Gość: Meteo
IP: 217.153.15.*
21.01.04, 11:02
Spytał mnie wczoraj znienacka, w pizzerii, w swetrze, po 10 miesiącach bycia
razem, tonem zmęczonym i beznamiętnie: "chcesz zostać moją żoną?".
Dodam, że go kocham, ale te wyżej opisane okoliczności uznałam za wyjątkowo
niesprzyjające chwili i odpowiedziałam po długiej chwili wahania, że się
zastanowię. Czy jestem zbyt kapryśna i wymagająca?
Oczywiście, chciałabym odpowiedzieć "tak", ale czekam na bardziej wyszukaną
chwilę i oprawę tego wszystkiego, to dla mnie ważne. Co o tym sądzicie?