Dodaj do ulubionych

Bezpieczeństwo w nocy

12.02.10, 15:26
Czy zostałyście kiedyś zaczepione albo zaatakowane, wracając w nocy z imprezy?
Jak się wtedy bronić?
Ja ostatnio wracałam sama ok.3. Zaczepił mnie jakiś facet. Dopiero, kiedy
wyjęłam telefon i zaczęłam gdzieś dzwonić, to sobie poszedł. Naprawdę
zaczynało się robić niebezpiecznie.
Może wcześniej zbyt mało dosadnie powiedziałam mu, że nie chcę z nim rozmawiać
Obserwuj wątek
    • mona_mayfair Re: Bezpieczeństwo w nocy 12.02.10, 15:32
      Jak bylam nastolatką gonil mnie jakis facio z interesem na wierzchu. Tak szybko
      na obcasach nigdy wczesniej ani pozniej nie bieglam.
    • marguyu Re: Bezpieczeństwo w nocy 12.02.10, 15:35
      W takich przypadkach zamiast wyciagac telefon, ktory moze stac sie
      dodatkowa przyczyna agresji, wyciaga sie bombe gazowa lub
      jakikolwiek inny bajer w aérosol i informuje sie amatora nocnych
      dyskusji, ze moze tym dostac po oczach.
      Nie wiem czy w Polsce gaz obronny jest dozwolony czy uznany za bron
      i trzeba miec pozwolenie.
      To malo wazne, bo rownie skuteczne sa dezodoranty, lakiery do
      wlosow, a nawet perfumy. Byle w malym opakowaniu.
    • wyssana.z.palca Re: Bezpieczeństwo w nocy 12.02.10, 15:36
      Kiedyś pieszo z pracy o 12 w nocy wracałam i miałam duszę na
      ramieniu, nie powiem.. Na szczęscie nic poważniejszego nie
      przeżyłam. Chciałabym nosić gaz w torebce, ale zawsze zapomne się
      jakoś za to zabrać, a myślę że taka mała rzecz mogłaby coś zdziałać.
      Kiedyś słyszałam/ czytałam o przypadku laski, którą chciał zgwałcić
      facet. Ona mówi, że może lepiej przenieść się do niej, że będzie tam
      cieplej, meiszka niedaleko itp.. Facet się zgodził a ona of kors
      uciekła. Nie wiem na ile to prawda i nie wiem czy w takiej sytuacji
      można na tyle zachować trzeźwy umysł i zimną krew...
      • wektor_nienormalny Re: Bezpieczeństwo w nocy 12.02.10, 15:45
        Jakbym zaczęła uciekać, to nie miałabym szans z tym facetem:/
        Teraz chyba będę się już bała wracać sama.
        I chyba zaopatrzę się w jakiś gaz albo coś w tym stylu. Niestety żaden
        taksówkarz mnie nie podwiezie ok.600-700m.
        • nglka Re: Bezpieczeństwo w nocy 12.02.10, 21:50
          wektor_nienormalny napisała:

          > Jakbym zaczęła uciekać, to nie miałabym szans z tym facetem:/

          Nawet nie wiesz do czego jesteś zdolna w chwili zagrożenia. Ja kiedyś byłam święcie przekonana, że podczas napadu będę siedziała cicho jak trusia a tymczasem odepchnęłam napastnika i darłam ryja ile sił. Spieprzali równo. -li, bo było ich dwóch "odważnych".

          > Teraz chyba będę się już bała wracać sama.
          > I chyba zaopatrzę się w jakiś gaz albo coś w tym stylu. Niestety żaden
          > taksówkarz mnie nie podwiezie ok.600-700m.
      • twojabogini Re: Bezpieczeństwo w nocy 12.02.10, 15:57
        wyssana.z.palca napisała:

        >Facet się zgodził a ona of kors
        > uciekła.

        Ja słyszałam, że on się zgodził, wjechali do niej do domu (bo rzecz
        się miała w windzie), ona zaproponowała drinka na rozluźnienie,
        wsypała mu tam srodek uspokajający - końska dawkę. Facio zasnął, a
        ona mu urżnęła jaja. Historia zapewne nie jest prawdziwa, a szkoda.
        Z ponoć autentyków: kobieta, która była już pod gwałcicielem
        namacała reka jakiegoś pustaka, w amoku roje..ła mu czachę tak, że
        gość do dziś ma żelazną płytkę i nie może zbliżać się do większych
        magnesów.
        Kobiety nie bija się jako dziewczynki, bo im nie wypada albo jeszcze
        krzywde komuś zrobią. Jako dorosłe osoby boją się zastosować
        przemoc - nawet jeśli są zagrożone. Każda kobieta powinna pochodzić
        na kurs walki, samoobrony - cokolwiek - aby nie bać się zrobić
        krzywdy napastnikowi, głośno krzyczeć - po prostu się bronić.

        • grassant Re: Bezpieczeństwo w nocy 12.02.10, 18:59
          Historia prawdziwa była taka, że ich było trzech. Po pierwszej
          kolejce, ona chirurg zaprosiła ich do domu i tam wykonała operację.
          To było dziesiąt lat temu...
          • zanna86 Re: Bezpieczeństwo w nocy 14.02.10, 22:14
            To legenda miejska. Ja slyszalam, że laska zaprosila go do domu, a tam byl mąż,
            który przyszlemu gwalcicielowi tylek spral. Ilu ludzi, tyle wersji :)
            • grassant Re: Bezpieczeństwo w nocy 15.02.10, 12:15
              film też o tym był :)

      • figgin1 Re: Bezpieczeństwo w nocy 13.02.10, 22:06
        wyssana.z.palca napisała:
        > Kiedyś słyszałam/ czytałam o przypadku laski, którą chciał zgwałcić
        > facet. Ona mówi, że może lepiej przenieść się do niej, że będzie tam
        > cieplej, meiszka niedaleko itp.. Facet się zgodził a ona of kors
        > uciekła. Nie wiem na ile to prawda i nie wiem czy w takiej sytuacji
        > można na tyle zachować trzeźwy umysł i zimną krew...
        >

        Możliwe, że to o mnie słyszałaś. Przytrafiło mi sie coś takiego. Z trudem uszłam
        z życiem, bo tym wciągnął mnie do rowu z wodą, która jak stałam sięgała mi do
        ramion i próbował utopić.
        A ja? Dalej włóczę się po nocach...
    • killarney5 Re: Bezpieczeństwo w nocy 12.02.10, 15:37
      Jest jedna metoda - z imprezy wracać taksówką.
    • purchawkapuknieta Re: Bezpieczeństwo w nocy 12.02.10, 15:41
      :D myslałam, że będzie o światełkach odblaskowych przy kurtce itp. :)

      nie, nikt mnie nie zaatakował. nie jestem atrakcyjna ani dla zboczeńcow, ani dla
      bandziorow.
    • sweet_pink Re: Bezpieczeństwo w nocy 12.02.10, 15:42
      Ja sie cała maturalną klasę, studia szlajałam po nocy. Nigdy nic mi nie było.
      Jak zmądrzałam poszłam weekendowy kurs asertywności i samoobrony dla kobiet
      (Wendo się to nazywało), jakoś nikomu nie przychodzi do głowy mnie zaczepiać
      (uważałabym ze to z powodu mojej obiektywnej brzydoty, gdyby nie to ze w dzień
      bywam zaczepiana)
      Raz na studiach tylko trafiła mi się jazda autobusem z dwoma wstawionymi
      dresiarzami, których się trochę bałam, a panowie akurat sobie wymyślili, że będą
      mnie bardzo kulturalnie częstować m&ms'ami i nie chcieli słuchać odmowy (a ja
      jeszcze wtedy mało asertywna byłam)...a m&msów mieli chyba kilogramowa torbę i
      tak mnie paśli o 2 w nocy tymi m&msami przez 30 minut jazdy tym autobusem.
      • alpepe Re: Bezpieczeństwo w nocy 12.02.10, 15:49
        a moja znajoma kiedyś wracała taksówką z imprezy. Taksówkarz ją wywiózł na
        jeszcze większe odludzie, niż to, z którego wracała. Wyrwała mu się, dopadła
        jakiejś knajpy ze zbirami i zaczęła głośno wołać o pomoc, to się pijaczki
        rzuciły w jej obronie i uszła z życiem i "cnotą".
        • jan_owy Re: Bezpieczeństwo w nocy 13.02.10, 23:37
          Czyżby nie można było ufać nawet taksówkarzom? No dziwne...
    • sumire Re: Bezpieczeństwo w nocy 12.02.10, 15:42
      raz, dawno temu.
      od tamtej pory zawsze wracam do domu taksówką.
    • kaguya1982 Re: Bezpieczeństwo w nocy 12.02.10, 15:51
      Hmm

      Nigdy nic mi sie nie stalo a regularnie łaziłam (i łaże nadal) po ciemnych
      zaułkach w ciemną noc.

      Brzydka muszę być strasznie :P
    • ritsuko Re: Bezpieczeństwo w nocy 12.02.10, 15:56
      Kiedyś pracowałam zmianowo, praca całą dobę i nie raz wychodziłam z
      pracy w okolicach 12-2. Imprezy podobnie zresztą. Nigdy na szczęście
      mi się nic nie stało, raz to nawet wręcz było sympatycznie, bo
      właśnie po pracy na przystanku zagadał do mnie koleś, jakieś
      dwadzieścia parę lat i zaczął mi się wyżalać trochę. A że ja
      empatyczna taka to wysłuchałam, potaknęłam, doradziłam... W efekcie
      facet z Gocławia do Centrum mnie nocnikiem odwiózł i na Centralnym
      dosadnie próbował kierowcy powiedzieć, że mam trafić bezpiecznie do
      domu i jak tak nie będzie to on go znajdzie ;). Co tam, że nic o mnie
      nie widział i nie miałby jak sprawdzić :P
      Ogólnie często też wracałam z kibicami...
      Raz w nocnym przystanek przed moim wysiadał młody chłopak, odwrócił
      się i powiedział "Gdzie między duszą a rozumem jest środek" i
      wyszedł. Nie rozmawiał ze mną ani nic tylko wysiadając spojrzał i to
      powiedział- dziwne to było trochę.

      A i raz jak wracałam z imprezy miałam niesamowitego stracha- okolica
      mi dobrze znana, ale uważana za niezbyt bezpieczną, środek nocy pusta
      ulica, a za sobą słyszę szczęk łańcucha- panika, kołatanie serca.
      Dopiero chwilę później zorientowałam się, że to jakiś student (w
      stronę akademika szedł) za mną szedł (wyminął) i miał przy plecaku
      inteligent łańcuch przypięty :).
    • cafem Re: Bezpieczeństwo w nocy 12.02.10, 15:57
      Najlepsza bron to szybka ucieczka. Regularny jogging to podstawa;)

      Gdy przechodze noca przez jakies ciemne zaulki to rowniez zawsze z
      kluczami w dloni, wystawionymi miedzy palcami. W razie gdybym nie
      zdazyla uciec, zawsze moge komus z takiej naszpikowanej zelastwem
      piesci przywalic i dopiero wiac. Elementy boksu trenowalam ponad
      rok...

      Ale mimo wszystko stawiam na ucieczke. Przed kims z nozem nie mam
      szans sie obronic.
      • ritsuko Re: Bezpieczeństwo w nocy 12.02.10, 16:00
        O, to to, mi też się zdarza jak się niepewnie czuję mieć klucze w
        dłoni, właśnie wstawione między palce, kiedyś gdzieś mówili, że to
        bardzo dobra broń jakby co i mi się wryło w psychikę
        • kleks.keks.eks.seks Re: Bezpieczeństwo w nocy 12.02.10, 16:07
          Tak, napadnięto moją przyjaciółkę pod jej blokiem o 3 w nocy. Historia skończyła
          się dobrze, bo sąsiadka wyjrzała przez okno i przepłoszyła napastnika.

          Ja sama przymierzam się do zakupu gazu w żelu, a póki co również trzymam klucze
          między palcami.
          • gobi05 Re: Bezpieczeństwo w nocy 12.02.10, 18:21
            > Ja sama przymierzam się do zakupu gazu w żelu

            W słoiczku czy w tubce?
            • kleks.keks.eks.seks Re: Bezpieczeństwo w nocy 12.02.10, 19:54
              Poczytaj na ten temat, to nie będziesz zadawać głupich pytań.
              • mona_mayfair Re: Bezpieczeństwo w nocy 14.02.10, 10:34
                www.arobron.pl/product_info.php/cPath/65_66/products_id/8501
    • rzeka.chaosu Re: Bezpieczeństwo w nocy 12.02.10, 16:04
      U mnie bardziej działa wyobraźnia, mniej jest realnego zagrożenia. Zawsze jak widzę grupę osób (szczególnie łysych w dresach) w nocy to są to dla mnie potencjalni gwałciciele, złodzieje, itd.
      Raz w Gdyni trafiłam pomiędzy bijących się kibiców dwóch drużyn - schowałam się w cieniu z koleżanką, potem jakiś nas zauważył i powiedział "dziewczyn nie ruszamy". Ulga.


      I taka śmieszna sytuacja: kiedyś wracałam z kolegą postury miśka z koncertu. Było ciemno, niby ruchliwa ulica, ale trzeba było przejść przez park. I kolega tak do mnie, niby żartem: "Ale wiesz, że jak nas napadną to ja będę uciekał?" Uwierzyłam i chyba słusznie - wskazywała na to jego mina ;)
      • izabella9.0 ja tam sie nie przejmuje 12.02.10, 19:04
        chadzam po nocach i wieczorach samotnie za co dostaje zawsze opieprz
        ale moja okolica jest bezpieczna , nawet nie pamietam w swoim
        krótkim zyciu zeby komus sie tu cos stało ,raz tylko krązyły plotki
        o czarnym samochodzie który miał porywac ludzi i odbierac im narzady.
        • wektor_nienormalny Re: ja tam sie nie przejmuje 12.02.10, 19:10
          Do tej pory też tak robiłam.
          Też myślałam, że moja okolica jest bezpieczna.
          Ale chyba nie ma czegoś takiego, jak bezpieczna okolica - wszędzie można spotkać
          świra, mordercę, psychopatę.
        • xojo Re: ja tam sie nie przejmuje 12.02.10, 20:22
          Koleżanka mojej Mamy też się nie przejmowała w bardzo 'bezpiecznej' okolicy.
          Pewnego dnia przepadła. Tydzień później wyłowiono ją z rzeki. Sprawcy gwałtu i
          morderstwa nigdy nie złapano a okolica przestała być 'bezpieczna'. Dla mnie nie
          ma bezpiecznych okolic. Nie istnieje coś takiego bo pop.erdoleńy nie mają
          wyznaczonych tras .
          • izabella9.0 Re: ja tam sie nie przejmuje 12.02.10, 20:28
            weź mnie nie strasz , jutro bede wracac po 21
            • xojo Re: ja tam sie nie przejmuje 12.02.10, 20:36
              Jeżeli przestraszenie Ciebie poskutkuje telefonem po taksówkę i bezpiecznym
              Twoim powrotem to postraszę Cię dalej. Znajomy mojej przyjaciółki na porannym
              spacerze z psem znalazł a właściwie pies znalazł przywiązane do drzewa zwłoki
              kobiety. Została zgwałcona i zamordowana. Później morderca zrobił to samo innej
              kobiecie. Obie wracały w nocy same. Jednej zabrakło 300 metrów do domu.
              Odprowadzał ją kolega, ale kazała mu wracać bo już było widać dom itd, itp...
              Tego s-a który to zrobił złapano. Ale ilu takich jest wśród nas?
            • xojo Wróciłaś izabella9.0? 13.02.10, 21:48
              Dotarłaś bezpiecznie do domu?
              • izabella9.0 Nastraszyłaś mnie 13.02.10, 22:16
                i nie na zarty - bede teraz sobie jakoś wszystko rozsądniej palnowac
                zaczęłam od dziś - poprzestawiałm tak ze wróciłam w południe za to
                jutro musze się pofatygować..cóż..:)
                • xojo Re: Nastraszyłaś mnie 13.02.10, 22:27
                  Cieszę się , że Cię przestraszyłam. Mogę Ci jeszcze opowiedzieć jak gościu
                  chciał mnie w nocy zrzucić do morza z sopockiego molo a w promieniu kilometra
                  żywej duszy... Fajowo było. Do dziś jak pomyślę to mi słabo.
      • nglka Re: Bezpieczeństwo w nocy 12.02.10, 21:57
        rzeka.chaosu napisała:

        > powiedział "dziewczyn nie rus
        > zamy". Ulga.


        dres dżentelman - nowa subkultura po emo?
        :)
        • dzioucha_z_lasu Re: Bezpieczeństwo w nocy 14.02.10, 10:44
          Albo pedał...
          ;d
          • rzeka.chaosu Re: Bezpieczeństwo w nocy 14.02.10, 19:33
            Nie ważne dres-dżentelmen czy pedał, ważne, że nie ruszał, a ja nie dostałam
            zawału ;) Poza tym jak nas zauważył to już uciekali (ta bójka trwała dosłownie
            kilkadziesiąt sekund, potem do aut i czysto).
    • lolcia-olcia Re: Bezpieczeństwo w nocy 12.02.10, 19:55
      Miałam, ale znam kilka chwytów...
    • rach.ell Re: Bezpieczeństwo w nocy 12.02.10, 19:57
      Pewnym rozwiazaniem jest pies ,tylko, ze psa raczej na impreze nie
      zabierzesz. Pomaga jednak. Mieszkam w kraju gdzie dosyc czesto
      spotyka sie wyznawcow islamu, ktorzy bywaja agresywni w stosunku do
      kobiet z zachodu zwlaszcza wieczorem. Oni jednak boja sie psow jak
      diabla wcielonego tak wiec nawet z moim skretynialym pudlem czuje
      sie bezpieczna, taki jeden z drugim nawet gebe sie boi otworzyc.
    • jane-bond007 Re: Bezpieczeństwo w nocy 12.02.10, 20:02
      Jak się wtedy bronić?

      ucieczka a jak nie dajesz rady to wrzask i drapanie, wierzganie
      kopanie i nie wiem co jeszcze

      ale szczerze... to z przeciwnikiem który ma cel a jestes nim Ty -
      nie masz szans więc lepiej bądź mądra przed szkoda i weź taksówkę
      albo niech znajomy/a po Ciebie podjedzie
      • xojo Re: Bezpieczeństwo w nocy 12.02.10, 20:26
        Tylko pamiętajcie dziewczyny NIGDY nie krzyczcie : "ratunku" ,"mordują" ,
        "gwałcą" itd . Tylko i wyłącznie "PALI SIĘ!!! POŻAR!!!" .
    • kol.3 Re: Bezpieczeństwo w nocy 12.02.10, 21:17
      Z imprezy nocnej wraca się wyłącznie taksówką/samochodem.
      • sid.leniwiec Re: Bezpieczeństwo w nocy 14.02.10, 11:29
        kol.3 napisała:

        > Z imprezy nocnej wraca się wyłącznie taksówką/samochodem.

        Właśnie. Szlajałam się po nocach tylko będąc gó...arą bez wyobraźni, na
        szczęście nic poważniejszego niż zaczepki wstawionych gości mnie nie spotkało.
        Wieczorem zdarza mi się wracać autobusem, w nocy tylko taksówką.
    • nglka Re: Bezpieczeństwo w nocy 12.02.10, 21:48
      wektor_nienormalny napisała:

      > Czy zostałyście kiedyś zaczepione albo zaatakowane, wracając w nocy z imprezy?

      Tak. Dwa razy. Ale pewnie gdybym nie zwracała uwagi na to ktrędy idę i kto idzie za mną czy przede mną, czy nie wracałabym w towarzystwie kogoś - to zdarzyłoby się więcej takich sytuacji.

      > Jak się wtedy bronić?

      Najlepiej użyć nóg do ucieczki :-) A w ręku zawsze mam klucze skierowane w taki sposób, by w razie czego potraktować delikwenta mało delikatnie w twarz czubkami kluczy. Albo gaz pieprzowy.

      > Może wcześniej zbyt mało dosadnie powiedziałam mu, że nie chcę z nim rozmawiać

      dziwię się, że w ogóle się do niego odezwałaś. Ja ignoruję zaczepiki.
      • wektor_nienormalny Re: Bezpieczeństwo w nocy 12.02.10, 22:12
        > dziwię się, że w ogóle się do niego odezwałaś. Ja ignoruję zaczepiki.
        >
        >

        On do mnie podszedł, jak byłam jakieś 300m od domu. Nie robił mi krzywdy, tylko
        po prostu szedł obok mnie i coś tam gadał (nawet całkiem do rzeczy), więc
        powiedziałam mu, że nie chcę, żeby szedł obok mnie. W sumie myślałam wtedy, ze
        wyszłabym na idiotkę wołając wtedy pomocy, bo ten facet nic mi nie zrobił wtedy.
        Później dopiero zaczął sobie pozwalać na zbyt wiele, ale nawet nie było nikogo w
        pobliżu, kto mógłby pomóc. Do domu mi został mały kawałek, ale jestem pewna, że
        jakbym zaczęła uciekać, to nie dałabym rady zdążyć otworzyć drzwi od klatki,
        więc zaczęłam grać na czas i coś tam z nim gadałam, obmyślając plan ucieczki
    • vandikia Re: Bezpieczeństwo w nocy 12.02.10, 21:52
      zdarzyłosię dwa razy że wracałam sama z nocnej imprezy, bo zwykle
      ktoś mnie odstawiał pod dom
      w takich sytuacjach brałam taxę.
    • vandikia Re: Bezpieczeństwo w nocy 12.02.10, 21:58
      aaa dodam, że zostałam zaatakowana w biały, letni dzień popołudniu
      jak się bronić? ja generalnie zaczęłam się drzeć ale nie "ratunku,
      pomocy", tylko "ty sq..synu", gość zaczął uciekać, a ja go goniłam
      rzucając w niego czymś - chyba parasolką?

      w każdym razie chyba wcześniej nie jesteś w stanie zaplanować takiej
      sytuacji i po prostu jak już pech Cię trafi to wiesz czy adrenalina
      działa na Ciebie blokująco czy jak u mnie
      poza tym nie wiesz na kogo trafisz, jeden odpuści, inny wystraszy
      się krzyku, a jeszcze inny niczym się nie przejmie

      najlepiej nie rozmyslać o takich sytuacjach i znać jakieś tam
      podstawowe chwyty samoobrony, wiele kobiet uratował zwykły kop w
      krocze albo palce wsadzone napastnikowi w oczy

      z drugiej strony element zaskoczenia ratuje często w takich
      sytuacjach, jednak babaka będą już prawie gwałconą zaproponowała
      spokojnie gwałciwielowi przeniesienie się na kwaterę, bo tu jej
      zimno i niewygodnie i kretyn zgłupiał i odpuścił - w reportażu tv
      leciało i generalnie sposób był chwalony przez speców od obrony
      własnie
    • six_a Re: Bezpieczeństwo w nocy 13.02.10, 22:21
      samoobrona.kobiet.webpark.pl/
      po lewej: filozofia wsdp ----> jak mogę się obronić
      • kombinerki_pinocheta Re: Bezpieczeństwo w nocy 13.02.10, 22:43
        Az zal czytac takie bzdury, wciskanie kitu kobietom.

        "Kurs ma formę warsztatu weekendowego. Zajęcia trwają po 6 godzin każdego dnia"

        Ile jest tych weekendowych wyjazdow? Jeden? 12 godzin cwiczen? I co po tym bedzie umiala zrobic kobieta, ktora wczesniej nie miala zadnej stycznosci ze sztukami walki? Nawet odpowiednich odruchow w sobie nie wyksztalci.

        "Większa część kursu to ćwiczenia psychologiczne: inscenizacje realnych sytuacji, nauka ruchu i gestykulacji, praca z głosem, trening mobilizacji wewnętrznej i oswajania się z zagrożeniem"

        Iluzja bezpieczenstwa. Napewno odpowiednia modulacja glosu czy gestykulacja wyperswadujesz napastnikowi jego zamiary.

        Zapiszcie sie lepiej na judo, bjj lub tez mt.
        • nolus Re: Bezpieczeństwo w nocy 13.02.10, 23:29
          niestety,wiele razy wracałam do domu samotnie...mieszkam bardzo blisko centrum i
          dojście do klubów zajmuje mi jakieś 15-30 min. to bezsens, że mam wracać z klubu
          oddalonego o 800 m taksą biorąc jeszcze pod uwagę głupi dojazd(jednokierunkowa
          ulica,przez którą nie da się tak łatwo wjechać w moją uliczkę)- tu mówię o
          takich głupich przypadkach,kiedy np. muszę już wracać sama.jeden raz w życiu
          zaczepił mnie koleś na stacji(tylko coś tam wykrzyknął),ale okazji kiedy mogło
          mi się coś stać było pewnie sporo :/ teraz to w ogóle w moim mieście baby siedzą
          w domu,bo grasuje jakiś psychol. druga przykra kwestia jest taka, że można
          wracać do domu taksą albo zostać odwiezionym a jakiś cymbał napadnie ciebie pod
          twoją klatką schodową- ale tutaj trzeba mieć już wyjątkowego pecha...
        • six_a Re: Bezpieczeństwo w nocy 14.02.10, 00:00
          może nie zauważyłeś, ale w całej idei nie chodzi o to, żeby sobie powalczyć z
          kolesiem, tylko żeby go odstraszyć i wydobyć się w miarę szybko z niebezpiecznej
          sytuacji. nie są do tego potrzebne żadne sporty walki ani kondycja pudziana.
        • niebieski_lisek Re: Bezpieczeństwo w nocy 14.02.10, 20:15
          Nie do końca. Jasne że 10-letni trening będzie skuteczniejszy, ale w tych
          kursach uczą cię jak masz się zachowywać, będzie miała jakiś pogląd co robić.
          Nie jesteśmy gotowi na atak napastnika, zanim zorientujemy co się w ogóle dzieje
          i zaczniemy zastanawiać się co robić (w stanie silnego stresu nie jest to takie
          oczywiste) mija cenny czas. Dlatego jeśli babce się przypomnij z kursu że ma go
          uderzyć, podrapać a potem uciekać, to naprawdę może jej to uratować skórę. Mi w
          czasie ataku pomógł artykuł o wakacyjnych gwałtach przeczytany tydzień
          wcześniej, obok niego była mała rameczka z kilkoma punktami co robić w takiej
          sytuacji.
    • jan_owy Re:Po prostu: 13.02.10, 23:36
      Trzeba, kobiety, unikać wracania samej późną porą!
      Lepiej wydać na taxi czy zadzwonić po znajomego by wyszedł po Was niż prowokować
      los. Czyż nie?
      • lolcia-olcia Re:Po prostu: 14.02.10, 10:48
        Tak tak :) bardzo proste i miłe w realizacji:)
      • rach.ell Re:Po prostu: 14.02.10, 11:26
        rownie dobrze moglbys napisac, ze to wina kobiety, ze zostala
        napadnieta bo wyszla z domu. moze trzeba ja jeszcze ukarac? to
        absurd jest i nic wiecej.
        • jan_owy Re:Po prostu: 14.02.10, 11:51
          Nie, nie napiszę tak.
          A Ty przekręcasz przekaz mojej wypowiedzi. Szkoda.
          • rach.ell Re:Po prostu: 14.02.10, 19:27
            Nie lubie postawy defensywnej. Niewychodzenie z domu nie rozwiazuje
            problemu, nie mozna dac sie zastraszyc do tego stopnia, ze kobieta
            boi sie wyjsc po zmroku. To bandziory maja sie bac a nie normalni
            ludzie. Niestwarzanie okazji do napasci nie jest metoda walki z
            przestepczoscia. Chyba, ze proponujesz zeby noca ulice oddac we
            wladanie bandziorom a tym innym, zwlaszcza kobietom powinno sie
            zabronic wychodzic?
    • annataylor Re: Bezpieczeństwo w nocy 14.02.10, 19:41
      najlepiej nie łazić po nocach :)

      jak mnie ktoś zaczepia, to znaczy np. coś do mnie zaczyna gadać, czy
      krzyczeć do lekko przyspieszam kroku i mam totalną olewkę, udaję, ze to
      nie do mnie. pomaga :)
    • potworski Generalnie jest tak: 14.02.10, 20:49
      Jeśli chodzi o konfrontację kobiety z napastnikiem to wyjścia są takie:
      - ostry sprinter na z góry upatrzone pozycje
      - wydarcie kopary=ale jak ktoś już wspomniał - najlepiej krzyczeć "pali
      się", bo na krzyk "ratunku" mało kto zareaguje
      - jeśli już dochodzi do rekoczynu to wtedy albo gazem po oczach,
      parasolem w ryj, albo najlepsza broń=kop w jaja. Po tym oczywiście
      kontynuujemy punkt 1. Wszelkiego rodzaju weekendowe kursy samoobrony
      dla kobiet albo deklaracje typu "znam trzy chwyty" lub "obejrzalam trzy
      filmy z Jackie Chanem" można wsadzic sobie w dupę ponieważ w sytuacji
      stresowej człowiek traci 90% swoich umiejętności o ile nie zostały one
      wpojone podczas wieloletniego i systematycznego treningu.
    • mme_marsupilami Re: Bezpieczeństwo w nocy 14.02.10, 21:02
      Nikt mnie nigdy nie napadl, ale czesto wracam w nocy do domu (praca). Zawsze mam w rece pek kluczy (solidny z metalowym brelokiem i kilkoma zawieszkami, oraz mala latareczka). Plan jest taki ze niose te klucze zawsze w dloni, nie dzwonie nimi, i w razie ataku zamieram przyswiecic napastnikowi w slepia (palec na wlaczniku latarki), walnac go w twarz (poranienie gwarantowane) i szybko uciekac. Moze to dziwny system, ale czuje sie bezpieczniej z moja "bronia".
    • mechantloup Re: Bezpieczeństwo w nocy 15.02.10, 12:12
      Najskuteczniejszy sposób jaki znam, to złapanie jaj napastnika w garść i
      szarpnięcie tym wszystkim w dół z jednoczesnym przekręceniem. Oczywiście, pod
      warunkiem, że te jajca da się radę złapać.

      Poradziłam sobie w ten sposób z jednym gwałcicielem-amatorem, i poradziła sobie
      też moja znajoma.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka