ogieniwoda78
26.12.09, 18:23
Jestem z facetem od ponad sześciu miesięcy, niby zakochany, niby beze mnie
żyć nie może, ale jakoś do wspólnego zamieszkania się nie kwapi (obydwoje
mamy ponad 30 lat, więc w tym wieku jak sądzę szybciej podejmuje się takie
poważne decyzje). Ja w każdym razie wiem czego chcę, wiem że chcę się koło
niego budzić i być z nim. On nie chce. Dziś jest jeszcze na świętach u
mamy z kotem w innym mieście. Za pięć dni wyjeżdżamy za granicę, więc
myślałam, że kota już zostawi mamie do opieki. A on stwierdził, że za
bardzo będzie za kotem tęsknił, więc jutro dyma z kotem do warszawy, żeby
go we czwartek z powrotem odwieźć do mamy... niezłe co? Najgorsze jest, że
tak kłamie, że mnie kocha i żyć beze mnie nie może. Cóż nie oczekuję tu
żadnych porad, bo dla mnie jasne jest, że trzeba się rozstać, ale może na
pocieszenie popowiadacie o czymś w tym stylu ze swojego podwórka ;)
pozdrawiam wszystkie złamane serca