Dodaj do ulubionych

Cholerne równouprawnienie...

25.02.10, 18:16
Mam dość ideologii i ruchów społecznych związanych z
równouprawnieniem kobiet! Mam wrażenie, że sufrażystki, feministki i
inne bojowniczki zrobiły mi niedźwiedzią przysługę...
Muszę być niezależna finansowo (wyczerpująca praca zawodowa),
oddzielne konta z mężem;), cholerna emancypacja...
kurczę, dziewczyny wolałabym nie pracować zawodowo, nie musieć
kończyć wyższych studiów. Marzę o czasach, które przeminęły. Opieka
finansowa męża, zacisze domowe, gotowanie, czytanie książek. Święty
spokój, a nie nieustanne wymagania.
Obserwuj wątek
    • menk.a Re: Cholerne równouprawnienie... 25.02.10, 18:19
      A ktoś ci każe?? Leż i pachnij. Masz wybór trollu. Właśnie dzięki tym cholernym
      feministkom.
      • funny_game Re: Cholerne równouprawnienie... 25.02.10, 20:02
        O!
        No.
      • justysialek Re: Cholerne równouprawnienie... 26.02.10, 17:46
        ...mąz jej każe!
        Najpierw źle sobie dobrała chłopa pod wzgledem poglądów na życie a
        potem obwinia feministki...
    • kora3 ale w czym masz problem? 25.02.10, 18:23
      znam przynajmniej kilka kobiet, które chciały pedzic życie o jakim
      ty marzysz i marzenie swe zrealizowały: nie pracuja zawoowo, zajmuja
      się domem, a mąż zarabia.
      pozisdanie oddzielnego konta, praca zawodowa, studia :) to nie są
      wymogi ustawowe:) - trzeba było znaleźć takiego faceta, który
      chciałby modelu, jaki tobie odpowiada i tyle.
    • hermina25 Re: Cholerne równouprawnienie... 25.02.10, 18:24
      nie wiem co kto lubi...jak dla mnie takie życie to nuuuuuda
    • alpepe Re: Cholerne równouprawnienie... 25.02.10, 18:27
      chyba menk.a ma rację i faktycznie jesteś trollem.
    • sabriel Re: Cholerne równouprawnienie... 25.02.10, 18:31
      Ale zaraz, przecież nic nie musisz, nikt cię do niczego nie zmusza.
      Możesz zostać w domu,olać studia,być całkowicie zależna od faceta,możesz
      gotować, czytać, pachnieć i czekać aż facet kasę przyniesie jeśli to ci sprawia
      przyjemność. Tylko licz się z zagrożeniami jakie się wiążą z takim stylem życia.
      • lolipop8511 Re: Cholerne równouprawnienie... 25.02.10, 18:43
        Dziewczyny, problem w tym, że w środowisku w którym żyję, wśród
        mężczyzn, których znam, niezależność, równouprawnienie kobiet jest
        wartością. Nie do pomyslenia jest brak aktywności zawodwej, bycie na
        utrzymanu męża jest passe. Zazdrszczę Wam, że znacie takich
        czarujących męzczyzn :)))
        • sid.leniwiec Re: Cholerne równouprawnienie... 25.02.10, 18:50
          No to powinnaś skakać ze szczęścia, przecież w jakiś tam sposób
          podporządkowujesz się oczekiwaniom facetów.

          I na szczęście, trollciu, nie znam takich "czarujących" facetów.
        • rach.ell Re: Cholerne równouprawnienie... 25.02.10, 18:57
          Masz pecha, ja nigdy nie pozwolilabym zeby mi znajomi mowili jakie
          mam w zyciu decyzie podejmowac:) Dzieki feministkom masz mozliwosc
          decydowania a ty kobieto nawet jesli ci czasy wolnosc oferuja,
          dajesz sie na smyczy obyczajow srodowiska prowadzic:)
        • kora3 wiesz, ja bym faceta, który by ode mnie 26.02.10, 08:53
          WYMAGAŁ, zebym rzuciła prace i siedziała w domu czelając na niego
          nie chciała. Natomiast znam panów, którzy mieli z grubsza takie
          oczekiwania od partnerki zycowej i takie też kobiety wybieali.
          Dla mnie to byłby dramat takie życie, ale jstem juz na tyle duza, ze
          wiem, iz nie wszystko co ja uwzam la siebie za fajne ktos musi
          uwazac za takowe dla siebie.
          Powiem ci też, ze mój facet jest osoba tzw. "starej daty" i o dosc
          tradycyjnym podejsciu do finansów damsk-meskich. Uwaza, ze od
          zarabiania kasy w zwiazku jest facet. Ale to wcale nie oznacza ze
          kobieta ma nie pracowac, czy też nie angazowac się w pracę. sadze,ze
          uogólniasz
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: Cholerne równouprawnienie... 26.02.10, 17:01
          ZMien srodowisko. W POlsce przewazaja szowinisci, bardzo latwo trafic na takiego.
    • sumire Re: Cholerne równouprawnienie... 25.02.10, 18:36
      nie rozumiem, w czym problem. feminizm to prawo wyboru, a nie przymus. czy jakaś działaczka zagania Cię batem na uczelnię i do roboty?... ;)
      możesz sobie jak najbardziej nie skończyć studiów i żyć wygodnie na utrzymaniu męża - no, przynajmniej do rozwodu.

      ps. ani studia, ani praca nigdy nie przeszkodziły mi w zamiłowaniu do gotowania i czytania książek - kurde, jestem cyborgiem chyba ;)
    • zoe125 Re: Cholerne równouprawnienie... 25.02.10, 18:38
      Nie wiem, skąd Ci sie wzięło, że dawne czasy były takie cudowne.
      Wtedy kobiety nie leżaly i pachniały, chyba, że były arystokratkami
      i miały służbę w domu. W tamtych czasach kto przynosił pieniądze,
      ten rządził. Innymi słowy, mąż mógl sobie chodzić na panienki, nie
      tłumaczył się z niczego żonie, wymagał, a kobieta nie miala
      możliwości odpysknięcia. I nie leżała w domu na kanapie, czytając
      sobie książki. Raczej rodziła dzieci i zajmowała się domem.
      Tymczasem Ty chciałabys mieć to, co najlepsze. A chciłabyś, aby pan
      mąż przychodził podpity, pachnący damskimi perfumami i jeszcze w
      twarz dał, bo się próbowalaś postawić?
    • sid.leniwiec Re: Cholerne równouprawnienie... 25.02.10, 18:39
      Ojej, jakaś Ty biedna... Tylko jakim cudem studia skończyłaś.
    • anwad Re: Cholerne równouprawnienie... 25.02.10, 18:41
      I globus:)
    • rzeka.chaosu Masz wybór 25.02.10, 18:42
      Nikt cię nie zmusza do pracy. Było sobie znaleźć faceta, który chciałby
      żonę-kurę domową.
      Ruchy o których piszesz zrobiły to, że dały nam ten wybór.
      I nie pisz, że dziś się nie da być zdominowaną przez facetów, będącą na ich
      usługi kurą domową, ni mająca prawa do własnego zdania i podejmowania
      niezależnych wyborów. Da się.

      Marzę o czasach, które przeminęły. Opieka
      > finansowa męża, zacisze domowe, gotowanie, czytanie książek. Święty
      > spokój, a nie nieustanne wymagania.


      Chyba nie masz pojęcia jak naprawdę było w "tych czasach". Może jeszcze wolisz
      się cofnąć do czasów, kiedy kobieta nie miła duszy (z tym wiązały się również
      przyjemne dla leniwych i nieodpowiedzialnych bab konsekwencje), była jak
      zwierze, w przeciwieństwie do księcia pana męża.
    • skarpetka_szara Re: Cholerne równouprawnienie... 25.02.10, 18:46
      Ale KTO ci karze studiowac? Kto ci karze byc niezalezna finansowo?
      Kto ci karze pracowac?

      Wlasnie to jest fajne na tym swiecie ze masz wybor. Kiedys kobiety
      tego wyboru nie maja - teraz tak.

      A to malo kobiet jest ktore sa utrzymaniu meza? nie jeden bylby w
      siodmym niebie majac taka zonke jak ty z takimi pogladami.

      Tylko dlaczego chcesz abym i ja i inne kobiety byly kurami domowymi
      jak ty?
    • izabella9.0 Re: Cholerne równouprawnienie... 25.02.10, 18:48
      Ja nie rozumiem problemu, równouprawnienie zapewnia MOŻLIWOŚĆ
      WYBORU
      czyli możesz :
      -siedzieć w domu
      - pracować
      - uczyć się na jakim kierunku chcesz

      Ogólnie rzecz ujmując niczego nie musisz , możesz. To jak wygląda sprawa kont i tym podobne rzeczy w związku jest indywidualną sprawą
      ludzi w tymże związku - To ze takie zasady sobie narzuciliście to
      wasz problem a nie feministek czy kobiet.

      Ja się ciesze ze nie muszę w domu siedzieć ,że mogę się uczyć i kierować swoim życiem .

      A ty jak marzyłaś o siedzeniu w domu to mogłaś wybrać sobie zawód
      mniej wyczerpując a bardziej kobiecy i znaleźć sobie takiego mężczyznę który każe ci siedzieć w domu i rodzić , spzratac i gotowac
      - są tacy jeszcze ,nie wiem wiec gdzie masz problem.
    • s.p.7 Re: Cholerne równouprawnienie... 25.02.10, 18:55
      Akzdy styl zycia moze być realziwoany słoabo i cienko, albo ambicjonalnie i dobrze.

      Bycie w domutoraczej realziwacja idej wspierania rodziny,
      niewystarczy tutaj gotować i zagrzeawc zadem kanapę.
      TAka kobieta aby wspierac meza powinan byc naprawde rozwinieta emocjonalnie.
      Pozatym wychowywanie dzieci i opeika nad nimi nie jest tak prosta jesli che sie
      to robic dobrze,

      Niektore kobiety lepiej sie w tym odnajdują.
      A co do pieniedzy: czesto maja ich wiecej jesli znajadą dobrego konadydata na męza,
      Bogaci mezczyni nei potrzebuają niezaleznych kobiet, wiec szanse na znalezenie
      takiego jest wiekrze.
      Czesto dzieej sie tak ze wyemancypowana kobieta-feministka jest strasznie
      oschla, zmina, płytka emocjonalnie w pewncyhzakresach oczwyiscie.

      W zasadzie cala ta droga wiedzie ku neizaleznosci od mezczyny.

      Dla PKB i ekonomicznego rozwoju kraju, moze toi lepjej dla rozwoju
      spolecznoo-kulturowego, to krok wstecz szczegolnei ze dzieci cosraz mniej a nade
      wszystko nei akzdy potrafi je dobrze wychowac.


      Caly czas mozesz realzizowac sie tak jak chcesz,
      nie dosc tego tak naprawde jest spory deficyt kobiet wspierajacych mezczyzn w
      pelni i w tym będacych calkiem na poziomie
      • rzeka.chaosu Re: Cholerne równouprawnienie... 25.02.10, 19:00
        Myślę, że feministka lepiej wychowa dziecko niż tipsiara albo taka kura domowa,
        która poza TV, ciuchami, makijażem i plotami z sąsiadkami nie widzi świata.
        • s.p.7 Re: Cholerne równouprawnienie... 25.02.10, 19:08
          tak jak napisalem we wszystkim mozna byc dobrym lub słabym

          MOzna miec kobiete all in one: tzn kura domowa gospodyni, matka, zona, i dobrapraca
          znam takie kobiety

          i w tej samejroli ktos zupelni chory: kobieta siedzaca w domu z tylko 1
          dzieckiem, rpomansujaca dookola, do tego zadrosna i nei rowizjajaca sie w cale,
          calymi dniami ogladajaca seriale

          Moznameic tez swietna kobietę, wspierajacą gospodynie, ktora nie pracuje ale
          poswieca sie dla rodziny i robi to wysmienice


          Feministka oczywiscie tez moze, ale czesto to schemat samontnej kobity z jednym
          dzieckiem,
          brak ojca juz sam w sobie spacza rozwoj czlowieka w dosc sporym stopniu,
          niemniej moze to robic calkiem ok

          z drugiej strony feministka w zaasdzie moze bcy tylko takim zycjacym
          hedonistyczznych poobudek egoistycznym tworem istniejacym samemu dla siebie i
          robiącym to w kiepskim stylu,
          niemniej zawsze t owybory tych lduzi i maja do tegoprawo poki nie krzywdzą innych

          • rach.ell Re: Cholerne równouprawnienie... 25.02.10, 19:48
            Ludzie maja jednak pociag do wywierania na innych presji i
            narzucania innym wlasnego stylu zycia jako najatrakcyjniejszego.
            Najbardziej nachalni w tym wzgledzie sa ci w rzeczywistosci ze swego
            zycia niezadowoleni, ktorzy uwazaja chyba ze im wiecej osob
            przekonaja tym sami sie bardziej dowartosciuja.
            • gr.een Re: Cholerne równouprawnienie... 25.02.10, 20:12
              często obecny styl życia nie wynika z podjętej decyzji a jest wynikiem
              zaistniałych sytuacji.
              Dalsze działanie ma na celu albo dostosowanie siędo zaistniałej rzeczywistości
              albo podjęcie kroków możliwych do wykonania w danej sytuacji.
              • rach.ell Re: Cholerne równouprawnienie... 25.02.10, 20:21
                Problem pojawia sie jesli poprzez zaistniala sytuacie ktos rozumie
                presje srodowiska czyli w zasadzie moglby podjac kroki w celu
                zrealizowania marzen ale nie moze bo sie boi ewentualnej izolacji
                jesli jego decyzja by sie srodowisku nie spodobala.
        • bijatyka Re: Cholerne równouprawnienie... 25.02.10, 19:32
          lubię to określenie "tipsiara"... :)
      • gr.een Re: Cholerne równouprawnienie... 25.02.10, 20:16
        obarczanie kobiety o odpowiedzialność za styl życia czy to samotnej kobiety z
        kotem, feministki walczącej każdym i o wszystko, czy kobiety z dzieckiem.
        To kim się stają nie wynika z tego,że one tak chcą , one są bo tym się stają w
        wyniku czyichś działań, decyzji.
        • s.p.7 Re: Cholerne równouprawnienie... 25.02.10, 21:13
          nie akzdy ma w pelni wplyw na to kim chce byc i co chce robic
          ale mimo ze presja jest, czy ogolne trendy nei msui sie poddawac,

          to przeciez jej/jego zycie
          • gr.een Re: Cholerne równouprawnienie... 26.02.10, 10:49
            pisząc poprzedni post chciałam odwołać się do twojego czarnowidztwa wobec
            samotnych kobiet. Być może są beznadziejne, być może mają beznadziejne życie a
            to co jeszcze jest przed nimi jest tak samo beznadziejne jak to co za nimi.
            Każdy skutek ma jakąś przyczynę i to kim są lub się stają właśnie jest sumą tego
            co się dzieje wokół nich, od ludzi których spotkają, spotkały lub przed którymi
            uciekają.
            Ja bym raczej oczekiwała by osoby które doprowadziły do takiej sytuacji przez
            chwilę się zastanowiły nad tym co zrobiły. Ja już nie mówię o przeprosinach.ale
            to wołanie na wiatr
    • masher Re: Cholerne równouprawnienie... 25.02.10, 19:33
      gotowanie? nie podcina sie galezi na ktorej sie siedzi, chyba ze sie wisi :P
    • funny_game Re: Cholerne równouprawnienie... 25.02.10, 20:01
      Myślę, że w równouprawnieniu chodzi o to, żebyś miała takie same, jak mężczyźni,
      możliwości wyboru swojej drogi życiowej.
      Chcesz takiej, jaką opisujesz? Bardzo proszę, niech Ci się plan zrealizuje i
      bądź szczęśliwa.
    • miss.mirabelka Re: Cholerne równouprawnienie... 26.02.10, 16:54
      Nie wiem dlaczego przeciwniczki równouprawnienia i miłośniczki
      dawnych czasów zakładają, że żyłyby w bogatej rodzinie szlacheckiej.
      Jeśli rzeczywiście żyłabyś te 150-200 lat temu to bardziej
      prawdopodobny scenariusz dla ciebie to:
      Jakie czytanie? Byłabyś analfabetką. Prawdopodobnie żyłabyś na wsi.
      Twój dzień zaczynałby się o wschodzie słońca od zajmowania się
      inwentarzem i kilkorgiem dzieci. Pierwsze urodziłabyś jako jeszcze
      niespełna siedemnastolatka, wkrótce po ślubie. Zasuwalibyście z mężem
      równo przy gospodarstwie, na odpoczynek nie miałabyś za wiele czasu.
      Większą część życia byłabyś w ciąży, połogu i okresie karmienia
      piersią. Gotowałabyś, a jakże, po przyniesieniu wody ze studni i
      drewna do pieca. A jeśli żyłabyś w mieście to też studnie, rynsztok,
      brud i smród, kilkoro dzieci.Może miałabyś dobrego męża, a może by
      cię co jakiś czas bił - nikt by ci nie pomógł, bo było to normalne.
      opieka finansowa? Większość ludzi w tych czasach biedowała, szlachta,
      inteligencja i bogaci handlarze stanowili niewielki procent
      społeczeństwa. Naprawdę o czymś takim marzysz?
      • rosa_de_vratislavia Re: Cholerne równouprawnienie... 26.02.10, 17:10
        miss.mirabelka napisała:

        > Nie wiem dlaczego przeciwniczki równouprawnienia i miłośniczki
        > dawnych czasów zakładają, że żyłyby w bogatej rodzinie
        szlacheckiej.

        A w rodzinie szlacheckiej byłoby np. tak:
        Dalekiemu kuzynowi ojca zmarła własnie w połogu żona. Uradzonoby
        zatemw gronie rodziny,że nasza wątkodawczyni (lat powiedzmy 19)jest
        świetną kandydatką na drugą lub trzecią połowicę dla ukochanego
        kuzyna! Kuzyn jest stateczny, zamożny, nie w głowie mu będa
        zdrady...ma bowiem lat 51. Idealny kandydat.
        W rodzinie szlacheckiej nasza wątkodawczyni może nie pasałaby świn,
        ale nie mogłaby rozporządzać swoim własnym majątkiem i ręką (ojciec
        i bracia się tym zajomwali), nie mogłaby dziedziczyć, świadczyć w
        sądzie, podpisywać umów kupna/spredaży.
        Też by rodziła dzieci co roku i znosiła fochy męza.
        Kochanowski włożył w usta swej matki (trenXIX) znamienne
        słowa:dobrze,że Urszulka zmarła, bo ominęło ją rodzenie
        dzieci, "sprzedanie" jej męzowi z dopłatą w postaci posagu i
        znoszenie "fuków" tegoż męża.
    • ziemniaczana_lady Re: Cholerne równouprawnienie... 26.02.10, 20:14
      Nie przejmuj się, wbrew pozorom te czasy nie minęły bezpowrotnie!
      Wystarczy, że przeniesiesz się na Bliski Wschód (na przykład do Arabii
      Saudyjskiej). Tam wyjdź za miejscowego śniadolicego przystojniaka i już
      będziesz mogła żyć jak w "czasach, które przeminęły". Cały czas
      będziesz spędzać w zaciszu domowym, opiekując się ósemką waszych dzieci
      i usługując Panu Mężowi :)
    • pendzacy_krolik niby wyksztalcona a naiwna 26.02.10, 20:25
      a jak mezowi odwidzi sie opieka nad toba? ja jestem od ciebi duuuuzo
      starsza, i duuuuuzo mnie zarabiam,ale tak zostalam wychowana,ze
      niezaleznie od tego z kim bede i jak mi bedzie finansowo MUSZE
      pracowac , bo tylko to daje kobiecie sile i niezaleznosc.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka