sueellen
29.11.09, 14:23
Mam koleżankę. Znamy się od dziecka. Dziewczyna ma 24 lata. Matkę straciła w
wieku 16 lat, ojca w wieku 20 - oboje zmarli na raka. Do tego ma upośledzenego
brata i dziadka niemal 90-letniego, który też wymaga pomocy. Do tej pory
utrzymywała się z bratem z renty po rodzicach i emerytury dziadka (mieszkają
razem), ale jak się żyje z rent i emerytur w Polsce - wie każdy.
W zeszłym roku zaczęła pracę, złapała naprawdę dobre stanowisko i zaczęła
nieźle zarabiać. Zrobiła prawo jazdy, kupiła samochód, częściowo wyremontowała
mieszkanie. Super. Wszysko sama. Problem w tym, że przez pracę, dom, remonty,
zajmowanie się bratem i dziadkiem kompletnie zawaliła studia. Na wiosnę
powinna się bronić a jej praca dyplomowa leży i kwiczy. Ona nie da rady jej
sama napisać nawet gdyby jej przedłużano termin co chwila.
Jestem na urlopie macierzyńskim, jeszcze czekam na dziecko i w sumie mogłabym
napisać za nią, nieodpłatnie. Niech chociaż tyle od życia dostanie tak po
prostu, bez wysiłku. Myślę, że dla mnie powrót do książek i pisania po kilku
latach przerwy przyniósłby mi wiele satysfakcji. Ja to bym zrobiła dla
przyjeności, zwłaszcza że temat fajny. Mam jednak dylemat moralny, kłóci się
to z moimi przekonaniami.