lonely
06.02.02, 13:27
Był tu niedawno wątek o 20-letnim prawiczku.
Czytając go myslałem: ale temu to dobrze. Jam mam już 30 lat, a też dotąd tylko
trochę przytulałem, o żadnym seksie nie było mowy.
Pewnie tu większość mężczyzn, którzy to przeczytają postuka się w głowę albo
się za nią złapie :)))
Mogę oczywiście zapłacić prostytutce, która mnie odprawiczy, ale to nie jest
żadne lekarstwo. Taki płatny seks, to nie byłaby dla mnie żadna przyjemność.
Przecież ONA cały czas pewnie by tylko zerkała ukradkiem na zegarek i układała
w myślach listę jutrzejszych zakupów. To nie była by przyjemność! Nie zamierzam
płacić za seks. Przecież nie chodzi o sam fizyczny akt, ale o sferę psychiki.
Zawsze gdy byłem zakochany, to bez wzajemności. Chociaż jestem kulturalny i
przystojny, jak powiedziała jedna z tych nielicznych dziewczyn, o której
względy się starałem (może chciała mnie tylko pocieszyć?) Może ja po prostu nie
umiem uwodzić?
Na pewno główną przyczyną jest nieśmiałość i, co za tym idzie, niewielki krąg
znajomych. Mało udzielam się towarzysko, zresztą większość moich kolegów ma
podobne problemy (tak podejrzewam). Jeden z nich szuka żony dając ogłoszenia
matrymonialne.
Ja też tego już raz (kilka lat temu) próbowałem biura matrymonialnego - na
razie bez sukcesu.
Zamierzam spróbować jeszcze raz, ale teraz jestem dodatkowo jeszcze bezrobotny.
Więc doszedłem do wniosku, że teraz trzeba przeczekać. Chcę wyjechać zagranicę,
trochę zarobić, może za jakiś czas, gdy wrócę? A tu czas płynie i życie
ucieka...
Zazdroszczę temu 20- letniemu prawiczkowi, jeszcze ma dużo czasu, może wyrośnie
z nieśmiałości.
Ja już wkroczyłem w wiek dojrzały i już nie mam tych złudzeń. Nie zmienię się,
będzie raczej coraz trudniej. Najgorzej jest wtedy gdy na przykład kiedyś
tańczyłem z jedną dziewczyną. Jak poczułem jej bliskość, to zdałem sobie
boleśnie sprawę co wspaniałego tracę na co dzień. Rozpamiętywałem to kilka
tygodni.
Czy ja jestem nienormalny? Chyba nie, przecież tacy księża jakoś żyją i nie
wyglądają na nieszczęśliwych.
Może napisze do mnie ktoś, kto się z tego wyleczył / wyleczyła?
Będę wdzięczny za każdą odpowiedź tutaj lub na moje privo:
lonely@poczta.gazeta.pl
Możecie pisać nawet za kilka miesięcy, bo u mnie zanosi się, że jeszcze
baaaaardzo długo nic się zmieni.
Ciężki Przypadek.