ludzi traktować jako coś wielkiego.

          • lonely Re: Jeszcze raz o niesmiałości 06.02.02, 15:33
            Gość portalu: Angelos napisał(a):

            > lonely napisał(a):
            >
            > > Dzięki za pocieszenie. Ale to trochę za mało
            >
            > Zapuść włosy, zrób sobie dziary potem idź do baru i już po kłopocie. Zmień troc
            > hę
            > swoją osobowość. Nie ma rady. Przestań ludzi traktować jako coś wielkiego.
            >

            Czy u Ciebie może taka kuracja pomogła? Co to są te "dziary"?
            I do jakiego mam iść baru : snack-baru, czy mlecznego? :-)))

            A jak zmienić osobowość w wieku 30 lat?

            • kwik lonely 06.02.02, 15:39
              nie rób sobie żadnych "dziarów"(tatuaże)
              osobowośc to nie skóra węża raz do roku, nie da się jej zrzucić. jesteś, jaki
              jesteś, pokochaj najpierw siebie. a miłość wtedy przygalopuje/zeskoczy z wieży
              (niekoniecznie na białym koniu/niekoniecznie w koronie).



              • Gość: Angelos Re: lonely IP: 157.25.121.* 06.02.02, 15:44
                kwik napisał(a):

                > nie rób sobie żadnych "dziarów"(tatuaże)
                > osobowośc to nie skóra węża raz do roku, nie da się jej zrzucić. jesteś, jaki
                > jesteś, pokochaj najpierw siebie. a miłość wtedy przygalopuje/zeskoczy z wieży
                > (niekoniecznie na białym koniu/niekoniecznie w koronie).
                >

                Osobowość to, to co innym pokażesz.

                • kwik angelos 06.02.02, 15:46

                  > Osobowość to, to co innym pokażesz.

                  czyli zmienna w zależności od osób, którym pokazujesz? to się nazywa manipulacja,
                  a nie osobowość.
                  • Gość: glorfind glorfindel do lonly'ego IP: *.toya.net.pl / 10.0.216.* 08.03.02, 22:22
                    dokladnie - pokazujac sie co innenu czlowiekowi to z innej strony w prowadzisz
                    metlik - predziej czy pozniej wyjdzie na jaw ze symulowales czyis charakter i
                    znajomi odejda od ciebie - lepeij zaakceptowaqc siebie samego i wyrobic sobie
                    silny charakter - w koncu znajdzie sie dziewczyna ktora cie pokocha lonly ;)
                    glowa do gory, jeszcze zyjesz - a zyje sie do ostatniego oddechu
            • Gość: Angelos Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: 157.25.121.* 06.02.02, 15:47
              lonely napisał(a):

              > Gość portalu: Angelos napisał(a):
              >
              > > lonely napisał(a):
              > >
              > > > Dzięki za pocieszenie. Ale to trochę za mało
              > >
              > > Zapuść włosy, zrób sobie dziary potem idź do baru i już po kłopocie. Zmień
              > troc
              > > hę
              > > swoją osobowość. Nie ma rady. Przestań ludzi traktować jako coś wielkiego.
              >
              > >
              >
              > Czy u Ciebie może taka kuracja pomogła? Co to są te "dziary"?
              > I do jakiego mam iść baru : snack-baru, czy mlecznego? :-)))
              >
              > A jak zmienić osobowość w wieku 30 lat?
              >

              Nigdy nie byłem nieśmiały, ale nie byłem nigdy ekstrawertykiem. Osobowość to coś
              nabytego. Duszy się nie zmieni, osobowość owszem.
              • lonely Re: Jeszcze raz o niesmiałości 07.02.02, 12:21
                >Nigdy nie byłem nieśmiały, ale nie byłem nigdy ekstrawertykiem. Osobowość to
                >coś nabytego. Duszy się nie zmieni, osobowość owszem.

                Ja myślę, że osobowość się kszałtuje wraz z rozwojem człowieka, z jego
                wychowaniem w rodzinie i społeczeństwie.
                Jak się ma 30 lat, to za późno się zmienić.
                Nawet jakbym chciał teraz pokazać innym jakąś swą inną twarz. To się tak nie da
                na dłuższą metę. Kłamstwo ma krótkie nogi.

    • Gość: alissa19 Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.02.02, 15:31
      sprobuj chodzic w miejsca gdzie jest duzo dziewczyn-dyskoteka ,klub.jesli
      bedziesz zadbany,rozluzniony to na pewno uda ci sie zainteresowac soba kilka.a
      potem w zaleznosci od tego co lubi mozesz ja zapraszac w rozne miejsca i tak
      dalej. moze sie wymadrzam ale jedyna rada to probowac do skutku.
      • Gość: Angelos Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: 157.25.121.* 06.02.02, 15:34
        Gość portalu: alissa19 napisał(a):

        > sprobuj chodzic w miejsca gdzie jest duzo dziewczyn-dyskoteka ,klub.jesli
        > bedziesz zadbany,rozluzniony to na pewno uda ci sie zainteresowac soba kilka.a
        > potem w zaleznosci od tego co lubi mozesz ja zapraszac w rozne miejsca i tak
        > dalej. moze sie wymadrzam ale jedyna rada to probowac do skutku.


        I powiedź sobie, że i tak kiedyś umrzesz.

      • lonely Re: Jeszcze raz o niesmiałości 07.02.02, 12:14
        Gość portalu: alissa19 napisał(a):

        > sprobuj chodzic w miejsca gdzie jest duzo dziewczyn-dyskoteka ,klub.jesli
        > bedziesz zadbany,rozluzniony to na pewno uda ci sie zainteresowac soba kilka.a
        > potem w zaleznosci od tego co lubi mozesz ja zapraszac w rozne miejsca i tak
        > dalej. moze sie wymadrzam ale jedyna rada to probowac do skutku.

        Chodziłem kiedyś trochę do dyskotek, ale szczerze mówiąc zawsze miałem opory by
        podrywać w taki sposób. Większość dziewczyn przychodzi już z jakimś własnym
        gronem znajomych, ja też chodziłem tylko ze znajomymi.
        Na dodatek nie tańczę dobrze. A teraz tak dawno już tam nie byłem - już całkiem
        zapomniałem jak się tańczy. I czym tu zaimponować dziewczynie? Nie wystarczy być
        zadbany.
    • Gość: wala Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.02.02, 15:37
      lonely - potrafisz ciekawie pisać
      ja też jestem lonely, nieśmiała i mam prawie 30 lat, rózni nas natomiast, to,
      ze ja już "straciłam wianek"(czego nb. czasami żałuje)
      zastanawia mnie taka sprawa: jak to jest, ze do tej pory żadna dziewczyna
      nie "wzięła się za Ciebie", co spotyka przecież także nieśmiałych ludzi?
      czy ty zwracasz uwagę na dziewczyny, które na pierwszy rzut oka nie są w Twoim
      typie, za to są zainteresowane Tobą?
      • Gość: mleczak Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: *.*.*.* 06.02.02, 15:45
        No jestem bardzo ciekaw co odpowie nasz samotnik. Nie smieje sie, bo sam nie
        jestem zakochany (to o to chodzi, prawda lonely) mimo, ze mam dopiero 24 lata.
        W sumie mysle, ze mnie by wystarczylo zakochac sie, nawet bez wzajemnosci.
        Potrzebuje tego spida, a Wy??? Mam nadzieje, ze nie bede za 6 lat jak lonely.
        Wala, co myslisz o moim "przypadku"?
        • Gość: wala Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.02.02, 16:01
          myślę, ze jemu nie wystarczy zakochać się, myślę, ze on oczekuje 1.inicjacji w
          określonych okolicznościach (seks + uczucie). 2. trwalszego związku
          w sumie normalne ludzkie pragnienia
          mają je nie tylko ci, którzy nie uprawiali jeszcze seksu, ale i pozostali, np.
          ja
          speszyłam się, ze pytasz, co sadze o twoim przypadku
          co ja mogę sądzić?
          sama też lubię się zakochiwać i "potrzebuję tego speeda"
          często zakochuję się bez wzajemności, i już teraz nic sobie nie robię z tego,
          ze ktoś mnie nie chce
          dlatego pytałam kolegę o te dziewczyny, które się nim interesują, bo może
          własnie przegapia jakąś podobną do mnie i nie wie co traci
        • lonely Re: Jeszcze raz o niesmiałości 07.02.02, 12:42
          >myślę, ze jemu nie wystarczy zakochać się, myślę, ze on oczekuje 1.inicjacji w
          >określonych okolicznościach (seks + uczucie). 2. trwalszego związku
          >w sumie normalne ludzkie pragnienia

          Nie , to nie musiało by być seks + uczucie ,chociaż tak oczywiście byłoby
          idealnie. To mógłby być nawet malutki jednorazowy seks z dziewczyną, której się
          spodobałem np. fizycznie (tylko nie za pieniądze!) Taka przygoda.
      • lonely Re: Jeszcze raz o niesmiałości 07.02.02, 12:34
        Gość portalu: wala napisał(a):

        > lonely - potrafisz ciekawie pisać
        > ja też jestem lonely, nieśmiała i mam prawie 30 lat, rózni nas natomiast, to,
        > ze ja już "straciłam wianek"(czego nb. czasami żałuje)
        > zastanawia mnie taka sprawa: jak to jest, ze do tej pory żadna dziewczyna
        > nie "wzięła się za Ciebie", co spotyka przecież także nieśmiałych ludzi?
        > czy ty zwracasz uwagę na dziewczyny, które na pierwszy rzut oka nie są w Twoim
        > typie, za to są zainteresowane Tobą?

        Wiesz, Wala, nie chodzi tylko o sam wianek. Mógłbym stracić łatwo mój wianek z
        prostytutką. To sprawa psychiki.
        Żadna dziewczyna nigdy nie dała mi odczuć, że jest mną w jakiś sposób mną
        zainteresowana. Na pewno w mojej sytuacji skorzystał bym skwapliwie z takiej
        okazji, jakby któraś się za mnie "wzięła".(jakby była w moim typie)
        Myślę też, że zawsze miałem mały kontakt z ludźmi, mało kolegów, prawie żadnych
        koleżanek, co powoduje, że nie udzielam się towarzysko, bo nie mam z kim.
        • Gość: wala Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.02.02, 12:44
          lonely, może zrób rachunek sumienia, czy sam nie jesteś zbyt wymagający. jaka
          musi być dziewczyna, zeby była w twoim typie? i czy naprawdę, ale to naprawdę
          nigdy żadna koleżanka ze szkoły (studiów, pracy), sąsiadka, czy wręcz
          nieznajoma w autobusie [skoro masz tak mało okazji na "podryw" to warto
          wykorzystywać każdą:)] nie dała Ci odczuć, że się jej podobasz - i jak Ty wtedy
          zareagowałeś? - Pozdr.
          • lonely Re: Jeszcze raz o niesmiałości 07.02.02, 13:57
            Gość portalu: wala napisał(a):

            > lonely, może zrób rachunek sumienia, czy sam nie jesteś zbyt wymagający. jaka
            > musi być dziewczyna, zeby była w twoim typie? i czy naprawdę, ale to naprawdę
            > nigdy żadna koleżanka ze szkoły (studiów, pracy), sąsiadka, czy wręcz
            > nieznajoma w autobusie [skoro masz tak mało okazji na "podryw" to warto
            > wykorzystywać każdą:)] nie dała Ci odczuć, że się jej podobasz - i jak Ty wtedy
            >
            > zareagowałeś? - Pozdr.
            Droga Walu

            Absolutnie nie uważam, bym był zbyt wymagający. Mi się podoba prawie każda
            dziewczyna na ulicy. Nie mam dużych wymagań, jeśli chodzi o urodę. Nie podobają
            mi się tylko kobiety grube, nawet jeśli mają ładne buzie i są zadbane. Poza nimi,
            to prawie każda - naprawdę, słowo honoru! Oczywiscie zdaję sobie sprawę, że to
            dlatego, że jestem tak wygłodniały uczucia miłości i seksu. Podejrzewa, że jakbym
            się bardziej nasycił - stałbym się bardziej wybredny w tych sprawach.

            Jeśli chodzi o szkołę:
            W podstawówce to pamiętam chłopacy nawet bali się usiąść z dziewczyną w jednej
            ławce, albo za długo rozmawiać, bo zaraz były okrzyki kolegów "Zakochana para!".
            Jak nauczycielka mi kazała siedzieć w ławce z dziewczyną to broniłem się przed
            tym ze wszystkich sił, by się nie narazić na śmieszność (chociaż w skrycie ducha
            marzyłem, by z tą właśnie dziewczyną siedzieć).
            Szkoła średnia: sami chlopacy
            Studia: połowa studentów u mnie to były dziewczyny, ale mi nie wyszło. większość
            z nich była już zajęta. Pamiętam na 3 roku, jak przed każdą sesją kilka dziewczyn
            zmieniało nazwiska. Było z tym trochę zamieszania:"To jak Ty się teraz nazywasz?"
            Praca : obecnie nie pracuję.

            A na ulicy to chyba żadna porządna dziewczyna nie da się poderwać.

            Robię ten rachunek sumienia bardzo często

            pzdr
            • Gość: wala Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.02.02, 14:16
              lonely napisał(a):

              na ulicy to chyba żadna porządna dziewczyna nie da się poderwać.
              >

              to mit. zależy w jaki sposób i przez kogo. poderwać od razu może nie, ale poznać -
              dlaczego nie (poza tym ja pisałam o środkach komunikacji miejskiej a nie o ulicy)
              dlaczego z góry skreślasz część dziewczyn (tych, które dałyby się poderwać na
              ulicy)?
              moją intencją jest zeby Cię uczulić na to, byś uważnie rozglądał się wokół siebie
              bo jest duże prawdopodobieństwo, ze zupełnie fajna samotna kobieta jest gdzieś w
              pobliżu
              (moze nie będzie to od razu ta właściwa, za to może być to okazja, by nauczyc się
              podrywać, a może i szansa na seks)
              • lonely Re: Jeszcze raz o niesmiałości 07.02.02, 14:37
                Gość portalu: wala napisał(a):

                > lonely napisał(a):
                >
                > na ulicy to chyba żadna porządna dziewczyna nie da się poderwać.
                > >
                >
                > to mit. zależy w jaki sposób i przez kogo. poderwać od razu może nie, ale pozna
                > ć -
                > dlaczego nie (poza tym ja pisałam o środkach komunikacji miejskiej a nie o ulic
                > y)
                > dlaczego z góry skreślasz część dziewczyn (tych, które dałyby się poderwać na
                > ulicy)?
                > moją intencją jest zeby Cię uczulić na to, byś uważnie rozglądał się wokół sieb
                > ie
                > bo jest duże prawdopodobieństwo, ze zupełnie fajna samotna kobieta jest gdzieś
                > w
                > pobliżu
                > (moze nie będzie to od razu ta właściwa, za to może być to okazja, by nauczyc s
                > ię
                > podrywać, a może i szansa na seks)

                Tak wiem, że jest duże prawdopodobieństwo, że w końcu kiedyś trafię na taką,
                której się spodobam. Ale ja do tego czasu chyba bym umarł ze wstydu i
                rozczarowania. Dobiły by mnie kolejne odmowy.
                Nie zapominaj ,że ja jestem nieśmiały i mało odporny psychicznie.
                Tak statystycznie rzecz biorąc, na pewno Ona gdzieś tam czeka. :(((((
                • Gość: wala Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.02.02, 14:46
                  ale chyba nie chcesz pozostać nieśmiały, a zwłaszcza mało odporny psychicznie
                  do końca życia?
                  sprawdzoną drogą do pokonywania nieśmiałości jest próbowanie kontaktu z innymi
                  i przełamywanie, mimo oporów, własnej bariery wstydu i strachu (wiem to i z
                  literatury i z własnego doświadczenia)
                  śmialości, jeśli nie jest wrodzona lub wcześniej nabyta, trzeba się po porstu
                  nauczyć
                  Pozdr.
                  P.S. bardzo fajne jest to, że odpisujesz każdemu i to w kolejności!
                  • lonely Re: Jeszcze raz o niesmiałości 07.02.02, 15:05
                    Gość portalu: wala napisał(a):

                    > ale chyba nie chcesz pozostać nieśmiały, a zwłaszcza mało odporny psychicznie
                    > do końca życia?
                    > sprawdzoną drogą do pokonywania nieśmiałości jest próbowanie kontaktu z innymi
                    > i przełamywanie, mimo oporów, własnej bariery wstydu i strachu (wiem to i z
                    > literatury i z własnego doświadczenia)
                    > śmialości, jeśli nie jest wrodzona lub wcześniej nabyta, trzeba się po porstu
                    > nauczyć
                    > Pozdr.

                    Droga Walu!
                    Ja właściwie to wcale nie jestem taki nieśmiały. jak byś mnie poznała, to chyba
                    wcale byś tak nie myślała. Ja też, jak wiele osób, zakładam na co dzień taką
                    maskę pewności siebie. Pamiętam na studiach, czy w pracy łatwo było mi nawiązać
                    pierwszy kontakt, zagadać. Cały problem polega głównie na utrzymywaniu znajomości
                    oraz przechodzeniu z takiej płytkiej znajomości do czegoś bliższego.
                    To jest dopiero sztuka! Jak się tego nauczyć i gdzie jest taka szkoła? Szkoła
                    życia nie dla każdego wystarczy. :(((

                    > P.S. bardzo fajne jest to, że odpisujesz każdemu i to w kolejności!

                    Sprężam się jak mogę. Ale niedługo będę musiał iść już do domu.

                    Też Cię Pozdrawiam
                    • Gość: wala Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.02.02, 15:30
                      ano widzisz!
                      a masz już jakąś ciekawą "płytką znajomość", którą chciałbyś pogłębić?
                      • lonely Re: Jeszcze raz o niesmiałości 08.02.02, 12:31
                        Gość portalu: wala napisał(a):

                        > ano widzisz!
                        > a masz już jakąś ciekawą "płytką znajomość", którą chciałbyś pogłębić?

                        No właśnie cały problem w tym, że prawie teraz nie znam żadnej dziewczyny.
                        Znajomości ze studiów się jakoś rozeszły. Nie pracuję. Więc na razie nie mam
                        nikogo do pogłębiania. :)))
                        Dlatego planuję kiedyś jeszcze spróbować przez biura matrymonialne lub/oraz przez
                        internet.
          • Gość: mleczak Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: *.*.*.* 07.02.02, 14:06
            Wala moze po prostu sprobujcie razem z Lonelym. On sie tak zarzeka, ze nikt nie
            zwraca na niego uwagi, hmm... Lonely, wiesz, ludzie, ktorzy cie otaczaja nie sa
            przypadkowi ;) Takze moze po prostu (jak zawsze) zacznij od siebie :)))))
            A w zasadzie na co Ty czekasz, na milosc, czy na sex?? Jak na sex to pryskaj
            bracie z Warszawy, bedzie latwiej, jezeli nie chcesz skonczyc w Szpilce, te
            klimaty... A jak milosc, no to gorsza sprawa, bo ja tez sie nie zakochalem
            przez prawie 4 lata w zadnej dziewczynie w Warszawie; jest w tym cos na rzeczy.
            Moze my, faceci wolniej ewoluujemy i sie nie przystosowalismy do zycia w Wawie.
            A moze teraz kobiety, matki i corki biora na nas odwet za te lata komuny,
            znaczy, nawet nie szarmancji w patriarchacie. A moze po prostu kobiety tutaj
            nie sa tak ladne jak w Galicji, a faceci sa chamscy? :)? Dajcie Zn jak czujecie?
            • Gość: wala Re: do mleczaka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.02.02, 14:20
              osobiście nie wierzę w związki z netu
              Pozdravki - Wala
              • Gość: wala Re: do mleczaka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.02.02, 14:24
                jeśli chodzi o Warszawianki, to chyba przesadziłeś
                są to z reguły bardzo zadbane i eleganckie dziewczyny

              • lonely Re: do wali 07.02.02, 14:42
                Gość portalu: wala napisał(a):

                > osobiście nie wierzę w związki z netu
                > Pozdravki - Wala

                A ja coraz częściej słyszę o takich związkach/znajomościach.
                Jedna moja znajoma poznała niedawno przez net jakiegoś Holendra. Ich znajomość
                zapowiada się obiecująco.
                • Gość: wala Re: do wali IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.02.02, 14:53
                  miałam na myśli to ,ze taki sposób zapoznawania się jest raczej nie dla mnie
                  tu ja się boję - boję się reakcji zarówno drugiej strony przy ewentualnym
                  spotkaniu, jak i swojej, gdyż właściwie nie wiemy, z kim mamy do czynienia, a
                  mogą się rozbudzic jakieś nadzieje


                  • lonely Re: do wali 07.02.02, 15:16
                    Gość portalu: wala napisał(a):

                    > miałam na myśli to ,ze taki sposób zapoznawania się jest raczej nie dla mnie
                    > tu ja się boję - boję się reakcji zarówno drugiej strony przy ewentualnym
                    > spotkaniu, jak i swojej, gdyż właściwie nie wiemy, z kim mamy do czynienia, a
                    > mogą się rozbudzic jakieś nadzieje
                    >
                    >

                    Poruszyłaś temat-rzekę. Mógłbym odpowiadać godzinami.
                    Przcież możecie sobie z tą drugą osobą wysłać swoje zdjęcia mailem, możecie
                    zadzwonić do siebie i poznać swe głosy. I w końcu spotkać się w realu(lepiej
                    możliwie jak najwcześniej)
                    Nawet chyba też jest taka możliwość spotkać się w cafe-internet, gdzie stanowiska
                    mają kamery i możesz Go widzieć.
                    To wcale nie jest bardziej niebezpieczne od poznawania na ulicy lub w autobusie.
                    Trzeba to tylko zrobić głową. Ewentualną negatywną reakcję drugiej strony można
                    bardzo osłabić.

                    • Gość: wala Re: IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.02.02, 15:35
                      prawdopodobnie moje obawy wynikają z tego, ze nigdy jeszcze nie próbowałam
                      spotykać sie z kimś z netu
                      • lonely Re: 08.02.02, 12:43
                        Gość portalu: wala napisał(a):

                        > prawdopodobnie moje obawy wynikają z tego, ze nigdy jeszcze nie próbowałam
                        > spotykać sie z kimś z netu

                        No właśnie, to na pewno dlatego. ja też tego jeszcze nie próbowałem. Słyszałem,
                        że najłatwiej jest na czatach. Ale ja się tam nie najlepiej czuję. Właściwie to
                        dopiero od niedawna używam iternetu. Na razie najbardziej podoba mi się na forum
                        dyskusynym.
                        Walu, jak spóbujesz takiego spotkania, to dasz mi znać, co z tego wynikło? Dobrze?
                        Przecież to się za wiele nie rózni od takiej zwykłej znajomości
                        korespondencyjnej. Pamiętasz, jak dawniej były takie ogłoszenia w
                        czasopismach "TiM", "Jestem"? (a może jeszcze są takie ogłoszenia?) To bylo
                        podobne jak teraz z neten, tylko net jest dużo szybszy.

                        • Gość: wala Re: IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.02.02, 12:50
                          raczej w najbliższym czasie nie spróbuję
                          nigdy do tej pory nie przyszło mi to do głowy
                          właściwie teraz pierwszy raz miałabym ochotę (nie przestrasz się - chętnie
                          poznałaby Ciebie), ale chyba sobie daruję - tyle z tym zachodu...
                          pozdrawiam
                          • lonely Re: 08.02.02, 13:07
                            Czemu nie. Zawsze warto się poznać. Jakbyś chciała nie poznać, to napisz na
                            moją skrzynkę: lonely@poczta.gazeta.pl
                            Bo teraz, to nawet nie wiem jak Ci wysłać maila. Nawet się nie zalogowałaś.
                            :(((

                            Pzdr
                            • Gość: wala Re: IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.02.02, 13:16
                              o.k., jak się zdecyduje to napisze
                              z reguły się nie loguję, bo pisze pod różnymi nickami
                              jescze raz pozdr.
                              • lonely Re: 08.02.02, 13:21
                                : )))
            • lonely Re: Jeszcze raz o niesmiałości 07.02.02, 14:49
              Gość portalu: mleczak napisał(a):

              > Wala moze po prostu sprobujcie razem z Lonelym. On sie tak zarzeka, ze nikt nie
              >
              > zwraca na niego uwagi, hmm... Lonely, wiesz, ludzie, ktorzy cie otaczaja nie sa
              >
              > przypadkowi ;) Takze moze po prostu (jak zawsze) zacznij od siebie :)))))
              > A w zasadzie na co Ty czekasz, na milosc, czy na sex?? Jak na sex to pryskaj
              > bracie z Warszawy, bedzie latwiej, jezeli nie chcesz skonczyc w Szpilce, te
              > klimaty... A jak milosc, no to gorsza sprawa, bo ja tez sie nie zakochalem
              > przez prawie 4 lata w zadnej dziewczynie w Warszawie; jest w tym cos na rzeczy.
              > Moze my, faceci wolniej ewoluujemy i sie nie przystosowalismy do zycia w Wawie.
              >
              > A moze teraz kobiety, matki i corki biora na nas odwet za te lata komuny,
              > znaczy, nawet nie szarmancji w patriarchacie. A moze po prostu kobiety tutaj
              > nie sa tak ladne jak w Galicji, a faceci sa chamscy? :)? Dajcie Zn jak czujecie
              > ?

              Czekam i na miłość i na sex. Myslę, że w całej Polsce jest tak samo.
              Wiem, że to ze mną jest coś nie porządku. Staram się nad tym pracować, ale nie
              wychodzi.

              Pzdr
    • nessuna Re: Jeszcze raz o niesmiałości 06.02.02, 16:00
      Mam ten sam problem, co Ty. Dojrzala, a wciaz nie przekroczylam pewnego progu.
      Czasem niektorzy zarzucaja mi, ze mam bardzo idealistyczne (a w
      domysle 'dziecinne') podejscie do zycia, ale ja... nawet nie bylam z mezczyzna.
      Niedawno rozwazalam tu, na forum, kwestie 'niezobowiazujacego seksu'. Zrobic to
      z kimkolwiek, czy czekac na ukochana osobe? Zrobic to, zeby wreszcie dostac to,
      o co dopomina sie cialo, a bez czego i moj 'duch' ma klopoty? Bo mam klopoty z
      samoakceptacja, z wiara w swoja atrakcyjnosc. Nie idzie mi zawieranie
      znajomosci w zyciu, wiec pomyslalam sobie: 'ok, sprobuje w necie'. Niby sie
      udalo. Ale tylko na chwile. Poznalam kogos, dzieki komu mam na koncie
      przynajmniej prawdziwe pocalunki, kilka niewinnych pieszczot i bolesne
      przekonanie, ze nie chce zyc sama. Ale przeciez nie zakocham sie w kims na
      rozkaz. Nie moge byc z kims tylko dlatego, ze i on szuka drugiej polowki. W
      sferze uczuc nie mozna sobie niczego nakazac. Poznalam raz niesmialego,
      uprzejmego chlopaka. Umowilismy sie na kawe. On byl zainteresowany
      podtrzymywaniem znajomosci. Dzwonil. W koncu powiedzialam wprost, ze nie widze
      powodu, bysmy sie nadal spotykali. Jestesmy z innych bajek. Nic do niego nie
      czulam. Czy zatem powinnam byla sie katowac spotykaniem w nadziei dostrzezenia
      w nim tego, czego nie zobaczylam od razu. Bo nie zobaczylam w nim nic,
      absolutnie, co zwrociloby moja uwage. Moj znajomy powiedzial mi: 'ale to mogl
      byc dobry chlopak'. Ok, mogl, ale ja nie chce 'dobrego' chlopaka, chce
      chlopaka, ktory bedzie we mnie budzil jednoznaczne uczucia, a nie kogos, do
      kogo mam sie usilnie przekonywac. Pozdrawiam.
      • lonely Re: Jeszcze raz o niesmiałości 07.02.02, 13:05
        nessuna napisał(a):

        > Mam ten sam problem, co Ty. Dojrzala, a wciaz nie przekroczylam pewnego progu.
        > Czasem niektorzy zarzucaja mi, ze mam bardzo idealistyczne (a w
        > domysle 'dziecinne') podejscie do zycia, ale ja... nawet nie bylam z mezczyzna.
        >
        > Niedawno rozwazalam tu, na forum, kwestie 'niezobowiazujacego seksu'. Zrobic to
        >
        > z kimkolwiek, czy czekac na ukochana osobe? Zrobic to, zeby wreszcie dostac to,
        >
        > o co dopomina sie cialo, a bez czego i moj 'duch' ma klopoty? Bo mam klopoty z
        > samoakceptacja, z wiara w swoja atrakcyjnosc. Nie idzie mi zawieranie
        > znajomosci w zyciu, wiec pomyslalam sobie: 'ok, sprobuje w necie'. Niby sie
        > udalo. Ale tylko na chwile. Poznalam kogos, dzieki komu mam na koncie
        > przynajmniej prawdziwe pocalunki, kilka niewinnych pieszczot i bolesne
        > przekonanie, ze nie chce zyc sama. Ale przeciez nie zakocham sie w kims na
        > rozkaz. Nie moge byc z kims tylko dlatego, ze i on szuka drugiej polowki. W
        > sferze uczuc nie mozna sobie niczego nakazac. Poznalam raz niesmialego,
        > uprzejmego chlopaka. Umowilismy sie na kawe. On byl zainteresowany
        > podtrzymywaniem znajomosci. Dzwonil. W koncu powiedzialam wprost, ze nie widze
        > powodu, bysmy sie nadal spotykali. Jestesmy z innych bajek. Nic do niego nie
        > czulam. Czy zatem powinnam byla sie katowac spotykaniem w nadziei dostrzezenia
        > w nim tego, czego nie zobaczylam od razu. Bo nie zobaczylam w nim nic,
        > absolutnie, co zwrociloby moja uwage. Moj znajomy powiedzial mi: 'ale to mogl
        > byc dobry chlopak'. Ok, mogl, ale ja nie chce 'dobrego' chlopaka, chce
        > chlopaka, ktory bedzie we mnie budzil jednoznaczne uczucia, a nie kogos, do
        > kogo mam sie usilnie przekonywac. Pozdrawiam.

        Wiesz, Nessuna, z tym uprzejmym nieśmiałym chłopakiem spotykałaś się chyba bardzo
        krótko? Nie powinnaś dać mu jeszcze szansy? Może z czasem dopasowała byś go sobie
        do Twojej bajki, zobaczyła byś w nim coś więcej, że to tylko nie tylko "dobry
        chłopak". Przecież uczucie nie zawsze pojawia się tak od razu. Może On był spięty
        i starał się na siłę zrobić na Tobie jak najlepsze wrażenie - a wyszło mu
        odwrotnie? Może On jest z tych, co zyskują przy bliższym poznaniu? Czuję się
        tak , jak bym to ja był na jego miejscu - taki zraniony! :(((
        No chyba, że On zrobił na Tobie jednoznacznie złe wrażenie po tych pierwszych
        spotkaniach, odpychało Go coś od Ciebie? Naprawdę się z nim katowałaś. Jeśli
        tak, to rozumiem.

        Pozdrawiam
        • nessuna Re: Jeszcze raz o niesmiałości 07.02.02, 14:00
          I co ja mam odpowiedziec? On nawet nie zrobil na mnie zlego wrazenia, on w
          ogole nie zrobil na mnie wrazenia. Byl mi calkowicie obojetny. Byl nijaki.
          Przykro mi to pisac, ale nie nazywam nikogo z imienia, wiec chyba moge sobie
          pozwolic na otwartosc. Niedawno wybralam sie na kawe z kims innym. I tu juz
          bylo zupelnie inaczej. Namietnosc nie uderzyla we mnie jak grom z jasnego
          nieba, ale z tym chlopakiem mialam o czym rozamawiac, milo spedzilam
          popoludnie. I mam ochote jeszcze kiedys sie spotkac. Z tamtym, niestety,
          nudzilam sie, dlatego tak szybko postawilam diagnoze. Uczucia nie zawsze rodza
          sie od pierwszego wejrzenia, wiem o tym, ale jesli ja od pierwszej chwili nie
          czulam nic poza zniecheceniem? Nie bylo mi latwo powiedziec tej osobie, ze nie
          chce podtrzymywac tej znajomosci, ale uwazalam, ze takie postawienie sprawy
          jest najlepszym rozwiazaniem. Nie chcialam sie z nim spotykac. Nastepne
          spotkania bylyby dla mnie przykrym obowiazkiem, co - jak sadze - i dla niego
          staloby sie bardzo szybko rzecza az nazbyt oczywista. Nie podobal mi sie ani
          fizycznie, ani pod wzgledem osobowosci. Przykro mi to pisac, ale wieczor z nim
          byl nudny. Po prostu nudny.
          Rozumiem, dlaczego piszesz, ze poczules sie tak, jak gdybys to Ty byl na jego
          miejscu. Ale to nie byles Ty. Nie wzbudzaj w sobie poczucia odtracenia, bo ta
          sytuacja nie dotyczyla Ciebie.
          Ja tez czuje sie samotna, ale wciaz jeszcze nie moge i nie chce byc z kims na
          sile, wbrew sobie, a takim czyms byloby wlasnie spotykanie sie z ta osoba. Tak,
          nas samotnych jest calkiem sporo, ale polaczenie dwoch samotnych osob w pare
          nie jest takie proste. To nie jest dodawanie: 1 'samotny' + 1 'samotna' =
          2 'szczesliwych i wyleczonych z samotnosci'. Musi byc jeszcze cos. Cos, co ich
          zespoli w te lubiaca ze soba przebywac pare ludzi. To ze jestem samotna nie
          oznacza automatycznie, ze zauroczy mnie inny samotny. Gdyby tak bylo, na
          swiecie ne byloby samotnych ludzi, tylko ci (a raczej te, bo kobiet jest
          wiecej), dla ktorych zabraklo kogokolwiek do pary. Ja nigdy nie mialam jakiegos
          idealu, jakiejs szczegolnej wizji osoby, z ktora chcialabym byc. Oczywiscie
          potrafie wymienic to, co uwazam za zalety u mezczyzny, ale kiedy spotykam
          osobe, ktora zwraca moja uwage, to po prostu czuje, ze ta osoba jest mi w jakis
          sposob bliska, choc niekoniecznie odpowiada jakims wzorcom.
          Zdarzylo mi sie poczuc sympatie do kogos, kto w pierwszej chwili nie zwrocil
          mojej szczegolnej uwagi i stracic zainteresowanie kims, kto zrobil na mnie
          swietne pierwsze wrazenie. Ale ta akurat osoba, z ktora niepotrzebnie chcesz
          sie utozsamiac, naprawde byla z innej bajki. I dodam cos jeszcze. Mysle, ze w
          kazdym zwiazku ludzie probuja troche zmieniac partnera, ale ja tego chlopaka
          musialabym zmienic calkowicie. To tez nie byloby fair w stosunku do niego, nie
          uwazasz? Znam takie malzenstwa, gdzie zona, przy ludziach, prosi meza, by sie
          nie wypowiadal na jakis temat, bo zbywa mu np. wiedzy. Czy takie strofowanie
          przy obcych ('bo Ty sie na tym nie znasz, kochanie'), by maz swoja niewiedza
          nas nie zawstydzil, jest ok? Bo ona wybrala wlasnie czlowieka z innej bajki i,
          gdy idzie na urodziny do znajomych, to najchetniej wlozylaby mu w usta knebel.
          Czy bycie z kims, bo doszo sie do wniosku, ze byc moze na kogos lepszego liczyc
          juz sie nie powinno... czy to ma sens? Ja juz chyba wolalabym niezobowiazujacy
          seks.
          Cholernie boje sie samotnosci, ale nie chce trawic zycia na wzbudzaniu w sobie
          namietnosci do kogos, do kogo nie czuje kompletnie nic. Chce byc z kims, chocby
          tylko i z glebokiej sympatii, ale nie z rozsadku. Czasem ktos mowi cynicznie,
          ze w moim wieku nie powinno sie grymasic. Ja nie grymasze, ja tylko chce czuc,
          ze mi zalezy, ze pragne, a nie wmawiac sobie, ze powinnam to czuc, gdy nie
          czuje.
          Pozdrawiam serdecznie.
          • lonely Re: Jeszcze raz o niesmiałości 07.02.02, 14:29
            Nessuna! Dziękuję za taki długi list. Wezmę go sobie do domu i odpowiem jutro,
            bo chyba już dziś nie zdążę. ;(((((

            Pozdrawiam
          • lonely Re: Jeszcze raz o niesmiałości 08.02.02, 12:23
            Droga Nessunko!

            >Nie podobal mi sie ani fizycznie, ani pod wzgledem osobowosci. Przykro mi to
            pisac, ale >wieczor z nim byl nudny. Po prostu nudny.

            A nie wiedziałeś tego przed waszym spotkaniem. Przecież chyba rozmawialiście
            przez telefon? Czy wtedy nie wydawał Ci się nudny?

            >Tak, nas samotnych jest calkiem sporo, ale polaczenie dwoch samotnych osob w
            pare
            >nie jest takie proste. To nie jest dodawanie: 1 'samotny' + 1 'samotna' =
            ɮ 'szczesliwych i wyleczonych z samotnosci'. Musi byc jeszcze cos. Cos, co ich
            >zespoli w te lubiaca ze soba przebywac pare ludzi. To ze jestem samotna nie
            >oznacza automatycznie, ze zauroczy mnie inny samotny.

            Święta prawda! Precz z arytmetyką!!!

            >Ja nigdy nie mialam jakiegos idealu, jakiejs szczegolnej wizji osoby, z ktora
            chcialabym byc. >Oczywiscie potrafie wymienic to, co uwazam za zalety u
            mezczyzny, ale kiedy spotykam
            >osobe, ktora zwraca moja uwage, to po prostu czuje, ze ta osoba jest mi w
            jakis
            >posob bliska, choc niekoniecznie odpowiada jakims wzorcom.

            Czy w takim razie wierzysz, że o atrakcyjności partnera decydują te bezwonne
            substancje - feromony? Dopiero jak znajdziesz się koło kandydata na partnera,
            w ciągu kilku sekund będziesz wiedziała, czy to właśnie On - ten którego
            szukasz?
            Niestety, człowiek jest istotą zbyt skomplikowaną, by wystarczyło tylko
            wymienić tylko zalety kandydata i stwierdzić "jak on też się interesuje np.
            polityką i lubi prace na działce, to na pewno będziemy dobrą parą". Dlatego
            śmieszą mnie czasami ogłoszenia matrymonialne w stylu:
            "Lekarka, lat... pozna pana w stosownym wieku, chętnie też lekarza lub
            dentystę."

            >Mysle, ze w kazdym zwiazku ludzie probuja troche zmieniac partnera, ale ja
            tego chlopaka
            >musialabym zmienic calkowicie.

            Tak, słyszałem o tej potrzebie zmieniania. To chyba kobiety głównie robią ten
            błąd, że myślą, że wychowają sobie męża po ślubie. Ale ja uważam, że to się na
            pewno nie udaje. lepiej poznać się dobrze przed ślubem i pokochać wszystkie
            zalety i wady partnera, a nie łudzić się, że zdoła się coś zmienić po ślubie.

            >Czy bycie z kims, bo doszlo sie do wniosku, ze byc moze na kogos lepszego
            liczyc
            >juz sie nie powinno... czy to ma sens? Ja juz chyba wolalabym niezobowiazujacy
            >seks.

            Nie, to nie ma sensu. Być z kimś trzeba z miłości, a nie dlatego, że nie
            znalazło się lepszego kandydata na męża/żonę. Chociaż znam osobiście osobę,
            która uważa coś przeciwnego. Czasami się o to sprzeczamy.
            Tak, ja też zastanawiałem się nad takim niezobowiązującym seksem. byłby dla
            mnie do przyjęcia, jeśli Jej nie chodziło by o pieniądze, tylko podobał bym się
            jej fizycznie. Nie musimy czuć do siebie miłości.

            >Cholernie boje sie samotnosci, ale nie chce trawic zycia na wzbudzaniu w sobie
            >namietnosci do kogos, do kogo nie czuje kompletnie nic. Chce byc z kims,
            chocby
            >tylko i z glebokiej sympatii, ale nie z rozsadku.

            To znaczy, że jednak dopuszczasz myśl, że mogła byś się związać z kimś, kogo
            nie kochasz, a tylko czujesz do niego "głęboką sympatię" ? A jak się już
            pobierzecie, a potem po kilku latach pojawi się Ten Jedyny?

            >Czasem ktos mowi cynicznie, ze w moim wieku nie powinno sie grymasic. Ja nie
            grymasze, ja >tylko chce czuc, ze mi zalezy, ze pragne, a nie wmawiac sobie, ze
            powinnam to czuc, gdy nie
            >czuje.

            Jednym słowem, droga Nessuno, "nic na siłę, serce nie sługa".
            Zatem musimy spotykać się dalej z kandydatami na partnerów. Może dasz radę się
            pocieszyć, że każda kolejna próba, każde niepowodzenie, przybliża Cię do
            upragnionego celu.
            Ja tak właśnie próbowałem się pocieszyć, ale na mnie to nie działa. Może
            zadziała u Ciebie?

            Pozdrawaim Cię serdecznie.
      • Gość: john Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: *.outland.lucent.com 07.02.02, 15:33
        Zauwazylem, że dziewczeta po 25-tce są strasznie kaprysne. Dlatego ja wole
        mlodsze, tak 21-23 jest ok. Nie trzeba sie tyle starac, aby im zaimponowac, nie
        patrza na kazdego faceta jak na przyszlego meza.
        • Gość: wala Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.02.02, 15:36
          Jacku, czy to Ty?
          (wyjaśnienie: teoria johna jest żywcem wyjęta z ust mojego kolegi Jacka K.)
          • Gość: john Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: *.outland.lucent.com 07.02.02, 15:40
            Gość portalu: wala napisał(a):

            > Jacku, czy to Ty?
            > (wyjaśnienie: teoria johna jest żywcem wyjęta z ust mojego kolegi Jacka K.)

            Raczej nie, ALE to jest dowod ze facet to nieskomplikowane zwierze;)

            • Gość: wala Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.02.02, 15:49
              dla mnie jest to dowód, ze faceci sa niezłymi obserwatorami oraz ze lubią
              tworzyc mity upraszczające rzeczywistość
              Pozdr.
              • Gość: john Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: *.outland.lucent.com 07.02.02, 16:17
                Wbrew pozorom to rzeczywistosc jest bardzo nieskomplikowana. To zalezy od
                Ciebie, czy bedziesz chciala filozoficznie przemyslec kazda pierdole, czy
                zostawisz to jak jest.
                • Gość: wala Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.02.02, 16:54
                  a może rzeczywistość jest nieskomplikowana dla nieskopmlikowanych ludzi?
                  • Gość: john Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: *.outland.lucent.com 08.02.02, 09:46
                    Gość portalu: wala napisał(a):

                    > a może rzeczywistość jest nieskomplikowana dla nieskopmlikowanych ludzi?


                    Facet nie jest stworzony do komplikowania życia i tworzenia problemow tylko do
                    ich rozwiazywania. W zwiazku dwojga ludzi wystarczy jedna osoba generujaca
                    problemy - kobieta.
        • nessuna Re: Jeszcze raz o niesmiałości 07.02.02, 15:39
          John,
          Nie szukam meza, szukam mezczyzny. Nie tesknie za obraczka, tesknie za
          usciskiem czyjejs dloni. A ze - tak czy owak - mam jakies oczekiwania... Mam!
          Mam sie zapierac, ze jest inaczej? Tylko po co? A, zapomnialam, te gierki...
          Pozdrawiam.

          PS. 23-latki maja zazwyczaj ladna, swietlista cere i ja im tego ciut
          zazdroszcze.
          • Gość: john Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: *.outland.lucent.com 07.02.02, 16:11
            Z tego co wczesniej pisalas, czyzbys była ze jestes jedna z tych dziewczat, ktore
            lubia odwalic faceta jak widzisz ze sie zbytnio przywiazuje? Dla faceta to nic
            dobrego. I przestan wreszcie robic z siebie meczennice milosci:)) Pozdrawiam
            • nessuna Re: Jeszcze raz o niesmiałości 07.02.02, 16:27
              Gość portalu: john napisał(a):

              > Z tego co wczesniej pisalas, czyzbys była ze jestes jedna z tych dziewczat, kto
              > re
              > lubia odwalic faceta jak widzisz ze sie zbytnio przywiazuje? Dla faceta to nic
              >
              > dobrego. I przestan wreszcie robic z siebie meczennice milosci:)) Pozdrawiam


              John,
              Do znaku zapytania nie rozumiem, bo chyba cos Ci sie skasowalo lub nie do konca
              napisalo.
              A co do meczennicy... Tak, wiem, swiat, do ktorego aspirujemy trzyma fason, nie
              to, co ja... Czyz nie powinnam zyc wedlug zasad:
              keep smiling
              don't worry, be happy!
              how are you? I’m fine!, etc.
              Cholera, nie potrafie. Wkurzam sie, zloszcze, a czasem rycze. Bo jestem sama,
              chce to zmienic, a nie wiem, jak. To by bylo na tyle.
              Pozdrawiam :-)
              • Gość: wala Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.02.02, 16:57
                sam fakt, ze chcesz zmienić obecną sytuację, daje szanse na to, ze zmienisz
                (może powyższe jest trochę bez sensu, ale chciałam się z Tobą
                jakoś "zesolidaryzować".pozdr.)
        • lonely Re: Do Johna 08.02.02, 12:56
          Gość portalu: john napisał(a):

          > Zauwazylem, że dziewczeta po 25-tce są strasznie kaprysne. Dlatego ja wole
          > mlodsze, tak 21-23 jest ok. Nie trzeba sie tyle starac, aby im zaimponowac, nie
          >
          > patrza na kazdego faceta jak na przyszlego meza.

          Dla nie akurat wiek kobiety nie jest najważniejszy. (nie chciałbym tylko by była
          dużo starsza ode mnie).
          21-latki są w większości jeszcze trochę dziecinne dla mnie, a zresztą jaka to
          różnica 21,23 czy 25 lat? Prawie żadna, nie można generalizować.
          Ale tak to jest, mając pod 30-kę większość dziewczyn szuka męża, chce mieć dzieci.
    • neona Re: Jeszcze raz o niesmiałości 06.02.02, 16:41

      znam jednego kolesia co ma duze powodzenie u kobiet a mimo to jest niesmiely - a
      moze wlasnie dlatego, ze ma duze powodzenie - stal sie niesmialy...

      ?
      • lonely Re: Jeszcze raz o niesmiałości 07.02.02, 13:14
        neona napisał(a):

        >
        > znam jednego kolesia co ma duze powodzenie u kobiet a mimo to jest niesmiely -
        > a
        > moze wlasnie dlatego, ze ma duze powodzenie - stal sie niesmialy...
        >
        > ?
        To na pewno ja nie jestem podobny do niego, chociaż bardzo bym chciał tak mieć :(
        Ech, przyjemnie jest tak czasem pomarzyć!
        U mnie jest tak, że kobiety na mnie nie lecą, chyba nie mam odpowiedniego uroku
        osobistego. :(
      • Gość: aise Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: 217.67.196.* 08.02.02, 12:59
        a może MIMO, że jest nieśmiały ma powodzenie u kobiet?
    • jazmoley Re: Jeszcze raz o niesmiałości 07.02.02, 12:14
      Nie przejmuj sie, w koncu seks nie jest wyznacznikiem szczescia w zyciu. Nie
      rob niczego na sile, znam faceta, ktory mimo ze jest po 40-ce ,nigdy w zyciu
      nie mial kobiety i wiesz mi jest szczesliwy. Bez sensu jest szukanie
      rozpaczliwie osoby , z ktora mozna by to zrobic tylko dlatego, ze ma sie akurat
      tyle kiedy mezczyzni inicjacje maja za soba. Przestan o tym myslec obsesyjnie,
      a bo nap pewno jest duzo kobiet samotnych, ktore czekaja na spotkanie tej
      wlasciwej osoby, musisz tylko uwaznie sie rozgladac i nie robic niczego na
      sile. pozdrawiam
      • lonely Re: Jeszcze raz o niesmiałości 07.02.02, 13:30
        jazmoley napisał(a):

        > Nie przejmuj sie, w koncu seks nie jest wyznacznikiem szczescia w zyciu. Nie
        > rob niczego na sile, znam faceta, ktory mimo ze jest po 40-ce ,nigdy w zyciu
        > nie mial kobiety i wiesz mi jest szczesliwy. Bez sensu jest szukanie
        > rozpaczliwie osoby , z ktora mozna by to zrobic tylko dlatego, ze ma sie akurat
        >
        > tyle kiedy mezczyzni inicjacje maja za soba. Przestan o tym myslec obsesyjnie,
        > a bo nap pewno jest duzo kobiet samotnych, ktore czekaja na spotkanie tej
        > wlasciwej osoby, musisz tylko uwaznie sie rozgladac i nie robic niczego na
        > sile. pozdrawiam

        Dziękuję za pocieszenie. Wiem, że seks to nie wszystko. Przecież tacy księża,
        pustelnicy i inni go nie potrzebują.(podobno) :)))
        Ale ja tego potrzebuję, jestem przecież zdrowym facetem (mam nadzieję). A miłość,
        seks, ciekawa praca to chyba najważniejsze, co przeciętnemu człowiekowi potrzeba
        do szczęścia.
        Całe szczęście, że są jeszcze gdzieś tam samotne kobiety. Mam nadzieję, że znajdę
        odpowiednią. :)))

        Pzdr
        • Gość: Angelos Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: 157.25.121.* 07.02.02, 13:48
          Nie przejmuj się; na poszukiwanie partnerki zmarnowałeś tylko jakieś 5400 dni,
          czyli jakieś 130000 godzin. Do przeżycia masz jeszcze jakieś 14600 dni, czyli
          jakieś 350000 godzin. Masz jeszcze trochę czasu przed śmiercią. Statystyka.

          • lonely Re: Jeszcze raz o niesmiałości 07.02.02, 14:04
            Gość portalu: Angelos napisał(a):

            > Nie przejmuj się; na poszukiwanie partnerki zmarnowałeś tylko jakieś 5400 dni,
            > czyli jakieś 130000 godzin. Do przeżycia masz jeszcze jakieś 14600 dni, czyli
            > jakieś 350000 godzin. Masz jeszcze trochę czasu przed śmiercią. Statystyka.
            >

            Ale jak spałem, to nie szukałem, więc zmarnowałem tylko 130000 x 2/3 = ok. 86666
            godzin.
            :)))
            • raduch Re: Jeszcze raz o niesmiałości 07.02.02, 14:25
              lonely napisał(a):
              > Ale jak spałem, to nie szukałem, więc zmarnowałem tylko 130000 x 2/3 = ok. 8666
              > 6
              > godzin.
              > :)))

              Gdybyś znalazł, sypiałbyś krócej. ;-)

              R
              • lonely Re: Jeszcze raz o niesmiałości 07.02.02, 15:21
                raduch napisał(a):

                > lonely napisał(a):
                > > Ale jak spałem, to nie szukałem, więc zmarnowałem tylko 130000 x 2/3 = ok.
                > 8666
                > > 6
                > > godzin.
                > > :)))
                >
                > Gdybyś znalazł, sypiałbyś krócej. ;-)
                >
                > R

                raczej bym wtedy krócej oglądał TV, radio, gazety, internet ....
          • koniec_dyskusji Re: Jeszcze raz o niesmiałości 07.02.02, 14:05

            Odliczyłeś czas po andropauzie oraz choroby?

            p,
            .y.
            • lonely Re: Jeszcze raz o niesmiałości 07.02.02, 14:08
              koniec_dyskusji napisał(a):

              >
              > Odliczyłeś czas po andropauzie oraz choroby?
              >
              > p,
              > .y.

              Że co, proszę? "andropauza"?
              Nie kończyłem studiów medycznych. :(((
    • mimoza Re: Jeszcze raz o niesmiałości 08.02.02, 14:53
      Witam !
      Napiszę cos może nie do końca w temacie, ale cos o nieśmiałości. Jestem 25
      letnią dziewczyną. Od dziecka byłam bardzo nieśmiała. Kiedy byłam nastolatką
      bardzo zazdrościłam koleżankom chłopaków. Ja byłam tylko okularnicą siedzącą w
      książkach. Aczkolwiek wg wszystkich cioć i wujków sliczną. I pewnego razu
      postanowiłam zmienić się, wykorzystać tą moją ukrytą urodę sądząc że to mi
      pomoże. Jak będę laską to będę śmielsza, zresztą bez potrzeby bo faceci sami
      będa za mną ganiać. I miałam rację. Schudłam lekko, zmieniłam fryzurę, soczewki
      zamiast okularów, atrakcyjne ciuchy ... i stałam się laską. I wtedy zaczął się
      mały koszmarek. Trwa to do tej pory. Z jednej strony super być zauważalną na
      ulicy, ale czasami mam ochotę być niewidzialna. Faceci niedługo swoim
      zachowaniem wpędzą mnie nie tyle w nieśmiałość, ale wręcz dzikość. Zaczepki,
      komentarze, gwizdy, itp strasznie mnie peszą. Kiedyś szłam sobie spokojnie i
      nawet nikt się za mną nie oglądał a marzyłam o tym. Teraz mam tego dość.
      • lonely Re: Jeszcze raz o niesmiałości 08.02.02, 15:29
        Droga Mimozo!
        Znam Twój problem doskonale, bo mam 2 młodsze siostry, takie właśnie "laski".
        Co ja się w domu nasłuchałem, o tym jakie to one nieszczęśliwe, bo nie mogą
        przejść ulicą bez zaczepki facetów. Cieszyły się, że idą ze mną, bo wtedy ONI
        tylko się patrzyli ukradkiem, a nie podrywali. No ale myślę, że chyba zawsze
        ładnej dziewczynie łatwiej zrobić się na brzydką, niż odwrotnie.
        Jak chcesz przejść spokojnie ulicą, to kup sobie brzydkie okulary, zmyj
        makijaż, ubierz na szaro-buro i po kłopocie.
        Ale na pewno, moja droga, Ty o tym dobrze wiesz, tylko teraz już nie potrafisz
        zmienić się z powrotem w szarą myszkę.
        Ale tobie to dobrze!!! Zazdroszczę Ci powodzenia u płci przeciwnej. Ja mam
        odwrotny problem. :(((((
        • kropelka_no1 Re: Jeszcze raz o niesmiałości 08.02.02, 15:41
          pozdrawiam mimoze ponieważ mam podobny problem :-( Tak to w zyciu jest, ze
          chcemy to czego nie możemy osiągnąć, miec itd.

          poza tym drogi lonely głowa do góry. Ja wierze w przeznaczenie i przypisany
          kazdemu jego los i druga połowę do kochania. Oczywiscie nie można sie poddawać
          i tylko czekac. Szczesciu czasami też trzeba pomóc :-)

          pzdr goraco
          • lonely Re: Jeszcze raz o niesmiałości 11.02.02, 10:15
            kropelka_no1 napisał(a):

            > pozdrawiam mimoze ponieważ mam podobny problem :-( Tak to w zyciu jest, ze
            > chcemy to czego nie możemy osiągnąć, miec itd.
            >
            > poza tym drogi lonely głowa do góry. Ja wierze w przeznaczenie i przypisany
            > kazdemu jego los i druga połowę do kochania. Oczywiscie nie można sie poddawać
            > i tylko czekac. Szczesciu czasami też trzeba pomóc :-)
            >
            > pzdr goraco

            Wiesz Kropelko, jeśli chodzi o to przeznaczenie, to jednak osobiście nie bardzo
            wierzę, by była tylko ta jedna jedyna połówka pasująca do mojej, którą musimy w
            życiu znaleźć. Na pewno jest sporo takich połówek, tylko żeby spotkać chociaż
            taką jedną!
            Ech, Marzenie!
            Wielkie dzięki za pozdrowienia i pocieszenie.
        • Gość: Mleczak Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: *.*.*.* 08.02.02, 16:12
          Git texk Lonely. Masz racje, ze to troche od czapy zrobic sie na ksiezniczke, a potem nie moc wrocic w skore
          szarej myszki. Chodzi o to, ze niektorzy chlopcy bardzo by chcieli miec taka myszke dla siebie, bo niby to mniejszy
          wysilek taka zlapac :) Nic za darmo, takie wiecznie niesmiale i zakomplexione kiedys sobie na kims odbija; moze
          beda trzymaly pod kapciem, a moze zatruja ci zycie ciaglym niezadowoleniem. Szczerze? Ja balbym sie spiknac z
          dziewczyna, ktora nie chce o siebie zadbac i ciagla gra jakiegos kopciuszka, bo ja nie jestem krolewiczem z jej
          bajki, ot co!
          Co do niezobowiazujacego seksu to jestem caly za! W zasadzie co mialo by byc w tym zlego? Ja spotkalem sie
          pare razy z dziewczynami z czatow i, powiem szczerze, bylo bardzo milo, mimo, ze, moze troche zaluje, ani razy
          nie doszlo do "tego". Jest cos na rzeczy w tych FEROMONACH; w zasadzie kazdy w dobryn nastroju je
          produkuje; sa na przyklad w slinie i w pocie (a tak, znam sie troszke.. :)) Pozdrawiam wszystkie samotne
          dziewczyny z tego forum; Lonely, wybacz, oczywiscie nie jestem dla Ciebie konkurencja :))) Mleczak
          • lonely Re: Jeszcze raz o niesmiałości 11.02.02, 10:29
            Gość portalu: Mleczak napisał(a):

            > Git texk Lonely. Masz racje, ze to troche od czapy zrobic sie na ksiezniczke, a
            > potem nie moc wrocic w skore
            > szarej myszki. Chodzi o to, ze niektorzy chlopcy bardzo by chcieli miec taka my
            > szke dla siebie, bo niby to mniejszy
            > wysilek taka zlapac :)

            Też bym bardzo chciał "mieć" taką myszkę, piękną dla mnie, ale za która na ulicy
            nikt się nie obejrzy. :)))


            >Nic za darmo, takie wiecznie niesmiale i zakomplexione k
            > iedys sobie na kims odbija; moze
            > beda trzymaly pod kapciem, a moze zatruja ci zycie ciaglym niezadowoleniem. Szc
            > zerze? Ja balbym sie spiknac z
            > dziewczyna, ktora nie chce o siebie zadbac i ciagla gra jakiegos kopciuszka, bo
            > ja nie jestem krolewiczem z jej
            > bajki, ot co!

            Wiesz Mleczak, wydaje mi się że facet nie powinien się daj trzymać nikomu pod
            kapciem, jak tylko ma charakter.


            > Co do niezobowiazujacego seksu to jestem caly za! W zasadzie co mialo by byc w
            > tym zlego? Ja spotkalem sie
            > pare razy z dziewczynami z czatow i, powiem szczerze, bylo bardzo milo, mimo, z
            > e, moze troche zaluje, ani razy
            > nie doszlo do "tego". Jest cos na rzeczy w tych FEROMONACH; w zasadzie kazdy w
            > dobryn nastroju je
            > produkuje; sa na przyklad w slinie i w pocie (a tak, znam sie troszke.. :)) Poz
            > drawiam wszystkie samotne
            > dziewczyny z tego forum; Lonely, wybacz, oczywiscie nie jestem dla Ciebie konku
            > rencja :))) Mleczak

            Jeśli chodzi o feromony, to słyszałem kiedyś, że główny ośrodek ich wytwarzania
            jest w nosie. Ale właściwie to się na tym nie bardzo znam.

            Pzdr
            • Gość: mleczak Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: *.*.*.* 11.02.02, 17:22
              Cze Lonely. W nosie znajduje sie cos co odbiera wrazenia feromonalne, a nie je,
              znaczy feromony, produkuje. To cos nazywa sie VNO, womer, albo narzad
              womeronasalny, ewentualnie organ Jakobiego. I on naprawde dziala, zreszta sam
              poprobuj go sprawdzic u jakiejs ponetnej dziewczyny :)))))) Pozdrawiam
    • Gość: X Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.02.02, 22:27
      Nie Ty jeden masz taki problem. Ja dla przykladu mam 26 lat i tez nigdy nie
      bylem blisko z kobieta. Sprawa jest chyba na tyle zlozona, ze sam nie jestem w
      stanie sobie odpowiedziec co tak naprawde to spowodowalo. Na pewno niesmialosc,
      ktora dokuczala mi jeszcze kilka lat temu, a ktora udalo mi sie przelamac
      (uwierz mi, mozna). Nie zmienilo to jednak wiele w sprawach damsko-meskich.
      Zazdroszcze Ci, ze prawie kazda napotkana na ulicy dziewczyna podoba Ci sie. Ja
      ostatni raz bylem zauroczony jakas dziewczyna 7 lat temu i od tej pory nic.
      Jesli chodzi o seks to okazji nie brakowalo, ale zawsze cos mnie
      powstrzymywalo. Nie ukrywam, ze bardzo zalezalo mi na uczuciu. Po prostu wiem,
      ze dla kobiety, ktorej nie kocham bede lajdakiem, a nie chcialem robic komus
      krzywdy.

      Kobiety wiele razy okazywaly mi zainteresowanie. Ponoc jestem bardzo
      przystojny. Doszlo w zwiazku z tym do wielu dziwnych i nieprzyjemnych dla mnie
      sytuacji. Podczas jakichs studenckich imprez, kiedy towarzystwo popilo,
      zdarzalo sie, ze jakas podchmielona kobieta potrafila mnie zapytac czy ja aby
      nie jestem gejem. Zdarzylo sie to wiele razy i wiem, ze przylgnela do mnie
      opinia "faceta, z ktorym cos jest nie w porzadku". Natomiast maksymalnego
      przegiecia dokonal moj kumpel, ktory chyba domyslajac co sie dzieje, wspomnial
      mi, ze jego dziewczyna chetnie sie ze mna przespi. Oczywiscie powiedzialem mu,
      zeby sie odp..... Jego dziewczyna przez 2 miesiace nie dawala mi spokoju.


      I tak to wyglada. Marze po prostu o kobiecie swojego zycia i czasem sie po
      prostu zastanawiam, czy nie mam zbyt wysokich wymagan czy tez po prostu poki co
      nie mialem szczescia trafic na wlasciwa osobe. Jednak obecnie strasznie
      frustruje swiadomosc uciekajacego czasu i problemow, ktore powoduje brak
      kobiety. Wiem, ze musze cos z tym zrobic i mocno sie zaangazowac. Tobie tez tak
      radze.

      Pozdrawiam
      • Gość: Nicky Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: *.mazowiecka.wroclaw.top.pl 14.02.02, 13:33

        Mialem kumpla na studiach do ktorego kobiety po prostu lgnely a on byl
        niewzruszony. W koncu uznaly ze facet jest zupelnie nieprzystepny natomiast on
        bardzo cierpial z powodu swojej samotnosci. Okazalo sie, ze czlowiek cierpi na
        tzw. chlod emocjonalny. Wiem ze po wizytach u psychologa udalo mu sie nawiazac
        glebsza relacje z jakas kobieta i poukladac swoje zycie osobiste.
      • lonely Re: Jeszcze raz o niesmiałości 17.02.02, 21:40
        >Zazdroszcze Ci, ze prawie kazda napotkana na ulicy dziewczyna podoba Ci sie.
        Ja
        >ostatni raz bylem zauroczony jakas dziewczyna 7 lat temu i od tej pory nic.
        >Jesli chodzi o seks to okazji nie brakowalo, ale zawsze cos mnie
        >powstrzymywalo. Nie ukrywam, ze bardzo zalezalo mi na uczuciu. Po prostu wiem,
        >ze dla kobiety, ktorej nie kocham bede lajdakiem, a nie chcialem robic komus
        >krzywdy.

        Ja tez sie tak zastanawiam, dlaczego prawie kazda dziewczyna mi podoba. Mysle,
        ze to po prostu z powodu takiego dlugiego postu. Zapewne po blizszym poznaniu
        wiekszosci z tych dziewczyn na ulicy stalbym sie bardziej wybredny.
        Mysle, ze to powstrzymywaly Cie twoje zasady moralne, ze seks musi byc tylko z
        kobieta, ktora kochasz. Oczywiscie, to b. zdrowe zasady.
        Ale w Twoim przypadku to nie jest problem niesmialosci

        >Natomiast maksymalnego
        >przegiecia dokonal moj kumpel, ktory chyba domyslajac co sie dzieje, wspomnial
        >mi, ze jego dziewczyna chetnie sie ze mna przespi. Oczywiscie powiedzialem mu,
        >zeby sie odp..... Jego dziewczyna przez 2 miesiace nie dawala mi spokoju.

        Z ta dziewczyna bylo cos chyba nie w porzadku. Dwa miesice Cie molestowala? A
        jej chlopak? Podobalo mu sie to? Z nim tez bylo cos nie w porzadku.
        A moze to w dzisiejszych czasach normalne?

        >Jednak obecnie strasznie
        >frustruje swiadomosc uciekajacego czasu i problemow, ktore powoduje brak
        >kobiety.

        W takim razie witaj w klubie! To dokladnie tak jak u mnie. Milo sie przekonac,
        ze nie tylko ja sie frustuje. Chociaz to slabe pocieszenie. :-((((((((

        Pozdrawiam

        • Gość: X Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.02.02, 20:50
          lonely napisał(a):

          > Z ta dziewczyna bylo cos chyba nie w porzadku. Dwa miesice Cie molestowala? A
          > jej chlopak? Podobalo mu sie to? Z nim tez bylo cos nie w porzadku.
          > A moze to w dzisiejszych czasach normalne?

          Jej chlopak co powien czas pytal mnie czy moze jednak. Niejako oboje byli za.
          Sadze, ze to w pewnym stopniu mialo zwiazek z hippisowskimi idealami, ktore
          wyznawali. Zgodnie z tym swiatopogladem pojecie zdrady po prostu nie istnialo.
          Dla mnie jednak jest to podejscie nie do zaakceptowania.

          > >Jednak obecnie strasznie
          > >frustruje swiadomosc uciekajacego czasu i problemow, ktore powoduje brak
          > >kobiety.
          >
          > W takim razie witaj w klubie! To dokladnie tak jak u mnie. Milo sie przekonac,
          > ze nie tylko ja sie frustuje. Chociaz to slabe pocieszenie. :-((((((((

          No wlasnie :(

          Pozdrawiam

      • Gość: Amelia Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 27.02.02, 20:55
        A może masz zbyt wygórowane wymagania? Piszesz,że jesteś bardzo przystojny; ja
        jestem od Ciebie starsza i bardzo nieśmiała i wiem, że tacy mężczyzni peszą.

        Pozdrawiam.
        • Gość: X Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.02.02, 22:20
          Gość portalu: Amelia napisał(a):

          > A może masz zbyt wygórowane wymagania?

          Tez sie nad tym zastanawiam. Jesli tak jest to co z tym zrobic?

          >Piszesz,że jesteś bardzo przystojny;

          Hmmm, napisalem ponoc. Po prostu czasami slysze to wprost, czasami dociera to do
          mnie innymi drogami. Tak bylo w liceum, na studiach czy teraz w pracy. W kazdym
          badz razie nie podniecam sie tym, nie stoje przed lustrem 2 godziny dziennie i
          nie wpadam w samouwielbienie. Nie ma to i tak znaczenia skoro nie potrafie
          poukladac sobie zycia.

          Rowniez podrawiam

          • lonely Re: Jeszcze raz o niesmiałości 27.02.02, 23:33
            Ale podobno dla kobiet wyglad faceta nie ma wcale takiego duzego znaczenia, dla
            nich liczy sie wnetrze. Natomiast dla facetów uroda kobiet ma znaczenie
            decydujace przy zawieraniu znajomosci.
            Wiec nawet jesli jestes bardzo przystojny, to chyba to nie ma wielkiego
            znaczenia (jesli wierzyc kobietom).
            • Gość: X Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.02.02, 23:52
              lonely napisał(a):

              > Ale podobno dla kobiet wyglad faceta nie ma wcale takiego duzego znaczenia, dla
              >
              > nich liczy sie wnetrze.

              Nie wpadajmy w stereotypy. Gdybysmy wiedzieli co ma dla nich znaczenie to bysmy
              byli w domu. Daleki jestem od stwierdzenia, ze wyglad nie ma dla nich znaczenia.
              Pamietaj, ze one tak naprawde patrza na geny. Natomiast moim zdaniem przykladaja
              do wygladu wieksza wage niz kiedys.

              Natomiast dla facetów uroda kobiet ma znaczenie
              > decydujace przy zawieraniu znajomosci.
              > Wiec nawet jesli jestes bardzo przystojny, to chyba to nie ma wielkiego
              > znaczenia (jesli wierzyc kobietom).

              Z moich obserwacji wynika, ze dla pierwszego kontaktu rowniez ma. Ale przeciez
              dopiero potem zaczynaja sie schody.

              Pozdrawiam
              • lonely Re: Jeszcze raz o niesmiałości 28.02.02, 23:26
                Wiesz X, ale ja slyszalem wielokrotnie opinie, ze dla kobiet wyglad faceta nie
                ma znaczenia. Kobiety tak twierdza, wiec pozostaje uwierzyc.
                I nie rozumiem jak one moga patrzec na geny podczas poczatkowej znajomosci. To
                chyba jest mozliwe dopiero po dlugiej znajomosci, ze partnerzy chca wiedziec,
                czy ich geny nie spowoduja jakiegos uposledzenia dziecka. Do

                Pzdr
          • Gość: Amelia Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 28.02.02, 15:11
            Gość portalu: X napisał(a):

            > Gość portalu: Amelia napisał(a):
            >
            > > A może masz zbyt wygórowane wymagania?
            >
            > Tez sie nad tym zastanawiam. Jesli tak jest to co z tym zrobic?
            >
            Nie wiem jakie dziewczyny Ci się podobają? Rozejrzyj się za jakąś sympatyczną,
            nieśmiałą dziewczyną, a jak już taką znajdziesz to się do niej cudownie
            uśmiechnij. I niestety pierwszy krok należy do Ciebie. Musisz być niezwykłym
            człowiekiem, jeśli szukasz tak niezwykłej osoby, której do tej pory nie znalazłeś
            w swoim otoczeniu. To smutne, bo to nie za dobrze chyba świadczy o dziewczynach,
            które spotkałeś i znasz.

            Pozdrawiam ciepło.
            > >Piszesz,że jesteś bardzo przystojny;
            >
            > Hmmm, napisalem ponoc. Po prostu czasami slysze to wprost, czasami dociera to d
            > o
            > mnie innymi drogami. Tak bylo w liceum, na studiach czy teraz w pracy. W kazdym
            >
            > badz razie nie podniecam sie tym, nie stoje przed lustrem 2 godziny dziennie i
            > nie wpadam w samouwielbienie. Nie ma to i tak znaczenia skoro nie potrafie
            > poukladac sobie zycia.
            >
            > Rowniez podrawiam
            >

    • charybda panowie nieśmiali! nękanie drogą do sukcesu! 16.02.02, 02:55
      Jak "złapać" kobietę? Wbrew pozorom jest to proste, w szczególności jeśli
      chodzi o krótkotrwały związek. Trzeba wypatrzyć "zdobycz" - powinna być średnio
      atrakcyjna lub nieatrakcyjna (co mierzy się wbrew pozorom nie subiektywnym
      oglądem lecz jej otoczeniem: jeśli większość wokół to mężczyźni - nieśmiali
      mogą sobie odpuścić, jeśli mają szansę - starania nie są potrzebne, dziewczyna
      sama się postara) Miejsce łowów: stałe miejsce przebywania "zdobyczy": praca,
      miejsca związane z zainteresowaniami (kobiety miewają zainteresowania) itp - te
      miejsca można poznać: a)"przy okazji" - np. bywamy w miejscu, w
      którym "zdobycz" też bywa (urząd, kościół, biblioteka, przystanek autobusowy
      itp) b) "zdobycz" spotkana jednorazowo - śledzimy ją dyskretnie i dowiadujemy
      się o miejscu z punktu a). System: stałe nękanie: zagadywanie (KULTURALNE!!!,
      najlepiej w temacie "zainteresowań" zdobyczy, niekoniecznie własnych),
      zapraszanie na "kawę", jak się już da zaprosić: dzwonienie codziennie i
      zapraszanie na kolejne "kawy", jeśli się nie godzi - rezygnować dopiero po
      kilkunastu odmowach (*"kawa" - maksymalnie zróżnicowane sposoby spędzania czasu
      w parze np. kino, teatr, kawiarnia, dyskoteka, skoki na bangee, zawody
      zjazdu/pływania na byleczym, przy czym skuteczniejsze jest stosowanie "kawy" w
      częstych dawkach, z zachowaniem zasady: każda kolejna ma być mocniejsza).
      Krótko mówiąc: jedyne co się liczy to wytrwałość.
      Ps Proszę się nie obrażać za żartobliwą formę powyższego. To wszystko, choć
      podane w prześmiewczym sosie, jest prawdą. Nadal, mimo równouprawnienia, wiele
      kobiet czeka na inicjatywę mężczyzny i boi się wykazać aktywność, żeby nie
      zostać uznanymi za "łatwe". Dlatego panowie nieśmiali - nie zniechęcajcie się.
      Kropla drąży skałę nie siłą lecz częstym padaniem. Powodzenia.
      • lonely Re: panowie nieśmiali! nękanie drogą do sukcesu! 17.02.02, 22:04
        Zgoda. To z grubsza biorac prawda, ale tu sa jednak uproszczenia, ktore nie
        przystaja do wspolczesnego zycia.
        Jesli mam kobiete zagadywac i nekac, to jak takie cos ma byc kulturalne? Jesli
        ja po raz 18 bardzo grzecznie zapraszam na np. kawe - to juz nie moze byc
        odebrane jako kulturane takie nekanie.
        A poza tym co ma zrobic przecietny facet o niskich dochodach? Jak np.
        jego 'zdobycz' lubi plywanie jachtem, to ja tez powinienem starac sie kupic
        jakis jacht? A jak np. ona uczy sie japonskiego?
        A co z facetami, ktorzy nie maja tyle fantazji ani cierpliwosci na takie
        polowanie? Oni nigdy nie zdobeda w ten sposob dziewczyny.
        • Gość: reki_28 Re: panowie nieśmiali! nękanie drogą do sukcesu! IP: 62.233.144.* 03.03.02, 17:42
          pamietaj, że wziaz jednak zyjemy w kulturzxe, gdzie kobiety jednak lubia byc
          zdobywane...My reagujemy wbrew pozorom na to, jak bardzo jemu zalezy...jak
          odpuszcza po drugim razie, tzn. ze ...nie zalezalo mu i nie ma co zalowac...
          A jak mu zalezy, to wiele mozna poswiecic dla niego...Poznalam czlowieka z
          zagranicy. Od razu stwierdzilam, ze to nie ma szans itd. Ale on do mnie dzwoni,
          pisze i daje mi do zrozumienia, ze mu zalezy. Coraz bardziej sieprzekonuje, ze
          moze to byc mozliwe, bo coraz bardziej dzieki kazdemu spotkaniu go poznaje...
          Wszystko inne staje sie mniej wazne, nawet to, ze jest rozwodnikiem,co
          wczesniej byloby dla mnie nie do pomyslenia (czekalam oczywiscie na takiego
          Lonely'ego, by z nim oierwsze swe szczescie przezyc:))) Nie wiem, co z tego
          bedzie, ciagle sa jakies ALE. To, co chce powiedziec jednak, to fakt, ze jesgo
          wytrwalosc i to, ze chce mi dac czas i dac sie poznac - wytrwalosc, po jakims
          czasie zmienia moje myslenie.... Kobiety lubia byc zdowbywane, niezaleznie od
          tego, co mowia oficjalnie:-))
          • nessuna Re: panowie nieśmiali! nękanie drogą do sukcesu! 03.03.02, 18:07
            Gość portalu: reki_28 napisał(a):

            > Kobiety lubia byc zdowbywane, niezaleznie od
            > tego, co mowia oficjalnie:-))

            Droga Reki,
            Dlaczego nie napiszesz po prostu: "bo ja akurat jestem obludna, co innego mysle,
            co innego mowie i robie oficjalnie". Czemu z faktu, ze Ty - a tak mi sie wydaje
            po lekturze Twojego postu - tak wlasnie czynisz, wywodzisz twierdzenie natury
            nieco ogolnejszej, ze wszystkie kobiety takie sa?! Zapewniam Cie, ze sa kobiety
            ktore staraja sie zyc w zgodzie z wyznawanymi i gloszonymi przez siebie
            pogladami. Kazdy miewa wahania i chwile watpliowsci, ale twierdzenie, ze kobiety
            co innego mysla, a co innego robia, to twierdzenie sformulowane mocno na wyrost.
            Ja z kolei moglabym powiedziec, ze to mezczyzni co innego deklaruja, a co innego
            czynia. Potrafia byc bardzo przekonujacy. Niestety, do czasu. Zdarza sie czasem
            uslyszec od nich cos w rodzaju: "chyba nie myslalas, ze to naprawde?".
          • lonely Re: panowie nieśmiali! nękanie drogą do sukcesu! 03.03.02, 19:49
            Droga Reki.

            Takie rozumowanie jest niebezpieczne dla samych kobiet. Nie dostrzegasz tego?
            Jesli wszyscy faceci beda zdawali sobie sprawe. ze kobiety chca byc zdobywane i
            facet ma drazyc skale, to w jaki sposob taki biedny chlopak bedzie wiedzial, ze
            nie ma juz zanych szans u dziewczyny? Zawsze, nawet po 100 odmowie powinien
            robic sobie nadzieje i dalej ja molestowac? A potem kobiety skarza sie na
            natretnych mezczyzn! Same tego chca! Niech je nachodza natreci, ktorym wciaz
            bedzie sie wydawalo, ze jak tylko Ona go lepiej pozna, to zmieni zdanie.
            Czy to o takie cos chodzi? W ten sposob moze dojsc nawet do gwaltu (w skrajnych
            sytuacjach).

            Pzdr
            • nessuna Re: panowie nieśmiali! nękanie drogą do sukcesu! 03.03.02, 20:04
              Witaj Lonely,
              Moim zdaniem Reki sie myli. Jesli kobieta kilkakrotnie odmawia, to chyba nie po
              to, by ja nekac po stokroc. To samo dziala w druga strone. Co z tego, ze jakas
              kobieta interesuje sie jakims mezczyzna. Ona oczywiscie moze sprobowac nawiazac
              z nim kontakt (w koncu ponoc mezczyzni cenia wykazywanie inicjatywy przez plec
              piekna), ale jesli spotka sie z odmowa raz i drugi, to tez chyba winna dac
              sobie spokoj. Moim zdaniem na sile niczego sie nie wskora. Probujac wciaz i
              wciaz, bez konca, mozna tylko zasluzyc na opinie natreta.
              A opinia prezentowana przez Reki moze byc bardzo szkodliwa. Reki zdaje sie
              twierdzic, ze jak kobieta mowi "nie", to mysli "tak". A to nieprawda!!! Takie
              jest przynajmniej moje zdanie.
              • lonely Re: panowie nieśmiali! nękanie drogą do sukcesu! 03.03.02, 20:37
                Czesc Nessuna!

                Mysle, ze moze Reki ma jakas czastke racji. Moze istnieje jakas czesc kobiet,
                tak wlasnie myslacych. Ale jak mezczyzna ma wyczuc ,kiedy kobieta tylko udaje
                niedostepnosc, a kiedy tak jest naprawde.
                Przypomniala mi sie tez koncowa scena z filmu 'Pol zartem, pol serio', gdzie
                jak sie okazuje, ze kobieta ktora facet chce zdobyc jest tak naprawde
                mezczyzna. Na to on stwierdza tylko niezrazony z usmiechem 'Nikt nie jest
                doskonaly'.
                • Gość: reki_28 Re: panowie nieśmiali! nękanie drogą do sukcesu! IP: 195.94.215.* 04.03.02, 11:47
                  Ojej, nia mam w ogóla na myśli obsesyjnego uganiania się, czy mówienia tego,
                  czego sie taknaprawde nie myśli. Ojej, nie...nie to miałam na myśli.
                  Przepraszam za takie odczytanie tego, co napisałam. Miałam na myśli tylko
                  odrobinę zaangażowania ze strony panów, nie poddawania się...w granicach
                  przyzwoitości oczywiście...
                  (Kurcze, znowu się nacięłam na to zbytie uogólnienie, które prowadzi deo
                  niezrozumienia)
                  Zdobywanie bowiem wiele ma twarzy...
                • Gość: reki_28 Re: panowie nieśmiali! nękanie drogą do sukcesu! IP: 195.94.215.* 04.03.02, 11:52
                  I jeszcze jedno, Lonely, pomyśl, że czasem chęć bycia zdobywaną wynika też z
                  tego, że istnieją kobiety, takie jak TY - ładne, nie mające problemu z
                  nawiązaniem kontaktów, ale bojące się przekroczenia tej właśnie granicy
                  znajomości... Nie chodzi wtedy o ich obłudę, tylko fakt, że potrzebują więcej
                  czasu i pewności, że JEMU zależy... dlatego czekaja na te kolejne kroki...Nie z
                  obłudy!
                  Małe gesty, niekoniecznie kosztowne czy "wybuchowe" takie przekonanie tworzą...

                  (az sie obawiam, czy i tym razem zostane źle zrozumiana;-)))

                  • nessuna Re: panowie nieśmiali! nękanie drogą do sukcesu! 04.03.02, 12:25
                    Gość portalu: reki_28 napisał(a):

                    pamietaj, że wziaz jednak zyjemy w kulturze, gdzie kobiety jednak lubia byc
                    zdobywane...My reagujemy wbrew pozorom na to, jak bardzo jemu zalezy...jak
                    odpuszcza po drugim razie, tzn. ze ...nie zalezalo mu i nie ma co zalowac...
                    A jak mu zalezy, to wiele mozna poswiecic dla niego... Poznalam czlowieka z
                    zagranicy. Od razu stwierdzilam, ze to nie ma szans itd. Ale on do mnie dzwoni,
                    pisze i daje mi do zrozumienia, ze mu zalezy. Coraz bardziej sieprzekonuje, ze
                    moze to byc mozliwe, bo coraz bardziej dzieki kazdemu spotkaniu go poznaje...
                    Wszystko inne staje sie mniej wazne, nawet to, ze jest rozwodnikiem,co
                    wczesniej byloby dla mnie nie do pomyslenia (czekalam oczywiscie na takiego
                    Lonely'ego, by z nim oierwsze swe szczescie przezyc:))) Nie wiem, co z tego
                    bedzie, ciagle sa jakies ALE. To, co chce powiedziec jednak, to fakt, ze jesgo
                    wytrwalosc i to, ze chce mi dac czas i dac sie poznac - wytrwalosc, po jakims
                    czasie zmienia moje myslenie.... Kobiety lubia byc zdowbywane, niezaleznie od
                    tego, co mowia oficjalnie:-))

                    > I jeszcze jedno, Lonely, pomyśl, że czasem chęć bycia zdobywaną wynika też z
                    > tego, że istnieją kobiety, takie jak TY - ładne, nie mające problemu z
                    > nawiązaniem kontaktów, ale bojące się przekroczenia tej właśnie granicy
                    > znajomości... Nie chodzi wtedy o ich obłudę, tylko fakt, że potrzebują więcej
                    > czasu i pewności, że JEMU zależy... dlatego czekaja na te kolejne kroki...Nie
                    z
                    > obłudy!
                    > Małe gesty, niekoniecznie kosztowne czy "wybuchowe" takie przekonanie
                    tworzą...
                    > (az sie obawiam, czy i tym razem zostane źle zrozumiana;-)))


                    Reki,
                    Przepraszam za okreslenie "obludna", ale tak to czasem bywa, ze inni (w tym
                    przypadku ja), interpretuja czyjas wypowiedz (Twoja) nie do konca z intencja
                    autora.
                    Uwazam, ze mozna podjac kilka prob, ale trzeba miec wyczucie i wiedziec, kiedy
                    nalezy juz przestac. Ta zasada odnosi sie zarowno do mezczyzn jak i kobiet,
                    choc moze bardziej jednak moze do mezczyzn, gdyz w naszym spoleczenstwie to
                    nadal do nich nalezy inicjatywa. Oczywiscie kobiety moga przejmowac inicjatywe,
                    ale mojej kolezance, ktora zapytala pewnego znanego jej tylko z widzenia
                    chlopaka, czy nie wybralby sie z nia do kina, zdarzylo sie uslyszec, ze jest mu
                    milo, ale ze pierwszy raz w zyciu zdarza mu sie, by zapraszala go gdzies
                    nieznajoma.
                    To co mi sie nie spodobalo w Twojej wypowiedzi to sugerowanie, ze kobiety,
                    zgodnie z tym, co sie o nas powszechnie sadzi, mowia "nie", choc mysla "tak". A
                    to przeciez nieprawda. Poza tym nie zapominajmy, ze odmawianie komus wcale nie
                    jest latwe dla odmawiajacego. Bo nasza odmowa mniej lub bardzij zrani. Ktos
                    poczuje sie zawiedziony. Czasem wiec trudno odpwiedziec wprost i ludzie sie
                    wykrecaja metnymi odpowiedziami w stylu "zadzwon kiedys", "moze innym
                    razem", "teraz nie mam czasu", w nadziei, ze ta osoba zrozumie (wreszcie), ze
                    nie mamy checi spotkac sie czy pojsc razem do kina. Oczywiscie, ze najlepiej
                    powiedziec jasno, ale to nielatwe. Tu, na forum, czesto padaja
                    rady "porozmawiaj z nia lub z nim, wyjasnijcie wszystko". Rozmowa jest bardzo
                    wazna, problem w tym, ze czasem tak trudno cos powiedziec, zwlaszcza jesli to
                    co chcemy przekazac tej drugiej osobie, moze byc dla niej nieprzyjemne.
                    Kiedys ogladalam program o czatach i jego uczestnikach. Psycholog, ktory sie
                    wowczas wypowiadal stwierdzil, ze to iz czaty sa takie popularne wynika m.in.
                    stad, ze ludzie wydaja sie nie miec przed soba tajemnic. Obce osoby rozmwiaja
                    ze soba bardziej szczerze i bardziej otwarcie niz malzonkowie z wieloletnim
                    stazem. Kryjac sie za komputerem ludzie poruszaja kwestie, o ktorych nie sa w
                    stanie rozmawiac nawet z najblizszymi osobami, ale twarza w twarz.
                    Masz racje piszac, ze sa kobiety, ktore bojac sie smiesznosci nie manifestuja
                    od razu swego afektu. Ale jest roznica miedzy pokazywaniem, ze kogos sie po
                    prostu lubi, a tym, ze bardzo nam na kims zalezy. Jesli kogos lubie, ale
                    niekoniecznie szaleje na jego punkcie, to wybiore sie z tym kims na kawe czy do
                    kina. Jesli jednak nie chce sie z kims spotykac, to podejmowanie wielokrotnych
                    prob ze strony tej osoby na nic sie nie zda. Nekanie kogos bez konca nie jest
                    wiec metoda na sukces w relacjach damsko-meskich.
                  • lonely Re: panowie nieśmiali! nękanie drogą do sukcesu! 04.03.02, 21:08
                    Tak, tak. Zdobywanie ma wiele twarzy. Ale dla osoby niesmialej jest
                    nieslychanie stresujace. I skad taka osoba ma wziac w sobie tyle sily, by
                    czesto ponawiac proby podbojow. A kazda kolejna odmowo prowadzi do rozwijania
                    sie kompleksow i spadku wiary w siebie.
                • Gość: kocurek Re: panowie nieśmiali! nękanie drogą do sukcesu! IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 04.03.02, 19:12
                  Witam,

                  Śledzę Wasze posty już od dłuższego czasu i stwierdzam, że większość z Was ma
                  rację.
                  Lonely z tego co napisałeś to wydajesz się być bardzo wartościowym człowiekiem
                  i po prostu ...... normalnym. Paradoksalnie takim ludziom w dzisiejszych
                  czasach jest najciężej. To wszystko co napisano powyżej o „zdobywaniu” kobiet
                  jest prawdą. Trzeba być cierpliwym i powoli dążyć do celu. Być może boisz się
                  zranienia i posądzenia o bycie tzw. upierdliwcem, ale dopóki nie spróbujesz to
                  nigdy tak naprawdę się nie przekonasz, bo gdybanie to tylko twoje wyobrażanie
                  sobie o tym co by było, a jak sam pewnie wiesz z własnego doświadczenia
                  zazwyczaj niewiele to ma do czynienia z rzeczywistością.
                  Na pocieszenie mogę dodać, że kobiety będące w podobnej sytuacji do Twojej są w
                  o wiele gorszej sytuacji. Ty masz więcej możliwości wybrnięcia z
                  Twojego „kłopotu” aniżeli dziewczyna z takim „problemem”. Wierz mi, ale to już
                  rozmowa na zupełnie inny temat. Ja mam obecnie 25 lat i od roku z kimś jestem.
                  Jest wspaniałym człowiekiem, wrażliwym, spokojnym, wyrozumiałym, ciepłym. Może
                  wielu mężczyzn nie zgodzi się ze mną, ale znaleźć takiego faceta to dzisiaj
                  rzadkość. Nigdy specjalnie nie rozglądałam się za nikim, ale obserwując moje
                  koleżanki, które kogoś już miały to zastanawiałam się nad kimś dla mnie. To
                  było straszne, ale właściwie żaden facet mi nie odpowiadał. Albo był arogancki,
                  zarozumiały, chamowaty, niekulturalny albo ciapowaty. Nikogo normalnego nie
                  spotkałam ani na studiach, ani w pracy. Jedyni niektórzy mężczyźni żonaci,
                  napotkani przypadkowo robili wrażenie „normalnych”. Dodam, ze nie jestem
                  wymagającą. Nie zwracam uwagi na wygląd. Chce by ktoś miał w sobie trochę
                  ciepła, wyrozumiałości i był przyjemnym, kulturalnym człowiekiem. Nic więcej.
                  Jak patrzę na moje koleżanki, które rozglądają się za kimś to im serdecznie
                  współczuję.
                  I pamiętaj, że nie jesteś ciężkim przypadkiem, tylko normalnym facetem i
                  większość kobiet marzy kimś takim.

                  Życzę powodzenia Lonely.
                  • lonely Re: panowie nieśmiali! nękanie drogą do sukcesu! 04.03.02, 21:16
                    Dzieki za nazwanie mnie normalnym czlowiekiem i za zyczenia. Tez mysle, ze
                    jestem normalny, ale poza ta jedna sfera zycia, bo to chyba nie jest normalne.
                    Zazdroszcze Ci tak udanego zwiazku, ktory oby trwal wiecznie.

                    pozdrawiam
    • Gość: Kral Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: 149.156.213.* 04.03.02, 20:00
      arch.rp.pl/a/rz/2001/06/20010622/200106220088.html?k=on&t=199702022002
      • Gość: Kral Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: 149.156.213.* 04.03.02, 20:05
        Gość portalu: Kral napisał(a):

        > <a href="arch.rp.pl/a/rz/2001/06/20010622/200106220088.html?k=on&t=19970
        > 2022002">arch.rp.pl/a/rz/2001/06/20010622/200106220088.html?k=on&t=199702022002
        > </a>

        Wyslalo mi sie nie to, co chcialem.
        Nie jestes sam. Na kazdego przychodzi jego czas. Ja zakochalem sie, gdy mialem 22
        lata. Kochalem sie pierwszy raz majac 23 lata i 7 miesiecy. Jestem szczesliwy.
        • lonely Re: Jeszcze raz o niesmiałości 04.03.02, 21:18
          Gratuluje
    • dalla Re: Jeszcze raz o niesmiałości 05.03.02, 23:23
      Sledze ten watek od poczatku i bardzo podobaja mi się Twoje listy, Lonely.

      10 dni temu skonczyl się moj zwiazek z chlopakiem, o ktorym myslalam, ze jest
      tym jednym, jedynym. Ja to przerwalam, ale nie mialo znaczenia, kto to
      powiedzial, to byla tylko formalnosc. Niestety znow jestem w swiecie "singli".

      Mysle, ze Tobie - jako facetowi - jest mimo wszystko latwiej (a raczej byloby?)
      poznac kogos niz mi.

      Nie wiem, jak sie zachowuja inne kobiety, ale ja:
      1. nie podrywam facetow. Czekam az oni to zrobia. Moze to staroswieckie, moze
      dziwne, ale nie potrafie. Zdarzylo mi się kilka razy do kogos podejsc, ale nie
      czulam sie z tym dobrze. Moglam przegapic tych kilku wartosciowych, niesmialych
      chlopakow. Bo dla nich wygladam na niemila i zarozumiala...
      2. nie potrafie reagowac na zaczepki. Jesli odpowiadam na czyjes
      zainteresowanie, musze byc bardzo pewna, ze się temu komus podobam. Ale ten
      ktos musi mnie tak wyraznie (nie wulgarnie!) podrywac, ze chyba nawet niemowlak
      by zauwazyl:)). Efekt jest taki, ze poznaje samych zbyt pewnych siebie
      "samcow", na ktorych byc moze sprawiam wrazenie niedostepnej, ale nie
      zniechecaja sie, bo sa przekonani, ze nie ma kobiet nie do zdobycia.
      A wlasciwie inaczej: kazdy by juz dawno zrezygnowal po mojej niezbyt milej
      reakcji, a oni "walcza" - pozniej się okazuje, ze wcale nie z wielkiego
      uczucia, ale dlatego, ze nie zniechecaja sie tak szybko, jak mniej pewni siebie
      faceci.
      3. jesli ktos sie mna interesuje, to i tak w to nie wierze. Boje sie, ze mu
      przejdzie, ze sie znudzi, ze on sie tylko bawi. Fakt: jestem atrakcyjna. Kiedys
      nie rzucalam się w oczy, ale zmienilam się nagle w labedzia:)) Mam
      potwierdzenie otoczenia itp. A stare kompleksy niestety zostaly i nie pozwalaja
      mi normalnie funkcjonowac w "swiecie randek"
      4. moj zwiazek niedawno sie rozpadl i teraz nie wierze facetom. Nie wiem, czy
      tak jeszcze bedzie miesiac, dwa, a moze rok.....itd. A komu bedzie sie chcialo
      "pracowac" na moje zaufanie? Bo nie bedzie latwo.....

      I kiedy sobie pomysle, ze znow mam wlozyc tyle energii w jakas nowa znajomosc,
      przechodzic te wszystkie fazy: niepewnosc, czekanie na telefon, pierwsze
      spotkania...

      Powody mogą byc rozne, dlaczego dziewczyny nie reaguja. Ale mysle, ze wiekszosc
      kiedy mowi nie, to bynajmniej sie nie droczy:))

      Ale Twoje listy..... Jesli jestes taki w rzeczywistosci, to sie dziwie, ze
      jeszcze jestes sam. I nie pisze tego z uprzejmosci.

      Pozdrawiam Cie serdecznie

      Dalla
      • lonely Re: Jeszcze raz o niesmiałości 06.03.02, 22:11
        dalla napisał(a):

        > Sledze ten watek od poczatku i bardzo podobaja mi się Twoje listy, Lonely.

        Bardzo mi milo, ze komus sie spodobaly moje listy i sledzi ten watek. Mam
        satysfakcje, ze oplacalo sie go zakladac.

        >
        > Mysle, ze Tobie - jako facetowi - jest mimo wszystko latwiej (a raczej byloby?)
        > poznac kogos niz mi.


        No wiesz, punkt widzenia zalezy od miejsca siedzenia. Ja mysle, ze to tobie jest
        latwiej, zwlaszcza ze jestes, jak dalej piszesz,atrakcyjna.

        >
        > Nie wiem, jak sie zachowuja inne kobiety, ale ja:
        > 1. nie podrywam facetow. Czekam az oni to zrobia. Moze to staroswieckie, moze
        > dziwne, ale nie potrafie. Zdarzylo mi się kilka razy do kogos podejsc, ale nie
        > czulam sie z tym dobrze. Moglam przegapic tych kilku wartosciowych, niesmialych
        > chlopakow. Bo dla nich wygladam na niemila i zarozumiala...

        Ciekawe dlaczego tak uwazasz, ze wygladzasz niemila i zarozumiala? Ze jestes za
        bardzo atrakcyjna?
        Czemu jestes taka niedostepna? Skad te Twoje stare kompleksy, z tego ze kiedys
        bylas brzydkim kaczatkiem? Niezupelnie rozumiem jak one nie pozwalaja Ci
        funkcjonowac w swiecie randek.

        >
        > I kiedy sobie pomysle, ze znow mam wlozyc tyle energii w jakas nowa znajomosc,
        > przechodzic te wszystkie fazy: niepewnosc, czekanie na telefon, pierwsze
        > spotkania...
        >

        Tak, tak. Ja tez nienawidze tej zmory oczekiwania na spotkanie i tej niepewnosci.
        Czuje sie po prostu chory, mam potem takiego 'kaca'.To straszne. Podziwiam ludzi
        po ktorych taka nieudana znajomosc po prostu splywa i ida dalej do przodu. :-(((


        > Ale Twoje listy..... Jesli jestes taki w rzeczywistosci, to sie dziwie, ze
        > jeszcze jestes sam. I nie pisze tego z uprzejmosci.

        Oczywiscie, ze jestem taki jak opisalem w postach. Po co mialbym klamac? Gdybym
        cos sklamal np. upiekszyl, to dostawal bym potem listy z poradami dla mnie nie
        uzytecznymi, a przeciez nie o to chodzi.
        Tutaj mozna pisac bez wstydu i zahamowan, bo jest sie anonimowym.
        Tak, Droga Dallo, ja tez sie dziwie, ze jestem sam. Mysle, ze po prostu nie mam
        odpowiedniego uroku osobistego albo cos nie tak z tymi feromonami.

        Rowniez pozdrawiam serdecznie
        • dalla Re: Jeszcze raz o niesmiałości 07.03.02, 14:51
          No tak, juz zle wyszlo:)) Jak to jest, ze kobieta nie powinna pisac, ze jest
          atrakcyjna? Bo to wyglada na zarozumialosc?:)) Zartuje troche...

          Za atrakcyjna? Chyba nikt nie moze byc "za atrakcyjny".

          Poznanie kogos tak naprawde nie ma wiele wspolnego z wygladem - i to probowalam
          napisac. Oczywiscie, wyglad to pierwsze wrazenie, ale co dalej?

          Tak sie niestety utarlo, ze ladne dzieczyny a nie bardzo chetne do rozmowy, sa
          uwazane za niedostepne i zarozumiale. A jesli niesmialy chlopak trafi na fajna
          dziewczyne, ale niepewna siebie i rownie niesmiala jak on, to pomysli sobie, ze
          ona wcale nie jest zainteresowana. A nie zawsze tak jest. Juz kilka takich opinii
          uslyszalam (kilkanascie.....)

          Im bardziej ktos mi sie podoba, tym mniej jestem rozmowna, bo sie zwyczajnie
          wstydze. I wtedy wlasnie odzywaja sie stare kompleksy: bo nie wierze, ze moge sie
          podobac, ze jestem wartosciowa - inna oprawa, ale wnetrze zostaje to samo. A kto
          chcialby sie umawiac z atrakcyjna [zewnetrznie] dziewczyna, ktora w to zupelnie
          nie wierzy? I tak to nie potrafie odnalezc sie w swiecie randek.

          Pozdrawiam i zycze szczescia w poszukiwaniach. A w feromony nie wierze:))
          Dalla

          • lonely Re: Jeszcze raz o niesmiałości 07.03.02, 22:34
            Alez nic w tym zlego, ze napisalas o sobie 'atrakcyjna' jesli tak jest
            naprawde. Tutaj na forum nie powinno byc miejsca na pruderie. Tu sie liczy
            szczerosc.
            A z tym pojeciem 'za atracyjna', to mialem na mysli, ze kobieta jest tak
            posagowo piekna, ze az oniesmiela. Podobno takim trudno znalezc chlopaka niz
            tym troche brzydszym.
            No wiesz, dla faceta wyglad jest wazny, zeby kobieta w ogóle dla niego
            pociagajaca. Oczywiscie musi byc tez duzo jeszcze poza tym.

            >>A jesli niesmialy chlopak trafi na fajna
            dziewczyne, ale niepewna siebie i rownie niesmiala jak on, to pomysli sobie, ze
            ona wcale nie jest zainteresowana. A nie zawsze tak jest. Juz kilka takich
            opinii
            uslyszalam (kilkanascie.....)
            >>

            Ja przyznam, ze nie przyponiam sobie zadnych takich opinii.

            >>Im bardziej ktos mi sie podoba, tym mniej jestem rozmowna, bo sie zwyczajnie
            wstydze.
            >>

            A moze po prostu stajesz sie spieta, bo zalezy Ci na tej osobie i nie mozesz
            sie wyluzowac?

            Mysle, ze poprostu powinnas 'zrobic sie' na brzydule i wtedy ci niesmiali i
            wartosciowi beda mieli odwage z Toba rozmawiac. To chyba mozliwe?
            Wiec wewnetrznie jestes przekonana, ze jednak nie jestes atrakcyjna?

            Pozdrawim i zycze szczescia w swiecie randek.
            • Gość: dalla Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: *.uzh.uni-freiburg.de 08.03.02, 00:04
              Hej Lonely,

              To sie zaczyna przeksztalcac w jakas psychoanalize, i juz nie jestem pewna, kto
              tu jest pacjentem:))))) Ale odpowiem: oczywiscie, ze jestem spieta, boje sie
              itp., jesli mi na kims zalezy.

              Nie bardzo zrozumialam, jakich opinii nie slyszales: ze chlopak uwaza, ze
              dziewczyna jest niedostepna, czy tych, ze dziewczyna zainteresowana, tylko
              niesmiala?

              To jest wlasnie niskie poczucie wlasnej wartosci: jesli ktos atrakcyjny (w
              jakikolwiek sposob, fizyczny, psychiczny, zdolnosci) uwaza, ze wcale taki nie
              jest. I propozycja, zebym zrobila sie na brzydule - no, nie wiem, czy tak zle
              napisalam poprzedniego maila, ze nie mozna go zrozumiec?
              Zamiast na brzydule powinnam raczej zrobic cos ze swoim wnetrzem - bo nie o
              wyglad tu chodzi.....

              Ale dziekuje za zyczenia i nawzajem.
              • lonely Re: Jeszcze raz o niesmiałości 08.03.02, 22:21
                Hej Dalla.

                Dobrze, ze przywolalas mnie do porzadku. To ja tu jestem pacjentem (czasem
                zapominam i sie wymadrzam). :)))

                Jesli chodzi o te opinie, to przeczytalem jeszcze raz Twoj post i teraz
                rozumiem:
                jesli dziewczyna jest niezbyt ladna i niechetna do rozmowy, to faceci mysla, ze
                jest niesmiala.
                Natomiast, jesli jest b. atrakcyjna i takze niechetna do rozmowy, mysla: ale
                ona jest zarozumiala!

                Napisalem ta propozycje zrobienia sie na brzydule, bo odniostem wrazenie, ze
                przeszkadza Ci ta nadmierna atrakcyjnosc fizyczna i przez to jestes postrzegana
                jako zarozumiala przez niesmialych chlopcow. Przeciez napisalas:

                >>Fakt: jestem atrakcyjna. Kiedys nie rzucalam się w oczy, ale zmienilam się
                nagle w labedzia:)) Mam potwierdzenie otoczenia itp
                >>

                Moim zdaniem jesli dziewczyna potrafi sie tak nagle zmienic w pieknosc, to przy
                niewielkim nakladzie sil potrafila by troche nie ubierac i malowac pociagajaco.
                I juz moglabys osiagnac zamierzony efekt tj. odnalezc sie w swiecie randek. I
                przestal by sie Toba interesowac ten typ facetow 'zbyt pewni siebie samce', a
                zaczeliby inni faceci.

                Pozdrawiam i raz jeszcze dziekuje ze podobaly Ci sie moje listy.
                • dalla Re: Jeszcze raz o niesmiałości 08.03.02, 23:12
                  Hej,

                  A juz myslalam, ze sie obrazisz za ta psychoanalize:)))))

                  Jednak musze znow napisac o tej atrakcyjnosci, bo chyba cos poprzekrecalam w
                  poprzednim poscie:
                  - jestem atrakcyjna, ale jest wiele takich dziewczyn, wiec nie robmy ze mnie nie
                  wiadomo kogo:)))
                  - zrobic sie na brzydule? pewnie mozna, ale to nie o to chodzi. To, ze sie
                  interesuja mna tacy, a nie inni faceci, to tylko odzwierciedlenie - nie urody -
                  lecz mojego charakteru. I do brzyduli, ktora ma niezachcajaca mine, to zaden nie
                  podejdzie, ani "samiec", ani niesmialy.
                  - to nie jest moj przeogromny problem:)) napisalam o tym, bo ktos poruszyl w
                  Twoim watku: dlaczego dziewczyny nie odpowiadaja na to, jak ktos je podrywa.
                  Chcialam tylko powiedziec, ze nie zawsze dziewczyny nie reaguja, bo nie sa
                  zainteresowane, tylko moga byc inne przyczyny. A opisany przpadek mial byc
                  przykladem (prawdziwym, ale jednak drobnym)
                  - w swiecie randek jednak funkcjonuje i sobie radze :))) Mam problemy - ale one
                  sa w mojej glowie, na zewnatrz nie widac. Dla mnie jest to po prostu meczace. I
                  nie chce mi sie znow przez to wszystko przechodzic. No i troche sie rozleniwilam
                  bedac z kims przez jakis czas, i zapomnialam, jak to juz jest w tym "innym
                  swiecie".

                  Przeczytalam post Piotra ponizej. Ciesze sie, ze Ty jednak nie rezygnujesz, mam
                  nadzieje, ze on tez nie.

                  A moja kolezanka zaklada, ze prawdobodobienstwo spotkania tej drugiej osoby jest
                  stale, no powiedzmy 10%. W takim razie tylko poprzez zwiekszanie ogolnej liczby,
                  ten 10% moze byc wiekszy - ilosciowo. Czyli przekladajac: im wiecej osob bedziesz
                  spotykal, im wiecej razy bedziesz probowal, to tym wieksza jest szansa, ze
                  trafisz. No bo przy stu probach, tych pozytywnych reakcji juz moze byc 10
                  :))))))))
                  Glupie to troche, ale ona tak robi i to dziala. Czego i Tobie zycze

                  Dalla


                  • lonely Re: Jeszcze raz o niesmiałości 09.03.02, 20:40
                    Ja sie tak latwo nie obrazam. A na pewno nie o jakas psychoanalize.

                    Ciesze sie, ze funkcjonujesz jednak w swiecie randek. Wiec wlasciwie Twoje
                    problemy sa bardzo niewielkie w porownaniu z moimi.
                    Tak, napisalem,ze nie rezygnuje, ale mialem na mysli bardziej biura
                    matrymonialne czy jakies podobne formy zawierania znajomosci, a nie klasyczne
                    podrywanie. No chyba, ze stworzyly by sie do tego jakies sprzyjajace warunki
                    np. czulbym, ze dziewczyna mnie zaczeca.
                    Z ta matoda na prawdopodobienstwo, to oczywisie masz racje. na pewno jest jakis
                    procent kobiet dla ktorych jestem atrakcyjny, a wlasciwie - ulamek procenta.
                    Tylko jak ja mam ja poznawac? Przeciez nie na ulicy, a raczej nie obracam sie w
                    otoczeniu kobiet, ktore mialbym ochote poderwac. A zeby metoda statystyczna
                    dala dobry wynik, musialbym robic bardzo duzo prob. Wiec raczej ona nie jest
                    dla niesmialej osoby, bo wiesz jak bardzo taka kazda proba by mnie denerwowala?
                    Chyba bym wczesniej umarl ze stresu, niz poznal.
                    A ta Twoja kolezanka. pisalas, ze stosuje ja. Czy mam rozumiec, ze sama podrywa
                    facetow?

                    Pozdrawiam i dziekuje za zyczenia.
                    • dalla Re: Jeszcze raz o niesmiałości 11.03.02, 12:48
                      Chyba zacytuje Twoja slowa z jednego z poprzednich maili: "punkt widzenia
                      zalezy od...". To tyle na temat licytowania sie wielkoscia problemow :)))

                      No dobrze: jestes niesmialy i malo odporny psychicznie. Wierze, ale mozna (i
                      trzeba) z tym walczyc. Niestety, nie ma innej metody niz zwyczajne
                      przelamywanie sie. Pierwsza, dziesiata, setna proba - beda dla Ciebie straszne,
                      bedziesz zraniony i odrzucony, bedziesz mial dosyc.
                      Ale tylko w ten sposob sie uodpornisz; banalne stwierdzenie - ale z kazda
                      kolejna proba jest latwiej.

                      Sam napisales wyzej, ze czas plynie a zycie ucieka.
                      Kilka dni temu zmarl brat mojego kolegi. W tym roku mialby 30 lat. To byl
                      wylew, nikt nie mogl przewidziec.
                      Lonely, korzystaj z zycia. Bo nie o to chodzi, ze mlodosc juz nie wroci, tylko
                      o to, ze nie wiesz, ile dni (nie miesiecy, lat, ale wlasnie dni) masz jeszcze
                      przed soba. Z takiej perspektywy spojrz na swoj strach przed odrzuceniem.

                      Zycze Ci, abys sie przelamal i probowal.
                      Dalla

                      ps: wiele moich kolezanek podrywa facetow. Niekoniecznie rzucaja sie na nich z
                      dzikim okrzykiem na ulicy:) Wiesz, usmiech, "przypadkowe" spotkanie, ktoras tam
                      wpadnie na jakiegos, inna odpowie na zaczepke, kolejna bedzie sie wpatrywac, az
                      ja chlopak zauwazy, a sa i takie, ktore same podchodza. Ale dziala i uwierz mi,
                      ze zanim sie uda, to wiele musza przejsc:))
                      • lonely Re: Jeszcze raz o niesmiałości 11.03.02, 21:56
                        Tak, tak. Czas plynie, a zycie ucieka. Brutalne to ale prawdziwe. Bardzo
                        dziekuje, Dalla, za dodanie otuchy. :(((
                        Ale ja sie juz raczej nie przelamie, by np. podrywac na ulicy itp. Dla takich
                        jak ja zostaly juz chyba tylko biura matrym. itp.
                        Musze Ci powiedziec, ze juz probowalem patrzec na moj strach z perspektywy
                        calego zycia, ale to nie pomoglo. Wmawialem sobie: nie masz co sie bac, przciez
                        jak sie nie uda ta nikt sie nie dowie o takiej porazce i nigdy tej dziewczyny
                        nie spotkasz wiecej. A ona szybko zapomni, na pewno nie raz juz ja ktos
                        podrywal. Strach jednak okazal sie silniejszy.

                        Chcialbym , zeby na mnie sie od czasu do czasu rzucila na ulicy jakas fajna
                        dziewczyna. :))))), albo zeby chociaz sie wpatrywala intensywnie. Ech,
                        marzenia...

                        Dziekuje Ci za wszystkie listy i opinie.
                        Pozdrawiam
                        • Gość: Liloom Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: *.11.vie.surfer.at 11.03.02, 23:07
                          A mnie ten caly Lonely powoli zaczyna wkurzac. Tylko siedzie i jeczy jaki to on
                          jest "lonely" ale palcem nie kiwnie w najprostszy sposob, najbardziej chcialby
                          zeby to dziewczyna sie na niego rzucila. Zwariowal czy co? Wbrew wielu
                          szalonach wypowiedzi szalonych dziewczyn jakos nie moge sobie wyobrazic, zeby
                          dziewczyna zaczela szalec za facetem bez zadnego znaku zainteresowania z jego
                          strony, moze byl to taki maly-prawie-niewidoczny albo moze wrecz-falszywie
                          zinterpretowany, ale...panowie, to wy macie przywilej pierwszego kroku. Nasza
                          wysoce rozwinieta cywilizacje europejska postrzegam nadal jako beznadziejnie
                          nienowoczesna i na innym forum dziewczyny skrzetnie tlumacza sie ze
                          swojego "pierwszego kroku" , ze niby wstyd...Ech...
                          Uwazam, ze lonely kokietuje, oj kokietuje, baby dajecie sie nabierac. Co ktora
                          da mu rade, to oczywiscie rada jest zla, bo kto niby lepiej wie jak nie on, no
                          nie? I biedaczek bedzie musial isc do biura matrymonialnego. Bo niby inaczej
                          sobie rady nie da. Bo niby taki niewygadany... A tam co? Formularz i panienka z
                          katalogu, ktora czeka na niego czy co? Sorry, ale facet jest len, nie chce mu
                          sie pozdobywac dziewczyny. Przestan sie wyglupiac lonely...
                          • dalla Re: Do Liloom 12.03.02, 00:01
                            Po ostatniej odpowiedzi Lonely'ego na moj post, cisnely mi sie na usta takie
                            slowa, jak Twoje. Powstrzymalam sie, bo sama bylam/jestem niesmiala i staralam
                            sie go zrozumiec.
                            Ale rzeczywiscie, mam wrazenie, ze kazda moja rada jest wg niego beznadziejna.
                            Chyba to byla ostatnia:))))))

                            Dalla

                            Gość portalu: Liloom napisał(a):

                            > A mnie ten caly Lonely powoli zaczyna wkurzac. Tylko siedzie i jeczy jaki to on
                            >
                            > jest "lonely" ale palcem nie kiwnie w najprostszy sposob, najbardziej chcialby
                            > zeby to dziewczyna sie na niego rzucila. Zwariowal czy co? Wbrew wielu
                            > szalonach wypowiedzi szalonych dziewczyn jakos nie moge sobie wyobrazic, zeby
                            > dziewczyna zaczela szalec za facetem bez zadnego znaku zainteresowania z jego
                            > strony, moze byl to taki maly-prawie-niewidoczny albo moze wrecz-falszywie
                            > zinterpretowany, ale...panowie, to wy macie przywilej pierwszego kroku. Nasza
                            > wysoce rozwinieta cywilizacje europejska postrzegam nadal jako beznadziejnie
                            > nienowoczesna i na innym forum dziewczyny skrzetnie tlumacza sie ze
                            > swojego "pierwszego kroku" , ze niby wstyd...Ech...
                            > Uwazam, ze lonely kokietuje, oj kokietuje, baby dajecie sie nabierac. Co ktora
                            > da mu rade, to oczywiscie rada jest zla, bo kto niby lepiej wie jak nie on, no
                            > nie? I biedaczek bedzie musial isc do biura matrymonialnego. Bo niby inaczej
                            > sobie rady nie da. Bo niby taki niewygadany... A tam co? Formularz i panienka z
                            >
                            > katalogu, ktora czeka na niego czy co? Sorry, ale facet jest len, nie chce mu
                            > sie pozdobywac dziewczyny. Przestan sie wyglupiac lonely...

                            • liloom NIESMIALOSC? Do Dalli 12.03.02, 14:38
                              No wlasnie Dalla. Ja tez bylam cale zycie niesmiala, i nadal musze z tym
                              walczyc... Efekty w sumie nie sa zle, bo przez te moje "niedowartosciowanie"
                              nauczylam sie 5 jezykow, mam super prace za granica (zaczelam od zera, co wcale
                              nie jest przeciez latwe), uprawiam sporo sportu (kiedys sie wstydzilam bo bylam
                              za chuda), zmienilam image itd itd. Staram sie pomagac ludziom niesmialym, bo
                              na wlasnym przykladzie wiem, ze wystarczy takich poglaskach, zachecic, pokazac
                              dobre cechy w nich samych...i potem dzieja sie cuda. Ale niesmiali niech nie
                              zapominaja, ze maja duzo wieksze poklady tzw. zycia wewnetrznego - w koncu
                              musza jakos spedzac czas, skoro nie maja stad znajomych:) A co masz TY Lonely?
                              • dalla Re: Do Liloom 12.03.02, 17:48
                                Nic nie moge powiedziec, jak tylko znow: "no wlasnie".

                                Ciezko wytlumaczyc komus, ze moze byc inaczej, ze cos sie moze udac. Kazdy musi
                                dojsc do tego sam, ale Lonely to chyba robi wszystko, by sobie skomplikowac
                                zycie.
                                I tylko narzeka, ze mu sie nie uda; tym bardziej sie nie uda, jesli nic nie
                                bedzie robil. Przeciez tysiace innych factow jakos poznaja dziewczyny i nie
                                sadze, ze kazdemu to tak latwo przychodzi.

                                Mam nadzieje, ze wszyscy niesmiali przeczytaja Twoje posty i wyciagna wnioski.


                                czego im (i sobie:)) zycze
                                Dalla

                              • lonely Do Liloom 12.03.02, 22:50
                                Nie wiedzialem, ze tacy jak ja maja wieksze poklady zycia wewnetrznego.
                                Jak ja spedzam czas? Teraz glownie internet, TV, radio. Dawniej jeszcze duzo
                                czytalem ksiazek.
                                • liloom do lonely 13.03.02, 08:52
                                  Wiesz co, ja chcialam Ci tylko przekazac, ze biuro matrymonialne nie jest po
                                  pierwsze gwarancja sukcesu, a poza tym moim zdaniem jest to pojscie na latwizne.
                                  Ale coz, kazdy robi jak uwaza. Troche mi to przypomina dyskusje z moja
                                  przyjaciolka, ktora najpierw przychodzi po rade, a potem gdy ja staje na glowie
                                  i wymyslam coraz to nowe wyjscia z sytuacji ona kazdy moj argument zbija i mam
                                  wrazenie robi to tylko po to by pokazac jaka jest biedna. Tylko ze te wyjscia
                                  istnieja i trzeba sie "po prostu" za to zabrac. Pisze "po prostu", bo zwrocilam
                                  uwage na twoje stwierdzenie ze nie wiesz jak (lub cos w tym stylu, nie moge w
                                  momencie pisania wrocic do Twojej wypowiedzi). Ale przeciez ludzie Ci wlasnie
                                  pisza JAK, tylko ze Ty juz sobie wymysliles to biuro matrymonialne i
                                  udowadniasz, ze to jest jedyne rozwiazanie dla Ciebie. A moze jednak
                                  sprobowalbys inaczej? Nie zwrocilam uwagi w jakim miescie mieszkasz i ile masz
                                  lat. Jezeli w Warszawie, to troszke sie dziwie. Inny sposob jaki bym Ci
                                  poradzila, to jest tzw.czat. Masz/znasz IRC? Wiem, wiem, zaraz sie zacznie
                                  krzyk:) Ja wlasnie w ten sposob poznalam sporo fajnych ludzi i nawet sama
                                  zorganizowalam male spotkanie w Warszawie kiedys. Co Ty na to? MOze moglbys
                                  tez? Na czacie jest przeciez sporo dziewczyn i mozesz sobie spokojnie NAJPIERW
                                  porozmawiac (na pismie). A to umiesz niezle.
                                  A co do zycia wewnetrznego to widze przeciez poprzez Twoje wypowiedzi, ze
                                  jestes inteligenty fajny chlopak, wiec dlatego pisalam o "kokietowaniu". To
                                  byla przenosnia.
                                  • lonely Re: do lonely 13.03.02, 21:15
                                    Dziekuje Liloom, za polecenie mi czatu. Mialem zamiar kiedyc go sprobowac, ale
                                    nie zbyt dobrze czuje sie tam czuje. Mysle, ze poziom rozmow z czatu jest
                                    niski. Kilka razy tam wchodzilem, ale nie wiedzialem nawet jak zaczac rozmowe,
                                    ale zamierzam dalej probowac. Moze mi polecisz jakis ciekawy czat godny mojej
                                    uwagi. Na jakim portalu sa takie samotne dziewczyny?
                                    Spodobalo mi sie natomiast to forum i tu spedzam wiekszosc swego czasu w sieci.
                                    Ciesze sie, ze uwazasz mnie za fajnego. :))) Bardzo mi milo.

                                    Pzdr
                                    • liloom Re: do lonely /czat 14.03.02, 09:48
                                      oj wbiles mi noz w serce:))))) czat ma niski poziom:) a na ilu byles? i ile
                                      razy? no, sam piszesz ze...wiec nie wydawaj opinii:) no, no jak na niesmialego
                                      calkiem zdecydowane zdanie masz:) chyba dlatego ciaglemi sie wydaje ze twoja
                                      osoba to podpucha:) no dobra, ja znam irc i icq, bylam tez na czacie w gazecie
                                      wyborczej, tego jest pelno przeciez. Ja mam znajomych na ircu na #polonia
                                      #poland #polonus , bylam tez na #warszawa. Tematyka na ogolnym kanale zalezy od
                                      dnia, godziny, obecnych osob, nastroju itd itd. Takze od Ciebie. W gazecie masz
                                      czat z ciekawymi osobami, gdzie mozesz sobie podyskutowac. Sa tez czaty
                                      tematyczne. Ale sa tez grupy dyskusyjne jezeli czat jest dla ciebie "za niski".
                                      Na ogolnym kanale to jak "balanga", kazdy mowi co chec, w granicach
                                      przyzwoitosci oczywiscie. Tylko nie zapominaj ze bywaja tam ludzie od 11 (tak
                                      tak) do chyba 50 albo i wyzej (kto ich tam wie?). Na ogolnym rozpoznajesz sie i
                                      jak masz ochote z kims prywatnie rozmwiac to idziesz na tzw.priva. Wcale nie
                                      musisz zabierac glosu w tlumie jesli ci to nie odpowiada. To tylko jedna z form
                                      poznawania ludzi.
                                      Bosh, usmiechnij sie czasem, moze to tez jest jakies rozwiazanie?
                                      Pytalam ile masz lat i skad jestes (tzn gdzie mieszkasz)
                                      • lonely Re: do lonely /czat 14.03.02, 22:21
                                        Nie zozumiem, dlaczego sadzisz, ze moja osoba to podpucha? To znaczy, ze ja
                                        nie istnieje, ze udaje, ze ktos sobie tylko zartuje?
                                        To moje zdecydowane zdanie o czacie wynika raczej ze slabej jego znajomosci.
                                        Kilka razy wchodzilem na rozne czaty, ale kompletnie nie rozumialem o czym tam
                                        mowia, uzywali jakiegos dziwnego jezyka, jakis skrotow, dziwnych odzywek. Moze
                                        sie od dawna znali, nie wiem ale zle sie tam czulem, jakbym wszedl w sam
                                        srodek rozmowy jakiejs paczki kumpli i w zaden sposob nie wiedzialem, kto tu z
                                        kim i o czym rozmawia. Bede dalej probowal. Moze sie naucze z nie go. W kazdym
                                        razie, bardzo bym chcial.
                                        A na przyklad na takim forum jest inaczej. Zewsze mozna przesledzic rozmowe od
                                        samego poczatku.
                                        I jeszcze itryguje mnie Twoje zdanie: >Bosh, usmiechnij sie czasem,<
                                        Co to znaczy 'Bosh', bo kompletnie nie nie mam pojecia?

                                        Pytalas, ile mam lat. Napisalem w otwierajacym poscie, ze 30.
                                        A gdzie mieszkam? Chyba wole Ci to napisac na Twoja skrzynke, bo nie chce
                                        tracic tu anonimowosci.
                                        • liloom Re: do lonely cd. 14.03.02, 22:30
                                          Sorry, jesli Cie urazilam ta namowa do usmiechu, ale po prostu mam wrazenie
                                          czegos strasznie serio, ZBYT serio. Rozumiem, ze to dla Ciebie problem, tylko
                                          ze jak ja mialam taki problem, to nie mialam odwagi isc z tym do ludzi,
                                          poradzilam sobie sama. A jak, pisalam juz. Staralam sie wykorzystac moja
                                          niesmialosc w sposob kreatywny, i probuje Ci od dawna wytlumaczyc, ze to jest
                                          super sposob. Usmiech i dystans do problemow jest swietna bronia, podobno my
                                          Polacy potrafimy smiac sie z samych z siebie, to rzadka cecha. Inne narody tego
                                          podobno nie maja. Ja zawsze bardzo lubilam Kabarecik Olgi Lipinskiej, tak a
                                          propos autoironii. Bosh to zargon z czatow, takie zartobliwe "Boze!" Takie z
                                          prymruzeniem oka...No dobra, co Cie jeszcze wkurza?;)
                                          • lonely Re: do lonely cd. 14.03.02, 22:43
                                            Alez Liloom, ja wcale nie jestem taki strasznie serio To tylko w tym watku, bo
                                            temat jest wg mnie powazny.
                                            Nie bardzo wiem jak to jest z ta kreatywna niesmialoscia. Istnieje taka? bede
                                            chyba musial przeczytac jeszcze raz Twoje posty.
                                            Ja tez uwazam , ze mam spora doze autoironii, tylko moze tu naforum tego nie
                                            widac.
                                            A tym Boshem, to masz dowod na to, ze naprawde nie znam sie na czatach i to
                                            nie jest zadna podpucha. I wcale mnie to nie wkurza ten zargon, tylko go nie
                                            znam.
                                            Za 10 min zamykaja kawiarnie w ktorej jestem. Jesli jeszcze cos napiszesz
                                            odpowiem dopiero jutro.
                                            • liloom Re: do lonely cd. 14.03.02, 23:08
                                              naprzeciwko swietego krzyza byl internet cafe czynny dluzej;)
                                              przeczytaj jeszcze raz moje posty yhy
                                              • liloom do lonely cd2 14.03.02, 23:27
                                                ok ok, jednak jak sie nie zna pelnych uwarunkowan to mozna pisac bzdury,
                                                myslalam ze masz kompa w domu i ze jestes w warszawie...poddaje sie;)))))
                          • lonely Do Liloom 12.03.02, 21:49
                          • lonely Do Liloom 12.03.02, 22:43
                            Wcale nie jecze, tylko dyskutuje sobie na forum. Bo niby gdzie mam to robic.
                            Tylko tu moge znalezc ciekawych i szczerych ludzi, takie jak na przyklad takze
                            Ty. Osoby nie zainteresowane tym tematem zaprasza do wypowiadania sie na innych
                            watkach, ktorych jest cale mnostwo.
                            Wcale nie zwariowalem. Poprostu nie potrafie sie do Tego zabrac. Moze przydala
                            by mi sie jakas szkola lub kurs z podrywania. A po szkole jeszcze jakies
                            warsztaty lub zajecia praktyczne w terenie.
                            Zgadzam sie , ze nasza cywilizacja jest nienowoczesna. Najwidoczniej urodzilem
                            sie za wczesniej. Za jakies 100 lat tacy jak ja nie beda mieli (mam nadzieje)
                            takich problemow po kilku kolejnych rewolucjach obyczajowych.A dziewczyny nie
                            beda musialy sie tlumaczy ze swego pierwszego kroku.
                            Nie uwazam zebym kokietowal (no moze troszeczke) i nikogo tutaj nie nabieram.
                            Po co mialbym to robic?
                            A jesli chodzi o biura matrym. to mysle, ze kazdy sposob jest dobry na poznanie
                            osoby. Kiedys na pewno wiecej ludzi bedzie z nich korzystac i bedzie to
                            zupelnie naturalne, nikt sie nie bedzie wstydzil ani tlumaczyl.
                            Nie jestem leniem. po prostu mam zahamowania psychiczne w tej dziedzinie. No
                            tak, ale Tobie to trudno zrozumiec tak jak syty nigdy nie zrozumie glodnego.

                            Dziekuje Ci Lillom za konstruktywna krytyke
                            Pzdr

                        • dalla Re: Jeszcze raz o niesmiałości 11.03.02, 23:50
                          Przepraszam, jesli zupelnie Ci popsulam nastroj. Ale taka jest prawda.

                          Mam ochote na Ciebie nakrzyczec, ale..... Ja tez jestem niesmiala, tez zawsze
                          sie balam odrzucenia. Nie tylko w kontaktach z plcia przeciwna, ale w ogole.
                          Przelamalam sie jednak i wiem, ze jest to mozliwe.

                          Juz ktos kiedys napisal, nie pamietam, czy na tym watku, czy na innym, zeby nie
                          idealizowac ludzi.

                          Nie wiem, jak moglabym Cie przekonac, ze po kilku, moze kilkunastu porazkach,
                          czlowiek sie uodparnia i nabiera wprawy? Chyba mi sie to nie uda....

                          Pozdrawiam
                          Dalla
                          • lonely Re: Jeszcze raz o niesmiałości 12.03.02, 22:53
                            Wcale mi nie popsulas nastroju. Czy powiedzenie prawdy moze zepsuc nastoj?
                            Spodziewalem sie takich wypowiedzi i bardzo je cenie.
                            • dalla Re: LONELY 14.03.02, 22:30
                              Mialam sie juz wiecej nie wypowiadac, ale......

                              Ja Cie tylko grzecznie prosze (w tym miejscu kogos zacytowalam, ale mam
                              nadzieje, ze nie bede musiala placic jakis % autorowi), nie zwalaj wszystkiego
                              na ten okropny, beznadziejny swiat i jeszce gorszych ludzi (dziewczyny).
                              Nie jestem przeciwna biurom matr., ale to jest troche pojscie na latwizne.
                              Korzystaj z nich, korzystaj z forum, czatow itp., ale wyjdz do ludzi!

                              Powtarzam: bylam i nadal jestem w jakims stopniu niesmiala, wiec Twoje problemy
                              nie sa mi tak zupelnie obce. I dlatego moge pisac, ze moglbys to zmienic,
                              gdybys chcial. Uzasadnienie juz bylo w poprzednich postach.

                              I nadal zycze powodzenia, ale sprobuj pomoc szczesciu
                              Dalla
                              • lonely Re: LONELY 14.03.02, 22:50
                                Milo mi, ze sie jeszcze odezwalas. Alez ja mam zamiar wyjsc kiedys jeszcze do
                                ludzi. Tylko jak napisalem w otwierajacym poscie, mam tez na razie problemy
                                finans. tj. z praca. A zeby np zapisac sie na kurs tanca, co zamierzam, trzeba
                                miec pieniadze.
                                A chat swoja droga.

                                Pzdr
    • gero1 outsider 07.03.02, 14:24
      Jaśniejąca jest korona nieśmiałości, promienista głowa przez nią ozdobiona ...
      i wstydzę się powiedzieć skąd ja wiem o tym.

      I jest mi z nią dobrze, bo jest częścia mnie, czesci siebie nie bede sie
      pozbywał bo będzie to nienaturalne i nieszczere. Cóż mogłem się urodzic
      czarusiem, ale się nie urodziłem i bardzo za to dziekuje temu, kto o tym
      zadecydował. I nie zamierzam grać w gry czarusiów, te komplemenciki, błyskotki
      i plastikowe uśmieszki, zdobywania. Takie rzeczy nie dla mnie wymysłono, tak ja
      nie dla mnie wymyslono dyskoteki, nocne kluby i żel do włosów.
      To co jest prawdziwe polega na dawaniu, dawaniu bezinteresownym, takim, kiedy
      nie pytasz siebie co ja z tego będę miał. Tego sie gwałtem nie zdobedzie.
      Szczęsliwy, ten kto to ma, kto nie ma niech dalej szuka.
      gero.
      • lonely Re: outsider 07.03.02, 22:38
        A mi nie do twarzy z ta korona i bardzo chcialbym ja zdjac. Wolalbym juz byc
        czarusiem.

        Pzdr
    • piotr.35 Re: Jeszcze raz o niesmiałości 08.03.02, 13:32
      Lonely, dobrze znam z autopsji, o czym piszesz. Mi też zawsze się wydawało, że
      jestem normalny, ale w końcu zacząłem powątpiewać, skoro nie udało mi się z
      nikim związać, bo wszystkie kobiety omijają mnie szerokim łukiem. Pierwszy raz
      byłem z kobietą właśnie w obecnym twoim wieku i wiem, że od samotności trochę
      się "fiksuje". Ale cóż z tego, skoro jedyna niewiasta, z którą razem byłem,
      zostawiła mnie po roku dla kogoś innego (atrakcyjniejszego), tak więc jestem
      znowu w punkcie wyjścia. No i co z tego, że kilka znajomych małżeństw, znając
      mnie, mówi, że "ty to byłbyś świetnym mężem/ojcem/kochankiem itd.", skoro i tak
      żadna napotkana dziewczyna nie chce mieć ze mną nic wspólnego. Nie jestem
      przystojny (ha, uwierzę, że nie ma to znaczenia, wyjątki raczej potwierdzają
      regułę!). Posiadana wiedza, przepraszam, niby dla kogo ma mieć znaczenie? Jaka
      dziewczyna zwróci na to uwagę? Tego nie ma się wypisanego na twarzy; no i cóż
      mi po posiadanej wiedzy w wielu dziedzinach, skoro w rozmowach towarzyskich
      króluje "gadka-szmatka" (o przysłowiowej dupie Maryny)? Tak więc dla dziewczyn
      jestem po prostu nudny. Czy jakaś panna zaprzeczy, że nie ma to znaczenia???
      Chyba zasadnicze.
      Teraz liczy się niestety także status majątkowy (niech nikt nie zaprzecza!).
      Ale chociaż mam pracę w przeciwieństwie do ciebie, biedy nie klepię, ale nie
      akcentuję tego, gdyż nie chcę mieć wątpliwości, w jakim celu ktoś chciałby ze
      mną nawiązać kontakt.
      A co do moich perspektyw, to jestem pesymistą; również jestem nieśmiały, a
      powyższe różne rady nie do każdego mają zastosowanie: na nawet nieśmiałe próby
      nawiązania kontaktu byłem przez płeć przeciwną traktowany jako nachalny. A mam
      zbyt duży szacunek do kobiet, by stosować jakieś nieuczciwe chwyty. Życie dla
      mnie to nie teatr.
      Nie zazdroszczę ci takiej sytuacji, ale może będziesz miał więcej szczęścia. Ja
      już zwątpiłem i poddałem się. Wolę kopnąć w kalendarz, niż żyć złudzeniami
      przez następne kilka dziesiątek lat. Ale nie idź w moje ślady.
      • lonely Re: Jeszcze raz o niesmiałości 08.03.02, 22:34
        Tak, tak ja tez mysle, ze jestem dla dziewczyn po prostu nudny. Do podrywania
        trzeba byc dobrze wygadanym i umiec taka wlasnie 'gadke-szmatke'. Sama wiedza
        jest tu nieprzydatna.
        No i nie mam zapewne odpowiedniego uroku osobistego.
        Na pewno status majatkowy sie liczy, ale nie przy poczatkowej znajomosci.
        Ja sie nie poddalem. Zamierzam dalej probowac, a przypuszczam, ze i Ty -
        Piotrze - sprobujesz jeszcze znowu. Teraz jestes rozgoryczony, ale czas goi
        rany.
        A probowales przez biura matrymonialne? Ja tak zamierzam, miedzy innymi ta
        droga. Kazdy sposob dobry.

        Pozdrawiam
      • Gość: Agniecha Do Piotra.35 IP: *.bresa.com.pl 11.03.02, 14:24
        Wiesz, są różne metody, na różne okazje. Jedne dziewczyny lubią ostre inne
        niesmiałe zagrywki - czyli nie ma reguły. Niestety generalna zasada jest taka,
        że bez prób się nie obejdzie. A znajomość, rozmowę trzeba jakoś zagaić i
        niestety czasem jest to rozmowa o "dupie Maryni", ale nie oczekuj, że ktoś od
        razu sie przed Tobą otworzy i wespnie się na intelektualne wyżyny.
        Powodzenia
        Agnieszka
    • Gość: hcnik Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: *.math.uu.se 12.03.02, 02:28
      Znam ten bol. Jestem od Ciebie o 5 lat mlodszy, lonely,
      ale mam wrazenie, ze czas po pewnym czasie (uch !)
      zaczyna stawac w miejscu.
      Tez moj krag znajomych powoli sie zmniejsza, w czym
      wina chyba lenistwa i niesmialosci. Jesli chodzi o
      dziewczyny to zaluje paru straconych okazji.
      Rady ktore dostajesz, jak podrywanie w autobusie, czy
      na dyskotece, sa trudne do wykonania, cos o tym wiem.
      Wlasciwie, chyba nie pisze zeby Ci udzielac jakis rad
      :)
      Byc moze swiadomosc, ze jest nas wielu dedramatyzuje
      troche problem. W koncu chyba chodzi o nabranie
      zaufania i taki temat na tym forum moze byc drobnym
      lekarstwem.
      Zgadzam sie z Toba, ze ten problem milosci i seksu jest
      jedna z najwazniejszych spraw w zyciu i na pewno nie
      mozna sobie rzucac piasku w oczu mowiac, ze ma sie
      jakies inne sukcesy.

      Piszesz, ze wydaje Ci sie, ze jestes nudny dla
      dziewczyn. Mam takie pytanie, czy jakbys byl wyluzowany
      w trakcie rozmowy, to wydawaloby Ci sie, ze jestes
      nudny ?

      Osobiscie, ktos ostatnio powiedzial na jakims
      przyjeciu, ze jestem powazna osoba. Bardzo ciezko mi to
      spadlo na serce, bo wydaje mi sie, ze potrafie byc
      "lekki" i ta uwaga tylko mi uswiadomila jaki jestem
      "inny" w sytuacji stresowej.

      Podziwiam Twoja odwage rozpoczynania takiego watku ;)
      Fakt, ze osoby ktory odpisaly, byly bardzo przychylne,
      to chyba daje jakas pocieche.

      Ech,
      Koncze, bo sie koncze
      pozdrawiam
      • lonely Re: Jeszcze raz o niesmiałości 12.03.02, 22:55
        Sorry, ale odpisze Ci jutro, bo dzis juz jest pozno.
        Pzdr
      • lonely Re: Jeszcze raz o niesmiałości 13.03.02, 20:57
        Tak, ja tez oczywiscie uwazam, ze rady o podrywaniu w dyskotece lub autobusie
        sa b, trudne, prawie niemozliwe.
        Ciesze sie, ze masz podobne opinie do moich.
        Tylko, ze ja wcale nie mysle, by do rozpoczynania takiego watku potrzebna byla
        jakas szczegolna odwaga. Tu na forum jest tyle kontrowersyjnych tematow, nawet
        bardzo kontrowersyjnych, a ich autorzy sie wcale nie boja. Co innego, gdydy
        taka dyskusja byla w realu. Wtedy bym sie najprawdopodobnie nie odwazyl.
        I nie rozumiem dlaczego sie konczysz.

        Pzdr
        • Gość: hcnik Re: Jeszcze raz o niesmiałości IP: *.math.uu.se 14.03.02, 10:46
          > Tylko, ze ja wcale nie mysle, by do rozpoczynania
          takiego watku potrzebna byla
          > jakas szczegolna odwaga. Tu na forum jest tyle
          kontrowersyjnych tematow, nawet
          > bardzo kontrowersyjnych, a ich autorzy sie wcale nie
          boja. Co innego, gdydy
          > taka dyskusja byla w realu. Wtedy bym sie
          najprawdopodobnie nie odwazyl.

          Chodzilo mi tylko o to, ze reakcja innych mogla byc nieco
          niesubtelna. Co mogloby byc niemile. Ale chyba sie
          pomylilem...

          > I nie rozumiem dlaczego sie konczysz.

          To tylko taki zwrot, tautologia.

          Jesli mowa o niesmialosci, to nie jestem pewien czy, jak
          to ktos napisal, da sie przezwyciezyc.
          Przezwyciezanie niesmialosci to chyba cos trudniejszego
          od "rzucania sie na gleboka wode" raz po razie. Nawet
          jesli chwilowo wydaje sie, ze jest jakis sukces, to potem
          rzeczy wracaja do normy.

          To co pisales o plytkich znajomosciach, i trudnosci z
          poglebianiem, jak rowniez to, ze na pierwszy rzut oka
          mozesz sie nie wydawac niesmialy, jest dokladnie tym co
          osobiscie czesto czuje.
          Jest to dla mnie czesto najgorsze, jak ludzie odkrywaja
          moj charakter po pewnym czasie.

          Chyba dzielimy wiele wspolnych cech :)
          Pozdrawiam
          • lonely Re: Jeszcze raz o niesmiałości 14.03.02, 22:29
            >>Jesli mowa o niesmialosci, to nie jestem pewien czy, jak
            to ktos napisal, da sie przezwyciezyc.
            Przezwyciezanie niesmialosci to chyba cos trudniejszego
            od "rzucania sie na gleboka wode" raz po razie. Nawet
            jesli chwilowo wydaje sie, ze jest jakis sukces, to potem
            rzeczy wracaja do normy.
            >>

            Tak, tak. Dokladnie jest wlasnie tak. Ciesze sie, ze to zorumiesz. Dlatego
            pisalem z ta potrzeba szkoly/kursu dla niesmialyc na podrywanie. A moze raczej
            potrzebna by byla terapia u psychologa?

            Bardzo sie ciesze, ze dzielimy wspolne cechy. To pocieszajace, ze sa podobni
            ludzie na swiecie.

            Pazdrawiam
            • dalla Re: Gleboka woda 14.03.02, 22:34
              Czasem trzeba zaryzykowac i to wiele razy.
              Mnostwo razy sie nie uda, ale w koncu..... Tylko, jak to zrobic, zebys w to
              uwierzyl????

              Ja kiedys sie balam zapytac o cos w sklepie, taka bylam niesmiala.....

              Dzis samej siebie nie poznaje.

              Dalla
              • lonely Re: Gleboka woda 14.03.02, 22:55
                Ale sklep to zupelnie nie to samo. ja nie mam problemow ani w sklepie ani w
                zadnym urzedzie, chociaz kiedys mialem (jak mialem 16-18lat). Teraz mam tylko
                w kontaktach kob. - mezczyzna.
                • dalla Re: Gleboka woda 14.03.02, 23:26
                  To tym bardziej! Jesli ja nawet nie moglam w sklepie, to co dopiero w
                  kontaktach mesko-damskich! To byl dopiero koszmar, az mam dreszcze jak o tym
                  mysle:)

                  Wiesz, ile jest takich dziewczyn, ktore panicznie sie boja porozmawiac z
                  facetem?

                  A jak tak dalej bedziesz analizowal wlasna niesmialosc, to rzeczywiscie nic Ci
                  nie wyjdzie.

                  I zgadzam sie z Liloom: przestan traktowac siebie tak powaznie.

                  I chyba Cie pobije za to pesymistyczne podejscie. I czekam na sprawozdanie, jak
                  sie udaly "podrywy" (gdziekolwiek, nawet na ulicy!!!). Mam nadzieje, ze
                  pierwsze 10, to bedzie porazka, bo to Cie bardzo uodporni. I ja nie zartuje, to
                  dobra lekcja.

                  Pozdrawiam i prosze: wez sie za.....:)))))
                  Dalla
                  • lonely Re: Gleboka woda 15.03.02, 21:57
                    dalla napisał(a):

                    > To tym bardziej! Jesli ja nawet nie moglam w sklepie, to co dopiero w
                    > kontaktach mesko-damskich! To byl dopiero koszmar, az mam dreszcze jak o tym
                    > mysle:)
                    >
                    Nie moglas sie nawet przelamac w sklepie? No, a w koncu Ci sie udalo i w sklepie
                    i w kontaktach z facetami.
                    U mnie dzis jest tak, ze wcale nie czuje niesmialosci w sklepach ani w zadnych
                    innych sytuacjach poza podrywaniem. No, wlasciwie jeszcze w szukaniu pracy bardzo
                    zle znosze kolejne porazki oraz zaczej nie odwazylbym sie dac nikomu lapowki
                    (poza kanarami w autobusie - bo im daje, jak zauwazylem, ze chetnie biora).

                    > Wiesz, ile jest takich dziewczyn, ktore panicznie sie boja porozmawiac z
                    > facetem?
                    >

                    Ja takic nigdy nie spotkalem, chyba ze wstydzily sie rozmawiac ze mna. Skad
                    wiesz, ze jest ich tak wiele?

                    > A jak tak dalej bedziesz analizowal wlasna niesmialosc, to rzeczywiscie nic Ci
                    > nie wyjdzie.
                    >
                    Dlaczego nie wyjdzie? kazda rada jest dobra. Slyszalas na pewno o burzy mozgow.
                    Dla mnie taka dyskusja z wieloma osobami jest wlasnie taka burza. Moza ana
                    przyniesc wiele korzysci.

                    > I zgadzam sie z Liloom: przestan traktowac siebie tak powaznie.
                    >
                    > I chyba Cie pobije za to pesymistyczne podejscie.

                    Tylko nie bij za mocno! :)))

                    >I czekam na sprawozdanie, jak
                    >
                    > sie udaly "podrywy" (gdziekolwiek, nawet na ulicy!!!). Mam nadzieje, ze
                    > pierwsze 10, to bedzie porazka, bo to Cie bardzo uodporni. I ja nie zartuje, to
                    >
                    > dobra lekcja.
                    >
                    > Pozdrawiam i prosze: wez sie za.....:)))))
                    > Dalla

                    Wiesz ja chyba na razie sprobuje tych czatow i biur matrym. Tam tez sie moze
                    udac, a ja, mam nadzieje unikne troche stresow. Bo podrywania moge nie przezyc
                    (spale sie ze wstydu).

                    Pozdrawiam i dziekuje za wszystkie rady.
                    • dalla Re: Gleboka woda 15.03.02, 22:15
                      Uwierz, jest mnostwo takich dziewczyn, ktore sie wstydza podejsc do facetow! W
                      koncu zyje w "babskim swiecie " od dwudziestu kilku lat i poznalam wlasna plec:))
                      Ile przeprowadzilysmy w kolezankami rozmow pt.: "co zrobic, aby on zwrocil na
                      mnie uwage" (czyt. podszedl, zaczepil, poznal, poderwal...)
                      Czyli wszystko w rekach mezczyzn...:))

                      Zycze powodzenia i daj znac, jak Ci idzie ( na forum lub na priva)
                      Powodzenia
                      Dalla

                      • lonely Re: Gleboka woda 15.03.02, 22:32
                        To mile, co piszesz o tej checi kobiet do podobania sie. Ja jednak tego nie
                        odczulem osobiscie, widocznie jestem marnym obserwatorem.

                        Pozdrawiam.
                        • dalla Re: Gleboka woda 15.03.02, 22:56
                          Nie marnym obserwatorem, tylko my dobrze to ukrywamy czasami:)) To cala sztuka
                          przeciez! No bo jakby sie domyslil, ze mi sie podoba..... straszne, prawda?:))))
                        • dalla Re: Gleboka woda 2 15.03.02, 22:58
                          Ja pokaze, ze jestem zainteresowana, tylko wtedy, kiedy mam sygnal od faceta,
                          ze mu sie podobam. Jesli on nic nie zrobi...... I tak oboje mozemy czekac chyba
                          do..... :)))
                          • lonely Re: Gleboka woda 2 16.03.02, 20:43
                            >>Nie marnym obserwatorem, tylko my dobrze to ukrywamy czasami:)) To cala
                            sztuka
                            przeciez! No bo jakby sie domyslil, ze mi sie podoba..... straszne, prawda?:))))
                            >>

                            Dlaczego to takie straszne? Ze On pomyslalby od razu, ze Ona jest lekkich
                            obyczajow i latwa? Ktos napisal, ze taka wlasnie jest powszechna opinia u
                            kobieta (mam nadzieje, ze kiedys sie zmieni).
                            W kazdym razie ja bym sobie tak nie pomyslal.
                            • dalla Re: Gleboka woda 2 16.03.02, 23:42
                              Ja to napisalam sarkastycznie......... Bo wlasnie nic by sie stalo, ale
                              dziewczyny tez sie boja odrzucenia.
                              • lonely Re: Gleboka woda 2 17.03.02, 21:16
                                dalla napisał(a):

                                > Ja to napisalam sarkastycznie......... Bo wlasnie nic by sie stalo, ale
                                > dziewczyny tez sie boja odrzucenia.

                                Wiec jesli by sie nic nie stalo, czemu tego nie robia? Zawsze to tylko po facecie
                                ma splynac kazda porazka, jakby sie nic nie stalo? A jak on jest wrazliwy i tez
                                sie boi?
                                • dalla Re: Gleboka woda 2 17.03.02, 23:33
                                  Lonely, chyba sie troche zaplatales, co? Wpadles w swoaja wlasna pulapke:)))
                                  napisales: "Wiec jesli by sie nic nie stalo, czemu tego nie robia?"

                                  Widzisz, nic by sie nie stalo, wiec dlaczego Ty tego nie robisz? Wlasnie, czy
                                  tylko facet moze sie bac i byc wrazliwy? A nie przyszlo Ci nigdy do glowy, ze
                                  dziewczyny tez (a moze przede wszystkim)boja sie porazki?
                                  A tak juz jest w Polsce, ze to raczej od facetow sie oczekuje, zeby zrobili
                                  pierwszy krok. Wiec jesli wszyscy tak sie beda bac.....

                                  Mialam na studiach kolege - bardzo przystojny, wielu sie podobal. Ale nigdy do
                                  zadnej nie podszedl, nie zagadal - no i wszystkie myslalysmy, ze on taki
                                  niedostepny i niezainteresowany. Potem dowiedzialam sie od naszego wspolnego
                                  kolegi, ze ten "obiekt westchnien" mial ogromne problemy, zeby poderwac
                                  dziewczyne.
                                  Gdybym ja to wiedziala wczesniej............:))))))))

                                  • lonely Re: Gleboka woda 2 18.03.02, 21:33
                                    No tak. Wiem oczywiscie, ze swiata nie zmienie. :(((
                                    Moze jak bede mial jakies oznaki zainteresowania, to kiedys sie na to odwaze
                                    (chyba na starosc). A tak to raczej zostaly mi biura, czaty i ogloszenia.
                                    I wcale nie uwazam, Dalla, ze sie zaplatalem w rozumowaniu.
                                    • dalla Re: Gleboka woda 2 19.03.02, 22:20
                                      Hej,

                                      Odpisalam Ci na Twoj mail na priva - ale ktotko, bo dzis samopoczucie takie
                                      sobie:)
                                      Jutro bedzie wiecej:))

                                      pozdrawiam
                                      Dalla
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka