Dodaj do ulubionych

powrót na prowincję?

14.01.10, 13:29
Mam 27 lat, od 3 lat mieszkam i pracuję jako tłumacz na umowę zastępstwo i stoję przed poważną decyzją: jestem już coraz bardziej zmęczona życiem w dużym mieście, a jako że w najbliższym czasie chciałabym zajść w ciążę, zaczynam rozważać powrót do rodzinnego miasta. Nie wyobrażam sobie wychowywania dziecka w mieście, gdzie dojazd do pracy zajmuje mi godzinę, jest ogromny problem z przedszkolami, a opłaty, łącznie z ratą za mieszkanie, zabierają całą pensję. Chciałabym wrócić na prowincję, gdzie mogłabym - po zrobieniu kursu pedagogicznego - zacząć pracę w szkole, co oczywiście wiązałoby się ze zmniejszeniem pensji, ale pozwoliłoby mi poświecić się bardziej macierzyństwu. Dodatkowo, mogłabym liczyć na pomoc rodziców, a życie nie kosztowałoby mnie tyle, co w dużym mieście.
Chciałabym się w związku z tym wszystkim dowiedzieć, czy któraś z Was podjęła może taką decyzję? Żałujecie czy nie? Jakie są wg Was plusy i minusy takiego powrotu?
Obserwuj wątek
    • gobi05 Re: powrót na prowincję? 14.01.10, 14:20
      > Nie wyobrażam sobie wychowywania dziecka w mieście, gdzie dojazd
      > do pracy zajmuje mi godzinę, jest ogromny problem z przedszkola
      > mi, a opłaty, łącznie z ratą za mieszkanie, zabierają całą pensję.

      A ty masz chłopa?
    • skrzyppolny Re: powrót na prowincję? 14.01.10, 14:22
      Mam bardzo podobnie - też myślę o powrocie, też chcę urodzić dziecko
      (drugie),też mam pietra. Plusów i minusów napisałam cała kartkę,
      żeby to sobie poukładać. Dla mnie największym plusem jest bliskość
      rodziny i związana z tym pomoc przy dzieciach = możliwość
      dokształcania (obecnie nie ma szans-długo by pisać); najbardziej
      boję się prowincjonalnej służby zdrowia - wiem, że jest tragicznie,
      a dzieci choruję, nie ma inaczej. Też chętnie poczytam opinie tych,
      którzy powrót "do źródeł" mają za sobą
      • panistrusia Re: powrót na prowincję? 14.01.10, 14:43
        W moim prowincjonalnym mieście (nie misteczku) oddział dziecięcy ma
        certyfikat jakiegoś rankingu 'przyjazności pacjentom' i atmosfera tam
        jest naprawdę świetna (niestety miałam okazję się o tym przekonać, bo
        dziecko brata tam przebywało). Lekarze się znają, ba nawet aptekarze
        wiedzą, kto ci receptę wypisał więc przepływ informacji jest wzorowy.
        Także to raczej od ludzi, od tego jakie warunki im stworzono, na ile im
        się chce zależy a nie od wielkości miasta...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka