Dodaj do ulubionych

Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna

    • edi2007 Ponowiłem propozycję 30.11.09, 18:30
      Wysłałem jej dziś kolejnego emaila, w którym podtrzymałem i ponowiłem moją propozycję wspólnego obiadu. Starałem się napisać coś miłego w stylu: miło i rzeczowo się współpracowało, miło i ciekawie rozmawiało, nie mieliśmy nawet okazji się pożegnać, byłoby miło jeszcze raz ją zobaczyć itp. Niestety, przez 4 kolejne godziny do samego końca pracy nie otrzymałem odpowiedzi. Gdybyście mnie teraz zobaczyły, to byście zgodnie przyznały, że tak nie wygląda optymista...
      • stedo Re: Ponowiłem propozycję 30.11.09, 22:46
        Facet, zaczynasz mnie irytować.Jaja sobie robisz z nas czy co?Przecież z jednej
        strony wykazujesz jakąś inteligencję emocjonalną, subtelność, nie jesteś już
        szczawikiem, a z drugiej strony postępujesz jak kompletny ignorant.A więc po
        kolei. Na początek informacja, podstawowa jak mi się zdaje. Poprawianie włosów
        przez kobietę, zamierzone czy podświadome jest sygnałem, że traktuje faceta jako
        przedstawiciela samczego gatunku, a nie partnera biznesowego.I jako takim jest
        zainteresowana.No chyba, że te włosy przy pochylaniu się "nad papierami" jej
        ewidentnie przeszkadzają.Ale wtedy do pracy czesze się tak, by to nie miało
        miejsca. Vide reklamy banków, gdzie wszystkie konsultantki są gładko uczesane.A
        dalej, przygotuj się, bo będzie gorzej, czyli po prostu opieprz.Sformułowania
        jakich użyłeś w tym mailu to najgorsze co mogłeś w tej sytuacji wybrać.No pomyśl
        i wczuj się. Nawet jako facet,jakbyś się czuł, gdyby jakaś kobieta, z którą
        wiążesz jakieś nadzieje zapraszała cię na obiad, by odbyć "ostatnie spotkanie w
        celu pożegnania"??? Miło by ci było? Miałbyś ochotę odpowiadać? Przepraszam, ale
        dupa wołowa z ciebie.I jak nic z tego nie wyjdzie, to sam sobie będziesz
        winien.Poza tym nabieram podejrzeń, że trollujesz, bo takim nieogarniętym to
        trudno być.
        • stedo Re: Ponowiłem propozycję 30.11.09, 23:27
          P.S.I tak: chcesz przenieść znajomość na grunt prywatny, dać do zrozumienia że
          jesteś nią delikatnie mówiąc zainteresowany. A piszesz:"Starałem się napisać coś
          miłego w stylu: miło i rzeczowo się współpracowało, miło i ciekawie rozmawiało,
          nie mieliśmy nawet okazji się pożegnać, byłoby miło jeszcze raz ją zobaczyć itp"
          Hii, hii, miło napisane!!Owszem, jako zaproszenie na kolejne spotkanie służbowe
          kończące wzajemną współpracę między wami, ale nie między firmami jakie
          reprezentujecie.Więc trzeba elegancko się pożegnać, by zachować dobre kontakty
          biznesowe. I tyle.
          A jak ona chciała czegoś więcej i wcale nie ma ochoty się z TOBĄ żegnać??? Czy
          Ty jesteś aż takim neurastenikiem i tak boisz się odmowy dotyczącej Ciebie
          osobiście, że wolisz nieporozumienie co do charakteru spotkania i tym samym
          przekreślenia celu jakiemu miało służyć??Jeśli tak, to szkoda nerwów na takiego
          psychola.Przepraszam, wkurzyłam się. Nie znoszę jak ludzie robią coś wbrew sobie
          z głupoty.
      • edi2007 Re: Ponowiłem propozycję 01.12.09, 01:49
        Postaram się odpowiedzieć zbiorczo na ostatnie wiadomości. I tak mam noc z głowy ;) Doceniam fakt, iż poświęcacie swój czas na moją kwestię. Ja zresztą, również poświęcam go niemało. Na przemyślenia, czytanie i pisanie.
        Jak widać, macie podzielone zdania na temat treści mojego listu. Jej negatywny odbiór zdziwił mnie i zmartwił nieco. Naprawdę było aż tak źle? Zrobiłem najważniejsze, pierwszy krok. Czy mądra, obdarzona intuicją, zainteresowana kobieta nie będzie w stanie czytać między wierszami? Nie oceniam jej aż tak nisko.
        Podkreślam to, co pisałem (nie dość jasno chyba?) w pierwszym liście na forum. W pracy zajmuję się pracą, która bynajmniej nie polega na wyrywaniu każdej zainteresowanej. Nie jestem barmanem. Wiem z obserwacji i opowiadań znajomych, że biurowe związki, miłostki itp. nie służą niczemu dobremu. To była moja żelazna zasada. Pierwszy raz ją złamałem. Dla Niej. Po wielkich bólach i bojach ze sobą ( i również po przeczytaniu waszych maili) uznałem, że warto i najwyższy czas działać.
        Jeśli chodzi o jej mowę ciała. Znam te triki. Inaczej musiałbym chyba zmienić pracę. Rzecz w tym, że wiele kobiet, które spotykałem zawodowo zachowywało się w ten sposób i również były miłe itp. Czy to znaczy, że jestem taki fajny? :) Czy może miały kiepskiego fryzjera? Nie interesowałem się odpowiedzią, bo w biurze skupiałem się na pracy. Proste.
        Co do sugestii, że jestem za mało zdecydowany i ona umówi się z kimś innym. Hmm...facet będący pod urokiem kobiety i myślący o niej poważnie, a nie w kategoriach zabawowych, zwykle ma z tym problemy. Tym większa blokada im większy czar. Może to ta świadomość, że można wiele stracić? W przypadku zabawy, zawsze znajdzie się jakaś inna. A jeśli ktoś mnie teraz uprzedzi i spotka się z nią? Natychmiast się wycofam. Nie uznaję tego rodzaju współzawodnictwa. Kobieta, którą się interesuję powinna wiedzieć czego chce (to cecha ludzi dorosłych i dojrzałych). W tym wypadku, kogo chce. Przecież zawsze może trafić się ktoś zdecydowany, kto cytuję: "będzie podrywał z większą finezją" w dodatku bogatszy, przystojniejszy itp. Lepiej odpuścić od razu. Przeboleć. Jeden błąd mniej...
        Zastanawia mnie wasza troska o wielkość bądź brak moich jaj. Czy to próba obrażenia, czy swoisty rodzaj zachęty? Zaupełnie nie wiem, jak na to odpowiedzieć... Powinienem może od razu podać liczbę moich ex, czy może kwotę negocjowanych umów? Niewykluczone, że wówczas wam wyrosłyby jaja... Starałem się być miły, rzeczowy, skupiać się na meritum. Uznawanie tego za słabość jest sporym błędem. Podobnie jak błędem jest uznawanie miłej i uśmiechniętej kobiety za chętną do nawiązania bliższej znajomości.
        Chyba, że tekst o jajach to jakieś nowe zawołanie slangowe, typu "Czołem jak leci?" :) Jeśli tak, to chętnie poznam adekwatną odpowiedź w stosunku do kobiety...;) I jeszcze coś. Ciekawy jestem, czy gdybym spotkał się na kolacji z Paniami, które o tym wspominają, to czy kontynuowałyby swoje dywagacje na temat moich klejnotów, czy może raczej zaczęłyby się bawić swoimi włosami, co zasadniczo w konsekwencji i tak powinno zaprowadzić do tego pierwszego...
    • mrs_mia dobrze zrobiłeś 30.11.09, 20:07
      Dobrze zrobiłeś, ponawiając swoją propozycję. Mocno trzymam kciuki! Koniecznie napisz co dalej :) Myślę, że gdyby nie była zainteresowana odpisałaby od razu, że nie. Powodzenia!
      • lonely.stoner Re: dobrze zrobiłeś 30.11.09, 23:19
        dzizas, nie dowiary!!! nie wierze w to co piszesz po prostu!! mam nadzieje ze
        jendka facetow ma wieksze jaja niz ty. Z towjego toku rozumowania to wynika ze
        najlepiej gdyby to ona, tak wlasnie ona zaproponowala ci spotkanie, albo wyslala
        jakis megajednoznaczny sygnal swiadczacy o jej zainteresowaniu pozabiznesowym -
        np. zdjela majtki albo zaczela sie zachecajaco gladzic po sutkach. Dzizas, i ten
        meil, w tej formie...dzizas...jako mega atrakcyjna babka pewnie jest podrywana z
        wieksza finezja i moim zdaniem nawet jesli miala na ciebie ochote to sobie da
        spokoj po tym wszystkim, chyba ze jest jakas desperatka. Zaloty, zlaoty - to co
        schelbia kobietom najbardziej. Nie chamskie zagladanie za dekolt i prawienie
        jakie masz lsiczne oczki ale zdobywanie, okazywanie ze jest wyjatkowa, ze ci sie
        podoba...komplementy...taki byles zestrachany i ostrozny ze jak ja bym takiego
        meila odebrala to bym pomyslala: ze nie jestes mna zaintersowany jako kobieta
        ale po prostu w ramach dobrego wychowania zapraszasz mnie formalnie na taki
        polbiznesowy obad na ktory wcale nie musze isc bo mam akurat poropozycje randki
        od kogos innego...
        ZADZWON i sie zapytaj, tylko bez krecenia. ALbo Ci da kosza albo sie z Toba
        umowi. I juz.
        • ziereal Re: dobrze zrobiłeś 30.11.09, 23:31
          ja podobnie pewnie uznałabym, że nie jesteś zainteresowany :).
          moje ostatnie doświadczenia - wymiany spojrzeń dość częste, przez jakiś okres, w
          pewnym miejscu z interesującym mężczyzną.
          wydawało mi się, ze daję jednozanczne sygnały , ze jestem zainteresowana..
          widać, on tez oczekiwał, ze podejdę i coś zrobię pierwsza..

          nie wiem gdzie współcześni faceci mają jaja, może zostawili w domu rodzinnym
          wyprowadzając się od mamusi?
          :)
        • stedo Re: dobrze zrobiłeś 30.11.09, 23:33
          No, no, dokładnie, idiota to mało powiedziane;) Ech, co z tymi facetami
          obecnie?? Gdzie ci normalni??!!!
    • minasz Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 30.11.09, 23:30
      wyglada jakby ci sperma padła na mózg

      zastanow sie czy ta twoja miłosc to tylko niezaspokojony ku-tas
      bo jezeli tak to nie baw sie w miłosc tylko w rucha-nie
      • dorotaniejest Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 01.12.09, 01:13
        też zaczynam uważać, że to ściema dla wielbicieli harlekina. ale tam akurat
        panowie są dokładnym przeciwieństwem autora, smutnego lelum-polelum.

        halo, autorze, wprowadź jakiś ciekawy zwrot akcji, bo badania telemetryczne lecą
        na łeb na szyję.

        może niech ona się okaże transwestytą??

        bo podrywanie idzie ci nad wyraz kijowo.
    • 1bo Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 01.12.09, 11:14
      Niektore dopiski tutaj sa ponizej poziomu inteligentnych ludzi.
      Edi wydajesz sie byc fajnym facetem i nawet jesli ostatni mail do niej wyszedl
      kwadratowy (bo wyszedl) to jej zainteresowanie twoja osoba nie legnie w gruzach.
      Atrakcyjne kobiety spotykajace na kazdym kroku rozplywajacych sie w
      komplementach facetow przestaja reagowac na takie sygnaly i intryguja je
      faceci,mysle, ze w twoim stylu.
      Podstawa to poczucie humoru a nie ogromne jaja, ktore nie zawsze ida w parze z
      inteligencja.
      Bardziej jak komplementy dzialaja sygnaly niewerbalne czy przypadkowe dotkniecia
      dloni.
      Moim zdaniem na razie nie wykonuj zadnego ruchu,odczekaj troche bo nachalnosc
      jest najgorsza w takiej sytuacji.
      Zawaliles w momencie jak ona zalatwila dla ciebie to cos waznego a ty nie
      zareagowales.Wtedy miales szanse na luzie zaproponowac rewanz.
      Trzymam kciuki i wierze w chemie :)

      • magdie Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 03.12.09, 07:46
        no i co tam Edi? bo sprawa ucichła...
        • edi2007 Ciąg dalszy 06.12.09, 19:38
          Myślę, że skoro rozpocząłem wątek, to jestem winy wam jego zakończenie. Tym bardziej, że wzbudził pewne zainteresowanie, o czym świadczą chociażby emaile w mojej skrzynce. Dziękuję.
          Odpisała :) Nie zrobiła tego od razu, bo jak twierdziła, była wówczas w pracy tylko do południa, czyli pewnie minęła się z moim listem. Przy okazji wyszło, że miałyście sporo racji pisząc o mojej "kwadratowej" wiadomości do niej. Jak mi później powiedziała, myślała, że propozycja spotkania z mojej strony była związana z chęcią podtrzymania dobrych relacji zawodowych, a nie poznania na gruncie prywatnym. Jednak bardzo miło odniosła się do tej propozycji, dodała, że jest mile zaskoczona, niespodziewała się itp. itd., ale że z przyjemnością. Następnego dnia zaraz po przeczytaniu emaila zadzwoniłem do niej. A nie! Przedtem jeszcze odtańczyłem taniec, który nazwałbym indiańsko-kozackim :) W duchu dziękowałem temu, kto zamawiał mi meble do biura, że fotele nie mają kółek :)
          Zadzwoniłem i umówiliśmy się na późniejszy obiad następnego dnia. Unikałem jak ognia słowa "kolacja", choć godzina była późnawa. Starałem się tym razem, by moje słowa brzmiały mało kwadratowo, choć nie gadałem też na okrągło :) Żeby było ciekawiej - ktoś znowu nam rzuca kłody pod nogi - spóźniłem się na spotkanie ponad pół godziny! Miałem zapas czasu, ale odprawa z klientem przedłużyła się o ponad 2 godziny. Oczywiście, w trakcie zadzwoniłem do niej i wyjaśniłem mój problem. A ona na to, że nie widzi problemu, pójdzie sama i poczeka! Tak sobie myślę, ile musi być w niej niezachwianej pewności siebie, by to zrobić. Pewnie większość z was poczułaby się urażona i poniżona? Aha i jak musi mnie lubić??;) Przez kolejne ponad 4 godziny smakowaliśmy (jeszcze nie siebie...) kolejne potrawy, rozmawialiśmy (choć głównie słuchałem) i śmialiśmy się. Było bajkowo. Później poszliśmy jeszcze na krótki spacer. Było dość zimno, a nastrój wciąż bardzo rozmowny i roześmiany. Ponieważ, mimo tej miłej atmosfery, przyszło mi do głowy, że to nasze pierwsze i ostatnie spotkanie, postanowiłem zaryzykować i zaproponowałem, że skoro tak miło spędzamy czas, to może pójdziemy pogadać do mnie do biura, to w końcu neutralny grunt (akurat), a poza tym mamy sporą wprawę w spotkaniach w biurze. Dałem jej jednocześnie do zrozumienia, że nie mam niecnych zamiarów. Zgodziła się i mimo, że kolejny dzień nie był wolny, siedzieliśmy do 12.30 w nocy! Uprzedzam ewentualne pytania, ręce cały czas trzymałem przy sobie. Ona swoje też :) Siedzieliśmy naprzeciwko siebie. Później odprowadziłem ją do jej samochodu, podziękowałem i odjechała. Długo mógłbym tu jeszcze pisać jaka jest niezwykła. Wystarczy, że powiem, iż przekracza moje oczekiwania. Ale czy będzie moja? Niestety, tego nie wiem. Jako realista wciąż przygotowuję się na gorsze rozwiązania. Może widziałem ją po raz ostatni?
          • ziereal Re: Ciąg dalszy 06.12.09, 19:49
            edi2007 napisał:


            > Może widziałem ją po raz ostatni?

            ty chyba jednak jesteś kobietą, trollem, albo...

            jako pewny siebie facet, masz ciągle takie wątpliwości ?:>

            tak, teraz koniecznie odczekaj 3 dni (tak piszą w poradnikach)zanim się odezwiesz :>
            • stedo Re: Ciąg dalszy 06.12.09, 21:12
              Też myślę że to historia wymyślona.A szkoda. Bo fajnie gdyby była realna.Miło by
              było gdyby tacy faceci istnieli rzeczywiście, aczkolwiek są trochę mało
              pragmatyczni i przez to irytujący;) Jednak napisz edi, gdy w końcu dogadacie się
              do końca.I wyciągniesz te ręce po nią;)Powodzenia:)
              • ziereal Re: Ciąg dalszy 06.12.09, 21:39
                stedo napisała:

                > Też myślę że to historia wymyślona.A szkoda. Bo fajnie gdyby była realna.Miło b
                > y
                > było gdyby tacy faceci istnieli rzeczywiście, aczkolwiek są trochę mało
                > pragmatyczni i przez to irytujący;) Jednak napisz edi, gdy w końcu dogadacie si
                > ę
                > do końca.I wyciągniesz te ręce po nią;)Powodzenia:)

                Edi sprawia wrażenie faceta z jakiegoś Harlequina - czyli babskie wyobrażenie o
                tym co myśli facet..albo jak "powinien" postępować.
                Mężczyzna, który nie myśli w ogóle o tym, jak to będzie z nią w łóżku i o tym,
                jak tez wyglądają jej cycki, tylko zachwyca się tym jaka jest wspaniala,
                niezwykła, i że może za pół roku (jak wszystko dalej potoczy się w tym tempie)
                obsypie jej delikatne niczym pąki róży usta romantycznym pocałunkiem ;)

                Niby to fajne, ale mało realne :). Dlatego zaczynam wątpić w to, czy Pan Edi
                faktycznie istnieje.
                • titta Re: Ciąg dalszy 15.12.09, 13:34
                  Edi jest kobieta. Facet chyba by jednak zdawal sobie sprawy, ze
                  nie "widzi jej po raz ostatni" bo jeszcze ich z pracy nie wylali ;)
                  • edi2007 Re: Ciąg dalszy 17.12.09, 00:23
                    titta napisała:

                    > Edi jest kobieta. Facet chyba by jednak zdawal sobie sprawy, ze
                    > nie "widzi jej po raz ostatni" bo jeszcze ich z pracy nie wylali ;)

                    Czegoś chyba nie doczytałaś. Pracujemy w osobnych firmach, a ja, jak już wcześniej wspominałem, jestem wspólnikiem firmy w której pracuję, więc wylanie mnie byłoby dość problematyczne.
                • edi2007 Re: Ciąg dalszy 16.12.09, 23:54
                  ziereal napisała:


                  > Edi sprawia wrażenie faceta z jakiegoś Harlequina - czyli babskie wyobrażenie o
                  > tym co myśli facet..albo jak "powinien" postępować.
                  > Mężczyzna, który nie myśli w ogóle o tym, jak to będzie z nią w łóżku i o tym,
                  > jak tez wyglądają jej cycki, tylko zachwyca się tym jaka jest wspaniala, niezwykła
                  > Niby to fajne, ale mało realne :). Dlatego zaczynam wątpić w to, >czy Pan Edi faktycznie istnieje.

                  Jeśli chodzi o pierwszą część, to mam pewność, że po drugiej stronie jest kobieta. Totalny brak zdecydowania i konsekwencji :) Najpierw czytałem, że wszystko co robiłem, każdy mój ruch był zły, a teraz, na koniec czytam, że jestem ideałem i działam wręcz podręcznikowo. Ehh... to chyba przy was tak się wyrobiłem... ;)

                  A jeśli chodzi o jej biust, to ... bez wątpienia go ma :) Praktycznie jak każda z was. Coś już kiedyś widziałem :) Czy to jakiś nadzwyczajny powód do ekscytacji? Jestem zainteresowany nią jako całością. To co ma pod ubraniem biorę w ciemno. Mieć kobietę, a przespać się z nią, to dla mnie nie to samo. Przecież rano można obudzić się samemu, a w tym przypadku tego bym nie chciał...
            • edi2007 Re: Ciąg dalszy 16.12.09, 23:41
              ziereal napisała:

              > edi2007 napisał:
              >
              >
              > > Może widziałem ją po raz ostatni?
              >
              > ty chyba jednak jesteś kobietą, trollem, albo...
              >
              > jako pewny siebie facet, masz ciągle takie wątpliwości ?:>
              >
              > tak, teraz koniecznie odczekaj 3 dni (tak piszą w poradnikach)zanim się odezwie
              > sz :>

              Pewny siebie i owszem, ale niekoniecznie spotykając potencjalną miłość mojego życia. A wątpliwości są efektem tego, że wolę być przygotowany na gorsze rozwiązanie. Może pozornie to dziwne, ale przygotowanie na każdą ewentualność wzmacnia pewność siebie. Problem tylko w tym, że wasze (kobiece) postępowanie rzadko kiedy bywa logiczne, stąd mój wątek tutaj.
              Jeśli chodzi o odczekanie 3 dni :) , to zawaliłem sprawę po całości i kilkadziesiąt minut po spotkaniu wymieniliśmy parę smsów.
          • funny_game Re: Ciąg dalszy 06.12.09, 20:28
            Aaaale fajnie :)
            Tylko weź już nie przesadzaj z tym myśleniem "widziałem ją ostatni raz" i działaj.
            Z trzymaniem rąk przy sobie też nie przesadzaj, w końcu je musisz do niej
            wyciągnąć, bo sobie pomyśli.
            Na pewno zrobisz to jak należy.
          • brms Re: Ciąg dalszy 15.12.09, 13:37
            Rozczarowanie!
            Po obiedzie i spacerze do... biura?!
            Zamiast do baru, kawiarni?
            Chyba widziałeś ją po raz ostatni ;)
            • edi2007 Re: Ciąg dalszy 16.12.09, 23:57
              brms napisała:

              > Rozczarowanie!
              > Po obiedzie i spacerze do... biura?!
              > Zamiast do baru, kawiarni?
              > Chyba widziałeś ją po raz ostatni ;)

              To biuro było mało romantyczne? :)
              W barze i kawiarni można pogadać o jakości drinków, o ile barman nie słyszy i nie wiem o czym jeszcze, skoro w promieniu 2 metrów znajduje się dodatkowe 10 osób. To biuro jednak się sprawdziło :)
              Czy widziałem ją po raz ostatni? Bez wątpienia nie, o czym za chwilę :)
              • artemisia_gentileschi Re: Ciąg dalszy 17.12.09, 00:09
                Fajna telenowela, ale Mahy nie przebijesz;]
    • artmasters Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 15.12.09, 13:23
      No kanał kanał - ja trzymam kciuki żeby było ok :)
      • edi2007 Następny etap 17.12.09, 00:21
        Miło, że jeszcze ktoś czyta ten wątek. Jestem zaskoczony. Dziękuję za pozytywne reakcje. Wygląda na to, że jestem wam winien kolejną porcję informacji, niemniej one muszą kiedyś się skończyć, bo przecież forum to nie blog. A poza tym, gdyby Ona to wszystko przeczytała...

        Po pierwszym spotkaniu było kilka kolejnych. Dla zainteresowanych: ogólnie trzymałem ręce przy sobie, choć...nie cały czas :) Wszystko ma swoje granice;) Tak więc, spotykaliśmy się w różnych miejscach i spotkania przebiegały w coraz milszej i bardziej zażyłej atmosferze. Pozbyliśmy się całkiem skrępowania i przede wszystkim odrzuciliśmy w kąt sprawy firmy, co z oczywistych względów nie było takie łatwe. Problem polegał/polega na tym, że nie bardzo nam wychodzi zakończenie spotkania i zwykle rozstajmy się między 1 a 3 w nocy, nawet gdy kolejny dzień jest pracujący. Cztery godziny snu nie wychodzi nam na zdrowie. Zdarzyło mi się już nawet zasnąć na biurku w pracy, jak za czasów studenckich na wykładach :). Postanowiliśmy coś z tym wreszcie zrobić. Po długich podchodach i sporym biciu serca uzgodniliśmy, że Wigilię spędzamy z rodzinami, a w pierwszy dzień Świąt wyjeżdżamy razem w góry aż do końca noworocznego weekendu. Tak więc 4 stycznia będę już wiedział na pewno, czy naprawdę coś z tego będzie.
        Dziękuję tym, którzy trzymali kciuki. Wesołych Świąt!
        • mallina Re: Następny etap 17.12.09, 00:37
          oj Edi, ale ladnie zmyslasz

          taka z Ciebie subtelniejsza wersja osoby, ktora swego czasu pisala pod nickiem
          negra28, ta to historyjki tworzyla, a forum sie ekscytowalo;-)
        • fish_flesh_fowl Re: Następny etap 17.12.09, 02:22
          Wszyscy by chcieli, żeby taki facet istniał:)
          • mallina Re: Następny etap 17.12.09, 09:20
            mow za siebie;-)
            • stedo Re: Następny etap 17.12.09, 17:59
              A co Ci nie pasuje? A może zazdrościsz że Tobie taki egzemplarz się nie trafił?
              • mallina Re: Następny etap 17.12.09, 20:33
                co sie tak Stedo podjaralas?

                ktos sobie wymysla historyjke, moze trenuje przed napisaniem harlekina, badz
                filmu walentynkowego a Ty przezywasz;-)
                • stedo Re: Następny etap 17.12.09, 20:39
                  Po prostu zaciekawił mnie. Jeśli nawet to wymyślona historia/bo facet chyba autentyczny/ to i tak musi mieć wyobrażnię, wrażliwość i empatię.A to ewenement u tego gatunku:)
          • stedo Chyba jednak istnieje!!:)) 17.12.09, 13:48

            Przeprowadziłam akcję szpiegowską po forach;))Słuchajcie taki nick, cały czas w wersji męskiej, istnieje od 2007r.!!!Początkowo pisał sporadycznie.Ilość wpisów w sumie 37, z czego większość w tym wątku. Ale i w poprzednich rozkminiał jakieś sprawy z kobietami. Co prawda mniej romantyczne ale w podobnym duchu.Co oczywiście nie przesądza, że ta historia jest autentyczna. Ale jednak nadaje większe cechy prawdopodobiaństwa.Jestem mile zaskoczona:))
        • stedo Re: Następny etap 17.12.09, 08:01
          Ludziu,przekonaj nas, że jesteś facetem, pliiisss:))Wtedy świat będzie piękniejszy.Pozdrawiam,wszystkiego najlepszego, świątecznie, noworocznie i tak w ogóle:))
          • stedo Re: Następny etap 17.12.09, 08:18
            Dedykuję Ci tę oto piosenkę i życzę takich klimatów na wyjeżdzie:):
            www.youtube.com/watch?v=3HAbzkk8GjA
            • stedo I jeszcze raz 17.12.09, 08:29

              ..to samo, tylko trochę inaczej:)
              www.youtube.com/watch?v=BkXfAv9QgIM&feature=related
        • stedo Re: Następny etap 17.12.09, 18:02
          Jak żeś Ty chłopie taki się uchował??!!To wzorce domu rodzinnego, wychowania czy charakteru?? Matka sama Cię wychowywała może??
    • queenbee Re: Z cyklu: ja, a ona super atrakcyjna 17.12.09, 21:07
      Ludzie, litości!!!
      Przecież wystarczy przeczytać kilka postów autorki wątku,
      żeby zdać sobie sprawę, że 'edi2007' to kobieta i cała ta historia
      opisana w grafomański sposób jest po prostu fantazjowaniem w formie
      żenującej powieści w odcinkach.
      Jeszcze na początkowe posty można by od biedy się nabrać, ale im
      dalej w las, tym gorzej i dramatycznie przypomina to nędznego
      harlekina (w treści i przede wszystkim w formie).
      "Było bajkowo", ROTFL. Co za żenada. Mogę zrozumieć, że niektóre
      kobiety się na to nabrały, ale jak faceci mogli uwierzyć, że te
      wszystkie bzdety pisał mężczyzna?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka