Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Pomóżcie, proszę...

    30.03.06, 14:27
    niektórzy mnie znają..
    mam 28 lat, mieszkm z partnerką, córką i młodszym bratem
    brat ma 17 lat i od ubiegłego roku jestem ustanowiony rodziną zastępczą ze względu na fakt, iż matka wyprowadziła się do swojego gacha i tam się zapija
    całe życie się nim opiekowałem, bo nie było komu.w domu to była cały czas jedna wielka balanga i td...
    i tu sie zaczyna problem...Muszę małolatowi być ojcem i matką choć zupełnie nnie wiem, jak postepować.On ma bardzo duże problemy z nauką, ale wynikające z lenistwa.Zachowuje się jak typowy 17-sto latek, z tym że z umysłem 10-latka.
    Ma badzo poważne braki, wynikające z zaniedbania, nie wszystko dałem radę ogarnąć, sam byłem dzieckiem ( z restą nadal nim jestem).I teraz jest problem.
    Młody robi wszystko, zeby mi zrobić na złość (takie mam odczucia).W domu są straszne awantury,bo gówniarz próbuje mi ( i Magdzie)wejśc na głowę , a ja sięnie daję.Cierpimy na tym wszyscy.Do tego dochodzi moje poczucie winy, że nie jestem dla niego dobrym opiekunem.
    Ostatnio coraz częściej łapię się na tym, że to był błąd i że powinienem wyst ąpićdo sądu z wnioskiem o zwolnienie mnie z obowiązków opiekuna..Tylko co z nim dalej będzie?
    Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze to, iż planujwyjazd do IRlandii w niedługim czasie, miałęm nadzieję, że Mlody zostani z magdą i będzie wszystko tip-top....
    Poradźcie, co robić, bo nie ogarniam....
    Obserwuj wątek
      • anis79 Re: Pomóżcie, proszę... 30.03.06, 14:44
        Hej, ja mam brata, który ma 13 lat. Nie mam złotej recepty na relacje z nim.
        Kiedyś było kiepsko, bo czułam, że on ma w życiu lepiej itp. itd. No, nie ważne.
        Nasze stosunki zmieniły się od jakiegoś roku. A właściwie to ja się zmieniłam. I
        on chyba też. Np nie ma już takich problemów z nauką.

        Jedyne co mogę Ci napisać, to porozmawiaj z nim. Tak szczerze o tym, co czujesz
        i jakie masz wątpliwości.

        Poza tym brat za chwilę będzie pełnoletni i niezależnie od tego, czy uważasz go
        za dorosłego, czy nie, taki będzie w świetle prawa. Co będzie wtedy?
        • jazz-use1 Re: Pomóżcie, proszę... 30.03.06, 15:13
          NIE WIEM, CO BĘDZIE WTEDY...
          wiesz, on jest trochę opóźniony w rozwoju, pomimo tego, że chodzi do normalnej szkoły....po prostu chcę zrobić wszystko, żeby go jakoś usamodzielnić, żeby sobie dał radę w życiu....
          ale z drugiej strony, nie mam już siły z nim ciągle siękłócićo wszystko, żeby śmieci wyrzucił, odkurzył swój pokój i z jakiej niby racji on ma zmywać po obiedzie (nie zrobił tego nigdy).
          nie mam już po prosdtu siły, jestem tak zmęczony....
          skąd ci wszyscy rodzice trudnych, czy niepełnosprawnych dzieciaków biorą siłe?
          skąd biorą wutrwałość?? i energię, by co dzień toczyćod nowa wojnę....
          • anis79 Re: Pomóżcie, proszę... 30.03.06, 15:35
            Jazz, bo to nie chodzi o walkę, tylko o cierpliwość (całe jej mnóstwo) i
            zrozumienie. Jeśli na niego krzyczysz i uznajesz go za nieodpowiedzialnego, to
            on też tak o sobie myśli... Na mojego Młodego żadne groźby i krzyki nie
            działały. Nigdy nie chciał sprzątać, zmywać itd. Inna sprawa, że nie miał
            swojego pokoju, dopiero po paru latach (sic!) rozmów udało mi się mamę
            przekonać, żeby miał kawałek swojego miejsca. I to mu najbardziej pomogło. Choć
            przez większość czasu jest tam bałagan, to wczoraj odpicował pół domu... bo
            kolega przychodził, więc chciał mieć czysto. Byłam w szoku :D Mały to sukces,
            ale zawsze.
            Z nauką też miał kiepsko. Rodzinka ukochana cały czas mu powtarzała, że on nie
            jest tak zdolny jak ja, i że trzeba mu w lekcjach pomagać... no i w końcu tak
            było. Każdy by w to uwierzył słysząc to dzień w dzień.
            Dzięki bogu po iluśtam dyskusjach ze mną odpuścili to biadolenie i on chyba też
            uwierzył w siebie. Choć wciąż potrafi o 22 w niedzielę przyjść z lekcjami.
            Kurcze, ale mi też się zdarzało i Tobie pewnie też ;)

            P.S. Czy wierzysz w to, że on da sobie radę?
            • jazz-use1 Re: Pomóżcie, proszę... 30.03.06, 16:03
              czy wierzę?
              obawiam się, że nie ma takiej opcji żeby sobie poradził....
              wiesz, mi nawet nie zależy na jakimś tam systemie kar, nagród, zachęcania, czy zniechęcania
              chciałbym, żeby po prostu chciał współpracować....żeby w końcu przejrzał na te swoje oczy i załapał, że nie ma nikogo oprócz mnie
              żadnych ciotek, wujków, babć, czy innych ......a tym bardziej mamy ani taty...
              a ja prawdopodobnie niedługo wyjadę...
              bo tu nie zarobiętyle, żeby ich wszystkich trzymać
              • anis79 Re: Pomóżcie, proszę... 30.03.06, 16:14
                > czy wierzę?
                > obawiam się, że nie ma takiej opcji żeby sobie poradził....

                Ja też w mojego nie wierzyłam. Ale to jest fajny chłopak i myślę, że będzie
                dobrze :)

                > chciałbym, żeby po prostu chciał współpracować....żeby w końcu przejrzał na te
                > swoje oczy i załapał, że nie ma nikogo oprócz mnie
                > żadnych ciotek, wujków, babć, czy innych ......a tym bardziej mamy ani taty...

                Jazz, ale Ty jesteś pewien, że on nie zdaje sobie z tego sprawy? Pogadaj z nim.
                • jazz-use1 Re: Pomóżcie, proszę... 30.03.06, 16:21
                  ciężko z nim się gada, a ja też nie jestem ze stali
                  dziś płakałem przez tego skoorwysyna....drugi raz w życiu
                  jak z nim próbuję pogadać, to słyszę tylko " no jasne, pewnie, a dlaczego ja mam to robić?, "
                  albo taki tekst:
                  siódma rano, budzę go do szkoły i słyszę z wyraźną pretensją" zaraz wstane"
                  nie mam siły, to chyba naprawdę był błąd, do tego wszystkiego dochodzi wielkie jak mount everest poczucie winy, że go zzaniedbałem....
                  • anis79 Re: Pomóżcie, proszę... 30.03.06, 16:34
                    Nie wiem... może źle z nim rozmawiasz. Może powiedz mu co Ty czujesz, czego się
                    obawiasz, a nie czego od niego oczekujesz i wymagasz. W każdym razie próbuj.
                    Ja też mam poczucie winy, że nie jestem dla niego wystarczająco dobra, że za
                    mało słucham, za mało rozmawiam.
                    • jazz-use1 Re: Pomóżcie, proszę... 30.03.06, 16:42
                      wiesz, to że z nim źle rozmawiam, to jest fakt bezsporny.
                      jak mam z nim dobrze rozmawiać, skoro nikt mnie tego nie nauczył??
                      tylko czasami po prostu nie mam siły.....czasem mam wrażenie, że mam pod opieką trójkę dzieci, z czego dwójka niepełnosprawna
                      magda jest też po bardzo ciężkich przejściach w dzieciństwie i to razem ze mną i młodym tworzy iście wybuchową mieszankę....
                      czasami mam dosyć ich obydwojga.....ciągle tylko:"rafał, a magda mnie wkurza" albo"rafał, a piotrek mnie wkurza"
                      i jeszcze do tego bezustanne poczucie zagożenia.....cały czas mam taką myśl, że w końcu nie wytrzymam i pęknę, tzn. ucieknę po prostu....
                      myśli samobójcze też były, nawety próby, ale to już mam ogarnięte (chyba)...
                      ufff...
                      • anis79 Re: Pomóżcie, proszę... 30.03.06, 16:56
                        Hmmm... w pewien sposób znam to wszystko. Miałam wrażenie, że moja rodzina beze
                        mnie sobie nie poradzi, że zawsze wszystko jest na mojej głowie. Jak jesienią
                        tamtego roku moja mama wylądowała w szpitalu, to miałam wizje, że na pewno
                        zostanę sama z nastoletnim chłopakiem pod opieką i z pewnością nie dam rady bo
                        na wychowywaniu dzieci wcale się nie znam, a na dodatek będę samotna itp itd I
                        tak sie potrafiłam nieźle nakręcić. A fizycznie czułam sie tak, jakbym niosła
                        plecak, a ktoś mi jeszcze jeden dorzucał.
                        W końcu odpuściłam, bo poza moim bratem to są dorośli ludzie, a nie moje dzieci.
                        I okazuje się, że wcale dobrze sobie radzą. Nie da rady kontrolować i
                        przewidzieć wszystkiego, nie można odpowiadać za wszystkich.
                        No. Jeszcze trochę i w to uwierzę, przetnę pępowinę i w końcu wyprowadzę się z
                        domu ;)

                        > czasami mam dosyć ich obydwojga.....ciągle tylko:"rafał, a magda mnie wkurza" a
                        > lbo"rafał, a piotrek mnie wkurza"

                        Może powiedz im o tym? U mnie dopiero kilkanaście rozmów (w tym parę niezłych
                        awantur) na jeden niby błahy temat - ich przebywania w moim pokoju kiedy mnie
                        nie ma - przyniosło jakiś skutek.

                        3mam kciuki.
                        • jazz-use1 Re: Pomóżcie, proszę... 30.03.06, 17:09
                          rozmawiałem wielokrotnie.....magda się trochę uspokoiła ostatnio, ale to chyba dlatego, że na psychotropach jedzie (oddział dzienny na sobieskiego hi hi)
                          jakieś take na prozacu,pobudzające do działania....też bym takie chciał, bo potrzeba mi jakiegoś "dopalacza", wtedy ogarnę wszystko...ale nie wolno mi ich, bo " mogą popchnąć do działań radykalnych, w tym samobójstwa, jeśli takie myśli występowały u pacjenta wcześnej" (cytat z ulotki) więc pewnie bym w końcu uciekł, albo to drugie (w końcu "suicide" to też forma ucieczki, hi hi)...
                          całe swoje życie przed kimś uciekałem, od starszej córki też uciekłem, a teraz w lustro bez obrzydzenia patrzeć nie mogę....
                          no, a wracając do młodego, to nie mam jush siły się kopać z tym wsystkim.....
                          a jeśli chodzi o dokłądanie do plecaka, to wiesz, ja za dużego wyboru w sumie nie miałem, bo nim się nie miał kto zająć...ciągle wszyscy chlali....
                          pewnie dlatego, że ja sę nim opiekowałem, to matka odpuściła całkowicie....
                          efekt jest taki, że jak dzisiaj słyszę, że mam się kimś zaopiekować, to aż mnie dreszcze przechodzą.....
                          • anis79 Re: Pomóżcie, proszę... 30.03.06, 20:25
                            No ja jestem na poczatku terapii i nie mam ochoty nawet przeciwbólowych brać,
                            żeby mi świadomości nie zaburzały ;)
                            A z Młodym się nie kop, bo to nie przyniesie efektu. To nie jest walka. Ja też
                            nie miałam wyboru, nikt mnie nie zapytał czy mam ochotę zostać 'ojcem'. Ostatnio
                            na grupie rozmawialiśmy o mechanizmach obronnych i zdałam sobie sprawę, że moje
                            przejęcie odpowiedzialności utrwalało tylko schematy i pewne mechanizmy. A
                            wstręt do różnych 'obowiązków' pojawił się u mnie dopiero jakieś pół roku temu.
                            Wcześniej kiedy był problem w domu czy pracy to ja byłam pierwsza, no bo któż
                            sobie poradzi, jak nie ja! Dobrze, że mi przeszło.

                            Aha Młody (który kiedyś przychodził do mnie z każdym pytaniem z polskiego, nawet
                            nie próbując poszukać odpowiedzi) dziś zapytał mnie co to jest 'anafora'. Zanim
                            zdążyłam odpowiedziec krzyknął: 'czekaj. sam sprawdzę.' Tak pierdoła, ale
                            myślałam, że nie doczekam takiej chwili :D

                            P.S. Nie ma za co.
                            • jazz-use1 Re: Pomóżcie, proszę... 30.03.06, 21:54
                              nic Ci na razie nie odpiszę, bo nie mam siły.....jestem wykończony....
                              we wtorek przyjeżdża na parę dni Łabądź z Irlandii, zobaczymy, co powie...Prawdopodobnie pojadę z nim z powrotem, niech się dzieje co chce.
                              Jak młody będzie odwalał numery, to sobie sam bat na dupę ukręci....Trudno, zrobiłem, co w mojej mocy...
                              • anis79 Re: Pomóżcie, proszę... 31.03.06, 12:04
                                > Jak młody będzie odwalał numery, to sobie sam bat na dupę ukręci....Trudno, zro
                                > biłem, co w mojej mocy...

                                Jazz... dobrze będzie :)
                                • jazz-use1 Re: Pomóżcie, proszę... 31.03.06, 12:25
                                  dupa będzie, nie dobrze, jeszcze mnie z pracy znowu wykopali...
                                  • anis79 Re: Pomóżcie, proszę... 31.03.06, 12:30
                                    przykro mi.
                                    a może to znak, żeby jechać?
                                    • jazz-use1 Re: Pomóżcie, proszę... 31.03.06, 14:15
                                      eee....żaden znak, taką już mam dziwną przypadłość...:)
                                      a z wyjazdem, to ja żadnych znaków nie potrzebuję, tyle, że jakoś do tej pory nie udało mi się na wyjazd uzbierać..forsa się mnie nie trzyma...:)
                                      uffff....zobaczymy we wtorek, co łabądż powie....
                        • jazz-use1 a ha, jeszcze jedno 30.03.06, 17:10
                          dziękuję, że tu jesteś....
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka