IP: *.tkb.net.pl 27.01.04, 09:47
OSTATNIO MOJ, JAK JUZ MYSLALAM, POUKLADANY SWIAT TROCHE SIE POPRZEWRACAL. NIE
UKRYWAM, ZE SAMA SIEBIE ZADZIWIAM I W PEWNYM SENSIE ROWNIEZ POTEPIAM. OTOZ
JESTEM Z MOIM MEZCZYZNA OD TRZECH LAT( NIE MIESZKAMY ZE SOBA). CZUJE SIE Z
NIM DOBRZE I DO NIEDAWNA WYDAWALO MI SIE, ZE CHCE Z NIM ZWIAZAC SWOJE ZYCIE.
PRZEZ TEN CZAS KIEDY BYLISMY RAZEM ZADEN FACET NIE WYWARL NA MNIE WIEKSZEGO
WRAZENIA. MYSLALAM, ZE TO JUZ TEN JEDYNY I ZE NIC TEGO NIE ZMIENI. JEDNAK
MOCNO SIE MYLILAM. OSTATNIO NA IMPREZIE U NASZYCH ZNAJOMYCH POZNALAM PEWNEGO
CHLOPAKA I NAGLE POCZULAM COS CZEGO NIGDY, NAWET W STOSUNKU DO MOJEGO
MEZCZYZNY, NIE CZULAM. NIE CHODZI MI O CZYSTO FIZYCZNE POZADANIE, ALE O
NIESAMOWITE PRZYCIAGANIE. TEN CZLOWIEK MA W SOBIE COS, CO MNIE ZWYCZAJNIE
URZEKLO I OCZAROWALO, DO TEGO STOPNIA, ZE NIE MOGE O NIM ZAPOMNIEC. CZUJE SIE
TROCHE JAK PODLOTEK, A NIE DOJRZALA KOBIETA. CZUJE, ZE TO WSZYSTKO NIE MA
SENSU A JEDNOCZESNIE CHCE BYC BLISKO TEGO CZLOWIEKA. Z DRUGIEJ STRONY NIE
CHCE SKRZYWDZIC MOJEGO MEZCZYZNY I PROBUJE ZAPOMNIEC O TYM CHLOPAKU, ALE NIE
MOGE. PRAKTYCZNIE DO NICZEGO MIEDZY NAMI NIE DOSZLO I PRAWDOPODOBNIE NIGDY
NIE DOJDZIE, ALE GDY GO POZNALAM POCZULAM "TO COS" I CO GORSZA TO NADAL JEST
WE MNIE. LICZE SIE Z TYM, ZE WIEKSZOSC FORUMOWICZOW UZNA MNIE ZA OSOBE
NIESPELNA ROZUMU, BO JA SAMA TAK MOMENTAMI SIEBIE POSTRZEGAM, ALE MOZE ZNAJDA
SIE OSOBY, KTORE SPOTKALO COS PODOBNEGO.
Obserwuj wątek
    • joanna51 Re: TEN DRUGI 27.01.04, 10:17
      Czesc.
      Nie mam zamiaru pisac dlaczego..pisze... czy dlaczego czytam. Do dialogu nie
      musimy sie przyzwyczajac- bo go nie bedzie. Ot prawa forum i wirtualnego bytu-
      kazdego flaneura.

      Napisze jednak o czym pomyslalam czytajac powyzszy list.
      Twoj swiat rzeczywiscie przewrocil sie do gory nogami, zreszta sama go
      wywrocilas. To co napisalas o sobie, "jestem niespelna rozumu" to prawda.
      Wiesz , znam pewnego faceta (zonaty, chyba od stu lat, nie pamietam), ktory
      zamiast rozbudzac w zonie mile uczucia opowiadal jej o zdradach, milosciach i
      fascynacji do innych kobiet. Kobieta wytrzymwyala, ale przy sto dwudziestej
      czterysta piecdziesiatej sto dziewiecdziesiatej tej samej melodii ze zdartej
      plyty nie wytrzymala i walnela go patelka w pusty leb. I wiesz co jeszcze?!
      Dobrze mu zrobila, powinna mu obic lepetyne co najmniej z dziesiec razy
      (kazdego dnia), az do momentu, w ktorym jej maz zacznie myslec, bo jak narazie
      to jedynie tesknota za rozumem a nie za jakas inna kobieta maluje mu sie na
      twarzy.
      Po dziesiejszej lekturze kilku listow doszlam do smutnego wniosku, ze niektorzy
      ludzie staraja sie zatrzymac drugiego czlowieka nie CZYNAMI (czyli proba
      udowodnienia, ze mowia prawde), proba wzbudzenia zaufania, udokumentowania
      deklaracji o milosci lecz wylacznie checia wzbudzenia zlosci, sprowadzenia
      drugiego czlowieka do emocjonalnego partneru i ponizenia go. Halooo! Tam na
      parterze to wciaz czlowiek!!
      Wybacz, ze tak bezposrednio i bez ogrodek, ale zawsze, gdy trafiam na wielka
      niesprawiedliwosc nie potrafie przejsc obojetnie- niezaleznie czy dotyka ona
      kobiet czy mezczyzn, czy osob, ktore lubie lub nie.

      Moze moja opowiesc pomoze w zrozumieniu tobie zrozumiec siebie.
      Joanna
      PS i nie krzycz, bo krzykow bylo juz az nadto na forum
      • pajdeczka Do Joaśki 27.01.04, 10:24
        Ładnie to napisałaś... A ten facet od patelni to jeszcze żyje?
        Pewnie tak, a patelnia dawno na złomie....
        Złego tak szybko diabli nie biorą.

        joanna51 napisała:

        > Czesc.
        > Nie mam zamiaru pisac dlaczego..pisze... czy dlaczego czytam. Do dialogu nie
        > musimy sie przyzwyczajac- bo go nie bedzie. Ot prawa forum i wirtualnego bytu-

        > kazdego flaneura.
        >
        > Napisze jednak o czym pomyslalam czytajac powyzszy list.
        > Twoj swiat rzeczywiscie przewrocil sie do gory nogami, zreszta sama go
        > wywrocilas. To co napisalas o sobie, "jestem niespelna rozumu" to prawda.
        > Wiesz , znam pewnego faceta (zonaty, chyba od stu lat, nie pamietam), ktory
        > zamiast rozbudzac w zonie mile uczucia opowiadal jej o zdradach, milosciach i
        > fascynacji do innych kobiet. Kobieta wytrzymwyala, ale przy sto dwudziestej
        > czterysta piecdziesiatej sto dziewiecdziesiatej tej samej melodii ze zdartej
        > plyty nie wytrzymala i walnela go patelka w pusty leb. I wiesz co jeszcze?!
        > Dobrze mu zrobila, powinna mu obic lepetyne co najmniej z dziesiec razy
        > (kazdego dnia), az do momentu, w ktorym jej maz zacznie myslec, bo jak
        narazie
        > to jedynie tesknota za rozumem a nie za jakas inna kobieta maluje mu sie na
        > twarzy.
        > Po dziesiejszej lekturze kilku listow doszlam do smutnego wniosku, ze
        niektorzy
        >
        > ludzie staraja sie zatrzymac drugiego czlowieka nie CZYNAMI (czyli proba
        > udowodnienia, ze mowia prawde), proba wzbudzenia zaufania, udokumentowania
        > deklaracji o milosci lecz wylacznie checia wzbudzenia zlosci, sprowadzenia
        > drugiego czlowieka do emocjonalnego partneru i ponizenia go. Halooo! Tam na
        > parterze to wciaz czlowiek!!
        > Wybacz, ze tak bezposrednio i bez ogrodek, ale zawsze, gdy trafiam na wielka
        > niesprawiedliwosc nie potrafie przejsc obojetnie- niezaleznie czy dotyka ona
        > kobiet czy mezczyzn, czy osob, ktore lubie lub nie.
        >
        > Moze moja opowiesc pomoze w zrozumieniu tobie zrozumiec siebie.
        > Joanna
        > PS i nie krzycz, bo krzykow bylo juz az nadto na forum
        • joanna51 Re: Do Pajdeczki 27.01.04, 10:36
          nie moge otworzyc stron GW, ale moze uda sie jeszcze powiesic, gdyz
          przeczytalam wpis.

          Pajdeczko, ja mu zycze wszystkiego najlepszego, naprawde! Tak samo zycze jego
          kobiecie, zeby patelni uzywala tylko do przygotowania potraw.
          Nie wspominajac rowniez o zdrowym i dlugim zyciu!!!!!!!!!

          Jedyne co mnie przerazilo, ze w tych opowiesciach nie ma juz dystansu do samego
          siebie. Nie ma miejsca dla innego czlowieka, zwykla przepychanka, kto
          silniejszy, kto na wierzchu, kto wiecej, kto mocniej, kto dluzej....

          Czysty, wydestylowany egoizm. Nic wiecej.

          Popatrz wyzej na list mili. Toz takie opowiesci to miod na moja dusza. Mam
          nadzieje , ze milla tez tak odbiera.Dopiero co o tym napisalam. O reakcjach...
          Pozdrawiam,
          Joanna

      • Gość: Ania Re: TEN DRUGI IP: *.tkb.net.pl 27.01.04, 10:36
        Dzieki za szczerość, ale z ta patelnia to bardzo brutalnie. Moze nie dosc jasno
        sie wyrazilam ja nie chce zaprzepaszczac swego zwiazku dla chwili szalenstwa.
        Martwi mnie tylko to, ze takie cos takiego sie ze mna dzieje i zastanawiam sie
        co jest tego powodem. Ja przy tym drugim facecie zwyczajie poczulam sie
        pierwszy raz w zyciu jak prawdziwa kobieta, moj facet jest bardzo specyficzny:
        nie potrafi okazywac uczuc, nigdy w jego oczach nie widzialam podziwu i
        zachwytu, ale nie przeszkadza mi to. Tylko to sprawilo, ze ten drugi
        przewartosciowal troche moj swiat. Jednak bez wzgledu na wszystko pozostane
        przy moim mezczyznie. Ja nie zamierzam go zdradzac, tylko zastanawiam sie
        czysto teoretycznie na ile kobieta powinna sie w zwiazku poswiecac? Ile mozna
        utracic ze swojego "ja"? I jakie sa granice kompromisu w zwiazku? Ale to tylko
        czysta teoria. Praktyka wyglada zupelnie inaczej :-)
        • atlantis75 Aniu... kilka pytań 27.01.04, 16:09
          Gość portalu: Ania napisał(a):
          > Martwi mnie tylko to, ze takie cos takiego sie ze mna dzieje i zastanawiam sie
          > co jest tego powodem. Ja przy tym drugim facecie zwyczajie poczulam sie
          > pierwszy raz w zyciu jak prawdziwa kobieta, moj facet jest bardzo specyficzny:
          > nie potrafi okazywac uczuc, nigdy w jego oczach nie widzialam podziwu i
          > zachwytu, ale nie przeszkadza mi to. Tylko to sprawilo, ze ten drugi
          > przewartosciowal troche moj swiat.

          Aniu, po kolei. Poznałaś tego mężczyznę na imprezie. I mniemam, że rozmawialiście ze sobą
          może z godzinę, może kilka godzin. Wydaje mi się, że użyłaś zbyt wielkiego określenia o
          przewartościowaniu świata - mając na uwadze człowieka, którego zupełnie nie znasz, ale
          który czymś cię zafascynował. Podziw w oczach obcego człowieka? Pewnie spodobałaś się mu
          fizycznie i był tobą zainteresowany. Podziw w oczach twojego partnera? Być może okazuje to
          w inny sposób, może z mniejszą iskrą, jak na początku związku. I nie pisz, że ci to nie
          przeszkadza, bo widocznie tak, skoro kilka spojrzeń obcego faceta zasiało wątpliwości w
          twoim sercu...



          > Jednak bez wzgledu na wszystko pozostane przy moim mezczyznie.

          Dlaczego zamierzasz pozostać przy swoim mężczyźnie?

          >tylko zastanawiam sie czysto teoretycznie na ile kobieta powinna sie w zwiazku poswiecac?

          W jaki sposób poświęcasz się w związku?

          >Ale to tylko czysta teoria. Praktyka wyglada zupelnie inaczej :-)

          Teoria buduje nasze czyny :) Będę wdzięczna, gdy odpowiesz na moje pytania, bo nie za
          bardzo zrozumiałam o co ci właściwie chodzi...
          • Gość: roza Re: Aniu... kilka pytań IP: *.dip.t-dialin.net 27.01.04, 23:31
            Obcy, nowopoznani faceci czesto wydaja nam sie bardzo uroczy, imponujacy,
            interesujacy dlatego wlasnie ze ich jeszcze dobrze nie znamy. Gdyby zajeli
            miejsce naszych mezow czy chlopakow bardzo szybko by spowszednieli a my bysmy
            znalazly sobie nowy obiekt westchnien. I tak w kolko. Najlepiej sie z nikim nie
            wiazac na stale tylko przezywac wiele razy same poczatki.
        • veerle Re: TEN DRUGI 27.01.04, 17:26
          Gość portalu: Ania napisał(a):


          > Martwi mnie tylko to, ze takie cos takiego sie ze mna dzieje i zastanawiam
          sie co jest tego powodem.

          nie czujesz sie spelniona w Twoim dotychczasowym zwiazku. oczywiscie to moze
          byc milosc od pierwszego wejrzenia ale taka zdaza sie naprawde sporadycznie.

          Ja przy tym drugim facecie zwyczajie poczulam sie
          > pierwszy raz w zyciu jak prawdziwa kobieta, moj facet jest bardzo
          specyficzny:
          > nie potrafi okazywac uczuc, nigdy w jego oczach nie widzialam podziwu i
          > zachwytu, ale nie przeszkadza mi to.

          przeszkadza. dlatego pojawil sie ten drugi. popatrz na siebie na Wasz zwiazek
          uwaznie, masz teraz okazje odsunac sie troche i popatrzec z boku. jesli Ci
          zalezy na Twoim zwiazku i naprawde kochasz Twojego partnera musisz sie
          zastanowic razem z nim czego brakuje w waszym zwiazku. i razem go naprawiac.
          ale do tego trzeba troche czasu, dystansu i dojrzalosci. najlepiej zrobiloby
          Ci gdybys mogla wyjechac i pobyc troche sama bez jednego i bez drugiego.

          Tylko to sprawilo, ze ten drugi
          > przewartosciowal troche moj swiat. Jednak bez wzgledu na wszystko pozostane
          > przy moim mezczyznie. Ja nie zamierzam go zdradzac, tylko zastanawiam sie
          > czysto teoretycznie na ile kobieta powinna sie w zwiazku poswiecac? Ile
          mozna
          > utracic ze swojego "ja"? I jakie sa granice kompromisu w zwiazku? Ale to
          tylko
          > czysta teoria. Praktyka wyglada zupelnie inaczej :-)

          moim zdaniem zaden z partnerow nie powinien sie poswiecac w zwiazku bo to
          oznacza rezygnacje z siebie, strate. zwiazek prawdziwy nie polega na stracie
          tylko na tym ze kiedy dwie osoby sa razem to powstaje cos wiecej niz gdyby
          byly osobno. kompromisy sa niezbedne w zwiazku ale one wynikaja z potrzeby i
          checi DAWANIA a nie POSWIECANIA sie.

          zycze powodzenia i prawdy.
    • pajdeczka Re: TEN DRUGI 27.01.04, 10:18
      Dzięki, że napisałaś to kulfonami. Przy mojej wadzie wzroku zrobiłaś mi
      niewątpliwą uprzejmość.
    • Gość: mila Re: TEN DRUGI IP: *.icpnet.pl 27.01.04, 10:20
      Ja właśnie przeżywam to samo. Jestem z moim narzeczonym już 5 lat, planujemy
      sie pobrać. Spotkałam niedawno kogoś w kim wyczułam bratnią duszę, kogoś, kto
      mógłby dla mnie duzo znaczyć. Ale dam sobie z tym radę. Nie chcę burzyć czegoś
      co uparcie budowałam z moim narzeczonym tak długo. Nie warto.
    • sourcherry Re: TEN DRUGI 27.01.04, 10:47
      Jestem w b. podobnej sytuacji.
      Tez jestem z kims 3 lata, tez wszystko poukladane... Chociaz ostatnio zaczelam
      sie zastanawiac, czy ten moj chlopak to wlasnie TO. Czy to moje
      przeznaczenie... Na ile moje uczucie do niego jest miloscia, a na ile
      przyzwyczajeniem. Zwlaszcza, ze mimo ze ostatnio jest nam razem bardzo dobrze,
      to w przeszlosci istnieje pewien cien, o ktorym chcialabym zapomniec a nie
      moge... Ale do rzeczy.
      Traf chcial, ze akurat w tym momencie pojawil sie KTOS. Nagle, niespodziewanie
      stanal w moich drzwiach (doslownie). Potem okazalo sie, ze i ja jemu wpadlam w
      oko. Spotkalismy sie juz kilkakrotnie, poza rozmowa nic nie bylo, ale... wiem
      ze on chce o mnie walczyc, ze mu zaczelo zalezec. A ja nie wiem...
      Boje sie, ze strace cos waznego, ze cos mnie w zyciu ominie. Nie wiem, czy moj
      chlopak jest tym jedynym, nie wiem tez czy przypadkiem ten nowy nim nie bedzie.
      Nie spie, nie jem, nie moge sie pozbierac... Nie potrafie wybrac. Nie potrafie
      tez klamac i zyc na dwa fronty. Wiem, ze bede musiala podjac decyzje.
      Ania, ja Cie naprawde bardzo dobrze rozumiem.
      • Gość: Ania Re: TEN DRUGI IP: *.tkb.net.pl 27.01.04, 10:54
        Jakbys czytala w moich myslach. Dobrze wiedziec, ze nie jestem sama. Potwornie
        boje sie, ze jezeli on sie dowie o tym, co czuje to skrzywdze go tym potwornie.
        Ja rowniez nie potrafie zyc na dwa fronty. Przeraza mnie juz to, ze mysle o
        innym, a co by dopiero bylo gdybym sie z nim spotkala, chyba nie spojrzalabym
        juz wtedy w lustro. Oj, dlaczego to zycie nie moze byc prostsze.;-)
        • sourcherry Re: TEN DRUGI 27.01.04, 11:04
          Ania, nie spotykaj sie z nim. Ja zrobilam ten blad, bo wydawalo mi sie ze nic
          zlego nie robie - przeciez nic sie nie dzieje, czesto spotykam sie z kolegami
          np. na kawe czy piwo (mam wiecej kumpli niz kolezanek), wiec z tym tez sie
          spotkam... I koniec. Wpadlam. Teraz caly czas o NIM mysle, a jednoczesnie bije
          sie z myslami, bo wiem ze nie powinnam... Nie wiem co robic.
          Trzymaj sie.
          • Gość: mmałgorzata Re: TEN DRUGI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.04, 23:58
            co to znaczy ze nie powinnas?
            przeciez nie ma sensu, zebys zyła ze swoim facetem tylko siłą rozpędu ze to juz
            3 letni związek itd. itp i traciła szanse na miłość, bo to miłoscią moze sie
            okazac
            oczywiscie nie musi ale tez moze tak byc, wiec?
            nie uciekniesz przed tym, jezeli jest to tak silne ze myslisz o tym w ten
            sposob i dokładnie wiem co masz na mysli
            ucieczka to tchórzostwo glownie dlatego ze nie chcesz stracic tego co masz,
            chociazby przez przyzwyczajenie, i to ze jak to bedzie wygladało itd. itp. Ty
            sama - i co zrobisz jak ci sie nie powiedzie i nic z tego nie bedzie itd. I
            OWSZEM MOZE TAK BYC!!!!!!!!!!! ale wcale nie musi
            zycie polega na ryzyku i sama wiesz ze są ludzie którzy sa w zwiazkach i zyja
            bez zadnego cienia porywającego ich serca do lotu, siłą rozpedu, rodza dzieci i
            td. itp i TESKNIA za uczuciami
            powiem tak to nie MUSI BYC MILOSC ale jest szansa ze nią będzie
            w zyciu trzeba ryzykowac i dokonywac wyborów i ISC ZA GLOSEM SERCA czy nawet
            porządania, - przeczytaj sobie wiele wypowiedzi starszych kobiet ktore dokonaly
            takich "bezpiecznych" wyborów i ze strachu przed tym ze zostaną same itd. itp. -
            nie mowie w ogole same - ale przez jakis czas same, zdecydowaly sie na zwiazki
            w ktorych były i teraz jako już starsze osoby nie mogą sobie wybaczyc błędów!!
            życie jest krótkie, daje nam wiele pieknych chwil, takich dla których warto życ
            i nawet jedna wystarcza jako wspomnienie i daje siłe przez resztę zycia ale
            trzeba umiec ryzykowac nawet za cene jakiejs krotszej lub dluzszej samotnosci
            pomysl ze moze twoj facet obecny za kilka lat - nawet jezeli nie zdecydujesz
            sie isc za głosem serca- wcale nie okaze sie byc tym z ktorym ci sie ulozy - a
            ty do konca dni bedziesz sie zastanawiala ze stracilas swoje marzenia, szanse,
            i to cos co cie przyciagalo do tej drugiej osoby
            wiesz co? takie nawet przyciaganie do kogos kogo poznajemy i te emocje to nie
            lezy na ulicy to sie nie zdarza ot tak - owszem to wcale nie musi przeradzac
            sie w milosc, to moze byc zarowno chwili pozadania tylko
            ale moze rozniez okazac sie czyms wiecej
            owszem mozemy zdecydowac sie na zwiazek z jakims gosciem do ktorego moze nam
            sie wydawac ze cos czujemy itd. i moze byc nam nawet dobrze, ale to nie bedzie
            TO, to bedzie zaledwie marna atrapa tego co mozemy zbudowac z kims kto moze nas
            rzucac na pyszczek i to nawet całe zycie
            jak to pieknie jest powiedziane w jednym ze znanych filmow:
            "kiedy sie zakochujesz wpadasz w szalenstwo, to wybucha jak wulkan a potem sie
            uspokaja, wtedy trzeba podjac decyzje, czy korzenie dwoch osob tak sie splotły
            ze nie da sie ich rozdzielic bo na tym wlasnie polega milosc; to nie jest brak
            tchu ani ciagle podniecenie, to nie pragnienie kochania sie w kazdej sekundzie,
            nie bezsenna noc pelna marzen o pocałunkach, to tylko oznacza zakochac sie, a
            to kazdy moze sobie wmówic, milosc to to co zostaje później, gdy wulkan
            uspokaja sie"
            I O TO CHODZI
            a człowiek, czy to kobieta czy męzczyzna po prostu BOI SIE podjąc ryzyka i
            ucieka przed swoimi uczuciami ze STRACHU. nie masz pewnosci ze taki wybuch to
            miłość czy tylko wybuch ktory sie uspokoi ale jezeli tego nie spróbujesz zawsze
            twoje zycie będzie pełne strachu i lęku oraz poczucia straconych nadziei i
            szans a potem jak już bedziesz na tyle stara zeby miec mozliwosc poczucia tego
            i szans jakie były tak naprawde będzie za późno cokolwiek zmieniac.
            Inaczej mówiac jezeli nie spróbujecie sie przekonac czy ten wybuch wulkanu to
            tylko wulkan czy cos wiecej nigdy nie bedziecie tego wiedziały
            a PROBOWAC WARTO nawet jezeli przez jakis czas bedzie sie samotnym i
            nieszczesliwym
            ale przynajmniej kiedys nie bedzie sia miało poczucia straconych SZANS a
            dlatego WARTO RYZYKOWAC!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            • Gość: Triss Merigold Re: TEN DRUGI IP: *.acn.waw.pl 28.01.04, 00:10
        • Gość: baba Re: TEN DRUGI IP: *.acn.waw.pl 27.01.04, 11:13

          Nie jestes niespelna rozumu, nie samobiczuj sie. NIe odpowiadamy za swoje
          uczucia, tylko za to, co z nimi zrobimy, wiec w zadnym wypadku NIE CZUJ SIE
          WINNA, bo byloby to tak, jakbys czula sie winna, ze czujesz glod czy chlod.

          Nie znasz tego goscia, nie wiesz, jaki jest, nie mozesz zatem przeprowadzac
          uczciwych porownan z Twoim chlopakiem. Odnioslam wrazenie, ze zetknelas sie w
          mlodosci swej z literatura czy filmami, ktore mocno sugerowaly istnienie
          jakiegos niesamowitego przyciagania miedzy osobami, ktore LOS wybral do
          wspolnego, dozgonnego szczescia.
          Uwazam, ze to szkodliwa bzdura,ktora niejedna osobe juz unieszczesliwila, w
          tym nizej podpisana.Owo przyciaganie, to nic innego, tylko fizyczna fascynacja,
          ktora moze tez dotknac osoby kompletnie do siebie pod zadnym innym wzgledem nie
          pasujace. Niedawno byl tu watek pt "Ale ze mnie beznadziejna idiotka" czy jakos
          tak, gdzie doskonale byl opisany ten rodzaj fascynacji.

          Jestes uczciwa osoba i tak trzymaj.
          Nie zrozum mnie jednak zle- nie jestem przeciwna, jesli ktos nie czuje sie
          dobrze ze swoim partnerem, szukaniu sobie odpowiedniejszej osoby- przeciez na
          to jest czas zanim sie zalozy rodzine. Ale na pewno nie warto panikowac, jesli
          chlopak, ktorego zupelnie nie znasz, podziala na Ciebie jak waleriana na kota.
          Jesli jestes szczesliwa ze swoim chlopcem,po prostu faceta unikaj.
          Wierz mi, wywietrzeje. Jak waleriana.
          Pzdr
      • Gość: nebbia Re: TEN DRUGI IP: *.vip / 81.219.64.* 28.01.04, 21:39
        mnie też zafascynował "ten drugi". byłam wtedy 5 lat z moim chłopakiem.
        Meczyłam się 2 lata z myślami co powinnam zrobić. (spotykając się z drugim
        tylko formalnie, w pracy)w końcu nie wytrzymałam. miałam wyrzuty sumienia.
        rozstaliśmy się. ja zerwałam, sądziłam, że będzie mu lepiej beze mnie, bo
        jestem nienormalna i mam problemy emocjonalne a on zasługuje na fajną
        dziewczynę. "ten drugi" okazał się nie być kimś, kogo sobie wyobrażałam. muszę
        dodać, że znajomość z "tym drugim" była czysto platoniczna, bez żadnych
        kontaktów fizycznych. MInęły 2 tygodnie od rozstania z moim chłopakiem i
        dowiedzialam się, że ma kogoś, że z kimś mieszka. zabolało. poczułam ,jak dużo
        straciłam przez głupią fascynację (nie wiem właściwie co dokładnie - jakieś
        swoje wyobrażenie o "tym drugim")chciałam ,żeby mój chłopak do mnie wrócił.
        Obiecałam zmienić pracę, zgodziłam się na wszystko, czego oczekiwał ode mnie.
        Nie chciał. kocha teraz inną. nie rozmawiamy ze sobą, nie kontaktujemy się. ja
        nie chcę. nie potrafię. jestem sama, nie chcę już nikogo.
        piszę to, żebyś zobaczyła, do czego prowadzi taka fascynacja. pewnie więcej
        dziala tu twoja wyobraźnia niż rzeczywistość. samo myślenie o kimś innym też
        niszczy, bo powoduje wyrzuty sumienia, a później, jak w moim przypadku kolejne
        błędne kroki. nie zauważyłam, że przez te 2 lata pojawiła się ta trzecia... bo
        przecież zmieszkali razem 2 tygodnie po naszym rozstaniu...widocznie czegoś mu
        brakowało.
    • Gość: jola Re: TEN DRUGI IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.01.04, 14:38
      Kiedys bylam w podobnej sytuacji i dokonalam wyboru. Nie bylo to latwe,
      przekreslilam swoj 3-letni zwiazek dla innego mezczyzny... i nie zaluje
      tego!!! teraz wiem, ze przypadkiem znalazlam swoja druga polowe, jest
      cudownie, jestesmy szczesliwym malzenstwem. Ale zeby zdecydowac sie na ten
      krok potrzebowalam wielu nieprzespanych nocy:) Wiem, ze bardzo ciezko jest
      podjac taka decyzje i nie zawsze bedzie ona sluszna- mnie sie udalo:)
    • Gość: veerle Re: TEN DRUGI IP: mieszko.pl.u* / 62.29.253.* 27.01.04, 18:01
      aniu,

      milosc ma to do siebie ze zmienia sie z czasem. ludzie tez sie zmieniaja.
      aby zwiazek przetrwal potrzeba jest pogodnej akceptacji tego ze uczucie ktore
      polaczylo dwoje ludzi zmienia sie i euforyczny stan zakochania zmienia sie w
      czulosc, troske, szacunek, odpowiedzialnosc i odrobine namietnosci. do tego
      zeby tak bylo potrzeba aby partnerzy byli uwazni, potrafili dowartosciowac
      druga osobe, byli odpowiedzialni i dawali poczucie bezpieczenstwa oraz byli
      otwarci na poszukiwanie prawdy o niech i ich zwiazku, rozmawiali ze soba. to
      jest bardzo trudne i niewielu parom sie to udaje.

      mnie i mojej partnerce nie udalo sie to. spotkala kogos kto wydaje sie jej
      wlasnie TYM jedynym. poszukala w sercu i stwierdzila ze mnie juz nie kocha i
      nie chce ze mna byc. kocham Ja, ale szanuje jej decyzje i cenie Ja za to ze
      powiedziala mi o swoich uczuciach do mnie ZANIM ruszyla lawina uczuc do nowego
      partnera. gdybysmy byli sami to moznaby powiedziec koniec historii.
      zachowajcie piekne wspomnienia i pozegnajcie sie. ale mamy male dziecko. i
      serce mi peka kiedy pomysle ze On juz nigdy nie bedzie mial normalnej rodziny,
      ze nie bede Go widzial jak zasypia i jak sie usmiecha po obudzeniu, ze....
      mozna pisac i pisac... ale On w niczym nie zawinil i cierpi za bledy swoich
      rodzicow.

      zastanow sie. jest Ci znacznie latwiej niz gdybyscie mieli dzieci.

      pozdrawiam Cie,

      veerle
    • Gość: Triss Merigold Zawracanie głowy IP: *.acn.waw.pl 27.01.04, 23:37
      Jesteś z pierwszym facetem trzy lata, tak się domyślam. Niewielu mężczyzn było
      w Twoim życiu, na poważnie czyt. do łóżka z miłości pewnie jeden. To co czujesz
      do pana z imprezy to fascynacja nowością pomieszana z pożądaniem. To "coś" to
      fizyczny pociąg. Wsadź głowę pod prysznic i trzymaj aż Ci przejdzie.
    • Gość: mmałgorzata Re do ANNA I SOURCHERRY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.04, 00:01
      co to znaczy ze nie powinnas?
      przeciez nie ma sensu, zebys zyła ze swoim facetem tylko siłą rozpędu ze to juz
      3 letni związek itd. itp i traciła szanse na miłość, bo to miłoscią moze sie
      okazac
      oczywiscie nie musi ale tez moze tak byc, wiec?
      nie uciekniesz przed tym, jezeli jest to tak silne ze myslisz o tym w ten
      sposob i dokładnie wiem co masz na mysli
      ucieczka to tchórzostwo glownie dlatego ze nie chcesz stracic tego co masz,
      chociazby przez przyzwyczajenie, i to ze jak to bedzie wygladało itd. itp. Ty
      sama - i co zrobisz jak ci sie nie powiedzie i nic z tego nie bedzie itd. I
      OWSZEM MOZE TAK BYC!!!!!!!!!!! ale wcale nie musi
      zycie polega na ryzyku i sama wiesz ze są ludzie którzy sa w zwiazkach i zyja
      bez zadnego cienia porywającego ich serca do lotu, siłą rozpedu, rodza dzieci i
      td. itp i TESKNIA za uczuciami
      powiem tak to nie MUSI BYC MILOSC ale jest szansa ze nią będzie
      w zyciu trzeba ryzykowac i dokonywac wyborów i ISC ZA GLOSEM SERCA czy nawet
      porządania, - przeczytaj sobie wiele wypowiedzi starszych kobiet ktore dokonaly
      takich "bezpiecznych" wyborów i ze strachu przed tym ze zostaną same itd. itp. -
      nie mowie w ogole same - ale przez jakis czas same, zdecydowaly sie na zwiazki
      w ktorych były i teraz jako już starsze osoby nie mogą sobie wybaczyc błędów!!
      życie jest krótkie, daje nam wiele pieknych chwil, takich dla których warto życ
      i nawet jedna wystarcza jako wspomnienie i daje siłe przez resztę zycia ale
      trzeba umiec ryzykowac nawet za cene jakiejs krotszej lub dluzszej samotnosci
      pomysl ze moze twoj facet obecny za kilka lat - nawet jezeli nie zdecydujesz
      sie isc za głosem serca- wcale nie okaze sie byc tym z ktorym ci sie ulozy - a
      ty do konca dni bedziesz sie zastanawiala ze stracilas swoje marzenia, szanse,
      i to cos co cie przyciagalo do tej drugiej osoby
      wiesz co? takie nawet przyciaganie do kogos kogo poznajemy i te emocje to nie
      lezy na ulicy to sie nie zdarza ot tak - owszem to wcale nie musi przeradzac
      sie w milosc, to moze byc zarowno chwili pozadania tylko
      ale moze rozniez okazac sie czyms wiecej
      owszem mozemy zdecydowac sie na zwiazek z jakims gosciem do ktorego moze nam
      sie wydawac ze cos czujemy itd. i moze byc nam nawet dobrze, ale to nie bedzie
      TO, to bedzie zaledwie marna atrapa tego co mozemy zbudowac z kims kto moze nas
      rzucac na pyszczek i to nawet całe zycie
      jak to pieknie jest powiedziane w jednym ze znanych filmow:
      "kiedy sie zakochujesz wpadasz w szalenstwo, to wybucha jak wulkan a potem sie
      uspokaja, wtedy trzeba podjac decyzje, czy korzenie dwoch osob tak sie splotły
      ze nie da sie ich rozdzielic bo na tym wlasnie polega milosc; to nie jest brak
      tchu ani ciagle podniecenie, to nie pragnienie kochania sie w kazdej sekundzie,
      nie bezsenna noc pelna marzen o pocałunkach, to tylko oznacza zakochac sie, a
      to kazdy moze sobie wmówic, milosc to to co zostaje później, gdy wulkan
      uspokaja sie"
      I O TO CHODZI
      a człowiek, czy to kobieta czy męzczyzna po prostu BOI SIE podjąc ryzyka i
      ucieka przed swoimi uczuciami ze STRACHU. nie masz pewnosci ze taki wybuch to
      miłość czy tylko wybuch ktory sie uspokoi ale jezeli tego nie spróbujesz zawsze
      twoje zycie będzie pełne strachu i lęku oraz poczucia straconych nadziei i
      szans a potem jak już bedziesz na tyle stara zeby miec mozliwosc poczucia tego
      i szans jakie były tak naprawde będzie za późno cokolwiek zmieniac.
      Inaczej mówiac jezeli nie spróbujecie sie przekonac czy ten wybuch wulkanu to
      tylko wulkan czy cos wiecej nigdy nie bedziecie tego wiedziały
      a PROBOWAC WARTO nawet jezeli przez jakis czas bedzie sie samotnym i
      nieszczesliwym
      ale przynajmniej kiedys nie bedzie sia miało poczucia straconych SZANS a
      dlatego WARTO RYZYKOWAC!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: mmalgorzata Re: ANNA - SWOJE SERCE!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.04, 00:07
      I jeszcze jedno : -) otóż, myślę, że we wszystkich sprawach związanych z
      uczuciami,powinniśmy kierować się TYLKO samym sobą, swoimi własnymi
      przeżyciami, swoimi własnymi odczuciami, swoimi własnymi myślami, swoimi
      własnymi wyobrażeniami, marzeniami,swoim sercem, swoją intuicją, swoimi
      potrzebami, tym co nas uskrzydla i daje nam "power"i jakieś chwile szczęścia,
      bo warto cieszyć się nimi i je przeżywać nawet jeżeli są krótkie.
      Nie powinniśmy słuchać tego, co mówią nam inni, bo Ci inni nie odbierają i
      nigdy nie będą odbierać sytuacji jaką mamy z drugą osobą w taki sam sposób w
      jaki my ją odbieramy.
      Bo mają inne doświadczenia, inne przeżycia, inne marzenia i wyobrażenia i wiele
      rzeczy oceniają przez swój pryzmat. Owszem możemy się radzić ale ALE:

      Jeżeli zaś sprawa dotyczy nas to wiele rzeczy możemy odbierać w zupełnie inny
      sposób.Nawet jedną i tą samą sytuację, nawet kilka słów wypowiedzianych przez
      kogoś dwie osoby, które tych słów słuchają czy patrzą na tą sytuację może
      odebrać inaczej.To Ty wiesz i druga osoba co czujesz, co przeżywasz, co mówisz,
      co ktoś Ci mówi, co daje, co zabiera, jak to odbierasz, co masz w tej a nie
      innej danej minucie czy sekundzie,co chciałbyś mieć, co sprawia Ci
      przyjemność, dla jakiej chwili warto żyć i na jaką czekać, co Ci ktoś
      przekazuje, to jak Cię dotyka, to jak chcesz kogoś dotknąć, to co jest dla
      Ciebie realne, to co wywołuje Twój uśmiech czy radość i sprawia, że masz udany
      dzień..... itd.
      I tu przykłady można mnożyć. : -) : -) I o to właśnie chodzi!!!!!!!
      I nikt inny, nigdy i w żadnej sytuacji nie będzie przeżywał tego samego, co Ty,
      w taki sam sposób, w tej samej minucie czy sekundzie, marzył o tym samym i czuł
      to samo, choć w wiele sytuacji można się wczuć, postarać się je rozumieć, przez
      swoje własne doświadczenia itd. ale dlatego, właśnie, że przez WŁASNE, nigdy
      danej sytuacji innego człowieka nie będzie przeżywać się tak samo jak ten
      człowiek. I to też jest potwierdzenie, żeby kierować się tylko własnym
      sercem!!!!!!!
      I choć wiele sytuacji, nawet jak się jest z kimś bardzo blisko, nawet jak się
      ma osobę, którą się kocha, jest się z nią bardzo silnie związanym emocjonalnie
      i jest z nią, można współodczuwać w pewien sposób, ale nigdy tak naprawdę nie
      czuć chyba dokładnie w ten sam sposób kogoś marzeń, planów, bólu, zamierzeń,
      łez, szczęścia, nieszczęścia, siły, radości, cierpienia, strachu...itd. Bo
      każdy ma inne doświadczenia, przeszłość, wspomnienia, swoją własną pamięć i to
      wszystko właśnie wpływa na to jak odbiera swoje potrzeby, co czuje, czego się
      boi, co go cieszy, co chce przeżywać a czego nie i nikt inny nie będzie miał
      jego przeszłości.
      A do TRISS - to czy to 1 czy 10 facet anny nie ma znaczenia
      znam wiele osob które miały bardzo duzo partnerow zarowno uczuciowo jak i
      fizycznie a to wcale nie przeszkadza im zauraczac sie w innych.
      kazda sytuacja jest indywidualna ale warto próbowac.
      a nie potem jak juz sie jest zoną miec poczucie straconych nadziei






      • Gość: Triss Merigold Osoba z jakimś doświadczeniem IP: *.acn.waw.pl 28.01.04, 00:18
        bedąca w kolejnym związku bez pudła odróżnia zauroczenie. Wie, że to mija, że
        chwilowe i nie pozwala sobie na kontynuowanie znajomości. No chyba, że mowimy o
        ludziach uzależnionych od adrenaliny i Piotrusiach Panach obu płci.
        Właśnie wyobrażeniami i marzeniami NIE NALEŻY się za bardzo kierować bo
        odbierają zdrowy rozum.
        Żyć dla chwili? Mało trzeźwe myslenie i dość egzaltowane.
        Wracając do Ani: Aniu droga najszybciej dojrzejesz jeśli - zostawisz aktualnego
        nudnawego i niezbyt czułego faceta; bzykniesz się z namiętnym NOWYM; on po 3-4
        miesiącach powie "skarbie, świetna jesteś, ale czuję, że za bardzo się
        ograniczamy" i pójdzie w długą; odpłaczesz; poznasz uroki zycia singielki i
        nauczysz się odróżniać popaprańców od niepopapranych; spotkasz miłość życia i z
        ulgą będziesz odpoczywać od mocnych wrażeń następne 35 lat.
        • Gość: marmolada Re: Osoba z jakimś doświadczeniem IP: *.toya.net.pl 28.01.04, 00:58
          Triss trafilas w samo sedno

          "O! Ela stracilas przyjaciela,
          Musisz sie wreszcie nauczyc
          ze milosci nie wolno odrzucic"



          • Gość: Triss Merigold :))) IP: *.acn.waw.pl 28.01.04, 01:02
            Przy "O! Ela" miałam szkolne dyskoteki :)))
            Qrde zacznę poberać opłaty za diagnozy.:)
            • reniatoja Re: :))) 28.01.04, 10:23
              Niemniej "musisz sie wreszcie nauczyc, ze milosci nie wolno odrzucic" to
              bzdura. Nikt nie ma obowiazku przyjmowac chocby najszczerszej milosci, jesli
              sam nie potrafi/nie chce/nie moze jej odwzajemnic.
              • Gość: Triss Merigold Chyba, że ma pojemne serduszko :)))) IP: *.acn.waw.pl 28.01.04, 10:25
                Niektórzy panowie mają takie duże serduszka i potrafią przekonywać, że kochają
                zarówno żonę jak i kochankę.
        • Gość: mmalgorzata Re: Osoba z jakimś doświadczeniem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.04, 01:38
          nikt chyba nie mówi o życiu chwilą
          a co? żyć z kimś z przyzwyczajenia? bo pewniejsze i ta osoba nie zostawi?
          taka sama pewność ze nowa osoba zostawi jak i ta ze stara nie zostawi i
          odwrotnie
          nie żyć tylko chwilą ale nie rezygnować z marzeń i nie ubezpieczać się ciągle
          a nawet jak nowy facet zostawi to CO? co się takiego stanie????
          To sobie znajdzie nowego - gdzieś tam jest napisane że nie znajdzie??? takie
          samo prawdopodobieństwo ze będzie z kimś jak i nie będzie
          ale może pozwól się jej o tym samej przekonać
          TO BEDA JEJ 3 miesiące, a czasami nawet krótki czas z kimś kto jest czy był dla
          nas ważny jest tego warty, nawet bardziej niz spędzenie calego życia z kimś z
          kim można się czuć bezpiecznie
          poza tym nie radze nikomu, mówie ze nalezy SAMEMU podejmować decyzję
          a RADY SCHOWAC GLEBOKO POD PODUSZKA i tyle
        • Gość: mmalgorzata Re: Osoba z jakimś doświadczeniem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.04, 01:44
          i nie kazda osoba odroznia zauroczenie, nawet jak miala ze 3 mezow, bo na tym
          wlasnie polega milosc , ze nie zawsze jestesmy w stanie w sposob rozumowy
          okreslic swoje relacje do innej osoby
          a przez wlasny strach przed utrata tego co mamy czesto rezygnujemy ze
          spontanicznosci na rzecz namiastek - a budzimy sie po czasie
          zreszta tak jak mowie kazdy sam powinien podejmowac decyzje
          i gdyby bylo tak ze te zauroczenia nie przeradzalyby sie w miłość życie byłoby
          nudne i w ogóle nie byłoby takich problemów z wyborem partnera, po prostu ten
          czy inny, - nie byłoby z tym problemu, gdyby nie rządziły tym emocje

          mam nadzieje ze mozna cos czuc do osoby z ktora sie jest a nie tylko byc z
          przyzwyczajenia, i poczucia bezpieczenstwa ktore jest syfem w ogolnym tego
          słowa rozrachunku
          nie wszystko da sie zaplanowac tak w sposob cyniczny, wyrachowany i
          bezuczuciowy, a robia to tylko ci ktorzy tak sie sparzyli ze boja sie wystawic
          nosek za drzwi z obawy przed jego przycięciem
          ale lepiej sobie przyciąć niż nie próbowąc a potem obudzić się ze straconymi
          chwilami
          nie życ TYLKO chwilą, ALE KORZYSTAC Z TYCH CHWIL MYSLAC O PRZYSZLOSCI
          a nie za kazdym razem zwalczac ""Zauroczenia" bo tak naprawde kiedy bedzie sie
          pewnym z czym sie wlasciwie walczy? i kiedy bedzie mozna powiedziec ze to tylko
          zauroczenie a kiedy ze to juz poczatek czegos wiecej?
          wiele osob ze zwyklego strachu przed uczuciami ucieka w cos co wydaje sie
          stabilne i przyziemne a potem cierpi jeszcze bardziej
          • kini Re: Osoba z jakimś doświadczeniem 28.01.04, 10:19
            > i nie kazda osoba odroznia zauroczenie, nawet jak miala ze 3 mezow, bo na tym
            > wlasnie polega milosc , ze nie zawsze jestesmy w stanie w sposob rozumowy
            > okreslic swoje relacje do innej osoby

            Zauroczenie to nie miłość! Miłość przychodzi z czasem.

            Sorry, ale dla mnie dorosła osoba, która nie potrafi tego odróżnić, jest
            niedojrzała. Takie osoby nie nadają się do bycia w stałym związku i trzeba je
            omijać szerokim łukiem.
            • Gość: mmalgorzata Re: Osoba z jakimś doświadczeniem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.04, 23:29
              kiniu jak nie mowie ze zauroczenie to milosc i nigdy tak nie powiedzialam
              przeczytaj sobie to co napisałam
              ja mowie ze czesto zauroczenie zostaje zauroczeniem a czesto jest czyms wiecej
              przeradza sie w to ale nie zawsze wiemy co to jest a czesto uciekamy przed tym
              z strachu
              zas ilosc partnerow nie ma zadnego znaczenia jezeli chodzi o rozpoznawanie
              milosci czy tez spotkanie jej
              mam znajomych ktorzy maja wiele przeszlych zwiazkow , twardo stąpaja po ziemi a
              a mimo to nagle spada na nich gwiazdka milosci
              i o to chodzi
              zeby czuc a nie tylko wydawalo nam sie ze cos czujemy
            • Gość: mmalgorzata Re: kini IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.04, 23:33
              jak to pieknie jest powiedziane w jednym ze znanych filmow:
              jak to mowi sie w jednym filmie
              "kiedy sie zakochujesz wpadasz w szalenstwo, to wybucha jak wulkan a potem sie
              uspokaja, wtedy trzeba podjac decyzje, czy korzenie dwoch osob tak sie splotły
              ze nie da sie ich rozdzielic bo na tym wlasnie polega milosc; to nie jest brak
              tchu ani ciagle podniecenie, to nie pragnienie kochania sie w kazdej sekundzie,
              nie bezsenna noc pelna marzen o pocałunkach, to tylko oznacza zakochac sie, a
              to kazdy moze sobie wmówic, milosc to to co zostaje później, gdy wulkan
              uspokaja sie"

              uczucia maja to do siebie ze bez wzgledu na to czy jestesmy mlodzi czy dorosli
              trudno jest nam czasami je zdefiniowac i wiedziec czy to tylko zauroczenie
              ktore minie jutro (mozemy nawet to wiedziec i byc pewni tego a potem moze sie
              okazac ze to jednak cos wiecej) czy tez to juz zakochanie czy milosc ,
              zwłaszcza ze miłość taka prawdziwa przychodzi z czasem i sprawdza sie w szarym
              zwykłym życiu
              ale tez widziałam wiele doroslych i starszych osób, które wlaśnie miłość
              potrafila doprowadzić do tego ze pojawił się w ich oczach znowu błysk i
              chwilami mogli zachowywac sie jak podlotki
              tak czy inaczej kto nie ryzykuje nie ma
              • kini Re: kini 29.01.04, 09:26
                > tak czy inaczej kto nie ryzykuje nie ma

                Tak, ale jak jeteś w związku z kimś, kto cię kocha, to chyba bierzesz pod uwagę
                uczucia tej drugiej osoby? Gdyby ludzie prowadzili życie na zasadzie "kto nie
                ryzykuje, ten nie ma", można byłoby zapomniec o czymś takim, jak rodzina.
                • Gość: mmalgorzata Re: kini IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.04, 13:10
                  owszem
                  ale to ze ktos kocha mnie nie znaczy za ja kocham go
                  gdyby tak było w ogole nie byłoby rozwodów ani rozstan
                  czasami rezygnujemy ze swoich uczuc dla tego ze ktos kocha nas a potem
                  dowiadujemy sie ze on jednak wybrał inna
                  a dla nas jest juz za późno wiec trzeba znajdowac consensus wtedy on jest
                  mozliwy
                  • kini Re: kini 29.01.04, 13:14
                    > ale to ze ktos kocha mnie nie znaczy za ja kocham go

                    Jak z kim jesteś w związku, to chyba obustronne uczucia wchodzą w grę?



                    > gdyby tak było w ogole nie byłoby rozwodów ani rozstan

                    Byłyby, bo ludzie nie rozstają się tylko z powodu kochanek i kochanków.
                    • Gość: malgorzata Re: kini IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.04, 00:09
                      poczytaj sobie forum i zobacz ile jest związków bez miłości z dwóch stron
                      to prawda ze ludzie sie rozstają sie z powodu kochanków tylko ale jezeli ich
                      szukajac to juz oznacza ze cos jest nie tak w ich zwiazkach
                      poza tym skoro sie rozstaja to tez oznacza ze cos sie psuje wiec jednak nie
                      kochaja sie az tak bardzo jak widac - i dwustronnie
                      poza tym nie ma co sie czepiac kazdej literki wpisanej na forum bo kazda mozna
                      tłumaczyc dowolnie w zaleznosci od samego siebie i swoich własnych doswiadczen
                      jak sama widzisz ludzie sie rozstaja - wiec to ze ktos jest albo był w zwiazku
                      wcale nie oznacza ze nie moze byc poźniej w związku z kims innym i byc z tą
                      osobą szczesliwszy
                      • kini Re: kini 02.02.04, 08:57
                        > ludzie sie rozstają sie z powodu kochanków tylko ale jezeli ich
                        > szukajac to juz oznacza ze cos jest nie tak w ich zwiazkach

                        Wydaje mi się, że niekoniecznie. Czasami ludzie poszukują o prostu nowych
                        doznań, bo stały partner po prostu im się opatrzył. Bo chcą znowu mocniejszych
                        wrażeń.
    • Gość: Niewidzialny Re: TEN DRUGI IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.04, 00:20
      Wow! To musi naprawde być coś, skoro wywarło na Tobie takie wrażenie. Odczekaj
      z miesiąc i zobacz czy cokolwiek się zmieniło (nawet odrobine). Może to tylko
      chemia?

      Pozdrawiam,
      Niewidzialny
    • Gość: jarek Re: TEN DRUGI IP: *.acn.waw.pl 28.01.04, 14:46
      Na klawiaturze jest taki klawisz "CapsLock"...
      Zapoznaj sie z jego dzialaniem, bo chyba brniesz w przekonaniu,
      ze wielkosc liter decyduje o wielkosci slow.

      jarek
    • ha-jo Re: TEN DRUGI 28.01.04, 15:58

      moim zdaniem, mmmalgorzata dobrze prawi.to nie jakas wada, czy cos zlego, ze
      nagle w pewnym momencie kobieta, czy facet czuja "to cos" do nowej poznanej
      osoby, mimo ze sa w zwiazkach z kims innym.ktos kto tego nie czuje juz lezy w
      grobie, wiec blogoslawienstwem sa takie chwile.jak goska powiedziala, trzeba
      albo zaryzykowac, kto nie gra, ten nie wygrywa.
    • Gość: kaśka 17l Re: TEN DRUGI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.04, 11:22
      cze mam jeszcze gorsze problemy niż ty
      podoba mi sie prawie każdy a w co drugim sie zakocghuje
      wiec nie załamuj sie jednym ok pa kochnie
      to jest dopiero problem nie??????
      pa pa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka