jedenpro.cent
17.01.10, 10:49
Tak się złożyło, że zostałem rentierem, w pełnym tego słowa znaczeniu. Nie muszę pracować, więc pożegnałem się z nudnym etatem.
Poranne wstawanie i podpisywanie listy obecności to już nie dla mnie.
Trochę podróżowałem po świecie ale wszędzie jest bardzo podobnie, żeby nie rzec tak samo. McŚwiat zapanował niepodzielnie.
Próbowałem zwiedzać niestandardowo, tj. bez samolotu i hotelu ale stwierdziłem, że Odyseuszem to na pewno nie zostanę.
Kupiłem kilkaset książek, następne w drodze, ale ileż można czytać.
Nie zamierzam się wiązać na stałe z dziewczyną, bo wszystkie związki są schematyczne.
Nie prowadzę wystawnego życia ale czasem zapraszam znajomych na przyjęcia. Niestety te gadki szmatki o niczym wykańczają mnie.
Jestem wrogiem wszelkich używek i to też się nie wszystkim podoba.
W sumie dopadła mnie nuda i czuję się trochę jak bohater z opowiadania Czechowa. Prowadzę próżniaczy tryb życia i wymyślam jak zabić nudę. Nie sądziłem, że może to być dla mnie problem.